Dodaj do ulubionych

Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dziecko

30.10.09, 10:38
Kochani jeśli macie doświadczenie poradźcie prosze dobrego
psychologa na terapie rodzinna? Rodzice plus dziecko. W innym watku
juz pisałam na temat awantur wszczynanych przez 10 latka. Nie
radzimy sobie, przeczytałam madre książki: Jak rozmwaiac zeby
dzieci słuchały..., chodze do psychologa (sama), na warsztaty
przeciw przemocy (do tej pory juz bym chyba zabiła bez nich) i juz
trace siły i nadzieje. Dodatkowo zal mi strasznie mojego dziecka
jak bardzo sie meczy nie mogac znlalezc drogi... Zal własnej
rodziny bo nasze relacje zaczeły ograniczac sie do kłótni,
powstrzymywaniu ich zażegnywaniu itd. Widze tez jak bardzo powielam
moja matke w relacji z synem, moze w tym tkwi problem? W zachowaniu
syna widze dokladnie to co robi/robiła moja siostra w stosunku do
matki, obwiniala ja o wszystko wyzywała od najgorszych, mówiła zed
nienawidzi, ze wolałaby si e wcale nie urodzic.... Podobnie moj
syn, moze jeszcze ciut na mniejsza skale, ale teksty o
nienawidzeniu już sie pojawiły, że sie zemsci , popycha mnie,
zamierza sie ręka czy noga do uderzenia, mówi ze traktujemy go jak
rzecz, ze wykorzystujemy (jego obowiązkiem jest wyrzucanie
śmieci,teraz zaproponował zamiane na wieszanie prania, bo wydawało
mu si eto za duzo, pomaga w przynoszeniu rzeczy na stół do
śniadania) ze inni maja lepszych rodziców, a ja tak jak moja matka
znosze to , bo w furri i tak nie słyszy co do niego powiem, potem
rozmawiam , tłumaczę, on mówi , że nie radzi sobie ze soba, a
kolejnego dnia jest to samo. JAk macie jakies namiary prosze
podajcie, a może też coś doradzicie? Jak ktoś miał takiego
nastolatka to co robił? magda
Obserwuj wątek
    • per-vers Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 30.10.09, 10:57
      Tak naprawde bardzo malo napisalas, ale... jak czytam Twoja wypowiedz, to uderza mnie fakt, iz piszesz o swoich relacjach, o swoim domu... jakby to dotyczylo dwojga doroslych, jakiejs pary... Zastanawiam sie - ale moze sie gleboko myle - czy to przypadkiem nie jest tak, ze troche sie u was pomieszalo, ze nie ma relacji rodzic-dziecko, w ktorej to dorosly wyznacza dziecku granice i pilnuje ich przestrzegania... Relacji, w ktorej to dorosly decyduje... Przeciez powinny byc jakies zasady, ktorym on sie podporzadkowuje... Niektorzy rodzice nie zgadzaja sie nawet na podniesienie przez dziecko glosu, ale nie mowie o takich skrajnosciach... Jednak nigdy nie zgodzilabym sie na robienie mi awantury przez dziecko, przez 10-latka? Mam wrazenie, ze zyjac w jakims poczuciu winy, odnoszac swoje zycie do sytuacji z matka i siostra, za malo "rodzicujesz" synowi...? Jedna naczelna zasada - tam sie konczy jego wolnosc, gdzie sie zaczyna Twoja, a na Ciebie nie wolno chociazby sie agresywnie wydzierac... Jesli sie wscieknie o cos, to moze po prostu powinien zamknac sie w swoim pokoju i wyciszyc, posiedziec tam, az mu minie...
      Pogmatwana, krotko zasygnalizowana sytuacja... A moj post to tylko pierwsze refleksje... Podkreslam: moze niesluszne.
      • magda0 Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 30.10.09, 19:33
        Pewnie gdzies masz racje bo to jest tak ze juz dawno temu jak mial
        ze 4 lata mielismy problem z granicami, duzo nas kosztowało, zeby
        je wypracować, ale sie udało i był spokoj 5-6 lat, a teraz nie
        weim, czy jakis kryzys czy co, po prostu jakbysmy wszystko
        zaczynali od zera, dzisiaj w samochodzie rozmawialismy na ten temat
        i plakalismy w koncu oboje, ale nie sadze zeby to cos zmieniło, on
        nie widzi, że za duzo od nas oczekuje a my nie jestesmy idealami...
        Z drugiej strony dobrze, że w ogole mowi o roznych sprawach, tylko
        zeby umiał to wyrazic w odpowiedni sposob a nie wrzaskiem krzykiem,
        placzem , rekoczynami. Boje sie ze on w koncu sfiksuje (ja penie
        wczesniej), magdA
        • lolinka2 Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 30.10.09, 21:20
          obojgu wam trzeba treningu wyrażania emocji... to pewne.
          tobie pewnie też psychoterapii (przerobienie dzieciństwa).

          Jak mawia mój b.dobry kolega, ordynator jednego z klinicznych
          oddziałów psychiatrii, leczenie dziecka zaczyna się od leczenia
          rodzica.

          Możecie uderzyć do IMiD. Możecie uderzyć do Uniwersytetu dla
          Rodziców. To solidne i sprawdzone adresy.
          • per-vers Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 30.10.09, 22:30
            Widzisz, nadal uderza mnie to, ze traktujesz go troche jak doroslego, albo przynajmniej jak sporo starszego faceta, niz jest w rzeczywistosci... Moze wlasnie ten dysonans tak go rozwala...
            Ja znowu zlapalam sie na tym, gdy czytalam Twoj post, ze w samochodzie rozmawialas z mezem, a nie z dzieckiem...
            On ma 10 lat, ma prawo jeszcze wielu rzeczy nie umiec, nie rozumiec, moze nie rozumiec was, siebie, moze oczekiwac za duzo i miec tysiac dziwnych pomyslow... To nie jest partner, z ktorym przezywasz kryzys i przy ktorym wystarczy gleboka szczera rozmowa jak w amerykanskim filmie... Bo tez on, jako dziecko, nie ma obowiazku martwic sie zanadto Twoimi uczuciami czy oczekiwaniami gdy sie wscieka...
            Natomiast Twoja rolą jest w odpowiednim momencie powiedziec "nie" i "dość". "Tak się nie robi" i "nie życzę sobie tego"... Twoja zdecydowana postawa, Twoja wiedza o tym jak daleko on moze sie posunac w swoich dzialaniach, da mu wielkie poczucie bezpieczenstwa...! Przemysl, na co sie zgadzasz, a czego nie dopuszczasz i tego sie trzymaj, przedstaw mu zasady i egzekwuj je, przejmij ster...
            to postawi mu sciany do pionu, bo na razie - mam wrazenie - o co sie oprze, to leci...
            Nie tlumacz mu zanadto, ze cos Cie rani, bo wywolujesz w nim poczucie winy, do ktorego jescze nie dorosl...
            Nie konsultuj z nim zasad i tego, czy sie dobrze sprawuja i czy sa sluszne...
        • jakw Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 31.10.09, 19:11
          magda0 napisał:

          >juz dawno temu jak mial ze 4 lata mielismy problem z granicami,
          duzo nas kosztowało, zeby
          > je wypracować, ale sie udało i był spokoj 5-6 lat, a teraz nie
          > weim, czy jakis kryzys czy co,
          Magda, granice w wychowaniu to nie jest coś co jest zawsze
          niezmienne. On nie jest już 4-letnim dzieckiem tylko 10-letnim
          chłopcem. Może problem polega też na tym, że usiłujecie go traktowac
          jak wyrośnięte 4-letnie dziecko?
      • magda0 Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 03.11.09, 11:09
        Być może traktuje go zbyt po dorosłemu, bo taki z niego mały
        dorosły... A jednak w środku ciagle dziecko. Wyznaczanie ponowne
        granic pewnie nas nie minie, a jednak pomoc doświadczonego
        psychologa tez by sie przydała, bardziej chodziło mi o konkretne
        nazwisko. Teraz siedzimy razem w domu bo chory i na szczescie
        choroba tak go osłabiła ze nie mial siły sie kłócić i awanturować,
        ale dziś rano kiedy poczuł sie troszke lepiej nie brakło kłótni z
        siostrą.
        • morekac Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 03.11.09, 21:40
          Może Uniwersytet dla rodziców? Albo spytaj się swojego psychologa, kogo poleca...
          BTW:
          Z rodzeństwem nie kłócą się tylko dzieci naprawdę ciężko chore wink
          Co do syna:
          odpuść wszelkie awantury, zaczyna się kłócić - wybywasz z pokoju i 'nie
          słyszysz' ostentacyjnego trzaskania drzwiami, ryków i wycia. Ty w tym czasie
          ostentacyjnie czytasz gazetę/książkę/robisz sobie relaksacyjną maseczkę.
          Co do tekstów o nienawidzeniu/nielubieniu itp,- nie pozwól się nimi
          szantażować. Jeśli zalejesz się łzami, wpadniesz w rozpacz i będziesz rwała
          włosy z głowy -tym częściej będzie używał tego tekstu.
          • magda0 Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 04.11.09, 10:55
            Popatrzę na ich stronie... Trudno nie słyszeć ak własne dziecko
            mówi ze sie zemsci, czasem probuje nie słyszec ale z drugiej strony
            mam wtedy poczucie ze daje przyzwolenie na gadanie takich rzeczy i
            takich ktore mnie obrażają. Troche myślę ze wpływ może tu mieć
            stres szkolny, dużo prac domowych i jak sam twierdzi brak wolnego
            czasu, teraz jak jest chory jak pisałam wyżej sytuacja się
            wyciszyła troche (zdaje sobie sprawe ze niestety chwilowo). magda
            • morekac Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 05.11.09, 17:30
              Ale dlaczego młody chce się mścić? I co jego zdaniem to oznacza?
              U mnie tylko było "nienawidzę cię" i "wszędzie byłoby mi lepiej niż z tobą".
              Przeszło, bynajmniej nie dlatego,że stałam się matką mniej wymagającą, tylko
              dlatego, że nie mogła mnie już szantażować takimi tekstami. Możesz powiedzieć
              "Nie podoba mi się, jak tak do mnie mówisz i nie zamierzam rozmawiać z tobą,
              dopóki mnie nie przeprosisz za te wyzwiska."
              • magda0 Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 07.11.09, 09:30
                Za to ze go przytrzymuje i nie pozwalam sie kopac...!Brzmi
                strasznie, tak, nigdy nie pomyslalabym ze cos takiego moze sie
                zdarzyc w moim domu. A z przeproszeniem roznie to bywa czasem samo
                przyvchodzi a czasem moglabym si enie oddzywac tydizen i do tego by
                nie doszło, magda
                • japaa Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 07.11.09, 12:01
                  Mam podobny problem, moje dziecię w tym samym wieku jak ma "napad" odpowiada mi
                  niegrzecznie (odczep się, a co mi to, nic mnie to nie obchodzi), obwinia (nikt
                  mnie nie kocha, wszyscy mnie nienawidzicie, bardziej kochacie siostrę), odmawia
                  pomocy (nie zrobię tego, wszyscy mnie wykorzystujecie, ciągle coś ode mnie
                  chcesz (np. żeby odniósł swoje brudne skarpety)itp Agresja to wrzask, płacz,
                  histeria, rzucanie przedmiotami.
                  Bardzo, bardzo wyciszył się, kiedy ja przestałam w ogóle krzyczeć. Mówię mu
                  zazwyczaj, bardzo spokojnie: Nie rozmawiam z wrzeszczącymi dziećmi, albo:
                  Wysłucham cię, kiedy się uspokoisz i WYCHODZĘ z pokoju. Jeszcze się nie
                  zdarzyło, żeby nie przyszedł potem rozmawiać normalnie. Kiedy odmawia
                  współpracy, mówię: Ok, jak chcesz, ale dzieci które nic nie robią, nie maja
                  przywilejów (komputer, tv, słodycze) Jak mi mówi o niekochaniu, pytam patrząc w
                  oczy: Chcesz wzbudzić we mnie poczucie winy? Mówisz tak, żebym czuła się winna?
                  Przecież sam wiesz, że to nieprawda. To wtedy smarkacz pomrukuje albo się
                  uśmiecha- doskonale wie, co robi i mówi.
                  A jak jest rozróba z siostrą, zaprowadzam obydwoje do ich pokoju i mówię:
                  Chcecie się bić, kłócić, to proszę, ale tutaj- i ostentacyjnie zamykam za nimi
                  drzwi. Uwierz, za pierwszym razem byłam przerażona, że jedno zabije drugie, ale
                  okazało się, że nic z tych rzeczy, była cisza i spokój a za chwilę śmiechy.
                  Okazuje się, że ich awantury maja sens tylko z widownią.
                  Mnie pomogło to, że odpuściłam, za bardzo go wcześniej naciskałam, za bardzo
                  chciałam mieć porządek i spokój. Teraz jest tak: nie sprzątasz, ok, ale będą
                  konsekwencje. Nie idziesz do kościoła, ok, ale konsekwentnie wypisujesz się z
                  religii. Nie chcesz obiadu- nie jedz, ale nie dostaniesz słodyczy. Wrzeszczysz-
                  wrzeszcz ile chcesz, nikt tego nie słucha. Kopiesz, rzucasz- kop i rzucaj, ale
                  potem sprzątasz i płacisz za straty z własnej kieszeni. Dziecko źle się
                  zachowujące zostaje samo, nikt się nim nie zajmuje. A jeśli masz problem-
                  powiedz, siądziemy i rozwiążemy.
                  Powodzenia, wszystko da się naprawić, wyprostować, dziecku tak samo na tym
                  zależy, jak Tobie.
                • morekac Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 07.11.09, 20:56
                  E tam, zaraz strasznie. Jesteś większa, starsza i stać cię na luz...
                  Wrzeszczące 10-latki to wcale nie taka rzadkość, jakby się mogło
                  wydawać. Nie dawaj się szantażować i nie bój się go.
                  Jaap dała kilka dobrych tekstów - wypróbuj je.
                  U mnie młoda twierdziła, że lepiej byłoby jej w domu dziecka i
                  kazała się tam odprowadzić. Już nie wspomnę o tym, że ładowanie
                  zmywarki to wykorzystywanie dzieci do ciężkiej pracy niewolniczej.
        • camel_3d blad.. 11.11.09, 09:45
          magda0 napisał:

          > Być może traktuje go zbyt po dorosłemu, bo taki z niego mały
          > dorosły...


          nie..z niego nie jest maly dorosly, to jest dziecko...
          powinnas przestac wmawiac sobie, ze to maly dorosly, nie to jest twoje dziecko,
          a nie twoj partner i nie ktos kto ma prawo dyktowac warunki w domu. Powinnas raz
          na zawsze powiedziec SOBIE, ze twoj syn to dzeicko, a nie maly DOROSLY i
          traktowac go jak dziecko. Raz na zawsze wyznaczyc grance zachownaia i
          przestrzegac ich. Ty nie wdajesz sie w dyskusje z nim, on nie ma prawa wydawac
          ci polecen i mowic jak masz sie zachgowac. Dopoki TY nie WYDOROSLEJESZ to twoj
          syn bedzie traktowal cie jak kolezanke, ktora nie potrafi mu "podskoczyc" i
          ktorej moze rozkazywac. Fizycznie jestes silniejsza, psychicznie zdominowalo cie
          dzeicko. Za bardzo chcialas zeby cie kochal, zatarlas granice miedzy nim a soba...
    • hermenegilda_k Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 09.11.09, 14:51
      mój 10latek też jest typem nadpobudliwego dziecka, moge napisać, co wpływa na
      niego pozytywnie, oprócz rad poprzedniczek:
      - jeżeli A. nie chce wykonywać swoich obowiązków, to ja też nie wykonuję swoich
      - nie chcesz wynieść śmieci - mnie się nie chce robić obiadu
      - furia, wrzaski itp - spokojnie mówię, że pogadamy, jak się uspokoi i wychodzę
      - kłotnie z bratem - staramn się w to nie wchodzić, w przypadku grubszych
      rękoczynów nie rozsądzam, kto był winny tylko raczej truję o konsekwencjach
      bójki, o tym, że bicie to wyraz własnej słabości itp itd, potem pytam, czy mam
      dalej truć czy wolą się pogodzić
      - teksty typu "jesteście okropni, inni rodzice są lepsi" - pytam, w czym są
      lepsi, co jego zdaniem mogłabym zmienić, żeby być lepszym rodzicem itp -
      zazwyczaj dochodzimy do wniosku, że inni mają jednak gorzej smile

      myślę, że powinniście więcej rozmawiać, Twoje dziecko ma prawo do wyrażania
      opinii, że np. bardziej kochacie siostrę, ale dobrze jest dowiedzieć się,
      dlaczego tak sądzi, być może sam dojdzie do wniosku, że gada głupoty a być może
      coś jest na rzeczy
      dziesięciolatek umie już przestrzegać pewnych z góry ustalonych zasad, powinien
      też ponosić konsekwencje łamania tych zasad
      dziesięciolatek doskonale potrafi Tobą manipulować, wie, jakim tekstem może
      wzbudzić w Tobie poczucie winy,
      dla mnie ale problemem jest nie tyle jego zachowanie, a bardziej Twoja niska
      samoocena
      uważam, że dzieci trzeba traktować po partnersku, ale trzeba też pamiętać, że
      dziecko to nie dorosła, w pełni świadoma osoba, a to my jesteśmy rodzicami
      odpowiedzialnymi za dziecko
      powymądrzałam się smile
      najważniejsze to luz i spokój, trzymam kciuki za "ujarzmienie" wściekacza
      • magda0 Re: a gdzie si etego nauczyl?? 12.11.09, 11:00
        Nie sadze zeby przemoc trzeba było gdzies podpatrywac , bo jest
        wszedzie. My w rodzinie takiego przykładu nie dajemy. Nie jestesmy
        idealni, oczywiscie kłócimy sie ale nie bijemy.
        Mamy pewne osiągniecia, widze ze w wielu sytuacjach jest lepiej,
        czasem [potrafi odpuscic bratu czy siostrze. Widzi ze sa młodsi, ze
        nie wszystko potrafia, nie wszystko rozumieja. Prosi o pomoc brta
        np. przy wieszaniu prania, potrafi negocjowac a propos obowiazkow,
        potrafi przeprosic, np. za to ze pod nosem mowil zamknij sie a ja
        tego nie słyszałam. Jednakze w sytuacjach kiedy przestaje panowac
        nad swoimi emocjami staje sie bestia, tak jakby mial klapki na
        oczach kopie szarpie, mowi do kolezanki siostry wynos sie. Wstyd
        mi , mowie stop, dosc ale to nie działa kiedy wyprowadzam do jego
        pokoju drze sie jakby go ze skóry obdzierali i wyrywa, szarpie
        kopie... JEszcze bardziej mi wstyd jego zachowania przed cudzymi
        dziecmi , wiem ze nie tedy droga ale nic nie poradze ze sie tego
        wstydze, pewnie dlatego ze uwazam to za swoja porazke wychowawcza,
        magda
        • japaa Re: a gdzie si etego nauczyl?? 13.11.09, 13:29
          Rozumiem Cię, "wstyd przed ludźmi" jest rzeczywiście problemem.
          Wydaje mi się, że Twój syn dobrze wie, że stawia Cię w kłopotliwym położeniu, że
          właśnie o to mu chodzi. 10 latek potrafi opanowywać emocje, jeśli tego chce, a
          inna sprawa, jeśli chce właśnie zrobić przedstawienie, zwrócić na siebie uwagę.
          Kiedy piszesz, że ma klapki na oczach mam wrażenie, że go tłumaczysz i on o tym
          wie. Że jest usprawiedliwiony, no bo jak wpada w szał, to mama przecież wie, że
          zdolny jest do wszystkiego. Spróbuj raz pozwolić mu na takie wariactwo (po
          uprzednim zabezpieczeniu wszystkiego, co żyje w promieniu kilku metrów) i pokaż
          mu, że nie robi to na Tobie wrażenia. I nie szarp się z nim, bo wtedy on
          sprowadza Cie do swojego poziomu. Nie wyprowadzaj go z pokoju, bo będzie się
          czuł odrzucony. Uwierz, ja tak kiedyś robiłam, bo "nie będzie jeden wariat
          terroryzował reszty rodziny", ale syn bardzo to przeżywał, mówił że go nie
          kochamy a w pokoju robił istną demolkę. Jak go zostawisz na placu boju i sama
          odejdziesz, szybciej mu przejdzie. Ja rozmawiałam z dzieckiem, kiedy ochłonęło.
          Mówiłam, że mi wstyd za jego zachowanie, że mi przykro, że chciałabym mieć
          pewność, że nie narobi mi kaszany, jeśli chciałabym go gdzieś zabrać, że to dla
          mnie problem tak nie ufać dziecku. Mówiłam też "potrafisz się opanować, wiem, że
          to czasem okropnie trudne, ale ty potrafisz" i przypominałam sytuacje, kiedy
          naprawdę sobie z tym poradził.
          Chodzi o to, żeby syn sam wierzył w to, że jest dojrzałym chłopcem, który umie
          się zachować i był sam z tego dumny, a nie wiecznie się usprawiedliwiał i zwalał
          na okoliczności (bo ktoś go wnerwił czy krzywo popatrzył)
          Skoro jest starszym bratem, powinien też mieć jakieś przywileje płynące z tego
          faktu. Np. późniejsze chodzenie spać, obejrzenie jakiegoś programu, samodzielne
          wychodzenie z domu, specjalne kieszonkowe. Wtedy poczuje się bardziej "dorosły",
          a to już zobowiązuje i buduje poczucie wartości. Być może czuje też deficyt
          rodzicielskiej uwagi, dobrze byłoby wykroić trochę czasu tylko dla niego, bez
          rodzeństwa.
          I nie przesadzaj z tym wstydzeniem się, dzieci są po to, żeby sprawiać rodzicom
          kłopoty : ) A jak tak nie umiesz sobie poradzić z tym uczuciem, przynajmniej nie
          pokazuj tego młodemu. Daje głowę, że będzie chciał to wykorzystać.
          • magda0 Re: a gdzie si etego nauczyl?? 02.12.09, 13:53
            Jestesmy po dwoch wizytach u psychologa: bez dziecka. Rozmowa duzo
            dała na pierwszym spotkaniu byłam sama (choc zaluje ze nie z mezem)
            na drugim z mezem. I po czesci jestem zła bo zobaczyłam ze w jakims
            stopniu to jego "wina" bo jak sa awantury to zwykle sie nie wtraca,
            nie powie nie kopiemy, albo tak nie mowimy.... No ale ... moze uda
            sie nad tym popracowac. Od dwoch tygodni troche syn spasował, moze
            dlatego ze ja probuje zmienic schemat czyli np. nie wyprowadzam na
            sile do wlasnego pokoju, staram sie nie ustawiac frontem, ale na jak
            dlugo wystarczy mi sił? A w szkole syn nie ma kolegow, mam poczucie
            ze jest sam, pewnie to tez wplywa na jego zachpwania, magda
    • aniarosz Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 12.01.10, 19:45
      Szczerze polecam dr Izabelę Krauze, która jest prawdziwą specjalistką
      ale najbardziej cenie sobie jej wyczucie, delikatność i intuicje.
      Zajmuje się specjalistyczną diagnozą dziecka i rodziny, prowadzi
      również terapię indywidualną, małżeńską, rodziny.


      Dr Izabela Krauze
      tel: 502 230 780
      ul. Barcicka 45 (stacja metra - Stare Bielany)
      • mania_29 Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 23.01.10, 19:21
        Mam podobny problem tylko z 13-latką. Jakbym czytała o swojej
        córce. Moje dziecko do tej pory było w miarę spokojne. W szkole
        uczy sie bardzo dobrze, w grupie rówiesniczej funkcjonuje dobrze. U
        mojego dziecka bunt spowodowała zmiana szkoły. W gimnazjum ma nowych
        znajomych, których nie jestem w stanie zaakceptować. Duzo pracy
        włozylismy z mężem, aby nasze dziecko było kulturalne, nie
        przeklinało, było ambitne. Teraz córka lubi rzucić "mięsem" w
        relacjach ze swoimi znajomymi, bo oni tak sie własnie wyrazają. Nie
        chce "odstawać". Jej ulubiona rozrywką jest włóczenie sie po
        miescie. To nowe zajęcie podpatrzone u kolezanek z klasy, które
        robią to chyba od przedszkola. Nagle chce być dorosła. Staram się ją
        zrozumieć - nowa szkoła, zupełnie nowi znajomi, chyba po omacku
        szuka swojego miejsca, ale to jej "szukanie", bunt, awantury
        wszczynane w domu prawie codziennie wykańczają nas, jesteśmy z mężem
        na skraju załamania. Ja, nauczyciel z wieloletnim stażem, stałam sie
        bezradna w relacjach z własnym dzieckiem, które wrzeswzczy, ze nas
        nienawidzi. Tłumaczę sobie i mężowi, ze musimy to jej dorastanie
        przetrwać, ale brakuje nam juz sił.
    • tylkotroche Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 06.05.10, 14:47
      Ze nienawidzi,
      ze wolałaby si e wcale nie urodzic....
      sie zemsci ,
      ze traktujemy go jak rzecz,
      ze wykorzystujemy (jego obowiązkiem jest wyrzucanie śmieci
      ze inni maja lepszych rodziców


      Zupełnie normalny 10-latek. Nie ma czemu się dziwic. Tak bywa. Nie
      ma z czym walczyć. I nie ma z nim problemu
      Jak dziecko, słucha i jest grzeczne i dobrze się uczy to z nim
      trzeba dopsychologa – bo tam jest problem smile

      popycha mnie, zamierza sie ręka czy noga do uderzenia:
      to przesadaa , niech pokopie poduszke lub rzuca kocem itp. U mnie
      było zezwolenie na trzaska nie drzwiami, ale drzwi były wyjątkowo
      solidne i bezpieczne..

      że nie radzi sobie ze soba
      – uczciwy i bardzo swiadomy.

      Jednym słowem , dobre fajne dziecko.
      • magda0 Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 18.05.10, 13:18
        Kochani jest o niebo lepiej, ale moze to kolejna faza, bo z moim
        synem troche tak jest od skarjnosci do skrajnosci. Popracowalismy,
        ustalilismy jasne reguły, za to to za cos innego nagroda, brak
        zezwolenia na kopanie , bicie itp. Bylismy u psychologa/mediatora
        rodzinnego 2 razy bez dziecka, pani psychoplog pomogła nam spojrzec
        na problem z innej strony i dała nieoceniona rade na jedna kare
        musza przypadac trzy nagrody, pania moge polecic jak ktos sobie
        zyczy prosze pisac, magda
        • stypkaa Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 19.05.10, 09:47
          Wiesz co, a jak tak trochę z innej beczki. Też mam takiego
          histerycznego syna, tyle, że sporo młodszy. Ale ostatnio to wpadał
          już w takie histerie i furie, że szok.
          Odrobaczyliśmy się i po 2 tygodniach nie to samo dziecko. Owszem
          złości się, ale nie ma już takich jazd jak były jeszcze 3 tygodnie
          temu.
          Podrzucam taki pomysł do przemyślenia, bo może rozwiązanie jest
          prostsze niż czasem myślimy.
          Pozdrawiam
    • asia_i_p Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 25.05.10, 12:55
      Masz nietypowy problem, bo według mnie w twoim przypadku akurat nie brak
      umiejętności komunikacji jest odpowiedzialny. Warsztaty porozumienia bez
      przemocy, "Jak mówić, żeby dziecko nas słuchało" to wszystko są pozycje
      nakierowane raczej na rodziców, którzy nie radzą sobie z własnymi emocjami i
      uciekają w apodyktyczność, a ty uciekłaś w drugą stronę. Nie chcesz być swoją
      matką, więc się poddajesz, sukcesem jest dla ciebie to, że nie reagujesz agresją
      i na tym się skupiasz. Nie wiem, może najpierw byłoby lepiej, gdybyś poszła na
      terapię indywidualną, ale w celu zwiększenia pewności siebie, asertywności -
      popracowała nad tym, żeby chronić siebie przed światem, a nie świat przed sobą.
      Mnie to wygląda na to, że twój syn sprawdza, co musi zrobić, żebyś wreszcie się
      wściekła.

      Czy ty w ogóle czujesz złość - czy między czasem, kiedy jesteś gotowa mu
      spokojnie tłumaczyć, a czasem, kiedy wściekłość zatyka cię tak, że bez
      warsztatów o przemocy byś zabiła, jest w ogóle jakiś etap przejściowy? Etap
      zdrowej złości - tak nie będziemy rozmawiać, tak mnie nie możesz traktować?
      Kiedy decydujesz się bronić swoich granic i swoich praw?
        • asia_i_p Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 31.05.10, 07:44
          Mnie też trudno. A podobno na skali między totalnym wyluzowaniem a ślepym
          atakiem furii jest 10 stopni i osoba w pełni sprawna emocjonalnie może zdać
          sobie sprawę już z pierwszego i zacząć działać. I rzadko dochodzi powyżej
          czwórki. Ja dopiero teraz, z trudem, uczę się rozpoznawać, że jestem zła, a i to
          raczej po objawach zewnętrznych (sztucznie spokojny głos, nadużywanie zdrobnien)
          niż po tym, co czuję.
        • agazuchwa Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 09.01.11, 22:24
          a ja jestem w trakcie I wojny wink ustalam granice z 4 latkiem i twój post uświadomił mi, że już teraz musze być twarda, ale matko jakie to trudne...ale chyba tak jest, że to w nas jest problem...trzeba twardo i konsekwentnie...moje dziecko też potrafi się drzeć, pyskować itp, ale ja po rozmowie z psychologiem nie negocjuje w takim momencie...dziś nie chciał wejśc do klatki i do mieszkania...mąż go wniósł (jeszcze niedawno negocjowałabym i dyskutowała) po wejściu do domu darcie jakby go wrzątkiem lali...i rozkazy ubierajcie się wychodzimy, ja się nie rozbiorę...pół roku temu płakałabym razem z nim z bezradności a dziś..powiedziałam nie nie idziemy...ty możesz sobie stać w tym ubraniu ile chcesz...proszę się tylko nie drzeć, darł się dalej spokojny komunikat auto pójdzie do aresztu brak reakcji..auto do aresztu...darcie spokojny komunikat drugie pójdzie..darcie drugie auto w areszcie darcie...spokojny komunikat nic ci to nie da dziecko- tlyko 3 auto trafi do aresztu....darcia brak po 40 minutach rozebrał się...i minęło...do następnego razuwink
          ale dawniej po takiej akcji szukałabym ratunku, pisała posty itp a dziś....uważam że nic się nie stało...mam po prostu uparte dziecko..ale musi wiedzieć kto rządzi- i to jestem ja...koniec
    • grorka Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 22.02.11, 12:57
      Okres dojrzewania to zawsze taki moment, w którym i dzieciom i rodzicom puszczają nerwy, moim zdaniem małego trzeba by na jakiś bardzo męczący sport zapisać, jak się mały wybiega to zaraz mu przejdzie ochota na wszczynanie awantur. Pozdrawiam i trzymam kciuki za wytrwałość i wyrozumiałość.
    • olawilanow39 Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 30.10.11, 15:17
      Wychowywanie dzieci nie jest proste a wiem to na przykładzie moich dzieciaczków. Jestem mamą nastolatka i drugiego mniejszego dziecka, mąż na delegacjach częstych. Chodzimy z Jasiem moim nastolatkiem do psychologa dziecięcego i bardzo widzę jak się stara i zmienia.
      Podpisuje się pod słowami że musimy my rodzice popracować nad sobą a później wymagać od dzieci i tak też jest w naszym przypadku że i my pracujemy i dzieci. Wspomaga nas i świetnie prowadzi psychoterapeutka dziecięca my naprawę mamy postępy i pomoc którą tak szukaliśmy a Jasio jest zadowolony i bardzo lubi swoją panią psycholog czego nie mogłam powiedzieć o psychologu jego szkolnym który tylko mówił mi co robię źle i nic nie było dobrego ani we mnie ani w dziecku. Myślę że już nie popełnię tylu błędów przy drugim dziecku a z Jasiem jest już naprawdę wspaniale i chodzimy od czasu do czasu. Gdyby jakaś mama chciała namiary to my jeździliśmy do takiej kliniki dla dzieci i młodzieży a prowadziła nas Aneta Zielińska można zadzwonić i zapytać o wizytę 883484171 www.mediklinika.pl
      z tego co widziałam mają tam różnych psychologów i dla dzieci i dla rodzin więc możecie pytać o wszytko co z dziećmi bo tym się zajmują ale my byliśmy tam tylko u Pani Anety bo ona nam jako rodzicom pomogła i nie musieliśmy iść do osobnego dla nas psychologa co jest fajne.
    • 3_dorota_09 Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 27.11.11, 23:41
      POLECAM naszego psychologa, do którego chodziły nasze dzieci, jestem z mężem po rozwodzie, mamy dwójkę kochanych dzieci, które nie radziły sobie z tym, co się działo w domu. Chodziliśmy z dziećmi na psychoterapię i jesteśmy bardzo zadowoleni, bo już jest wszytko w odpowiednim porządku i dlatego też polecam psychologa dzieci i młodzieży Anetę Zielińską, nasze dzieci mają już po wizytach zupełnie inny, o wiele lepszy stan, wszytko jest już normalnie, radzą sobie z emocjami, córka nie ma lęków i nie bierze leków na depresję, radzi sobie wspaniale po terapii i co najważniejsze dzieci były przygotowane przez psychologa na mój nowy związek. Myślę że w takich trudnych sytuacjach należy szukać szybko pomocy bo później tylko gorzej, nasza córka rozpoczęła pracę z Panią Anetą w bardzo trudnych stanach depresyjnych chociaż chodziła cały czas do innego psychologa ale nie przynosiło to rezultatów ale udało się trafić do wspaniałej osoby za pośrednictwem psychiatry która przez jakiś czas prowadziła dziewczynki. Kontakt do Pani psycholog dzieci i młodzieży 883484171 gdyby było co nie tak z numerem to gabinet nazywa się Mediklinika
      • anna.nakon124 Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 05.01.12, 13:05
        Ja mogę szczerze polecić Marię Jurowską z Warszawskiego centrum terapii i psychoedukacji. Miałam ogromny problem z córką. Nie akceptowała mnie i prowadziłyśmy wieczne wojny. Do tego doszły problemy z moim partnerem, który jest ojczymem od wielu lat. Wszystko się w zasadzie posypało. Nie wiedziałm już kompletnie co robić. Byliśmy u kilku psychologów, ale efektów nie byo wcale. W końcu trafiliśmy przez znajomą do p. Marii. Najpierw byliśmy wszyscy na terapii rodzinnej, a teraz córka jest w tarapii indywidualnej. To niesamowite jak się zmienia. Nie wiedziałm, że tak moze być. No i po prostu czeka na każde kolejne spotkanie. Namiary są na www.wctp.pl
        • clioclio Re: Psycholog w Warszawie konflikt rodzice-dzieck 08.01.12, 16:17
          Zgadzam sie, że to jest ważne żeby psycholog prowadził całą rodzinę, a nie tylko dziecko, bo inaczej to w ogóle nie daje efektów. My jesteśmy na stałej terapii u psychologa dziecięcego i z każdym spotkaniem jest coraz lepiej, widać efekty, choć sfera psychologiczna jest bardzo trudna. Wydaje mi się, że najważniejsze to specjalista, który niejako "poprowadzi" rodzinę w dobrym kierunku. Jak się komuś przyda to podaję namiar 515-226-704 (pani Monika Perkowska)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka