justa_m1
30.10.09, 13:50
Syn 22 m-ce, stale przebywa ze mna, maż wychodzi rano wraca ok.17.00 do domu.
Problem polega na tym, że dziecko jest ze mną bardzo związane. Pewnie dlatego
ze jest ze mną większą cześć czasu. Owszem zostanie z tata sam w domu, po moim
wyjsciu mega krzyk, ale da sie spokoic. Głownym problemem zw z przywiązaniem
jest rytuał kąpieli i usypiania. Wczesniej kąpalismy dziecko na zmianę, czasem
z moją przewagą lub męża. Postanowiłam z 2 m-ce temu że syna bedzie kąpał
tylko mąż, aby ten troche pobył z tatą. I tu się zaczyna. Mimo że to juz trwa
prawie 3 m-c, syn jak tylko słyszy o kąpieli to krzyczy, i nie chce iśc z tatą
tylko najlepiej ze mną. Jak już pójdzie to się ładnie bawi podczas kąpieli, i
znowu do momentu wyjscia z wanny i pójscia spać. Oczekuje ze mama bedzie przy
nim. Tyle czasu to trwa a dziecko nie przyzwyczaiło się do obecności taty przy
zasypianiu, płacze, krzyczy ok 20 min za mamą. Potem się uspokaja. I moje tak
sobie ostatnio pomyślałam, że skoro te 2 m-ce Go nie nauczyły ze tata uspia,
to może faktycznie potrzebuje mnie. Mniemam że taki okres w Jego zyciu, choć
nie powiem długo trwający, że najważniejsza jest mama. I czy winnam darwoac
tacie tych wieczornych krzyków i jak dziecko potrzebuje to po prostu usypiać
Go. Mnie zależało na wiekszym kontakcie syna z ojcem. Ale moze poki co to mama
jest naj a tata bedzie za jakis czas moze i lat? Co o tym sądzicie? dzieki za
opinie.