NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE

19.01.04, 10:30
Drogie Mamy!
Do napisania tego postu zmusza mnie sytuacja w ktorej sie znalazlam. Otoz nie
radze sobie z moim synkiem. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, obwiniam
sie, nie wiem juz co jest sluszne a co nie! Otoz moj synek ktory za miesiac
skonczy 2 latka jest nie do zniesienia. Doszlo do tego ze nie da sie z nim
wytrzymac w domu. Robi wszystko na przekor. Np. wyjmuje z szafek rzeczy
ktorych nie powinien chodzi trzaska nimi o meble itp powodujac szkody.
Powiazalam wszystkie szafki sznurkami ale on bedzie tak ciagnal az sie
sznurek rozerwie a jak nie to bedzie wisial na nim i szlochal. Jest bardzo
uparty, nie pomaga powiedzenie ze nie wolno, ze to zle. Robi tez wiele innych
rzeczy ktorych nie powinien oraz takich ktore moga byc dla niego
niebezpieczne. Np wkladanie rak do video, wlanczanie i wylanczanie TV non-
stop. Prosby,tlumaczenia nie pomagaja a nawet klapsy!!!. Rozrzuca wszystko co
sie znajduje w jego otoczeniu powodujac jeden wielkie balagan. I to wszystko
w rekordowym czasie. Chce wam dac wiele przykladow zebyscie wiedzieli jakiego
typu sa to rzeczy. Nawet przy jedzeniu nie moze spokojnie usiasc. Buntuje sie
jak go karmie. Najlepiej chcial by jesc sam. Dobra, rozumie chce byc
samodzielny. Pozwolilam mu na to kilka razy ale efekt byl nie taki jak
powinien byc. Otoz zamiast jesc on poprostu rzucal jedzeniem po calym domu a
najlepilej to w nas rodzicow.
Nie mozna mu niczego odmowic, jak mu sie powie NIE np. ze teraz nie bedzie
jadl chipsow to pora na obiad ze dam mu ale potem to bedzie wielki ryk,lament
i bedzie sie tarzal na podlodze tak dlugo jak nie mu sie nie da czego chce.
Probowalam nie reagowac na jego histerie poprostu odwracajac sie od niego
czekajac az mu przejdzie (bez bicia bez niczego) az sie wyplacze i przyjdzie
ale on potrafi tak wyc z pol godziny ze az go na wymioty zbiera. Nie mamy
sily do niego, oboje z mezem nie wiemy co robic. Gdzie sie poradzic. Jaka
taktyke mamy przejac? Prosze drogie mamy poradzcie co moge zrobic aby w koncu
sie choc troche zmienil?
Pozdrawiam,
Rena mama Stefana
    • dziubulek111 Re: NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE 19.01.04, 13:03
      Cześć.
      Mój maluch ma ponad dwa latka, a ten pierwszy 'trudny czas' mamy już za sobą.

      My nie stosowaliśmy klapsów (nie działają, jak sama piszesz), a na ryki po
      prostu nie daliśmy się nabierać. Jego pokój przystosowaliśmy na tyle, żeby bez
      większych szkód można było go tam odstawić w razie długotrwałego wycia. Teraz
      juz przestał wyć (trwało to trochę, zanim się przekonał, że nic tym nie
      zdziała, ale warto było pocierpieć). Przede wszystkim NIE DALIŚMY SIĘ
      TERRORYZOWAĆ i nigdy nie dawaliśmy mu czegokolwiek tylko dlatego, że wpadał w
      szał.

      Poza tym staraliśmy się domyślić, co mu przeszkadza (bo nawet jeśli się wydaje,
      że wszystko, to na pewno tak nie jest) i tego unikać. Proponowaliśmy różne
      rzeczy, kiedy nie potrafił sam powiedzieć, czego chce (brak pożądanej rzeczy
      skutkował wyciem nawet kiedy nie mieliśmy pojęcia, o co chodzi).

      Tak samo jak Twoje Maleństwo, nasz Wojtek wyciągał wszystko zewsząd, ale
      radziliśmy sobie z tym w ten sposób, że jeśli zachowywał się nieodpowiednio w
      jakimś miejscu, to go stamtąd ewakuowaliśmy (najczęściej do jego pokoju). Jeśli
      coś zniszczył albo nas uderzył, domagalismy się przeprosin (najpierw w formie
      głaskania po policzku), a jesli nie chciał przeprosić, musiał zostać sam w
      pokoju dopóki nie zrozumiał, że to konieczne.

      Unikaliśmy niepotrzebnych zakazów i organizowaliśmy mu czas ciekawymi zabawami
      (klejenie, lepienie, rysowanie, gra w piłkę, czytanie wspólne, oglądanie
      obrazków, 'kręgle' z butelek plastikowych i dużej piłki, darcie gazet albo
      papieru na kawałki i tysiące innych, choćby najgłupszych zabaw) - wtedy nie
      miał czasu broić. Przed wyjściem do ubikacji (lub kiedy trzeba go było zostawic
      na chwilę samego) podawaliśmy nową rzecz do zabawy, coś atrakcyjnego, i
      tłumaczyliśmy, gdzie i po co idziemy. I tak zasem była demolka po powrocie, ale
      cóż...

      Na pocieszenie: już minęło i nasz syn jest teraz prawdziwą pociechą (jedynie
      wobec tych, którzy nie dali się wcześniej nabierać na wycie, reszcie dalej daje
      popalić).

      Powodzenia i żelaznych nerwów!!!

      T.
    • judytak Re: NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE 19.01.04, 13:48
      je przechodzę to trzeci raz, zapewniam, że minie, ale nie twierdzę, że jest
      lekko, łatwo i przyjemnie

      najważniejsze: nie dać się nabrać
      nie pozwalać nigdy, żeby płaczem, robieniem sceny dziecko osiągnęło to, co chce!

      jak zostawisz, niech sobie płacze, to dobry sposób, ale trzeba po kilku
      minutach spróbować dziecko przytulić, uciszyć, jeśli tego nie chce, znów dać mu
      pięć minut, i znów brać na ręce itp.
      Mam na myśli przytulić, mówić coś, pokazywać coś innego, ale nie dać tego, o co
      była awantura!

      jak czegoś nie wolno, to nie wolno - jak zakaz nie skutkuje, to brać dziecko
      pod pachę i uniemożliwić mu robienia tego (u mnie dziecko może samo włączyć
      telewizor, jak już chodzi do szkoły! i wtedy też tylko za zgodą rodzica!)
      Takiego tłumaczenia nie potwierdonego czynami żadne dziecko nie będzie brało na
      poważnie (w żadnym wieku!)

      dwulatka nie ma co karmić (najwyżej "pomocniczo"), jak zaczyna rozrzucać,
      powiedzieć spokojnie "widzę, że nie jesteś głodny" i zabierać. Najwyżej dać
      furtkę "może wolisz kanapkę" (ale nie czipsy!). Jak wyje - jak powyżej.

      zaobserwować, kiedy dziecko zaczyna "szaleć", rozrabiać
      u moich powody bywają następujące: jest głodne, jest zmęczone, nudzi się, jest
      zazdrosne, a najważniejsze: to, co ja nazywam "nadmiarem energii", czyli to, że
      jeszcze nie było na spacerze (te straszne deszczowe dni...)
      Więc moja najważniejsza recepta: wychodzić na dwór, ile tylko się da!

      pozdrawiam
      Judyta

      • magda0 Re: NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE 19.01.04, 22:30
        Nie jestes osamotniona ja z moim dzieckiem postepowalam podobnie albo lepiej
        powiedziec ze to on z nami tak postepowal, do glowy mi wtedy nie przyszlo ze
        pozwalajac mu sie terroryzowac w zasadzie szkodze najbardziej jemu, bo to on
        czul sie wtedy rzadzicielem i odpowiedzialnym za podejmoeanie decyzji, teraz
        jest inaczej ale wyje nadal co prawda czasami mniej czasami wiecej, pomaga
        trzymanie moim zdanie tzn. chodzi mi tu o technike holdingu. My korzystalismy z
        pomocy psychologa , gdybys chciala blizszych informacji napisz na priva. Magdaa.
        • gochamasl Re: NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE 25.01.04, 22:42
          Hej tez mamy 2 latak.
          Mamy podobne sytuacje. A jesli dziecko nie chce zalozyc pieluszki przy
          wychodzeniu na dwor, i wpada w szal i w sumie nie rzada niczego-co robic. Albo
          np nie chce sie polozyc , isc na lozko jak pora spania albo drzemki i placz w
          takiej zlosci ze czsem nie wiadomo co robic, zwlaszcza jak babcia z dolu moze
          przyleciec z pretensjami ze dziecko nie moze tak plakac bo to mu szkodzi sad
          (Niestety mieszkam z tesciami, choc na roznych pietrach to jednak razem)
          A jesli zostawic go samego w pokoju(choc jeszcze tego za bardzo nie
          stosowalismy) a on zlosliwie sika, robi kupe w majty, do lozeczka itp
          a jesli nie chce zostac w pokoju, ucieka i sie strasznie zlosci-co wtedy?
          • beaw27 lizanie podłogi ze złości 27.01.04, 22:37
            Mam podobne sytuacje z moją 20 mies. córeczką Julią. Od pewnego czasu obserwuję
            u Niej b.dziwne zachowanie w momentach złości - tzn. wtedy gdy Jej na coś nie
            pozwalamy albo Jej nie dajemy czegoś absurdalnego, co Ona właśnie chce dostać
            oczywiście wrzeszczy i krzykiem wymusza na nas otrzymanie tego.Jeśli się
            nie "złamiemy " i nie zareagujemy na wycie to Ona wtedy momentalnie zaczyna
            złośliwie lizać językiem podłogę ( głównie kafelki, panele albo drzwi, stół
            szklany , okno - zależy co ma w zasięgu).Doskonale wie, że tego nie wolno, że
            nie pochwalamy takiego zachowania a wręcz przeciwnie karcimy Ją za to, więc Ona
            wtedy celowo robi to żeby nas chyba maksymalnie zirytować.
            Nie mamy już czasem siły na to i tak naprawdę nie wiemy jak sobie z tym radzić.
            Czy ktoś z Was się z tym spotkał?????
            Błagam poradźcie mi coś zamin odwiozą mnie do czubków!
            Beata mama Julii
            • dorti Re: lizanie podłogi ze złości 27.01.04, 23:53
              Witaj Beatko.Domyslam się co przechodzisz.Mój obecnie 4-latek nieżle nas
              przećwiczył.Myślę,że trochę pomoze Ci zmiana nastawienia do córeczki.Julia z
              pewnością nie robi wam na złość.Dziecko uczy się wyznaczania granic .Jest
              zafascynowana swoimi możliwościami wpływania na otoczenie.To my rodzice uczymy
              je co wolno(cierpliwie i do skutku),jak w sposób cywilizowany osiągnąć to czego
              sie pragnie.A to lizanie podłogi to też test.Jeśli bardzo na to reagujecie to
              logicznym jest,że wasze mądre dziecko w ten sposób chce na was wymóc to co
              sobie umyśli.Przekonaj ją,że w ten sposób nie wpłynie na zmianę decyzji.
              pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości i poczucia humoru.
              Dorota mama Tymka i Jasia.
              • anatemka Re: lizanie podłogi ze złości 29.01.04, 22:31
                nie chcę sie wymadrzać, ale jesli dziecko raz zobaczy że wrzaskiem i histerią
                cos osiągnie, to bedzie to wykorzystywać. Młody ( 2,9) przy mnie jak na cos nie
                chce się zgodzić najwyżej chwilę popłacze z żalu lub złości, a przy tacie
                odstawia histerie że ho hosmile Najważniejszy jest spokój. Jak miał początkowo
                ataki histerii to patrzyłam na niego spokojnie a w głowie kłębiło mi sie od:
                moje biedne, nieszczęśliwe dziecko do : zaraz podejdę i go zleję. Trzeba
                odpowiedzieć sobie na pytanie:kto tu rządzi. A jak liże podłogę? mozna
                poprosić: poliż tam troszkę dalej, bo brudno jestsmile
                • dagu75 Re: lizanie podłogi ze złości 30.01.04, 10:23
                  Cześć.
                  Weronika ma fazę wyrzucania wszystkich poza mna i czasem tatą z pokoju lub
                  domu. Jak tylko babcia lub kuzynka wejda jest wrzask idx sobie, nie patrz na
                  moja bajkę, nie oglądaj mojej książki. Tłumaczę, że nie będę tolerowac takiego
                  zachowania, nie podoba mi sie to, na jej wrzaski, że mnie nie lubi odpowiadam,
                  że trudno, ale ja ja kocham i lubię itp. Na akty histerii po prostu nie
                  reaguję. Wyje? Trudno, ja zaczynam coś robić, czytać itp. Juz sie nauczyła, że
                  ze mną jej nie przejdzie. Najbardziej kłopotliwie jest gdy coś takiego zdarzy
                  sie w sklepie. Widzicie te potepiające mnie spojrzenia? Postanowiłam byc
                  twarda.
                  Trzymajcie sie tłumaczenia, spokoju ( tylko jak to robić skoro aż czasmi kipie
                  z wściekłości na nią?), nic innego nie skutkuje. Muszę dodać, że jeszcze jej
                  nie uderzyłłam ( choć nie raz chciałam, ręka automatycznie rwie się do małej
                  pupy).
                  Mój mąż zarzucił mi, że jestem okrutna, bo nie reaguję na jej histerię.
                  Paranoja. A on wychodzi na cały dzień i wiele go omija.
                  Daga
    • agus_78 Re: NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE 01.02.04, 12:46
      O rany!! To chyba typowy "bunt dwulatka " Aż się boję co mnie będzie czekać!!!
      Dobrze przeczytac pare dobrych rad doświadczonych mamuś wink
    • mkatarynka.edziecko Re: NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE 01.02.04, 15:53
      Jak dobrze, że znalazłam ten wątek. Już miałam coś takiego napisać w akcie
      desperacji.
      Dochodze do wniosku, że jestem okropną matką. Bo ja po prostu nie wytrzymuję
      tych wrzasków mojego prawie-dwu-latka. Najbardziej irytuje mnie to, że rzuca
      wszystkim po całym domu. Nic nie może leżeć na stole bo natychmiast znajduje
      się na podłodze. Rzuca jedzeniem, złości się, wrzeszczy, kładzie się na ziemi
      jak czegoś chce i natychmiast tego nie dostanie...
      A ja nie wytrzymuję i też na niego wrzeszczę...wyrodna matka.
      Najgorsze jest to, że nie za bardzo mogę mu pozwolić wrzeszczeć ze względu na
      malutką siostrzyczkę...
      Poza tym ma problemy z zasypianiem. Umiał już sam zasypiać w łóżeczku a teraz
      od czasu jak pojawiła się Urszulka wieczorami mam Sajgon - młoda wyje, młody
      wrzeszczy w swoim łóżeczku i wyrzuca pościel i wszystko co się tam znajduje a
      potem płacze żeby mu to podać. Można zwariować...
      Jestem baaardzo zmęczona tym jego zachowaniem...
      Dzięki za ten wątek. Mam przynajmniej jasność, że to nie chodzi o to, że
      pojawiła się Urszulka (chociaż pewnie też) i nie powinnam mieć z tego powodu
      wyrzutów sumienia.
      Dzięki wielkie. Dodam go do ulubionych wątków i będę się pocieszać, że nie
      tylko ja tak mam...
      • renapol Re: NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE 03.02.04, 14:06
        mkatarynka musze ci powiedziec ze nie wiem co sie stalo ale moj synek od jakis
        2 tygodni sie zmienil. Jak by wiedzial ze sie poskarzylamsmile)) Moze to jest tez
        moja zasluga. Staram sie byc BARDZIEJ cierpliwasmile)) Jesli maly robi cos nie tak
        staram sie wszelkimi silami odwrocic jego uwage od tego co robi i proponuje mu
        cos co wiem ze go zainteresuje. Prosze go o pomoc we wszystkim co robie (nawet
        w pracach domowych) i bardzo mu sie to podoba. Nie wazne ze nie zrobi tego
        dobrze ale zawsze ma jakies zajecie. Nie chce przechwalac, aby znowu nie wpadl
        w furie.
        Co do jedzenia to nie pozwalam mu jesc samemu. Ostatnio to karmie go ja, ale za
        to odbywa sie to w innym miejscu niz kuchnia. Probuje naprawde wszystkiego aby
        tylko odwocic jego uwage i abym mogla go spokojnie nakarmic. Co do krzykow to
        przekonalam sie ze to nie pomaga. Tez byl czas ze sie na niego darlam ale to
        nie przynosilo skutkow. Wrecz odwornie byl bardziej rozgoryczony.
        Nie pozostaje nam nic innego jak tylko przeczekac ten trudny okres. Zycze ci
        cierpliwosci i jeszcze raz cierpliwosci. I mam nadzieje ze to minie.

        Pozdrawiam,
        Rena
      • mamagonia Re: NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE 03.02.04, 14:46
        Odpisuję szybciutko ,gdyż w domu mam to samo.Z czego bardzo się cieszę - bo
        nie jestem sama...Ha! Ale pocieszenie,prawda?
        Powiedz, jak tu nie zwariować?
        W ogóle czy takie zachowanie przejdzie starszemu?
        Choć tak samo równo kochane, czasem wydaje mi się że jest z innej planety.
        Pozdrawiam.
        Całuski dla Patyczka i Urszulki - no i wielkie gratulacje!
        Gonia
    • abut Re: NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE 03.02.04, 14:19
      Nie jestem ekspertem w wychowaniu dziecka, sama dopiero sie spodziewam, wiec
      przypuszczam ze Twoje problemy dopiero przede mna. Jendo co moge poradzic,
      czego jestem absolutnie pewna musisz robic wszytsko, zeby jak najbardziej
      zmeczyc fizycznie dziecko. Dziecko, ktore manifestuje swoje humory, chce
      dominowac, jest zajadle w dzialaniu ma duzy potencjal energetyczny - z reszta
      dlugosc jego popisow histerii mowi sama za siebie. Moim zdaniem trzeba go jak
      najwiecej wymeczyc na dworze! Sanki, ganianki, nawet tarzanki w sniegu, dlugie
      spacery, wszelka aktywnosc fizyczna, ktora sprawi ze po powrocie do domu raz,
      ze bedzie mial mniej sil, dwa ze bedzie glodny a moze nawet nieco ospaly. Wiem
      to wymaga od Ciebie i meza rowniez duzego wysilku fizycznego ale basen, centra
      zabaw dla dzieci, wyjazdy do lasu za miasto sprawia ze i wy troche odetchniecie
      psychicznie. Ja przynajmniej jesli pojawi sie u mnie ten problem bede starala
      sie wlasnie taka taktyke zastosowac. Dom zostanie miejscem do spania,
      przynajmnie tak dlugo do poki dziecka nie bedzie mozna zapisac na samodzielne
      zajecia sportowe.
      Trzymaj sie tak czy inaczej, ze wszytskiego podobno dzieci wyrastajasmile))))
    • johana2 Re: NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE 04.02.04, 13:58
      Ha!A ja mam już to samo za sobą! Jeszcze na początku jesieni byłam naprawdę
      zdruzgotana całą tą sytuacją, popadłam w sporą depresę. Ale poczytałam: wasze
      posty o cierpliwości, "Dobrą Miłość", "jak mówić...". Wiele zrozumiałam, wiele
      się nauczyłam i.... minęło. Oczywiście od czasu do czasu jakiś wrzask się
      trafi, ale skończyły się prawie zupełnie pady na ziemię i podłogę, rozrzucanie
      rzeczy itp. U mnie mały je sam, bo tak chce. Jeśli porozrzuca ( co już mu się
      nie zdaża) jedzenie lub nie zje, to po prostu wynoszę to do kuchni. Do kolacji
      zgłodnieje i potulnie zjada wszystko. Kiedy wzrzeszczał, to wychodziliśmy i
      spokojnie z mężem rozmawialiśmy o czymś innym. Po kilku minutach podchodziłam
      do małego i go przytulałam. Działa! A przede wszystkim JA się uspokoiłam i
      wyluzowałam. Przestałam go traktować jak najważniejszego członka rodziny. Stał
      się równorzędnym partnerem ze swoimi przywilejami i obowiązkami należnym z
      racji wieku. Ale już nie najważniejszy. I chyba to mu się najbardziej
      spodobało. poczuł się dorosły? Powodzenia i cierpliwości
    • johana2 Re: NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE 04.02.04, 14:13
      A to moje konkretne rady:

      "wyjmuje z szafek rzeczy ktorych nie powinien" - zostaw te szafki puste, albo
      właduj tam rzeczy, które będzie mógł wyjmować
      "chodzi trzaska nimi o meble" - kup mu gumowy młotek dla dzieci i niech trzaska
      jak musi , ale powtarzaj mu że jest ci przykro, że tak bije meble, bo pewnie je
      to boli
      "Powiazalam wszystkie szafki sznurkami ale on bedzie tak ciagnal az sie
      sznurek rozerwie" - pewnie że będzie - msi z tym zwyciężyć - nie wiąż szafek
      tylko j.w
      "nie pomaga powiedzenie ze nie wolno, ze to zle" - ale on nie rozumie, dlaczego
      złe - wytłumacz mu dlaczego konkretnie
      "Np wkladanie rak do video", - postaw wyżej albo załóż plastikową blokadę
      "wlanczanie i wylanczanie TV non-stop " wyłącz z gniazdka i włączaj, jak mały
      pójdzie spać
      "Rozrzuca wszystko co sie znajduje w jego otoczeniu powodujac jeden wielkie
      balagan." - a potem spróbujcie w formie zabawy ze śmiechem to wszystko
      pochować. Może to będzie na zasadzie teatrzyku, kiedy ubranka same wracają do
      szafki wesoło podskakując?
      "Buntuje się jak go karmie. Najlepiej chcial by jesc sam." - to niech je sam!
      Najwyżej będzie głodny! Jak zgłodnieje da się nakarmić!
      zamiast jesc on poprostu rzucal jedzeniem po calym domu a najlepilej to w nas
      rodzicow" - wtedy wyjdźcie z pokoju żeby nie miał widowni albo powiedz że
      wyrzucisz to jedzenie, bo widocznie go nie chce
      "Nie mozna mu niczego odmowic, jak mu sie powie NIE np. ze teraz nie bedzie
      jadl chipsow to pora na obiad ze dam mu ale potem to bedzie wielki ryk,lament
      i bedzie sie tarzal na podlodze tak dlugo jak nie mu sie nie da czego chce".
      - rzeczy typu chipsy i inne które lubi i nie może jeść przed obiadem po prostu
      chowaj, aby nie były na widoku ani w jego zasięgu.
      Mam nadzieję że pomogłam
      To wszystko naprawdę u mnie działa. Powodzenia
    • babcia_kasi Re: NIE RADZE SOBIE Z MOIM SYNKIEM - PORADZCIE 04.02.04, 21:17
Pełna wersja