kiedy dziecko nagle "staje się duże"

21.01.04, 17:10
Odwiedziliśmy niedawno znajomych którzy mają 2 córeczki - 2,5 roku i 6 m-cy.
Nasz syn ma 3,5 roku. Dla nas ciągle jest mały (no bo w końcu w domu
najmniejszysmile). Dlatego przeżyliśmy lekki szok, widząc jak traktowana jest
starsza córa znajomych. To po prostu "duża dziewczynka" (słowa jej tatusia).
Co ciekawe, wydaje się, że ona radzi sobie w tej roli. Wymagania jej
stawiane nie są może za wielkie w stosunku do wieku- chociaż sama nie wiem.
Wygląda na to, że mój o rok starszy synek ma więcej "dzidziusiowych
przywilejów" niż jego młodsza o rok koleżanka. Mój Misiek potrafi domagać
się aby np. kąpała go tylko mama , w innej sprawie - tylko tata (negocjacje
grożą awanturą, wydziwia przy jedzeniu, domaga się zabawki w sklepie itp.
Oczywiście nie ulegamy mu we wszystkim ale dotąd myślałam, że to zachowanie
pasujące do jego wieku. Ale po tym co zobaczyłam... Czy to tylko kwestia
tego, że dzieci nagle "dorośleją" gdy pojawia się młodsze rodzeństwo?
Koleżanka przyznała kiedyś, choć trochę niechętnie, że gdyby nie ta młodsza,
to starsza nadal byłaby maleństwem - ale gdy wróciła z noworodkiem ze
szpitala to nagle wydała jej sie Bardzo Dużym Dzieckiem od którego można
wiele wymagać. Czy u Was tak samo to wygląda? Myślimy o powiększeniu rodziny
i chyba stąd te refleksje...
Pozdrawiam
    • mirka17 Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 22.01.04, 08:34
      Tak, cos w tym jest... Gdy urodziłam Agnieszkę to 2-letni Romek z malutkiego
      nieporadnego dziecka stal się nagle calkiem dużym dzieckiem. Jasne że nie urósł
      przez parę dni temu, ale w porównaniu do noworodka był wieeeelki. Wtedy nagle
      okazało się że umie się rozebrać, częściowo ubrać, najeść się, bawic bez mamy
      itp. Przedtem na pewno też umiał ale mamie (czyli mnie) wydawało się że nie
      umie więc go we wszystkim wyręczalam. Dzięki dzidzi spojrzeliśmy na starszego
      innym okiem.
    • judytak Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 22.01.04, 10:36
      ineta napisała:

      Mój Misiek potrafi domagać
      > się aby np. kąpała go tylko mama , w innej sprawie - tylko tata (negocjacje
      > grożą awanturą, wydziwia przy jedzeniu, domaga się zabawki w sklepie itp.
      > Czy to tylko kwestia
      > tego, że dzieci nagle "dorośleją" gdy pojawia się młodsze rodzeństwo?
      >

      Nie. Nie sądzę. Raczej kwestia tego, czy rodzice chcą widzieć dziecko jako
      małego, nieporadnego, czy jako "dużego", samodzielnego

      mnie zawsze bardzo cieszyło, jak dzieci już coś potrafiły, popierałam wszelkie
      próby, a jak już się udało, to przestałam wyręczać, za to chwaliłam z całym
      przekonaniem

      i bardzo nie ulegałam awanturom
      (mogę kupić dziecku zabawkę w sklepie, jak o to poprosi, ale nie kupię, jak
      zacznie się awanturować, wszelkie prośby staram się spełniać, ale jak mówię, że
      jest to niemożliwe, to oczekuję, że dziecko się z tym pogodzi, w każdym wieku,
      nawet mając 6 miesięcy)

      w ogóle, wolę dzieci samodzielnych, niezależnych, radzących sobie w życiu
      i dlatego moje takie są (drugoklasistka sama chodzi do szkoły, sama odrabia
      lekcje, ja nawet nie wiem, co było zadane, przedszkolak mimo poważnych
      problemów z koordynacją ruchową sam się przebiera, sam się myje, sam je,
      dwulatek w zasadzie sam je, "sam" przygotowuje sobie kawę Inkę, sam zakłada
      spodnie, sam się myje i od kilku miesięcy w razie pytania oświadcza "ja nie
      jestem dzidzia, jestem chłopakiem")

      no, to się pochwaliłam

      pozdrawiam
      Judyta

      • grzalka Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 22.01.04, 12:01
        A to dobrze, czy źle, ze starsze dziecko po urodzeniu się młodszego nagle staje
        sie duże? Bardzo mi zapadła w pamięć pewna opinia psychologa, że dla dziecka
        pierworodnego najwiekszym stresem jest urodzenie się rodzeństwa i jest to stres
        nieporównywalny z żadnym innym. Wynika z tego, ze dzieci "młodsze" maja więcej
        szczęściawink. Czy to, ze dziecko nam sie wydaje "takie duże" przekłada sie na
        wymagania i jego traktowanie? Napiszcie mamy dwójki i więcej dzieci jak to było
        u was...czy starałyscie sie z tym walczyc, czy wręcz przeciwnie?
        • judytak Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 23.01.04, 10:36
          no właśnie, w moim traktowaniu starszej raczej nic się nie zmieniło, bo ja i
          przed urodzeniem młodszego uważałam, że jest "dużą, samodzielną, zaradną
          dziewczynką", a poza tym chodziłam do pracy, a jak się urodziło młodsze, to
          byłam w domu, czyli w przeliczeniu i tak więcej czasu się zajmowałam starszą
          też, niż przedtem
          to samo w przypadku trzeciego

          psychologowie twierdzą, że z reguły dzieci pierwsze, drugie, trzecie są inaczej
          wychowywane, każdy sposób, każda pozycja ma swoje plusy i minusy

          najtrudniej mają wcale nie pierwsze dzieci, tylko przedostatnie (chodzi o
          liczniejsze rodzeństwa)

          pozdrawiam
          Judyta
      • burza4 Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 23.01.04, 12:22
        judytak napisała:

        > Nie. Nie sądzę. Raczej kwestia tego, czy rodzice chcą widzieć dziecko jako
        > małego, nieporadnego, czy jako "dużego", samodzielnego

        W tym chyba lezy sedno sprawy. W umiejętnej motywacji do samodzielności. W
        pewnym wieku - właśnie około 2-3 lat pojawia się naturalne dążenie do
        samodzielności. Z rózną intensywnością. Dziecko sygnalizuje samo, kiedy
        nadchodzi moment, że chce być "duże". Ważne, zeby tego nie przegapić. Jeśli
        rodzice garną się do wyręczania dziecka we wszystkim, to to dążenie szybko
        mija. Jeśli chwalą i okazują dumę z samodzielności dziecka, to ono też jest
        przekonane o swojej "dojrzałości" i jest z tego dumne. Także z tego, że jest
        starszym bratem/siostrą. Ja sama przy pierwszych oznakach "ja sama" wycofywałam
        się raczkiem z pomagania. Chwała Bogu, że nie miałam wtedy babć pod ręką, bo by
        wszystko zepsuły! Jak ją dopadły na wizytach, to na wyrywki oczywiście leciały
        z pommocą - one nakarmią, ubiorą... A moje dziecko reagowało z oburzeniem "ja
        nie jestem żaden dzidziuś, żeby mnie karmić". Natomiast kochana babunia zajęła
        się moim siostrzeńcem, który niedługo będzie mial 6 lat i nadal woli być
        karmiony. W ostatnie wakacje o zgrozo! się okazało, że babunia nadal karmi go
        kaszką z butelki ze smoczkiem "bo tak szybciej zje".

        Nie wiem, jak ewoluują te zachowania jeśli pojawia się rodzeństwo - często
        słyszy się o uwstecznieniu. Wydaje mi się że dobrze działa po pierwsze
        okazywanie jak największego zainteresowania temu starszemu, po drugie -
        podkreślanie zalet i naszej dumy z tej "dorosłości" starszego.
        • agnieszkak12 Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 24.01.04, 16:58
          Drogie Mamy!
          A ja myślę, że problem lezy gdzie indziej. Nie chodzi o to czy dziecko jest
          traktowane jak "dorosłę" czy nie.
          10 miesięcy temu urodziła się Zosia. I nagle ten mój jedynaczek Mikołajek musi
          się dzielić swoja mamusią z innym dzieckiem. I kiedy ja jestem zajęta
          karmieniem Zosi to starszy, choć mnie woła, musi poczekac. Zmienia sie
          radykalnie sytuacja,. Nagle z dziecka jedynego, dla którego stuacja byłą
          klarowna: mamusia i tatuś i nie trzba sie nimi dzielić, pojawia się "intruz".
          Kiedy wróciłąm ze szpitala z Zofką Mikołąjek też wydał mi się duzy. ALe jak
          zobaczyłąm te jego ogronme przerażone oczy to zrozumiaąłm, zę on nic się nie
          zmienił i jest nadal moim 3 letkiem, któy nadal chce, zeby go przytulić gdy ma
          na to ochotę, a nie tylko wóczas gdy mamusia ma czas (bo nie karmi akurat
          dzidzi).
          To prawda, ze bardzo pomocne są te dzieci, które potrafia się same myć, ubierac
          czy jeść. Ale one się nie zmieniają. Nie potrafią zrozumieć, ze mamusia jest
          zajęta, zmęczona, niewyspana. One chcą swojej mamy. I myśłe ze to my w pewien
          sposób wymagamy od nich zęby były "duze" bo ... tak nam wygodnie.
          Pozdrawiam,
          Agnieszka
          mama Koli i ZOsi
          • pawlinka Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 24.01.04, 18:20
            U mnie jest podobna różnica wieku i taka sama sytuacja. Mój starszak mówi, że
            on nie jest dzidziusiem i oburza się, gdy ktoś nazwa jego siostrzyczkę "taka
            dużą jak na swój wiek dziewczynką". "Ależ on jest mała" - powiedział brat. "To
            ja jestem duży" i rozpłakał się. Zmaienia się pespektywa, jakby nie patrzeć.
          • judytak Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 28.01.04, 14:33
            agnieszkak12 napisała:

            > I kiedy ja jestem zajęta
            > karmieniem Zosi to starszy, choć mnie woła, musi poczekac. Zmienia sie
            > radykalnie sytuacja

            a u mnie (może ze mnie wyrodna matka?) dziecko, jak ma rok, i mnie woła, to
            mówię, że zaraz, właśnie mam brudne ręce, musię teraz umyć, tak, potem wytrzeć,
            tak, a teraz pokaż mi, mały, o co ci chodziło

            i które ma trzy lata, to już w miarę rozumie, że np. kiedy zmywam, to mogę
            owszem porozmawiać, mogę też spojrzeć, co zbudowało z klocków, a co do innych
            życzeń, to trzeba poczekać 10-15-20 minut

            i dlatego nie ma aż tak radykalnych zmian

            i przytulać się można jak najbardziej, kiedy karmię
            zresztą, jeszcze stosunkowo najłatwiej, kiedy małe jest bardzo małe,
            (czego to ja nie potrafię robić z dzieckiem przy cycu!)
            gorzej, jak zaczyna zabierać starszemu zabawki

            a to wygląda tak: starszy bierze do ręki np. samochodzik
            mały (2 lata) wyrwie mu z zaskoczenia
            duży usiłuje odzyskać
            mały ucieka i wrzeszczy "Wiktoj mi zabieja auto!!!"
            a nawet płacze rzewnymi łzami

            pozdrawiam
            Judyta
    • pawlinka Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 23.01.04, 00:07
      To chyba naturalne i nieuchronne, że to maleństo do niedawna staje się
      samobieżnym osobnikiem. Mój Karol niźle sobie radzi ze starszeństwem, jak
      Franklin z jego ulubionej bajeczki, "umie juz liczyć do dziesięciu i sznurować
      buciki". Nigdy nie mówiłam, że chciałabym, aby zawsze był taki maleńki, czy,
      żeby był już dość duży, żebym mogłą z nim pogadać, wyjść, ożenić go czy kupić
      mu prezent z okazji pierwszej samodzielnej wizyty u dentysty. Ciesze się, że
      jest taki jaki jest,że umie już tyle rzeczy i zachęcam go do tego, również ze
      względu na mnie, bo często przez cały dzień jestem z dwójką sama, ale też ze
      względu na niego i jego rozwój.
      Co do stresu, tak być musi, a my jesteśmy po to, aby w tej sytuacji się nie
      pogubił.
      Czy kochać to tylko ochraniać?
    • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 27.01.04, 23:57
      Zgadzam się z tym, że dziecko starsze po pojawieniu się rodzeństwa staje się
      nagle w oczach rodziców Dużo Większe, jakby mu przez jeden dzień przybyło kilka
      lat.
      A co do radzenia sobie przez tego starszego. Często jest tak, że dziecko radzi
      sobie, więc rodzice myślą sobie - radzi sobie to OK nie będę mu pomagać
      zbytnio. I jeszcze "O jaki ty duży, dzielny, a twój braciszek taki malutki i
      mamusia musi się nim zająć i dobrze że sobie radzisz, bo mi lżej" I tak dalej
      (celowo wyolbrzymiam). I wtedy taki starszy czuje się ODPOWIEDZIALNY za mamę
      irodzinę ("Jak sobie nie będę radził to się rodzina posypie"). To w dużym
      skrócie i uproszczeniu napisałam ja-starsza siostra, która sobie świetnie
      radziła i nigdy nie stwarzała problemów, i która wszystko pamieta bo miała 6
      lat.
      Pozdrawiam smile

      PS Trochę późno, dlatego tak skrótowo i chaotycznie smile
      • ga-mama Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 28.01.04, 07:54
        Jakbym o sobie czytała! 5 latek miałam, jak mi rodzice prezent w postaci
        siostry sprawili. I dobrze pamiętam ten szok i wszystko, co było
        potem.Szybciutko wydoroślałam! I do tego jeszcze niemal od razu poszłam do
        przedszkola, które wspominam jako koszmar- teraz wiem, że rodzice chcieli po
        prostu mieć w domu trochę spokoju. Maleńkie dziecko sprawia,że starsze wydaje
        się samodzielne i "dorosłe". Dziecko zaczyna wierzyć, że bez jego pomocy i
        odpowiedzialności wszystko się zawali! To poczucie odpowiedzialności strasznie
        przytłacza... I głównie od rodziców zależy, jak wielkim szokiem będzie
        pojawienie się rodzeństwa (bo szok jest zawsze-tego się nie uniknie, tak
        myślę).Teraz sama jestem mamą, "dzidziuś"18 m-cy, w planach drugie. Mam
        nadzieję, że nie powielę błędów moich rodziców. Przynajmniej bardzo się
        postaram... smile
      • judytak Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 28.01.04, 14:39
        goska_mama_kasi_i_gabrysi napisała:

        > I wtedy taki starszy czuje się ODPOWIEDZIALNY za mamę
        > irodzinę ("Jak sobie nie będę radził to się rodzina posypie"). To w dużym
        > skrócie i uproszczeniu napisałam ja-starsza siostra, która sobie świetnie
        > radziła i nigdy nie stwarzała problemów, i która wszystko pamieta bo miała 6
        > lat.

        ja też jestem starsza siostra
        i też pamiętam, bo miałam 7 lat
        i pamiętam, że odebrałam tę "dorosłość" bardzo pozytywnie
        cieszyłam się, że nareszcie mama też zauważyła, że jestem duża i samodzielna, i
        nie usiłuje mnie dalej traktować jak przedszkolaka

        jak widać, ludzie to nie maszynki, i nie ma uniwersalnych prawd...

        pozdrawiam
        Judyta
        • aste Re: kiedy dziecko nagle "staje się duże" 10.02.04, 12:16
          ja tez jestem starsza, o 5 lat dobrze pamietam jak mały pojawił sie w domu i jak
          stwierdzaja rodzice za wiele mnie to nie obeszło nie poczułam jakiegos spadku
          standardu zyciapo 5 letnim jedynactwie, a nawet było tak jak Judyta pisała
          dopóki był malutki i mogłam pomagac mamie w kapieli i przewijaniu - no powiedzmy
          pomoc ograniczała sie do podawania tego o co mama poprosi i co lezało gdzieś tam
          obok przygotowane ale jednak było to bardzo dowartościowujące no i ja zyskałam
          dużo swobody jak się mały pojawił tez się pewnie w oczach rodziców duża zrobiłam
          np do zerówki chodziłam sama miałam niedaleko i przejście było przez osiedle ale
          jednak wymagało to od rodziców dojrzenia że ja duza jestem.- gorzej było
          później jak młody zaczął się przemieszczać psuć moje zabawki, prace domowe i
          bałaganić we wspólnym pokoju w którym właśnie posprzatałam.
          ale co tam blaski i cienie a nie oddałabym go za nic na świecie i teraz to on
          jest dalej "niusieczek"- nawet już się o to nie obraża jest ode mnie o głowę
          wyższy i pomaga mi w czym może - fajnie mieć bratasmile
          pozdrawiam
Pełna wersja