gayle123
19.11.09, 01:38
Ma juz 21 lat i ciagle zachowuje sie jak 15-latka.
Od kilku ostatnich lat staram sie powoli wprowadzac w nasze zycie
poczucie odpowiedzialnosci za wlasne zycie. Staram sie uswiadamiac,
ze okres dziecinstwa sie konczy i pora stawiac czola doroslym
sprawom. Oczekuje jednoczesnie stopniowego usamodzielniania sie
mojej latorosli, ale nie moge osiagnac celu.
Corka nie chce angazowac sie w zadne domowe sprawy, nie chce o nich
slyszec, gdyz wykrzykuje ze to dla niej za powazne i zbyt
obciazajace.
Jest mi ciezko, jestem samotna matka i ciagle poprzednio wierzylam
ze z biegiem czasu moge otrzymac jakies wsparcie ze strony dziecka.
Ale sytuacja jest coraz gorsza, im wiecej ja pragne to zmienic, tym
wiekszy opor napotykam ze strony corki.
Sytuacja wyglada obecnie tak, ze ja aby utrzymac nas obie pracuje na
trzech etatach, szarpe sie ze wszystkimi klopotami sama,
konsekwencja jest komletny brak czasu dla siebie. Corka siedzi w
domu, nie uczy sie, nie pracuje, oglada TV i poswieca czas na
internet.
Brakuje mi juz sil, nie wiem co mam robic. Odczuwam juz ten stress
zdrowotnie.
Zasugerowalam, zeby sama sprobowala utrzymac siebie, ale wykrzyczala
mi ze ja chce wyrzucic z domu , ze nie kocham, ze jestem egoistka ,
ze nie daje pieniedzy na szkole, ze nie chce kupic jej samochodu,
itd itd.... a ja naprawde nie moge juz wiecej pracowac. Moje prace
pozwalaja mi prowadzic normale codzienne zycie jesli chodzi o zakupy
i oplaty. Na dodatkowe "wydatki" mnie nie stac. Naprawde byloby nam
latwiej gdyby corka znalazla jakas prace, ale ona niby szuka ale tak
zeby nie znalezc. I tak juz trwa to od dluzszego czasu. Szkola tez
jej nie wychodzi. Dwa lata placilam za nauke , ale nie zdala ani
jednego roku. Trudno wiec mi sie dziwic, ze nie chce placic ponownie
majac takie doswiadczenie, tym bardziej ze przeciez mnie tez z nieba
pieniadze nie spadaja.
Nie wiem, moze jestem niedobra matka, ale brakuje mi juz sily i
musialam sie wyzalic....