Moja corka nie chce dorosnac

19.11.09, 01:38
Ma juz 21 lat i ciagle zachowuje sie jak 15-latka.
Od kilku ostatnich lat staram sie powoli wprowadzac w nasze zycie
poczucie odpowiedzialnosci za wlasne zycie. Staram sie uswiadamiac,
ze okres dziecinstwa sie konczy i pora stawiac czola doroslym
sprawom. Oczekuje jednoczesnie stopniowego usamodzielniania sie
mojej latorosli, ale nie moge osiagnac celu.
Corka nie chce angazowac sie w zadne domowe sprawy, nie chce o nich
slyszec, gdyz wykrzykuje ze to dla niej za powazne i zbyt
obciazajace.
Jest mi ciezko, jestem samotna matka i ciagle poprzednio wierzylam
ze z biegiem czasu moge otrzymac jakies wsparcie ze strony dziecka.
Ale sytuacja jest coraz gorsza, im wiecej ja pragne to zmienic, tym
wiekszy opor napotykam ze strony corki.
Sytuacja wyglada obecnie tak, ze ja aby utrzymac nas obie pracuje na
trzech etatach, szarpe sie ze wszystkimi klopotami sama,
konsekwencja jest komletny brak czasu dla siebie. Corka siedzi w
domu, nie uczy sie, nie pracuje, oglada TV i poswieca czas na
internet.
Brakuje mi juz sil, nie wiem co mam robic. Odczuwam juz ten stress
zdrowotnie.
Zasugerowalam, zeby sama sprobowala utrzymac siebie, ale wykrzyczala
mi ze ja chce wyrzucic z domu , ze nie kocham, ze jestem egoistka ,
ze nie daje pieniedzy na szkole, ze nie chce kupic jej samochodu,
itd itd.... a ja naprawde nie moge juz wiecej pracowac. Moje prace
pozwalaja mi prowadzic normale codzienne zycie jesli chodzi o zakupy
i oplaty. Na dodatkowe "wydatki" mnie nie stac. Naprawde byloby nam
latwiej gdyby corka znalazla jakas prace, ale ona niby szuka ale tak
zeby nie znalezc. I tak juz trwa to od dluzszego czasu. Szkola tez
jej nie wychodzi. Dwa lata placilam za nauke , ale nie zdala ani
jednego roku. Trudno wiec mi sie dziwic, ze nie chce placic ponownie
majac takie doswiadczenie, tym bardziej ze przeciez mnie tez z nieba
pieniadze nie spadaja.
Nie wiem, moze jestem niedobra matka, ale brakuje mi juz sily i
musialam sie wyzalic....
    • mruwa9 Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 05:46
      trollujesz czy naprawde masz TAKA corke?
      Wygon pasozyta do pracy, jesli trzeba- wygon z domu. Przyzwoleniem
      na obecny stan wyrzadzasz i jej, i sobie krzywde.
    • camel_3d ty tak na serio??? 19.11.09, 08:44
      gayle123 napisał:

      > Ma juz 21 lat i ciagle zachowuje sie jak 15-latka.
      > Od kilku ostatnich lat staram sie powoli wprowadzac w nasze zycie
      > poczucie odpowiedzialnosci za wlasne zycie. Staram sie uswiadamiac,
      > ze okres dziecinstwa sie konczy


      okres dzeicinstwa konczy sie kolo 15 roku zycia..a nie 21.. chyba troche
      przeciagnelas te granice na wlasna niekorzysc.
      • verdana Re: ty tak na serio??? 19.11.09, 08:54
        Mam w domu 15 latka.
        Zdecydowanie tak nie zachowuja sie 15-latki. Sa o wiele dojrzalsze.
        • lejdi111 Re: ty tak na serio??? 19.11.09, 09:46
          oj tak to chyba zachowują się 10-latki. Pamiętam gdy miałam 15 lat to szukałam
          jakiejkolwiek pracy aby mieć jakieś pieniążki np pamiętam jak pomagałam babci w
          pracy chałupniczej i zawsze z tego miałam jakiś grosz a w wakacje jeździłam
          rowerem do sadu.
          • gayle123 Re: ty tak na serio??? 19.11.09, 11:17
            No wlasnie ! Ale ona nie chce zarabiac pieniedzy.
            Klotnie , tlumaczenia, wyjasniania - nic nie pomaga !

            "Wygonic pasozyta " - no tak, ale jak stawiam w taki sposob sprawe,
            to obrzucona jestem stekiem krzykow, ze jej nie kocham, ze robie jej
            krzywde, ze jestem egoistka ktora wygania ja do roboty, ze tak w
            ogole to pracy nie ma , wiec co ja od niej wymagam. Ona mi pomoc nie
            moze i mam w koncu to zaakceptowac.

            " ... tak zachowuja sie 10-latki " ..... wladnie z takim problemem
            mam do czynienia. Corka ma 21 lat, a zachowanie 10-15-latki.
            Proby uswiadamiania i wprowadzania w coraz bardziej dorosle zycie
            zaczelam wlasnie kiedy miala 15-lat. Minelo szesc, a ja nie moge
            posunac sie ani o krok do przodu. Wrecz odwrotnie, moje zabiegi
            przybieraja odwrotny skutek. Im wiecej nalegam , tym bardziej corka
            staje na "nie". Z uporem maniaka nie chce dorasnac.

            Wiem, ze zycie mlodych ludzi nie jest latwe w dzisiejszych czasach,
            ale przeciez i moje tez nie jest uslane samymi rozami i sukcesami na
            kazdym polu.

            Brakuje mi juz determinacji w walce z tym problemem, zalamuje sie i
            uswiadamiam sobie, ze z kazdym dniem, tygodniem , miesiacem moje
            szanse maleja . Nie udaje mi sie wyrobic w corce poczucia obowiazku
            i odpowiedzialnosci. Ile razy mozna prosic, tlumaczyc, blagac i
            przekonywac. Od conajmniej szesciu laty mam poczucie , ze walcze z
            wiatrakami ....
            • oldrena1 Re: ty tak na serio??? 19.11.09, 11:38
              Przecież Ty nie musisz pracować na te 3 (!) etaty, prawda? Pora
              chyba nieco odpocząć. Gdy strumień pieniędzy się zmniejszy, może -
              ale nie musi - coś się zmienić.
              A poza tym - potrafisz być twarda? Potrafisz odwrócić argumenty
              córki? Potrafisz przestać tłumaczyć i błagać? Potrafisz wyjść, gdy
              zaczyna się kłócić? Potrafisz traktowac ją jak dorosłą? Potrafisz
              przestać być karmicielką pasożyta?
              Zacznij od siebie - jak radzi każda książka typu "psychologia dla
              żółtodziobów".
            • mruwa9 Re: ty tak na serio??? 19.11.09, 11:41
              co to znaczy: nie chce zarabiac? Ciezka sprawa, bo tu chodzi o
              rodzone dziecko, ale panna zasluguje na to, zeby wystawic jej
              walizki za drzwi i niech sobie radzi. Niech znajdzie mieszkanie,
              prace, pomysl na zycie. Do konca zycia bedziesz jej majtki prac,
              kanapki podsuwac pod nos i kieszonkowe wyplacac? Co to znaczy, ze
              obrzuca Cie stekiem krzykow? No sorry, ale wlasnie zbierasz zniwo
              ostatnich 20 lat pracy z dzieckiem. Co robilas przez ostatnie 20 lat?
            • morekac Re: ty tak na serio??? 19.11.09, 11:46
              Gayle, nie gotuj jej , nie sprzątaj po niej, nie pierz i nie prasuj
              jej rzeczy, zakupy rób dla siebie - zajmuj się sobą. W ostateczności
              zapewnij jej wikt - bez opierunku. Tzn, kupujesz jedzenie- ale
              posiłki przyrządzasz tylko przez połowę czasu. Druga połowa to jej
              broszka. Nie chce jej się - niechaj je surowe ziemniaki z surowym
              mięskiem ewentualnie suchy chlebek. Inny wariant - dajesz jej
              pieniądze na wyżywienie i ma zakupić produkty na połowę miesiąca.
              Nie chce jej się - niech nie je (ty sobie poradzisz).
              Zrobiony przez nią bałagan wstawiaj jej do pokoju - ostecznie nie
              musisz na to patrzeć. Nie dawaj kasy na ciuchy czy komorkę, jak
              internet ci niekoniecznie potrzebny - zlikwiduj albo zmień na taki,
              którego głównie ty będziesz używała. Przynajmniej będziesz miała
              jedną osobę do obsługi mniej i mniejsze wydatki na bzdety. Niemniej
              uprzedź ją, że to zrobisz. Nie możesz traktowac siebie gorzej niż
              traktujesz ją. Za zaoszczedzony czas i pieniądze zrób coś dla
              siebie - nie jesteś jej niewolnicą ani służącą. Im bardziej jej gula
              skoczy, tym lepiej?
              Samochód? - przecież ona go nawet nie będzie w stanie utrzymać.
              • maadzik3 Re: ty tak na serio??? 19.11.09, 13:44
                Popieram. Wyrzucanie z domu w tej sytuacji jest zbyt drastyczne, a autorka i tak
                tego nie zrobi. Przespala pewne rzeczy - trudno, czasu nie odwroci. Ale teraz:
                zero sprzatania po corce (jak robi balagan poza swoim pokojem wrzuc ten balagan
                do jej pokoju), zero prasowania jej ciuchow (do pralki mozesz wrzucac jak jest
                miejsce po wrzuceniu Twoich, szkoda prac z pustawym bebnem, oczywiscie zadnego
                prania jej rzeczy w rekach), jedzenie pewnie kupisz (i OK) ale mozesz
                zapowiedziec ze co drugi dzien ona gotuje. Jak nie ugotuje zamow dla siebie
                pizze albo zrob sobie kanapki. Spisz najwazniejsze obowiazki ktorych spelnienia
                oczekujesz. W razie fochow i protestow powiedz ze jest dorosla kobieta ktora
                moze z Toba mieszkac ale juz nie jak male dziecko ktorym sie opiekujesz a jako
                pelnoodpowiedzialny czlonek rodziny. Telewizor (jesli sama nie korzystasz) wywal
                albo rozwiaz umowe z kablowka/ innym prowiderem. Wydatki luksusowe (kosmetyki,
                drogie ciuchy, wyjazdy, dyskoteki) wylacz ze swego programu finansowania
                przynajmniej do czasu gdy corka zacznie spelniac obowiazki i przynajmniej szukac
                pracy. W razie gdy na Ciebie krzyczy spokojnie powiedz ze sobie tego nie zyczysz
                i wyjdz.
            • gopio1 Re: ty tak na serio??? 20.11.09, 17:42
              gayle123 napisał:
              > Wiem, ze zycie mlodych ludzi nie jest latwe w dzisiejszych czasach,

              A ja uważam przeciwnie - w dzisiejszych czasach jest naprawdę łatwiej niż kiedykolwiek. Twoim zdaniem 20-latkom z lat 80., 90. było łatwiej? A może tym z lat 70.? Im bardziej wstecz tym gorsze ludzie mieli problemy.

              > Brakuje mi juz determinacji w walce z tym problemem, zalamuje sie
              Może postaw córce takie warunki - że Ty kupujesz jedzenie i pilnujesz wszelkich opłat, ona - jeśli potrzebuje sobie coś kupić - perfumy, książki, płyty, bilety, czy jakiś ciuch - musi się zatroszczyć o jakąś pracę. Umówcie się na taki układ przez rok, po roku córka dodatkowo dorzuca się do czynszu i jedzenia.

              Tłumacz jej, że ludzie w jej wieku nierzadko zakładają rodziny, biorąc odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za drugiego człowieka. A czasem i za trzeciego...
        • srebrnarybka Re: ty tak na serio??? 19.11.09, 11:19
          Zdecydowanie tak nie zachowuja sie 15-latki. Sa o wiele dojrzalsze

          powinny być, ale zależy, jak które. Miałam studenta lat 21, któremu
          matka (samotna, zbieżność przypadkowa) sprawdzała referaty, mimo, że
          była nauczycielką innego przedmiotu, niż studiował syn, a jak nie
          zaliczyłam synowi referatu, który był plagiatem, zadzwoniła do mnie
          do domu, mówiąc, że syn już drugi dzień płacze z tego powodu. Pewnie
          młody był mniej więcej samodzielny tak, jak panna opisana w
          przykładzie. Przez nadopiekuńczość można sobie łatwo takiego
          niedojrzałego potomka wyhodować.
    • morekac Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 11:26
      Po co ma dorastać, jak jej dobrze?
    • efidorek Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 11:41
      > Od kilku ostatnich lat staram sie powoli wprowadzac w nasze zycie
      > poczucie odpowiedzialnosci za wlasne zycie.

      i tu jest pies pogrzebany: poczucie odpowiedzialności nie rodzi się
      nagle, gdy ma się kilkanaście lat, usamodzielnianie się dziecka to
      nie jest proces, który rozpoczyna się w wieku 15 lat. Ciekawe, co
      robiłaś, jak córka miała rok, 3 lata, 6 lat, 10 lat itd.

      > Staram sie uswiadamiac,
      > ze okres dziecinstwa sie konczy i pora stawiac czola doroslym
      > sprawom.

      okres dzieciństwa już dawno się skończył. Jeśli sama uważasz, że on
      dopiero się kończy, czemu dziwi cię zachowanie córki?
    • mruwa9 Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 11:58
      a tak BTW mloda zachowuje sie tak, jak jej na to pozwalasz. Bo sie
      boisz wlasnego dziecka. Bo ja traktujesz jak dziecko, ktore trzeba
      obslugiwac. Tu trzeba kims potrzasnac, ale nie wiem, czy bardziej
      toba, czy corka, ktora jest po prostu cwana i wykorzystuje
      komfortowa sytuacje, jaka jej zafundowalas. Postaw sie, wyznacz
      termin, no ktorego ma zaczac pracowac i przynosic dochody lub
      wyniesc sie z domu, przestan ja karmic i dawac kase.
      • agar2208 Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 12:33
        Sama trochę jesteś sobie winna. Córka nie miała nigdy żadnych obowiązków,
        wszystko dostawała na tacy, to teraz się buntuje. "Czym skorupka za młodu
        nasiąknie, to na starośc trąci."
        Dziecko powinno miec już od najmłodszych lat jakieś obowiazki, najpierw malutkie
        dostosowane do wieku a później większe.
        Dziwne,że dopiero jak córka skończyła 21 lat zaczełaś wprowadza obowiązki, a
        gdzie byłas wcześniej????
        Ja bym ograniczyła jej wszystko, łącznie z internetem, no chyba, ze sama sobie
        zapracuje na jego zapłacenie.
        Niech sie obraża, lamentuje, ale nie masz innego wyjści.
        Szczerze Ci współczuję ale tak kończy sie bezstresowe wychowanie i we wszystkim
        wyręczanie dzieci. Takie dzieci kompletnie są nie przygotowane do życi w
        społeczeństwie.
        • gayle123 Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 15:16
          >>> Dziwne,że dopiero jak córka skończyła 21 lat zaczełaś
          wprowadza obowiązki, a
          gdzie byłas wcześniej???? <<<

          Nie, "dorosle" obowiazki zaczelam wprowadzac mniej wiecej w wieku
          14-15 lat ( zreszta napisalam o tym w poprzednich postach, nie wiem
          dlaczego konsekwentnie to pomijacie )


          *****************************

          >>> Córka nie miała nigdy żadnych obowiązków,
          wszystko dostawała na tacy, to teraz się buntuje. "Czym skorupka za
          młodu nasiąknie, to na starośc trąci." <<

          Corka miala obowiazki i jako dziecko swietnie sobie z nimi radzila.
          Potrafila poielic sobie lozko, zrobic sama sniadanie, poskladac
          swoje ubranie, zrobic drobne zakupy w sklepie, posprzatac pokoj,
          bardzo lubila pomagac w ogrodku, itp.
          Znajomi i rodzina podziwiali i mowili mi , ze powinnam sie cieszyc,
          ze takie dobre dziecko i ze nie mam z nia klopotow wychowawczych.

          Nie wiem co powiedziec, ale w wieku ok. 15 lat strasznie sie
          zbuntowala i chyba ten bunt nie przechodzi. Tlumaczylam to sobie
          dojrzewaniem i trudnym wiekiem dorastania, ale trwa to - jak dla
          mnie - zbyt dlugo.

          *************************************


          >>> Ciekawe, co robiłaś, jak córka miała rok, 3 lata, 6 lat, 10 lat
          itd. <<<

          To samo , co inne matki , a rowniez moje znajome i kolezanki,
          czyli : prowadzalam do przedszkola, odbieralam, wozilam na rozne
          zajecia prowadzone dla dzieci w jej przedziale wiekowym, spotykalam
          sie ze znajomymi posiadajacymi pociechy w corki wieku, wysylam na
          kolonie , zabieralam na wakacje, chodzilam do kina na filmy dla
          dzieci, organizowalam pociechy urodziny i chodzilam na urodziny
          gdzie corka byla zaproszona, czytalam jej bajki, pomagalam i
          pokazywalam jak malowac koloranki, itd, itd, itd ... w mojej i wielu
          znajomych opiniach - corka miala prawidlowe, nie odbiegajace od normy
          dziecinstwo. Bez szalenstw, ale tez i bez dramatow.

          Zastanawiam sie, ze jako dziecko byla bardzo opiekuncza i chetna do
          wszelkich nowych zadan.
          Co sie stalo w tym pozniejszym wieku ?
          • verdana Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 15:26
            Cos chyba się musiało rzeczywiscie stać, bo jak na bunt, to trwa
            zbyt dlugo. Zreszta ja bym rozumiala (nie popierala) niechęć do
            pomocy matce, roszczeniowość - to wredne, ale normalne, Natomiast 21-
            letnia kobieta, która NIC nie robi - nie uczy się, nie pracuje, to
            jest juz dziwne. Bo w tym wypadku chodzi juz nie tylko o matke i to
            co sie dzieje w domu, ale także o to, ze jej rowiesnicy maja jakieś
            wlasne sprawy, zajecia - oni także powinni się dziwić i byc może
            nawet - powoli zrywac kontakty, bo o czym z taka dziewczyna
            rozmawiać.
            Czy corka ma w ogóle jakies plany na przyszłość? Przecież Co
            najmniej od 2 lat nic nie robi, nawet najbardziej zbuntowana i bez
            wyobraźni osoba wie, ze trzeba bedzie z tego domu wyjść.
            • kurczak1 Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 16:39
              No tak, a co z kolezankami? Co z facetem? Jak jest z tym internetem? (Swoja
              drogą matka i tak nie ma czasu, wiec wylaczyc). Może wchodza w gre jakies
              uzalezniania, bo ja nie wierze w te 3 etaty. Ja jestem samotna matka, pracuje na
              1 etacie w budzetowce i jakos sobie radze. Nawet niezle. Fakt ze moj syn jeszcze
              szczeniak, ale utzrymac go trzeba. Ja w ogole nie wierze w taka sytuacje, chyba
              ze ona pije, cpa albo bije matke
          • morekac Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 16:27
            Czy to znaczy, że ścielisz za nią łóżko czy sprzątasz za nią pokój?


            Potrafila poielic sobie lozko, zrobic sama sniadanie, poskladac
            > swoje ubranie, zrobic drobne zakupy w sklepie, posprzatac pokoj,
            > bardzo lubila pomagac w ogrodku, itp.
          • bri Re: Moja corka nie chce dorosnac 21.11.09, 18:36
            A jak to się stało, że wychowujesz ją sama? Rozwiodłaś się czy
            ojciec umarł, znała go w ogóle?
    • daggga Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 19:01
      Wygląda mi to na problem w rodzinie. Córka ma do Ciebie żal o coś,
      może o brak Taty?, i z tym problemem sobie nie radzicie, bo Ty
      czujesz się winna. Wnioskuję po Twoich reakcjach na jej zarzuty
      egoizmu, że jesteś złą matką etc. Zdaje się, że starasz sie
      udownodnić wsystkim, jej i sobie, że jesteś dobrą matką (praca na 3
      etatach), a ona manipuluje Tobą,Twoim lękiem, że jesteś złą matką
      (bo rozstałaś się z jej ojcem etc.). Pryzdałby się psycholog. Albo
      próba powaznej rozmowy miedzy Wami. Choć po postawie córki
      wnioskuję, że będzie trudno, że poluzowała sobie, tv, internet, brak
      pracy, uzależnienie od czegokolwek - to łatwo w to wpaść i potem
      szukać wygody, manipulując otoczeniem. Możesz spróbowąc poradzić
      sobie bez psychologa, lecz to oznacza gruntowną rozmowę samej ze
      sobą i decyzje. Musisz być b. konsekwentna. Rady w rodzaju wyrzuć za
      drzwi, zasyp obowiązkami, nie przejdą, za późno, zbyt długo
      tolerowałaś stan rzeczy. Musisz z córką ustalić plan działania. Moze
      na poczatek spróbuj z nią porozmawiać z miłością, skłonić, by sie
      otworzyła, opowiedziała, co jej leży na sercu, jakie ma problemy.
      Jednak to, co może jej pomóc (i Tobie) to jasne zasady i ostra
      konsekwencja, brak ustępowania. Tylko to trzeba wprowadzać
      spokojnie, dać czas, nie z nienawiścią.
      • japaa Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 23:40
        Zgadzam się z Daggga, córka bez żadnych zahamowań manipuluje, a powodem jest
        jakiś jej poważny problem. Np. niska samoocena, niewiara w siebie i możliwości
        podjęcia pracy, wyalienowanie, nawet choroba psychiczna. Więc na początku trza
        zdiagnozować problem u córki, a potem zmienić postępowanie. Nie tłumacz się
        ABSOTUTNIE: nie będzie ekstra zakupów, bo nie ma za co, poza tym nie są
        niezbędne, a poza tym kto zarabia, ten decyduje, koniec, kropka, jesteś dorosła,
        tłumaczą się winni. Nie czuj się winna, miej świadomość, że to, co mówi córka
        jest świadomym działaniem, aby mieć nad Tobą kontrolę. Postępowałaś zawsze jak
        umiałaś najlepiej, zrobiłaś jakiś błąd, więc go teraz naprawiasz, ludzka rzecz.
        Przypomina mi się "Ballada o Januszku". Matka zasuwała w pracy, a synuś to
        wykorzystywał, a im więcej ona dla niego robiła, tym mniejszy on miał do niej
        szacunek. O ten właśnie szacunek chodzi. Żebyś szanowała przede wszystkim samą
        siebie, żeby to było dla córki widoczne. Że nie zmieniasz decyzji pod wpływem
        manipulacji, że dbasz o siebie tak samo, jak o dziecko, że jesteś w czymś dobra,
        ważna dla innych, masz zainteresowania, przyjaciół, swoje życie, decydujesz za
        siebie i odpowiadasz za siebie, jesteś konsekwentna w postępowaniu z córką, itp.
        Tak mi się skojarzyło : )
        • verdana Re: Moja corka nie chce dorosnac 26.11.09, 15:40
          Moze warto jednak przeczytac "Ballade o Januszku". Januszek byl,
          jaki byl nie z powodu troskliwosci mamusi, ale braku tej
          troskliwosci wczesniej.
    • asia_i_p Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 19:13
      Gdyby córka chciała pracować, to by pracowała, więc kiedy jej stawiasz ultimatum
      - praca albo idziesz na swoje - to nie oczekuj, że ona to przyjmie z radością
      czy chociażby spokojnie. Oczywiście, że będzie się wściekać i mówić straszne
      rzeczy, a ty to musisz przeczekać (chociaż nie musisz słuchać - zawsze można
      wyjść z pokoju). Mam wrażenie, że strasznie ci zależy na jej akceptacji, że
      chciałabyś, żeby ona chciała tego samego co ty, żebyś nie musiała walczyć o swoje.

      Tu chodzi o twoje prawa, ale także o twoją córkę. Trochę nie fair jest wycofywać
      się z każdego konfliktu, a potem mieć żal. Nie wiem, czy tobie się nie częściowo
      nie podoba ta rola poświęcającej się matki albo czy gdzieś w głębi serca nie
      masz wrażenia, że poświęcać się powinnaś. A z drugiej strony rozsądek i zdrowy
      egoizm podpowiadają ci, że coś jest nie tak. I próbujesz wybrnąć z sytuacji, ale
      tak, żeby pozostać tą poświęcającą się matką, żeby przypadkiem nie wyszło, że ty
      czegoś żądasz.

      Nie można przez całe życie dziecka zagłaskiwać, przypochlebiać się i nakłaniać
      je do wypełniania swoich obowiązków za pomocą cukierków, pochwał lub robienia z
      dziecka najlepszej pomocnicy mamusi. Czasem trzeba być tym złym i zaakceptować,
      że my nie musimy wszystkiego robić za nasze dziecko a ono niekoniecznie musi się
      tą sytuacją zachwycać. Część tworzenia się niezależności dziecka jest w tym
      buncie - ono musi wiedzieć, że matka swoje wie i okrzyk "ty mnie nie kochasz"
      jej nie zachwieje. Bo kocha, ale swój rozum ma.
    • prochottka1 Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 19:47
      gayle123 napisał: Corka siedzi w
      > domu, nie uczy sie, nie pracuje, oglada TV i poswieca czas na
      > internet.

      zadzialalabym drastycznie
      - odlacz internet - bo kosztuje
      -odlacz kablöwke - bo kosztuje

      moze panna sie wezmie do roboty i zacznie zarabiac na swoje utrzymanie
    • croyance Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 20:20
      I to jest wlasnie tragedia dzieci nadopiekunczych rodzicow - najpierw
      utrudniaja samodzielnosc, a potem jej wymagaja.
    • wieczna-gosia Re: Moja corka nie chce dorosnac 19.11.09, 20:58
      ja jestem prosta baba nie lubie sie bawic w analizy przeszlosci. Ale
      jak prosta baba pytam sie :

      > Corka nie chce angazowac sie w zadne domowe sprawy, nie chce o nich
      > slyszec, gdyz wykrzykuje ze to dla niej za powazne i zbyt
      > obciazajace.
      i co ty wtedy robisz?

      Corka siedzi w
      > domu, nie uczy sie, nie pracuje, oglada TV i poswieca czas na
      > internet.
      I co ty wtedy na to?

      > Zasugerowalam, zeby sama sprobowala utrzymac siebie, ale
      wykrzyczala
      > mi ze ja chce wyrzucic z domu , ze nie kocham, ze jestem egoistka ,
      > ze nie daje pieniedzy na szkole, ze nie chce kupic jej samochodu,
      a ty co na to?


      moim zdaniem twoja corka zachowywala sie jako 15 latka inaczej gdyz
      nie wiedziala ze ak mozna. Niestety dla ciebie wpadla na pomysl by
      sprawdzic co jej w zasadzie wolno- i okazalo sie ze wiele. zaden
      rozsadny czlowiek jak moze wybrac czy zarobi sam czy samo sie zarobi-
      wybiera opcje pierwsza. Poniewaz ciagniesz to od 6 lat moze ci byc
      trudno oprzekonac dziecko ze zasady w tym domu sa inne niz jej sie
      wydaje i ze rzadzisz ty- ale probuj.

      A by srobowac- odpowedz sobie (nie mi) na powyzse pytania i skorykuj
      odpowiedzi.
      • gayle123 Re: Moja corka nie chce dorosnac 20.11.09, 01:29
        >>> Corka nie chce angazowac sie w zadne domowe sprawy, nie chce o
        nich slyszec, gdyz wykrzykuje ze to dla niej za powazne i zbyt
        obciazajace.
        i co ty wtedy robisz? <<<<

        Staram sie rozmawiac, wskazuje obecna sytuacje, mowie ze kazdy
        powinien miec jakis wklad w codzienne sprawy i to powinno dotyczyc
        kazdego z nas. Pytam sie czy uwaza, ze dla mnie to nie jest
        wystarczajaco powzne i obciazajace ? Jakie sa przeslanki, ze uwaza
        ze tylko ja powinnam wszystko robic ?
        Odpowiedz jest zawsze jedna i ta sama, jak nagrana na tasme
        magnetofonowa : " ja sie do tego nie nadaje, dla mnie to jest za
        ciezkie i za duzo"


        *********************************

        >>> Corka siedzi w domu, nie uczy sie, nie pracuje, oglada TV i
        poswieca czas na internet.
        I co ty wtedy na to? <<<


        To samo co powyzej. Staram sie rozmawiac, tlumaczyc, przekonywac,
        prosic, blagac, argumentowac, nakrzyczec rowniez jak juz braknie mi
        sil.

        Odpowiedz ta sama: " pracy nie ma, i mam sie przygotowac, ze ona jej
        jeszcze nie znajdzie moze przez rok, moze dwa a moze piec, a moze i
        dluzej .... "


        **********************************


        >>> moim zdaniem twoja corka zachowywala sie jako 15 latka inaczej
        gdyz
        nie wiedziala ze ak mozna. Niestety dla ciebie wpadla na pomysl by
        sprawdzic co jej w zasadzie wolno- i okazalo sie ze wiele. zaden
        rozsadny czlowiek jak moze wybrac czy zarobi sam czy samo sie zarobi-

        wybiera opcje pierwsza. Poniewaz ciagniesz to od 6 lat moze ci byc
        trudno oprzekonac dziecko ze zasady w tym domu sa inne niz jej sie
        wydaje i ze rzadzisz ty- ale probuj. <<<<


        Napewno masz racje. Chyba gdzies podswiadomie boje sie , zeby nie
        zerwac relacji z corka, nie stracic jej. Wychowywalam sie w domu,
        gdzie przywiazywalo sie duza wage do relacji rodzinnych, wspierano
        sie, pomagano. Ale widzialam tez wsrod innych znajomych, co sie
        dzialo, kiedy rodzice byli rygorystyczni i stanowczy, i kiedy
        dzieci w latach buntu opuszczaly najblizszych . Nigdy potem nie
        udalo sie juz tego naprawic, nie powrocila juz milosc w rodzinie,
        troska, zainteresowanie. Byly tylko chlodne poprawne relacje, od
        czasu do czasu, brakowalo juz tego ciepla rodzinnego i milosci,
        wspolnych spotkan rodzinnch, troski o sprawy bliskich.
        Zawsze sobie wtedy w duchu przysiegalam, ze nigdy do takiej sytuacji
        nie dopuszcze. Tak, boje sie ze corka teraz " odejdzie " i juz nigdy
        nie bedziemy sobie bliskie. Boje sie zrobic cos, co moze zawazyc
        drastycznie na naszym dalszym zyciu.

        Jezeli popelnilam blad wychowawczy starajac sie w moim pojeciu o
        dobro corki, pewnie juz tego nie naprawie.
        Po waszych postach zaczynam zastanawiac sie jak sie zachowywac
        teraz, aby nie popasc w jeszcze wieksze problemy z corka.

        Ignorowac ?
        Awanturowac sie ?
        Wyrzucic z domu ?
        Nie zwracac uwagi i zyc wlasnym zyciem ?
        Dalej rozmawiac, rozmawiac, rozmwaiac .... a nuz kiedys "kliknie " ?


        Co sie stalo, juz sie nie odstanie... ale co dalej ????
        • asia_i_p Re: Moja corka nie chce dorosnac 20.11.09, 08:15
          Zapomnieć, że to dziecko.
          Założyć, że masz w domu bliską kochaną osobę, która na tobie pasożytuje - mąż?
          siostra? przyjaciółka? - cokolwiek, tylko zapomnieć na moment, że dziecko, bo
          popadasz wtedy w stare schematy.
          Porozmawiać tak, jakbyś rozmawiała z taką osobą. Bez błagania, bo nie masz o co
          błagać, bez tłumaczenia i przekonywania - dorosłej osoby się nie wychowuje, bez
          krzyku - to wyraz braku szacunku, a ty ją przecież szanujesz.

          Spokojnie, uczciwie przedstawić swoje stanowisko, nie z punktu widzenia "co
          każdy człowiek powinien" tylko z punktu widzenia swoich potrzeb. Jestem
          zmęczona, nie mam ochoty pracować aż tyle (powstrzymaj się od dodania "za
          dwie"). Oczekuję, że mnie odciążysz - albo znajdziesz pracę i zaczniesz się
          dokładać, albo zmniejszysz moje wydatki wyprowadzając się (powstrzymaj się od
          dodania "bo każdy dorosły powinien"). I oczekuję pomocy w domu. Na razie
          ustalamy minimum - nie wykonuję za ciebie pracy, którą możesz wykonać sama.

          Zacznie krzyczeć, że jej nie kochasz - pamiętaj, że teraz załatwiasz sprawę, a
          nie udowadniasz, że jesteś dobrą matką. Odpowiedź - rozumiem, że jesteś
          zaskoczona i zła, bo dotąd tak nie rozmawiałyśmy, ale trzymamy się tematu -
          teraz nie rozmawiamy o miłości tylko o finansach i podziale obowiązków domowych.
          Przez cały czas nawracasz rozmowę do tematu. Jak dalej będzie się awanturować,
          powtarzasz komunikat o niewykonywaniu za nią prac związanych z nią, dodajesz
          termin załatwienia sobie pracy, uprzedzasz o konsekwencjach braku tej pracy
          (odcięcie od wszelkiej gotówki, ograniczenie wygód w domu do tych potrzebnych
          tobie), dodajesz oczywiście, że jak się uspokoi, to możecie pogadać - i wychodzisz.

          Uwierz mi, jej też ulży, jak zobaczy, że panujesz nad sytuacją i nie jest cię w
          stanie wykończyć. Życie jako ta zła córka idealnej matki jest może wygodne, ale
          psychicznie się człowiek raczej z tym nie czuje dobrze.
        • kurczak1 Re: Moja corka nie chce dorosnac 20.11.09, 09:23
          Byly tylko chlodne poprawne relacje, od
          czasu do czasu, brakowalo juz tego ciepla rodzinnego i milosci,
          wspolnych spotkan rodzinnch, troski o sprawy bliskich.

          A teraz to masz? To cieplo rodzinne i troskę o sprawy bliskich? Bo nie widzę. Co
          jeszcze możesz zepsuć? Juz dawno zepsute. A naprawić zawsze można. Ale tylko
          stanowczością. Prawdziwa bliskośc rodzi się we wspólnym dzialaniu, a gadaniem
          jak widac nie osiagasz efektów. Ja bym jednak skorzystala z pomocy
          profesjonalnej, bo jesteś wobec mlodej tak ulegla, ze sama nie dasz rady. A ona
          ma to co gadasz totalnie w d...
        • morekac Re: Moja corka nie chce dorosnac 20.11.09, 10:37
          > Odpowiedz jest zawsze jedna i ta sama, jak nagrana na tasme
          > magnetofonowa : " ja sie do tego nie nadaje, dla mnie to jest za
          > ciezkie i za duzo"
          >
          Pytaj się- jak nagrana na mp3: A dlaczego ja mam się do tego
          nadawać? Dlaczego ja mam to robić?
    • grace.4 Re: Moja corka nie chce dorosnac 20.11.09, 05:14
      przydalaby sie jakas lekcja zyciowa i stanowczosc z twojej strony.21
      lat to stara krowa niestety i wypadaloby sie rozejrzec za praca.
      poza tym dopoki nie pojdzie na swoje nie zrozumie twojego wysilku
      (chyba,ze nadal bedziesz jej gotowac i prac itd). musisz postawic
      sprawe na ostrzu noza,czym szybciej tym lepiej, bez litosci,tym
      bardziej,ze odbija sie to na twoim zdrowiu
      • kocianna Re: Moja corka nie chce dorosnac 20.11.09, 07:54
        Poza tym podłożyłabym parę ofert pracy i wyegzekwowała pójście na rozmowy. Nie
        wiem, jak jest w małych miejscowościach, ale w dużych miastach mnóstwo jest
        ofert dla hostess, sprzedawczyń, kelnerek. Może u Ciebie w pracy potrzebna jest
        fakturzystka albo panienka do odbierania telefonów?
        I faktycznie - odciąć internet, kablówkę i usługi domowe.
        • asia_i_p Re: Moja corka nie chce dorosnac 20.11.09, 08:29
          Odciąć kablówkę i internet jak najbardziej, chyba, że potrzebuje ich matka -
          komputer ewentualnie zahaślić, na pewno nie chować pilota, bo to już byłaby
          dziecinada.

          Nie zgadzam się natomiast z podsuwaniem ofert pracy, zmuszaniem do rozmów - to
          jest tylko potwierdzanie, że matka jest odpowiedzialna, a córka niedorosła.
          Dorośli ludzie sami szukają pracy.
          Jeżeli matka werbalnie będzie wymagać odpowiedzialności, a zachowywać się, jakby
          córka była dzieckiem - wskazywanie, prowadzenie za rączkę, arbitralne kary - to
          będzie dalej swoim zachowaniem wysyłała komunikat potwierdzający zachowanie córki.
    • halloduda Re: Moja corka nie chce dorosnac 20.11.09, 17:08
      "Odpowiedz jest zawsze jedna i ta sama, jak nagrana na tasme
      magnetofonowa : " ja sie do tego nie nadaje, dla mnie to jest za
      ciezkie i za duzo""

      A ja sie zastanawiam, czy ona nie ma depresji. Brak motywacji do jakiegokolwiek dzialania moze byc objawem wlasnie depresji. Moze porazka na studiach bardziej ja boli, niz sie do tego przyznaje, moze stracila wiare w siebie i boi sie, ze w pracy tez sie jej nie uda. Moze ona naprawde wierzy, ze sie do niczego nie nadaje. Postaraj sie ja jakos pozytywnie zmotywowac do dzialania (moze bez "gderania"), zarowno do przejecia jakich obowiazkow w domu jak i szukania pracy. Na poczatku zaangazowlabym dziewczyne do wspolnego sprzatania w domu, wlacz faina muzyke i rozdziel zadania i zaproponuj, ze jak skonczycie to ugotujecie cos razem i zrobicie sobie mily wieczor (np. ogladanie filmu)w czystym mieszkaniu. Jak nie bedzie chciala, to robisz tylko swoje, gotujesz tylko sobie i sama ogladasz film. Nie rob za nia nic. A jak bedzie narzekac, ze nie ma pracy itd. powtarzaj jej, ze wierzysz w nia, ze na pewno cos fajnego znajdze. Zapytaj, co chicalaby robic. Zainteresuj sie jak ona sie czuje z tym bezrobociem, byc moze rzeczywiscie brak jej motywacji i potrzebuje fachowej pomocy. Zycze powodzenia.

      A czy ona w ogole gdzes wychodzi, ma znajomych, z ktorymi sie spotyka? Czy rzeczywiscie tylko w domu siedzi?
      • gayle123 Re: Moja corka nie chce dorosnac 20.11.09, 22:18
        Przyszlo mi i cos takiego do glowy. Zaproponowalam kilka juz razy,
        abysmy poszukaly wspolnie jakies pomocy z zewnatrz. Ostatecznie
        teraz w takim ukladzie, to chyba obie potrzebujemy rozmowy z
        psychologiem.
        Ja - bo sobie nie radze z corka, corka - bo nie radzi sobie sama z
        soba.
        Ja - nie umiem juz wiecej jej pomoc, ona - pograzona juz we wlasnym
        swiecie.
        Niestety uslyszalam , ze moge sobie sama isc po porady, pewnie
        jestem chora, ona ich nie potrzebuje i nie bede z niej robic
        wariatki.
        No tak ... czegokolwiek w relacjach z corka sie nie chwytam -
        porazka.

        Przeciez to , ze nie poradzila sobie w nauce nie oznacza konca
        swiata. Wiem jednak, ze zabraklo corce determinacji, brak bylo
        odpowiedzialnosci i systematycznosci. Lekcewazeniem i ignorancja nie
        osiaga sie sukcesow w nauce. Nie mozna wymagac osiagniec, jak samemu
        sie nic w tej dziedzinie nie robi. To wlasnie staralam sie corce
        uswiadomic. Ostrzegalam, ze jezeli nie zmobilizuje sie i nie zacznie
        pracowac - nie bedzie sukcesu. Niestety mialam racje - dwa lata nie
        zaliczone. Do kogo mozna miec pretencje ? Chyba juz tylko do samej
        siebie.
        W moim pojeciu - ja zrobilam wszystko co moglam. Zapewnilam warunki
        do nauki: finanse, ksiazki, internet, dodatkowe zajecia
        wspomagajace, spokoj, odciazylam od wielu dodatkowych spraw
        domowych, zapewnilam utrzymanie.
        Oczekiwalam - zaliczanie semestrow, angazowanie sie w prawy domowe
        proporcjonalnie do "wolnego" czasu nie przeznaczonego na nauke.
        Zadbalam w miedzyczasie, aby byl tez i czas na wspolne spedzanie
        czasu, kino , teatr, wyjazdy na wakacje, interesujace weekendy.
        Nie ograniczalam corce jej prywatnosci, miala przyjaciol z ktorymi
        spedzala wolny czas, swoje "nastoletnie, prywatne" zycie rowniez.
        Czy zle zrobilam w tym przypadku ?


        Sukcesem w zyciu jest probowac i walczy i osiagnac cel.
        A ja tutaj probuje i walcze i brak rezultatow. Ile razy mozna
        probowac ? Wykorzystalam juz chyba wszystkie mozliwosci. Poprostu
        nie ma odzewu z drugiej strony, brak jest tutaj percepcji
        odbierania , analizowania i przetwarzania naszych rozmow, sytuacji.
        To naprawde nie ma sensu ....

        Ostatnio rozmawialam ze swoja bliska kolezanka, ktora ma bardzo
        podobne problemy z synem. Wielokrotnie przez niego placze, ona
        rowniez nie moze sobie poradzic, ale wie dlaczego tak zle sie jej
        uklada. Syn wykrzykuje notorycznie, ze to jest jej wina , ze on nie
        ma ojca i ze sie rozwiodla ( przykre to, bo byla w malzenstwie bita,
        szarpana, ponizana, alkohol zniszczyl malzenstwo. Trudno sie dziwic
        ze sie rozeszla ).
        Moja corka rowniez nie ma ojca. Moze wlasnie ona rowniez obwinia
        mnie za ta sytuacje ? Moze stad pochodzi ten bunt i brak szacunku
        dla mnie ? Moze to jest wlasnie ten syndrom "dziecka - bez ojca " ?
        Jezeli tak - jak sobie z tym radzic ? Chociaz sama nie wiem ...
        wielokrotnie juz rozmawialam z corka o naszej sytuacji i wyjasnialam
        dlacze jest tak jak jest. Nie koloryzowalam, mowilam ze mnie sie nie
        udalo, ale ona powinna zawsze kochac swojego ojca, bez wzgledu jaki
        jest , ze on napewno ja kocha na swoj sposob.


        Brakuje mi juz sil. Ciagle szukam i analizuje "potencjalne
        przyczyny" naszego ukladu z corka. Chce ja znalezc i skupic sie na
        niej. Ale to takie bladzenie w ciemnosciach. Nie wiem gdzie tkwi ta
        przyczyna i nie umiem znalezc na to lekarstwa.
        To jest takie frustracyjne ...
        • soffia75 Re: Moja corka nie chce dorosnac 21.11.09, 00:15
          Czy Twoja córka w ogóle wie, czego chce od życia? Czy ma jakieś plany, marzenia, wizje na przyszłość, czy też zamierza w ten sposób siedzieć biernie przez następne 20 lat albo i dłużej? Rozmawiałyście na ten temat?
          Zastanawia mnie ta jej bierność... w wieku 21 lat można być totalnym leniem, ale jakieś marzenia na pewno się ma! (no, chyba, że w grę wchodzi choroba, depresja, jak sugerowały inne osoby we wcześniejszych postach) Może czasy nie należą do najłatwiejszych, ale mimo to młodzi ludzie mają teraz o wiele więcej możliwości niż 10-20 lat temu. Tyle, że to wymaga działania - wstania z wygodnego fotela, wyjścia z domu i "wzięcia spraw w swoje ręce"; a to się chyba Twojej córce niespecjalnie uśmiecha... Dlaczego? Może powinnyście o tym porozmawiać?

          Po drugie - co zrobi córka, jeśli pewnego dnia zaharujesz się na dobre, zapadniesz na zdrowiu lub (odpukać, stu lat Ci życzę!) kiedyś Cię zabraknie? Czy ona zdaje sobie sprawę, że sielskie czasy na garnuszku mamusi nie będą trwały wiecznie i w związku z tym musi umieć jakoś zapewnić sobie byt?...
          • maksimum Re: Moja corka nie chce dorosnac 21.11.09, 05:42
            Do nauki nie ma glowy,do pracy sie nie nadaje i caly czas wyjezdza Ci z
            miloscia jak jej czegos zabraniasz.
            Zacznij od tego,ze przestan jej cokolwiek dawac.Zero pieniedzy na
            ciuchy,jedzenie itd.
            Jedzenie rob tylko dla siebie i pierz tylko swoje rzeczy.
            Jak sie zapyta czy jej juz nie kochasz,to odpowiedz ze juz nie.
            Oczywiscie nie zmywaj garow po niej itd.
            • wieczna-gosia Re: Moja corka nie chce dorosnac 21.11.09, 13:06
              > Jak sie zapyta czy jej juz nie kochasz,to odpowiedz ze juz nie.

              ohch maksiu jak ja sie ciesze ze wrociles... te twoje rady....
        • berdebul Re: Moja corka nie chce dorosnac 21.11.09, 17:23
          gayle123 napisał:
          Nie koloryzowalam, mowilam ze mnie sie nie
          > udalo, ale ona powinna zawsze kochac swojego ojca, bez wzgledu jaki
          > jest , ze on napewno ja kocha na swoj sposob.
          >
          Nikt nie ma obowiązku nikogo kochać. Ojca również nie.
          Wiesz ze ją kocha, czy okłamujesz po to żeby się lepiej czuła?
        • brookeforrester Re: Moja corka nie chce dorosnac 26.11.09, 15:32
          .. To jest po prostu czarna niewdziecznosc, co prezentuje Twoja corka.Tego ja
          nauczylas i czas to zmienic. Do glowy by mi nie przyszlo, majac wikt i
          opierunek, by tak po chamsku traktowac rodzicieli. Tu klaniaja sie bledy z
          przeszlosci..ale nie czas deliberowac nad przeszloscia, tylko zrobic cos by bylo
          lepiej. Popieram wypowiedzi o narzuceniu corce jakichs regul, to powinno ja
          nieco naprostowac, nawet jesli na poczatku bedzie sie buntowac. NIE dyskutowac z
          nia zanadto, zaczac jak z parolatkiem. Zreszta nie ma za duzo do gadania na
          temat wydatkow, skoro nic nie zarabia, Pani jest samotna matka, a jej postawa
          jest roszczeniowa. Rozpuscila ja Pani i juz. Nie czas bic sie w piers, ani
          wyrzucac sobie starych bledow. Czas zaczac dzialac.
        • morekac Re: Moja corka nie chce dorosnac 26.11.09, 16:33
          Gayle - jeśli córka nie chce, idź sama do psychologa.
    • wieczna-gosia Re: Moja corka nie chce dorosnac 21.11.09, 04:03
      a moze jakies bardziej zdecydowane reakcje?
      Kaz sie okreslic co w domu bedzie robila i ostrzez ze jesli sie nie
      okresli- bedzie miala narzucone.
      Ekzekwuj obowiazki wylaczajac TV i internet. Nie ma obowiazku nie ma
      przyjemnosci.
      Odbierz klucze do domu- dziecku niepotrzebne, zazadaj powrotow do
      domu wczesniej- dzieci ozno nie wracaja.
      Zarzadaj pojscia do pracy- nie pierz, nie obsluguj. Rozwazylabym tez
      gotowanie dla jednej osoby. Oczywiscie o luksusach typu komorka nie
      ma mowy.

      I generalnie nie znizaj sie do tlumaczenia tam gdzie to uwlacza
      twojej inteligencji.

      A jak dziecko nie chce isc do psychologa- idz sama ze soba po rozmowe
      i sile.
      • verdana Re: Moja corka nie chce dorosnac 21.11.09, 14:29
        Chwileczkę.
        Rozumiem, ze corka ma 21 lat, zawaliła drugi rok studiów, czyli to,
        ze nic nie robi ciagnię się zaledwie dwa miesiące... Jeśli dobrze
        liczę, to trochę zmienia postać rzeczy. Dwa miesiące po zawaleniu
        studiow dziewczyna może być w absolutnym dolku, moze spokojnie
        uwazać, ze się do niczego nie nadaje, bo nie dala sobie rady na
        studiach - co wiecej, jak sama jej mowisz, tylko i wyłącznie z jej
        własnej winy. W tej sytuacji powtarzanie, ze się do niczego nie
        nadaje, że wszystko jest za trudne, że nie poradzi sobie w pracy
        moze być naprawdę objawem depresji. Zawalenie studiow też może być
        tego objawem.
        Albo - co tez mozliwe - odpowiedzia na Twoje zarzuty. Ty mowilas
        jej, ze zawaliła tylko z wlasnej winy, więce teraz ona udawadnia Ci,
        ze tak, masz racje - ona do niczego się nie nadaje.
        To bardzo zmienia postać rzeczy, czy dziewczyna nic kompletnie nie
        robi i w nic się nie angazuje dwa lata czy dwa miesiące.
        • wieczna-gosia Re: Moja corka nie chce dorosnac 21.11.09, 16:17
          no ja zrozumialam ze w prace domowe bawila sie z mama do 15 a pozniej
          jej przeszlo i ze pretensje po zawaleniu studiow sa kolejnym etapem
          po prostu ogolnego wdupiemania
          • verdana Re: Moja corka nie chce dorosnac 21.11.09, 18:30
            Mnie się też tak wydawało, ale teraz nie jestem pewna.
            Bo jednak zdanie matury i dwa lata stidiów - to nie jest
            calkowite "niecnierobienie". Ta sytuacja tzn siedzenie przed
            komputerem i powtarzanie , ze do niczego się nie nadaje, nic jej nie
            wyjdzie, to chyba jednak cos nowego.
    • luciad Re: Moja corka nie chce dorosnac 25.11.09, 10:32
      Gayle, zainteresuj się terapią zwaną ustawieniami systemowymi.
      Albo regresją wieku (regresingiem). Któraś z tych terapii pomoże Ci
      odkryć prawdziwe źródło problemu z córką, a gdy się to źródło/przyczyny
      zrozumie, to już połowę drogi będziesz mieć za sobą.
      • misiowa83 Re: Moja corka nie chce dorosnac 26.11.09, 21:00
        niestety,WYCHOWAŁAŚ TOTALNĄ EGOISTKĘ I PASOŻYTA,psycholog tu wiele
        nie pomoże,jeżeli nie postawisz twardych warunków:
        sprzątanie,pranie,pomoc w zakupach,i wynocha do roboty,bo jak nie to
        nie dostaniesz żreć.Jak bachorowi się nie spodoba,to niech spada i
        się wyprowadzi.Będzie na początku piekło,ale potem,jak zobaczy,że
        nie ma nawet na podpaski to sobie odpuści
    • szachula30 Re: Moja corka nie chce dorosnac 26.11.09, 22:21
      Rada krótka - masz w domu pasożyta, a Ty jesteś nadopiekuńczą mamą.
      Za to, jak zachowuje się córka Ty też ponosisz odpowiedzialność, tak
      ją wychowałaś, to masz. Jedyne wyjście to odciąć pępowinę. Z domu
      wyrzucać, to może przesada, daj jeść (w sensie kup a nie zrób) a o
      resztę niech się troszczy sama, łącznie z pieniędzmi na własne
      wydatki, ciuchy, itd. Toż to dorosła kobieta! Wykorzystuje Cię i
      rozmowy na nic się zdadzą.
      • szachula30 Re: Moja corka nie chce dorosnac - PS. 26.11.09, 22:24
        Znam matkę i córkę z takiej relacji. Efekt? Córka ma 29 lat, pracuje
        gdy chce, ale z reguły nie chce i jest wciąż na utrzymaniu matki.
        Rodziny na razie własnej nie zakłada.
Pełna wersja