sdec
06.12.09, 16:50
Synek 4,3 lata; zaczyna mnie męczyć już ta sytuacja, synek jest agresywny, jak
mu coś się nie podoba to krzyczy, rzuca, nie pozwala się, a jeśli już to
bardzo rzadko, przytulać, ze starszą siostrą 12 lat nie ma wspólnego języka,
ich zabawa po paru minutach kończy się kłótnią, jak nie biciem siostry. Marzę,
żeby mu poczytać książeczkę, ale to jedynie udaje mi się przed samym spaniem,
ale mam wrażenie, że jest to tylko po to, żeby opóźnić spanie. O grach
wspólnych to mogę zapomnieć. Zwracam uwagę, co ogląda - mini mini, a w
wydzielonym czasie (1-2 tygodniowo) na komputerze - mini mini, ciufcia.
Ogólnie moje dzieci są żywe, zawsze myślałam, że będąc w domu z dzieckiem mogę
go dużo nauczyć fajnych rzeczy, nie pozwala nic zaśpiewać, nie mówiąc, żeby
się tego nauczył, chciałam go nauczyć trochę liczyć, czytać, znalazłam na
internecie naukę globalnego czytania, tzn. na karteczkach piszemy słowo, ale
na to nawet nie chce patrzeć. Z angielskiego też zrezygnowała, bo szkoda mi
było już kasy, nie chciał tam chodzić, właściwie po 10 minutach lekcji,
zaczynał przeszkadzać, pytał kiedy do domu, chował się pod ławki...
Jak nauczyć dziecko, żeby było mało agresywne, żeby było można spokojnie
gdzieś razem wyjść, nie martwiąc się, że znowu będą się przepychać, bić.
Jeszcze jak wychodzimy osobno, to w miarę ujdzie. Już się boję świąt, kiedy to
wszyscy będą razem się "mleć" przez kilka dni!
Marzę o spokojnym dziecku, któremu można poczytać, razem pograć w grę... Widzę
dzieci moich koleżanek i tak sobie myślę, czemu moje nie mogą być ostoją
spokojności.