mamatwin
10.12.09, 08:58
Mam problem z dziecmi. To bliźnięta (21 miesiecy, a korygowane 19). Nie są
jakoś szczególnie nadpobudliwe w ciągu dnia, aczkolwiek u jednego zaczął się
jakby „bunt dwulatka” – wszystko jest na NIE.
Mają jedną „zabawę”, której oddają się zawsze przed snem (wieczornym czy
południową drzemką), po obudzeniu, a także wg mnie w chwilach zmęczenia,
znudzenia, a która to mnie niepokoi.
Mają łożeczka turystyczne (czyli miękkie) i:
- bujają się na kolanach, czasem uderzają głową o siatkę łóżeczka
- bujają się na stojąca w prawo – lewo lub przód – tył
- siedząc uderzają pleckami i głową o siatkę łóżeczka
- leżąc na wznak kręcą główką w prawo lewo tak szybko, że wprawiają w ruch
całe ciałko i tak jakby się kołyszą.
Czasem przy tym bujaniu nucą sobie, czy śpiewają (jakieś znane im melodie jak
AAA kotki dwa…

Jak zaczynają tak robić, to kładę je z powrotem do łóżeczka mówiąc, ze nie wolno.
W ciągu dnia, w czasie zabawy nie robią tak, tzn. nie uderzają głowami o
ściany, podłogi itp. Ale jak się znudzą to potrafią iść do sypialni, usiąść na
podłodze przy łóżeczku i pleckami i głową walić o siatkę.
Trwa to już kilka miesięcy, na pewno z poł roku. Nie wiem czy to jakaś
choroba, może autyzm, może coś jeszcze innego. Czy one tak odreagowują emocje
z dnia. W naszej przychodni nie ma pediatry, a lekarz rodzinny bagatelizuje
problem. Nie chodzimy do żadnych specjalistów, bo pomimo, że są wcześniakami,
to już zakończyły wizyty w Patologii Noworodka, Neurologa, Rehabilitacji jak
skończyły około roku (korygowanego) i nikt nic niepokojącego nie widział w
dzieciach, ale wtedy też tak się nie bujały.
Może źle je wyciszam przed snem. Po zabawie sprzątamy, piją mleko oglądając w
tym czasie krótką bajkę na MINI MINI (przeważnie jest o tej porze końcówka
„Domu na wielkim drzewie” albo „Maurycy i Hawranek”

, potem kąpiel i do łożka.
Staram się im dawac dużo siebie, miłości, przytulania. Na co dzień jest z
dziećmi niania, a ja jak wrócę z pracy to nic nie robię w domu, tylko jestem z
dziećmi – tzn. bawię się z nimi, wygłupiamy, jemy wspólny posiłek. Za prace
domowe biorę się dopiero, gdy pójdą spać. Co do niani, to nie podejrzewam jej,
że robi cokolwiek złego dzieciom, by tak to odreagowały.
Mogę dodać, że na pewno maluchy są o siebie zazdrosne, bo jak jedno się uderzy
i np. dmuchamy w bolące miejsce, to drugi idzie i specjalnie się uderzy, by
zwrócić na siebie uwagę. I wiele jest takich przykładów.
Już nie wiem co mam robić.