Czy do dzieci trzeba chłodno?

10.12.09, 11:39
Mój mąż ostatnio tak stwierdził, bo inaczej zrobię z syna maminsynka.
Mówił, że jego koleżanka ma do dzieci stosunek chłodny i młodszy syn na nią
ciągle nie wchodzi. A ja niby tak dziecko nauczyłam, że teraz nie mam spokoju.
Fakt faktem u nas jest tak, że gdzie ja tam i moje dziecko. Raczej nie mogę
tak po prostu siedzieć na kanapie bo on się idzie zaraz przytulić, albo po
prostu musi być blisko. W nocy też mnie woła i czasem tata nie jest w stanie
go uspokoić. Ale - on ma niecałe 2 lata!!! Nie jest też tak, że on żyć nie
może beze mnie bo z nianią zostaje chętnie, nigdy nie płacze - wiadomo, że
woli ze mną, ale nie ma problemu, że ja pracuje na górze a mały z nianią bawi
się na dole.
Ja jestem zdania, że trzeba przytulać i całować - moim zdaniem takie małe
dziecko właśnie tego potrzebuje, a nie odganiania go jak jakiegoś natręta.
Pytam więc bardziej doświadczone mamy, jest w tym ziarnko prawdy, czy mąż mi
tu "wydziwia"?
    • 18_lipcowa1 Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 11:46

      > Pytam więc bardziej doświadczone mamy, jest w tym ziarnko prawdy,
      czy mąż mi
      > tu "wydziwia"?

      Tu nie trzeba byc doswiadczona bardziej mama by wiedziec, ze twoj
      maz wydziwia. Radze potrzasnac mocno chlopem bo bedzie mial synek
      fatalna relacje z ojcem.
      • cegielka612 Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 11:50
        No ja generalnie nie "stosuje się" do rad męża - ale ciągle o tym mówi, to się
        zaczęłam zastanawiać i pytam. Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie tego w praktyce.
        • 18_lipcowa1 Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 11:53
          cegielka612 napisała:

          > No ja generalnie nie "stosuje się" do rad męża -

          i dobrze
          problem tylko w tym, ze zapewne on sam swoje rady stosuje
          ze szkoda dla dziecka niestety
    • iwoniaw Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 11:46
      Oczywiście, że wydziwia. Będzie miał 15 lat, to nie będzie na matce "wisiał",
      teraz ma niecałe 2 - to MALUTKIE dziecko, potrzebuje bliskości.
      Mąż niech się stuknie w dekiel. Ciekawe, czy byłby zachwyony, gdybyś jego
      potraktowała "chłodno" żeby nie mieć problemów pt "brak spokoju"?
    • zlosliwe_malpisko Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 11:46
      wydziwia.
      Bez rpzesady, to dwulatek.
      Na początku postu myślałam, że chodzi o nastolatka.
      A złote rady koleżanki niech sobie mąż w d...ę wsadzi.
    • deodyma Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 11:46
      maz przypadkiem nie przesadza?
      to moze jak maz bedzie chcial sie do Ciebie tuli, odganiaj go,
      niczym natretasmile

      sama mam 2 latka w domu, ktory czesto przytula sie do mnie, do meza
      i nas caluje.
      no i co?
      mamy go odganiac od siebie, bo na maminsynka nam wyrosnie?
      my psa przytulamy , jak sie do nas garnie, pies nas lize, my go
      calujemy a dzieciaka mamy odganiac???
      bez przesady.
      • lejdi111 Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 11:55
        Teraz właśnie przypomniała mi się historia gdy byłam u koleżanki i przytuliła
        się do niej 11-letnia córka a ta nagle ją odepchnęła i nakrzyczała, że tak już
        sie nie robi w tym wieku sad
        • deodyma Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 11:58
          moze sie jej glupio zrobilobig_grin
          moj brat skonczy w marcu 28 lat i do dzis dnia potrafi przytulic soe
          do naszej matki, pocalowac ja i nie widze w tym nic dziwnego.
          a maminsynkiem nie jest.
    • kub-ma Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 11:59
      Dwulatek POTRZEBUJE przytulania i czułości generalnie.
    • bea.bea Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 12:02
      moja teoria jest taka, mamisyństwo nie jest wynikiem ilości okazywanej czułości
      ( ale mi się rymłosmile
      a przytulanie w dzieciństwie może mieć późniejszy wpływ na okazywanie uczuć
      żonie....
      więc przytulam kocham, i powtarzam, ze płacz faceta to objaw jego wrazliwości ,
      a nie słabego charakteru
    • cherry.coke Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 12:02
      Maz przesadza oczywiscie. Moze czuje sie troche zazdrosny o uwage twoja i dziecka?

      Znalam wszakze jedna matke, ktorej dziecko wisialo na niej przez doslownie caly
      czas, normalnie jak kangurzatko. Wlazilo na kolana, pod krzeslo i obejmowalo za
      nogi, doslownie wszelkie pozycje byle tylko "zlapac mame" (wiek
      tuz-przed-przedszkolny). Jak szla np. do kuchni, to dziecko szlo przy niej i
      przytulalo sie do nogi. Matka z kolei caly czas piescila je i calowala, w
      trakcie rozmowy z innymi osobami, rozmowy przez telefon, wszystkiego. Takie
      troche to bylo.... dziwne. Ze wszystkim mozna przegiac.
      • cegielka612 Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 12:12
        Kurcze może faktycznie o to mu chodzi, muszę go zapytać, zwłaszcza że niedługo
        rodzina się powiększy i chętnych na przytulanie będzie więcej.
    • turzyca Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 12:04
      Odpowiedz, ze przytulasz sie na zapas, bo za kilka lat syn bedzie zamykal
      samotnie z dala od Was, sluchal nirwany, a na wspolnych wyjsciach szedl pare
      metrow dalej, zeby nikt nie podejrzewal, ze jestescie razem. Trzeba korzystac,
      poki jest przylepa. wink

      Co oczywiscie nie jest wariantem pewnym, ale stereotypowym. smile I dobra bzdurna
      odpowiedzia na bzdurne zarzuty.
    • solaris31 Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 12:05
      przytulanie dziecka to nie jest maminsynkostwo! maminsynka robi się
      z dziecka trochę inaczej i tego unikaj w przyszłości.

      nie cierpię zimnego wychowu. sama byłam tak chowana, bez słów kocham
      cię, jesteś wartościowa, jesteś wazna sad nie było to fajne. nie rób
      dziecku krzywdy i bądź ciepłą mamą.

      a jak mąż będzie się chcial do ciebie przytulic, to mu powiedz, że
      sam jest maminsynkiem i jest na przytulanki za duży big_grin
    • jakostak5 Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 12:17
      > Mówił, że jego koleżanka ma do dzieci stosunek chłodny

      Co to za kolezanka? Ciekawe.

      Maz nie ma racji, tu chyba nie odbiegam od innych opinii. Dziecko
      trzeba przytulac, dwulatek wlazacy na mame to normalne. Nie mozesz
      poddac sie temu, ze tylko Ty dziecko uspokajasz. Niech w nocy chodzi
      i maz i badzcie w tym konsekwentni, bo dziecko szybko rosnie i
      akurat takie wymuszanie moze sie skonczyc tym, ze juz zawsze
      bedziesz tylko Ty do uspokajania w nocy. Ale przytulac, calowac,
      okazywac czulosc trzeba caly czas, doroslemu tego tez potrzeba.
      Czyzby kolezanka okazywala czulosc mezowi (czyjemu?) w czasie gdy
      odtraca wlasne dziecko?
      • 3-mamuska Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 12:45
        jakostak5 napisała
        Niech w nocy chodzi
        i maz i badzcie w tym konsekwentni, bo dziecko szybko rosnie i
        akurat takie wymuszanie moze sie skonczyc tym, ze juz zawsze
        bedziesz tylko Ty do uspokajania w nocy. Ale przytulac, calowac,
        okazywac czulosc trzeba caly czas, doroslemu tego tez potrzeba.
        Dzieci maja potrzebe przytulania i bliskosci,samam nam 2-latka i wiem co to
        znaczy,ale faktem jest ze czasem mam dosc,jak chce usiasc o odpoczac ,wypic kawe
        5 minut dla mnie,a maly sie laduje,to uwierz mi oddaje go mezowi na chwile do
        przytulania.MAm kolezanke jej corka ma 3 latka,i z kolezanka nie da sie pogadac
        ,mala tak chce byc w cetrum uwagi, ze wlazi na nia zaslania lapie za twarz, mamo
        mamo sluchaj, patrz na mnie,chodzi z nia do toalety,jak jej nie wpuszcza to stoi
        pod lazienka i wyje, jakby ja zarzynali, i mimo ze tato jest w domu,(proboje
        mala uspokoic) mama musi szybko sie zalatwic i wylatuje z lazienki,lub mala
        siedzi z nia.Moze maz boi sie, ze tak bedzie u was i do tego ze jak przyjdzie
        nowa dzidzia, to bedzie gorzej,moze mu przykro ze maly nie jest za nim, i ze
        woli mame od niego,zle sie wyrazil pogadaj z mezem,molzliwe ze u niego w domu
        tak bylo.Ale faktem jest ze moj 2-latek, tak samo uspokoi sie ze mna jak z
        mezem.U 2-latkow jest okres buntu i wymuszania testeowania rodzicow i
        ustepowanie we wszytkim moze doprowadzic do takiej samej sytlcji jak u mojej
        kolezanki.pozdarwiam
    • woman-in-the-city Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 12:37
      Szanowny małżonek zdecydowanie przesadza i powinien uderzyc się w piersś z
      hasłem mea culpa. Sama mam na stanie dwulatka i to jest małe dziecko, któremu
      należy się codzienna porcja pieszczot, akceptacji, ciepła. Zarówno ja jka i mój
      mąz uwielbiamy się z małym przytulac, mały jest klasyczną przylepą. Niejeden
      facet w mojej i męza rodzinie uczuciowo rozpieszczany w dzieciństwie, jako
      dorosły nie ma żadnych objawów "maminej spódnicy uczepiony". Krzywdę to można
      zafundowac dziecku chowajac go po żołniersku, w pozbawionym okazywania uczuc
      domu. I to są błędy nie do odrobienia, a mające swe konsekwencje w poźniejszym
      życiu.
      • suesslein Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 12:56
        a moze ktos pokusi sie o definicje "maminsynka"?


        co do meza, to nie krytykowalabym go zbyt pochopnie. dlaczego nie zapytasz,
        dlaczego on tak sadzi? co to znaczy "wychowywac maminsynka"?.
        jak dla mnie to jest szukanie aprobaty i uwagi ze strony Twego meza. Piszesz, ze
        spodziewasz sie nastepnego dziecka. To duzo- jak dla mnie- wyjasnia. Twoj mza ma
        jakies obawy. Porozmawiaj z nim o tym, zamiast szukac wsparcia w wirtualnym swiecie.

        jest jeszcze cos:

        piszesz, ze "nie stosujesz sie" do rad meza. wiec kim on dla Ciebie jest, ze
        jego rady sa mniej wazne i wartosciowe niz obecnych tu na forum, ktorych
        przeciez w ogole nie znasz?

        znajdz nieco odwagi i czasu na szczera rozmowe z malzonkiem. to powinien byc
        Twoj najlepszy przyjaciel, a z definicji radom przyjaciol ufamy, czyz nie tak?

        • cegielka612 Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 14:03
          Pewnie, że go pytałam co rozumie pod pojęciem maminsynka i opowiedział mi
          historię jakiegoś kolegi co jeszcze jak miał 12 lat leciał do mamy z płaczem jak
          rozbił kolano i wszyscy się na podwórku z niego śmiali. No i on nie chce, żeby
          i nasz synek taki był. A ma taką teorię, że właśnie takie pieszczenie robi z
          dziecka mazgaja.
          Ja mam inne zdanie i dyskusja od jakiegoś czasu trwa. Ja robię po swojemu, bo
          uważam że jedno z drugim nie ma nic do rzeczy, aczkolwiek jak w każdej sprawie
          biorę pod uwagę, że mogę się mylić - stąd też wątek na forum.
          A co do zaufania - no przecież to że komuś ufam, nie oznacza że w każdej sprawie
          będę robić tak jak on/ona chce i uważa.
          To że ktoś o coś pyta na forum, to nie oznacza automatycznie że ma problem z
          małżonkiem, sobą i dzieckiem i do tego nie potrafi czy nie ma odwagi rozmawiać.
          W pewnych kwestiach nie da się iść na kompromis - ktoś kogoś musi przekonać do
          swojej racji i czasem zabiera to więcej niż jedną rozmowę.


    • bea.bea to co...... 10.12.09, 12:50

      To, co...
      Oto co do nas najczęściej mówiono, gdy byliśmy dziećmi:
      Stój prosto, ruszaj się, bądź cicho, pospiesz się, nie dotykaj, uważaj, zjedz
      wszystko, umyj zęby, nie pobrudź się, pobrudziłeś się, nie mów tyle; powtórz co
      ci powiedziałem; powiedz: przepraszam, przywitaj się, chodź tutaj, nie chodź za
      mną bez przerwy, idź się pobawić, nie przeszkadzaj, nie biegaj, nie spoć się;
      uważaj, bo upadniesz; mówiłem, że upadniesz; to twoja wina, nigdy nie uważasz,
      nie potrafisz, jesteś za mały, sam to zrobię, teraz jesteś duży, połóż się spać,
      wstań, zrobisz to później, mam dużo roboty, pobaw się sam, okryj się, nie
      wychodź na słońce, nie mówi się z pełnymi ustami.

      A oto, co chcielibyśmy, by do nas mówiono, gdy byliśmy dziećmi:
      Kocham cię, jesteś piękny, jesteśmy szczęśliwi, że cię mamy, porozmawiajmy
      trochę o tobie, znajdziemy trochę czasu tylko dla nas; jak się czujesz?; jesteś
      smutny, boisz się?; dlaczego nie chcesz?, jesteś wspaniały, jesteś delikatny i
      mięciutki, jesteś wrażliwy; opowiedz mi co czułeś; jesteś szczęśliwy; lubię, gdy
      się śmiejesz; możesz popłakać jeśli chcesz; jesteś niezadowolony, co cię
      martwi?; co cię zdenerwowało?; możesz powiedzieć wszystko, co chcesz; ufam ci,
      lubię cię, ty mnie lubisz; kiedy mnie nie lubisz?; słucham cię, jesteś
      zakochany, co o tym sądzisz, lubię być z tobą, mam ochotę z tobą porozmawiać;
      chcę cię wysłuchać, kiedy jesteś nieszczęśliwy ; podobasz mi się taki, jaki
      jesteś; jak pięknie być razem; powiesz mi jeśli nie mam racji.

      Jest wokół ciebie wielu dorosłych,
      którzy nadal czekają na słowa,
      jakie chcieli usłyszeć, gdy byli dziećmi.
      Szarpiąc nerwowo pasek torebki
      pewna kobieta powiedziała:
      „Wiem, ze mój mąż potrafi być czuły i wyrozumiały.
      Zawsze jest taki dla naszego psa”.
      • konwalka bea.bea 10.12.09, 14:21
        dzieki...
        • bea.bea Re: bea.bea 10.12.09, 14:55
          smile ja taka mądra nie jestem, to bruno ferrero

          choć nie jestem religijna to kocham jego przypowieści,
          możesz sobie tu poczytać...tylko nie zapomnij o chusteczkach do nosa..całuski

          www.apostol.pl/rozwazania/bruno-ferrero
      • nangaparbat3 Bea 23.12.09, 07:51
        Zryczałam się.
        Chociaz już stara baba ze mmnie i jak twierdzi znajomy (bardzo dobry)
        psychoterapeuta byłam (jestem?) WYPIESZCZONYM dzieckiem.
        W wychowaniu corki przytulanie było moze najważniejszą czynnoscią.
        Skutecznąsmile
        Jej tata zawsze mial z tym problem od kiedy podrosła - ja musialam mowic "no
        przytul ją" - przytulal, i oboje byli szczęsliwi.
    • koza_w_rajtuzach Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 12:57
      Jeśli chcesz wychować syna na zdrowego emocjonalnie mężczyznę, który potrafi
      mówić "kocham", nie wstydzi się swoich uczuć, nie uważa, że facet powinien być
      bucem, to nie słuchaj się swojego męża. Przytulaj, całuj, wspieraj, nie
      odrzucaj. Chcesz mieć twardziela i chama? Wątpię. Wasz syn jest jeszcze bardzo
      mały i ma prawo być przytulany i "rozpieszczany" przez mamę.
    • franczii Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 13:12
      Maz wydziwia. Moja mama tez tak mowila, twierdzila, ze sobie nie poradze, ze syn
      za bardzo sie mojej spodnicy trzyma, ze nie zna swojego miejsca, za duzo uwagi
      wymaga, ze tamto, prorokowala, ze bedzie ze mna spal do 12 roku zycia jak syn
      jakiejs znajomej, ze wyhoduje maminsynka, ze sie beda dzieci z niego smialy. No
      tyle sie osluchalambig_grin i to przy okazji naszych nieczestych spotkanbig_grin A tu syn
      juz 3,5 roku, od ponad roku spi w swoim lozku w swoim pokoju, chodzi do
      przedszkola i radzi sobie beze mnie. Wprawdzie kiedy siade na kanapie to w
      dalszym ciagu najczesciej przybiega, przytulic sie lub pokazac ksiazke czy
      pogadac, bardzo okazuje mi czulosc i lubi kiedy ja mu okazuje ale juz nie lazi
      za mna wszedzie, kiedys gdzie ja tam i on.
      • papalaya do dziecka trzeba przede wszystkim konsekwentnie 10.12.09, 13:26
        miloś, pocalunki i czulość jak najbardzsiej, a jednocześnie nie
        wolno pozwolić aby dziecko wlaziło nie tyle na kolana co na głowę, a
        2-latki sa juz mistrzami w absorbowaniu uwagi rodziców, sam to
        zaliczyłam i wiem, że dzieciak w tym wieku już nie może wlazić ciąle
        pod matczyna spódnice, albo skakać po tobie kiedy chcesz się na
        chwile połozyć, sorry ale rodzice nie są cyborgami i nie są w stanie
        uprawiać czułosci z dzieckiem 24 godziny na dobe 7 dni w tygodniu...

        okazywanie miłości i pewne zdecydowanie/dyscyplina nie wykluczają
        się na wzajem, a wiele odsob popełnie ten blad, ze myli pewne zasady
        i konsekwencję z nieczułością i oschloscia, tylko ze to czesto się
        potem kończy tym ze mamy w domu starego konia dla ktorego zachcianek
        mamusia powinna stać na baczność i w pogotowie non-stop...

        2 lata to już wiek, w ktorym pewne zasady mozna zaczac wprowadzac...
    • martishia7 Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 13:23
      Nie mam jeszcze dzieci, ale myślę, że powinnaś robić tak, jak uważasz za słuszne
      i jak czujesz smile Skoro słowa męża tak mocno w Tobie utkwiły, to znaczy, że może
      sama czujesz, że coś w nich jest. Ale to dobrze, znaczy, że jak przyjdzie czas
      (a 2 latka, to chyba jeszcze wcześnie), będziesz umiała "odciąć pępowinę", po
      kawałku.
      Co do chłodnego chowania to znam taki przypadek - moja siostra. Ale u niej to
      była decyzja świadoma i realizowana z żelazną konsekwencją. Od najmłodszych
      miesięcy nie nosiła swojej córki na rękach - usypiali ją zawsze tylko w
      łóżeczku. Od zawsze uczyła ją, żeby była jak najbardziej samodzielna i się "nie
      mazgaiła". Kiedy mała zaczęła chodzić, to np. nigdy nie została podniesiona
      kiedy się przewróciła. Zawsze do niej podchodzono i mówiono, że ma wstać sama.
      Kiedy się skaleczyła, to tłumaczono jej, że ma nie płakać, bo z tego nic nie
      wyniknie, tylko przyjść, żeby jej nakleić plaster. Szczerze mówiąc to podziwiam,
      bo widzę jak czasami mała sobie coś zrobi to ja w pierwszym odruchu szarpie,
      żeby się rzucić i zobaczyć co się dzieje i utulić, ale wie, że jak zrobi do
      później o pół sekundy i bez histerycznego "o boże! co ci się stało!", to będzie
      lepiej dla małej.
      • baabasia Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 24.12.09, 07:18
        Twoja siostra uczy swoje dziecko samotności, a nie samodzielności. Samodzielność
        nie wyklucza poszukiwania oparcia w najbliższych. Umiejętność zwrócenia się do
        innych po pomoc i nawiązania współpracy jest daleko bardziej korzystna niż
        zdolność do zaciskania zębów i stawiania czoła wszystkim wyzwaniom.
    • bea.bea bruno ferrero, dla twojego męża 10.12.09, 14:57
      daj mu przeczytać..smile

      Gry online :: Rozważania :: Czytelnia :: Ks. Twardowski :: Poezja :: Kabarety
      :: Bruno Ferrero :: Phil Bosmans :: Piosenki religijne
      Posłuchaj synu
      Posłuchaj synu:
      mówię to, gdy śpisz, z rączką pod policzkami
      i z blond włoskami rozsypanymi na czole.
      Sam wszedłem do twojego pokoju. Przed kilku minutami,
      gdy usiadłem w bibliotece, by poczytać, ogarnęła mnie fala wyrzutów
      i pełen winy zbliżam się do twego łóżka.
      Myślałem o swoim postępowaniu: dręczyłem ciebie,
      robiłem ci wymówki,
      gdy przygotowywałeś się, aby wyjść do szkoły,
      gdyż zamiast umyć się wczoraj, jedynie otarłeś sobie
      twarz ręcznikiem i zapomniałeś wyczyścić sobie buty.
      Zwymyślałem cię, gdy zrzuciłeś coś na podłogę.
      W czasie śniadania też wytykałem ci twoje uchybienia,
      że spadło ci coś na na serwetkę, że przełykałeś chleb niczym
      zagłodzony zwierzak, że oparłeś się łokciami o stół,
      że zbyt grubo posmarowałeś masłem chleb.
      Gdy bawiłeś, ja przygotowywałem się do wyjścia na pociąg.
      Oderwałeś się od zabawy, pokiwałeś mi rączką i zawołałeś:
      Cześć tatulku! A ja zmarszczyłem brwi i powiedziałem:
      Trzymaj się prosto.

      Wszystko zaczęło się na nowo późnym popołudniem.
      Gdy przyszedłem z pracy, bawiłeś się klęcząc na ziemi.
      Zobaczyłem wtedy dziury w twych skarpetkach.
      Upokorzyłem cię przed kolegami, wysyłając cię do domu.
      Skarpety kosztują, mówiłem, gdybyś musiał je kupić je sam,
      obchodziłbyś się z nimi bardziej ostrożnie.
      Przypominasz sobie, jak wszedłeś nieśmiało do salonu,
      ze spuszczonymi oczami, drżąc cały po przeżytym upokorzeniu?
      Gdy uniosłem oczy znad gazet, zniecierpliwiony twym wtargnięciem,
      z wahaniem zatrzymałeś się przy drzwiach.
      Czego chcesz? - zapytałem ostro.
      Ty nic nie powiedziałeś, podbiegłeś do mnie,
      zarzuciłeś mi ręce na szyję i ucałowałeś mnie,
      a twoje rączki uścisnęły mnie z miłością,
      którą Bóg złożył w twoim sercu,
      a która - choćby i nie odwzajemniona - nigdy nie więdnie.
      Potem poszedłeś do swego pokoju, drepcząc wolno po schodach.

      Otóż synu, zaraz potem, gdy z ręki wysunęła mi się gazeta,
      ogarnął mnie wielki lęk.
      Co się ze mną dzieje?
      Przyzwyczajam się do wynajdowania win, do robienia wymówek.
      Czy to ma być nagroda za to,
      że nie jesteś osoba dorosłą, że jesteś tylko dzieckiem?
      Dzisiejszej nocy tylko tyle.
      Przyszedłem tu, do twojego łóżka i uklęknąłem pełen wstydu.

      Wiem, że to jest nędzne wynagrodzenie,
      że nie zrozumiałbyś tych spraw, gdybym ci o nich powiedział,
      gdy się obudzisz.
      Ale jutro będę dla ciebie prawdziwym tatusiem.
      Będę ci towarzyszył w twoich zajęciach i zabawach,
      będę czuł się niedobrze, gdy tobie będzie źle
      i śmiać się będę, gdy ty będziesz się śmiał.
      Ugryzę się w język, gdy do ust cisnąć mi się będą
      słowa zniecierpliwienia.
      Będę ciągle powtarzał sobie:
      "On jest jeszcze dzieckiem, małym chłopczykiem!".

      Boję się naprawdę, że dotąd traktowałem cię jak osobę dorosłą .
      Tymczasem, gdy teraz widzę cię, synu,
      skulonego w łóżeczku, rozumiem że jesteś jeszcze dzieckiem.
      Wczoraj twoja główka spoczywała bezbronnie na ramieniu mamusi.
      Zawsze wymagałem od ciebie zbyt wiele.
      Wymagamy zawsze zbyt wiele...
      od innych.
      • mniemanologia Re: bruno ferrero, dla twojego męża 10.12.09, 15:23
        No dzięki.
        Człowieku, ja tu w pracy jestem!
      • kobraluca Re: bruno ferrero, dla twojego męża 23.12.09, 00:00
        piekne smile
    • irmaaa Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 10.12.09, 15:00
      Coś mi się wydaje,że koleżanki mężów zawsze mają wszytsko lepsze- w końcu muszą
      się jakoś polansować przed kolegami, wzbudzić podziw, którego mężowie im nie
      okazują, itp.
      Mój mąż już wie, że lepiej się ugryżć w język niż wyskakiwać z "...a Dorota ma
      genialny sposób na dzieci", albo "Kasia ma zawsze czas na upieczenie ciasta".
      Pogryzłam go parę razy za coś takiego i jest spokój.
    • kaka-llina Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 22.12.09, 00:13

      • kaka-llina Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 22.12.09, 00:14

    • evee1 Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 22.12.09, 05:09
      Nie tylko nie trzeba, ale i nie wolno! To prosta droga do wychowania
      emocjonalnego kaleki, ktory potem w zyciu doroslym bedzie mial
      problemy w kontaktach w ludzmi.
    • alabama8 Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 22.12.09, 09:29
      Co będzie przy takiej postawie za 10, 20, 30 lat. Dzieciak i tak
      wyrośnie na fajnego faceta, ale nie będzie przyjecielem swojego
      ojca, nie zwierzy mu się, nie pogada, będzie unikał faceta z którym
      do tej pory miał kontakt chłodny i daleki.
      • daria13 Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 22.12.09, 10:46
        Do wszystkich powyższych argumentów dodam jeszcze, że naukowo zostało
        stwierdzone, że dzieci częściej przytulane rozwijają się lepiej, są
        inteligentniejsze, lepiej się uczą, są bardziej pewne siebie. Czyż nie warto?
        Sama wypróbowałam, wiem co mówięsmile
        • easyblue Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 22.12.09, 14:19
          I łatwiej im jest stawiać w życiu samodzielne krokismile
    • camel_3d nie trzeba... 22.12.09, 21:51
      i nie wolno..bo i po co...
      w PL to jakas mania z tymi maminsynkami i zakompleksionymi tatusiami jest,... i
      pewnei jeszcze tata chce zeby synek mial krotko obciete wloski, bo co jego
      koledzy powiedza..

      dzieci ppotrezbuja dwoch rzeczy:
      milosci
      i przestrzegania regul.
      smile

    • olifra Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 22.12.09, 23:23
      przepraszam, ale dla mnie Twój mąż chyba ma coś nie tak z głową
    • kobraluca Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 23.12.09, 00:03
      nie sluchaj meza,caluj i przytulaj, male dzieci potrzebuja tego jak
      powietrza
    • lampka_witoszowska Re: Czy do dzieci trzeba chłodno? 23.12.09, 03:25
      przytulaj i całuj, ile wlezie!

      mundremu inaczej chłopu powiedziałabym, że do osiemnastki tak nei
      będzie, synek nasyciwszy się miłoscią i czułością - sam się odsunie

      a ciepłow sercu mu zostanie i w razie kłopotów wprzysłości uderzy
      do rodziców

      tzn. dokładnie do rodzica, który ciepło dac umiał

      ps. ewentulanie dodałabym, że chłodno to trzeba czasem do mężczyzny,
      nei do dziecka wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja