Nie umiem sobie dać rady z 2 latką!

13.12.09, 12:50
Mądre mamy i tatusiowie, którzy macie ten etap wychowywania dziecka za sobą -
doradźcie.
Mam kłopot z córką, ma rok i dziesięć miesięcy - jest bardzo żywiołowa,
ruchliwa, wszędzie jej pełno. Problem, który spędza mi sen z powiek to jej
'agresja' - dziecko bije, kopie i nieprawdopodobnie wrzeszczy - jest bardzo,
bardzo głośna.
Mimo, że spędzam z nią 24h na dobę nie udało mi się ustalić przyczyny takiego
zachowania - z pewnością nie jest to próba wymuszenia dania jej czegoś czy
reakcja na zabronienie - mała potrafi się bawić zabawką i za chwilę podejść i
parę razy mnie uderzyć, albo stanąć i zacząć krzyczeć - jak dla mnie bez powodu.
Z pewnością powód istnieje, ale ja nie umiem go znaleźć - może podpowiecie jak
to zrobić?
Druga kwestia to jak ją tego oduczyć?
Próbowałam tłumaczenia - nie bij, bo to boli, nie bij, bo mamusia będzie
płakać - nie skutkuje, próbowałam przytrzymać rączki - wyrywa się i zaczyna
wrzeszczeć, próbowałam wyprowadzać do drugiego pokoju lub sama wychodzić -
skutkowało do czasu, o tyle, że dziecko się uspokaja, przychodzi, przeprasza i
za 15 minut jest to samo.
Jest w tym wieku, że jest już absolutnie świadoma tego, że robi źle, bo
czasami wystarczy jej zawczasu powiedzieć - 'nie bij, bo pójdziesz do pokoju'
i skutkuje.
Niestety przez większość prób odnoszę porażki.
Od niedawna dziecko potrafi otwierać drzwi do pokoju, więc wyprowadzanie jej
nie ma sensu, bo traktuje to jako dobrą zabawę a nie karę. Jeśli ja wychodzę
np do kuchni i zamykam drzwi to wali w nie z taką siłą, że muszę je otworzyć,
bo są szklane i boję się, że zrobi sobie krzywdę.
Poza tym mała, podejrzewam, testuje mnie i moją wytrzymałość, robi stale
rzeczy, których jej nie wolno - np wchodzi na stół i ściąga z regału rzeczy
zabronione - np aparat cyfrowy - potem rzuca nim o podłogę, odkręca w kuchni
kurki kuchenki, odkręca w łazience kurki wody, dobiera do szuflady w kuchni,
której nie da się zabezpieczyć, ze wg na jej konstrukcję i rozsypuje po domu
przyprawy, mąkę itd itd, niestety tych rzeczy są tysiące i czasami nasz dzień
polega na tym, że tylko za nią gonię i naprawiam szkody, które wyrządziła.
wiem, że życie dziecka nie może być zbudowane z samych zakazów, bawię się z
dzieckiem, robimy razem różne rzeczy, tańczymy, malujemy, budujemy z klocków
itd, ale czasami ona nie chce się bawić, największą frajdę sprawia jej
psocenie i chyba właśnie testowanie tego, jak daleko może się posunąć.
Poza tym, ze względu na to, że jesteśmy we dwie same ja mam też obowiązki -
muszę jej ugotować, ona wtedy bardzo szybko się nudzi, mimo, że daję jej też
garnki, łyżki i zachęcam, żeby gotowała ze mną, proszę, żeby pomogła mi np
przy robieniu prania itd - mała nudzi się, zaczyna psocić pewnie po to, żebym
się nią natychmiast zajęła i muszę wszystko rzucić i zapobiegać dewastacji
mieszkania smile

Nie ukrywam, że jest mi z tym bardzo ciężko, czasami brakuje mi cierpliwości i
sił, ale przede wszystkim chciałabym wiedzieć jak oduczyć ją
nieprawdopodobnego krzyku i bicia i dowiedzieć się jakie błędy popełniam.
Może coś doradzicie.
    • marzeka1 Re: Nie umiem sobie dać rady z 2 latką! 13.12.09, 17:14
      "Próbowałam tłumaczenia - nie bij, bo to boli, nie bij, bo mamusia będzie
      płakać - nie skutkuje, próbowałam przytrzymać rączki - wyrywa się i zaczyna
      wrzeszczeć,"- zależy JAKIM tonem powiesz to "nie bij" (nie płaczliwym a baaardzo
      kategorycznym), i nie "bo mamusia będzie płakać", ale "nie, bo nie wolno innych
      bić". Co z tego, że się wyrywa- ty jesteś silniejsza, jesteś w stanie
      przytrzymać rękę, nogę- powiedzieć -kategorycznie- nie wolno krzyczeć.

      Co to znaczy rzuca aparatem cyfrowym?- takie rzeczy chowa się przed dzieckiem,
      by nie prowokować.
      • truscaveczka Re: Nie umiem sobie dać rady z 2 latką! 14.12.09, 14:09
        A nie wystarczy złapanie za bijącą końcówkę, unieruchomienie i stanowcze "NIE!"?
        Albo "STOP"?
    • easyblue Re: Nie umiem sobie dać rady z 2 latką! 13.12.09, 19:49
      Nie wydaje mi się, bys popełniała jakieś straszne błędy
      wychowawcze. A jak wygląda sprawa z zachciankami? Czy spełniasz je
      od razu? Dziecko jest świetnym uczniem i uczy się tego, czego je
      nauczymy, swiadomie, bądź niesmile
      Jak reagujesz na jej płącz? Wrzaski? Może lepiej będzie nie zwracać
      na nie wcale uwagi - niech dziecko wie, zę krzykami nie zwróci
      Twojej uwagi, ani nie dostanie tego, czego chce. No i faktycznie -
      jak Cię bije, przytrzymaj mocno rączki i dobitnie, głośno powiedz
      NIE. Absolutnie nie mozęsz pozwolić jej na bicie, kogokolwiek. Bo
      jak pójdzie do przedszkola, to nie dadzą sobie z nią tam rady -
      która matka by chciała, by jej dziecko było bite przez koleżankę?smile
      Aha, a jak wystawiasz ja za drzwi, to nie ma prawa ich otwierać dla
      zabawy czy wkurzenia Ciebie. Gdy wróci do pokoju, spokojnie
      wytłumacz jej, za co ta kara i wyprowadź ponownie. Będzie mogła
      wrócić, jak się uspokoi albo jak zrozumie, co złego zrobiła. I to TY
      musisz postawić na swoim. Ona musi się nauczyć, ze to Ty rządzisz, a
      jej wrzaski są nieskuteczne.
      • nangaparbat3 Re: Nie umiem sobie dać rady z 2 latką! 14.12.09, 00:03
        Nie, easy, to by byo zbyt latwe.
        Prawdziwe rządzenie nigdy nie polega na "stawianiu na swoim", na swoim stawiaja
        osoby słabe, ktore tę slabosc musza sobie kompensowac.
        I co to znaczy, ze wystawionej za drzwi niespelna dwulatce nie wolno wrocic, aż
        nie zrozumie, co złego zrobiła? Dozna za drzwiami iluminacji?
        • kobraluca Re: Nie umiem sobie dać rady z 2 latką! 14.12.09, 01:00
          nangaparat, to Ty nie wiesz,ze dwulatki potrafia myslec logicznie,
          wyciagac wnioski i postanowic,ze sie poprawia? wystawianie za drzwi
          bardzo w tym pomaga wink
        • easyblue Re: Nie umiem sobie dać rady z 2 latką! 14.12.09, 10:04
          Skoro na swoim stawia jej córka, to pora, by matka zaczęła wreszcie
          na swoim stawiaćsmile O takim stawianiu myśłałam pisząc te słowa. To
          dziecko już wie, że potrafi wymóc na niej swoją wolę, więc nie
          obejdzie się bez "drastyczniejszych" metod - konsekwencji bez
          ustępstw. Na ustępstwa przyjdzie pora wtedy, gdy mała zrozumie, ze
          rozmawia się inaczej, nie wrzaskami i przemocą.
          A wystawianie za drzwi jest dobrą metodasmile Gdy kilkukrotne
          tłumaczenia nie przynoszą efektów, tłumaczę raz jeszcze i zaznaczam,
          ze jak się np. nie uspokoi to będzie musiała sprawę przemyślec za
          drzwiami /treść w zależności od wieku dziecka itd/. Gdy to nie
          skutkuje, wyprowadzam ją za drzwi i jeszcze raz tłumaczę. Zaznaczam
          też, zę będzie mogła wrócić jak przemyśli sprawe/uspokoi się itp.
          Raz zdarzyło się jej kopać w drzwi - dostała ostrą reprymendę.
          Zdarzało sę też wrzeszczeć za drzwiami, ale tu dawałam jej trochę
          czasu - jak nie przestawała się wydzierać, też dostawała opiernicz.
          Gdy siedziała za drzwiami dłuzej /to wszystko pojęcia względne - np.
          10 minut, u małego dziecka zdecydowanie krócej/ i nie wracała,
          wychodziłam do niej, spokojnie tłumaczyłam, ona przepraszała i obie
          wracałyśmy do pokoju.
          Efektem tego jest dziecko, które potrafi przepraszać, a jak zapomni
          o owym magicznym słowie to mówię spokojnym głosem: wiesz, co należy
          zrobić prawda? Bo wymuszanie przeprosić to wyjątkogo głupia rzecz.
          • kobraluca Re: Nie umiem sobie dać rady z 2 latką! 14.12.09, 14:20
            > Efektem tego jest dziecko, które potrafi przepraszać, a jak
            zapomni o owym magicznym słowie to mówię spokojnym głosem: wiesz, co
            należy zrobić prawda? Bo wymuszanie przeprosić to wyjątkogo głupia
            rzecz.


            a jak nazwiesz to co robisz? moim zdaniem to jest wymuszanie
            przeprosin wlasnie
    • wytuli Re: Nie umiem sobie dać rady z 2 latką! 13.12.09, 21:47
      Piszesz dużo o tym, jaka Twoja córka jest niegrzeczna. Ale nie wiemy nic o Tobie
      i sytuacji w Twoim domu, jak więc możemy Ci coś doradzić? Zachowanie dzieci to
      nie tylko temperament i "taki wiek", ale mnóstwo innych, nakładających się na
      siebie rzeczy.
      Po pierwsze, może naśladować zachowanie kogoś, z kim często przebywa. Może Ty
      lub ktoś w Waszym domu jest nerwowy, reaguje krzykiem, często się kłóci lub
      krzyczy na dziecko?
      A może w domu zaszły jakieś zmiany, które dla Was nie są niczym wyjątkowym, a
      dla niej to coś znaczącego, co nałożyło się na dosyć trudny okres... pamiętam,
      że moja córka mając 2 lata miała pierwsze objawy buntu dwulatka smile i była to
      masakra. Ale dzięki temu, że nikt nigdy nie podnosił na nią głosu, byliśmy
      konsekwentni is stanowczy, bunt był krótki i minął baaardzo szybko.
      Może z jakiegoś powodu Twoja córka nie czuje się bezpiecznie? pamiętaj, że nie
      będzie się czuła bezpiecznie, gdy TY będziesz okazywała bezradność wobec niej!
      Nie mów jej "mamusia będzie płakać". Mów jej o swoich UCZUCIACH, a nie szantażuj
      emocjonalnie.
      Mogę się mylić, ale mam wrażenie, że tego posta napisałaś w klimacie: "dziecko
      mnie terroryzuje - boję się własnego dziecka".
      Jeśli faktycznie tak jest, to Twoja córka tym bardziej nie czuje się bezpiecznie
      przy kimś, kto wydaje się w takich sytuacjach słabszy od niej sad
    • nangaparbat3 Re: Nie umiem sobie dać rady z 2 latką! 14.12.09, 00:00
      >>>Mimo, że spędzam z nią 24h na dobę nie udało mi się ustalić przyczyny takiego
      zachowania

      To jest własnie przyczyna. Zaden normalny człowiek nie wytrzyma siedzenia w domu
      z okolo dwulatką. Po pierwsze musisz zorganizowac sobie jakis czas na
      odpoczynek, czas bez dziecka.
    • kostka25 Re: Nie umiem sobie dać rady z 2 latką! 14.12.09, 11:29
      Ja ma podobny problem, choc moja córka ma 2 lata i 9 m-cy. Terrorystka z
      każdej strony, ale widzę w tym nasz błąd. Ja jestem nerwowa a mąż wywodzi
      się z rodziny gdzie głośna rozmowa to norma. Bywa różnie, cwiczę
      cierpliwośc a mała musi miec duuuużżżo zajęcie aby nie przychodziły jej
      głupoty do głowy.
      Jak się okazuje: małe dziecko mały kłopot,duże dziecko duży kłopot.
      Trzymam za nas kciuki: DAMY RADĘ.
    • magmajew Re: Nie umiem sobie dać rady z 2 latką! 16.12.09, 22:08
      Mogę Cię pocieszyćsmile Mój synek też miał taki okres, że mnie bił. Był
      trochę starszy od Twojej córki, ale nie dużo. Zawsze robiłam tak,
      jak Ty: łapałam za rękę, mówiłam, że NIKOGO nie wolno bić,
      odprowadzałam do innego pokoju. Wydawało mi się wtedy, że to nic nie
      daje, bo próby bicia się powtarzały. Teraz z perspektywy czasu
      widzę, że to jest właśnie dobra metoda. Robił to coraz rzadziej az w
      końcu przestał zupełnie. Teraz problem nie istnieje. Tak więc
      cierpliwości, pzdr!
Pełna wersja