kaarkito
04.01.10, 09:04
Mam córkę-7,5 roku i półrocznego synka. Mała bardzo pragnęła rodzeństwa, brata
kocha bardzo. Pierwsze miesiące były super, a potem zaczęła się równia pochyła
w dół. Mała kłóci się o wszystko, obraża, histeryzuje, chce się wyprowadzać.
Teksty że nas nie cierpi i nie kocha też już przeżyliśmy. Szarpać się z nami
zaczęła, wrzeszczeć jak ja usypiam małego. Po prostu brakuje już mi siły do niej.
Wiadomo-ma teraz mniej uwagi niż wcześniej, ale staramy się poświęcać jej jak
najwięcej czasu, babcie też jej co jakiś czas organizują jakiś wypad, ale ona
na nim potrafi ostatnio tak narozrabiać że i babcie mają dość.
Wczoraj mnie uderzyła-nie wytrzymałam i jej dałam klapa w pupę. Potem była
rozmowa. Ona mnie przepraszała, ja też powiedziałam, że nie powinnam była jej
uderzyć, ale nie pozwolę jej na nas podnosić ręki. No i że nieładnie zrobiła
nie dając małemu zasnąć. Obiecała że więcej tak nie zrobi. Tyle, że ona
obiecuje poprawę i faktycznie stara się, widzę to, mówię, chwalę, ale po kilku
dniach znowu diabeł w nią wstępuje...
Czy my coś robimy źle? Jak jej pomóc? Do września miałam kochane dziecko do
rany przyłóż, owszem z humorkami, ale w granicach normy. Chcę, żeby wróciła
tamta moja córka.