dagne77
09.01.10, 17:15
Witam wszystkie mamy. Nasza Maja ma obecni 5,5 miesiaca. Jest
ogólnie bardzo radosnym dzieckiem, ciągle się śmieje, doskonale się
rozwija. Jednak coś sie zaczeło dziać od wigilii, kiedy poznała cała
rodzinę. W wigilię było za duzo wrażeń i z tego wszystiego dostała
jakiegoś ataku, płąkała, darła się i nie mogła złapac odechu. Udało
nam sie ja uspokoić po jakiś 2 godzinach i czopku przeciw bólowym
(myśleliśmy, ze ją coś boli i zrobiła się bardzo ciepła). Teraz jest
tak:
Każdy inny niż mama i tata wywołuje płacz, nikt do nas nie przychodzi
ani nigdzie z nia nie wychodzimy, bo po takich spotkaniach Maja jest
rozdrażniona i znów tak intensywnie płacze. Zrobiła się marudna,
często popłakuje czy właśnie marudzi. W dodatku nie chce spać w ciągu
dnia. Śpi 3-4 razy po 30 minut więc wieczorem jest padnięta.
Większość dnia jest radosna, ale bardzo łatwo przechodzi od super
humoru do marudzenia. W dodatku nie chce spać sama, trzeba się z nią
kłaść w ciągu dnia co totalnie rozbija dzień i niewiele jest się w
stanie zrobić.
Czy to jest kwestia wieku? Czy w okolicach 6. miesiąca tak dzieci
mają? Boją się obcych i stają się marudne? Egzekwują wszystko
marudzeniem? Nie wiem czy to normalne czy np. wina nasza taka, ze
mieszkamy sobie spokojnie i raczej żadko ktoś nas odwiedza?
Jak to u was wyglądało? Czy maluchy z tego wyrastają? czy powinniśmy
na siłe ja ciągać do ludzi czy dać jej spokojnie przetrwać ten okres?
i ile to moze trwać?