nauka angielskiego metodą "Helendoren" 2 latka

04.02.04, 22:41
Witam
Czy uczycie swoje pociechy języków obcych? Ostatnio przeczytałam o
metodzie "helendoren" i zastanawiam się czy warto posłać 2 latka na naukę
angielskiego.Jeśli znacie tą metodę podzielcie się doświadczeniami.
    • asiaap Re: nauka angielskiego metodą "Helendoren" 2 latk 04.02.04, 23:27
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=10238938
    • usiola Re: nauka angielskiego metodą "Helendoren" 2 latk 06.02.04, 13:27
      Uważam,że jak najbardziej. Mój synek miał 2 lata i 2 miesiące kiedy zaczeliśmy
      chodzić na angielski prowadzony metodą helen doron (październik 2003 r.).
      Bardzo dobrze zaaklimatyzował sie w grupie (jak narazie jest
      jedynakiem),polubił zabawę z dziećmi, sam przypomina o słuchaniu kasety. Ja
      traktuję to jako doskonałe przygotowanie do przedszkola. Zna już sporo słówek i
      sprawia mu ogromną radość jak może nauczyć dziadka tego co było na zajęciach.
      Polecam.
      • dorism Re: nauka angielskiego metodą "Helendoren" 2 latk 18.02.04, 14:48
        Witam mam pytanie chciałabym posłać swojego 2.5 letniego synka na zajęcia z
        angielskiego prowadzone metoda Helen Doron , mieszkam na Gocławiu czy może
        któraś z was chodzi lub chodziła ze swoim dzieckiem do tej szkoły na Fieldorfa.
        Czy jest ona dobrze przygotowana , cy posiada kompetentnych nauczycieli, czy
        dzieci sie nie nudzą , jak jest z odrabianiem lekcji w razie choroby dziecka.Z
        góry dzięki za pomoc.
    • 11974r Re: nauka angielskiego metodą "Helendoren" 2 latk 06.02.04, 21:43
      Cześć
      Mój synek (3,5 ) od roku uczy się tą metodą od roku. I on i my jesteśmy
      zadowoleni. Okazało się to dobrym przygotowaniem do przedszkola, choć przez
      pierwszy miesiąc nie chciał brać aktywnego udziału w zajęciach,przyglądał się
      i mało mówił. Potem się to zmianiło i angielskie słowa do dziś wplata w swoje
      wypowiedzi. Bardzo szybko "łapie " język a co najważniejsze traktuje to jako
      świetną zabawę.
      Polecam i pozdrawiam
      Dana
    • kalpa Re: nauka angielskiego metodą "Helendoren" 2 latk 08.02.04, 05:08
      Moi znajomi prowadzą szkolę we Wrocławiu i Gdańsku, stąd mam duużo wiedzy na
      ten temat. sama też posłałam 2,5 letniego synka na zajęcia. Ale uczciwie
      powiem, że jakoś w tym wieku nie widzę sensu posyłać dziecko na zajęcia.
      Trzylatka już tak. Najlepiej idź na lekcję pokazową i zobacz. Mateusz lubił
      zajęcia, ale nie bardzo nadążał za tempem lekcji. Pani rozdawała zabawki i
      chwilę potem zabierała dając coś innego znów na moment. A on chciał pobawić się
      dłużej. sama idea szkoły i sposób prowadzenia zajęć jest dobry, tylko właśnie
      dla nieco starszych dzieci. Natomiast kasety są świetne, Mateusz słucha ich na
      okrągło i powtarza słówka ze zrozumieniem.
      Pozdrawiam
      Kalpa
    • johana2 Re: nauka angielskiego metodą "Helendoren" 2 latk 08.02.04, 11:40
      Dla 2 latka nie polecam. Uważam że za wcześnie, mimo tego co mówią o tej
      metodzie. Zgadzam się z moją przedmówczynią. Ja małego posłałam jak miał 2 lata
      i 1 miesiąc i strasznie żałuję wywalonych pieniędzy. Najpierw trafił do grupy,
      gdzie w pewnym momencie zaczęły przeważać 3 i 4 latki. Mały zaczął być
      przytłaczany, zajęcia zrobiły się dla niego za trudne. Nikt mi nie powiedział,
      że dla nieco starszych dzieci zajęcia są prowadzone inaczej niż dla
      najmłodszych. Kiedy sama się skapnęłam o co chodzi i przepisałam go gdzie
      indziej, okazało się, że nowa pani kompletnie sobie nie radzi ani z
      rozbrykanymi dziećmi, ani z mamami, które , miałam takie wrażenie, nie całkiem
      były zaintetesowane nauką, a raczej ploteczkami na zupełnie inne tematy. Efekt:
      ogólny harmider - rodzice swoje, dzieci swoje, pani swoje. To wszystko w
      malutkiej salce, gdzie wszyscy prawie na sobie siedzieli i po kilku minutach
      nie było czym oddychać. Po kilku takich lekcjach zrezygnowaliśmy. Nikt nie
      chciał ze mną rozmawiać ( nie było kompetentnych osób?) na temat odrobienia
      opuszczonych lekcji, kiedy synek był chory, byłam zbywana, "proszę przyjść
      kiedy Pani pasuje" A po co , jeśli inne zajęcia miały tylko starsze dzieci?
      Jaki sens? Zła oragnizacja mnie dobiła. Jestem strasznie zła, bo dla mnie to
      był bardzo duży wydatek. Okazało się to wszystko zupełnie przereklamowane. Być
      może dla starszych dzieci i z naprawdę kompetentnymi osobami zdaje to egzamin,
      bo, rzeczywiście, sam pomysł jest w porządku. Ale dla 2 latka, szczególnie w
      Łodzi, absolutnie nie polecam.
      • dagbe Re: nauka angielskiego metodą "Helendoren" 2 latk 09.02.04, 15:30
        Faktem jest, że trzeba trafić do ośrodka z prawdziwego zdarzenia...
        Mój Michał (20 miesięcy) bardzo dobrze bawi się na zajęciach w swojej grupie
        (reszta dzieci jest od niego trochę starsza). Rodzice aktywnie uczestniczą w
        zajęciach - nie mam mowy o "ploteczkach", chyba że po angielsku wink Nie ma co
        liczyć, że 2-3 letnie dzieci samodzielnie będą brały udział w zajęciach,
        opiekunowie muszą im pomóc. Sam lokal jest świetnie przygotowany na potrzeby
        zajęć a i personel bardzo angażuje się w swoją pracę. Z odrobieniem zajęć nie
        miałam problemów: pani podała mi erminy, w których odbywa się ten sam poziom
        kursu i zapisała nas na wybrany.
        Johana,
        rozumiem jednak Twoje rozczarowanie, bo sama nie najlepiej trafiłam z zajęciami
        muzycznymi. Opis metody w internecie i na ulotkach był bardzo zachęcający... Na
        szczęście myśmy byli tylko na próbnych zajęciach.

        Pozdrowienia,
        Dagmara
      • izams Re: nauka angielskiego metodą "Helendoren" 2 latk 17.02.04, 22:32
        Witam - a według mnie wszystko zależy od paru czynników;
        Gosia zaczęła chodzic na anglik- helen doron mając 1,5 roku - nie dlatego , że
        mama ambitna - ale to były jedyne zajęcia na które przyjmowano tak małe dzieci

        trafiliśmy na : świetnego nauczyciela , młodego chłopaka , który nie odbębnia
        lekcji a w 1000% sie do nich przykłada , mając taką inwencje , ze sama czasami
        pokładałam się ze śmiechu,
        ( porównanie : 2 x byliśmy odrabiać lekcje u dwóch róznych osób - po 5 minutach
        ziewałam z nudów)

        tworzymy od początku zwartą grupe - dzieci są ( na dzień dzisiejszy ) w wieku 2-
        2,6

        Dzieciaki bardzo się lubią - zwłaszcza , że po zajeciach nie rozchodzimy się
        każdy w swoja strone - a jescze staramy się pójśc na plac zabaw ( kryty lub nie)
        Gosia uwielbia chodzić na anglik -

        po około 8 miesiącach chodzenia - Gosia w samochodzie zaspiewała mi całe 2
        piosenki po angielsku - byłam w szoku ...bo stało się to tak nagle( czasami
        śpiewa pod prysznicem ) zna sporo słówek

        ale - cały czas traktuje to jako świetną zabawę - przede wszystkim dlatego , że
        jej się to bardzo podoba - a krzywdy nie zrobi,
        poz,
        Iza
    • olga03 Re: nauka angielskiego metodą "Helendoren" 2 latk 10.02.04, 12:45
      Musisz się zastanowić czego oczekujesz po tych zajęciach. Jeśli chodzi Ci o
      naukę języka jako taką, to jest to zupełnie bez sensu (moim zdaniem).
      Czterolatek w czasie pierwszego roku nauki uczy sie tyle ile 2 i 3 latek w
      ciągu dwóch lat (a nie są to też ilości słów imponujące).
      Zaczynałam naukę z moim dzieckiem w wieku 2,5 lat i uważam że było to zupełnie
      bez sensu. Lepiej byłoby pojeździć z małym na basen czy zapisać go na zajęcia
      plastyczne (uwielbiał wtedy malować i lepić i to byłoby bardziej rozwijające).
      Teraz mały ma 4,5 roku i dopiero od 0,5 roku widzę, że faktycznie coś do niego
      dociera i ma to jakiś sens. Córka mojej koleżanki zapisał swoją córeczkę w
      wieku 4 lat i podejrzewam, że po tym roku będą na tym samym poziomie. Czyli
      właściewie zmarnowałam te 1,5 roku.
      Oczywiście jeżeli masz czas (i pieniądze, zresztą niemałe) to jest to miła
      forma spędzania czasu z dzieckiem, i jakaś forma kontaktu z innymi dziećmi, ale
      bez rewelacji, może niekoniecznie tak wcześnie.
      • annous Re: nauka angielskiego metodą Helen Doron 11.02.04, 18:05
        Jestem jak najbardziej na tak.
        Nie można oczekiwać, aby dwulatek, który dobrze nie potrafii wypowiadać się
        poprawnie w ojczystym języku, świetnie opanowywał "obcy".
        Poza tym tu chodzi o coś innego. Przeprowadzono badania na temat rozwoju mózgu.
        Niestety nie potrafię tego fachowo wyjaśnić. Jednak trzeba pamiętać, że do ok.
        5 roku życia mózg chłonie jak gąbka. I tu jest "myk" - dzidzia mająca kontakt z
        językiem w tym czasie w przyszłości nie będzie traktowała języka angielskiego
        jako obcy.
        Pozdrawiam
        Anna, której córcia (2,5 roku) uczy się od października 2003r.
        • olga03 No własnie nie można oczekiwać... 12.02.04, 12:50
          ... tego że dwólatek przyswoi sobie słówka. Więc może skoro nie przyswaja to
          nie bardzo rozumiem stwierdzenie "chłonie jak gombka", bo nie chłonie. Własnie
          opracowania naukowe mówią, że to co dziecko nauczy się w wieku 2-5, to ułamek
          tego czego uczy się już na przykład w wieku lat 5-6.
          Zgadzam się, że dzieciństwo, to okres intensywnego rozwoju mózgu, tylko wydaje
          mi się, że bardzie stymulowałyby go zajęcia plastyczne, lepienie z gliny itp.
          niż nauka angielskiego (ze znikomymi efektami). I byłoby to dla dziecka dużo
          milsze.
          Nie prawdą również jest, że dziecko nie będzie traktowało języka angielskiego
          jako obcego (widzę to po moim dziecku).
          Jak już napisałam, nie jestem całkowicie przeciwniczką metody Helen Doron, ale
          denerwuje mnie ich nachalna promocja i obiecywanie (szczególnie w przypadku
          młodszych dzieci) gruszek na wierzbie.
          • edytais Re: No własnie nie można oczekiwać... 19.02.04, 18:16
            Stwierdzono, ze dziecko jeszcze jako plod wsluchuje sie w rytm jezyka i latwiej
            mu sie nauczyc tego co sluchal jeszcze bedac w lonie. Wiec mimo, ze 2 latek
            nie nauczy sie wielu slow, to sie wsluchuje i bedzie mu latwiej potem sie
            nauczyc. Nie jestem w stanie zacytowac, ale gdzies wyczytalam. Nie mam
            pojecia ile zajecia jezykowe kosztuja, ale jesli nie jest to cena astronomiczna
            uwazam, ze jest warto. Ja mam 2 coreczki: 3,5 letnia oraz 8 miesieczna.
            Trudno mi powiedziec, ze mam doswiadczenie z nauka obcego jezyka w stylu
            szkolnym, ale dzieci sa w stanie rzeczywiscie duzo pochlanac. Moja starsza
            corka wlada 3 jezykami i mimo, ze nie chce mowic po polsku, kazde slowo rozumie
            lepiej niz w innych jezykach. Po prostu nie slowa polskie sa za dlugie i za
            trudne i odmawia mowy w trudniejszym jezyku. W razie potrzeby nie ma jednak
            problemu. Dzieci moze nie sa w stanie powiedziec i wyliczyc wszyskie slowa w
            jezyku obcym, ktore znaja, ale jesli gdzies poslysza to beda wiedzialy co one
            znacza. Wiec im wczesniej sie zacznie nauke tym lepiej.
            Moja 8 miesieczna corka juz zaczyna rozumiec slowa w 3 roznych jezykach mimo,
            ze jedyne slowo, ktore jest w stanie powiedziec, ktore ma jakies znaczenie to
            ma-ma-ma....
            Chcialabym dodac, ze starsza corka mowi po polsku jak bawi sie z polsko
            jezycznymi dziecmi, wiec jest jakas presja rowiesnikow.
            Edyta
        • aniask_mama Re: nauka angielskiego metodą Helen Doron 12.02.04, 12:59
          To ja jeszcze a propos mózgu, k/woli wyjaśnienia:

          Najintensywniej mózg dziecka rozwija się do ok 6rż. Rozwija się tzn. tworzy się
          największa ilość połączeń nerwowych, które generalnie służą "myśleniu,
          inteligencji, kojarzeniu", ich ilość w późniejszych latach wrasta znacznie
          wolniej. Stąd też, jeśli dziecko ma odpowiednią ilość bodźców (ale bez
          przesady) w najmłodszych latach tym generalniej będzie mu łatwiej później, bo
          jego móżg będzie bazował właśnie na zwiększonej ilości połączeń. Tyle naukowo
          (polecam REWELACYJNĄ książkę "Co tam się dzieje?" - właśnie o rozwoju mózgu
          małych dzieci.
          Mój koleś chodzi na angielski H.Doron od prawie 2 latach i oczywiście nie
          oczekuję, że za kilka lat będzie świetnie władał angielskim, ale:
          a. dobrze się bawi
          b. ma kontakt z rówieśnikami
          c. chętnie chodzi
          d. ma bodziec rozwijający mózg (o czym powyżej)

          Co do samej metody: uważam, że jest fajna, bo oparta na zabawie, ale mam wiele
          zastrzeżeń do organizacji ośrodków (ostatnio powalił mnie bal przebierańców -
          spęd dzieci i rodziców w jednej salce + dj z "przebojami", tragedia)
          • olga03 Re: nauka angielskiego metodą Helen Doron 17.02.04, 09:51
            No i tu się zgadzamy.
            Jeżeli mają być to "ćwiczenia ogólnorozwojowe", miłe spędzanie czasu - O.K.
            Ja jednak wolałabym być uprzedzona przed rozpoczęciem zajęć, że będą to
            włąściwie "spotkania a angielskim", kończące się przyswojeniem znikomej ilości
            słówek. I że praktycznie żadne dziecko w wieku 2-3 lat nie jest w stanie
            opanować zakresu słowniectwa podanego w książeczce.
            Wtedy powiem szczerze poczekałabym trochę zanim zapisałabym dziecko na
            angielski, a do tego czasu rozwijałabym jego połaczenia mózgowe w inny sposób,
            bardziej odpowiedni dla jego wieku.
            Zarówno ze względu na czas jak i finase mogę sobie pozwolić na jedne zajecia w
            tygodniu, i muszę powiedzieć, że wydaje mi się, że minione dwa lata mogłam
            wykorzystać lepiej.
    • asiaap HELEN DORON_Ursynow 18.02.04, 15:24
      a moze czyjes dziecie chodzilo na Ursynow na Pasaz Ursynowski? mieszkam
      doslownie obok i na jesieni chcialabym poslac synka . W sierpniu skonczy 2
      latka wiec chyba to nie za wczesnie?
      pozdrawiam
      Asia .
    • ikrasiejko1 Re: nauka angielskiego metodą "Helendoren" 2 latk 22.02.04, 14:49
      Z zaciekawieniem przeczytałam ten post, bo po pierwsze mam synka w tym wieku,
      po drugie jestem pedagogiem a po trzecie zastanawiałam się czy zapisywanie tak
      małe dzieci na zorganizowane zajęcia to nie kolejny wyścig szczurów.
      I teraz myślę sobie, że warto zapisać małe dziecko na nagielski lub np. na
      zajęcia artystycznie ale tylko wtedy, gdy ono to polubi. W innych przypadkach
      lepiej chyba, gdy rodzice poświecą mu te dwie godziny zamiast pospiesznego
      dojazdu i pobytu w dusznej atmosferze. Zbyt dużo bodźców też nie sprzyja
      rozwojowi, a może zniechęcić dziecko. Dlaczego dzieci nie lubią szkoły? A są
      ciekawe świata.
      Dlaczego uczniowie ze szkół z pierwszych miesjsc list rankingowych są w dużej
      mierze pacjentami w gabinetach psychologów i pedagogów?
      Myslę, że tu nie chodzi tylko o rozwój połączeń mózgowych, nauke angielskiego,
      odpłatnośc za lekcje, ale również emocje dziecka i jego całą osobowość.
      Nie jestem przeciwniczką metody Helen Doron, wręcz przeciwnie, ale zapisując 2
      letnie dziecko na zajęcia, musimy wziąć pod uwage nie tylko jego połączenia
      mózgowe i nasze finanse, a nie daj Boże modę, czy nasze ambicje ale ogólne
      dobro dziecka. Pozdrawiam, I.
      • aniask_mama Re: nauka angielskiego metodą "Helendoren" 2 latk 22.02.04, 16:59
        No i co do jednego się zgadzamy na 100%: to nie może byc przymus dla dziecka,
        ani wyścig mam - która lepsza i której dziecko więcej umie wink. Dziecko uczy się
        przez zabawę i przyjemność jest jej nieodzownym elementem.

        Nota bene polecam artykuł z marcowego "Twojego Stylu" o mamach z USA pędzących
        na zajęcia, setki zajęć z dzieciaczkami wink
Pełna wersja