3-letni sobek, skąd się to bierze?

01.02.10, 17:18
Skąd u dzieci na codzien miłych, rozkosznych, słodkich w kontakcie z dorosłymi
bierze się okropne sobkowstwo w stosunku do innych dzieci?

Miałam kiedys teorię, że byc może to wynosi sie z domu, ale kompletnie sobie
nie przypominam, zebysmy na gosci siegajacych po herbate rzucali sie z
krzykiem "To moje!".

Tak własnie zachowuje sie nasza prawie 3,5 letnia corka. Kurcze, staramy się -
jak każdy, żeby umiała sie dzielic, szanowala ludzi, nie wyrywala zabawek,
pytała czy moze .. no normalnie. Sami tez nie dajemy jej chyba zlego przykladu.

Ale .. gdy bawi sie z innymi dziecmi zwykle zanim zabawa jakoś sie "rozkreci"
mamy koncert fochów i takich sobkowych zachowan z jej strony:
- "Maaamoo, a on mi to rusza, a to jest moje!"
- "Zostaw, nie mozesz sie tym bawic"
- krzyki, zabieranie zabawek, zagarnianie pod siebie, obrażona mina.

I tak dalej. Przykro mi, bo te biedne dzieciaczki zastygają z jakimś jej
pluszakiem (od pol roku nie ruszanym z połki) w rekach i zdezorientowane
szukaja pomocy. A nasza młoda w tym czasie "rządzi".

No i nie ma znaczenia, czy jest u siebie, czy u kogos. W przedszkolu, gdzie
chodzi od wrzesnia, wiem, ze czasem zdarzaja jej sie podobne zachowania, ale
jakby wieksza grupa i silniejsze w niej dzieci troche ja przytłumiają. Na
swoim terenie albo w naszej obecnosci - rozwija juz skrzydla.

Co robic? Karcic? (troche karce, zdecydowanym tonem mowie jej na osobnosci, ze
gosciom jest przykro, ze dzielimy sie, ze z nia tez inni dziela sie swoimi
zabawkami).

Czy samej siadac na podldze i bawic sie z tymi dziecmi dzielac sie z nimi? Ona
wtedy zwykle nie zmienia swojego rządzenia - zabrania, wyrywa, pokrzykuje.

Jejku, help. Wiem, ze charakterna, ze ma duzy temperament, wielka wrazliwosc,
sporo energii, bywa hałaśliwa. Ale jak mądrze postepowac, zeby nie była taka
terrorystką? Moja babcia mowi, ze za duzo jej wolno, ze powinna w skpre
dostac. No nie wiem .. wolno jej tyle, ile wolno, ma twarde granice, nie
znaczy nie, histeriami nie wywalcza nic, uczymy ja _mowic_ czego chce - nie
wymuszac wrzaskiem i negocjowac (jesli jest o co). Nie bijemy. Okazujemy
strasznie duzo milosci, ale jak trzeba, wyprowadzam ja i karcę. No myslę, że
wszystko robimy zupelnie zwyczajnie i w rownowadze.

A mała z rozkosznego aniołka przy nas i tak przy innych dzieciach robi się no
taka własnie nieprzyjemna bardzo.

Co robimy nie-tak?
    • verdana Re: 3-letni sobek, skąd się to bierze? 01.02.10, 18:13
      Yyy, a jak gość bierze Twój sweter, to mu dajesz?
      • nat.wroclaw Re: 3-letni sobek, skąd się to bierze? 01.02.10, 18:43
        Rozumiem trochę sugestię w pytaniu, ale no .. odruch pierwszy to - ze
        oczywiscie. Jesli jest mu zimno i chce pozyczyc sweter, to moja szafa jest do
        dyspozycji goscia.

        3,5 latek chyba juz wie, ze bawiace sie dzieci nie zabieraja jego zabawek na
        zawsze tylko sie nimi razem bawia.

        No i gdy mała jest u kogos w domu, tez rządzi, zabiera i dokazuje - choc
        ewidentnie - rzeczy nie są jej.

    • japaa Re: 3-letni sobek, skąd się to bierze? 01.02.10, 18:51
      Nie przejmuj się za bardzo. Pogadaj z sobkiem, że rozumiesz to, że ma swoje
      ukochane zabawki i nie chce ich nikomu dawać, i że to normalne, że Ty tez nie
      dajesz nikomu np. swojej torebki. Przed wizytą gości sobek może wybrać te
      zabawki, do których pała najgorętszym uczuciem i ukryć je w bezpiecznym miejscu.
      A do wspólnej zabawy z innymi dziećmi niech przygotuje zabawki neutralne
      (specjalny kosz dla gości, świadoma decyzja sobka, poczucie panowania nad
      sytuacją) W sumie to nic przyjemnego, kiedy obcy buszuje po naszym pokoju i
      bierze co chce, no nie? Można też spróbować pożyczać zabawki np. na 5 minut
      zabawy, przy okazji poćwiczy obsługiwanie minutnika. Albo na wymianę, żeby też
      coś z tego miał. Najważniejsze: nie nazywaj sobka sobkiem, bo mu tak zostanie,
      raczej doceń, kiedy uda mu się coś komuś dać.
      • nat.wroclaw Re: 3-letni sobek, skąd się to bierze? 01.02.10, 19:31
        O fajne pomysły, dzięki!

        a słowo sobek - na potrzeby forum, co ty, przeciez nie mowie tak do corki!
        • japaa Re: 3-letni sobek, skąd się to bierze? 01.02.10, 21:01
          Toć wiemwink
    • maadzik3 Re: 3-letni sobek, skąd się to bierze? 01.02.10, 18:53
      Normalny etap. U czesci dzieci manifestuje sie mocniej u czesci slabiej. Trzeba
      powtarzac i uczyc ze fajnie sie dzielic w czasie zabawy, ale zadnej tragedii z
      tego nie ma co robic.
    • kasiak37 Re: 3-letni sobek, skąd się to bierze? 01.02.10, 19:49
      polecam do poczytania:
      www.edziecko.pl/starsze_dziecko/1,79350,5809528,To_moje__Nauka_asertywnosci.html
      • nat.wroclaw Re: 3-letni sobek, skąd się to bierze? 02.02.10, 08:19
        Dzięki za link - potrzebowalam przeczytac taki artykuł!
    • asia_i_p Re: 3-letni sobek, skąd się to bierze? 01.02.10, 22:09
      Jeśli tak robi z rzeczami, które nie są jej, to możesz spokojnie wyjaśnić "Nie,
      nie twoje" i zabrać. Jeśli z takimi, które są jej, to daj jej spokój. Ona
      właśnie odkryła, że coś może do niej należeć i ma prawo się tym nacieszyć, na
      radość dzielenia się przyjdzie czas później.
    • kanna Rozwojowe :) 01.02.10, 22:17
      Trzylatek czuje sie centrum wszechświata i o ile rodziców nie
      postrzega jako rywali, to inne dzieci - owszem. Rozwojowe,
      naturalne, znika w trakcjie socjalizacji (spotkań z innymi dzieciu,
      najkrócej mówiąć)
    • nat.wroclaw Czyli nic nie robić? 02.02.10, 08:22
      w sensie - nic ponad to, co robimy dotychczas (+ pomysly wybierania
      zabawek do zabawy wspolnej przez młodą)?

      Boję się żeby czegoś nie zaniedbać, nie przegapić i nagle wyrośnie
      rozpuszczona pannica, która wszystko MUSI MIEĆ i z nikim się nie
      liczy. Uchh ..
      • sebalda Re: Czyli nic nie robić? 02.02.10, 08:56
        Odkąd sięgnę pamięcią obserwuję u małych dzieci bardzo silny instynkt swojej
        własności. Dotyczy to zarówno rzeczy własnych, jak i najbliższej rodziny. Typowy
        obrazek: przychodzą goście, pan domu oddaje na ten czas swoje kapcie, bo brakuje
        gościnnych i dziecko rzuca się na gościa z bojowym okrzykiem: Nie ruszaj, to
        mojego taty!
        Czy to cecha wrodzona, czy szczegół, który daje dziecku poczucie bezpieczenstwa,
        bo wyraźnie zaznacza granice swojego terytorium, swojego władania, nie wiadomo,
        jedno jest pewne: normalnie wychowywane zawsze z tego wyrasta. Ręczę za to.
        Owszem, należy tłumaczyć, że zbyt agresywne wymuszanie swojej własności jest nie
        w porządku, uczyć, że należy się dzielić, ale też nie można przeginać. Znam
        dzieci, które tak skutecznie były uczone dzielenia się z innymi, że oddawały
        wszystkie swoje zabawki obcym, łykając przy tym łzy rozpaczy. Czy to o to
        chodzi? Chyba nie.
        Wszystko, co robisz, spowoduje to, że mała już wkrótce zmieni postawę, wyrośnie
        z tego typowego etapu, ani się obejrzysz, a zobaczysz, jaką frajdę sprawi jej
        dla odmiany dzielenie się zabawkami. Tylko dzieci chorych rodziców, którzy uczą
        dzieci od małego postaw władczo-agresywnych, posuniętej do granic absurdu
        asertywności, zasady oko za oko, wyrastają na egoistów, sobków i małych
        terrorystów. Cała reszta bezpowrotnie wyrasta z etapu: nie rusz, to moje.
        Jeszcze chwila, ręczęsmile
        • nat.wroclaw Re: Czyli nic nie robić? 02.02.10, 09:02
          >>i dziecko rzuca się na gościa z bojowym okrzykiem: Nie ruszaj,
          to mojego taty!


          O to to to!!!

          Dziękuję sebalda! wink

    • mondovi Re: 3-letni sobek, skąd się to bierze? 02.02.10, 09:53
      byłam z 3,5 latkiem na święta u rodziny. była też jego starsza kuzynka.
      odpakowali prezenty, szał, jak to u dzieci. potem kuzynka chciała bawić się
      prezentami syna - kłócił się, wyrywał, nie pozwalał. Miny rodziny nietęgie,
      dywagacje - no tak, bo to jedynak - a odpowiedź jest prosta - nie zdążył się
      nimi nacieszyć. gdybyś dostała wymarzona sukienkę, a ktoś inny by chciał ją
      pierwszy założyć - też czułabyś się nieswojo. Ja się tym nie przejmowałam, tym
      bardziej, ze w przedszkolu syn nie ma problemów z dzieleniem się zabawkami. W
      drugi dzień świąt bez problemu bawili się razem.
Pełna wersja