znów o dzieleniu się...

07.02.10, 23:33
Mam prośbę o radę w 2 sprawach:
1. byłam z córką u znajomych, była też druga dziewczynka, też w roli "gościa". Obie mają prawie po 4 lata, widują się 2-3 razy w roku. Moja wzięła ze sobą lalkę, ale się nią nie bawiła. W dodatku nie lubi się bawić lalkami i do tej absolutnie nia jest przywiązana. Dopiero, jak koleżanka zaczęła się nią bawić, moja powiedziała, że to jej, i że chce z powrotem. I tu moje pytanie: czy tłumaczyć swojej, że teraz drugie dziecko się tym bawi i pozwolić żeby kontunuowało zabawę, (oczywiście taka była moja 1.reakcja-kochanie, pozwól się pobawić lalą, przecież ona jej nie zabierze, a ty się lalą teraz nie bawisz)nie pomagało, a moja coraz bardziej zrozpaczona mówiła, że chce lalę . Czy w takiej sytuacji poprosić to dziecko, by oddało zabawkę, bo moja nie pozwala się tym bawić, i tłumaczyć mojej, że to niegrzeczne...?
2.jak reagować, gdy mała, gdy jest zła, mówi lub krzyczy "nie lubię cię", "jesteś niegrzeczna"? Ignorować? czy jakoś odpowiadać? mówić "nie mów tak do mnie,: bo mi przykro, czy: bo to niegrzeczne, czy: bo postawię cię w kącie? nie jestem skora do karania, mała stała w kącie może z 5 razy łącznie, ale chodzi mi o to, czy za coś takiego wogóle powinno się dziecko karać? proszę napiszcie, jak to u Was wygląda, jak sobie z tym radzicie, bo denerwują mnie takie sytuacje.
Z góry dziękuję za pomoc. Pozdrawiam
    • Gość: mama Re: znów o dzieleniu się... IP: *.lazurowa.waw.pl 08.02.10, 00:51
      co do 1 sprawy to mialam podobna sytuacje tylko ze to moj syn bawil
      sie zabawka kolegi...mysle ze dobrze zrobilas najpierw probujac
      wyjasnic corce ze przeciez nie bawila sie w danej chwili ta lalka i
      nikt jej nie zabierze..jesli to nie poskutkowalo to mysle ze skoro
      to byla jej zabawka to trzeba bylo oddac corce lale ale tej drugiej
      dziewczynce wreczyc na wymiane jakas inna zabawke (zeby tez nie
      czula sie pokrzywdzona). ale napewno powiedzialabym tez swojej corce
      ze jesli ona bedzie chciala sie pobawic czyjas zabawka to ktos moze
      tez jej ja zabrac....mysle ze po kilku takich sytuacjach i
      konsekwentnym zwracaniu uwagi oraz mowieniu o potrzebie dzielenia
      sie powinno byc lepiejsmile

      co do 2 sprawy to ja chyba sklanialabym sie jednak do zwrocenia jej
      uwagi i powiedzenia jej: ale mama tak do Ciebie nie mowi, nie podoba
      mi sie twoje zachowanie i dodalabym ze i tak ja kocham....oczywiscie
      jest to porada ktora wyglaszam na chlodno a zdaje sobie sprawe ze w
      danej sytuacji reagujemy na goracosmileczyli nie ignorowac ale tez i
      nie karac - poprostu zwrocic uwage, pozdrawiam
    • kobraluca Re: znów o dzieleniu się... 08.02.10, 04:00
      ad 1. nastepnym razem proponuje rozmowe z corka przed wizyta u
      znajomych, wytlumacz jej,ze ktos moze miec ochote na zabawe jej
      lala, umowcie sie jak postepowac w takiej sytuacji

      ad2. nie karaj,nie ignoruj, corka probuje Ci cos przekazac na swoj
      sposob, powiedz "wydaje mi sie,ze jestes na mnie zla, chcialabys o
      tym porozmawiac?"
      • kanga_roo Re: znów o dzieleniu się... 11.02.10, 11:57
        nigdy nie nalegam na dzielenie się zabawkami. proponuję, owszem,
        sugeruję wymianę (daj jej klocki, a ona da ci samochodzik), ale to
        wszystko. powód - dla dziecka lalki i autka są tak samo ważne jak dla
        nas laptopy, aparaty fotograficzne i inne zabawki smile no nie wyobrażam
        sobie pożyczania ich na prawo i lewo, bo akurat się nie bawię.
        • srebrnarybka Re: znów o dzieleniu się... 13.02.10, 13:14
          dla dziecka lalki i autka są tak samo ważne jak dla
          > nas laptopy, aparaty fotograficzne i inne zabawki smile no nie
          wyobrażam
          > sobie pożyczania ich na prawo i lewo, bo akurat się nie bawię.

          - dla mnie laptop i aparat fotograficzny to nie zabawki, tylko
          narzędzia pracy (skądinąd swoją pracę bardzo lubię, więc można ją
          uznać za "zabawę"), ale jeżeli komuś są potrzebne, a ja ich akurat
          nie używam (w wypadku laptopa stan ten na ogół nie zachodzi, w
          wypadku aparatu zdarza się częściej) nie widzę przeszkód. Zdarzało
          mi się już pożyczać i jedno i drugie. Generalnie mam taką postawę w
          życiu, że jeśli ktoś potrzebuje mojej pomocy, a ja mogę jej
          udzielić, to staram się to czynić.
    • kol.3 Re: znów o dzieleniu się... 13.02.10, 13:04
      Skoro dziecko nie chce dawać swoich zabawek, niech nie daje. Jakaś doza
      zdrowego egoizmu jest w życiu konieczna, nie ucz dziecka, że wszystko w
      życiu musi od razu oddawać bo ktoś chce.
    • yula Re: znów o dzieleniu się... 13.02.10, 20:01
      Ja mam takie sytuacje na co dzień smile No teraz trochę mniej w końcu pociechy
      rosnąsmile No cóż najpierw tłumaczę że ty teraz sie nie bowiłeś to niech on/ona sie
      pobawi jak nie pomaga to ok, twoje ale miej na uwadze że on/ona też może nie dać
      pobawić sie swoją zabawką. Powoli działa.
      • mmala6 Re: znów o dzieleniu się... 13.02.10, 23:41
        jeżeli przychodzą goście z dziećmi, to uprzedzam syna, że bedzie musiał się
        podzielić zabawkami i jeżeli jest coś czym nie chce się dzielić, to może lepiej
        żeby to schował. Chowa Mańka (tego od Zygzaka)wink jeżeli gdzieś idziemy i on
        zabiera swoją zabawkę, to podobnie. Dlatego nie zabiera Mańkawink tylko coś
        'bezpiecznego'. Jeżeli już dojdzie do kłótni, to obstaję przy synu. W końcu to
        jego własność i nie musi się dzielić. Moje koleżanki na szczęście są z tych, co
        myślą podobnie, więc nie stoją i nie patrzą jak ich dziecko szarpie się z moim o
        zabawkę oczekując że mój syn bedzie 'mądrzejszy' i się podzieli. Oczywiście
        zawsze próbujemy negocjować i wymieniać zabawki.
        Druga sprawa- nie możesz dziecka karać za to, że mówi co czuje. Możesz karać,
        ewentualnie jak już musisz, za działanie. Np mówi 'nie lubię Cię' i chlas w
        twarz. Wtedy reagujesz, bo nie wolno nikogo bić. Ale nie dlatego, ze powiedziała
        co czuje, niech mówi, to bardzo dobrze. A że Tobie przykro? trudnowink poradzisz
        sobie ale może ona sobie z czymś nie radzi i trzeba jej pomóc nazwać co się
        dzieje i dlaczego. Czyli coś w stylu 'widzę, że jesteś na mnie bardzo zła'-
        stwierdzenie tego co widzisz, bez wyciągania wnioskow i oceny. Niech to będzie
        początkiem rozmowy nt tego co się wydarzyło a powodem do stania w kącie. Uf.
        łatwo powiedzieć, gorzej zrobićwink
Pełna wersja