Krzyki i płacze 2,5 latki

12.02.04, 10:04
Prawdę mówiąc już zupełnie opadły mi ręce. Moja 2,5 letnia Kaja wszystko
próbuje załatwić płaczem, krzykiem, rozkazami itp. Często gdy czegoś chce
nawet nie próbuje normalnej spokojnej drogi, nie próbuje poprosić tylko od
razu "miałczy". Próbuję ją "wychowywać przez doświadczenie", tak długo
jak "miałczy", krzyczy, płacze itp. jej starania nie odnoszą skutków. Gdy uda
mi się ją namówić by ładnie poprosiła zwykle dostaje to co chce. Ale
następnym razem historia się powtarza. Sama staram się zawsze zwracać do niej
grzecznie, nigdy z krzykiem, nigdy rozkazując, lecz prosząc, tłumacząc itd. A
efekty są coraz gorsze. Proszę napiszcie jakie są wasze doświadczenia. Ja
czuję się juz zupełnie bezradna.
    • dagu75 Re: Krzyki i płacze 2,5 latki 12.02.04, 12:36
      Cześć. Moja Weronika ( notabene na drugie Kaja)( w kwietniu będzie miała 2,5)
      ma dość podobny sposób zachowania. Jeszcze rzut na podłoge. I mnie też ręce
      opadają. Aż ręce się czasem rwą do pupy, co?Ale powiedziałam sobie, że to nic
      nie da. I jak mała tak robi, zaznaczam spokojnym głosem, że jej nie rozumiem i
      jak sie uspokoi to pogadamy. jak nie skutkuje ( a najczęściej nie)zaczynam coś
      robić, sprzatać, biorę książkę i pozwalam jej sie wykrzyczec. Może to okrutne,
      ale najczęściej skutkuje. jak sie uspokoi, biorę ją na ręce i pytam, co sie
      stało, że ja też jestem smutna jak ona płacze itd.Bo chyba nic innego sie nie
      da zrobić. Pocieszam się, że za jakiś czas to minie.I zaciskam zęby i wychodze
      z pokoju, ew. domu jak juz nie wytrzymuję, niech tatuś ją uspokoi. ja
      zauważyłam, że Weronika zachowuje się tak częściej przy moim mężu niz przy
      mnie , bo on pracuję, nie wie, co Mała potrafi, więc jest bardziej miękki.
      Życzę tobie i sobie cierpliwości. ( Pociesz się, że jeszcze z 16 lat i będziemy
      miały spokój hi,hi...)
      Dagmara
      • mike_g Re: Krzyki i płacze 2,5 latki 16.02.04, 22:33
        To chyba dobry sposób...Jestem ojcem 3,5 letniej Oli...Ma takie napady, że
        włosy dęba stają...Niewiele brakuje, a wyrzucą ją z przeszkola(już nam to
        sugerowali), a lekarka, u której Olka zrobiła scenę doradziła nam psychiatrę
        lub conajmniej psychologa dziecięcego...Ja też jestem zwolennikiem przeczekania
        ataku, ale moja żona nie wytrzymuje i zawsze ulegnie...
        Pozdrawiam
    • izabeluna Re: Krzyki i płacze 2,5 latki 16.02.04, 22:52
      Zachowanie Twojej córki jest takie jak mojej, z tym że moja Sara dodatkowo
      potrafi rzucić sie na podłogę jak coś nie jest po jej myśli. Wpada w taką
      histerię, że można sie wystraszyć bo chwilami traci oddech albo się krztusi. Na
      początku próbowałam brać ją na ręce i uspokajać, ale to jeszcze bardziej ją
      nakręcało i histerii nie było końca aż w końcu usypiała z wyczerpania. Teraz
      kiedy już wiem że to bunt dwulatka (nie ma jeszcze dwóch lat) pozwalam jej się
      wykrzyczeć i trwa to o wiele krócej (około 10 minut). Robię wówczas coś innego,
      nie zwracam uwagi a jak przybiega to mówię jej bardzo spokojnie ale stanowczo,
      że porozmawiamy jak się uspokoi. I to skutkuje. Tylko spokój. Ustepuję w
      drobnych sprawach i robię to w tak żeby nie odebrała tego w taki sposób że
      płaczem uzyskała to co chciała. Mam nadzieje, że niedługo zrozumie że to nie
      jest dobry sposób. Pociesze cię, że czasem moja córcia potrafi mnie zamęczyć
      ciągłym miauczeniem, marudzeniem. Więc zachowanie Twojej córci jest podobne do
      zachowania innych dzieci w tym wieku.
      Życzę cierliwości i spokoju.
      Pozdrowienia
      Mama Sary
      • madik Re: Krzyki i płacze 2,5 latki 24.02.04, 10:34
        Moja córka właśnie skończyła trzy lata i nadal pokazuje bunt dwulatka.
        Jedynym pocieszeniem jest to, że inne dziewczynki w jej wieku zachowują się
        podobnie (u chłopców według mojej błyskawicznej ankiety wśród znajomych jest
        raczej problem z agresją, u dziewczynek - z histerią).
        Jest ciężko - każdy dzień to walka. Czasami mam wrażenie, że Gaja marudzi bez
        przerwy przez cały dzień... A ja wreszczę z bezsilności. Kiedyś (gdy miała 2
        lata) wystarczało przeczekanie. Teraz czasami odwracanie uwagi, czasami
        szantaż - (jak się nie uspokoisz, to nie będzie czytania książeczki wieczorem)
        Ale czasami rezygnuje z książeczki...
        Życzę Wam powodzenia w okiełznaniu dzieci smile
        • wszystko-niebieskie Re: Krzyki i płacze 2,5 latki 24.02.04, 21:21
          Witamsmile
          Pozwolicie, że wypowie się w tej sprawie pierwsza "niematka" (wiem, wiem, zaraz
          zarzucicie mi, że nie wiem bo nie doświadczyłamwink
          Moje rady są następujące:
          - po pierwsze w trakcie "napadu" trzeba ignorować krzyk, płacz i histerię
          (niech dziecko się uczy, że nic w ten sposób nie osiągnie),
          -jeśli mamy starsze dziecko-karzemy ja za takie zachowanie (zakaz oglądania
          bajki, itp.),
          • granna Re: Krzyki i płacze 2,5 latki 25.02.04, 10:05
            Och naprawde złote te rady. To ostatni czas kiedy sie jest specjalista w
            wychowaniu, jak ma sie juz potem swoje dzieci to nie jest się juz takim
            mądrym smile)
            Poruszyło mnie tylko jedno zdanie z postów powyzej "od rana walka" - czasem sie
            nie da inaczej, ale myśle, ze tu jest pies pogrzebany smile) Moze za mało
            możliwości samostanowienia dla dziecka? Czy wszystko i zawsze musi byc tak jak
            my chcemy?
            {pozdrawiam
            juz mama zbuntowanego 2 latka smile)
            granna
            • madik Re: Krzyki i płacze 2,5 latki - do Granny 26.02.04, 13:26
              O walce pisałam ja, więc się jeszcze raz wypowiem.
              Granno - Ty jesteś mamą 2 latka. Wtedy bunt jest nieco inny - polega właśnie na
              ochocie do samostanowienia. I ja ten etap przeszłam gładko, bo u mnie problemem
              jest zostawianie zbyt dużej swobody i raczej wykorzystywanie dziecka do
              bossowania w rodzinie, a nie moja chęć do postawienia na swoim.
              Etap 3-latka przed Tobą. W tym wieku dziecko już nie tylko chce wybrać, ale nie
              może się zdecydować jakiego wyboru dokonać! To jest dopiero problem! Stąd
              marudzenie i jęczenie! Jeśli Ci to uświadomi wagę problemu: Gaja potrafi
              przebierać się przez pół dnia, bo nie może się zdecydować: jakie rajtuzki, jaką
              sukienkę, jaką bluzeczkę... I ja jej daję możliwość przebierania, więc jedynie,
              co mnie złości (i w tym kontekście napisałam o walce) to chęć pomocy jej w
              podjęciu ostatecznej decyzji. Bo i ona się męczy w tym niezdecydowaniu i ja.
              TO tyle.
              U mnie na razie dobrze, bo była ładna pogoda i dziecko wyszalało się fizycznie.
              Tak mi się wydaje, ze to też może być powód jęczenia - brak wystarczającej
              ilości ruchu. Oby do wiosny, zatem! Pozdrowienia dla wszystkich umęczonych!
              • granna Re: Krzyki i płacze 2,5 latki - do Madik 27.02.04, 08:58
                No cóz nie pocieszyłas mnie tym co piszesz o 3 latkach, myślałam , ze na buncie
                2 latka sie skończy smile)) hihih.
                A nawiasem mówiac sama zaczęłas swój post ze ma 3 latka a wciaz bunt 2 latka
                wiec tym sie zasugerowałam smile)
                Pozdrwiam
                granna
    • marvill Re: Krzyki i płacze 2,5 latki 26.02.04, 11:21
      Mam to samo u siebie. Moja córcia (2lata 10 m-cy) miauczy od ponad pół roku.
      Tylko w moim przypadku dzieje się tak najczęściej w mojej obecności, rzadziej
      gdy jest z nią opiekunka, prawie wcale w obecności męża. Ja jestem niestety
      gościem w domu: wieczory i weekendy. Córcia większość czasu spędza z opiekunką
      albo z mężem. ja staram się nie krzyczeć i "przeczekiwać" ale czasem trudno mi
      w tym wytrwać - na razie jednak się udaje. Opiekunka też nie może inaczej, ale
      mężowi czasem "puszczają" nerwy i podnosi na nią głos, wynosi do jej pokoju lub
      czasem (ale rzadko) po prostu da jej klapa. Ja jestem wciąż przekonana, że
      trzeba to "wziąć na spokój" - przeczekać i tłumaczyć, ale biorąc pod uwagę
      zachowanie córki podczas mojej nieobecności (w zasadzie bez problemów) już sama
      nie wiem.

      Mam też starszą córcię - 5,5 roku - ona też w okolicy 2 roku miała napady,
      nawet bardziej intensywne (tarzanie się po podłodze, krzyki, nie można jej było
      dotknąć, należało tylko uważać, aby się o coś nie uderzyła), ale trwały krótko:
      ok. 10 - 15 minut, potem usypiała i po obudzeniu wszystko było OK; i zdarzyły
      się tylko kilka razy - 4 może 5. Potem już nie było żadnych problemów.

      Pozdrawiam - Dorek
      • miriam21 Re: Krzyki i płacze - 14msc 02.03.04, 12:45
        Opisujecie napady histerii u 2-latkow i notoryczne niezdecydowanie u 3-latkow.
        A jak ja mam nazwac spazmatyczny placz i rzucanie sie na podloge u 14-
        miesiecznej dziewczynki? Takie zachowanie wystepuje coraz czesciej, w domu, w
        sklepie, na ulicy, przy wsadzaniu do fotelika samochodowego (wygina sie jak
        struna do tylu a ja walcze z zapieciem...). Branie na rece i uspokajanie
        jeszcze bardziej wzmacnia placz. Na "bunt dwulatka" to przeciez chyba jeszcze
        za wczesnie. Tlumaczenie, ze porozmawiamy jak bedzie spokojna nic nie da,
        poniewaz w tym wieku jeszcze nic nie rozumie.

        Moze ma ktos fortel na takiego malucha?

        pozdrawiam
        Ania
Pełna wersja