zawsze.niebieska
14.02.10, 14:14
Narozrabiałam. Byłam zbyt ostra i zbyt surowa. Nie nigdy nie uderzyłam córki
ale zawsze wymagałam bezwzględnego posłuszeństwa, często karałam, najmniejsze
próby niesubordynacji wyprowadzały mnie z równowagi. Córka cudowna mądra
dziewczynka ale nieasertywna, taka sierotka, nie wie jak się zachować jak ktoś
popchnie, coś zabierze, nie umie zawalczyć o swoje, każdemu da wejść na głowę.
Zdałam sobie z tego sprawę dopiero jak poszła do przedszkola, przeanalizowałam
sytuację, jej i swoje zachowanie. Wszyscy wkoło zachwyceni jak grzeczne i
mądre mam dziecko, pupilka pań w przedszkolu, dziadków, wszyscy dorośli ją
uwielbiają no ale trudno żeby było inaczej bo ona nie sprawia problemów, jest
grzeczna, pomocna, nie trzeba się od dawien dawna martwić że dotknie gorącej
szklanki czy wejdzie na parapet lub pomaluje ścianę bo ona nigdy tego nie
zrobi....
Wiem jestem fatalną matką, nie musicie mi tego pisać, chcę to zmienić tylko
czy nie jest już za późno???