kup miiiii

04.03.10, 19:04
Zaczal sie etap "kup miiiiii" i " bo Jozek ma a ja nie mam" "ty mi
NIGDY nie kupujesz".
Mam problem, bo nie wiem jak znalezc przekonywujace argumenty.
Uzylam juz kilku i syna to nie przekonuje...laduje wbrew swojej woli
w srodku dyskusji z 4-latkiem o zabawkach.
Czy macie jakies zdanie, ktore powtarzacie jak mantre do dziecka w
takich sytuacjach? Czy dyskutujecie?
Ja zaczelam mowic: nikt nie moze miec wszystkiego... Ale widze ze i
to nie rozwiazuje problemu.
Prawda jest tez taka, ze zabawki sa kupowane rzadko (mamy pelen
pokoj zabawek. niestety sufit nas ogranicza...)
    • morekac Re: kup miiiii 04.03.10, 20:25
      Przestać brać dzieci na zakupy...
      • mmala6 Re: kup miiiii 04.03.10, 20:54
        jak mój syn miał podobny etap to zanim weszliśmy do sklepu typu
        supermarket, uprzedzałam, że 'nie będziemy kupować żadnych zabawek,
        możemy pooglądać, możesz podotykać ale nie bierzemy nic do domu'. To
        była nasza 'mantra'. Wyciągałam go z wózka, chodził sobie między
        półkami, brał zabawki, oglądał, ja razem z nim 'o zobacz jakie to
        ciekawe' czy coś w tym stylu. I jechaliśmy dalej. Oczywiście ZAWSZE
        próbował coś wrzucić do koszyka, wtedy przypominałam o naszej umowie.
        Żeby nie być bardzo restrykcyjnym do od czasu do czasu mówiłam, że
        'dzisiaj możemy kupić małe autko, wybierz sobie', i wybierał jakiegoś
        matchboxa i był przeszczęśliwy. Mój syn nigdy nie porównywał się do
        innych dzieci, tzn swoich zabawek do zabawek innych dzieci, no i
        jakby powiedział, że 'nigdy' mu nic nie kupuję to zgrzeszyłby
        śmiertelniewink
        Polecam sposób z 'umową'. Jeżeli w sklepie robi 'sceny' to
        nagradzanie buźkami każde grzeczne wyjście. Jak uzbiera 10 buziek to
        nagroda.
    • marghe_72 Re: kup miiiii 04.03.10, 23:59
      A może zaczniesz dawac dziecku kieszonkowe?
      Niech zacznie pomału poznawac wartośc pieniądza.
      • bi_scotti Re: kup miiiii 05.03.10, 03:29
        Dobrze tez dziala przytakiwanie.
        - Bo Ty mi nigdy nic nie kupujesz!
        - Tak, to prawda, ja Ci nigdy nic nie kupuje.

        - Jozek ma a ja nie mam!
        - Tak, to prawda, Jozek ma a Ty nie masz.

        Staraj sie unikac konfronacji, bo wtedy oboje sie nakrecacie, raczej
        szukaj sposobu zeby Mlodego zaskoczyc Twoja odpowiedzia/reakcja.
        A swoja droga to nie rozumiem w ogole uwag o nadmiarze zabawek w
        domu - to jest wazne, zeby dzieci mialy malo zabawek, zeby mialy o
        czym NAPRAWDE marzyc (a nie tylko chciec, bo Jozek ma) i zeby umialy
        sie kreatywnie bawic tym, co maja. Malo prostych zabawek dziala
        najbardziej rozwijajaco.
        • mama303 Re: kup miiiii 05.03.10, 19:01
          bi_scotti napisała:

          > Malo prostych zabawek dziala
          > najbardziej rozwijajaco.

          Zgadza się, moja córka najlepiej bawi sie wodą na różne sposoby smile
          co nie znaczy że argument, że zamiast nowej Barbie, o której marzy,
          ma wodę w kranie, do niej trafi.
        • tylna.szyba Re: kup miiiii 05.03.10, 20:41
          Moze i rzeczywiscie sprobuje poprzytakiwac. Na to nie wpadlam.
          A z zabawkami masz racje.
        • jotde2 Re: kup miiiii 05.03.10, 22:23
          bi_scotti napisała:

          > Malo prostych zabawek dziala
          > najbardziej rozwijajaco.

          to może wogóle bez zabawek ? to by sie dopiero rozwineło winkmoże
          wyeliminujmy też inne bodżce np. tv .usuńmy też potrzebe posiadania
          i wykażmy dziecku że żadne jego starania nieprzyniosą efektu ,a
          najlepiej przenieśmy sie do amiszów wink
      • tylna.szyba Re: kup miiiii 05.03.10, 20:32
        wlasnie skonczyl 4 lata, wydaje mi sie, ze jeszcze za
        wczesnie...chcialam mu dac kieszonkowe z chwila pojscia do szkoly.
        • mika_p Re: kup miiiii 05.03.10, 23:02
          A ma jakieś własne pieniądze, nie wiem, drobne znalezione w pralce, wysypane
          przypadkiem z rodzicielskich kieszeni? Moja córka, obecnie pięcioletnia, takie
          właśnie pieniądze ma i zbiera na swoje fanaberie, jak uzbiera połowę, to ja
          dokładam drugą. Zaczęło się od basenu syrenek-muszelek, powiedziałam, że
          badziewia za 5 dych nie kupię. ZBierała kilka miesięcy, ale konsekwentnie była
          pewna, że to własnie chce mieć. Później uzbierała na następną syrenkę (łącznie z
          połową kosztów przesyłki, bo już ich w sklepach nie było, tylko na allegro),
          teraz na trójpak syrenek.
          Nie mówię, że nic w międzyczasie jej nie kupujemy, ale to zbieranie i okresowe
          liczenie sprawia jej przyjemność.
        • lila1974 Re: kup miiiii 06.03.10, 16:41
          Za wcześnie ... nie sądzę.
          Daję młodszej 5 zł tygodniowo.

          Kiedy słyszę "mamo, kup mi" ... a sprawa dotyczy rzeczy, która ewidentnie jest
          zbędną, posiadanie własnych pieniędzy bywa przydatne - masz przecież
          kieszonkowe, więc jeśli tak bardzo chcesz, możesz sobie kupić, ja mam pieniądze
          przeznaczone na inne zakupy.

          Czasami bywa, że zakup stanowi wyzwanie finansowe i wówczas mówię:
          "Oczywiście możesz sobie kupić tę lalkę, jak uzbierasz na nią. Teraz masz w
          skarbonce 10 zł, a ona kosztuje 60."

          Innym razem umawiamy się, że nazbiera połowę, a ja drugą połowę dołożę.

          Tak, kieszonkowe jest bardzo pożyteczna - zarwóno dla malucha, jak i jego rodzica.
          • mama303 Re: kup miiiii 06.03.10, 19:39
            lila1974 napisała:

            > Czasami bywa, że zakup stanowi wyzwanie finansowe i wówczas mówię:
            > "Oczywiście możesz sobie kupić tę lalkę, jak uzbierasz na nią.
            Teraz masz w
            > skarbonce 10 zł, a ona kosztuje 60."

            Moja sie na zbieranie nie nabiera. Wie przeciez że to ja jej daję te
            kieszonkowe i negocjuje więcej - tyle ile jej potrzeba.
            • lila1974 Re: kup miiiii 08.03.10, 02:29
              To jak taka cwana, to ją może od roboty wyślij smile
              • mama303 Re: kup miiiii 30.03.10, 20:50
                lila1974 napisała:

                > To jak taka cwana, to ją może od roboty wyślij smile

                To trudny egzemplarz na pracownika. Chyba że na szefa...wink
            • jola_ep Re: kup miiiii 08.03.10, 08:37
              > Moja sie na zbieranie nie nabiera. Wie przeciez że to ja jej daję te
              > kieszonkowe i negocjuje więcej - tyle ile jej potrzeba.

              To bądź twarda. Ustalasz kwotę tygodniowo i tego się trzymaj.
              Poczytaj o technikach negocjacji i manipulacji. Abyś wiedziała przed czym się
              obronić.

              Ja "ustawiłam" od razu dzieciaki: mama zabawek nie kupuje.
              Jak jęczały w sklepie - wychodziłam bez zakupów. Parę takich akcji wystarczyło.
              Czasem należało je powtarzać.

              Oczywiście były też rzeczy na które się dawałam naciągać: owoce, czasem serki,
              desery. Były też specjalne akcje: np. przed wyjazdem do babci (400km)
              kupowaliśmy wszystko to, co umili czas (w papierniczym lub w księgarni).

              Reszta była za kieszonkowe. Ewentualnie godziłam się na fifty-fifty (połowę ja
              dopłacałam).

              Czy naciągały? Naciągały. Starsza w wieku 7 lat "pisała" nawet poradnik jak
              naciągać rodziców smile To taka gra, w której zwycięża silniejszy. Musisz się tylko
              postarać, abyś to Ty nim była wink

              Pozdrawiam
              Jola
              • mama303 Re: kup miiiii 30.03.10, 21:01
                jola_ep napisała:

                > To bądź twarda. Ustalasz kwotę tygodniowo i tego się trzymaj.
                > Poczytaj o technikach negocjacji i manipulacji. Abyś wiedziała
                przed czym się
                > obronić.

                Ustaliłam ale ona nie rozumie że tylko tyle i tak rzadko wink

                > Ja "ustawiłam" od razu dzieciaki: mama zabawek nie kupuje.

                Tego to nie pojmuje wcale? dlaczego mama nie kupuje zabawek? nigdy?
    • camel_3d Re: kup miiiii 05.03.10, 09:49

      > to nie rozwiazuje problemu.
      > Prawda jest tez taka, ze zabawki sa kupowane rzadko (mamy pelen
      > pokoj zabawek. niestety sufit nas ogranicza...)


      nie rozumiem. rzadko kupowane, a ma caly pokoj zabawek.. to chyba raczej czesto
      kupowane i duzo.
      • tylna.szyba Re: kup miiiii 05.03.10, 20:28
        dostaje zabawki od calego zestawu babc i dziadkow + cioc i wujkow na
        urodziny swieta i inne i nie mieszka w pokoju sam, detektywie.
        • camel_3d Re: kup miiiii 05.03.10, 22:28

          > urodziny swieta i inne i nie mieszka w pokoju sam, detektywie.

          tp zastanow sie nad logicznym pisaniem zdan. piszesz, ze zabawki nie sa
          kupowane. nie napisalas ze nie sa kupowane przez ciebie.

          "> Prawda jest tez taka, ze zabawki sa kupowane rzadko (mamy pelen
          > pokoj zabawek. niestety sufit nas ogranicza...) "

          SA KUPOWANE i to najwarazniej czesto, przez kogo to nie ma znaczenia.
          dziecku sie mowi, ze ma duzo zabawek i nie potrzeba mu wiecej.
    • myelegans Re: kup miiiii 05.03.10, 23:15
      Tak, mam. Dajemy mu tygodniowke, 1USD na tydzien, jak cos chce z serii badziewia
      to moze sobie kupic za wlasne pieniadze. Nagle sie okazalo, ze wielu
      rzeczy/zabawek AZ tak niepotrzebuje jak trzeba wlasna kase wydac.
      Skonczylo sie "kup mi", patrzy na cene, kalkuluje, mysli i najczesciej sie
      rozmysla, pieniadze ma w kieszeni, wybiera, idzie do kasy, placi, dostaje reszte
      i rachunek. Jak czegos chce jak ostatnio jakiegos ptaka (kolekcjonuje takie
      wydawane przez Tow. Ornitologiczne z orginalnie nagranym glosem), kupil jednego
      za swoje, ja drugiego mu dokupilam. Wydal 8$, ale na prawde chcial, wiec mu nie
      bylo szkoda.
      • tylna.szyba Re: kup miiiii 06.03.10, 20:00
        A ile Twoj syn ma lat, ze sam placi przy kasie? Moj skonczyl dopiero 4
        lata i narazie jeszcze liczyc nie za bardzo umie.
        • myelegans Re: kup miiiii 08.03.10, 22:07
          Zaczelam dawac kieszonkowe rok temu jak skonczyl 4 lata. Liczyc
          umial, a nawet gdyby nie umial to to dobra lekcja pogladowa. Dawalam
          mu pieniadze, kasjerka wydawala, pakowala, dawala rachunek. Byl
          bardzo z siebie bardzo dumny, ze jest tak po doroslemu traktowany.
    • tylna.szyba Re: kup miiiii 06.03.10, 20:04
      ok, widze, ze wiekszosc z Was daje kieszonkowe. Moze i rzeczywiscie to
      dobry moment by mu je wprowadzic. Bardzo dziekuje za rady.
      • mmala6 Re: kup miiiii 08.03.10, 13:03
        nie no, kieszonkowe dla czterolatka, litości.
        Kieszonkowe dostawałam gdzieś w połowie podstawówki a szacunek do pieniądza mam
        i nigdy nie byłam dzieckiem 'naciągającym'. Mój młodszy brat (pokolenie kiedy
        już wszystko było w sklepach) zaczął dostawać dużo wcześniej i miał korbę na
        punkcie pieniędzy i konsumpcjonizmu.
        Nie wiem czy to ma jakiś związek z kieszonkowym ale wg mnie nie ma ani jednego
        powodu aby przedszkolak dostawał kieszonkowe. Od spełniania potrzeb wszelakich i
        zakupów są rodzice.
        Co innego skarbonka, gdzie wpadają drobniaki od dziadków czy cioć.
        • myelegans Re: kup miiiii 08.03.10, 22:19
          Nigdy nie jest za wczesnie na wprowadzenie koncepcji pieniadza, jego
          wydawania i wartosci. Na poziomie 4-5 latka sa inne potrzeby i inne
          wymiar, ale juz sie w glowie uklada, ze jak sie cos chce, to po
          prostu kosztuje. Niech to teraz bedzie "delayed gatification", czyli
          musi odsunac w czasie potrzebe chcenia.
          To ma dobre strony, bo wiekszosc z nas jest impulsywnymi kupujacymi,
          ulegamy nastrojowi chwili i impulsu. Gdyby dac do namyslu 48 godzin,
          to wiekszosc tego co kupilismy nie kupilibysmy ponownie. Nie mowie
          tu o koniecznosciach czyli jedzeniu, lekarstwach, ubraniach (tych
          koniecznych).
          Niech dzieci tez sie ucza.

          Zreszta byly badania prowadzone na przestrzeni chyba 20 lat,
          obserwowano dzieci, ktore odkladaly nagrode, jezeli mialy obiecane,
          ze jak poczekaja to dostana cos wiekszego, w tym przypadku byly to
          slodycze. Zostawiano w pokoju 4-6 latkow w obecnosci zalozmy 5
          lizakow, z instrukcja, ze moga zjesc teraz, albo poczekac 20 minut i
          wtedy dostana dodatkowe 5. Zachowywaly sie roznie, ale te ktore
          odkladaly zjedzenie lizakow, jako dorosli byli duzo bardziej
          usatysfakcjonowani np. zawodowo i mieli wyzsze zadowolenie z tego co
          w zyciu osiagneli.
          Zaspakajanie potrzeb w czasie realnym wcale im na dobre nie
          wychodzi.

          Ja bede kieszonkowe dawala do 7-8 roku, pozniej bedzie na nie
          zarabial. Zasady beda proste i ustalone, wybor dzieciecia. Od 12-13
          lat BEDE oczekiwala, ze bedzie gdzies dorabial poza domem, tak jak
          to robia inni.
          • mmala6 Re: kup miiiii 08.03.10, 23:53
            w jaki sposób 7-8 latek będzie zarabiał pieniądze?
            • myelegans Re: kup miiiii 09.03.10, 04:43
              Wykonujac drobne prace domowe, oprocz codziennych obowiazkow typu: posprzatanie
              po sobie i obsluga wlasna, moze: wyjac pranie z suszarki, wlozyc pranie do
              suszarki, poskladac pranie, oproznic zmywarke, poodkurzac, nawet pomoc umyc
              samochod, wymienic piasek kotu, itd, itp. Pelna dowolnosc, chce kasa jest, nie
              chce nie ma.

              Jako 10-latka na wakacjach zajmowalam sie niemowlakiem kuzynki, sytuacja patowa,
              babcia w szpitalu, w polu zniwa i sianokosy. Ja to dziecko glownie wozilam na
              spacery, przy okazji czytajac ksiazki, przewijalam, podjezdzalam do pola na
              karmienie. Zarobilam swoje pierwsze pieniadze, z czego bylam bardzo dumna.
              Tu gdzie mieszkam 12-13 letnie dzieci pracuja juz poza domem, pod nadzorem i
              niedlugo, jako np. mother's helpers, albo tutors, albo na pol-koloniach dla
              mniejszych dzieci. Specjalnie ich do tego namawiac nie trzeba, jest zawsze
              wiecej chetnych niz miejsc potencjalnej pracy.
              • mmala6 Re: kup miiiii 09.03.10, 13:27
                tak myślałam, że napiszesz o pracy 'domowej', chciałam się tylko upewnićwink
                wiem, że jest to bardzo popularne w USA, o ile nie jest to normą. Jednak opieka
                nad dzieckiem kuzynki czy praca POZA domem pod nadzorem to co innego niż zmiana
                piasku WŁASNEMU kotu. Moim zdaniem nie powinno się płacić za pomoc w domu, tak
                samo jak Tobie nikt nie płaci za prasowanie czy gotowanie obiadu dla TWOJEJ
                rodziny. No chyba,że rodzina daje Ci za to kieszonkowewink Co innego dla kogoś
                obcego. Jasne, że można zrobić zakupy chorej sąsiadce i wziąć za to kasę, jeżeli
                taka jest wola obu stron. Można to też zrobić zupełnie bezinteresownie, bo wbrew
                temu co napisałaś wcześniej nie wszystko można kupić. I to nie jest tak, że
                jeżeli się coś chce, to trzeba za to zapłacić. Są rzeczy, których nie można i
                nie powinno się wyceniać, do takich moim zdaniem należy m.i. pomaganie w umyciu
                samochodu własnemu ojcu, posprzątanie we własnym domu czy wyjście z własnym psem.
                • myelegans Re: kup miiiii 09.03.10, 15:15
                  Kwestia ustalenia zasad i ich elastycznosci z wiekiem. dziecko moze
                  miec rowniez ustalone obowiazki typu niektore prace domowe i jak sie
                  wywiaze dostawac kieszonkowe za caloksztalt, jak sie nie wywiaze,
                  mozna po kieszonkowym pojechac.

                  Dzieci rowniez sa wlaczane do akcji charytatywnych, sa rozmaite fund
                  raising na rozne cele, np. na rzecz przedszkola, szkoly, druzyny
                  zuchowej, czy harcerskiej. W ostatnia niedziele bylismy na akcji
                  sprzatania parkow i rezerwatow, nazbieralismy kilka workow smieci.

                  Kazdy ma wlasny model rodzicielstwa, my mamy taki. Chce zeby moje
                  dziecko mialo szacunek do ludzkiej pracy, pieniadza,
                  zeby "zarabialo" na wlasne potrzeby i wywazalo, to czego potrzebuje
                  od zachcianek.
                  Zyjemy w tak potwornie konsumpcyjnym spoleczenstwie, gdzie wszystkie
                  te wartosci sa antywartosciami, ludzie tona w dlugach, maja
                  roszczeniowy stosunek do posiadania, nie sa zdolni do poswiecen, czy
                  do oszczedzania.
                  Dla mnie to jest sfera wazna, bardzo wazna. Damy mu wedke, nie rybe.
                  Zapewnimy warunki do rozwoju i edukacji, na przyjemnosci moze sam
                  zarobic.
    • jezozwierzynka Re: kup miiiii 12.03.10, 19:04
      U nas od zawsze działa rozmowa, ale nie moralizatorski ton pełen wyrzutów, a
      normalna rozmowa, jak człowiek z człowiekiem.

      Synu oboje z tatą pracujemy, zarabiamy pieniądze, które wydajemy na jedzenie,
      rachunki, ubrania, kino, przyjemności, które oszczędzamy, za który jeździmy na
      wakacje itp. Jeżeli byśmy kupowali więcej zabawek zabrakłoby na coś innego, dziś
      musimy kupić ryż, herbatę i coś tam, zabawek nie mamy w planie. Poza tym spójrz
      - masz podobną zabawkę, a ta wcale nie jest taka fajna.

      Przede wszystkim warto ustalić reguły. Np. jedna zabawka w miesiącu - nawet 2
      latek, który nie wie co to miesiąc zrozumie "Nie, synku, w tym miesiącu już
      kupiliśmy zabawkę, następna za miesiąc. W tym miesiącu możemy kupić ci książkę
      jeszcze, jaką sobie wybierzesz?"
      albo
      "jeśli chcesz to zapiszemy, żeby ją kupić za miesiąc, albo jeśli zechcesz kupisz
      ze swojego kieszonkowego, a jeśli jest droższa niż np 50 zł to musimy poczekać 2
      miesiące aż się uzbiera, a może do tego czasu znajdziesz ciekawszą zabawkę"

      Dziecko po chwili stwierdza, że faktycznie zabawka nie jest taka super albo
      faktycznie na nią zbiera.
      Ważne jest ustalenie reguł, żeby uniknąć scen warto przed wejściem do sklepu
      ustali "Piotrusiu, idziemy kupić pieczywo, mąkę, soki, ale nie kupujemy nic
      więcej, pamiętaj, że w tym miesiącu już kupiliśmy zabawkę".
      W przypadku moich dzieci zawsze działało.
      http://img706.imageshack.us/img706/6915/skrzydlata.jpg
      www.uskrzydlone.pl/
    • daga_j Re: kup miiiii 26.03.10, 14:22
      No to proszę pozwólcie się pochwalić wink
      Moja córka ma 5,5 lat i NIGDY nie powiedziała "kup mi" coś tam. Nigdy. Nawet jak
      jej się chce pić w sklepie to nie powie "mamo kupmy jakiś soczek bo mi się chce
      pić" - tylko stwierdzi "chce mi się pić". Kiedyś próbowałam ją nauczyć wyrażania
      chęci i potrzeb, dopytywałam "chce Ci się pić, aha, i co teraz trzeba zrobić?
      skąd się bierze picie?" - różne podpowiadające pytania nie skłoniły jej do
      wypowiedzenia tych magicznych słów "kup mi". To jest naprawdę super, chodzimy po
      sklepach z zabawkami i nic, oglądamy, mówimy co nam się podoba itp. i wychodzimy
      spokojnie. A jak czasem powiem idź do pani przy kasie wybierz sobie pieska
      ChiChi Love to nagle uśmiech jak marzenia, wielkie oczy i radość "hurra!" -
      czyli myślała o tym w duszy pewnie, ale nie zdradziła się.
      Synek jest już bardziej "normalny" w tym względzie, ma prawie 2,5 lat i już w
      sklepie bierze co chce (np. słodycze) ale wkłada do koszyka tylko jak mu
      pozwolę. Oglądanie zabawek też bez problemu na razie.
    • szaryurzednik Re: kup miiiii 26.03.10, 16:25
      Ja z żoną robię inaczej - dajemy mu dwie rzeczy do wyboru, jedną tańszą
      (ale taką, którą bardzo chciał) a drugą tą, którą chce teraz.
      Rozwiązało problem smile
    • koza_w_rajtuzach Re: kup miiiii 26.03.10, 19:31
      no u nas tak nie jest.. tzn. był okres, że córka próbowała mnie trochę za bardzo
      naciągać, ale jej mówiłam np. "też chciałabym to mieć. Wygląda naprawdę super.
      Nie dziwię się, że o tym marzysz". Gdy dopytywała się dalej czy jej to kupię, to
      mówiłam, że niewykluczone, że za jakiś czas to dostanie, ale trochę dużo to
      kosztuje, więc teraz nie mogę jej tego kupić. Proponowałam też, że może uzbierać
      sobie na to pieniądze (ma skarbonkę i gdy uzbiera pieniędzy do pełna, to może
      sobie poszaleć zakupowo). U nas to pomogło. Bardzo szybko córka zamiast mówić,
      żebym jej coś kupiła zaczęła mówić "marzę o tym" i opowiada co mogłaby z tym robić.
      Nie chcę jej dawać zabawek bez okazji, bo wtedy przestanie się z nich cieszyć.
    • myszkaa1985 Re: kup miiiii 30.03.10, 14:12
      na słowa "kup mi" pytam: "a byłaś grzeczna?" lub "zjadłaś śniadanie?", słyszę
      odp :"no nie" więc opowiadam : "to kupię jak będziesz grzeczna" itp. Moja córka
      też ma 4 latka i jest na etapie "kup mi", jeszcze to sprawia czasem że się
      buntuje ale mam jeszcze inny sposób np tłumaczę córce że nie mam pieniążków ale
      jak będę mieć to kupimy. dziecko zgadza się, później zapomina i mam problem z
      głowy ;p w każdym razie nigdy nie miałam tak że dziecko wrzeszczy że TU chce i już.
      • verdana Re: kup miiiii 30.03.10, 14:54
        Czylim oszukujesz córkę... Bo nie masz zamiaru jej kupić, a liczysz
        na to, ze zapomni.
        Być może jednak nie zapomina. Sporo dzieci tak ma - szybko ucza się,
        ze nie można wierzyć rodzicom.
        No i Twoja córka zyje w przeswiadczeniu, ze jest stale niegrzeczna i
        dlatego nic jej się nie nalezy.
        • myszkaa1985 Re: kup miiiii 19.04.10, 13:56
          niezupełnie, bo jeśli mam pieniądze i Ona nadal to chce to kupuję. Niekoniecznie
          ot bez okazji, ale i tak bywa, jeśli to nie jest strasznie dogie. Myślę że córka
          nie myśli że zawsze jest niegrzeczna, bo mówię jej o tym, dużo rozmawiamy.
          Nie raz bywało i tak , że chciałam jej kupić to co wcześniej chciała,a córka
          odpowiada, że już tego nie chce.
    • dziub_dziubasek Re: kup miiiii 19.04.10, 14:34
      U nas działa:
      - przed wejściem do sklepu dokładnie ustalam po co wchodzimy i dopuszczam np.
      wybór jednej rzeczy, którą kupuję swojemu synkowi (mowa o zakupach codziennych,
      jesli bym tego zastrzeżenia nie zrobiła miałabym pół sklepu w koszyku)
      - co do zabawek- mam listę, na którą wpisuję te rzeczy, które syn chce. I jest
      umowa, że będzie mógł raz w m-cu z tej listy wybrać jedną rzecz, którą mu kupujemy.
      Zwykle działa.
    • lolinka2 Re: kup miiiii 19.04.10, 14:39
      Wobec tego ja opiszę, jak to u nas wygląda: starsza b. szybko
      nauczyła się zamiast "kup mi" mówić "nie uważasz, że potrzebuję..?",
      bo na mnie "kup mi" działało jak płachta na byka i każdorazowo efekt
      był "na nie". Metody psychomanipulacji w wieku 8 lat ma opanowane
      perfekcyjnie: doradza młodszej siostrze w tym zakresie, jeśli u nas
      coś zauważy w podobie, momentalnie wychwytuje i piętnuje technikę....

      młodsza urokiem nieodpartym działa: oooo jakie to śliiiićne, ja chcię
      to, ja się tym będę świetnie baaaawić big_grin i ja wchodzę w rozmowę: tak,
      fajne, rzeczywiście, i na pewno umiałabyś się tym bawić, bo fajnie
      się bawisz swoimi zabawkami. Czasem to wystarczy, czasem wchodzimy
      "na umowie" do sklepu czyli idziemy po to, to i tamto, a nie po
      zabawki. Czasem jej mówię, że tym razem nie, bo mam pieniądze
      przeznaczone w tym miesiącu na inne rzeczy, a zabawkę możemy np
      zaplanować (kłania się nauka tworzenia budżetu) na nast. miesiąc. I
      ona o tym pamięta - pyta czy przelew już przyszedł (3.5 roku) i czy
      to teraz tę zabawkę kupimy. Z jej punktu widzenia najlepszą lekcją
      dot. wartości pieniądza było samodzielne płacenie (moimi pieniędzmi,
      nie własnym kieszonkowym itp. bo takiego jeszcze nie posiada) za
      wymarzone różowe buciki w obuwniczym. Pojęła, że za coś b. pożądanego
      należy zapłacić, a wersję "mama pracuje, żeby były w domu pieniądze"
      już obcykaną ma. Więc się okazało, że ta praca mamy ma nagle jakieś
      przełożenie na rzeczy fajne i potrzebne jej samej smile
Pełna wersja