wiolka2004
18.02.04, 12:57
Jestem mamą cudownego 11-latka (rocznik 1993). Facet jest świetny, doskonale
się uczy, jest miły i grzeczny, z dużym poczuciem humoru, uprawia sporty.
Jednak największy kłopot sprawia nam jego skłonność do konfabulowania.
Specjalnie nie używam słowa kłamstwo, bo jest nacechowane negatywnie i z góry
zakłada złe intencje.Dotyczy to spraw i błahych i istotnych, np. na pytanie
Czy odkurzyłeś w swoim pokoju? Pada odpowiedź twierdząca, chociaż tak nie
jest. Co prowadzi do awantury po moim powrocie do domu. No bo po co mówi, że
zrobił, skoro nie zrobił? Zaznaczam, że konsekwncje przynosi powiedzenie
nieprawdy a nie fakt niewywiązania się z czegoś.Zastanawiałam się czy może
jest to chęć zwrócenia uwagi (chociaż oceniam nasz kontakt jako dobry)?
Rozmowy nie skutkują, ograniczenie kieszonkowego czy przyjemności także.
Chyba wszyscy mamy tego dość. Poza tym martwię się. Forumowiczki i
forumowiczowie radźcie! Może
macie podobny problem z równolatkami mego syna?Pozdrawiam Wioletta