aszpr
13.03.10, 21:57
Dzisiaj moje dziecko - lat już ponad 5 - stłukło w sklepie coś
szklanego. W koszyku miałyśmy różne książki dla niej, 3 wybrane
przeze mnie i 3 przez nią. Za stłuczoną rzecz trzeba było zapłacić,
więc w konsekwencji wyjęłam jedną z jej książek, wartą dokładnie
tyle, co stłuczony przedmiot i powiedziałam jej, że tej książki nie
kupujemy, bo musimy zapłacić za tamtą rzecz. Na to ona, że książka
nie była dla niej aż tak ważna i że to nie szkodzi...
Zamurowało mnie i wkurzyłam się nie na żarty... Zupełny brak
przejęcia, wg niej w ogóle to nic nie szkodzi, nic na tym nie
straciła... Dopiero, gdy padło z mojej strony sformułowanie, że tej
książki już nie kupimy - ani dzisiaj, ani innym razem, zobaczyłam
żal. Ale trwał on sekundę.
Z jednej strony głupio mi, że wywołuję u niej poczucie winy. Z
drugiej: czemu tak duże dziecko W OGÓLE się nie przejmuje, nie obawia
konsekwencji? Czy coś robimy nie tak? Faktycznie: dla niej
konsekwencji prawie nie było, bo finansowych nie odczuje, a o
książeczce widocznie pomyślała sobie "no cóż, innym razem..."
A stłukła przez bezmyślność, zdjęła z półki i nie bacząc, że szklane
machnęła tym w regał... Nie potrafi obchodzić się ostrożnie z niczym,
jest bardzo, ale to bardzo nieuważna... Nawet ostrzeżenia nic nie
dają, dopiero gdy coś się faktycznie stanie - zaczyna uważać...