No to o karach raz jeszcze...

13.03.10, 21:57

Dzisiaj moje dziecko - lat już ponad 5 - stłukło w sklepie coś
szklanego. W koszyku miałyśmy różne książki dla niej, 3 wybrane
przeze mnie i 3 przez nią. Za stłuczoną rzecz trzeba było zapłacić,
więc w konsekwencji wyjęłam jedną z jej książek, wartą dokładnie
tyle, co stłuczony przedmiot i powiedziałam jej, że tej książki nie
kupujemy, bo musimy zapłacić za tamtą rzecz. Na to ona, że książka
nie była dla niej aż tak ważna i że to nie szkodzi...

Zamurowało mnie i wkurzyłam się nie na żarty... Zupełny brak
przejęcia, wg niej w ogóle to nic nie szkodzi, nic na tym nie
straciła... Dopiero, gdy padło z mojej strony sformułowanie, że tej
książki już nie kupimy - ani dzisiaj, ani innym razem, zobaczyłam
żal. Ale trwał on sekundę.

Z jednej strony głupio mi, że wywołuję u niej poczucie winy. Z
drugiej: czemu tak duże dziecko W OGÓLE się nie przejmuje, nie obawia
konsekwencji? Czy coś robimy nie tak? Faktycznie: dla niej
konsekwencji prawie nie było, bo finansowych nie odczuje, a o
książeczce widocznie pomyślała sobie "no cóż, innym razem..."

A stłukła przez bezmyślność, zdjęła z półki i nie bacząc, że szklane
machnęła tym w regał... Nie potrafi obchodzić się ostrożnie z niczym,
jest bardzo, ale to bardzo nieuważna... Nawet ostrzeżenia nic nie
dają, dopiero gdy coś się faktycznie stanie - zaczyna uważać...
    • verdana Re: No to o karach raz jeszcze... 13.03.10, 22:25
      A nie wpadło Ci do głowy, ze dziecko po prostu powiedziało prawdę? I
      że wlasciwie postapilo slusznie? Zgodziło się bez żalu, ze trzeba
      zapłacic za stłuczoną rzecz i ze wobec tego książki nie dostanie,
      trudno. Nie byla to ksiązka najbardziej na świecie wymarzona,
      sytuacja oczywista - więc powiedziało OK i uznało - rozsadnie i
      odpowiedzialnie - sprawę za załatwioną.
      Czego oczekiwałaś od dziecka? Że będzie rozpaczało, bo musi zapłacic
      za szkodę? Przecież to wlasnie dobrze, ze się nie przejęło i uznalo,
      ze sprawa zostala wlasciwie zalatwiona. Gdyby ryczalo i protestowalo-
      byloby dobrze?
      Kompletnie nie rozumiem, o co Ci chodzi? O to, aby dziecko odczulo
      ciężar zbrodni, jaka poelnilo tlukąc coś w sklepie? Abuy rozpaczało
      nad straconą okazją dostania kolejnej rzeczy? Czy po prostu aby
      dziecko rozpaczało, ze zostalo ukarane?
      • kocianna Re: No to o karach raz jeszcze... 13.03.10, 22:46
        Moja pięciolatka zareagowałaby dokładnie tak samo, jak zresztą na wszelkie
        kary-konsekwencje - "z pogodną rezygnacją". Żadnego rozpaczania i darcia szat,
        trzeba to trzeba i już.
        • aszpr Re: No to o karach raz jeszcze... 13.03.10, 23:09
          Chciałabym, aby nauczyło się ostrożności... Ja pozbyłam się tych
          pieniędzy Z żalem, wolałabym jej kupić tamtą książkę, niż płacić za
          garść szkła, tymczasem mam wrażenie, że ona po prostu żadnych
          konsekwencji nie odczuła... To ja poniosłam konsekwencje jej czynu,
          nie ona. Dla niej to takie "łatwo przyszło, łatwo poszło"... I
          obawiam się, że nadal nie będzie zwracać baczniejszej uwagi na różne
          rzeczy, a z rąk leci ich jej wiele i często przez bezmyślność,
          gapiostwo, "niechcący". Chciałabym, aby w tych nielicznych,
          szczególnych sytuacjach, gdy trzyma w ręku coś delikatnego, CHCĄCY na
          nie uważała... Ogólnie jest bardzo rozgarniętym dzieckiem, więc takie
          sytuacje wydają mi się upiorne... Już pomijając fakt złamania zasady,
          że ma nie ściągać towarów z półek, którą to zasadę wbijamy jej do
          głowy od kilku lat, wystarczająco długo, by zapamiętać...
          • morekac Re: No to o karach raz jeszcze... 13.03.10, 23:23
            Cóż, stłukła to niechcący. Natomiast całkiem chcący złamała zasadę, że nie
            ściąga się towaru z półek...Chyba powinna w sklepie chodzić 'przy nodze' -
            przynajmniej dopóki nie zacznie respektować zasady, że sama z półek nie bierze
            (co możesz jej przypomnieć przed wejściem do sklepu).
            A to, że ktoś jest rozgarnięty, nie oznacza wcale, że nie ma maślanych łapek.
            • aszpr Re: No to o karach raz jeszcze... 13.03.10, 23:33

              No ok, dziewczyny, "niechcący", ale ileż można? Ile razy można robić
              coś "niechcący"? Przecież zwyczajnie uważając można przynajmniej
              czasami tego "niechcący" uniknąć!... Wiadomo, że człowiek nie uważa
              non-stop. Ze może coś przypadkiem np. strącić. Ale wzięcie czegoś z
              półki jest na tyle świadomą czynnością, że można chyba świadomie z tą
              rzeczą obchodzić się delikatniej?! Ona tymczasem machnęła tym jak
              szmacianym workiem... Tego rodzaju bezmyślność mnie poraża...

              • morekac Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 00:35
                Toteż na razie powinna mieć bezwzględny ZAKAZ dotykania przedmiotów
                na półkach sklepowych. Albo nie bierz jej do sklepu. Dzieci mogą
                mieć jeszcze problemy z ocenianiem odległości, z orientacją w
                przestrzeni i przewidywaniem skutków swoich działań. Dlatego właśnie
                opiekują się nimi dorośli wink.
                Swoją drogą - powtarzanie dziecku, że jest bezmyślne, nie
                sprawia,że dziecko jest bardziej 'myślne'. Tej cechy nie posiada
                (stale lub okresowo) wiele starszych dzieci (także nastolatków), a
                nawet dorosłych. W celu poznania ogromu bezmyślności dorosłych można
                poczytać chociażby o nagrodach Darwina...

                • bi_scotti Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 00:59
                  Moze ja jestem staroswiecka, ale wedlug mnie 5-letni klient w
                  sklepie to klient pod kontrola. Pod kontrola mamy lub taty, lub
                  kogos doroslego. No chyba, ze jest to sklep zyczliwy dzieciom, w
                  ktorym wolno sie bawic, nic sie nie tlucze i ogolnie jest taki
                  bardziej dla dzieci niz dla doroslych. Ale taki zwykly sklep ze
                  sloikami czy workami czegos, co sie moze rozsypac albo poturlac, to
                  jest miejsce, w ktorym 5-letnie dzieci nie powinny brac niczego same
                  z polki. Rowniez dla ich wlasnego bezpieczenstwa! Uwazam, ze
                  obowiazkiem rodzica jest zapewnic dziecku bezpieczenstwo jak i
                  zadbac o to by nie bylo strat. Tak wiec to Ty ponioslas kare za
                  swoje rodzicielskie zaniedbanie. Panna lat 5 miala prawo byc
                  nieostrozna, Jej mam nie powinna byla dopuscic do sytuacji, w ktorej
                  sloil zostal z polki zdjety a potem spadl i rozbil sie. Moje dzieci
                  przez lata byly uczone zachowania w sklepach sprowadzajacych sie do
                  prostej reguly "see, see - NO touch" (patrz, patrz - NIE dotykaj).
                  Oglada sie oczkami a nie raczkami smile szczegolnie gdy ma sie 5 lat.
                  Ale zeby to dzialalo, mama nie moze po prostu zostawic 5-latki bez
                  kontroli chocby z daleka.
                  • aszpr Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 09:45
                    Mała stała 2 metry ode mnie, a ja w kolejce do kasy...
                    No i nie powtarzam JEJ, że jest bezmyślna...
                    • jakw Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 10:02
                      aszpr napisała:

                      > Mała stała 2 metry ode mnie, a ja w kolejce do kasy...

                      A powinna stać przy tobie. Wściekasz się na nią, że zbiła coś, ale
                      problem chyba tkwi w tym, że powinnaś mieć nad nią w tym momencie
                      większą kontrolę.Jeśli mówiłaś jej, że ma stać przy tobie, a ona i
                      tak latała po sklepie, trzeba pewnie było na chwilę przeprosić
                      kolejkę i ją złapać. A może chciała szybko odłożyć szkło na półkę
                      ("zostaw to natychmiast!") i stąd to całe zdarzenie?
                      • jakw Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 10:06
                        W momencie niesubordynacji podczas stania w kolejce czy w sklepie
                        wogóle (rozumiem, że kupowałyście tylko książki dla niej), proponuję
                        po prostu opuszczenie sklepu bez kupowania atrakcji dla młodej.
              • jakw Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 09:56
                Na pewno zdarza ci się od czasu do czasu coś stłuc - bo coś nie tak
                postawiłaś, źle "wyliczyłaś" czy z rąk się wymsknęło. A że nie
                machasz szkłem jak szmacianym workiem? Masz sporo lat doświadczenia
                więcej w obchodzeniu się ze szkłem. Ale w liczbach bezwględnych w
                ciągu dotychczasowego życia stłukłaś pewnie więcej szkła niż młoda ;-
                )
              • penelopa40 Re: No to o karach raz jeszcze... 19.03.10, 14:56
                kobieto, to jest 5 letnie dziecko!
                może chciała sprawdzić czy to szklane coś jest mocne? albo się
                zamyśliła, albo nie zastanowila... w wykonaniu 5latki to nie jest
                bezmyślność dorosłego, to naprawdę dopiero! 5 letnie dziecko!!!
                jak tłucze rzeczy notorycznie to jej nie zabieraj do sklepu...
                mnie "poraża" sposób twojego podejścia do sprawy...
                • jotde2 Re: No to o karach raz jeszcze... 19.03.10, 22:12
                  penelopa40 napisała:

                  > kobieto, to jest 5 letnie dziecko!

                  zgadza sie ,dlatego różnica jest tu dla mnie sementyczna i
                  psychiczna . niema sie co złościć na dziecko ale kare/konsekwencje
                  ponieść może (czasami wobec dziecka trzeba być wielkodusznym smile. w
                  zasadzie to to podejście pasuje zawsze i do wszystkich z tą różnicą
                  że wielkoduszność powinna sie objawiać bardzo żadko.
    • sun_of_the_beach Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 10:13
      Ten wątek tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że osoby tak zaciekle
      broniące swojego "prawa" do karania dzieci jako fundamentu
      wychowania, to tak na prawdą osoby pełne wrogości, żądne odwetu i
      czerpiące satyswakcję z czyjegoś cierpienia. Autorka wcale nie
      chciała, żeby dziecko czegoś się nauczyło i mogło uniknąć na
      przyszłość błędu. Ona chciała dokopać dziecku za to, że musiałć kasę.
    • jakw Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 10:52
      A teraz wyobraź sobie, że coś stłukłaś w sklepie przez nieuwagę (z
      twojego punktu widzenia to właściwie samo spadło). Nie kupiłaś sobie
      przez to np. szminki, bo musiałaś zapłacić za to zbite. Rozumiem, że
      już nigdy sobie tej szminki nie kupisz, a przez tydzień miewasz
      napady straszliwego żalu i na koniec musisz udać się do psychologa.
      wink
      • mmala6 Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 14:38
        sama mam pięciolatka, który nigdy niczego w sklepie nie stłukł ale
        pewnie dlatego, ze to facet i generalnie zakupy go nie interesują.
        Jojczy, żeby jak najszybciej iść do kasy a jedyne półki, przy których
        się zatrzyma (ewentualnie) to, poza półkami z zabawkami, półki ze
        słodyczami a tam raczej nie ma co zbić. Jednak teraz zastanawiam się
        nad sytuacją gdyby jednak coś zbił i myślę sobie, że nie karałabym go
        zabraniem książeczki czy zabawki. Pod warunkiem, że stało by się to
        niechcący a nie rzuciłby słoikiem ze premedytacją i złością i pod
        warunkiem, że sekundę wcześniej nie ostrzegałabym go, aby tego nie
        ruszał bo może się zbić. To, że się dziecku coś 'ciągle' powtarza nie
        oznacza, że w danej sytuacji będzie o tym pamiętaćwinkPowiedziałabym
        'Trudno, stało się. Następnym razem musisz bardziej uważać, bo nie
        można tłuc rzeczy w sklepie'. Jeżeli chciałby porozmawiać na ten temat
        to chciałabym aby sam doszedł do wniosku, że szklanych rzeczy lepiej
        nie ruszać albo być bardzo ostrożnym. Myślę, że wywód na temat
        wydawania pieniędzy i tego, że to ja matka muszę ponieść konsekwencję
        dziecko ma gdzieś. Do 18-stki dziecka będziemy ponosić konsekwencje
        jego niestosownego zachowania. Jak dostanie dowód to będzie odpowiadał
        sam za siebie.
        A to, że nie ma poczucia winy? szczerze, to ja też bym nie miała. No
        chyba, że stłukłabym lustro kryształowe za kilkaset złotychwink
        • aszpr Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 17:49

          Po tym wątku widzę wyraźnie rozpiętość między prawdziwymi sytuacjami,
          a gdybaniem na forum...
          Gdy myślę o hipotetycznej sytuacji, w której moje dziecko coś tłucze
          w sklepie, to wydaje mi się to błahostką, chyba, że jest to coś
          naprawdę-naprawdę drogiego albo właśnie gdy stłucze to naumyślnie.
          Natomiast wczoraj moje dziecko faktycznie coś stłukło, może nie
          najtańszego, ale nie w tym rzecz, jednak się wkurzyłam. I nie
          dlatego, że jestem sadystką, która jest rządna krwi, tylko dlatego,
          że moje dziecię nawet nie stęknęło "ojej", "oops", "o-o" ani nic,
          zachowało się totalnie obojętnie wobec poczynionej szkody jak również
          wobec późniejszych konsekwencji...
          A małej nie robiłam wywodu na temat pieniędzy i własnych cierpień.
          Dla uściślenia: gdy stłukła, byłam akurat w trakcie zdania "nie bierz
          tego do ręki, bo może się stłuc".
          Ale ta obojętność mnie stanowczo zdenerwowała...
          • jakw Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 18:16
            Ale czego oczekujesz od dziecka kilkuletniego? Czy w domu, jak ktoś
            coś stłucze, urządzacie seanse pt. "Jak mi przykro z powodu
            stłuczenia talerza/kubka/wazonu" z samokrytyką i samobiczowaniem
            osoby, która coś stłukła? Pewnie nie. Sprząta się i przechodzi nad
            sprawą do porządku dziennego. Dlaczego oczekujesz innej reakcji
            dziecka w sklepie czy w domu? W dodatku dziecię nie było w żaden
            sposób uczuciowo związane z tym przedmiotem (w sytuacji stłuczenia
            ulubionego kubeczka może byłoby inaczej, choćby jakieś "ojej!"), a
            może ta, jak piszesz, obojętność, wynikała właśnie z przestrachu
            przed twoją reakcją. Skoro wkurza cię obojętność, to ciekawe jak
            wkurza cię próba dyskusji czy działania wink.
            Nie oczekuj też od dziecka w tym wieku wczuwania się konsekwencje
            finansowe - dla dzieci w tym wieku pieniądze biorą się np. z
            bankomatu :"Przecież możesz podejśc do tej maszynki, co daje
            pieniądze" (cyt za moją starszą w wieku lat 5 czy 6 na moje
            stwierdzenie, że nia mam teraz pieniędzy).
            Imho za długo dręczysz się tą sprawą. Szkoda nerwów. Oczywiście
            mogło cię wkurzyć dziecko, które zachowywało się niewłaściwie mimo
            twoich upomnień. Ale to było wczoraj. Więcej luzu.
            PS
            Wczoraj, przy drobnej pomocy starszej, stłukłam słoik z tartą bułką,
            a dziś samodzielnie talerz. Nie tylko 5-latki tłuką rzeczy wink
            • morekac Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 18:59
              > Wczoraj, przy drobnej pomocy starszej, stłukłam słoik z tartą bułką,
              > a dziś samodzielnie talerz. Nie tylko 5-latki tłuką rzeczy wink
              Myślę,że powinnaś udać się do psychologa - możesz wpaść w depresję. Albo chociaż
              założyć wątek pt. "Stłukłam słoiczek i talerz - co ze mną jest nie tak?" wink
              • jakw Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 20:05
                Chyba udam się na jakiś ostry dyżur psychologiczny, bo na dokładkę
                zrobiłam jeszcze jakąś krzywdę mikserowi. Aż się zadymił sad(((
    • aga_martusia Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 19:41
      Załamujące są te wypowiedzi, niedługo dzieciom bedzie wszystko
      wolno, tłuc, niszczyc itp, nie musza miec zadnych wyrzutów, zadnego
      opamietania, bo jak mama zwraca uwage to znaczy ze jest nienormalna,
      opetana itp. No dobra - teraz mozecie pisac na mnie do woli.
      Martusia 27.08.2006 ; Staś 12.04.2009
      • jakw Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 20:16
        Dziecko założycielki wątku nie powinno przede wszystkim samopas
        latać po sklepie i zdejmować rzeczy z półek - zwłaszcza jeśli ma
        tendencje do dokładnego oglądania całego towaru. Mama chyba nie
        zdążyła zwrócić uwagi - sama napisała, że właśnie wypowiadała
        zdanie "nie bierz tego do ręki, bo może się stłuc". Osobiście mam
        hipotezę, że właśnie na skutek tego zdania dziecko szybciutko
        chciało odłożyć rzecz z powrotem i nie trafiło w półkę (a raczej za
        bardzo trafiło w półkę). W sumie chyba ciężko mówić tu o jakiejś
        straszliwej winie dziecka. Raczej nie wygląda na to, że stłukło
        umyślnie. Przecież chciało tylko coś obejrzeć,a towar w sklepie
        można oglądać. Czy ktoś oznajmił dziecku wcześniej:"Do rzeczy w tym
        sklepie masz się nie dotykać"?
        • verdana Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 22:20
          Jeśli chciałaś, aby dziecko przejęło się stłuczeniem słoika, nie
          trzeba było karać, tylko powwiedzieć "bardzo to niedobrze, ze
          stłukłaś - teraz musze zapłacić, a nie mam pieniedzy, to dla mnie
          przykre, bo nie będę mogła sobie/nam kupic tego czy tamtego".
          Albo "Okropnie tego nie lubię, panie w sklepie mają i tak dużo
          pracy, a teraz jeszcze musza po tobie sprzatać". Wtedy mogłabys
          oczekiwać żalu ze strony corki - ale nie wtedy gdy
          doslownie "zaopłacuila" bez słowa protestu za to, co zrobiła. Mogła
          uznać, ze to wystarczy - po co żal, skoro odkupila swoją winę? czego
          miała załować? przeciez ty sama uwazasz, ze powinna żalowac
          książeczki, nie sloika.
          Cos chyba Ci sie myli - dziecko moze powinno zalowac przewinienia,
          ale nie dlatego, ze zostało ukarane.
          • aszpr Re: No to o karach raz jeszcze... 14.03.10, 22:48
            A ja ośmieliłam się zachować spontanicznie... I zdenerwować, że dziecko
            nie ma żadnych wyrzutów tzw sumienia, że coś rozwaliło...
            • truscaveczka Re: No to o karach raz jeszcze... 16.03.10, 13:35
              No co ty powiesz... Ja uważam, że chciałaś, żeby dziecko zabolało -
              z zewnątrz. W ten sposób nie doprowadziłabyś nawet w optymalnych
              warunkach do żalu.
              Verdana ma rację - mogłaś wyjaśnić dziecku, że to nie tylko sprawa
              między nią, słoikiem a pieniążkiem - ale że stanowi to szerszy
              problem. Wtedy mogłaś oczekiwać, ze w atmosferze szacunku i spokoju
              ona rzeczywiście poczuje, że źle zrobiła i będzie żałować. Ale tu
              widzę tych chęć "dopieczenia" dziecku, a nie szacunek do niej i do
              innych.
            • asia_i_p Re: No to o karach raz jeszcze... 11.04.10, 21:02
              Wyrzuty sumienia powinno się mieć, kiedy się komuś zrobi krzywdę,
              nie kiedy się stłucze wazon czy słoik.
      • morekac Re: No to o karach raz jeszcze... 15.03.10, 00:05
        Może zaproponuj ustawę określającą, że wyrzuty sumienia/skrucha
        liczą się tylko wtedy, kiedy winowajca uderza w głośny
        szloch/ryk/płacz, pada przed matką na kolana i posypuje głowę
        popiołem.
        Mama zwróciła uwagę (każdy by zwrócił), nie kupiła dziecku książki
        (w ramach kary/konsekwencji) - niemniej do tego oczekiwała jakiegoś
        spektakularnej skruchy - i chyba to wzbudziło największe
        emocje/zdziwienie.
        Jeśli ma się do czynienia z 'wszystko-tłukącym-pięciolatkiem-który-
        nie-pamięta-że-nie-wolno-dotykać-rzeczy-w-sklepie', to są tylko 3
        wyjścia:
        1. przypominać przed każdym wejściem do sklepu, czego nie wolno i
        liczyć się ze stratami oraz mieć nadzieję, że w końcu załapie
        2.nie brać dziecka do sklepu
        3.skutecznie pilnować pociechy- co może oznaczać po prostu, że
        potomka trzymamy za rękę

        aga_martusia napisała:

        > Załamujące są te wypowiedzi, niedługo dzieciom bedzie wszystko
        > wolno, tłuc, niszczyc itp, nie musza miec zadnych wyrzutów,
        zadnego
        > opamietania, bo jak mama zwraca uwage to znaczy ze jest
        nienormalna,
        > opetana itp. No dobra - teraz mozecie pisac na mnie do woli.
    • koza_w_rajtuzach Re: No to o karach raz jeszcze... 15.03.10, 09:52
      hmmm...
      właściwie to rozumiem Twoją złość, ponieważ na pewno zdecydowanie bardziej
      wolałabyś wydać te pieniądze na książkę dla córki.
      Ale od strony Twojej córki, to wyglądało tak, że nie chciała tego rozbić,
      zrobiła to niechcący jak sama napisałaś, więc na pewno trochę się przejęła tym,
      że tak się stało. Ale Ty zaproponowałaś wspaniałe rozwiązanie, które ją
      rozgrzeszało. Zniszczyłaś jakiś szklany przedmiot, to nie kupię ci tej książki.
      Naprawdę super. Córka w tym momencie mogła poczuć się bez winy. Po prostu
      uznała, że to sprawiedliwe. Może się mylę, ale wydaje mi się, że Twoja córka
      powiedziała, że nic nie szkodzi, bo chciała Ciebie pocieszyć, nie chciała, żebyś
      się denerwowała. Pewnie wiedziała, że wolałaś kupić jej tą książkę niż płacić za
      rozbity przedmiot, więc chciała dać Ci do zrozumienia, że się tym nie przejmuje.
      Moja mama zachowała się kiedyś naprawdę super kiedy rozbiłam coś w sklepie.
      Powiedziała, żebym się nie przejmowała, bo każdemu mogło się to zdarzyć.
    • jotde2 Re: No to o karach raz jeszcze... 16.03.10, 12:57
      aszpr
      dobrze zrobiłaś że wyciągnełaś konsekwencje , nieważne że tym razem
      nie do końca trafione (córcia sie nieprzejeła zbytnio) nastepnym
      razem będzie ciut ostrożniejsza bo kto jej zagwarantuje że kolejne
      konsekwencje niebędą trafione lepiej. można było jeszcze powiedzieć
      córci że tłukąc zachowuje sie jak mała gapcia (nieobrażliwe a dzieci
      tego nielubią smile.nieważne czy stłukła chcący czy nie ,teraz wie że
      odpowiedzialność jest za skutek bez tłumaczenia że
      to ,tamto ,owanto wink
      • verdana Re: No to o karach raz jeszcze... 16.03.10, 13:07
        Nieobraźliwe????
        No i doskonale jest nauczyć dziecko, ze nie intencje, a jedynie
        skutek się liczy. Niech wie, ze matka żadnych okolicznosci
        łagodzacych nie uznaje, nie tak jak np. sąd. Liczy się tylko efekt -
        i to zawsze na niekorzyść oskarżonego.
        • jotde2 Re: No to o karach raz jeszcze... 16.03.10, 13:55
          wszędzie widzisz gnębione i niesłusznie karane dzieci ?

          verdana napisała:

          > Nieobraźliwe????

          obrażliwe by było ze złością -ty flejo.

          > No i doskonale jest nauczyć dziecko, ze nie intencje, a jedynie
          > skutek się liczy.

          oczywiście .

          Niech wie, ze matka żadnych okolicznosci
          > łagodzacych nie uznaje, nie tak jak np. sąd. Liczy się tylko
          efekt -
          > i to zawsze na niekorzyść oskarżonego.

          raz tak a raz inaczej. ja jestem np. dość pobłażliwy i dlatego
          koncentruje sie na konsekwecjach w częsci relacji .
          • verdana Re: No to o karach raz jeszcze... 16.03.10, 14:09
            Ehh... Szkoda słów.
            Jeśli liczy sie skutek, to nalezy ściągać, aby dostać wyższa ocenę,
            kraść w sklepach, aby mieć itd.
            • jotde2 Re: No to o karach raz jeszcze... 16.03.10, 14:28
              verdana napisała:

              > Ehh... Szkoda słów.
              > Jeśli liczy sie skutek, to nalezy ściągać, aby dostać wyższa
              ocenę,
              > kraść w sklepach, aby mieć itd.

              a Ty wierzysz że niekradniemy bo jest takie przykazanie wink hehhehe
              kary sie boimy i to lęk przed nią układa naszą moralność.
              • verdana Re: No to o karach raz jeszcze... 16.03.10, 14:33
                czyli - jak nie ma kary, to moralnosci też nie ma?
                No, to gratulacje. Jeśli córka kiedyś straci wiarę, to nie
                zazdroszczę - już bedzie mogla kraść.
                • jotde2 Re: No to o karach raz jeszcze... 16.03.10, 14:42
                  verdana napisała:

                  > czyli - jak nie ma kary, to moralnosci też nie ma?

                  w dłuższej konnsekwencji tak.to sie niedzieje z dnia na dzień .

                  > No, to gratulacje. Jeśli córka kiedyś straci wiarę, to nie
                  > zazdroszczę - już bedzie mogla kraść.

                  ???? nierozumiem ? o co chodzi ? ja mam wierzącą córke ? ty masz
                  wierzącą córke ?
                  • verdana Re: No to o karach raz jeszcze... 16.03.10, 15:13
                    Nie, ja jestem niewierzaca i wychowuję dzieci, że kraść nie wolno -
                    nawet jak nie ma za to zadnej kary.
                    Na przyklad nie wolno sciągać sobie książek i filmów z Internetu.
                    • jotde2 Re: No to o karach raz jeszcze... 16.03.10, 15:22
                      verdana napisała:

                      > Nie, ja jestem niewierzaca i

                      ja też i co z tego ?chyba ci sie dyskusje pomyliły

                      > wychowuję dzieci, że kraść nie wolno -
                      > nawet jak nie ma za to zadnej kary.
                      > Na przyklad nie wolno sciągać sobie książek i filmów z Internetu.

                      nieprawda ,kara jest .zaczeła byś myśleć żle o sobie jak ściągniesz
                      filmek bo wmówili ci że tak jest nie moralnie a to dla ciebie ważne .
              • nchyb Re: No to o karach raz jeszcze... 09.04.10, 10:12

                > a Ty wierzysz że niekradniemy bo jest takie przykazanie wink hehhehe
                > kary sie boimy
                mierzysz innych swoją miarą?
                Jako dziecko podkradałam w sklepach, dorosłam, przestałam.
                Nie kradnę, bo to nieuczciwe. Dlatego też nie ściągam z netu
                pirackich programów itp.
                Czyli są jednak tacy co nie kradną bie z powodów lęku przed karą,
                ale z powodu potrzeby uczciwości...
      • morekac Re: No to o karach raz jeszcze... 16.03.10, 13:44
        Gorzej, jak dziecko uparcie nie będzie okazywało skruchy wink.
        • verdana Re: No to o karach raz jeszcze... 16.03.10, 13:49
          Cóż, zawsze można zamknąć w ciemnej komorce, ew. pozbawić jedzenia.
          Przypomina mi się "Ania z Zielonego Wzgorza_ - dziecko w koncu
          zawsze się przyzna...
      • asia_i_p Re: No to o karach raz jeszcze... 11.04.10, 21:04
        Jak idziesz ze znajomą do sklepu i coś stłucze to też jej mówisz, że
        jest mała gapcia?
    • wieczna-gosia Re: No to o karach raz jeszcze... 20.03.10, 08:50
      nastepnym razem ja po prostu strzel- poplacze sie, ty zobaczysz
      autentyczny zal i bedzie git.
      • ania_irlandia Re: No to o karach raz jeszcze... 08.04.10, 18:46
        Przeczytalam caly watek i sobie mysle, ze to my nakrecamy
        dzieci 'niepozytywnie'. A moze wyciagnac dobre strony z sytuacji?
        TAkie nieprzejmowanie sie i niebranie wszystkiego do siebie moze tez
        byc zaleta. Jesli bedziesz oczekiwac, ze dziecko bedzie sie kajac za
        kazde przewinienie to potem dojdzie do tego, ze krytyczna uwaga
        szefa w pracy spowoduje w nas podobna lawine emocji. Mysle, ze
        dzieci z biegiem czasu i tak sie naucza (dojrzeja) jesli pozwolimy
        ponosic im konsekwencje pewnych wyborow. Nic na sile, budujmy
        pozywytny odbior swiata i siebie w naszych dzieciaczkach. Do pewnych
        rzeczy po prostu trzeba dorosnac. Ja sama pamietam, ze jako dzieciak
        nie przywiazywalam wagi do porzadku w pokoju i mama zawsze mi
        powtarzala, ze jak bede miec swoj dom to zarosne brudem, budzilo to
        moj bunt i niechec do niej, ze nie moge tak jak chce 'prowadzic'
        swojego pokoju. A teraz w moim obecnym domu wszystko jest na miejscu
        i wcale nie jest to armagedon. Musialam do tego dojrzec i to nie w
        wieku 40 lat, a wlasciwie po okresie dojrzewania. Taki przykladzik,
        ze to, ze sie Twoja corka nie przejela, nie znaczy, ze nie bedzie
        miala wlasciwie pojetego szacunku do rzeczy. Sama swojej coreczce
        powtarzam czesto, ze NIC SIE NIE STALO. U mnie sie fajnie to
        sprawdza, bo moje dziecko nie ma raczej charakteru, ze tak to
        nazwe 'rozwydrzonego', bardziej taki skromnawy i nie mam zamiaru
        pozwalac jej sie dreczyc, bo sie kakao wylalo. Bo rzeczywiscie, czym
        jest zbity kubek, ubrudzona bluzka wobec pozytywanej oceny i obioru
        samego siebie i co za tym idzie innych? Postawmy na relacje, a nie
        na bzdurne szczegoly. I pisze to osoba, ktora byla wychowywana tak,
        ze wszystkim sie przejmuje i nerwy sobie niepotrzebnie zuzywa. A
        moze gdyby na mnie nie krzyczano i umpominano tak czesto bylo by
        inaczej. Ucze sie dystansu do pewnych rzeczy i powolutku dziala, ale
        co sie naprzezywalam to moje sad Zreszta nigdy tego do konca sie nie
        pozbede, zwlaszcza jesli chodzi o relacje interpersonalne. Wiec moja
        rada bylaby taka, zeby nie zabijac w dziecku jego naturalnego
        przyjmowania swiata, wzbudzajac poczucie winy. Uczmy dzieci przez
        konsekwencje - ok, ale jeszcze bardziej i czesciej przez pogodne
        patrzenie na swiat i wzmacnianie pozytwnych wrazen.
        • kkokos Re: No to o karach raz jeszcze... 08.04.10, 19:37
          Ja sama pamietam, ze jako dzieciak
          > nie przywiazywalam wagi do porzadku w pokoju i mama zawsze mi
          > powtarzala, ze jak bede miec swoj dom to zarosne brudem, budzilo to
          > moj bunt i niechec do niej, ze nie moge tak jak chce 'prowadzic'
          > swojego pokoju. A teraz w moim obecnym domu wszystko jest na miejscu
          > i wcale nie jest to armagedon. Musialam do tego dojrzec i to nie w
          > wieku 40 lat, a wlasciwie po okresie dojrzewania.


          mam dla ciebie paskudną wiadomość
          wcale nie jesteś oryginalna, wyjątkowa i jedyna. jesteś - w tym, co w tym
          fragmencie opisałaś - przerażająco banalnie podobna do pi razy drzwi 80 procent
          polskiego społeczeństwa.
          twoja matka, niestety, też była podobna do większości matek. moja mówiła
          dosłownie to samo (czasem dodając "co z ciebie za kobieta, skoro nie przeszkadza
          ci ten bałagan?!!?!? nikt się z tobą nie ożeni!!!!". cholera, miała rację, za
          mąż nie wyszłam smile)

          z perspektywy nastoletniej bałaganiary, która wyrosła na wystarczająco dobrą
          panią domu (choć rzeczywiście ani gospochę, ani pedantkę), a teraz potyka się o
          rzeczy pokrywające podłogę w pokoju 14-letniego syna, naprawdę nie potrafię
          zrozumieć, dlaczego sprzątanie w pokoju nastolatka staje się w wielu rodzinach
          fetyszem...
          • verdana Re: No to o karach raz jeszcze... 08.04.10, 19:39
            Ja się mieszczę w pozostałych 20%. Bylam balaganiarą i nie wyrosłam.
            Potykam się o rzeczy we własnym pokoju, a do pokoju nastoletniego
            syna nie wchodzę.
            • kkokos Re: No to o karach raz jeszcze... 08.04.10, 20:08
              verdana napisała:

              > Ja się mieszczę w pozostałych 20%.

              no wiesz, ktoś musi smile
    • shamsa Re: No to o karach raz jeszcze... 08.04.10, 18:55
      ja nie rozumiem, za co ta "kara"? (cudzyslow, bo kara w istocie to inne pojecie,
      ty jej zabralas nagrode)

      nosz ludzie, siebie tez karzesz jak talerz stłuczesz? bezmyslnosc ma
      konsekwencje naturalne, dla kilkulatka wystarczajace (fakt, ze sie cos stluklo
      pewnie ja wystraszyl) a kara powinna byc za celowy zly postepek. na przyklad
      gdybys jej powiedziala, ze nie wolno podnosic przedmiotow z polek.

      zareagowala naturalnie, swietnie sobie poradzila ze stresem, ktory jej gratis
      zafundowalas, a ty sie martwisz jakie to niewdzieczne dziecko. lekcja dla niej
      taka, ze nie wazne co zrobi i powie, mama i tak focha strzeli.

      nie cierpie "kar", bo prawie nikt nie potrafi ich prawidlowo stosowac.
    • asia_i_p Re: No to o karach raz jeszcze... 11.04.10, 20:59
      Ale czego ty chciałaś - żeby się rozpłakała? Zrobiłaby to wyłącznie
      z żalu za książką, bo w ogóle się nie zorientowała, że zrobiła coś
      złego - i słusznie, bo nic złego nie zrobiła. Była nieostrożna,
      zdarzył się wypadek i tak się najadła strachu i wstydu, a ty jej
      jeszcze dowaliłaś i martwisz się, że dowaliłaś za mało.
      Ja bym się cieszyła, że dziecko się nie przejęło - no i ta książka
      dość szybko zostałaby przyniesiona jako niespodzianka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja