agresja na placu zabaw... jak reagujecie

19.03.10, 22:20
Pytanie czysto teoretyczne smile Jak reagujecie jeżeli widzicie obce dziecko
kilkakrotnie uderza wasze dziecko np łopatką w piaskownicy lub specjalnie
popycha podczas zabawy, gryzie, drapie. Szczególnie interesuje mnie wasza
reakcja na sytuację gdy rodzic małego agresora nie widzi , udaje że nie widzi
, nie uważa tego za problem lub nie obchodzi go to. Proszę o wypowiedzi.smile
    • nangaparbat3 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 19.03.10, 23:18
      Bardzo spokojnie i na maxa łagodnie, ale też stanowczo mówilam dziecku, ze tak
      nie wolno, bo boli/jest niebezpieczne/moze skrzywdzic (zależnie od wieku dziecka
      - co jest w stanie zrozumiec), swoje czasem odsuwałam na bok, jesli widzialam,
      ze bez szans.
      Zazwyczaj rodzic sie wtedy intensywnie włączal, doprowadzal wlasne dziecko do
      ryku i odchodzili.
      Ale to byly rzadkie, zupełnie wyjatkowe sytuacje.
    • jotde2 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 19.03.10, 23:35
      stonkaziemniaczana napisała:

      teoretycznie jeśli sytuacja była by poważna i przeciągająca sie do
      musiał bym chyba ochronić swoje i opieprzyć opiekuna tamtego.
      praktycznie jak był jeden pac łopatką to po paru sekundach danych
      na analize swojej ćpowatości swojemu utuliłem go i w domu pouczyłem
      jak ma reagować (pouczenie polegało na zakupie małego worka
      bokserskiego i odgrywaniu scenek - worek pac synka ,synek pac
      worek smile ) narazie sytuacja sie niepowturzyła więc niewiem czy
      poskutkowało crying
      • morelee Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 20.03.10, 09:41
        jotde2 napisał:

        > i w domu pouczyłem
        > jak ma reagować (pouczenie polegało na zakupie małego worka
        > bokserskiego i odgrywaniu scenek - worek pac synka ,synek pac
        > worek smile ) narazie sytuacja sie niepowturzyła więc niewiem czy
        > poskutkowało crying

        Żartujesz, prawda?

        W przyszłości będziecie trenowali z bejsbolem? z nożem? Jak tamten twojego pac
        bejsbolem to twój też go pac? A jak tamten bum z pukawki to twój mały tez go
        bum? Na czym skończysz szkolenie?
        • agulle Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 20.03.10, 13:17
          morelee napisał:
          Żartujesz, prawda?

          nie wiem, czy jotde2 żartowała, ale ja tak zamierzam uczyć moje
          dzieci: "bić się nie wolno, ale jak ktoś Cię bije oddaj, możesz nawet
          mocniej".
          Jako niańka miałam takiego właśnie podopiecznego, co to się wszystkim
          dawał "packać". W końcu przeprowadziłam mu trening samoobrony:
          popchnęłam go (spoko wszystko pod kontrolą, nie zaszczuwać mnie o
          znęcanie się na dzieciem), on nic, to ja go znowu popchnęłam, on nic
          w końcu mu mówię:
          - Krzysiu ja Cię popchnęłam.
          - wiem
          - mogłam Cię popchnąć?
          - nie?
          - zrobiłeś mi coś, żebym Cię popychała?
          - nie.
          - to dlaczego się nie bronisz?
          - bo mama mi nie pozwala się bić
          - ale oddać chyba możesz?
          - nie wiem.
          Dialog był trochę dłuższy i bardziej rozbudowany ale coś w tym stylu.
          W każdym razie potem miewaliśmy "regularne bijatyki" między sobą,
          Krzyś w końcu przestał być zbieraczem kuksańców nawet od mniejszych
          dzieci. Byłam z tego dumna.
          • kobraluca Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 20.03.10, 14:27
            wiele zalezy od wieku dziecka
            5-latek jest w stanie zrozumiec co to jest samoobrona, 2-latek nie
            • kiniak22 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 20.03.10, 19:19
              wiadomo ze jak wiekszosc rodzicow nie pozwalam bic innych dzieci ani stosowac
              wobec nich jakiejkolwiek przemocy ALE w sytuacji kiedy inne dziecko uderzy moje
              to w zaleznosci od reakcji mojego dziecia albo "pouczam" niekoniecznie spokojnym
              glosem obcego agresora albo po prostu kaze dzieciorowi zlemu oddac z nawiazka,
              przewaznie taki dziec potem wyje albo wielkie zdziwko jest ze mu jakies dziecko
              raczylo oddac, do zacietych bojek poki co nie dochodzilo i konczylo sie na
              szarpaniu, wydzieraniu zabawek albo popychaniu, moje dzieci maja 5 i 3 lata i
              jako ze same sie leja na codzien kilkaset razy to chociaz nie musze ich uczyc
              samoobrony bo od dawna wiedza po co bozia im dala rece i zeby smile
              co do rodzica agresora to jezeli zareaguje odpowiednio czyli strofuje swoje
              dziecko to nie robie nic, ale jak jakas mamusia czy tatus wogole nie reaguje na
              zle zachowanie swojego dziecia to juz zwracam uwage
            • jotde2 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 23.03.10, 10:10
              kobraluca napisała:

              > wiele zalezy od wieku dziecka
              > 5-latek jest w stanie zrozumiec co to jest samoobrona, 2-latek nie

              jeszcze nierozumie ?tym lepiej .zrozumie póżnie i będzie miał już to
              we krwi czyli poza analizą .
          • titta Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 19.05.10, 13:08
            Ciekawe...
            Pac, wiec zgodnie z pouczeniem malec oddaje mocniej, nastepne pac
            jest jeszcze mocniejsze, wiec oddaje, i tu nastepuje...prawy prosty.
            Nie wierzyla bym, gdybym na wlasne oczy nie widziala: zanim
            zainterweniowalam dwulatek (chyba niechcacy) wyprowadzil piekne
            udezenie piescia, owocujace sliczna opuchlizna na policzku trzylatka
            i prawie godzinnym szlochem (musialo bolec).
            Chyba lepiej uczyc odchodzic, zamiast oddawac, bo to prowadzi do
            nikad.
          • ylunia78 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 17.06.10, 17:32
            i ja jestem za tym,żeby dziecku wytłumaczyć,że nie ma sobie dać "pluć w kaszę"
            Ja też będę mojego uczyła,że jak ktoś mu coś,to ma oddaćsmile
            Nie może być memeją i dać się bić innym ,bo w życiu sobie potem nie poradzi.
            Ja jestem taka,że zawsze sobie poradzę,wykłócę się itp i chcę,żeby moje dziecko
            sobie też tak radziło,bo jak widzę moją szwagierkę,która wstydzi się pójść do
            urzędu coś załatwić to mnie krew zalewa!!!!
            Takiej memeji w domu nie chcę!!!!
        • jotde2 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 23.03.10, 10:12
          morelee napisał:

          > bejsbolem to twój też go pac? A jak tamten bum z pukawki to twój
          mały tez go
          > bum?

          jak kupisz dziecku zabawkową pukawke to w przyszłości napewno kogoś
          zastrzeli ? puknij sie wink
    • silje78 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 20.03.10, 20:28
      podchodzę do dzieci i zwracam uwagę dziecku. jeśli rodzic nie
      widzi/nie chce widzieć to nie będę czekać aż sie zainteresuję.
      miałam taką sytuację dwa razy. raz moja córka oddała (miała 20
      miesięcy), drugi raz starszy o rok chłopiec popchnął ją w
      piaskownicy. podeszłam, zwróciłam uwagę, że tak nie wolno robić i
      tyle. nie należy przesadzać w rzadną stronę. dzieci muszą same
      rozwiazywać swoje problemy (i często nadgorliwosć rodziców tylko
      pogarsza sytuację), ale nie pozwolę też na to żeby rodzić udawał, ze
      nie widzi jak jego smyk sieje spustoszenie w piaskownicy wink
    • alabama8 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 22.03.10, 09:44
      Jak reagujecie jeżeli widzicie obce dziecko kilkakrotnie uderza
      wasze dziecko np łopatką w piaskownicy lub specjalnie popycha
      podczas zabawy, gryzie, drapie ...


      Dziwne pytanie i zastanawiam się jakiej odpowiedzi oczekuje autorka:
      a) interweniuję
      b) udaję że nie widzę

      ... chociaż ja i tak zawsze stosuję metodę c) czekam aż młody straci
      cierpliwość i walnie na odwal.
      • stonkaziemniaczana Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 22.03.10, 18:17
        Wczoraj byłam świadkiem ciekawej sytuacji. Dziecko ok roczne i dziewczynka (obca
        dla roczniaka)ok 4 lat. Mały puszczony przez matkę chodził po kościele,
        dobiegała dziewczynka i pchała małego.... po kilkunastu krokach szybkiego tempa
        (wymuszonego pchaniem)mały się przewracał zaś dziewczynka przeskakiwała nad nim
        podnosząc nogę. Sytuacja powtarzała się wielokrotnie (więcej niż 10 razy) Kiedy
        mały leżał matka dziewczynki podchodziła do niej i ją odciągała a po chwili to
        samo. Ja nie miałabym w sobie tyle wyrozumiałości co matka tego roczniaka. Jak
        wy byście postąpiły w tej sytuacji?
        • agar2208 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 23.03.10, 00:20
          Ja po pierwsze nie puściła bym rocznego dziecka żeby latało samo po kościele.
          A ze strony matki tego roczniaka nie było zadnej reakcji?
          Jak by już (teoretycznie) moje dziecko samo chodziło sobie po kościele i inne
          dziecko by je pchnęło to po prostu bym podeszła i zabrała swoje dziecko.
          Dla mnie jest chore jak właśnie matki zabierają takie maluch do kościoła.
          Przecież takie małe dziecko nie wysiedzi spokojnie w kościele, bedzie właśnie
          latać, wyrywać się, mama nie skorzysta ze mszy bo bedzie zaganiana za dzieckiem.
          Takie dziecko uciekając przed matka robi raban, rozprasza innych, moim zdaniem
          się męczy.
          Ewentualnie w grę wchodzi msza dla dzieci.
          • japaa Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 23.03.10, 10:54
            Kościół jest dla wszystkich, jeśli tego nie rozumiesz, nie masz po co tam
            chodzić. Pokrótce: społeczeństwo (dzieci boże) składa się z grubsza biorąc z
            niemowląt, dzieci, młodzieży, dorosłych i starców, natomiast dzieci mają to do
            siebie, że nie usiedzą w miejscu. Kropka.
            Ja natomiast zawsze trafię w kościele na taką babcię, co to nie pośpiewa razem
            ze wszystkimi, tylko wszystko przeciąga i przedłuża, a przy tym głos ma donośny
            że ho ho. Wkurza mnie to! Ale co mam zrobić, wystąpić o zakaz jej wstępu do
            kościoła?
            • joasia_44 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 26.05.10, 09:33
              Dobre! Z tymi babciami to szczera prawda!
          • epreis Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 16.04.10, 20:55
            yy..nie wysiedzi?
            moje nigdy nie biegały...ŻADNE....

            mnie bardziej zbulwersowało,że nikt 4 latki na 4 literach (szczególnie w kościele) siedzieć nie nauczył...
            • atena12345 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 02.05.10, 11:50
              epreis napisała:

              > yy..nie wysiedzi?
              > moje nigdy nie biegały...ŻADNE....
              >
              > mnie bardziej zbulwersowało,że nikt 4 latki na 4 literach
              (szczególnie w koście
              > le) siedzieć nie nauczył...

              moja jak miala 4 lata to nie wysiedziała spokojnie. Jak się uczy
              dziecko, gdy rozmowa nie pomaga? Ale oczywiście inne "tolerancyjne"
              katoliczki pomogły nam znaleźć rozwiazanie - przestaliśmy chodzić do
              kościoła.
          • atena12345 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 02.05.10, 11:48
            agar2208 napisała:

            >> Dla mnie jest chore jak właśnie matki zabierają takie maluch do
            kościoła.
            > Przecież takie małe dziecko nie wysiedzi spokojnie w kościele,
            bedzie właśnie
            > latać, wyrywać się, mama nie skorzysta ze mszy bo bedzie zaganiana
            za dzieckiem
            > .
            > Takie dziecko uciekając przed matka robi raban, rozprasza innych,
            moim zdaniem
            > się męczy.
            > Ewentualnie w grę wchodzi msza dla dzieci.

            i to jest własnie chrześcijańska tolerancja.
            • asia_i_p Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 03.05.10, 23:03
              Mnie zdumiewa fakt, że od wiernych w kościele oczekuje się
              tolerowania sytuacji, które byłyby oczywiście niedopuszczalne w
              teatrze, kinie, kawiarni, itd. Czyżby jednak gdzieś podskórnie
              funkcjonowało przekonanie, że to tylko kościół, tu nie trzeba się
              skupić, starczy przestać godzinkę uśmiechając się do sąsiadów?

              Msze dziecięce są po to, żeby wtedy nikt nie miał prawa się skrzywić
              na biegające dziecko. Idąc na msze dla dorosłych człowiek ma prawo
              liczyć, że będzie mógł się skoncentrować na kazaniu, na słuchaniu
              czytań, na modlitwie. I jeśli minie go w tym czasie dwadzieścia razy
              śmiejący się radośnie dwulatek i biegnąca za nim matka, to może go
              to zdekoncentrować, a za którymś razem nawet zirytować.

              Te same matki tego samego dziecka na przykład na siłownię czy
              fitness ze sobą nie zabierają, choć przecież nawyki zdrowego życia
              też trzeba wpajać od małego.
              • asia_i_p Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 03.05.10, 23:08
                Dodaję - mnie osobiście dzieci biegające po kościele nie
                przeszkadzają, w czytelni też by mi nie przeszkadzały. Mam zdolność
                skupiania się na tyle silną, że trzeba bardzo dużych bodźców
                zewnętrznych, żeby mnie rozproszyć. Mam jednak dużo zrozumienia dla
                osób, które takiego szczęścia jak ja nie mają i potrzebują trochę
                skupienia. Dlatego moje dziecko bywało w kościele, kiedy jeszcze
                przesypiało msze w wózeczku i zaczyna bywać teraz jako 4,5 latka - w
                czasie, kiedy nie potrafiło wysiedzieć spokojnie, do kościoła nie
                chodziło. Zostawało z tatą.
                • epreis Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 03.05.10, 23:26
                  mi też nie przeszkadzają, ja wiem,że są dzieci które rozsadza temperament.

                  ale drażni mnie jak widzę, mamę prowadzającą roczniaka- żeby się pochwalić (no tak to wygląda) a kilka lat później użerającą się z dzieckiem starszym, bo dlaczego w kościele nie stoi spokojnie.
              • atena12345 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 04.05.10, 10:34
                asia_i_p napisała:

                > Mnie zdumiewa fakt, że od wiernych w kościele oczekuje się
                > tolerowania sytuacji, które byłyby oczywiście niedopuszczalne w
                > teatrze, kinie, kawiarni, itd. Czyżby jednak gdzieś podskórnie
                > funkcjonowało przekonanie, że to tylko kościół, tu nie trzeba się
                > skupić, starczy przestać godzinkę uśmiechając się do sąsiadów?
                >

                Bylas kiedyś na mszy protestanckiej? Jas byłam z ciekawości: 3
                godziny modlitwy szczerej, radosnej, głośnych rozmów i śpiewów,
                dyskusji i świadectw. Ale były to też 3 godziny spędzone w poczuciu
                wspólnoty i zrozumienia.
                Ale tak, masz racje wybitna katoliczko: dzieci to samo zło, chyba że
                matki potrafia je tak wytresować, by w wieku niemowlectwa były juz w
                stanie w spokoju i skupieniu wytrzymać godzinę mszy.
                Trzymaj sie swoich pogladów, nie zadziwilaś mnie, bo juz nie raz
                spotkalam się z taka postawą.

                > Msze dziecięce są po to, żeby wtedy nikt nie miał prawa się
                skrzywić
                > na biegające dziecko.

                A ja myślałam, że po to by dzici przedszkolne i szkolne mogły
                aktywniej uczestniczyć w tej mszy?? No ale ja aktualnie
                niepraktykujaca, więc mogę się nie orientować sad

                > Idąc na msze dla dorosłych człowiek ma prawo
                > liczyć, że będzie mógł się skoncentrować na kazaniu, na słuchaniu
                > czytań, na modlitwie. I jeśli minie go w tym czasie dwadzieścia
                razy
                > śmiejący się radośnie dwulatek i biegnąca za nim matka, to może go
                > to zdekoncentrować, a za którymś razem nawet zirytować.
                >

                Uśmiechniety dwulatek też jest człowiekiem, myśle, że wiele osób o
                tym zapomina.

                > Te same matki tego samego dziecka na przykład na siłownię czy
                > fitness ze sobą nie zabierają, choć przecież nawyki zdrowego życia
                > też trzeba wpajać od małego.

                No wiesz w przykazaniach kościelnych nic nie ma o obowiązku
                uczęszczania do silowni, a jednak o uczestnictwie we mszy jest.
                Nawyki zdrowego zycia, to jednak nie to samo co praktyka religijna.
                Ps.
                I cos Ci jeszcze powiem, bo mnie szlag trafia jak czytam takie
                pierdoły!
                Kościół jest dla wszystkich, równiez dla dzieci i może Cie to
                zniesmaczy także dla dzieci ruchliwych czy nadpobudliwych. Jesli do
                kościoła przyjdzie matka z niepełnosprawnym dzieckiem, albo osoba z
                zespołem "Tureta", to tez się tak bulwersujesz?
                Jeśli potrzebujesz sie pomodlić w ciszy i skupieniu, to siedź w domu
                i módl sie do ikony!
                Idąc tokiem Twojego rozumowania na msze dla dzieci nie powinno sie
                wpuszczać osób dorosłych za wyjatkiem opiekunów dzieci.
                Póki moje dziecko nie było w stanie spokojnie wytrzymać seansu w
                kinie, to z nim tam nie chodzilam, na seanse teatralne dla dzieci
                szlam, bo tam jest większa tolerancja dla małych widzów niz dla
                małych katolików w kościele.
                Mieszkam w polskim tzw. "świętym mieście" i widziałam bojówki
                rydzyka. Nie zadziwilaś mnie...a szkoda.
                • asia_i_p Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 24.05.10, 14:35
                  Strasznie mi agresywnie zarzucasz agresję.
                  A mnie chodzi tylko o to, że kościół jest miejscem modlitwy i jeśli ktoś do niej
                  potrzebuje skupienia, to ma do tego prawo nie mniejsze niż do skupienia się na
                  czytaniu w czytelni. Co nie wyklucza urządzenia w tej samej czytelni głośnego
                  czytania w innym czasie.
                  Więc niech będą ekspresyjne nabożeństwa dla ekstrowertyków i małych dzieci, ale
                  niech ci potrzebujący wyciszenia mają na nie szansę.

                  A co do teatru, to bywam z dzieckiem w teatrze lalek i pomimo nakierowania na
                  dzieci, interaktywnych przedstawień i akceptowania oczywiście dużego poziomu
                  głośności, inspicjenci ściągają jednak dzieci usiłujące wejść na scenę i odnoszą
                  je rodzicom.

                  A dlaczego nie zabierałaś dziecka na spektakle kinowe? Nie z szacunku dla
                  potrzeb innych oglądających czasem? Więc może potrzebom innych chodzących do
                  kościoła też się należy jakiś szacunek.
    • truscaveczka Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 23.03.10, 09:48
      Rozdzielam, sugeruję córce inną aktywność. Jeśli agresor jest
      uparty, mówię mu "Nie wolno" i dbam o bezpieczeństwo dziecka
      własnego.
      • srebrnarybka Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 23.03.10, 15:50
        A z ciekawości zapytam: co robicie, kiedy Wasze dziecko w
        piaskownicy zachowuje się agrsywnie wobec innych dzieci? Jakoś
        przenigdy na tym forum nie spotykam rozważań dopuszczających myśl,
        że to nasze własne dziecko może zachowywać się źle i co zrobić, by
        się tego oduczyło. Tylko zawsze piszą tu matki krzywdzonych dzieci...
        • morekac Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 23.03.10, 23:58
          Cóż, ta tendencja utrzyma się aż do gimnazjum... wink
        • szarsz Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 24.03.10, 09:41
          srebrnarybka napisała:

          > Jakoś przenigdy na tym forum nie spotykam rozważań dopuszczających
          > myśl, że to nasze własne dziecko może zachowywać się źle i co
          > zrobić, by się tego oduczyło.

          Etam, przesadzasz. Z własnym sprawa jest jednak o niebo prostsza i
          często nie ma się nad czym rozwodzić. A wątki o tym, że nie chce się
          dzielić, czy że źle się zachowuje w piaskownicy pojawiają się może
          nie bardzo cżęsto, ale jednak regularnie. A z obcym wiadomo - w
          teorii powinien interweniować rodzic tego obcego. Problem się robi,
          jak nie interweniuje.
        • truscaveczka Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 16.04.10, 13:41
          Moje dziecko nie wykazuje cech socjopatycznych. Może jednak nie
          wiedzieć, że np. huśtanie się na huśtawce z roczniakiem jest
          bezpieczne, więc kontroluję jej postępki wink i ingeruję, gdy posuwa
          sie za daleko.
        • alabama8 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 16.04.10, 15:01
          srebrnarybka napisała:
          A z ciekawości zapytam: co robicie, kiedy Wasze dziecko w
          piaskownicy zachowuje się agrsywnie wobec innych dzieci?


          Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień ... A poważniej -
          nikt nie jest idealny, moje młode gdy było w wieku piaskownicowym
          też trochę broiło. A jak broiło to dostawało opierdziel, ale nigdy
          nie poniżałam ga na tyle żeby wymuszać publiczne przeprosiny.
          Opierdziel i kropka.
          • anita53 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 20.05.10, 01:02
            alabama8 napisała:

            A jak broiło to dostawało opierdziel, ale nigdy
            > nie poniżałam ga na tyle żeby wymuszać publiczne przeprosiny.
            > Opierdziel i kropka.

            Rozumiem, że jeśli dziecko komuś zrobiło przykrość, zraniło, uderzyło etc, to
            nie musi przepraszać za swoje zachowanie? Super. Po przeczytaniu większości
            wypowiedzi na ten temat, też kupuję worek treningowy i od dziś moje dziecko nie
            będzie nikogo przepraszać, dostanie TYLKO "opierdziel".
        • atena12345 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 02.05.10, 11:53
          srebrnarybka napisała:

          > A z ciekawości zapytam: co robicie, kiedy Wasze dziecko w
          > piaskownicy zachowuje się agrsywnie wobec innych dzieci? Jakoś
          > przenigdy na tym forum nie spotykam rozważań dopuszczających myśl,
          > że to nasze własne dziecko może zachowywać się źle i co zrobić, by
          > się tego oduczyło. Tylko zawsze piszą tu matki krzywdzonych
          dzieci...

          no ja mam akurat bojową córkę smile
          robilam to samo co w odwrotnej sytuacji: reprymenda i wykład na
          temat tego, że skoro atakuje może sie spodziewać reakcji. Oczywiście
          mówimy o dzieciach przynajmniej 3-letnich, bo mniejsze to po prostu
          odciągałam.
      • oczko426 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 16.04.10, 13:10
        Też tak robię.Chociaż niektóre mamy (w szczególności niestety te
        bardziej wykształcone-przynajmniej z moich doświadczeń to wynika)
        sie oburzają jak to obca osoba zwraca mojemu dziecku uwagę.Same tej
        uwagi nie zwrócą oczywiście.Natomiast zauważyłam,że takie "proste"
        kobiety od razu reagują,tłumaczą itd.Ale pewnie nie ma reguły które
        reagują a które nie.
        Jeśli np.widzę,że jakiś maluch ma ewidentnie sadystyczne zapędy,to
        zdecydowanie odizolowuję moje dziecko od tamtego,bo takiego
        dzieciaka się nie upilnuje.Wystarczy na sekundę się odwrócić,a ten
        ile zdąży nasypie piachu w oczy,miażdży dłoń i robi to dotąd aż
        maluch się nie popłacze.Na grymas bólu u "przeciwnika" nie
        reaguje,bada co się stanie jak zrobi to mocniej.Miałam to
        nieszczęście (a w zasadzie moje dziecko),że poznałam trójkę takich
        dzieci.Bezwględnie należy chronić dziecko przed takimi i nawet na
        chwilę nie spuszczać z oczu.
        • puszek12345 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 16.04.10, 14:04
          Moje młode nie bije. Ale jak zobaczy, że ktoś się bawi jej
          zabawka..dzieje się smile Wyrywa, płacze itd. Tłumaczę jej wtedy, że
          chłopczyk/dziewczynka pozyczyli sobie i napewno pożyczą coś jej ze
          swoich zabawek. Jeśli usilnie wyrywa dzieciakowi swoją zabawkę,
          łapię za rączkę, przytrzymuję i czekam aż jej atak złości minie.
          pózniej znów tłumaczę.
          Jak jakiś dzieciak bije czy popycha moją mała, patrze mu w oczy(w
          zasadzie to już wystarcza bo moje spojrzenie może zabić)i grzecznie
          tłumaczę, że nie wolno tego robić bo boli itd. Nie wiem dlaczego ale
          w takich kwestiach obce dzieci zawsze się mnie słuchają(pewnie
          dlatego, że-patrz wzmianka o wzroku)
          Raz tylko mnie poniosło, spacerowałam z młodą która była tydzień po
          operacji oka,opatrunek na pół buzi, podleciał gówniarz lat ok 4 i
          pac ją pięścią w buzię. Matka i babcia zareagowały nawet nie
          patrząc "X nie wooolnooo bić innych dzieeeci"i spacerek dalej,a mały
          pac mojego dziecia drugi raz. Złapałam gówniarza za rękę nieco
          mocniej niż powinnam i wycedziłam, że nie bije się innych dzieci.
          Dzieciak w ryk, matka z babką lecą z awanturz..ech, nie chciało mi
          się już z nimi rozmawiać ani komentować.
          Całkiem prawdopodobne, że ów chłopiec nie walnął by drugi raz małaj
          gdyby mamusia zareagowała inaczej no ale skoro była pochłonięta
          rozmową...
    • mr_cellophane Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 16.04.10, 14:53
      W większości zostawiam spraw mojemu synowi aby sam rozwiązywał problemy w
      piaskownicy.
      Z jednym wyjątkiem.
      Zdarzenie miało miejsce na placu zabaw gdy 4 latek z upodobaniem odrywał
      betonowe kawałki starego chodnika i rzucając celował w mojego 2 latka siedzącego
      w piaskownicy.
      Najpierw zwróciłem uwagę temu chłopczykowi, że to co robi jest niebezpieczne i
      może kogoś skrzywdzić - brak reakcji.
      Zwracam więc uwagę matce która zajęta jest plotkami z koleżanka - reakcja
      zdawkowe "Filipek przestań!" - rzucone w powietrze i powrót do plotek.
      Widząc że sytuacja stała się naprawdę poważna (kawałki betonu były coraz
      większe) spokojnie podszedłem do chłopca i cichym szeptem patrząc mu prosto w
      oczy powiedziałem że jeśli jeszcze raz rzuci tym betonem to połamie mu paluszki.
      Reakcja była natychmiastowa - bryła betonu wypadała mu z ręki, zbladł, rozpłakał
      się i pobiegł do mamy. Mam musiał przerwać ploteczki i zająć się swoim synkiem.
      Nie jestem szczególnie dumny z takiego rozwiązania sprawy lecz nic bardziej mnie
      nie irytuje na placu zabaw jak brak odpowiedzialności za własne dzieci.
      A sposób okazał się nadzwyczaj skuteczny.
      • dorota.konowrocka Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 17.04.10, 22:41
        Groźba połamania paluszków genialna smile Zastosuję następnym razem, jak spotkam
        takiego małego niereformowalnego. Ostatnio taki właśnie egzemplarz moja
        najmłodsza spotkała na placu zabaw. Wchodził za nią, a raczej przez nią i po
        niej na zjeżdżalnię, próbował zepchnąć ją ze schodków, wreszcie napluł jej na
        czapkę. Rodzice najpierw nie reagowali, a potem zaczęli wygłaszać jakąś tyradę w
        przestrzeń: Oliwierku, nie chcę widzieć takiego chuligana, proszę zachowywać się
        grzecznie w stosunku do innych dzieci... I tak monotonnie dalej, a Oliwierek
        czarcie spojrzenie i w gruncie rzeczy kompletne zagubienie, bo w gruncie rzeczy
        nikt mu chyba nigdy jasno nie przekazał, że tak NAPRAWDĘ i NA SERIO nie wolno
        robić. Powiedział "tak nie wolno, nie rób tak" i skupiłam się na zapobieganiu
        jego zbliżaniu się do małej. Ale następnym razem morderczo wyszepczę paluszkową
        groźbę smile)
    • epreis Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 16.04.10, 20:51
      zwracam agresorowi uwagę, no chyba,że moje dziecko samo sobie z sytuacją radzi....
    • ludmila1983 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 23.04.10, 19:50
      POWIEM TAK NIE MAM DZIECKA ALE CHRONILA BYM GO KIEDY TRZEBA ...A KIEDY
      TRZEBA O TO PYTANIE !
      MYSLE ZE DALA BYM MOJEMU DZIECKU CZAS NA REAKCJE MIMO "ZAGROZENIA ZE
      STRONY TAMTEGO DZIECKA" POPATRZYLA BYM CO MOJE ROBI CZY ODDA ,CZY UCIEKA
      CZY CO CZASEM DZIECKU TRZBA DAC TA "WOLNOSC" DO PODEJMOWANIA DECYZJI WIEC
      JAK NIE BEDZIE CHCIAL BYC Z TYM CHLOPCEM W PIASKOWNICY- POJDZIE
      GDZIE INDZIEJ CHYBA ZE DZIECKO WYRASTA NA BUNTOWNIKA I NIE USTAPI WTEDY
      TRZBA GO NAUCZYC ZE "TAK SIE NIE ROBI" (OKO ZA OKO) ALE OBSERWOWAC POZNIEJ
      AKTUOWAC !!!!!!! A I JESZCZE JEDNO DLA MAM ! MOWCIE SWOIM DZIECIA ZE SA
      NAJPIEKNIEJSZE I NAJMADZEJSZE WTEDY W SZKOLE NIE BEDA MIEC KOMPLEKSOW TAK
      JAK JA DZIEKI MOIM SIOSTROM KTORE ZAWSZE ZA CZARNA OWCE MNIE UWAZALY--
      POZDRAWIAM
    • atena12345 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 02.05.10, 11:44
      reaguję zdecydowanie: powstrzymuje dziecko bijące udzielajac
      pouczenia.
      Moja córka sobie zresztą świetnie radzi, bo potrafi przeprowadzić
      śledztwo by dociec kto jest opiekunem agresowra i "naskarżyć", albo
      prościej: oddaje mu z nawiazką. I wcale nie uważam, że to źle.
      • zalka80 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 04.05.10, 12:53
        byłam świadkiem takiej sytuacji.Wchodzę z moim 2latkiem na plac zabaw a tam
        babka(ok50lat) ciągnie dziecko(4-5 lat) za ucho.Ciągnie to mało
        powiedziane,tarmosiła go za ucho wykrzykując ,że czapkę jej wnuczkowi zdejmuje
        już trzeci raz.No to ja do tej babki :Co Pani robi?! ona: bo gówniarz źle się
        zachowuje.To ja do niej: A jakbym ja teraz do pani podeszła i wyciągała panią za
        ucho,bo pani źle się zachowuje?! Skutek był taki ,że się obraziła ,zabrała
        wnuczka i poszła.Dodam,że jej wnuczek miał na oko też4-5 lat.
        • atena12345 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 04.05.10, 13:09
          co innego jest jesli dzieci same miedzy sobą rozwiązują sytuację, co
          innego gdy starszy jednego wspiera siłą fizyczną. Gdybym była matką
          dziecka tarmoszonego, to oberwalabym chyba uszy tej babie.
          • dorotkaf1 Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 21.05.10, 14:07
            jeżeli jakieś dziecko "coś robi mojemu" to bez najmniejszych wahań zwracam uwagę
            opiekunowi tego dziecka !!!
    • yagnik Re: agresja na placu zabaw... jak reagujecie 18.06.10, 13:11
      Jeśli rodzic dziecka bijącego nie jest zainteresowany zwróceniem uwagi to ja to
      zawsze robię i nie interesuje mnie czy to się danemu rodzicowi podoba czy nie.
      Ja zawsze staję w obronie swojego dziecka. Choć teraz już ma 3 lata więc czasami
      czekam aż dziecko samo zareaguje, czytaj jeśli kolega z piaskownicy sypie na
      niego piachem to wiem że syn zareaguje sam i powie np. "weź na mnie nie syp"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja