Niedbające rodziny, dzieci samopas

24.03.10, 15:58
Znacie takie rodziny, które nie za bardzo przejmują się swoimi dziećmi?
U mnie w bloku mieszka taka rodzina, dwoje dzieci, starsza córka (nastolatka) i syn młodszy o parę miesięcy od mojej córki, czyli ok. 5,5letni. Matka niepracująca z tego co się orientuję, spotykam ją w najróżniejszych godzinach. Denerwuje mnie, że puszczają dziecko bez opieki odkąd skończył 3,5 lata - wówczas to jeszcze jako tako trzymał się dorosłych na dworzu, byle byli w zasięgu wzroku, ale jak miał 4 lata i więcej to już samopas. Pamiętam jak widziałam go siedzącego na krawężniku osiedlowej uliczki i zajadającego loda, podczas gdy nigdzie nie było widać opieki, no a miał 4 lata! Jakoś przeżył, takie dzieci "ulicy" to zwykle mają szczęście w sumie - szkoła życia co nie. Ale szkoda go bo w zimie nie raz pożyczał od nas sanki, jak powiedziałam czemu rodzice nie naprawią ich sanek (matka powiedziała mi, że ktoś im połamał deski) to tylko westchnął. A od wczoraj puka i chce pożyczyć łopatkę! Nie wyjęłam jeszcze łopatek z piwnicy, więc mu musiałam odmówić ale jejku, żeby jego rodzice nie mogli dziecku kupić łopatki?! W sumie są dbającą o siebie rodziną, jeśli chodzi o ubranie np. Ale palą i od piwa nie stronią, co znaczy, że mają pieniądze na takie rozrywki, mogliby na dzieci też coś wydać. Kilka razy chłopiec ten pukał do nas (my na parterze) by mu zapalić swiatło na klatce - bo nie dosięga, a idzie do mieszkania wyżej. Ludzie, czy niemożność samodzielnego zapalenia światła na klatce schodowej - czyli za małe dziecko, nie jest jakimś wskazaniem do niepuszczania tego dziecka samego na dwór? Nie, jego rodzice niczym takim się nie przejmują. Niestety z takich właśnie dzieci wyrasta trudna młodzież, która śmieci, niszczy coś - nie wiedzą co jest dobre a co złe, rodzice nie nauczyli ich tego. Przecież rok temu chłopiec ten w zabawie i bez powodu naginał takie młode chude drzewko do ziemi, takie o średnicy paru cm, a wysokie na 3 m, czyli giętkie, zniszczyłby jakbym nie zwróciła mu uwagi. A ilu jego brzydkich zachowań nie zauważę i nie pouczę? - większości.
    • morekac Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 24.03.10, 16:06
      Nie wyjęłam jeszcze łopatek z piwnicy, więc
      > mu musiałam odmówić ale
      Może jego mama też jeszcze nie wyjęła... Przecież dopiero śnieg
      stopniał...
    • camel_3d Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 24.03.10, 17:46
      a jak dl amnie to bardzo rozgarniete dziecko z niego. nie znam rodziny wiec
      ciezko mi mowic, ale sama piszesz, ze zadbani wiec nie jakies chamstwo. poza tym
      nie wiem jakie to twoje osiedle jest, ale 4 latek na ulicy to byla kiedys norma.
      jako 4 latek poszedlem odebrac kolege z przedszkolasmile oczywisci enie proszonysmile
      ale opiekunka uwierzyla, ze przyslala mni ejego babcia. mielismy raptem dwie
      ulice do przejscia.
      Takze 4 leetnie dziecko swietnie sobie moze poradzic...
      gdybym mieszkal na malym osiedlu to tez pozwolibym mojemu maluchowi na hasanie
      przy bloku..ale miszkam w centum miasta ..duzego..i zaluje ...
    • makurokurosek Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 24.03.10, 21:28
      A od wcz
      > oraj puka i chce pożyczyć łopatkę! Nie wyjęłam jeszcze łopatek z piwnicy, więc
      > mu musiałam odmówić ale jejku, żeby jego rodzice nie mogli dziecku kupić łopatk

      Po pierwsze mogą tez mieć w piwnicy, po drugie mogli jeszcze nie kupić a
      zeszłoroczne mogły sie zepsuć, po trzecie mogło się dzieciakowi nie chcieć iść
      na górę po łopatki prościej zapukać do ciebie .

      "Lu
      > dzie, czy niemożność samodzielnego zapalenia światła na klatce schodowej - czyl
      > i za małe dziecko, nie jest jakimś wskazaniem do niepuszczania tego dziecka sam
      > ego na dwór? "

      Wówczas to ja jako dziecko musiałabym wszędzie chodzić z opiekunem co najmniej
      do 3 klasy podstawówki, wówczas to chyba osiągnęłam wzrost pozwalający na
      samodzielne zapalanie światła. Idąc do pierwszej klasy miałam 110 cm. Za to moja
      córka mogłaby spokojnie wychodzić na dwór bez opieki w wieku 4,5
    • morekac Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 24.03.10, 22:18
      Światło mu zapalasz, sanki pożyczasz, łopatki - to po co będzie na piętro
      biegał. Na parter bliżej.
      • daga_j Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 25.03.10, 13:31
        Obawiam się, że to może być całe wyjaśnienie wink
        Ale w takim razie mam być tą "miłą", która nie odmawia, czy "wychowywać"
        dzieciaka, bo przecież pierwsze powinien swoich rodziców o coś prosić a nie do
        obcych ludzi.
        Jego starsza siostra ponad rok temu zapukała raz do nas by się .. wysikać, bo
        nie ma kluczy a nie wie gdzie jej mama poszła. No to już trochę nadużycie chyba?
        Ja mieszkałam na 4 piętrze jako dziecko i nie łaziłam po sąsiadach bo mi się coś
        chce a na górę za daleko.
        • iwoniaw Wiesz co, ja rozumiem, że cię to może irytować 25.03.10, 13:49
          takie "nachodzenie" i "zaczepianie", ale z opisu wynika, że dzieci są
          normalne, dobrze wychowane i bezpośrednie. I z pewnością mają większą
          potrzebę kontaktu z innymi ludźmi niż Ty wink To może denerwować osobę
          wycofaną i nie dążącą do nawiązywania relacji z otoczeniem, ale nie
          posuwałabym się do "wychowywania". Co uznałabym, że mogę zrobić/
          pożyczyć bez zbytniej fatygi, na to bym się godziła, co
          przekraczałoby moje granice, tego bym zwyczajnie, po prostu i bez
          moralizowania odmawiała ("niestety nie mogę ci (dzisiaj) pożyczyć
          łopatki" gdybym nie miała w planach do piwnicy schodzić - czy nawet
          gdybym się wzdragała na samą myśl przed wypożyczeniem przyniesionych)
          i po sprawie.
          Co do skorzystania z wc - wolałabym, żeby nawet mało mi znane dziecko
          sąsiadów poprosiło o możliwość skorzystania w razie niemożności
          dostania się do domu, niż lało pod oknami czy, nie daj Boże, gdzieś
          po kątach piwnicznych.
          I jeszcze jedno - nie masz oczywiście żadnego obowiązku bycia "miłą"
          czy "pomocną", w ogóle możesz ucinać wszelkie próby kontaktu. Ale te
          dzieci są normalne, ew. odmowy nie powinny się łączyć z prowadzeniem
          krucjaty "uświadomię wam, że wasze zwyczaje i rodzina to patologia".
        • camel_3d i cos zlego w byciu mila?? 25.03.10, 19:36
          jasne, latwiej byc chamowatym burakiem niz mila osoba. nie widze nic zlego w
          tym, ze dziecko przychodzi do ciebie. powinnas sie cieszyc, ze cie lubi i ma do
          ciebei zaufanie.
    • jotde2 Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 25.03.10, 14:13
      puszczanie samopas to chyba oki (choć sam tu gdzie mieszkam to niema
      mowy niestety by 5 latek sam śmigał przy ruchliwej ulicy dzielącej
      dwa place zabaw)ale w opisanym przypadku wracania dziecku gdy jest
      ciemno chyba przekroczono normy panujące w twojej i wiekszości okolic
      ( istotne jest jak robią inni rodzice z okolicy) ,brak osprzętu(
      grabki,sanki itd) u dziecka to napewno niezafajnie.
      jeśli by brak nadzoru był okresowy z premedytacją to oki ale tu
      chyba dziecko jest mało istotne dla rodziców .
    • pam_71 Re:Kto jest bez winy 25.03.10, 15:01
      niech pierwszy rzuci kamień wink
      Tylko proszę ... nie we mnie ;-p
      • sabka22 Re:Kto jest bez winy 25.03.10, 21:30

        Nie no bez przesady,4latek jest za mały że by sam biegał po dworze.
        U mnie dużo takich rodzin,szlag mnie trafia bo i z wózkami potrafią
        do 23 przy piwku siedzieć pod klatką.O dzieciach nie
        wspominam,2latki zaczynają kadence podwórkową bez rodziców,w lato
        często do 21.
        Dla mnie nie do przyjęcia,ja mam mniejwiecej dzień poukładany i
        zawsze czas spania czy kąpieli jest ten sam z małymi wyjatkami.

        Po drugie jakby mi tak dzieci sąsiadów pukały o wszystko to nie
        byłabym zadowolona,bo zacznie się od łopatki a skonczy na jedzeniu i
        piciu.Nie żałuje dzieciom obcym gdyby prosiły ale "dasz palec a
        wezmą całą ręke"to sie sprawdza w życiu
        • sabka22 Re:Kto jest bez winy 25.03.10, 21:31

          Kadencje miało byćsmile
          • makurokurosek Re:Kto jest bez winy 25.03.10, 23:18
            4 latek powinien być pod opieka ale pięciolatek bez problemu może sam bawić się
            na przyblokowym placu zabaw. śmieszy mnie ta nadopiekuńczość co poniektórych
            rodziców, którzy 7-8 latka boją się samego puścić na podwórko.
            • pam_71 Re:Kto jest bez winy 26.03.10, 11:31
              Makurokurosek ... to ja ci powiem, że ja mam opory puszczać moje ...
              ale puszczam wink Wiem, że to mój problem, który muszę przepracować.
              Takie życie.
              Jednocześnie ciesze się, że nie mam czasu "wisieć w oknie" i
              punktować sąsiadów za to jak wychowuja swoje dzieci. Tak łatwo i
              miło przyprawiać komuś łatkę na forum, podyskutować jaka to z Pani
              B. niedobra matka ... etc.
              • makurokurosek Re:Kto jest bez winy 26.03.10, 14:33
                > Makurokurosek ... to ja ci powiem, że ja mam opory puszczać moje ...
                > ale puszczam wink Wiem, że to mój problem, który muszę przepracować.
                > Takie życie.

                Bo tak naprawdę to my musimy dorosnąć do tego,że nasze dzieci rosną, nabywają
                coraz więcej umiejętności i stają się coraz bardziej samodzielne .
    • tully.makker Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 26.03.10, 11:34
      Menelia.

      W cywilizowanym kraju odebraliby im dziecko.
      • pam_71 Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 26.03.10, 11:38
        Tak najłatwiej ...
        • daga_j Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 26.03.10, 13:27
          Każdy ma po trochę racji. Ja się ciekawiłam, czy jest wiele i w każdym mieście
          takich rodzin, choć pewnie można przyjąć bez pytania, że tak. Niby normalna
          rodzina, ale jak mówię wychowywanie dziecka nie jest chyba ich priorytetem, po
          prostu jest dziecko, jakoś się zająć trzeba, dziecko sobie poradzi, ale coś
          więcej.. Jest to wychowywanie takich "blokersów", śmiecących, brzydko się
          wyrażających, dewastujących ławki i przystanki i to mnie martwi. Ja o swoje
          dzieci dbam po to właśnie by w przyszłości były kulturalnymi dorosłymi, a
          wcześniej młodzieżą niesprawiającą takich problemów.
          Nie jestem absolutnie za zabieraniem takim rodzicom dzieci, to przesada, widzę,
          żę jest między dziećmi a rodzicami silna więź, bo np. mimotego, że po dworzu
          chłopak chodzi samopas, to jak startował do przedszkola mając 4 lata to on
          najwięcej płakał za mamą i od 12 do 14 zanim przyszła to był płacz, albo
          zasypiał jako jedyny z dzieci (możę ze stresu?) - wiem to bo rozmawiałam z
          przedszkolankami o tym i owym. A zresztą jestem jedną z niewielu matek, które do
          przedszkola chodzą na di otwarte i wszystkie święta, wiec widzę jak funkcjonuje
          grupa i np. ten chłopiec nie jest nauczony posłuszeństwa czy rygoru jakiegoś, bo
          jak wszystkie dzieci robią prace przy stolikach to on nie uczestniczy. Bawi się
          autkami w tym czasie, ale nie chce się uczyć, tak to wygląda. Nie jest
          nadpobudliwy, bo inny chłopczyk w naszej grupie jest i też nie uczestniczy w
          zajęciach ale on to wtedy biega, zagaduje, widać, że jest nadmiernie energiczny.
          Także problem jest też w niechęci do edukacji, czyli znowu "minus" do dalszego
          rozwoju.
          • morekac Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 26.03.10, 14:31
            Ale czy ta niechęć do edukacji wynika z owego 'niezajmowania się'?
          • kurczak1 Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 26.03.10, 14:47
            Nie no po prostu są takie dzieci i takie rodziny. Każde dziecko
            inaczej się rozwija i w każdej rodzinie inne rzeczy są normą.
            Dziecku jest najlepiej w jegio środowisku rodzinnym i ktoś, kto
            sugeruje, że ze względu na nadmierną samodzielność 4-latka czy
            siedzeni po ciemku na podwórku należy odłączyć dziecko od rodziny,
            ma nierówno pod sufitem. Mój syn (10 lat) jest zawsze o 9 w łóżku, a
            do czasu ukończenia 8 lat spał o godz. 20. Ale wakacje są wyjątkiem.
            Są takie dni, kiedy wołam go do domu po 21. Zimą kiedy tylko ma na
            to czas i ochotę (a ja się modlę , żeby miał) jest na dwiorze po
            ciemku na sankach itp. Jako 6-latek chodził sam po centrum miasta
            (80 tys.), jeśli czegoś chciał, a mi się nie chciało iść. A należy
            do dzieci którym się codziennie czyta, szkoła muzyczna, różne kółka,
            wyjazxdy na kolonie, łażenia ze mną po górach itp. Czyli raczej
            zadbany. Za to syn sąsiadów nigdy nic nie moze, babcia albo mama mu
            nie pozwalają, jest zawsze ślicznie, czysto ubrany i nie wolno mu
            się brudzic, a od domu odchodzi tylko do pobliskiego sklepu.
            Niestety, to się ma nijak do jego edukacji. W szkole ciężko mu idze
            (poszedł rok później), nie lubi książek, nigdzie nie chodzą. Za to
            jest świetnym kumplem dla mojego syna. Czasem idziemy gdzieś razem,
            czasem jak jest u mnie to go karmię i zawsze słyszę od niego, ze
            dobrze gotuję i ze on mnie bardzo lubi. Wcale nie uważam, zeby
            którekolwiek z tych dzieci było zaniedbane. Inny styl życia i
            wychowania
          • makurokurosek Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 26.03.10, 14:49
            Bardziej niż opisanym przez ciebie przypadkiem to bym sie martwiła dziećmi
            rodziców którzy zwyczajnie nie mają dla nich czasu. W obecnej chwili
            zdecydowanie więcej dzieci jest pozbawionych więzi z rodzicami i spędzających
            czas z nianią lub siedząc do późna w prywatnych przedszkolach niż takich
            biegających samodzielnie po placu zabaw. Więcej szkody społeczeństwu mogą
            wyrządzić właśnie te dzieci pochodzace z dobrych domów nienauczone miłości i
            bliskości, dla których rodzice nie mają czasu bo kolejny kontrakt , czy klient
            jest ważniejszy od wspólnie spędzonego czasu
          • pam_71 Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 26.03.10, 15:34
            Daga ... ale jaki jest cel tak wnikliwego opisu i oceny Twoich sąsiadów ? Czy
            pomożesz tym wątkiem ich dzieciom ? Czy jedynie dasz upust swojej frustracji lub
            dowartościujesz się sama ... Jaki jest cel ? Bo ja nie widzę nic poza
            obrabianiem doopy sąsiadom ... co jest mało ... konstruktywne ;-p
    • alabama8 Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 26.03.10, 15:25
      Matko, co za plotkara. Dokładnie wie kiedy i kto wychodzi, wchodzi,
      sika, bawi się łopatką, co ten mały potrafi, jak współpracuje w
      grupie, kiedy drapie się po ....e. Mi było by żal czasu na
      sporządzanie tak dokładnych profili "plotkologicznych" dotyczących
      moich sąsiadów. Ale widać, że w przedszkolu zarówno sąsiadka jak i
      jej młodszy syn mają d...y obrobione od góry do dołu.
      • pam_71 Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 26.03.10, 15:34
        wink
        • daga_j Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 26.03.10, 22:43
          Nie, z panią przedszkolanką nie plotkowałam o tamtej rodzinie, ale po prostu
          opisałam tu zdarzenia których świadkiem byłam chcąc czy nie chcąc. Jeśli chodzi
          o cel postu to fakt, trochę luźny raczej w stylu porozmawiania, po to jest
          forum, powiedzmy, że anonimowe, więc nawet poplotkować mogę o kimś, zarazem wy
          nie wiecie o kim, jest różnica.
          • lejdi111 Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 27.03.10, 15:48
            tu piszesz tak

            daga_j napisała:
            jak startował do przedszkola mając 4 lata to on
            najwięcej płakał za mamą i od 12 do 14 zanim przyszła to był płacz, albo
            zasypiał jako jedyny z dzieci (możę ze stresu?) - wiem to bo rozmawiałam z
            przedszkolankami o tym i owym.

            a tu piszesz tak
            daga_j napisała:

            > Nie, z panią przedszkolanką nie plotkowałam o tamtej rodzinie, ale po prostu
            > opisałam tu zdarzenia których świadkiem byłam chcąc czy nie chcąc.
            • daga_j Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 29.03.10, 13:24
              Masz rację, rozmawiam z przedszkolankami, szczególnie z jedną z nich, ale nie w
              formie plotkowania szczególnie o innych dzieciach! Ale będąc na dniach
              otwartych, świętach, itp. np. widzę, że dziecko płacze to pytałam pani czy on
              tak zawsze (no nie jest to dokładnie zacytowane pytanie, już nie pamiętam), coś
              tam odpowiedziała, a to córka mi powie coś, inne rzeczy sama zauważę, co do pani
              przedszkolanki zastrzeżeń nie mam - nie obgaduje dzieci absolutnie! czy ich
              rodziców. A to "o tym i owym" to już zupełnie inna rozległa kategoria, bo nasza
              pani potrafi się rozgadać i o swoich dzieciach, pracy i w ogóle.
    • asia_i_p Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 27.03.10, 08:34
      Puszczanie samego 3,5 latka to rzeczywiście nie najlepszy pomysł,
      5,5 latka - zależy, gdzie mieszkacie, no ale też raczej po mieście
      latać nie powinien, jak dla mnie podwórko to byłaby granica.
      Co do reszty - chyba trochę przesadzasz. Łopatka - może też jeszcze
      nie wyciągnęli z piwnicy? Drzewko - on miał 4,5 roku. Błędem jest,
      że obok nie było kogoś, kto by mu zwrócił uwagę, ale same
      eksperymenty jeszcze nie dowodzą demoralizacji - ja w tym wieku
      piekłam ślimaka na ognisku. Tyle, że rzeczywiście, był obok ktoś,
      kto ochrzanił i ślimaka dalej piec nie pozwolił.
      • granadax Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 27.03.10, 23:19
        a mnie totalnie wzruszyla twoja refleksja

        "A ilu jego brzydkich zachowań nie zauważę i nie pouczę? - większości."

        Zastanawiam sie jak sie po tym pozbierasz. Jak bedziesz potrzebowala pomocy daj
        znac
    • real.dorka Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 09.04.10, 22:48
      Wiem o czym piszesz.Na moim osiedlu też jest taka rodzina. Dziecko, w poprzednie
      wakacje, nie chodziło jeszcze, miało trochę mniej niż rok.Mama sadzała je na
      środku piaskownicy i szła do domu gotować obiad itd. Mówiąc szczerze,
      zazdrościłam odwagi smile Mała bawiła się grzecznie, nie jadła piachu, osy, muchy i
      inne nieszczęścia ją omijały.Pilnowały ją, zbulwersowane nieodpowiedzialnym
      zachowaniem matki, mamy będące ze swoimi dziećmi na placu zabaw.W tym ja smile Ale
      bez przesady. Mała,jeśli mama posadziła ją w piaskownicy, to tam
      siedziała.Instynkt samozachowawczy po prostu smile
    • shamsa Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 09.04.10, 23:20
      moim zdaniem czterolatek puszczony samopas to jest sprawa dla opieki spolecznej

      inna sprawa, czy rzeczywiscie cos to pomoze
      ale ja bym zglosila
      • kasiaczek181987 Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 11.04.10, 00:15
        mi się bardziej wydaje,że ciebie nie martwi ten czterolatek tylko to,że cię
        nachodzi ( prosząc o łopatkę, zapalenie światła). ..No nie wiem, ja bym to
        zgłosiła albo spróbowała porozmawiać z matka dziecka.
    • azonka1 Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 11.04.10, 08:23
      eeee, nie przesadzaj
      ja byłam takim dzieckiem co to w domu nie znosiło siedziec, ciągle
      mówiłam "mamo moge iśc na dwór" tam to trawki można było powyrywac,
      kamyczkami porzucac, a nawet drzewka powyginac i na krawezniku
      posiedziec obserwujac innych. W domu mama marudzila ze obiad, ze
      posprzatac, ze sprawdzic klasowki (była nauczycielką), czasami ze
      mną wychodziła ale tego nie lubiłam bo nie mogłam wtedy np. wchodzic
      na górę węgla (tam absolutnie wchodzic nie wolno było wiec
      wchodziłam jak tylko sie dało) Wybierałam momenty kiedy mama była
      najbardziej zajeta i pytałam czy moge isc na dwór bo mi strasznie
      nudno.
      Nie tylko chodziłam po łopatke. Brałam inne dzieci z podwórka i
      chodziłam na drugi koniec osiedla do koleżanki mojej mamy na
      twarożek bo robiła fantastyczny i jeszcze mówiłam że "mama KAZAŁA mi
      przyjśc do niej na twarożek". Za pierwszym razem zaskoczona zrobiła
      nam, później gówniarstwo odprowadzała do domu. Dostawałam za to w
      skórę regularnie i ciągle krzyczały na mnie mamy innych dzieci,
      małpy. Chodziłam po ludziach wiecznie, bardzo lubiłam się z nimi
      spotykac, moja mama z niewiadomych przyczyn tego nie lubiła big_grinD.
      Wyrosłam z tego w wieku ok 11lat. Nigdy nie byłam wandalem
      podwórkowym (chociaż te drzewka ...), nie piłam piwa i nie piję, nie
      przeklinałam. Pochodzę raczej z troskliwej rodziny, nigdy niczego mi
      nie brakowało,no może poza tym twarożkiem, i drożdzówką u innej
      cioci i niesamowita lalka u jednej dziewczynki i......
      • gosiulaart Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 11.04.10, 22:37
        to szczęście ,że ci się nic nie stało.Dla mnie też 4-latek puszczony
        sam jest totalnie nieodpowiedzialnym podejściem.Mieszkam na wsi,mam
        ogrodzone podwórko a mimo to siedzę ze swoim 4latkiem i go
        pilnuję.Dzieciom w tym wieku różne rzeczy przychodzą do głowy.A
        potem się słyszy w tv o różnych nieszczęściach i pytanie:gdzie byli
        rodzice,dlaczego nie pilnowali dziecka.Nie wyobrażam sobie puścić
        dziecka samego w mieście przed blok,nawet gdybym mu ufała że nic
        głupiego nie zrobi,ale tyle co jest hamstwa wkoło.Potem się dziwimy
        skąd przyniosło słownictwo itp.
        Z drugiej strony,jest to nieuniknione,tylko pytanie w jakim wieku
        można dziecko puścić samopas.I to nie jest kwestia
        nadopiekuńczości,tylko odpowiedzialności.
        • daga_j Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 29.04.10, 13:32
          azonka - no mieli się z Tobą rodzice, nie tylko Twoi - przyznajesz sama! Ok,
          fajnie, że przeżyłaś, że wyrosłaś z tych zachowań - ale nie były one grzeczne i
          bezpieczne co nie, więc mogły denerwować innych ludzi widzących co robisz. Czy
          swojemu dziecku spokojnie pozwalałabyś na takie szaleństwa? Jak powiedziała
          gosiulaart miałaś szczęście, ale inne dziecko mogło np. zostać przysypane tym
          węglem, albo uprowadzone przez jakiegoś miłego "wujka"... Chodzi mi o wiek do 7
          lat, bo uważam, że 7 latka to już można puszczać samego na wór ale w okolicach
          bloku zamieszkania i na ustalonych zasadach (np. zna się na zegarku i posiada
          takiż - wraca o umówionej porze lub co 30 minut pokazuje się matce w oknie).
    • alex_cz Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 12.04.10, 08:34
      Zawiadom policję o tym, że dziecko jest pozostawione bez opieki.
      Będzie wgląd w rodzinę, im wcześniej, tym lepiej.

      Jeżeli jesteś z Wawy skontaktuj się ze mną.
      • marudka76 Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 20.04.10, 23:29
        a moj 4-latek samopas z innymi dziecmi biega po podworku...
        pod opieka 6-latka, he he

        mam nadzieje, ze jakas niezestresowana matka pozyczy mu lopatke albo wytrze glutasmile
        • alfa36 Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 21.04.10, 13:26
          Mam wrażenie, że tak zachowują sie nie tylko niedbające rodziny.
          Mamy podworko wspolne dla kilku rodzin. Zdarza sie, ze do sąsiadki,
          babci przychodza wmuki w wieku mojego synka i .... najczęściej ja
          się nimi zajmuję. Po prostu uważam, ze na dzieci trzeba miec
          baczenie. Mama tych dochodzących dzieci nie widzi takiej potrzeby
          (babcia juz widzi, ale jak dzieci przychodzą z mamą to obie piją
          kawę). Ja nazywam te dzieci "blokowymi dziecmi"; może bardziej
          nauczone są samodzielnosci, moze ich rodzice tak nie boja sie jak
          ja.
      • daga_j Re: Niedbające rodziny, dzieci samopas 29.04.10, 13:37
        Nie jestem z Warszawy. Jak mówię nie jest to taka z gruntu zła rodzina
        absolutnie, mają liberalne zasady, inne spojrzenie na świat - oczywiście
        przesadne z puszczaniem 4 latka na dwór samego, ale chłopiec ma teraz 5,5 lat,
        biega po dworzu sam lub z innymi chłopcami, których nie znam. Ja tego nie
        pochwalam, ale skoro tyle przeżył to pewnie jeszcze przeżyje ten rok i nie
        będzie to dla mnie już niewłaściwe, że jest bez dorosłej osoby.
        Sporo osób w tym wątku jednak powiedziało, że "samodzielny chłopak" "daje sobie
        radę". Sama nie wiem.
        Też nie cierpię sytuacji gdy jestem jedyną osobą dorosłą na placu zabaw, a
        dzieciaki szaleją jak to dzieciaki (sama robiłam niektóre niebezpieczne rzeczy
        ale bynajmniej nie poniżej 6 lat sama). Nie biorę jednak na siebie
        odpowiedzialności za cudzie dzieci i ich wychowanie, po prostu obserwuję kątem
        oka i myślę sobie "jak dzieciak skręci kark robiąc fikołka w powietrzu i lądując
        w piaskownicy to zadzwonię na pogotowie, na tyle się przydam" - zamiast
        zabraniać im tego robić. Źle?...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja