brzydkie slowa

26.03.10, 16:05
nie wiem jak wyplenić zwyczaj mówienia brzydkich słów typu: dupek, dureń,
dupa, kur..a itp, u synów lat prawie 4 i 8, starszy przynosi słowne
niespodzianki ze szkoły i bardzo mu one odpowiadają, a młodszy szybko to
podłapuje, na wszystko i do wszystkich mówią ubogą polszczyzną, nie pomaga
zakaz oglądania bajek i gry na komputerze do odwołania, nie wiem jak wy sobie
z tym radzicie, bo mi ręce opadają i nie mam pomysłów, podpowiadam im, że
zamiast tego mogą używać np kurza stopa czy coś takiego ale nie specjalnie dociera
    • verdana Re: brzydkie slowa 26.03.10, 16:17
      Dureń nie jest brzydkim słowem, obraźliwym - byc może, ale nie
      brzydkim. Znacznie wazniejszy wydaje mi się tu problem takiego
      oceniania kolegów, a nie same słowa.
      A uboga polszczyzna to chyba jednak nie tylko wpływ kolegów. Znam
      ostro przeklinające dzieci, które oprócz tego mówia polszczyzną
      bardzo bogatą.
      Co ma do brzydkich słóe zakaz grania na komputerze - nie pojmę. A
      namawianie dziecka, by samo robilo z siebie durnia, mówiac "kurza
      stopa" jest bez sensu - chcesz je osmieszyć przed kolegami? Ja
      tępilam "brzydkie słowa" w charakterze przecinków, ale gdy
      osmiolatek spusci sobie książkę na stopę i powie "cholera " to jest
      to dla mnie jak najbardziej dopuszczalne. Jak brat powie do
      brata "podciagnij spodnie d... ci widać" to jestem w stanie to
      zrozumieć, a raczej bylabym zdziwiona słyszac "podciągnij spodnie,
      wystają ci posladki".
      • to_ja76 Re: brzydkie slowa 26.03.10, 16:32
        widzisz, żeby tu chodziło o konteksty, o których piszesz (książka) może problem
        byłby mniejszy, ale syn przychodzi ze szkoły i stwierdza, że dziś było fajnie,
        bo kolega powiedział innemu, że np. jesteś do dupy durniem i wdepnął w krowie
        łajno(padają i słowa ostrzejsze), młodsze słyszy, nie wszystko rozumie w związku
        z czym uderza w ten ton do wszystkich na pytania: co robiłeś w przedszkolu? było
        dupsko, bo durna pani, obiad też wkurw...ny mi ręce opadają, starszy oczywiście
        też w tyle nie zostaje, za przykład stawia owego kolegę bo ponoć jemu można i on
        jest super fajny, a brak bajki ma być konsekwencją braku kontroli nad językiem,
        tak naprawdę nie specjalnie miałam pomysł więc pomyślałam że może się sprawdzi,
        na razie kiepsko dlatego też tu piszę z nadzieją na inne rozwiązania, może
        bardziej praktyczne i sprawdzone
        • 0golone_jajka Re: brzydkie slowa 26.03.10, 16:42
          Nieźle, żeby przedszkolak powiedział, że obiad był wykurw..ty to odlot. Ja bym się chyba polał ze śmiechu. Ale poważnie to należy ignorować. Ale i zakazać jednocześnie. Jak się wymskinie to ignorować, nie robić z tego wydarzenia, bo to tylko wzmacnia potrzebe używania takich słów. Można też ostentacyjnie olać dziecko, jak tak mówi czyli w ogóle nie zwracać na nie uwagi przez cały dzień. Nie dać kolacji, nic dziecku od tego nie będzie, udawać, że go nie ma. Dość szybko powinno załapać o co chodzi.

          Ale ja tylko teoretyzuję, bo tak drastycznego przypadku u mnie nie było. Wystarczyło, jak powiedziałem żeby syn tak nie mówił i w zasadzie problem się skonczył po kilku wymsknięciach, kiedy to udałem, że tego nie słyszę.
          • verdana Re: brzydkie slowa 26.03.10, 16:58
            Ja też jestem za ignorowaniem, przedszkolaka szczególnie. Dałas
            dziecku do reki doskonałe narzedzie - rodzic nie ma czasu, jest
            zajęty - wystarczy powiedzieć, ze cos jest wq... i już ma się pełną
            uwagę mamy.
            Ostentacyjnie bym dziecka nie olewała, bo przedszkolak musi mieć
            możliwość porozmawiania z rodzicami.
            Cóż, tej metody nie stosuj - ja klnę i moje dzieci w mlodzienczym
            buncie nie klną w ogóle. Tzn. używaja "brzydkich słów" tylko wtedy,
            gdy sa one niezbędne.
          • kocianna Re: brzydkie slowa 26.03.10, 16:58
            U nas był etap fascynacji słowami "kupa", "siku", "pierdzieć", przekleństwami
            też, ale w o wiele mniejszym stopniu. "Chorowały" na to wszystkie dzieci w
            średniej grupie w przedszkolu, potem im przeszło. Jeśli teraz Młodej się
            wymsknie, tłumaczę jej, że takie słowa podobają się tylko niekulturalnym
            dorosłym i zupełnym maluchom (tak, tak, poprzeklinaj sobie, zaprowadzimy Cię
            jutro do młodszaków, takie maluchy to bawi, tam niektóre dzieci jeszcze pampersy
            mają...).

            Bywa, że Młoda powie: jestem na maksa wk..ona! - i trzaśnie drzwiami, ale
            ponieważ to akurat zdarza się niezmiernie rzadko... nie reaguję.
    • to_ja76 Re: brzydkie slowa 26.03.10, 17:34
      ok spróbujemy w takim razie jeszcze metody na ignorowanie, zobaczymy czy będzie
      bardziej skuteczna niż nasza
Pełna wersja