problem z 3-latkiem - płacz płacz płacz

30.03.10, 11:28
Mój synek za 2 miesiące będzie obchodził 3 urodziny. Jest bardzo upartym
chłopcem, to nawet stwierdzenie naszej Pani doktor (powiedziała to jak mały
miał roczek ale to już inna sprawa) indywidualista. Mój problem polega na tym
że on płacz z byle błahego powodu. Zamoczy rękaw przy myciu rąk - płacz, zgubi
szyszkę, kasztana - płacz (zaznaczam że kasztana przed zgubieniem rzucił
gdzieś przed siebie). Pobrudzi ubranie - płacz. To jest wręcz rozpacz jakby
świat się zawalił. Tłumaczę mu że nic się nie stało, że bluzę można przebrać a
kasztana niech idzie i szuka. Nie pomaga. Mały od września idzie do
przedszkola. Co robię źle? Czy pozwalać mu płakać ... zaznaczam że jak
zostawię go samego to płacze nawet i 45 minut później przychodzi przeprasza.
Ale jak pojawia się kolejny problem to znowu to samo - płacz. Nie wiem co mam
robić. Jestem w ciąży, w lipcu będę rodziła. Może to mieć wpływ? Chociaż to
zachowanie jego było i przed ciążą
    • srebrnarybka Re: problem z 3-latkiem - płacz płacz płacz 30.03.10, 12:24
      Czy pozwalać mu płakać ... zaznaczam że jak
      > zostawię go samego to płacze nawet i 45 minut później przychodzi
      przeprasza.

      Za co niby ma przepraszać? Jeżeli płacze, to znaczy, że jest mu źle.
      I za to jeszcze ma przepraszać matkę? Przepraszać można za agresję,
      złośliwość, olewania czyichś próśb, zaniedbywanie dobrze znanych i
      możliwych do spełnienia obowiązków, ale nie za to, że
      przepraszającemy jest smutno. Jeżeli przeprasza, to znaczy, że
      reagujesz na jego płacz, zupełnie niezwiązany z Twoją osobą (np.
      zgubienie szyszki) tak, że on czuje się winny. Moim zdaniem to błąd.
      Jest inną kwestią, czy dziecko w takich razach pocieszać, czy też
      ignorować tego rodzaju rozpacz po to, by nauczył się z tym walczyć
      samodzielnie, ale akurat to, że ktoś płacze, bo mu smutno, nie
      powinno wpędzać w poczucie winy.
      Dobrze, że yn idzie do przedszkola. W ten sposób świat jego przeżyć
      znacznie się poszerzy i może do niektórych spraw nabrać dystansu.
    • lila1974 Re: problem z 3-latkiem - płacz płacz płacz 30.03.10, 14:13
      Nam rodzicom dość trudno przychodzi akceptowanie "negatywnych" emocji dziecka.

      Spróbuj po prostu zrozumieć i nazwać jego emocję,np.
      - widzę, że jest ci bardzo przykro, że zgubiłeś kasztana
      - rozumiem, że nie lubisz mieć mokrego rękawka

      Moim to pomaga, bo chcą być zrozumiane.
      Czasami pytam, "chcesz się przytulic?"
      Jeśli chcą, przytulam i daję się wypłakać, czasami nie chcą i zostawiam wówczas
      same, ale mówię "gdybyś mnie potrzebowała, zawołaj".
    • marrea11 Anula - pytanie z innej beczki 30.03.10, 18:15
      napisz mi prosze jak sie objawialo to bycie indywidualista u Twojego
      synka w wieku jednego roku. Jak sie zachowywal wtedy? Podaj kilka
      przykladow, pomoze mi to, bo moj tez zapowiada sie na uparciucha i
      indywídualiste. Dzieki!
      • anula19801 Re: Anula - pytanie z innej beczki 30.03.10, 19:04
        to nie tak ze zostawiam go samego sobie. rozmawiam z nim ale on reaguje wtedy
        agresją jeszcze bardziej płacze. tłumaczę mu że to przecież nie problem, że
        można przebrać bluzę czy poszukać zgubionego przedmiotu.
        próbowałam już rożnych sposobów i zostawianie go i tłumaczenie. jak tłumaczę to
        jego płacz jest jeszcze większy, jak go zostawię to płacze płacze a później sam
        przychodzi.
        nie wiem już jak reagować dlatego napisałam. może to moje wcześniejsze błędy
        wychowawcze. synek nie zna kary, nie był nigdy uderzony żeby się bać czy mieć
        poczucie winy. wręcz jak popełni błąd to raczej staram się mu tłumaczyć. często
        go przytulam.
        • lila1974 Re: Anula - pytanie z innej beczki 30.03.10, 19:12
          To przestań tłumaczyć, bo on wcale tego nie potrzebuje.
          W takich chwilach potrzebuje, żebyś zrozumiałą jak się czuję - że jest smutny,
          rozgoryczony, zły. Wszak dzieci mają takie same emocje jak my dorośli i
          zdecydowanie mniejszy wachlarz ich okazywania, bo przecież o wielu sposobach po
          prostu nie wiedzą.

          Na tłumaczenie przyjdzie czas, gdy sytuacja będzie opanowana.

          Nie piszesz, że on tym płaczem coś wymusza. Z twojej wypowiedzi wywnioskowałam,
          że on jest autentycznie przejęty tym co się stało.
          • anula19801 Re: Anula - pytanie z innej beczki 30.03.10, 23:04
            lila1974 dziękuję za radę. Twoja wypowiedź dużo mi dała i z niej skorzystam.
        • semi-dolce Re: Anula - pytanie z innej beczki 30.03.10, 19:14
          rozmawiam z nim ale on reaguje wtedy
          > agresją jeszcze bardziej płacze. tłumaczę mu że to przecież nie problem, że
          > można przebrać bluzę czy poszukać zgubionego przedmiotu.

          Dla ciebie to nie problem. Dla niego problem. Zastanów się: czy ty lubisz, kiedy
          z jakiegos powodu jest ci bardzo przykro i ktoś to bagatelizuje, mówiąc, że to
          nie problem? Jak wtedy reagujesz? Czego oczekujesz od innych? Że cię zostawią
          żebys się wypłakała, czy że beda ci tłumaczyć, że robisz z igły widły? A może
          oczekujesz troski, współczucia, zrozumienia, uszanowania tego, że dla ciebie to
          jest problem i powód do przykrości?

          A za co dziecko ma przepraszać to już kompletnie nie rozumiem? Za to, że było
          smutne i płakało?
        • morekac Re: Anula - pytanie z innej beczki 30.03.10, 23:27
          tłumaczę mu że to przecież nie problem,
          Ale dla niego to widocznie jest problem. Może zaproponuj pomoc w szukaniu
          kasztana? Albo zmianę bluzy...
      • anula19801 Re: Anula - pytanie z innej beczki 30.03.10, 19:18
        ciężko mi to wytłumaczyć ogólnie moja pani doktor bardzo często widywała mojego
        synka, przychodzi do nas na wizytę i siedzi około godziny nawet nieraz półtorej.
        raz podczas ćwiczeń na piłce (musieliśmy ćwiczyć rączki bo maleństwo zapominało
        że je ma, nie miał odruchu moro jak był malutki itp - ale to z innej beczki)
        podczas ćwiczeń akurat on nie chciał ćwiczyć tylko np zamierzył sobie że weźmie
        piłkę, albo że zejdzie z maty na podłogę i dążył do swojego celu. ona go do
        ćwiczeń, na piłkę, przekręcała, gadała, próbowała zwrócić jego uwagę a on za
        celem swoim.
        kiedyś byliśmy na zajęciach z dziećmi wszystkie dzieci brały udział w zabawach a
        mój synek ciągle na nie. min dzieci miały malować skrzydełka (oczywiście z
        pomocą pań) a później panie je zakładały na plecki i przebierały w motylki. mój
        synek mając wtedy 2 latka stwierdził że on nie założy bo latał nie będzie.
        później panie malowały dzieciom twarze, synek (jako jedyny z uczestniczących)na
        nie, później było odbijanie rączek na pamiątkę na tekturze, synek mój( też jako
        jedyny) że nie będzie się brudził. zajęcia były prowadzone przez psychologa i
        pedagogów. mnie nie było na zajęciach tylko byłam w pokoju obok.
        ogólnie synek jest bardzo inteligentny, bardzo szybko zaczął mówić, ma duży
        zasób słownictwa, dużo mu czytam a on to uwielbia, tylko że jego upartość
        zaczyna być uciążliwa a ja czuję że nie radzę

        • kobraluca Re: Anula - pytanie z innej beczki 30.03.10, 19:50
          ale dlaczego odbierasz to jako upartosc, on ma po prostu swoje zdanie i bardzo dobrze,ze nie daje sie zmuszac do robienia rzeczy, ktorych nie lubi
          nie widze nic zlego w tym,ze dziecko nie chcialo malowac skrzydelek lub odbijac raczek, gdyby to bylo moje dziecko uszanowalabym jego decyzje
          bo niby dlaczego ma to robic jesli nie ma ochoty, dlatego ze wszyscy inni to robia?

          wiesz, wydaje mi sie,ze to nie Twoje dziecko stanowi problem a Ty, chcesz z niego zrobic kogos kim nie jest zamiast po prostu go zaakceptowac, przestan porownywac go do innych dzieci i zacznij sie nim cieszyc
          • anula19801 Re: Anula - pytanie z innej beczki 30.03.10, 23:02
            nikt nie zmuszał go do malowania skrzydełek czy odbijania rączek. po prostu
            panie które prowadziły zajęcia mi to powtórzyły.
            jedna z dziewczyn poprosiła o wyjaśnienie dlaczego pani doktor określiła go jako
            indywidualistę
            poprosiłam was o radę a czuję się atakowana.
            w każdym bądź razie dziękuję ...
            • granadax Re: Anula - pytanie z innej beczki 30.03.10, 23:38
              blisko mi do lili,ale powiem wyraznie.

              Kiedy "coś sie stało" mówienie rodzica do dziecka, że nic sie nie stało jest
              najgorszym pomysłem jaki znam.
              Podobnie jest z "nie boli". No jak nie boli skoro boli.
              Ja pochylam sie nad kazda małą rzeczą nad kazdym małym nieszczęściem, bo co to
              znaczy male? dla kogo? pytam.
              Wiec jśli moja córka włoży reke do cukiernicy i płacze bo jest jej nieprzyjemnie
              nie mówię nic sie nie stało, tylko wręcz przeciwnie. Mówie:
              ojejejejeje i gram przy tym ze hej, ale sie narobiło, co za nieszczęscie,
              strasznie mi przykro, bardzo ci wspólczuje.
              Efekt jest piorunujacy spróbój. Nawet dorosły, kiedy ma problem, kiedy mu
              przykro to ostatnie co chce uslyszec to, że nic sie nie stało...
              Czasem widzę,że dziecko dalo nura na ziemie, z kolan leci krew, a mamusia na to
              nic sie nie stalo. No basta! jak sie nie stalo??? krew leci, dziura w kolanie,
              czlowiek maly w rozpaczy a ona: nic sie nie stalo. Stalo sie i to bardzosmile
              • novalee2 Re: Anula - pytanie z innej beczki 30.03.10, 23:58
                A znasz jakiegokolwiek innego trzylatka, może dwóch? Zrób test wśród znajomychsmile
                Nie szukaj przyczyn, przeczekaj. Taki okres małego wyjca, nawet nie "uparciucha
                i indywidualisty" dla malucha oczywiście nie bez podstaw. Zatem zagryź zęby,
                spokojnie mów, nie podnoś głosu nawet, kiedy sama jesteś na granicy histerii.
                Przejdzie, uwierzsmile

                Pracuję z dziećmi w tym wieku i mam trzyletnią córkęsmile
                Pozdrawiam
              • lila1974 Re: Anula - pytanie z innej beczki 31.03.10, 10:18
                Przy czym zauważyłam, że przeginanie w drugą stronę też nie jest dobre - uczy
                się dziecko nadwrażliwości, a czasami dzieciak po prostu nie lubi, żeby nadto
                reagować ... jak we wszystkim złoty środek najlepciejszy smile
            • kobraluca Re: Anula - pytanie z innej beczki 31.03.10, 01:24
              > poprosiłam was o radę a czuję się atakowana.

              nie chcialam Cie atakowac, przepraszam jesli tak to wygladalo

              > nikt nie zmuszał go do malowania skrzydełek czy odbijania rączek.
              po prostu panie które prowadziły zajęcia mi to powtórzyły

              ale Ty nam to przedstawiasz jako przyklad jego upartosci, ktora
              Twoim zdaniem jest problemem, odnioslam wiec wrazenie,ze takie
              zachowania Ci sie nie podobaja

              moja rada - zastanow sie dobrze,moze widzisz problemy tam gdzie ich
              tak naprawde nie ma
              • anula19801 Re: Anula - pytanie z innej beczki 03.04.10, 20:26
                byłam kilka dnia w szpitalu więc nie widziałam waszych wpisów.
                poczytałam trochę wasze wypowiedzi. zaczęłam małymi kroczkami je stosować.
                zobaczymy jak to wyjdzie w praniu.
                w szpitalu była gazetka (jakaś stara Mam dziecko)) o cechach dziecka, wyszło że
                mój synek to przywódca - może dlatego tak czasem trudno namówić go do zmiany
                jego założonych celów.
        • malpa513 Re: Anula - pytanie z innej beczki 09.04.10, 18:08
          Twój synek ma charakterek i pewnie nie będzie wam łatwo, jesli nie
          radzisz sobie z jego zachowaniem idz do psychologa lub do poradni
          psychologiczno-pedagogicznej, tym bardziej ze synek bedzie mial
          rodzenstwo a to moze byc dla niego szok i jeszcze pogorszyc jego
          zachowanie
    • oczko426 Re: problem z 3-latkiem - płacz płacz płacz 15.04.10, 16:46
      Tylko spokojne tłumaczenie dziecku sytuacji może pomóc.Twój
      spokój,akcepacja,nieuleganie jego emocjom,czyli nie można też go
      nadmiernie pocieszać,bo pomyśli,że faktycznie stała się wielka
      rzecz.Zawsze można odwrócić uwagę,przekształcić problem w
      zabawę,przygodę.Trochę rozśmieszyć.Ale nigdy go nie zawstydzaj,że
      jest beksą itd.Nie mów przy nim do innych,że on tak o wszystko
      płacze i że to jest problem itd.
    • m_laczynska Re: problem z 3-latkiem - płacz płacz płacz 24.04.10, 18:38
      Z tego, co piszesz, to masz 2 sposoby reagowania - albo tłumaczysz, że to nie
      problem, albo starasz się zostawić dziecko, żeby sobie z tym kłopotem samo
      poradziło. A jakbyś tak spróbowała go pocieszyć? Żeby najpierw zobaczył, że
      rozumiesz, że mu może być przykro w takiej sytuacji. Jak się trochę wypłacze i
      zobaczy, że mama nie bagatelizuje jego smutku, to potem da się łatwiej
      wytłumaczyć. Dla mnie to jest w ogóle bardzo ważne w kontakcie z dzieckiem -
      takie "rezonowanie", współodczuwanie. Trudne zachowania dzieci najczęściej mają
      jakieś drugie dno. Może właśnie dlatego tak płacze, bo najbardziej potrzebuje
      właściwie nie kasztana, czy suchej bluzki tylko maminej uwagi i zrozumienia dla
      swoich kłopotów.
      Ps.Jesteś w ciąży to możesz sobie łatwo odnieść tę sytuację do siebie. Ja też w
      ciąży i np. parę dni temu kupiłam niedobre ziemniaki i je pomyliłam z dobrymi i
      do takiej dobrej ogórkowej wsadziłam. Kurka ale mi smutno było, choć wiem, że to
      bzdura, ale jednak realnie było mi przykro!
Pełna wersja