wspólne życie z teściową... możliwe ?

01.04.10, 15:41
..do tej pory wydawało mi się,że tak. Wszystko jednak uległo zmianie gdy
wprowadziliśmy się do tego samego bloku co teściowie. Od tej pory teściowa
przesiaduje u nas całe dnie i stale wtrąca się w wychowanie naszej 2letniej
córeczki. Wiecznie twierdzi, że mała źle się odżywia, źle ją ubieramy.. Wiem,
że teściowa nie ma złych zamiarów. Dlatego proszę o rade jak to delikatnie
załatwić.Dłużej już tego nie zniosę. Może któraś z Was była w podobnej sytuacji?
    • lila1974 Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 01.04.10, 17:04
      Za mało danych smile
      • hafinatka Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 01.04.10, 17:22
        lila1974 napisała:

        > Za mało danych smile

        A więc więcej danych smile
        Główne zarzuty to:
        "Mała jest za cienko ubrana i na pewno się przeziębi"
        "Powinna zdecydowanie więcej jeść bo taka jest malutka"
        "Nie powinna tyle biegać na dworzu bo się napewno spoci i przeziębi"
        Poza tym " doradza" nam też w kwestii urządzania domu
        "Ta narzuta zdecydowanie się nie nadaje, lepiej kupić inną"
        "Tego nie powinno się w ten sposób gotować"
        Generalnie ma rady na wszystko co tylko można zrobić bo według Niej powinno być
        inaczej.
        • lila1974 Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 01.04.10, 17:48
          Pisząc "za mało danych" miałam na myśli wasze relacje, charaktery, układy i
          stanowisku Twojego męża. Dostrzega upierdliwość mamusi?

          Spróbowałabym tak (coś podobnego przećwiczone na szwagierce):
          "Mamo, doceniam, że udzielasz mi rad w dobrej wierze, bo chcesz, żeby nam się
          dobrze żyło, jednak jestem zmuszona Cię poprosić, byś pozwoliła mi na
          podejmowanie własnych decyzji i popełnianie własnych błędów. Proszę powstrzymaj
          się od uwag w stylu (wymień, które podałaś). Jesteś dobrą i troskliwą babcią,
          ale ja jestem nie mniej dobrą i troskliwą mamą i nie zrobię mojemu dziecku
          krzywdy. Możesz być pewna, że doceniam Twoje życiowe doświadczenie i poproszę
          radę, jeśli uznam, że jest mi ona potrzebna."

          To wersja pierwsza - można palnąć mowę i poczekać na reakcję ... w razie czego
          zostaje jeszcze karczemna awantura smile
        • attiya Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 07.04.10, 08:09
          a boisz się powiedzieć wprost? "mamusiu - ma chyba mamusia swój dom i tam proszę
          o urządzanie go. A jeśli chodzi o moje dziecko to ja je wychowam, mamusia już
          swoje wychowała. A jeśli będę chciała rady to zwrócę się do swojej matki."
          I juz. Powinno pomóc
          Czasem podchody nic nie dają, najlpiej wprost - z uśmiechem, grzecznie ale
          bardzo stanowczo
    • majarzeszow Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 01.04.10, 18:29
      czy twoj maz postrzega sytuacje tak samo jak ty ? moze to on - jako syn -
      powinien pierwszy z mama porozmawiac. bo tu nie chodzi od razu o obrazanie
      tesciowej, tylko o wyklarowanie sytuacji....
      • hafinatka Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 01.04.10, 18:42
        No właśnie w tym problem, że mąż uważa że przesadzam bo mama przecież chce tylko
        pomóc. No i zwykle teściowa jest u nas kiedy on jest w pracy więc mąż namacalnie
        nie spotyka się z "problemem". Myślicie ,że np jakaś kilkudniowa konfrontacja
        coś by dała? A może jakoś inaczej poza rozmową mu to unaocznić?
    • silje78 Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 01.04.10, 20:08
      ja znalazłam sposób na swoją. jeśli chodzi się o wtrącanie to
      słucham jednym uchem, drugim mi wypada. kiedyś dyskutowałam, ale
      prowadziło to do nieprzyjemnych sytuacji. teściowa swoje ghada, ale
      wie, że ja i tak zrobię po swojemu. czasami też pytam ją o radę, ale
      generalnie sama o wszystkim dcyduję, choć bywały momenty, że ręce mi
      opadały.
    • jakw Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 03.04.10, 13:18
      Hm, a dlaczego nie możesz ty wpadać do teściowej na całe dnie i
      krytykować jej narzuty? wink Tak na serio najlepiej chyba jakby mąż
      pogadał z własną mamą. Mężowi wytłumacz, że rozumiesz troskę
      mamy/babci, doceniasz jej pomoc itp, ale jednak lepiej byłoby gdyby
      chociaż czasem zechciała się powstrzymać - w imię dobrze pojętych
      dobrych relacji rodzinnych. Jeśli nie mąż - spróbuj ty. Być może
      teściowa po prostu nie zdaje sobie sprawy jak się czujesz w takiej
      sytuacji.
      • komyszka a dlaczego ... 03.04.10, 16:14
        pozwalasz w ogóle zeby tesciowa była tak czestym gościem w waszym domu?
        skoro sama nie ma na tyle delikatności, aby nie robić ci codziennych nalotów-
        zastosuj jej "tupetowe" metody- kilka razy nie wpuść (tłumacz że dzwonek się
        popsuł/byłaś w sklepie/ miałaś słuchawki na uszach etc., kiedy wejdzie zacznij
        siebie i dziecko ubierac pod pozorem wyjscia do lekarza, zanjomej, sklepu itp.
        może gdy poczuje sie niechcianym gościem, przykróci swe "dobre" rady.
    • mama_miko Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 07.04.10, 09:33
      > wspólne życie z teściową... możliwe ?

      niemożliwe.

      Życzę powodzenia!
    • oczko426 Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 15.04.10, 17:00
      Wiej stamtąd,bo Ci się rodzina rozsypie.Nie ma delikatnych sposobów
      na takich ludzi.Uwierz mi,że ona nigdy nie odpuści.Ona wie lepiej i
      już.Nie macie u niej autorytetu jako dorośli,odrębni ludzie.Ten
      problem dotyczy bardzo wielu młodych rodziców.Tacy toksyczni
      teściowie (rodzice) traktują młodych jak gówniarstwo,któremu
      przytrafiły się dzieci,a pojęcia nie mają o życiu ani o wychowywaniu.
      Jest akurat odwrotnie,ale do nich to nigdy nie dotrze.
      Wiedz,że lada dzień zacznie się podważanie Twojego autorytetu w
      oczach dziecka.Im starsze i bardziej rozumnne będzie dziecko,tym
      bardziej będzie podatne na takie podpuszczanie.Stracisz dziecko,a
      przez napięcie jakie wnosi do waszego domu teściowa-zaczniecie się
      kłócić z mężem.Z rodziną trzeba na dystans.A w szczególności jeśli
      rodzina stosuje przemoc tak jak Twoja teściowa.Ona będzie
      wykorzystywać Wasze dziecko jak pionek w rozgrywkach z Wami-żeby wam
      dopiec,upokorzyć was,uzależnić od siebie.A dziecko będzie lgnąć do
      niej,bo znając ten typ ludzi-będzie je rozpieszczać i
      przekupywać,żeby zawsze wybierało ją.
      To są bardzo obrzydliwe i prymitywne metody znęcania się nad
      ludźmi,ale naprawdę wiele młodych rodzin to przechodzi.Moim zdaniem
      najlepsze jest zerwanie konatktu z takimi przemocowcami,bo z nimi
      nie ma mowy o narmalnych kontaktach-raz na tydzień czy raz na
      miesiąc ją odwiedzicie,a tak wam struje nerwy i tyle namiesza między
      wami a dzieckiem,że ciężko będzie wrócić do równowagi.
      • beatrycja.30 Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 19.04.10, 14:17
        Twoja teściowa to typ wtrącający się, zawsze będzie.
        Moja kiedys mieszkała dwa bloki dalej i było dobrze.
        Spotykałysmy się raz na miesiąc.
        • grazynanowa Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 21.04.10, 15:58
          Absolutne nie!!! nawet z wlasna Mama ,a kochana mam Mame, nie
          wyobrazam sobie mieszkania pod jednym dachem ,przeciez starsi ludzie
          maja zupelnie inny punkt widzenia ,predzej czy pozniej dochodzi do
          konfliktow ,wolnosc Tomku w swoim domku....
          • aretahebanowska Re: wspólne życie z teściową... możliwe ? 21.04.10, 18:46
            Oj, wcale nie zawsze. Ja mieszkam z moją teściową w jednym domu 8
            lat. Tzn. my mamy swoje mieszkanie, teściowie swoje ale w tej samej
            klatce i na tym samym piętrze. Co więcej teściowa ma nawet klucz do
            naszego mieszkania, ale używa tylko w wyjątkowych sytuacjach (np.
            jak wie, że mój mąż miał wyrzucić smieci i zapomniał, to żeby synowa
            na synusia nie krzyczała to potajemnie za niego wyrzuca). I jest
            super. Tylko moja teściowa to święta kobieta jest (ma jakieś tam
            wady ale nie minusy nie przesłaniają nam plusów). Też miała lekkie
            fazy na gadanie, ale albo puszczałam mimo uszu albo jak już mnie
            szlag trafiał to gadałam chłopu. On to sobie jakoś ze swoją mamą
            radzi. Za to jak mamy wygodnie. Wolne wieczory na życzenie, w razie
            czego zawsze wnusiów podrzucić można, babcia sama się nawet domaga,
            żeby chociaż raz w tygodniu im poczytać przed snem. Czyli się da,
            ale to chyba nietypowa sytuacja.
Pełna wersja