teściowa podważa moje metody wychowawcze

20.04.10, 15:17
moja tesciowa zajmuje sie moim dzieckiem (9 m-cy) 2 raz w tygodniu
po 7 godzin. nie mieszka z nami. przyjezdza do nas i u nas zajmuje
sie dzieckiem. robi to dlatego ze 1.uwaza ze tak trzeba (ja nie
uwazam ze to jest obowiązek), 2.nie ma nic innego do roboty (tak z
nudów nawet swoją 30 letnia córkę wozi do pracy), 3. kocha dziecko,
4. lubi "byc na biezaca" z tym co u nas, czuje sie samotna choc
mieszka z córką. moje dziecko jest spokojne, ma ułożony harmonogram
dnia, jest zadbane i wesołe. do czasu jak ja nie musze pojsc do
pracy, bo po powrocie zaczyna sie płacz i nerwy, dziecka oczywiście.
okazuje sie ze babcia przez te 7 godzin jak mnie nie ma siedzi nad
dzieckiem, nie pozwala raczkowac po pokoju tylko grzechocze jej nad
głowa grzechotką, włacza jakies dzwiękowe zabawki i ogólnie "cała
jest dla dziecka". dziecko odchorowuje jej wizyty, bo my dajemmy jej
wiecej swobody ale tez czasem musi np. sama posiedziec w kojcu i tu
jest dramat. bo dziecko przyzwyczaja sie ze jest non
stop "dyskoteka" a z rodzicami to nuuuda. uwazacie, ze powinnam
powiedziec tesciowej? pewnie sie obrazi, ale uwazam ze nie
przestrzega moich zasad wychowawczych.
    • epreis Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 16:15
      uważam,że powinnaś powiedzieć....
      przede wszystkim dla dobra dziecka, dla siebie samej i dla teściowej też- z czasem będzie coraz gorzej aż w końcu zwykła irytacja przemieni się w totalną nienawiść....
      • verdana Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 16:35
        Podważa Twoje metody czy ich nie zna?
        • ewazdrzewa7 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 16:52
          zna, wiele razy mowiłam zeby małą jak najmniej zabawiac. jak płacze
          oczywiście trzeba sprawdzic co sie dzieje, wziac na rece, jak to sie
          robi z malym dzieckiem. moje po prostu juz coraz wiecej rozumie i
          zaczela wymuszac pewne rzeczy np. obecnosc kogos tuz kolo niej gdy
          ona np. sie bawi. ja mam z nia zawsze kontakt wzrokowy, mowie do
          niej, zagaduje jedank pozwalam na samodzielna zabawe tym czym akurat
          dziecko chce sie bawic. moja tesciowa siedzi dziecku doslownie na
          glowie. wie ze ani ja ani moj maz tak nie robimy i nie chceilbysmy
          zeby ktos tak postepowal (pozostale babcie tez sa poinformowane i
          stosuja te zasady zdrowego rozsadku). tylko nie moja tesciowa, ktora
          uwaza ze dziecko to jakis bezwolny za przeporszeniem matoł który
          bedzie sie gapil w jedna grzechotke przez caly dzien. co do innych
          zachowan tesciowej nie mam zastrzezen.
        • patysia00 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 16:52
          powinnaś jej powiedzieć i to najlepiej od razu. Z czasem będzie
          coraz gorzej, a Tobie będzie jeszcze ciężej ją powstrzymać. Powiedz
          prosto z mostu i nie owijaj w bawełnę (bo się nie domyśliwink). Ze
          swoją teściową stoczyłam 3 wojny, teraz mogę córkę z nią zostawiać i
          się już nie denerwujęsmile Wie, że albo będzie po mojemu, albo nie
          będzie dziecka widywać i już.
          • ewazdrzewa7 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 17:10
            niestety tak to jest, ze albo babcie/nianie sie dostosuja albo
            niestety nie bede mogal im dziecka zostawic. ja mam maetody
            wychowawcze sprawdzone na moim dziecku i nie przekonuje mnie fakt ze
            ktos wychowal swoich np 5. zreszta tesciowa opowiada czesto ze meza
            i szwagierke musiala wiecznie nosic bo byly strasznie krzykliwi i
            poleciła mi zakup chusty do noszenia dzieci i wtedy z takim
            dzieckiem mam niby do toalety chodzic. no sory ale ja sobie nie
            wyobrazam.
            • verdana Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 17:12
              A ja sobie z kolei nie wyobrazam zalecenia, zeby podchodzic do
              dziecka tylko jak płacze, a poza tym niech niemowlę będzie samo się
              bawilo większość czasu.
              Wygodne to niewątpliwie dla rodzicow, ale czy dobre dla dziecka?
              • ewazdrzewa7 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 18:04
                widzisz a chciałabyś zeby ktoś podważał Twoje metody, to jak Ty z
                dzieckiem postępujesz? każdy jest inny, dziecko przyzwyczaja sie do
                rodziców i ich rytmu. jak mowiłam ja do niej gadam, spiewam jej,
                jest czas na zabawe, ale nie zabawa non stop. to chyba jest rożnica?
                • verdana Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 18:14
                  Ja? Nie uważałam, ze moje metody wychowawcze są ostateczne i nie do
                  podwazenia - nie jestem włascicielem swojego dziecka. czasem kto
                  inny wie lepiej i tak bywało, zdarzało mi się dostosować do sugestii
                  innych osób. A gdy mama zajmowała się dzieckiem, nie wtrącałam się w
                  to co robi. To ona robila mi grzeczność, a nie ja jej.
                  Zabawa non stop nie jest dobnra, ale podchodzenie do dziecka tylko
                  wtedy, gdy marudzi - nie jest lepszym rozwiazaniem.
                  • ewazdrzewa7 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 19:17
                    a ja uwazam, że moje moetody sa dobrze dobrane do mojego dziecka i
                    naszej rodziny. nie mowie ze sa dobre dla innych dzieci. nie jestem
                    nieomylna slucham rad innych, a inni sluchaja moich. jak na razie na
                    tle dzieci w podobnym wieku dziecko jest zadowolone, usmiechniete,
                    spokojne, uwazam, ze to duzo. nie zwracam uwagi na drobnostki,
                    jednak uwazam ze nie jest to drobnostka. napewno nie jest dla mnie.
                    • kasiak37 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 21.04.10, 13:50
                      To skoro Ci nie pasuje tesciowa i to, ze siedzi z Twoim dzieckiem i robi "po
                      swojemu", to skoro jestes taka wszystkowiedzaca i nieomylna to sama siedz ze
                      swoim dzieckiem lub najmij sobie platna nianke,ktorej trzeba zaplacic pieniadze
                      ale i mozna wymagac przestrzegania regulaminu jak to zwykle od pracownika.


                      ewazdrzewa7 napisała:

                      > a ja uwazam, że moje moetody sa dobrze dobrane do mojego dziecka i
                      > naszej rodziny. nie mowie ze sa dobre dla innych dzieci. nie jestem
                      > nieomylna slucham rad innych, a inni sluchaja moich. jak na razie na
                      > tle dzieci w podobnym wieku dziecko jest zadowolone, usmiechniete,
                      > spokojne, uwazam, ze to duzo. nie zwracam uwagi na drobnostki,
                      > jednak uwazam ze nie jest to drobnostka. napewno nie jest dla mnie.
                • koza_w_rajtuzach Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 18:39
                  > widzisz a chciałabyś zeby ktoś podważał Twoje metody, to jak Ty z
                  > dzieckiem postępujesz? każdy jest inny, dziecko przyzwyczaja sie do
                  > rodziców i ich rytmu.

                  ale ona nie podważa Twoich metod, tylko ma swoje własne. Poza tym nie wiesz, że
                  dzieci wynoszone, które dostają odpowiednią dawkę przytulania lepiej się
                  rozwijają? Wiem, że fajnie jest jak dziecko bawi się samo. Mój syn już jako
                  półroczniak potrafił się godzinę sam bawić, co dla mnie było nieprawdopodobne,
                  bo starsza córka taka nie była, ale potem przyszły jakieś lęki i bawił się
                  samodzielnie tylko, gdy siedziałam obok niego, a żadne babcie go przecież nie
                  "psuły". Dziecko to nie robot, który się nauczy tego, że ma się tyle i tyle sam
                  bawić w ciągu dnia. Ma różne etapy, z każdym dniem może wszystko ulec zmianie.

                  każdy jest inny, dziecko przyzwyczaja sie do
                  > rodziców i ich rytmu.

                  A ja się nie zgadzam z tym. Dziecko bardzo szybko zauważa, że każdy zajmuje się
                  nim w inny sposób i pewne rzeczy może robić tylko u babci, a inne rzeczy tylko u
                  rodziców. W każdym razie starsze niemowlę zaczyna już zauważać pewne niuanse.
            • kasiak37 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 18:14
              "niestety tak to jest, ze albo babcie/nianie sie dostosuja albo ..."

              Ewazdrzewa rozumiem ze babcia/niania dostaje wynagrodzenie za opieke nad dzieckiem?
            • jola_ep Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 19:05
              > zreszta tesciowa opowiada czesto ze meza
              > i szwagierke musiala wiecznie nosic bo byly strasznie krzykliwi i
              > poleciła mi zakup chusty do noszenia dzieci i wtedy z takim
              > dzieckiem mam niby do toalety chodzic.

              Masz mądrą teściową smile
              Ale wydaje mi się, że troszkę musisz chyba dorosnąć w macierzyństwie smile (bez złych intencji)
              Dopiero z czasem zaczyna się doceniać uwagi i sposób działania innych, a nawet rozważać rady teściowej i - o zgrozo - zacząć je stosować wink Cóż. Ja też troszkę taka byłam, choć nigdy nie musiałam prosić teściowej o opiekę nad dziećmi. Ma inny sposób zajmowania się nimi i dopóki nie dzieje się krzywa - czemu nie?

              Moje pierwsze dziecko nie było krzykliwe - może dlatego, że je nosiłam, przytulałam, lulałam, karmiłam (piersią), a nawet w pewnym okresie chodziliśmy razem do łazienki. Jak nie spała, była u mnie na rękach lub w moim pobliżu.

              Drugie za to potrafiło bawić się samo na dywanie, podziwiać fajne widoki z poziomu podłogi i ogólnie rzecz biorąc - było dość samodzielne (jak na ten wiek). Troszę się "popsuło" gdzieś tak w okolicy 8-9 miesięcy, wraz z naturalnym okresem "lęku separacyjnego". Wtedy znowu urządzałam wędrówki w dwójkę do łazienki wink

              Twója teściowa ma po prostu inne podejście. Niekoniecznie najlepsze, tak jak Twoje takie nie musi być. Ona bazuje na swoim doświadczeniu, ma czas, wie, że dzieci kiedyś dorastają i warto się nimi nacieszyć - wtedy gdy one tak bardzo naszej bliskości potrzebują. Ty możesz mieć inne podejście. Dzieci są elastyczne i rzeczywiście szybko uczą się, czego mogą oczekiwać. Inaczej zachowują się w stosunku do różnych osób. I w dodatku - są różnymi indywidualnościami zmiennymi w czasie. Jednego dnia przyjmą odmowę z pokorą, drugiego urządzą już z tego powodu karczmenną awaturę. Chociaż po drodze nie było żadnej teściowej, na którą można tę zmianę zwalić wink

              Pozdrawiam
              Jola
    • koza_w_rajtuzach Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 18:30
      ale jesteś pewna, że to przez teściową? 9-miesięczniaki często mają lęki
      separacyjne, nie chcą siedzieć same w kojcu, tylko domagają się bez przerwy
      uwagi i nie lubią jak rodzice znikają im z pola widzenia. Tak zachowywała się
      moja córka w tym wieku, syn lęki separacyjne miał nieco później, ale w znacznie
      większym natężeniu. Jeszcze dodam, że sama zawsze zajmowałam się dziećmi, nikt
      mi nie pomagał i nie siedziałam non stop przy nich, tylko gdy się same bawiły,
      to korzystałam z chwili swobody.
      Wiesz, żeby nie było przypadkiem tak, że Ty oskarżysz teściową o naturalne lęki
      separacyjne dziecka w tym wieku na które nikt nie ma wpływu.
      • ewazdrzewa7 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 19:13
        dziecko jest marudne w te dni kiedy ja jestem w pracy, co znaczy ze
        tesciowa sie nia zajmuje. po drugie sama sie przyznaje ze dziecko
        hustała cały dzien i dziecko bylo zadowolone (nie dziwie siewink), jak
        wracam z pracy to zawsze nad nia siedzi, moj maż który czesto wpada
        w srodku dnia na chwile to zawsze własnie nad nią klęczy i wcale sie
        z tym nie kryje. co do leku separacyjnego to pewnie w tym czasie cos
        sie pojawi/pojawia, ale nie jak jest ze mna caly dzien...
        • jola_ep Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 20:13
          > dziecko jest marudne w te dni kiedy ja jestem w pracy, co znaczy ze
          > tesciowa sie nia zajmuje

          Nie, to równie dobrze może znaczyć, że brakowało mu Ciebie, więc po Twoim powrocie z zupełnie niespodziewanego zniknięcia, postanowiło trochę Ciebie "popilnować", albo zwyczajnie się Tobą nacieszyć.

          Pozdrawiam
          Jola
          • ewazdrzewa7 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 21:03
            tez tak myslałam, ale jak ona zostaje np. z moim mezem to jest
            spokojniejsza... mysle ze to jednak wplyw tesciowej. pytanie jest
            bardziej ogolne. czy my jako rodzice mozemy decydowac o tym jak
            zachowuja sie babcie w kontaktach z dziecmi. babcie oczywisce
            uwazaja ze wiedza najlepiej. napewno, ale nie dla mnie ,
            przynajmniej nie zawsze.
            • jola_ep Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 21:29
              > tez tak myslałam, ale jak ona zostaje np. z moim mezem to jest
              > spokojniejsza...

              Może z Twoim mężem, a jej ojcem jest trochę bardziej związana? smile

              > czy my jako rodzice mozemy decydowac o tym jak
              > zachowuja sie babcie w kontaktach z dziecmi

              To zależy, co robią owe babcie.
              Ja uznawałam, że jeśli dziecku nie dzieje się krzywda (a w tym wypadku tak nie jest), to jest ok. Owszem, porozmawiać można, choć niekoniecznie z pozycji:"Moje dziecko, a jak się nie dostosujsz, to odetnę kontakty". Bo może się okazać, że ta broń może uderzyć w nasze dziecko (które potrzebuje babci).

              Babcie z definicji mogą rozpieszczać, zabawiać itd. itp. Dzieci zaś sa naprawdę dość elastyczne i dość szybko nauczą się, co mogą, a czego nie. I w dodatku zadbają o siebie wink (czyli jak zabawa nudna, to wytłumaczą to babci wink )

              Mój synek w tym wieku potrafił sam, całkiem nieźle zabawić się na podłodze. Opiekunka zaś trzymała go na sofie, nosiła na rękach i intensywnie zabawiała. W pewnym momencie nawet rozważałam jej zmianę. Czego nie zrobiłam i z czego bardzo się potem cieszyłam. I moje dzieci też smile

              > babcie oczywisce
              > uwazaja ze wiedza najlepiej. napewno, ale nie dla mnie ,
              > przynajmniej nie zawsze.

              Z racji mojego wieku zaczynam się wczuwać w rolę babci... Moi znajomi mają wizję niepuszczania dziecka (około 8 miesięcy) na podłogę. Dziecko posadzone ładnie siedzi i git. Rzeczywiście w tym wypadku WIEM lepiej. Coż, dziecko owych znajomych nie jest moim wnukiem. A jeśli byłoby? Czy mam prawo "wiedzieć lepiej"? Pewnie spuścili by mnie na drzewo wink

              Moja koleżanka święcie wierzyła, że dziecka nie powinno przyzywaczajać do noszenia i przytulania. Nie moje dziecko, trudno, przekonać jej nie umiem. Ona wie lepiej.

              Albo nauka samodzielnego spania, ... albo odstawianie (bez potrzeby, bo "tak trzeba") zbyt wczesne dziecka od piersi... Kiedyś moja teściowa pomogła mi uświadomić sobie, że głupia jestem próbując odstawiać córę (dwa lata) od piersi w nocy, zwyczajnie jej odmawiając. Zrobiła to dość taktownie. Mądra z niej kobieta. Ale z drugiej strony na tym etapie ja już potrafiłam znaleźć w jej radach jakiś sens. Przedtem zazwyczaj doprowadzały mnie do białej gorączki wink

              Myślę, że rozwiązaniem byłoby jakieś porozumienie. Ale nie z pozycji "ja wiem lepiej", bo wtedy żaden dialog.

              A zacznij od spojrzenia na to od strony dziecka. Czy to co robi babcia jest dla niego krzywdą, czy tylko niewygodą dla Ciebie?

              Pozdrawiam
              Jola
            • kasiak37 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 21.04.10, 13:52
              Powtorze jeszcze raz:najmij sobie nianke do dziecka.Bardzo proste rozwiazanie
              zeby pozbyc sie "wplywu tesciowej".

              ewazdrzewa7 napisała:

              > tez tak myslałam, ale jak ona zostaje np. z moim mezem to jest
              > spokojniejsza... mysle ze to jednak wplyw tesciowej. pytanie jest
              > bardziej ogolne. czy my jako rodzice mozemy decydowac o tym jak
              > zachowuja sie babcie w kontaktach z dziecmi. babcie oczywisce
              > uwazaja ze wiedza najlepiej. napewno, ale nie dla mnie ,
              > przynajmniej nie zawsze.
        • bloopsar Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 21.04.10, 13:23
          > sama sie przyznaje ze dziecko
          > hustała cały dzien i dziecko bylo zadowolone

          Wredne dziecko, zadowolone z hustania, a moglo cos poczytac, zajac sie czyms do
          licha!

          > jak wracam z pracy to zawsze nad nia siedzi, moj maż który czesto
          > wpada w srodku dnia na chwile to zawsze własnie nad nią klęczy i
          > wcale sie z tym nie kryje

          A to wredna tesciowa!! Smie siedziec nad dzieckiem, ktorym sie zajmuje! I
          jeszcze sie z tym nie kryje! Powinna odskakiwac od dziecka jak oparzona, gdy
          tylko uslyszy chrobot kluczy w zamku. Dziecko szybko sie nauczy, ze koniec
          zabawy i przytulania z babcia, bo wracaja zli i zimni rodzice - straznicy
          wiezienni. Tego chcesz? tongue_out
          • ewazdrzewa7 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 21.04.10, 18:37
            zawsze znajdzie sie ktos kto przeczyta nie to co jest napisane tylko
            to akurat pasuje do wczesniej wymyslonej zlosliwej odpowiedzi.
            • bloopsar Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 22.04.10, 22:54
              > zawsze znajdzie sie ktos kto przeczyta nie to co jest napisane

              A to ciekawe, bo akurat w mojej wypowiedzi cytuje twoje, ktore chyba jednak
              napisalas, prawda? smile
    • kol.3 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 19:16
      Uważam, że nie masz racji, bo dzieckiem trzeba się zajmować, trzeba się
      z nim bawić, pokazywać mu różne przedmioty, mówić do niego. Takie
      dziecko szybciej się rozwija. Wtedy kiedy ma dużo bodźców. To, że babci
      się chce, to już wielka sprawa.
      • carmelaxxx Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 19:45
        z czaem dziecko nauczy sie co soie robi z babcia a co z mama, daj babci
        postepowac wg swojej woli, nic zlego nie robi.Zwlaszcza jesli sama chce i robi
        to z milosci do malucha. Z perspektywy czasu wyjdzie to na dobre i dla dziecka i
        dla was.
        • e-kasia_mm9 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 23:08
          Moim zdaniem babcia jest niewinna.
          Dziecko robi się nieznośne po Twoim powrocie z pracy dlatego, że w ten sposób
          odreagowuje stres związany z Twoją nieobecnością. Kiedy wracasz, za wszelką cenę
          chce zwrócić na siebie Twoją uwagę i domaga się Twojej bliskości, dlatego płacze
          i chce byś się nim zajmowała.
          Całe szczęście, że babcia zajmuje się nim przez cały czas, bo gdyby tego nie
          robiła, to stres byłby jeszcze większy i histerie mogłyby być jeszcze silniejsze.
          Napisałaś, że kiedy zostaje z tatą, to takiej reakcji nie ma. Tatę też ma na co
          dzień, podobnie jak Ciebie, babcia dwa razy w tygodniu, to jednak co innego.
          U nas babcia jest zawsze, bo mieszkamy razem i zajmuje się dzieckiem według mnie
          bardzo dobrze, a i tak kiedy wracam z pracy, to w moją pociechę (teraz 2
          lata)wstępuje(i zawsze wstępował) mały diabełek - szaleje, wrzeszczy, biega,
          chce żeby ją nosić i przytulać. Tyle, ze teraz potrafi już powiedzieć: "mamusiu,
          bo cię tak długo nie było". Twoje jeszcze nie umie mówić, więc daje Ci znać o
          swojej tęsknocie za Tobą, tak jak umie.
          • kalendarzowa_wiosna Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 28.04.10, 11:25
            Popieram e-kasię w całej rozciągłości.
            I myślę jeszcze Ewo, że za wszelką cenę próbujesz udowodnić tezę o "złym
            wychowaniu teściowej". Coś jest na rzeczy w Twoich relacjach z teściową i
            wkręciłaś do tego dziecko. Dostałaś sporo odpowiedzi podważających Twoją tezę,
            ale do Ciebie nie dociera. W moim odczuciu, uważasz siebie za osobę z monopolem
            na jedynie słuszną prawdę.
    • marghe_72 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 20.04.10, 23:37
      Moim zdaniem babcia postępuje właściwie. To po pierwsze. "Zimny
      wychów" nie jest najzdrowszy.

      Jeśli nie pasuje Ci to co robi teściowa, to po prostu zrezygnuj z
      jej pomocy. aczkolwiek sądząco po tym co piszesz, odbyłoby się to ze
      szkodą dla dziecka..
    • ga-ti Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 21.04.10, 13:27
      Możesz teściowej powiedzieć o Waszych metodach wychowawczych i dlaczego one są dla Was ważne. Tylko spokojnie smile
      Moja teściowa też pilnowała mojego syna i po kilku latach powiedziała, że chyba nigdy tak się nie modliła, jak wtedy, żeby małemu nic się nie stało pod naszą nieobecność, bo co ona by wtedy zrobiła i co by nam powiedziała, że nie upilnowała dziecka? Więc chodziła za małym krok w krok. Karmiła go przy reklamach, bo nie chciała by był głodny i głupio jej było, że młody czegoś tam nie zjadł - bo co, nie umiała go nakarmić? I tak z wieloma innymi kwestiami. Wiele wynikało z troski o młodego i ze strachu przed nami wink
      Obok troski Twojej teściowej wobec dziecka dochodzi też pewnie i to, że ona po prostu nie ma co u Was robić, więc cały czas zajmuje się dzieckiem. Mogłaby posiedzieć na kanapie i poczytać, popatrzeć w tv, ale może wychodzi z założenia, że jeśli zaoferowała swoją pomoc przy dziecku to będzie się właśnie dzieckiem zajmować.
      • pelapa Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 21.04.10, 14:56
        Ja też uważam że wymagac od babci dziecka (BABCI - nie teściowej)
        powielania Twoich metod wychowawczych jest nie na miejscu. To nie
        jest płatna opiekunka, to ktoś małemu bliski. Postaw sie w jej
        sytuacji (też bedziesz teściową). Ona tylko okazuje małemu czułość,
        miłość, zajmuje się nim, nosi, jednym słowem ROZPIESZCZA. Czyli
        robi coś, co kazda babcia robić powinna. Później będzie mu dawać
        słodycze, wymarzone prezenty i pozwalac na wszystko łącznie z
        zakupem sikającego wszedzie szczeniaczka. Ty babci nie miałaś?
    • lolinka2 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 21.04.10, 15:33
      a ja z doświadczenia wiem, że jeżeli matka nie jest w głębi duszy
      pewna słuszności swoich metod, to jakiekolwiek inne postępowanie
      wobec jej dziecka będzie budziło jej protest (z lęku niekoniecznie
      uświadomionego, że te "inne" metody mogą okazać się równie skuteczne,
      lub co gorsza skuteczniejsze...). Jeśli natomiast jest pewna własnych
      kompetencji (co na ogół pojawia się przy drugim i kolejnym dziecku),
      to wie, że różnorodność taka, jak opisywana w wątku dziecku nie
      zaszkodzi....

      A zatem: więcej wiary w siebie autorko wątku. Jesteś fajną mamą
      swojego dziecka. I nawet gdyby teściowa nosiła córkę 24 h/doba x te 2
      dni w tygodniu, nic tego nie zmieni. Będziesz najważniejsza.
      • grazynanowa Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 21.04.10, 16:02
        Nie wiem skad taka teoria....ja mam jedno dziecko i jestem
        absolutnie pewna wlasnych kompetencji smile
        • lolinka2 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 21.04.10, 16:58
          teoria z obserwacji i doświadczeń własnych
          nie mówię że dotyczy 100 procent populacji, ale jeśli już kogoś to
          spotyka to na ogół przy pierwszym dziecku, przy kolejnym nawet
          najbardziej niepewna i nieśmiała uzna prymat własnych umiejętności, bo
          przecież poprzednie dzieci nadal żyją big_grin
    • ewazdrzewa7 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 21.04.10, 18:52
      odpowiadam zbiorczo na watki, w których padło stwierdzenie "zimni
      rodzice", dziecko lepiej rozwija sie jak sie je tuli i nosi,
      niemowlak nie moze bawic sie caly czas sam itp. moje dziecko ma duzo
      czulosci, spedzam z nia caly swoj czas (oprocz tego kiedy jestem w
      pracy), jak pisalam w pierwszym watku duzo sobie gadamy, mamy super
      kontakt, dziecko jest zadowolone. ale nie moge z nia siedziec cały
      czas, dzieko musi miec chwile dla siebie tak jak ja dla siebie.
      musze ogarnac dom, ugotowac wszystko oczywiscie w mega szybkim
      tempie. moj maz jest w domu bardzo poznym wieczorem i w niedziele,
      moge liczyc tylko na siebie. uwazam ze w wychowaniu nalezy kierowac
      sie dobrem dziecka i zdrowym rozsadkiem. widze po znajomych ze coraz
      czesciej tego zdroweo rozsadku brakuje. niemowle oczywiscie
      moze "tylko" ryczec jak nie jest na rekach, ale kilkulatek moze juz
      niezle wymuszac pewne zachowania na rodzicach. wychowanie nie
      rozpoczyna sie jak dizecko skonczy 5,8,19 lat tylko od poczatku uczy
      sie co wolno a czego nie. nawet niemowlakowi warto mowic np. nie
      wolno szczypac, w momencie jak to robi. ciekawe ze dzieci np. w
      zlobku sa super grzeczne, bo panie od poczatku nie pozwalaja na
      agresywne zachowania a jak tylko widza matke to bija, gryza,
      szczypia. to sa obserwacje osoby pracujacej w zlobku, wiec z
      pierwszej reki. jedna kwestia jest to czy zwracac uwage tesciowej a
      inna czy rzeczywiscie postepuje dobrze dla dziecka. o ile pierwsza
      kwestia jest dyskusyjna, druga wydaje mi sie oczywista. moim zdaniem
      jest to dziełanie na szkode dziecka. oczywicie dziecko jest coraz
      madrzejse i za chwile rzeczywiscie bedzie wiedzialo ze babci mozna
      wejsc na glowe i skakac (sparwdzone na przykładzie doroslej
      szwagierki, ktora nie zna slowa nie). naprawde uwazacie ze to taka
      swietna metoda?
      • verdana Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 21.04.10, 19:01
        współczuję supegrzecznym dzieciom w żłobku. Ale żłobek - to inna
        sprawa.
        Rozumiem, zę w domu chcesz wprowadzić żłoblowe obyczaje i żłobklowy
        porzadek. Szkoda. Dom to nie żłobek. mama to nie pani w żłobku,
        ktora kochać nie musi.
        Rzoumiem, ze najwązniejsze jest dla Ciebie wychowanie dziecka,
        aby "nie wlazło rodzicom na głowę", było spokojne i niekłopotliwe.
        Są takie dzieci, owszem. Ale to nie może być najwazniejszy element
        wychowania - a jak mi się wydaje, dla Ciebie najwazniejsze jest to,
        aby dziecko wiedziało "gdzie jego miejsce" i wiedziało, ze mamę ma
        dla siebie tylko wtedy, gdy mama tego chce - nie wtedy, gdy ono tego
        potrzebuje.
        • black_edith Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 22.04.10, 08:11
          ale skąd to wrażenie, że autorka pochwala "zimny chów" lub nie
          reaguje na potrzeby dziecka?
          dla mnie z postów autorki nie wynika, że ona "olewa" swoje dziecko,
          ale po prostu nie ślęczy nad nim cały czas, jeśli dziecko tego nie
          potrzebuje. Czy naprawdę to musi oznaczać, że nie zwraca uwagi na
          potrzeby dziecka???
          ja właśnie siedzę z moją córką w domu, mała ma 9 msc, bawi się na
          podłodze, a ja siedzę przy kompie. Jesli będzie nadal ładnie się
          bawić, to zaraz wezmę się za sprzątanie. Czy to znaczy, że uprawiam
          zimny chów albo uważam, że dziecko powinno wiedzieć, gdzie jego
          miejsce? Przecież większość matek siedzących w domu z dziećmi
          zajmuje się wieloma rzeczami, np. gotowaniem, sprzataniem, a jak
          dziecko im pozwala, to - o zgrozo - czytają, ćwiczą, gadają przez
          telefon itp.
          Autorka obawia się, że babcia poświęcając czas tylko dziecku
          przyzwyczai je do ciągłej stymulacji (której dziecko nie
          potrzebuje). To są normalne obawy u mamy pierwszego dziecka. Bo jak
          ktoś już wyżej napisał: przy drugim dziecku człowiek wrzuca na luz.
          Babcia dziecka "nie zepsuje", jeśli będzie się nim zajmować
          okazjonalnie. Więc do autorki wątku: jeśli masz obawy, że zachowanie
          twojej teściowej źle wpłynie na dziecko, to po prostu ogranicz pomoc
          babci do niezbędnego minimum, niech babcia wpada i cieszy sie
          wnukiem do woli, ale niech nie opiekuje się nim na co dzień. I tyle.
          • kosciotrupek Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 23.04.10, 04:16
            ale skąd to wrażenie, że autorka pochwala "zimny chów" lub nie
            reaguje na potrzeby dziecka?


            Stąd zapewne, że mama, której nie ma w domu 8-10 godzin (praca, dojazdy, zakupy
            itd.), a potem musi jeszcze ogarnąć dom, ugotować, coś wyprać, samą sobą się
            trochę zająć itd. nie ma zbyt wiele czasu na zajmowanie się dzieckiem. Autorka
            wątku pisze o tym, że głównie utrzymuje ze swoim dzieckiem "kontakt wzrokowy"
            oraz rozmawia z nim. Wszystko pięknie, tylko maluch w tym wieku (i nie tylko w
            tym) bardzo, bardzo potrzebuje też kontaktu fizycznego. A tego nie da się zrobić
            na odległość. Dlatego pewnie ktoś tu nazwał to "zimnym chowem" (i słusznie, bo
            na to wychodzi, choćby autorka wcale nie miała takich zamiarów). Ważne jest
            jednak jak odbiera to dziecko.

            Siedząc z dzieckiem w domu siłą rzeczy ma się dla niego więcej czasu. Jasne, że
            to może być złudne - też mogę ten czas spędzić na kawkowaniu z koleżanką albo
            przed TV. Ale mogę też spędzać go z dzieckiem, nadal mając sporo czasu na różne
            prace w domu (wiem coś o tym, bo sama jestem w takiej sytuacji - moje młodsze
            dziecię nie bawi się ciągle ze mną, a jednak sporo razem rzeczy robimy - nie
            tylko gadając na odległość i "utrzymując kontakt wzrokowy" smile ).

            Tak więc myślę, że dobrze by było, gdyby autorka zrobiła rachunek sumienia nie
            broniąc się za wszelką cenę przed krytycznymi opiniami z forum i pozwoliła babci
            na trochę więcej luzu. Przez dwa dni w tygodniu nie da się zepsuć malucha,
            spokojnie! Jak to ktoś tutaj napisał - i tak (autorko wątku) będziesz
            najważniejsza dla swojego dziecka. Dbaj o to jednak nie tylko na odległość, ale
            również w bliskim, ciepłym, częstym, intensywnym kontakcie z maluchem.
            Powodzenia! smile
            • black_edith Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 23.04.10, 08:20
              > Stąd zapewne, że mama, której nie ma w domu 8-10 godzin (praca,
              dojazdy, zakupy
              > itd.), a potem musi jeszcze ogarnąć dom, ugotować, coś wyprać,
              samą sobą się
              > trochę zająć itd. nie ma zbyt wiele czasu na zajmowanie się
              dzieckiem.

              ale jeśli dobrze zrozumiałam jej nie ma w domu przez dwa dni w
              tygodniu, a przez pozostałe 5 to ona siedzi z dzieckiem. Więc przez
              te 5 dni raczej ma czas, żeby się dzieckiem zajmować. Myślę, że
              oceniacie ją bardzo pochopnie na podstawie kilku zdań. Bądź co bądź
              autorka pisze, bo jest podkurzona zachowaniem teściowej, łatwo wtedy
              popaść w lekką przesadę i przejaskrawić.
              • kosciotrupek Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 24.04.10, 02:51
                ale jeśli dobrze zrozumiałam jej nie ma w domu przez dwa dni w
                tygodniu, a przez pozostałe 5 to ona siedzi z dzieckiem.


                Chyba się zagalopowałam - to rzeczywiście są tylko te dwa dni w tygodniu. No to
                tym bardziej nie da się zepsuć maluszka przez ten czas smile
            • ewazdrzewa7 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 23.04.10, 08:28
              zgadzam sie w 100%. choć ja pracuję tylko na pół etatu to i tak mam
              po prostu mniej czasu dla dziecka. do pracy trzeba sie jeszcze
              ubrac, dojechac itp. czesto zazdroszcze mamom, ktore moga byc w
              domu. mają wiecej czasu dla dziecka, wszytsko robią napewno
              spokojniej a wiadaomo ze dziecko wyczuwa napięcie. ale musimy sobie
              jakos radzic. a co maja powiedziec te mamy, ktore pracuja na caly
              etat i maja kilkoro dzieci? to ja napewno dla mojej mam wiecej
              czasu, czulosci i po prostu siły. dziekuje za wszytskie odpowiedzi.
              prawie wszytkie były rozsądne. przemyślę sytuację ponownie.
              pozdrawiam
              • black_edith Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 23.04.10, 08:36
                > a co maja powiedziec te mamy, ktore pracuja na caly
                > etat i maja kilkoro dzieci?

                no takie to już na pewno uprawiają "zimny chów" wink
                • pelapa Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 23.04.10, 09:15
                  black_edith napisała:

                  > > a co maja powiedziec te mamy, ktore pracuja na caly
                  > > etat i maja kilkoro dzieci?
                  >
                  > no takie to już na pewno uprawiają "zimny chów" wink

                  No , no , nie przesadzaj. Pracuję na pełen etat i mam 2 dzieci z
                  małą różnicą wieku. Moja przyjaciółka pracuje i ma 3 dzieci. Pracuję
                  bo czuję się spełniona, zabezpieczona finansowo i lubię swoją pracę.
                  Dzieci zawsze były przytulane, pieszczone a córka dopuki nie zaczeła
                  sie przemieszczać "narączkowa" Potrzebowała ciągłego zajmowania się
                  nią i bliskiego fizycznego kontaktu. Chodziłam do pracy na 6, mąż
                  na 9 a w mędzyczasie była własnie z babcią - ciągle na rączkach. Syn
                  nie znosił noszenia, wył jak kojot na rekachsmile Wygospodarowanie
                  czasu dla dzieci to kwestia priorytetów (dziecko czy obiad i czysta
                  kuchnia) i "chłopa " w domu - czy jest partnerem dla pracującej mamy
                  czy kolejnym dzieckiem do obrobienia. Jestem absolutnym
                  przeciwnikiem zimnego chowu i uważam za wysoko krzywdzące
                  twierdzenie że pracujące mamy to w domyśle "takie" wyrodne, zimne
                  matki.
                  • black_edith Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 23.04.10, 10:44
                    > Jestem absolutnym
                    > przeciwnikiem zimnego chowu i uważam za wysoko krzywdzące
                    > twierdzenie że pracujące mamy to w domyśle "takie" wyrodne, zimne
                    > matki.

                    ja też, dlatego moja wypowiedź to był taki żart nawiązujący do
                    wcześniejszej dyskusji.
                  • ewazdrzewa7 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 23.04.10, 10:52
                    nie uwazam ze mamy pracjace stosuja "zimny wychów" tylko ze maja po
                    prostu mniej czasu dla dziecka i jest to niezaprzeczalny fakt. nawet
                    jak dziecko jest super dopieszczone po pracy to ile mozesz znim
                    spedzic godzin? 5? no niestety zawsze bedzie to mniej niz 12.
                    oczywiscie da sie to zrobic tak zeby dziecko super sie rozwijalo i
                    jak najmniej odczulo brak mamy. trzeba sie tylko moooocno
                    nagimnastykowac i z wielu rzeczy zrezygnowac. takie zycie.
                    • pelapa Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 23.04.10, 12:21
                      > nie uwazam ze mamy pracjace stosuja "zimny wychów" tylko ze maja
                      po
                      > prostu mniej czasu dla dziecka i jest to niezaprzeczalny fakt.
                      nawet
                      > jak dziecko jest super dopieszczone po pracy to ile mozesz znim
                      > spedzic godzin? 5? no niestety zawsze bedzie to mniej niz 12.

                      Pewnie że mniej niż 12 smile Dlatego tak bardzo teraz doceniam to co
                      dla dzieci zrobiły babcie. Może i je trochę rozpuściły (też byłam
                      czasem zła) ale zdecydowanie więcej zyskały niż straciły. Dlatego
                      uwazam że dziadkowie mają szczególne prawasmile Za kilka miesięcy
                      babcia zamiast za grzęchotkę złapie za książeczki.
                    • mama303 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 23.04.10, 19:21
                      Nie rozumiem Twojego problemu. Jeśli tak Ci brakuje tego czasu dla
                      dziecka to ciesz się że babcia go ma w nadmiarze.
                      Ja tam bardzo się cieszyłam, że moja mama miała dużo czasu dla mojej
                      córki.
    • camel_3d Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 22.04.10, 15:22
      uwazam ze przesadzasz...
    • morekac Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 24.04.10, 09:29
      Sądzę, że mała jest po prostu stęskniona...za tobą. Dlatego tak się
      zachowuje. Babci też może bardziej marudzić, bo tęskni za tobą - w
      związku z tym babcia bardziej ją zabawia. A zachowanie dziecka
      jeszcze nie raz się zmieni o 180 stopni - i to bez udziału babci.
      • morekac Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 24.04.10, 09:33
        I jeszcze jedno: nie doczytałam się, że teściowa podważa twoje
        metody wychowawcze, moim zdaniem - raczej stosuje swoje własne
        metody zabawiania wmuczki.I naprawdę - nie ma znaczenia dla tych
        metod, gdzie i z kim teściowa mieszka oraz gdzie i kogo wozi.
        • 0moni Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 29.04.10, 16:45
          A ja uważam że dziecko lubi stabilizację-kiedy kazdego dnia robi w
          tych samych porach podobne rzeczy. dzieki temu czuje sie bezpieczne.
          jezeli wiec mama dziecka ustala mu jakis rytm dnia a po 2 dniach np
          przychodzo babci ktora wytrzasa dziecko to chyba cos jest nie tak.
          ja nie pozwalam wtracac sie mojej tesciowej. wychowala juz swoje
          dzieci po swojemu. jak zaczynala swoja przygode z macierzynstwem tez
          nie wszystko wiedziala a jednak lata doswiadczen zrobily swoje.
          ponadto lepiej znam swoje dziecko, znam jego potrzeby i wiem czego
          mu potrzeba bo przebywam z nim na co dzien. nie oznacza to ze
          izoluje tesciowa od dziecka, ale jak przychodzi musi akceptowac moje
          zasady a nie powodowac chaos swoim postepowaniem
          • morekac Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 29.04.10, 17:48
            To niech mama do pracy nie chodzi. Bedzie stabilizacja. wink
            • 0moni Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 30.04.10, 12:36
              o matko dziwewczyny nie popadajcie w skrajność!!!!stabilizacje
              czesto powoduja podobne czynnosci wykonywane mniej wiecej w tym
              samym czasi. nie oznacza to ze mama ma siedziec non stop z dzieckiem
              w domu, ale zeby osoby zajmujace sie dziecki8em współpracowaly ze
              sobą -bo o to chyba chodzi w wychowaniu i zapewnieniu bezpieczenstwa
              dziecku. a to ze babcia siedzi z wnukiem nie ozanzca ze musze jej na
              wszystko pozwalac wiec nie przesadzajcie
    • lila1974 Re: teściowa podważa moje metody wychowawcze 30.04.10, 12:50
      Nie dostrzegam w Twoim opisie podważania metod.
      Teściowa ma inny styl i bardzo dobrze.
      Nie piszesz nic o karygodnych zaniedbaniach z jej strony, więc mam prawo sądzić,
      że jest to kwestia odmienności a nie niebezpieczeństwa.

      A to, że dziecko zachowuje się po wizycie babci inaczej jest zupełnie
      zrozumiałe. Moje dzieci po powrocie od moich rodziców bądź od teściów również
      zachowuja się inaczej i są jakby bardziej rozhulane. Po prostu tak jest i nie
      dopatruję się w tym problemów, bowiem wiem, że przy swej odmienności moi rodzice
      i moi tesciowie to ludzie, którzy kochają swoje wnuki i z całą pewnością nic
      złego im nie robią.
Pełna wersja