Dodaj do ulubionych

Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI

05.05.10, 13:09
Czy kiedyś podczas posiłku Twój synek wsmarował w siebie słoiczek zupki? A może Twoja córeczka usiłowała kiedyś podkraść smakołyki z psiej miski?

Weź udział w konkursie i podziel się z nami swoimi doświadczeniami albo anegdotą o Twoich rodzicielskich próbach: sukcesach i porażkach w nauce samodzielności maluszka.

10 najciekawszych historii opublikujemy w serwisie eDziecko oraz nagrodzimy jednym zestawów dla samodzielnego malucha:
Kubek treningowy marki LOVI + Kubek 360° marki LOVI + osiołek Emmi marki Sterntaler + sorter "Kostka pełna kształtów" marki Playskool + książka "Mama i tata to my" Pauliny Smaszcz-Kurzajewskiej.

Kolejne 10 anegdot zostanie wyróżnionych i nagrodzonych kubeczkami 360° junior marki LOVI . Nagrody czekają!

Aby wziąć udział w konkursie opisz swoją historię:
* w dowolnym wątku na forum "Aktywne Rodzicielstwo", w tym wypadku w temacie komentarza należy zawrzeć dopisek "konkurs",
* w specjalnym wątku konkursowym na forum "Aktywne Rodzicielstwo",
* w specjalnym wątku konkursowym na forum eMama.

Regulamin konkursu.

Uwaga!
Osoby, które wysłały swoje historie przed opublikowaniem regulaminu proszone są o wysłanie ich jeszcze raz, najlepiej w wątku konkursowym
Obserwuj wątek
    • marzenka52115 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 05.05.10, 19:53
      Ja chciałam pochwalic się sukcesem jaki osiągnełam w sprawie mycia
      ząbków.Mam córeczke w wieku prawie 2 lat.Wszystko zaczeło sie jak
      pojawił się pierwszy ząbek pomyślałam czym szypciej wprowadzimy tę
      czynnośc do codziennych obowiązków tym lepiej i tak było do pewnego
      momentu.Niestety sielanka skńczyła się w wieku 18 miesięcy i córka
      zaczeła się buntowac myśle czyżby to bunt dwulatka troche
      zawcześnie, ale może akurat.Pomyślałam sobie że niemoge tego tak
      zostawic i musze coś z tym zrobic i wymyśliłam krótką historyjke
      oczywiście nieomieszkałam włączyc w to swoją małą
      buntowniczke.Wybrałyśmy się obie do sklepu w celu zakupu nowej
      szczoteczki do zębów z rączką w kształcie smoka.Do tego kubeczka z
      tym samym motywem i oczywiście zieloną pastą.Aby to wszystko
      zadziałało,opowiedziałam Łucysi o stworkach,które szaleją między
      ząbkami i je nadgryzają.A pokonac je może jedynie smok z zieloną
      pastą.Oczywiście poskutkowało i córcia chętnie myje ząbki.
      • daizee 5cio miesięczny bobas u fryzjera! - konkurs LOVI 08.05.10, 10:53
        Czy pomyślelibyście kiedyś, że 5ciomiesięczny bobas będzie potrzebował
        fryzjera?! Ja też nie, dopóki na świat nie przyszedł mój synek. Urodził się z
        2cm czarnymi włoskami. Myślałam, że mu się wytrą, ale nie. One rosły, i rosły, i
        rosły, i jaśniały. Gdy skończył 5 miesięcy, miał taką grzywę, że wchodziła mu w
        oczy. Na dodatek dostał ciemieniuchy, ale miał za gęste włoski, żeby mu wetrzeć
        maść. Co tu robić? Do fryzjera nie ma jak, bo za mały i sam jeszcze nie siedzi.
        Kupiliśmy specjalną maszynkę do strzyżenia dzieci. Najpierw Mąż ogolił sobie nią
        brodę, a Maluch patrzył, co się dzieje. Później Tata wziął Syna na ręce, a ja
        zabrałam się za strzyżenie. Mały był dzielny, tylko kręcił główką, żeby
        zobaczyć, co mu tam za uszami brzęczy smile Wyszło odrobinę krzywo, ale i tak
        pięknie jak na pierwszy raz. Teraz Mały ma 6 miesięcy, a czupryna nadal rośnie smile
        • stasiapio nowy sposób na picie Konkurs LOVI 11.06.10, 14:06
          Witam
          Chciałabym opowiedzieć Państwu jak mój półtoraroczny synek Dawid eksperymentował ze słomką. Gdy zaczęłam kupować mu napoje w kartonikach ze słomką był zachwycony, pił je na wszelaki sposób, na siedząco, kładł się na podłodze,wlewał napój do innych pojemników, ale najciekawszym jego doświadczeniem było picie rozlanego napoju, rurkę przykładał do rozlanego picia i siorpał napój ze stolika. Przyprawiało mu to tyle radości, śmiał się za każdym razem.
      • fena2 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 10.05.10, 14:22
        Moja córcia Karola bardzo lubi być samodzielna. Ma rok i 8 miesięcy.
        Ostatnio stwierdziła, ze sama chce myć swoją butelkę Lovi. Więc podsadzam ją do
        zlewu, myje sama, nalewa do środka wody, myje szczotką.
        Później podsadzam ją do mikrofalówki, wkłada odpowiednio złożoną butelkę Lovi,
        zamyka drzwiczki i uruchamiam jej paluszkiem mikrofalówkę na 1,5 minuty, żeby
        wysterylizować butelkę smile
        Obydwie się przy tym świetnie bawimy. Karola jest z siebie bardzo zadowolona,
        jak widzi obracającą się w środku mikrofalówki, oświetloną butelkę Lovi.
      • nulek74 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 21.05.10, 08:40
        Książeczki to zdecydowanie ulubione zabawki mojej 21 miesięcznej
        córeczki. Uwielbia je oglądać i dużo się przez to uczy. Z mówieniem
        idzie jej trochę gorzej, podczas zaprzyjaźniania się z opiekunką
        Lenka usiłował powiedzieć jej (w swoim języku rzecz jasna), że chce
        banana, ale niania nie za bardzo wiedziała o co jej chodzi, więc
        nasza Lenka niewiele myśląc wygrzebała książeczkę o owocach,
        przyniosła ją i pokazała o jaki owoc jej chodzi to jest
        niewątpliwie mój sukces, bo okazuje się że nauka nie poszła w las i
        nasza córeczka potrafi się komunikować nawet poprzez pismo obrazkowe
      • Gość: kliwia42 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.10, 08:48
        Kap, kap, kap wiosenny, ciepły deszcz podlewa ogródek. Dzieciaki ze
        smętnymi minami wyglądają przez okno. Nudno. Ile czasu można się
        bawić w chowanego, samochodami czy rysować pojazdy kosmiczne?
        Z pomocą nadchodzi babcia:
        - Kochani, a co Wy tak trzymacie te dzieci w domu, przecież jest
        cieplutko? Niech sobie boso pobiegają po kałużach.
        Szymon i Franek w te pędy rozbierają się i wybiegają na dwór. Ja za
        nimi. W naszym ogrodzie trwa świetna zabawa.
        -To telaz na tsy, ctely skacemy pzez kałuze.
        - Buniek zobacz ile wody leci z rynny - entuzjazmuje się Franio.
        - To może telaz do błotka - proponuje moja latorośl.
        - To dobry pomysł. Powrzucamy kamyki.- zgadza się kuzynek.
        Chłopaki z kamykami w rączkach biorą rozpęd. Trzy, cztery i kamień
        Frania wpada w sam środek wielkiej kałuży. Tuż za nim w tym samym
        miejscu ląduje Szymek nadal dzierżąc w ręku swój kamyczek.
        Po chwili w kałuży siedzą już dwa brzdące i z widoczną rozkoszą
        tarzają się w błocku.
        Zaczynam się śmiać i z przerażeniem zauważam, że za furtką stoi
        starsza pani. Chyba podświadomie oczekuję reprymendy.
        - Dzień dobry.- z uprzejmym uśmiechem zwraca się do mnie- Już od
        jakiegoś czasu z dużą przyjemnością obserwuję tych dzielnych malców.
        Dawno nie spotkałam mamy, która pozwalałyby dzieciom skakać do kałuż
        i robić eksperymenty. Dlaczego pozbawiać dzieci możliwości
        odkrywania świata?

        Starsz pani odeszła, ale sprawiła, że poczułam się szczęśliwa i
        dumna, bo w końcu miło być docenioną. Właśnie wyobrażałam sobie, jak
        odbieram nagrodę dla super matki, kiedy...

        - No widzi pani i to jest właśnie bezstresowe wychowanie. Ja nigdy
        bym nie dopuściła, żeby moje dziecko bawiło się jak jakiś dzikus.
        A potem to chodzi chore od tego brudu i bakterii, a matka udaje, że
        nie wie dlaczego. Oj bezmyślne te młode mamy.
        • kinga.kangurek Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 13.06.10, 15:44
          Ciekawostka dla tych , którzy jeszcze nie wiedzą wszystkiego o samochodach.
          Mianowicie , mój 5 letni synek ma swoje nazwy dla niektórych samochodowych
          części ...

          Wiecie, jakie światła ma samochód z przodu?
          Pykacze i zapalacze.
          A jakie z tyłu?
          Pykacze, hamowacze i wyjeżdżacze.
          A po co jest samochodowi rura wydechowa?
          Po to żeby... śmierdziała!

          smile
      • Gość: IzaS Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.10, 15:16
        Kiedy urodziła się Gaba, JA przede wszystkim stałam się bardziej samodzielna smile.
        Później, z biegiem czasu powoli obserwowałam, jak moja dziewczynka staje się
        dzieckiem pogodnym, radosnym, sprytnym, ale wciąż samodzielnym wybiórczo. Co to
        znaczy? Znaczy to po prostu, że warzywna zupa z indykiem umieszczana była w buzi
        dziecka przez wykończoną ganianiem z łyżeczką mamę, natomiast biszkopcik i
        kisiel Gaba zjadała sama. Bardzo umiejętnie i do ostatniej okruszynki albo
        łyżeczki. Upłynęło jeszcze trochę czasu i na świecie pojawiła się Marianka.
        Teraz, niesamodzielna wcześniej dziewczynka, mówi do mnie: Nie jestem
        niemowlakiem, nie sikam do nocnika, podstaw mi mamo stołeczek pod toaletę! Nie
        jest już przecież najmłodsza w domu smile została starszą siostrą. Gdzie MÓJ sukces
        w tej sytuacji? Założyłam w końcu rodzinę i wszyscy staliśmy się bardziej
        samodzielni...
      • iwonawiesiolek Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 03.06.10, 09:11
        Moja coreczka,gdy miała kilka misięcy miewała częste
        zaparcia.Probowałam roznych metod,zeby pomoc małejnp.masaz,herbatki
        z kopru,ale to jakos nie pomagało.Wtedy usłyszałam od mojej
        koleżanki,żeby w pupcię leciutko włożyć czubek termometra i robić
        ruchy okrężne.Ja zdesperowana spróbowałam i tej metody.Efekt był
        szybki,ale cała zawartość znalazła się na mojej bluzce.Dziś się z
        tego śmieję,ale wtedy wcale nie było mi do śmiechu.A co do tego
        sposobu nigdy juz go nie probowałam.Radziłam sobie inaczej-a
        zaparcia wkrotce mineły.
      • luna.km Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 03.06.10, 10:56
        Moja córeczka Małgosia ma obecnie 8 miesięcy. zawsze zastanawiałam się czy nie
        wyrośnie na samoluba. Tyle się teraz patrzy na dzieci które płaczą gdy ktoś im
        zabierze zabawke. a już nie ma mowy zeby się podzieliły z kolegą. Od kiedy
        wprowadziłam w żywienie mojej Małgosi chrupki kukurydziane i wafle ryżowe, nigdy
        nie przypuszczałabym że zmagania z wafelkiem będą tak wspaniałe. moja córeczka
        zaskoczyła mnie zupełnie kiedy przy zjadaniu wafelka, jednego gryza dała mnie, a
        drugiego sobie, i tak na zmianę. a gdy podszedł tato lub babcia również dostali
        kąsek. Maleńka dzieli sie wszystkim co ma w rączce, troszkę je ona,i daje
        później mamie czy tacie. zabawką sie troszkę pobawi i daje później mnie. nawet
        smoczek jest do podziałubig_grin nigdy nie byłam tak dumna z mojej córci. i wychodzę z
        założenia ze z dzieleniem się nie bedzie w przyszłości problemu.
      • frosti76 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 03.06.10, 15:31
        Mam syneczka maleńkiego bardzo dumna jestem z niego.Choć półtora roczku ma sam
        siusia do nocniczka.Nie powiem,że łatwo było,lecz się dziecko nauczyło.Na
        poczatku go sadzałam,wszystko mokre potem miałam.Maluch zwinny był fizycznie i
        uciekał notorycznie.Za wygrana wtedy dałam i pieluche zakładałam.Lecz znana
        jestem ze swego charakteru upartego.Pomyślałam o książeczkach-edukacyjnych
        bajeczkach.Co tam wtedy przeczytałąm,to w życiu zastosowałam.I tłumaczyc Mu
        zaczęłam-rolą swoją sie przejęłam.Na nocniczku więc sadzałam,Synka misia i
        czekałam.Po kilku dniach mój Malutki spróbował i były skutki.Choć z początku z
        wielkim lekiem,później dumnie,z dużym wdziekiem.Za wysiłki nagrodziłam i nowy
        nocnik kupiłam.Teraz tylko dla odmiany,brawami jest nagradzany!
        • frosti76 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 03.06.10, 15:41
          Mam syneczka maleńkiego- bardzo dumna jestem z niego.Choć półtora roczku ma, sam siusia do nocniczka.Nie powiem,że łatwo było,lecz się dziecko nauczyło.Na poczatku go sadzałam,wszystko mokre potem miałam.Maluch zwinny był fizycznie i uciekał notorycznie.Za wygraną wtedy dałam i pieluchę zakładałam.Lecz znana jestem ze swego charakteru upartego. Pomyślałam o książeczkach-edukacyjnych bajeczkach.Co tam wtedy przeczytałam,to w życiu zastosowałam.I tłumaczyć mu zaczęłam-rolą swoją się przejęłam.Na nocniczku więc sadzałam,Synka misia i czekałam.Po kilku dniach mój Malutki spróbował i były skutki.Choć z początku z wielkim lękiem,później dumnie,z dużym wdziękiem.Za wysiłki nagrodziłam i nowy nocnik kupiłam.Teraz tylko dla odmiany, brawami jest nagradzany!
      • emilka211288 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 16.06.10, 09:19
        Ostatnio poszłam z moją córeczką do wujka,który ma duża zagrodę ze
        zwierzętami.Moja Julka była oczywiście zachwycona.Najbardziej spodobały jej się
        malutkie świnki,które akurat jadły namoczony chleb z mlekiem i śrutą.Moja
        córeczka niewiele myśląc postanowiła dotrzymać im towarzystwa i chwyciła z
        korytka ten namoczony chleb i zaczęła go jeść!!!Oczywiście szybko jej go
        zabrałam i oddałam zwierzątkom.Tak właśnie moje dziecko żyje w zgodzie z naturą.
    • adelojda Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 06.05.10, 12:12
      Moja córeczka ma 13 miesięcy. od kąd zaczęła samodzielnie się przemieszczać na raczkach bądź o wlasnych nogach miałam problem z jej usypianiem. Wtedy włączałam tv i program muzyczny wtedy była na topie Lady Gaga i jej "bad romance". córeczka momentalnie sie uspokajała i zasypiała. Teraz po 5 miesiącach jak usłyszy Gagę szaleje i tańczy, a ja i moi bliscy mamy dość "gaga ulalala"
    • camelka_wik Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 06.05.10, 13:00
      Mój synek od miesiąca wspaniale raczkuje.
      A co za tym idzie doskonale radzi sobie z przemieszczaniem się do upatrzonego
      punktu. Mamy w domu dużego kwiatka bonsai który stoi na ziemi oczywiście gdyż ze
      względu na gabaryty nie możliwe jest umieszczenie go na czymkolwiek co byłoby
      nieosiągalne dla dziecka.
      Oczywiście w/w kwiatek jest upragnionym celem mojego dziecka w codziennej
      zabawie. Wyciąganie ziemi i kamieni oraz obrywanie liści to standard.
      Sukcesywnie powtarzam synkowi "nie wolno, nie ruszaj, nie dotykaj itd..."
      od czterech dni synek idąc w kierunku kwiatka od razu mówi sam
      "nienienienienie..." ale maszeruje dalej wink jak stanę przy kwiatku to siada
      patrzy na mnie wyciąga rączkę z paluszkiem wskazującym w moją stronę i mówi
      dalej swoje "nienienienie..." rozwala mnie tym na łopatki i jak tylko ukradkiem
      się uśmiechnę to już rączka ląduje w donicy wink a jak wytrzymam to mu się nudzi
      czekanie i odchodzi z "ninienienienie..." w inny kąt wink Taki mały rozumny
      spryciarz z niego wink
    • netara27 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 06.05.10, 14:28
      Nie dawno odwiedziła nas ciocia Irena.Ja karmiłam w tym czasie Michasia jednak widzę ciocia Irena wyciągając aparat pyta Daniela(rok i 4 m-ce):
      „Maciuś. Zrobimy cyk cyk?” Na co Maciek zapytał
      „Zdjęcie?”

      Miałam ubaw po pachy.

      -.. Mamo ,mamo chce mieć w domu jakieś zwierzątko.
      Może pieska ... może kotka ...może braciszka ..... wink

      no i ma braciszka
    • redakcja Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 06.05.10, 18:37
      Drodzy uczestnicy konkursu!

      Postanowiliśmy zwiększyć limit znaków do 2000 (ze spacjami włącznie). W
      konkursie mogą zatem brać udział również dłuższe opisy przygód.
      Jeśli już umieściliście swoją historię, a teraz chcielibyście ją rozwinąć -
      zapraszamy! Jeden autor może wysłać nawet kilka historii na nasz konkurs.
      Czekamy na Wasze opowieści i serdecznie pozdrawiamy,

      Redakcja
      • karolkapp Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 08.05.10, 00:10
        kiedy patrzę na gładziutkie, niemal atłasowe rączki..,nóżki jak u
        sarenki,brzuszek wypięty i taaaki dumny. Kiedy slyszę głośne: śama!
        Maja śama!!!to jestem dumna tak, jak nigdy do tej pory, gdy nie
        byłam jeszcze mamą.Szukałam odpowedniego słowa,aby określić tę pełną
        ciepła i przyjemną dla serca,dodającą ogromnej energii i wspaniałej
        siły - dumę - pozwalającą zapomnieć o zmęczeniu, jakkolwiek byłoby
        ono dotkliwe.. Myślę, że jest to jedyna na świecie, o smaku
        pierwszych letnich malin, pachnąca niezapominajką - radość mamy:
        słyszę szybkie, maleńkie kroczki mojej córeczki..wbiega prosto we
        mnie, ubrana w spodenki tył naprzód, czapka jak u pirata na jednym
        oczku, szalik ciągnie za sobą włożony jednym końcem do spodenek, a
        bluza rozpinana włożona do góry nogami na rączki, moja Calinka
        zadziera głowę, próbując za wszelką cenę zobaczyć kawałek mamysmilena
        małych stópkach butki założone odwrotnie.Rączki i kawałeczek
        wystajacej bródki wymalowana kremem i łapki odbite na mojej dopiero
        co wyprasowanej sukience.Słyszę: "Klólewna na pole gotowa jest!" i
        wtedy ta sukienka...a niech tam.. Moja dwuletnia Calinka ubrała się
        sama!mam ochotę wykrzyczeć całemu światu, jak bardzo jestem
        szczęśliwa. ale tylko kucam przed moją Majeńką, patrzę jej prosto w
        duże pełne radości i oczekiwania oczka i szeptam: jestem z Ciebie
        taka dumna! - chyba każda mama wie, co wtedy czuję...smile
      • i1wa Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 28.05.10, 14:17
        Mój Kubuś uwielbia wszelkiego rodzaju piłeczki. Dzień zaczyna od porozrzucania
        wszystkich piłeczek jakie ma w swoich zabawkach a ma ich naprawdę sporo. Mój
        kochany szkrab ma 15 miesięcy i jest go wszędzie pełno. Ostatnio robiąc zakupy w
        mały osiedlowym sklepiku zastanawiałam się co tak dudni a tu patrze na moją
        pociechę a ona wyrzuca jabłka ze skrzynki i cieszy się że to kulu kulu jest. Tak
        samo było z pięknie wyeksponowanymi pomarańczami w supermarkecie nie nadążaliśmy
        ich zbierać. A ostatnio dziadek pokazywał Kubusiowi małe jajeczka które zniosły
        małe kurki. Kuba ani nie mrugną zabrał do rączki i storpedował nimi buty
        dziadka. I jak tu się nie uśmiechnąć...
      • Gość: gosia Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: *.chello.pl 08.06.10, 12:45
        Nasza córeczka Zuzia ma 2 latka i chce być bardzo samodzielna.
        Wszystko chce robić tak jak ja, wręcz mnie naśladuje i dzięki temu
        bardzo dużo potrafismile Niedawno nas zaskoczyła. Otóż wzięłam się za
        przygotowanie obiadu. Zuzia przysunęła krzesło, wspięła się na nie,
        stanęła i uparcie stwierdziła, że chce sama ubijać kotletysmile I
        reczywiście mi pomagała tłuc mięso, solić. Miała frajdę, a potem
        była szczęśliwa, że mi pomogła. To nic, że kotlety były za słone,
        byliśmy z niej dumnismile
    • baszi Turystka w wielkim mieście 06.05.10, 21:10
      Choć teraz jest to dla mnie wesoła anegdota, dwa miesiące temu była historią,
      która omal nie przyprawiła mnie o zawał.
      Moja córeczka skończyła właśnie 18 m-cy. Bardzo chciała iść na spacer, ale
      pogoda była nieszczególna i nie chciałam ryzykować przeziębienia.
      Zaproponowałam zabawę figurkami zwierząt, ale brakowało głównego bohatera - Ija
      czyli konika, więc nie pozostawało nic innego jak go znaleźć. Poszłam do jej
      pokoju, gdzie po raz ostatni widziałam ukochaną zgubę. Natka została w
      przedpokoju - zainteresowana domofonem. Kiedy już wszystkie zwierzątka były na
      stanowiskach zaczęłam muczeć, rżeć i nawoływać do wspólnej zabawy. Kiedy córcia
      nie przychodziła zdziwiłam się, bo to po spacerach jej ulubione zajęcie. Poszłam
      więc do przedpokoju i zamarłam. Drzwi wejściowe otwarte a dziecka nie ma.
      Wyszłam na klatkę schodową i zobaczyłam jak maszeruje po schodach na kolejne
      piętro. Kiedy mnie usłyszała pomachała rączką, powiedziała papa i dalej w drogę.
      Jeszcze przez chwilę musiałam zachować zimną krew, żeby Natki nie przestraszyć
      ani nie zachęcić do szybkiej ucieczki i to była najdłuższa chwila w moim życiu.
      Od tamtej pory na drzwiach wisi kartka z nakazem zamykania ich na górny zamek a
      i to nie daje mi stuprocentowej gwarancji, że moje pomysłowe dziecko któregoś
      dnia nie pokona i tej przeszkody.
    • baszi Kiedy mama siedzi przed komputerem 06.05.10, 21:23
      Właśnie zaczął się u nas okres, kiedy nasza Niunia chciała robić wszystko sama.
      Dzień jak co dzień. Natka wypiła poranne mleczko więc stwierdziłam, że mam parę
      minut zanim zrobię jakieś konkretne śniadanko i postanowiłam wykorzystać je
      przed komputerem. Zanim przejrzałam pocztę zdziwiła mnie cisza i to, że moje
      dziecko nie próbuje wdrapać mi się na kolana. Spojrzałam na kanapę a Natka
      siedzi cała szczęśliwa i wcina jogurt. Od tamtej pory co rano wybiera sobie z
      lodówki jogurcik a łyżeczka musi czekać na stole.
    • kingusia_ka Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 06.05.10, 21:25
      Moja córeczka od urodzenia spała sama. Kiedy miała dziewięć miesięcy mieliśmy
      wymianę okien w domu i co za tym idzie remont, więc pojechała na pięć dni do
      teściowej i tam spała z nią w łóżku. Po powrocie do domu nie chciała już spać
      sama. Wstawała w łóżeczku ilekroć ją położyłam, wyciągała rączki, płakała,
      krzyczała, i za nic nie chciała się uspokoić. Ani muzyka, ani maskotka, ani
      bajka nie miały na nią wpływu. Ale mimo kłótni z mężem, łez spływających po
      policzkach i chwil zwątpienia nie poddałam się. Wiedziałam, że jak odpuszczę to
      będziemy z nią spać ze szkodą dla niej i naszego małżeństwa. Przytulałam,
      uspokajałam i kładłam na poduszkę a ona znów wstawała i płakała a ja znów
      Przytulałam, uspokajałam i kładłam na poduszkę... Pierwszej nocy poddała się
      przed piątą rano. Drugiej po pierwszej. Po kilku zasnęła po paru minutach. Mimo
      przeprowadzki do nowego łóżka, później do nowego domu i pokoiku nigdy nie miała
      już problemu ani oporów do spania "u siebie" i tak jest do dziś dnia.
    • Gość: Achajka Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: *.aster.pl 06.05.10, 22:29
      Mój roczny synek uczy się mówić. Jednym z pierwszych poznanych przez
      niego słów jest słowo: "Tata". Chodzi po całym domu i powtarza je w
      kółko, ponieważ bardzo kocha swojego ojca i wiem, że za nim tęskni.
      Mąż ciężko pracuje na nasze utrzymanie. Za każdym razem,
      słysząc "Tata!" w wykonaniu Darka dodawałam: "W pracy...".
      Do czasu. Pewnego dnia mój mąż wrócił jak zwykle z firmy, wziął
      Darusia na kolana, a synek wykrzyknął do niego: "Tata w pracy!!!".
    • e-kropka Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 07.05.10, 09:17
      Moja cudowna córcia w wieku 2 lat i 10ciu miesięcy nauczyłą się używania sarkazmu.
      A było to tak: Przez pewien czas codziennie przejeżdżaliśmy obok remizy, która
      czasem była otwarta. Zawsze mówiliśmy córci "Uwaga, po lewej będziemy mijać
      strażaków". No i pewnego dnia przejeżdżamy jak zwykle koło remizy, mówimy że
      zaraz ją zobaczy, a w chwilę później moje dziecię zaszalało tekstem:
      "Thank you. Thank you moi rodzice, że pokazaliście mi remizę, która była
      zamknięta i nic nie widziałam".
      Po prostu nas zagięła smile Upewniliśmy się jeszcze czy na pewno jest to sarkazm i
      okazało się, że mała jest coraz bardziej wygadana i nawet zna trochę angielski smile
    • Gość: megi84 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.10, 10:32
      Bartoszek ma 13 miesięcy i już teraz potrafi sam jeść kaszkę swoją łyżeczkąsmile ale droga do tego sukcesu była długa, śmieszna i często bardzo brudnasmileGdy Bartoszek dostał swój fotelik do siedzenia, zaczął jadać z nami śniadania, zawsze go karmiłam aż pewnego razu odmówił jedzenia kaszki i dopiero gdy dostał swoją łyżeczkę i talerzyk pojawił się uśmiech na jego twarzy, chciał jeść tak jak rodzice - czyli SAM - i pozwoliliśmy mu na tosmile. Najpierw w ruch szły rączki, Bartoszek rzucał kaszką w nas, wcierał we włoski , ale najbardziej lubił kłaść ja na kolankach i wcierać w spodenki. Jednak po paru próbach pierwsze łyżeczki zaczęły lądować we właściwym miejscu czyli w buzi naszego smakosza, jednak potem synuś łyżeczkę wyrzucał i jadł rączkami. Z mężem jednak byliśmy cierpliwi i cały czas jak tylko łyżeczka lądowała na podłodze to podawaliśmy mu czystą do rączki, pokazywaliśmy jak nabrać kaszkę z miseczki i kierowaliśmy łyżeczkę do buzi. Nie zawsze takie nasze "pokazywanie" podobało się Bartoszkowi, ale nasz wysiłek nie poszedł na marne i teraz już razem wszyscy jemy śniadanko ze swoich talerzyków, a Bartuś ładnie używa łyżeczki. Chociaż nieraz jeszcze wyrzuca resztki na kolanka i wciera kaszkę w spodenki to widok jego uśmiechu usprawiediwia wszystkosmileNajważniejsza jest cierpliwość i nierezygnowania z raz podjętych decyzji.
    • aleksandra-blanka Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 07.05.10, 10:32
      Moim największym sukcesem są dzieci bliźniaczki obecnie 21mż.
      Może to niektóre z Was zdziwić ale przeszłam długą siedmio
      miesięczną walkę o utrzymanie ciąży to był okres gehenny walka o
      każdy tydzień potem dzień aż do porodu pod koniec siódmego miesiąca
      ciąży.
      Boże dwie kruszynki takie malutkie i bezbronne od tego momentu jako
      wcześniaków zaczęła się walka o każdą minutę o każdy oddech o
      następny dzień.
      Następnie przyszedł upragniony dzień „wyjścia” maluchów do domu.
      Wtedy myślałam że udało się koniec walki wyliśmy na prostą ale
      dopiero wszystko się zaczęło. Żmudna rehabilitacje dziewczynek i tym
      samym pasmo sukcesów każdy gest każda nowa czynność napawa mnie
      dumą.
      Dziś wiem że każdą mamę cieszy nowa czynność maluch że umie to czy
      tamto a mnie cieszy że maluchy przede wszystkim są że śmieją się że
      przytulają się że dają tyle radości dnia codziennego.
      Jeszcze przed nami długa droga do „normalności” ale damy rade,
      przecież mamy siebie.
      Życzę Wszystkim Mamą i ich Pociechą samych sukcesów.
    • megi_84 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 07.05.10, 11:20
      Bartoszek ma 13 miesięcy i już teraz potrafi sam jeść kaszkę swoją łyżeczkąsmile ale droga do tego sukcesu była długa, śmieszna i często bardzo brudnasmileGdy Bartoszek dostał swój fotelik do siedzenia, zaczął jadać z nami śniadania, zawsze go karmiłam aż pewnego razu odmówił jedzenia kaszki i dopiero gdy dostał swoją łyżeczkę i talerzyk pojawił się uśmiech na jego twarzy, chciał jeść tak jak rodzice - czyli SAM - i pozwoliliśmy mu na tosmile. Najpierw w ruch szły rączki, Bartoszek rzucał kaszką w nas, wcierał we włoski , ale najbardziej lubił kłaść ja na kolankach i wcierać w spodenki. Jednak po paru próbach pierwsze łyżeczki zaczęły lądować we właściwym miejscu czyli w buzi naszego smakosza, jednak potem synuś łyżeczkę wyrzucał i jadł rączkami. Z mężem jednak byliśmy cierpliwi i cały czas jak tylko łyżeczka lądowała na podłodze to podawaliśmy mu czystą do rączki, pokazywaliśmy jak nabrać kaszkę z miseczki i kierowaliśmy łyżeczkę do buzi. Nie zawsze takie nasze "pokazywanie" podobało się Bartoszkowi, ale nasz wysiłek nie poszedł na marne i teraz już razem wszyscy jemy śniadanko ze swoich talerzyków, a Bartuś ładnie używa łyżeczki. Chociaż nieraz jeszcze wyrzuca resztki na kolanka i wciera kaszkę w spodenki to widok jego uśmiechu usprawiedliwia wszystkosmileNajważniejsza jest cierpliwość i nierezygnowania z raz podjętych decyzji.
    • megi_84 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 07.05.10, 11:23
      Bartoszek ma 13 miesięcy i już teraz potrafi sam jeść kaszkę swoją łyżeczkąsmile
      ale droga do tego sukcesu była długa, śmieszna i często bardzo brudnasmileGdy
      Bartoszek dostał swój fotelik do siedzenia, zaczął jadać z nami śniadania,
      zawsze go karmiłam aż pewnego razu odmówił jedzenia kaszki i dopiero gdy dostał
      swoją łyżeczkę i talerzyk pojawił się uśmiech na jego twarzy, chciał jeść tak
      jak rodzice - czyli SAM - i pozwoliliśmy mu na tosmile. Najpierw w ruch szły
      rączki, Bartoszek rzucał kaszką w nas, wcierał we włoski , ale najbardziej lubił
      kłaść ja na kolankach i wcierać w spodenki. Jednak po paru próbach pierwsze
      łyżeczki zaczęły lądować we właściwym miejscu czyli w buzi naszego smakosza,
      jednak potem synuś łyżeczkę wyrzucał i jadł rączkami. Z mężem jednak byliśmy
      cierpliwi i cały czas jak tylko łyżeczka lądowała na podłodze to podawaliśmy mu
      czystą do rączki, pokazywaliśmy jak nabrać kaszkę z miseczki i kierowaliśmy
      łyżeczkę do buzi. Nie zawsze takie nasze "pokazywanie" podobało się Bartoszkowi,
      ale nasz wysiłek nie poszedł na marne i teraz już razem wszyscy jemy śniadanko
      ze swoich talerzyków, a Bartuś ładnie używa łyżeczki. Chociaż nieraz jeszcze
      wyrzuca resztki na kolanka i wciera kaszkę w spodenki to widok jego uśmiechu
      usprawiedliwia wszystkosmileNajważniejsza jest cierpliwość i nierezygnowania z raz
      podjętych decyzji.
    • katesh29 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 07.05.10, 22:11
      Gdy mój syn miał 13 miesięcy zasmakował w kanapkach z masełkiem i wędliną. Bardzo zależało mu na samodzielnym jedzeniu a ja cieszyłam się, że moje dziecko nauczy się już niedługo samo jeść trudniejsze dania. Ponieważ pracuje w domu czasami potrzebuje trochę czasu aby załatwić swoje sprawy. Wręczyłam więc małemu kanapkę, którą ze smakiem pałaszował. Zajęłam się więc swoimi sprawami. Synek wsiadł na jeździk i bardzo chciał pojeździź po podwórku więc zabrałam laptop i poszliśmy. Cały czas zajadał swoją kanapkę. W pewnym momencie zaniepokoiła mnie cisza panująca na podwórku. Spojrzałam za drzewo i zobaczyłam jak mój syn siedzi na trawie a obok niego oprócz naszych 2 kotów zgromadziły się jeszcze 2 koty sąsiadów i wszyscy pochylają się nad czymś. Gdy podeszłam zobaczyłam, że owa kanapka spadła na trawę i została przejechana a ponieważ nic nie może się zmarnować Tobiasz postanowił jeść ją dalej ale że była w kawałkach więc je sobie wydłubywał. Z czasem dołączyły się pewnie koty które też dłubały swoje a co lepsze mały co pewien czas podawał jednemu z kotów wydłubaną wędlinę. Gdy rozgoniłam towarzystwo i chciałam zabrać syna do domu dostał ataku płaczu, jak tylko go puściłam znowu usiadł obok kanapki a przyczajone koty nieśmiało podchodziły aby kontynuować posiłek.
    • magda_zk Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 08.05.10, 13:36
      Jasiek ma już prawie 3 latka i jest rezolutnym szkrabem, który ma zawsze gotową
      odpowiedź na wszelkie pytania i stara się być bardzo samodzielny we wszystkim,
      co robi. Nie chorował do czasu, kiedy poszedł do przedszkola i niestety załapał
      pierwsze przeziębienie. Musiał pić syrop i brać krople do nosa. Standardowa
      kuracja. Z syropem nie było problemu, bo jest słodki i smaczny. Gorzej sprawa
      się miała i kroplami do nosa. Trzeba było zastosować przekupstwo. Za wpuszczenie
      kropli została ustalona nagroda w postaci ulubionego smakołyka naszego synka i
      kuracja się powiodła. Zapomnieliśmy o chorobie. Pewnego dnia Jasiek przychodzi
      do mnie i mówi „Mamo daj mi coś słodkiego”, usłyszał odpowiedź odmowną i odszedł
      bawić się dalej. Po jakiejś chwili wraca i mówi „Jestem chory, wpuść mi krople
      do nosa”. Na to odpowiedziałam mu, że jest zdrowy i nie potrzebuje lekarstw. Nie
      dał za wygraną i znowu się pojawił, mówiąc „Apsik! apsik! Widzisz kicham, mam
      katar! Wpuść mi krople do nosa, a po kroplach chcę cukierka!”
    • aniaoliweczkanowak Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 08.05.10, 16:26
      Moja córcia jak każdy bobas uwielbia zjadać wszystko co znajdzie na swojej
      drodze psia karma, piasek w piaskownicy itp. ale największym rarytasem stała sie
      woda pita prosto z muszlismileI tak od jakiś 10 msiesięcy jak tylko ktoś zostawi
      uchylone drzwi do toalety to moja córcia już tam jest i robi sobie "kibelkową
      kawkę". A mająć 27miesięcy to już nie taki problemsmile Pozdrawiam
    • wisia23 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 08.05.10, 19:21
      Moja kochana córeczka Julcia to bardzo pogodna i wesoła dziewczynka.Obecnie ma 9
      miesięcy i wszystko zaczyna ją ciekawić.Jest bardzo ruchliwym
      szkrabkiem.Wszędzie jej pełno.Próbuje już pomalutku zaczynać chodzić.Co jest
      powodem mojej radości i dumy.Julcia lubi strasznie spacery.Codzienie wychodzimy
      na długą wedrówkę na świeże powietrze.Wtedy siedzi cichutko i wszystko wokoło
      obserwuje .Przypatruje sie zwierzakom i ludziom.Bardzo dużo czasu poświęcam na
      jej wychowanie .Ucze ja różnych ciekawych rzeczy.Czytam jej bajeczki oraz nuce
      piosenki.Razem wygłupiamy sie poprzez zabawę.Bawimy sie w akuku ,tanczymy w rytm
      muzyki,oglądamy bajeczki i słuchamy dzieciecych przebojów.Dzięki temu widze jak
      moja kruszynka sie rozwija w sensie intelektualnym i motorycznym.Bardzo kocham
      moja kochana ksieżniczke.Uważam ,że rodzicielstwo to najwspanialsze co mogliśmy
      dostać w darze od Boga.Gdy widzi sie na twarzy uśmiech oraz miłość jaką nas
      obdarza to wszystkie troski i zmartwienia znikaja.Dziecko to skarb .I warto mieć
      dzieci,bo ma sie dla kogo żyć.
      • Gość: Matajamata Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: *.chello.pl 08.05.10, 21:05
        Od jakiegoś czasu moja córcia uczy się samodzielności i
        nowości.Ostatnio opanowała picie ze słomki.Lecz jak się
        okazało,można tak pić nie tylko wodę,ale też.....rosół.Dziś podczas
        obiadu wyciągnęła z kubka słomkę i wypiła przez nią zupę,a następnie
        paluszkami wyjadła makaron.
        Lecz Hania wie,że nie tylko ludzie muszą jeść.Gdy widzi,że w misce
        psa leży niezjedzona karma,bierze po jednym ziarenku i zanosi ją
        pieskowi.Kiedy ten nie chce jeść,córcia wciska mu do pyska
        jedzenie,a gdy pies od niej ucieka mając dość przymusowego
        dokarmiania,Mała z uśmiechem na ustach degustuje psie jedzenie.Gdy
        pytam:"Co masz w buzi",ta się uśmiecha i wypluwa rozdrobnioną karmę
        smile
    • zebroid_dziki Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 08.05.10, 22:09
      Miesiąc temu wybraliśmy się z naszą córeczką do księgarni. Postanowilismy kupić jej kolejną ciekawą książeczkę na dobranoc. Po długich poszukiwaniach udało się znaleźć kilka ciekawych opowiadań. Niestety nie mogliśmy sobie pozwolić na kupno wszystkich więc przyszedł czas dokonania wyboru tych najciekawszych. Ja uparłam się, aby wziąć "Misia Paddingtona", a mój mąż zawzięcie bronił "Alicji w krainie czarów". W czasie, gdy my spieraliśmy się o wybór odpowiedniej lektury, Pola biegała obok nas między półkami. W pewnym momencie podeszła do naszego koszyka, który stał na podłodze, wrzuciła "Podręcznik wojownika światła" Paulo Coelho i zniecierpliwiona ruszyła z koszykiem przed siebie. Spojrzeliśmy na siebie zdziwieni i wybuchnelismy głośnym smiechem.
      Nasza córeczka, choć ma dopiero 14 miesięcy, postanowiła sama zdecydowac o wyborze literatury na dobranoc. Kupiliśmy książkę, którą wybrała i (o dziwo!) wybór okazał się słuszny, bo mała słodko zasypia, gdy tylko zaczynam czytać.
    • anefsien Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 09.05.10, 13:31
      niunia sama smile

      Jestem mamą 16-miesięcznej Hani do niedawna wegetarianki z jej
      wyboru smile pierwsze próby jedzenia mięska przez moją córcie były
      pomyślne ale później gusta się zmieniły i przy każdym staraniu żeby
      zjadła choć kęs - porażka, plucie, machanie rękami, uciekanie. Na
      zmiksowane mięsko też nie dała się nabrać, zagadywanie, leci
      samolocik nie pomagały - zawartość łyżeczki albo lądowała na mnie
      albo na Hani albo co gorsze na ścianie. Zaczełam się martwić bo
      wiadomo że mięsko w diecie to rzecz bardzo ważna, ale za radą męża i
      doświadczonych koleżanek odpuściłam. Wkońcu przyszedł wielki dzień-
      na obiad mielone,oczywiście dla mnie i męża....a tu niespodzianka
      mała wcina kotleta ale tylko kiedy bierze sama kawałek w rączkę i
      celuje do buzi smile co za odkrycie, dlaczego wcześniej na to nie
      wpadłam! no brawo!!! zuch dziewczyna i jakie ma oryginalne
      upodobania smile
    • kasiek.orfi Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 09.05.10, 17:57
      Taka oto rozmowa. Matki z synem. O rzeczach ważnych, mniej ważnych i nieważnych.
      W oczekiwaniu na słwetnego "Rajdka":

      - Synek kto tu jest debeściak?

      - Timek.

      - A kto jest najfajniejszy?

      - Mama. Mamuś. Ti.

      I jak tu nie kochać? Jak nie rosnąć, nie łapać wiatru w skrzydła? Jak nie być
      dumnym? Serducho moje smile

      Młody ma 23 misiące
    • kasiek.orfi Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 09.05.10, 18:08
      Przeprowadziłam ostatnio z Młodym bardzo poważną rozmowę. Aż się Małżonek
      zdziwił, o co mi chodzi. A ja stwierdziłam, że przecież mamy bardzo mądre
      dziecko. To może wystarczy poinformować je, że jak będzie chciało „siusiu” to
      może przyjść i powiedzieć. Że w domu nocnik też jest. No i wczoraj Młody dwa
      razy przyniósł mi nocnik. Oczywiście bez rezultatu – raz po fakcie a raz po
      prostu sobie posiedział. Ale dzisiaj… sukces. Udało się. To nic, że w szale
      radości podłogę też trzeba było myć. Liczy się sam fakt.

      No a jak już jesteśmy przy zdolnościach Młodego to oprócz akcji z nocnikiem
      zadziwił mnie wtedy jeszcze znajomością różnych słówek. Przyszedł do mnie po
      obiedzie z książeczką. I standardowo chciał czytać. Więc na chybił trafił
      wskazywałam w książeczce różne rzeczy i pytałam „co to”. A On odpowiadał. I tak
      odpowiada, że „icha”, że „gwiada”, że "miał"… I nagle słyszę „totem” i „bizun”.
      Nie wiem, ale wydaje mi się że to nie jest normalne, że 20 miesięczne dziecko
      wie jak wygląda totem. I że potrafi go nazwać. Nie wspominając o bizonie...
      • magas1169 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 10.05.10, 10:52
        Moje dziecię miało może z 10 miesięcy i było potwornym niejadkiem.I chociaż powinna była już jadać normalnie,jadała tylko przecierane zupki,nic w większych kawałkach nie chciała.
        Jakież było nasze zdziwienie kiedy wróciliśmy do pokoju gdzie na stole stał talerz z biała kiełbasą którą akurat jadłam.Moja córcia stała przy owym stole,dumnie dzierżąc w rączce kawał kiełbachy,buzia pełna a ona
        -mama ! AM!
        To był niesamowity widok.Do tej poty kocha białą kiełbasęsmile

        To samo dziecię tyle że ciut starsze.(ok 2,5 roku)

        Robię jej zdjęcie i mówię
        --Jak ty ładnie mamusi pozujeszsmile
        Na to moje dziecko
        --No pewnie,w końcu jestem pozorantką!!!

        Proszę córkę aby się wreszcie ubrała,raz drugi piąty...
        W końcu mówię
        --ale ty niedobra jesteś,jakiś diabeł w tobie dziś siedzi...
        dziecko
        --mama,ty dzwoń po super nianię,ty mnie sama nie dasz rady wychowaćsmile
    • Gość: meganfollows Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: *.um.pulawy.pl 10.05.10, 11:51
      Moją największą porażką w nauce samodzielności mojego synka Huberta
      był brak mojej cierpliwości i słowa „zrobię to szybciej i lepiej”!.
      Efekt jest taki, iż 4 letni dziś Hubcio nieporadnie się ubiera, nie
      sprząta zabawek oraz muszę go karmić! Oczywiście w przedszkolu Panie
      Wychowawczynie twierdzą, iż z synkiem nie ma najmniejszego problemu
      z wykonywaniem tych czynności, ale w domu przechodzimy z Mężem po
      prostu koszmar! Każdego ranka Hubert nie chce się sam ubierać i jeść
      śniadania. W rezultacie, po krzykach i płaczu pomagam mu się ubierać
      i karmię go. Po powrocie z przedszkola jest całkiem podobnie z
      dodatkową atrakcją, iż po wieczornych „hulankach i swawolach” w
      pokoju Hubcia mam górę zabawek do sprzątania.
      Teraz dopiero widzę, jak duży popełniłam błąd, kiedy Hubert miała
      1,5-2 lat i chętnie chciał wkładać zabawki do kosza czy łyżeczkę do
      buzi, ja …. no cóż przeoczyłam ten etap w życiu mojego dziecka,
      etap chęci do nauki dosłownie wszystkiego! Owszem wtedy może i było
      mi prościej, czyściej i szybciej, ale dziś jest mi po prostu siebie
      żal! Teraz to chyba tylko pomógłby nam Program NIANIA, bo stosowane
      przeze mnie metody wyszukiwane w poradnikach dla mam niestety
      zawodzą w naszym przypadku.
      Mam tylko nadzieję, że w końcu to się zmieni na lepsze i Hubert
      nauczy się samodzielności także w tych dziedzinach życia!
      Dlatego niech moje doświadczenie będzie przestrogą dla mam, iż warto
      poświęcić trochę więcej czasu, cierpliwości a często nawet kosztem
      pochlapanej ściany czy podłogi od kolejnej próby samodzielnego
      jedzenia malucha, aby w niedalekiej przyszłości być dumnym, że nasze
      dziecko samo się ubiera, je posiłki czy sprząta zabawki!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka