ostatni_wolny_nick
20.05.10, 00:46
Chciełabym Was prosić o ocenę sytuacji która opiszę poniżej.
Byłam w domu sama z 3,5 letnią córką. Odebrałam telefon z pewną przykrą
wiadomością. Musiałm natychmiast obdzwonić kilka obcych osób i coś
pozałatwiać - sytuacja krytyczna. Mówię do Małej, że chwilę porozmawiam przez
telefon i proszę, żeby się sama chwilkę pobawiła. Wygląda na to, że
zrozumiała. Nie mam czasu na dłuższe wyjasnienia Cyrk się zaczyna w trakcie
pierwszej rozmowy. Wrzeszcy w niebogłosy, wiesza sie na mnie, domaga się
natychmiastowej uwagi, chodzi za mną po całym domu, trzaska drzwiami. Wiem,
że krzycząc na nią niec nie osiągnę więc proszę ją grzecznie i spokojnie żeby
dała mi porozmawiać - nic nie dociera. Ledwo doprowadziłam rozmowę do końca
(w sumie około 3 min). Wiem że muszę za chwilę znowu zadzwonić więc mówię, że
nie może tak krzyczeć. W odpowiedzi tylko wrzask. Dostała klapsa. Będziesz
cicho? Wrzeszcy że nie. Kolejny klaps. I tak kilka razy. W końcu pytam czy
mam jej przylać jeszzce raz czy będzie cicho? tak, będę cicho. I faktycznie -
dała mi porozmawiać. Po każdaj z rozmów bardzo ją chwaliłam, że jest grzeczna
itp. Była zachwycona pochwałami Załatwiłam co trzeba. Reszta dnia jak z
obrazka.
Przepraszam za może przydługi opis ale zależało mi na szczegółach.
Są sytuacje w których dziecko musi posłuchać dorosłego natychmiast i bez
dyskusji. Nie ma czasu na certolenie się, wyjaśnianie, obracanie w zart,
organizowanie zajęcia zastępczego. Nie miałam mozliwości zamknąć się w pokoju
czy łazience i skończyć rozmowę - waliła w drzwi i tak nic nie słyszałam. Jak
egzekwować od dziecka posłuszeństwo w takich sytuacjach? Wiem, że przemoc, bo
tym są klapsy, to nie metoda ale jak byście postąpili w analogicznej
sytuacji.