konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie

20.05.10, 00:46
Chciełabym Was prosić o ocenę sytuacji która opiszę poniżej.
Byłam w domu sama z 3,5 letnią córką. Odebrałam telefon z pewną przykrą
wiadomością. Musiałm natychmiast obdzwonić kilka obcych osób i coś
pozałatwiać - sytuacja krytyczna. Mówię do Małej, że chwilę porozmawiam przez
telefon i proszę, żeby się sama chwilkę pobawiła. Wygląda na to, że
zrozumiała. Nie mam czasu na dłuższe wyjasnienia Cyrk się zaczyna w trakcie
pierwszej rozmowy. Wrzeszcy w niebogłosy, wiesza sie na mnie, domaga się
natychmiastowej uwagi, chodzi za mną po całym domu, trzaska drzwiami. Wiem,
że krzycząc na nią niec nie osiągnę więc proszę ją grzecznie i spokojnie żeby
dała mi porozmawiać - nic nie dociera. Ledwo doprowadziłam rozmowę do końca
(w sumie około 3 min). Wiem że muszę za chwilę znowu zadzwonić więc mówię, że
nie może tak krzyczeć. W odpowiedzi tylko wrzask. Dostała klapsa. Będziesz
cicho? Wrzeszcy że nie. Kolejny klaps. I tak kilka razy. W końcu pytam czy
mam jej przylać jeszzce raz czy będzie cicho? tak, będę cicho. I faktycznie -
dała mi porozmawiać. Po każdaj z rozmów bardzo ją chwaliłam, że jest grzeczna
itp. Była zachwycona pochwałami Załatwiłam co trzeba. Reszta dnia jak z
obrazka.
Przepraszam za może przydługi opis ale zależało mi na szczegółach.
Są sytuacje w których dziecko musi posłuchać dorosłego natychmiast i bez
dyskusji. Nie ma czasu na certolenie się, wyjaśnianie, obracanie w zart,
organizowanie zajęcia zastępczego. Nie miałam mozliwości zamknąć się w pokoju
czy łazience i skończyć rozmowę - waliła w drzwi i tak nic nie słyszałam. Jak
egzekwować od dziecka posłuszeństwo w takich sytuacjach? Wiem, że przemoc, bo
tym są klapsy, to nie metoda ale jak byście postąpili w analogicznej
sytuacji.
    • allija Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 02:59
      Przede wszystkim nie mówiłabym dziecku przed pierwszą rozmową żeby była
      cicho, dała porozmawiać itp. Od razu pokazujesz, że sytuacja nie jest
      normalna, że dzieje sie coś szczególnego, dziecko w efekcie wykazuje
      zainteresowanie, tak jak potrafi, być może czekała na jakąś twoją dalszą
      reakcję, wyjaśnienia, zainteresowanie, którego nie było no bo właśnie
      chciałaś porozmawiać - więc wrzeszczała itd.
      I tak rozmawiałaś już przez telefon odbierając tę pierwsza złą
      informację. Ja spróbowałabym w dalszym ciągu przeprowadzić następne
      rozmowy, niewykluczone, że mała w ogóle nie zwróciłaby na nie uwagi. A
      jeśli tak to dopiero wówczas reagowałabym.
      W sytuacjach krytycznych, kiedy natychmiast potrzebowałam kilku chwil
      zawsze sprawdzała się bajka w tv lub coś słodkiego, "aplikowane" bez
      zbędnych wyjasnień.
      • black_edith Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 07:42
        zgadzam sie z allija, moim zdaniem ostrzeżenie było niepotrzebne.
        Jeśli miałaś podejrzenia, że mała może przeszkadzać ci podczas
        rozmowy, bo wcześniej się już takie sytuacje zdarzały, trzeba było
        na biegu wymyślić jej jakieś zajęcie i tu pomysł z bajką czy czymś
        słodkim do jedzenia jest całkiem niezły. A jeśli dziecko standardowo
        nie przeszkadza ci w czasie rozmów telefonicznych, to po co była ta
        gadka do niej. Prowokacja? wink
        • mamacsw Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 08:49
          źle zrobiłaś, wiem, że to banał, ale nie wolno bić dzieci, jak masz
          nerwy, to nie wyżywaj się na dziecku. Ona Cię kocha bezwarunkowo i
          bezinteresownie, a Ty w tak głupi sposób niszczysz tę miłość, nie
          twierdzę, że jesteś złą matką, broń Boże, ale jak mogłaś. dla niej
          jesteś jedyną osobą na śweicie, której może ufać i przy której jest
          bezpieczna. nikt na calym świecie tak cię nie kocha i nikt na całym
          śweicie tak w Ciebie nie wierzy jak Ona, a Ty co? to, że potem jak
          twierdzisz " była zachwycona pochwałami" znaczy, że tak bardzo Jej
          zależy na Twojej akceptacji, że zrobi dla Ciebie wszystko, żeby Cię
          zadowolić. rozumiesz, dla dziecka w tym wieku matka jest bogiem. ja
          wiem, że są w życiu ważne rozmowy, ale sytuacja w której jak
          twierdzisz dziecko musi posłuchać natychmiast rodzica to sytuacja
          typu przejście przez ruchliwą ulice, wtedy musi się zatrzymać i
          podać rączkę, ale rozmowa telef.? moje dzieko również jest bardzo
          wymagające i też niejednokrotnie nie mogłam czegoś załatwić czy
          porozmawiać, trzeba znaleźć sposób na odwrócenie uwagi. mam
          nadzieję, że masz wyrzuty sumienia, lecz miłośc dziecka do Ciebie
          jest tak silna, że ten wybryk jej nie zmieni, przecież Ty też jesteś
          tylko człowiekiem i aż matką, ale umówmy się, że już więcej tego nie
          zrobisz, ok? ja mam taki sposób, że jak mnie ponosi i najchętniej
          bym Mu przylała, to sobie przypominam, jak te małe rączki mnie
          obejmują, te usteczka, jak daje buźki i jak patrzy mi w oczy przed
          snem, z taką ufnością i miłością, bo wie, że mama będzie nadal, jak
          tylko otworzy oczka i wtedy momentalnie się otrząsam i dziwię się
          sama sobie, jak mogłam pomyśleć, żeby bić tę małą, niewinną istotkę.
          przecież jeszcze nikt na świecie nie był tak bardzo Twój, jak Ona
          • verdana Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 09:02
            Czasem są w zyciu takie sytuacjie, że nie ma czasu na dluga rozmowę,
            wyjasnianie, tłumaczenie i czekanie czy zadziała.
            Nie mozna wymagać od 3,5 letniego dziecka zrozumienia sytuacji. Nie
            mozna wymagać od matki, ktora znajduje się w sytuacji przymusowej,
            aby w tym momencie miała czas na długie zabiegi wychowawcze, albo
            zrezygnowała z rozmowy, na rzecz "dobra dziecka". A wiadomo, ze jak
            matka jest zdenerwowana, to dziecko tez nie będzie uosobieniem
            spokoju.
            Jest mnostwo doskonalych, teoretycznych pomysłów, co nalezy zrobić w
            takim momencie. Tyle, ze na co teoria, jak się pali? Czasem trzeba
            cos zrobic natychmiast, nie ma czasu na odwracanie uwagi,
            organizowanie zabawy itd.
            Klaps może i był niepotrzebny, tyle, ze kompletnie nie wiem, co
            innego, nie krzywdzącego dla dziecka można by w tej sytuacji zrobić.
            Zamknąć w innym pokoju, gdy jest zdenerwowane? Jeszcze gorzej.
            Jedyne, co nalezy zrobić, to przeprosic dziecko, ze tak wyszło.
    • slonko1335 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 09:13
      Mnie dziwi, że 3,5 latka do tej pory nie jest nauczona tego, że jak mama
      rozmawia z kimś albo prze telefon to nie powinna przeszkadzać.
      Gdybyś rozmawiała bardzo długo to oczywiste, że dziecko może się zniecierpliwić
      ale trzyminutową rozmowę powinno bez szemrania przeżyć..
      Jesteś tylko człowiekiem dziecko musi wiedzieć że czasami musi się zając samo
      sobą bo mama musi coś załatwić albo choćby odpocząć chwilę. Musisz ją
      przyzwyczajać do takich sytuacji i tłumaczyć, pokazywać jak należy się zachować.
      Dziecko widziało na pewno, że coś sie stało, że mama jest zdenerwowana a nie
      rozumiało czemu, podkręciłaś tylko dodatkowo jej zdenerwowanie i wybuch gotowy.
      • verdana Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 09:18
        naqwet najlepiej nauczone dziecko w tym wieku w wypadku
        zdenerwoweania matki staje sie nieprzewidywalne.
        • slonko1335 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 09:39
          Oczywiście ale gdyby dziecko było nauczone matka po prostu zadzwoniłaby a nie
          zakładała, że dziecko przeszkadzać będzie. Matka założyła z góry że córka
          przeszkodzi w rozmowie a dziecko ładnie się podporządkowało.
          Nie wpadłabym na to, żeby informować córkę, że ma się bawić czy być cicho bo ja
          muszę zadzwonić bo dla niej jest to normalne, że czasami to robię. Nie wpadłabym
          na to, żeby postąpić w ten sposób z moim półtoraroczniakiem dla którego to już
          oczywiste nie jest i jak czegoś chce to już, zaraz, w tej chwili, bo to właśnie
          wzbudziłoby jego zainteresowanie i zwróciło uwagę na nienormalność sytuacji i
          zachowałby się zapewne tak jak to dziecko.
      • black_edith Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 09:34
        > Mnie dziwi, że 3,5 latka do tej pory nie jest nauczona tego, że
        jak mama
        > rozmawia z kimś albo prze telefon to nie powinna przeszkadzać.

        ale z wypowiedzi autorki wątku nie wynika, że dziecko nie jest tego
        nauczone, autorka nie napisała, że mała zawsze jej przeszkadza przy
        rozmowach telefonicznych, tylko, że przeszkadzała w tej konkretnej
        sytuacji
        • slonko1335 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 09:42
          > ale z wypowiedzi autorki wątku nie wynika, że dziecko nie jest tego
          > nauczone, autorka nie napisała, że mała zawsze jej przeszkadza przy
          > rozmowach telefonicznych, tylko, że przeszkadzała w tej konkretnej
          > sytuacji

          owszem wynika. napiszę Ci to co napisałam do Verdany. Gdyby dziecko wiedziało,
          że nie przeszkadza się dorosłym w rozmowie matka by go nie uprzedzała o tym na
          wstępie tylko po prostu sięgnęła po słuchawkę.
          • verdana Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 09:52
            Ależ skad.
            Mam dorosle dzieci i jeszcze bardziej doroslego męża. Kiedy dzwonie
            w Bardzo Ważnej Sprawie czasem im mówie, zeby nie przeszkadzali.
            Normalne jest bowiem, ze zwykłą rozmowę telefoniczna można czasem
            przerwać jakimś pytaniem, a wazniej - nie.
            Zaręczam, ze oni jako ludzie dojrzali i wykształcenie są nauczeni,
            ze nie przeszkadza się w rozmowie telefonicznej, wiedza jednak, ze
            czasem nalezy nie przeszkadzać bardziej.
            • slonko1335 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 10:00
              Verdano ale 3,5 latka nie jest w stanie odróżnić rozmowy ważnej od mniej ważnej
              a dorosły człowiek i owszem.
              Nie mówię swojej córce za każdym razem wchodząc do kuchni żeby nie wybierała z
              szuflady noża bo wie, że tego się nie robi ale gdybym tak od dzisiaj za każdym
              razem jej o tym przypominała to by zaintrygowało ją o co mi nagle biega i
              zaręczam, że sprawdziłaby co z tym nożem...
              • slonko1335 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 10:10
                acha i jeszcze dodam, że w tym wszystkim zakładam, że autorka wątku nie siedzi
                godzinami z telefonem w ręku i nie plotkuje z koleżankami podczas gdy dziecku
                się nudzi, bo wtedy zachowanie dziecka na samą słuchawkę w ręku matki też byłoby
                dość proste do przewidzenia i też by nie rozumiało że ta rozmowa jest ważniejsza
                od tych pozostałych...
          • mamacsw do słonko 1335 20.05.10, 09:57
            masz dwoje dzieci i zapewne wiesz, że każde dziecko jest inne,
            niektóre 2-latki będą " grzeczne" a niektóre 5- latki nie usiedzą.
            nic nie usprawiedliwia bicia i gwoli przypomnienia są dzieci "
            bardziej wymagające" niż Twoje ułożone, wiedzące, że nie przeszkadza
            się dorosłym w trakcie rozmowy, a poza tym dziecko też ma prawo mieć
            gorszy dzień, kiedy potrzebuje zwiększonej uwagi i być może w tym
            przypadku tak było, nie zawsze dzieci robią , tak jak chcemy, i to
            nie jest kwestia powinności dziecka, co nie znaczy, że dziecko nie
            powinno mieć ograniczeń, w żadnym razie nie popieram bezstresowego
            wychowania, ale nie w ten sposób.
            • slonko1335 Re: do słonko 1335 20.05.10, 10:02
              ależ oczywiście, że tak, zwłaszcza, że to moje młodsze to dość niepokorne i do
              "ułożenia" sporo mu brakuje no ale w końcu jest tylko półtoraroczniakiem....
              Uważam jednak, że coś takiego jak rozmowa telefoniczna jest chlebem powszednim,
              nie jest żadną dziwną niespotykaną sytuacją, której 3,5 letnie dziecko nie może
              zrozumieć.
    • maadzik3 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 10:25
      Jezeli bym miala mozliwosc wyszlabym z telefonem do innego pomieszczenia -
      chocby do lazienki. Bez tlumaczen, corka chyba wie ze czasem chadzasz tam sama?
      Gorzej jak nie masz bezprzewodowego.
    • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 10:26
      Miałam kilka podobnych sytuacji. Kiedyś mała została w domu z powodu choroby, a
      jeden z klientów, uparł się że musi wpaść i omówić kilka spraw. Mała ledwo
      zjawił się klient od razu domagała się uwagi i zainteresowania, nie pomagały ani
      bajki ani odwracanie uwagi. Cóż dziecko musi dorosnąć do zrozumienia powagi
      sytuacji i klapsy , wrzaski nic nie pomogą. Rozumiem,że puściły ci nerwy ale w
      takich sytuacjach może warto nie zwracać dziecku uwagi na powagę sytuacji, olać
      konwenanse i na początku rozmowy przeprosić za ewentualne niedogodności
      wynikające z obecności dziecka przy rozmowie, większość ludzi na prawdę rozumie
      takie sytuacje.
      Im bardziej będziesz zwracała uwagę na jej zachowanie tym bardziej będziesz się
      nakręcała.
      • meaby Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 14:40
        zrobiłabym tak samo jak Ty
        moje dzieci, jak ja rozmawiam przez telefon, mają do mnie najwięcej spraw
        wink
        no, może "wcześniej" mała powinna mieć "wpojone" że jak mama rozmawia to
        niegrzecznie jest przeszkadzać
        bo wtedy po prostu nie słychać
        nie przejmuj się smile
    • alpepe Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 15:02
      sądzę, że postąpiłaś słusznie, aczkolwiek dziecko jest już trochę "stare", i nie
      powinno już wywijać takich numerów. Moja córka była nieznośna rok temu, jak
      miała półtora roku, a ja musiałam dzwonić, ew. odbierać telefony. Zwykle dawałam
      ją do innego pokoju, lub zamykałam się w ubikacji, co jeszcze potęgowało złość
      mojego dziecka, które też chciało rozmawiać, a przynajmniej mieć moją uwagę na
      własność. czasem też rozmawiałam mając dziecko na ręce. W tym roku młoda już mi
      prawie nie przeszkadza, wie, że pewne rzeczy muszę zrobić i zrobię i ona może
      się wściekać ile wlezie, ale jej nie ustąpię.
      • mama303 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 20:43
        alpepe napisała:

        > sądzę, że postąpiłaś słusznie, aczkolwiek dziecko jest już
        trochę "stare", i ni
        > e
        > powinno już wywijać takich numerów.

        No tak, 3,5 roku to już taki wiek że dziecko powinno mieć opanowane
        wszystkie zasady na blachę wink
        Weź nie żartuj.
        • slonko1335 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 20:56
          No tak, 3,5 roku to już taki wiek że dziecko powinno mieć opanowane
          > wszystkie zasady na blachę wink
          > Weź nie żartu

          nikt nie wymaga zachowania powagi na nabożeństwie żałobnym u cioci której na
          oczy nigdy nie widziała, mowa o kilkuminutowej rozmowie telefonicznej....a do
          toalety matka może iść czy 3,5 latka nie potrafi zrozumieć że matka czasami musi???
          • mama303 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 21:11
            slonko1335 napisała:

            > nikt nie wymaga zachowania powagi na nabożeństwie żałobnym u cioci
            której na oczy nigdy nie widziała,

            Poważnie? uchodzi żeby w tym wieku jeszcze nie zrozumiała?
            Uff, dobrze że chociaz to jest wybaczysz wink

            • slonko1335 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 21:20
              skąd wiesz że wybaczę?
              • mama303 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 21:24
                No mam nadzieję chociaz nie na 100%
                • slonko1335 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 21:30
                  zawsze mogę dać w tyłek w tym kościele, podejrzewam, że moje dziecko doznałoby
                  wtedy takiego szoku, że w tym ciężkim szoku do końca nabożeństwa by dotrwało z
                  miną żałobnika jak przystoiwink
                  • mama303 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 21:37
                    slonko1335 napisała:

                    > zawsze mogę dać w tyłek w tym kościele

                    Tobie by sie solidny klap przydał za wygłaszanie herezji na temat
                    rozsądku 3,5 latka wink
                    • slonko1335 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 22:33
                      Tobie by sie solidny klap przydał za wygłaszanie herezji na temat
                      > rozsądku 3,5 latka wink

                      opowiadasz, takich sztuczek jak wyżej opisana to moje młodsze dziecię próbuje, w
                      sumie to ostatnio nawet już próbować przestało bo wie, że na mamusię nie
                      działa...ot mama jeść musi, myć się, z toalety korzystać i czasami przez telefon
                      pogadać - mógł sobie histeryzować do woli, szybko połapał się, że efektów nie ma
                      i są rzeczy nie do przeskoczenia dla niego....no ale w innych dziedzinach cały
                      czas sprawdza co mu wolno co nie...
    • judytak Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 15:45
      myślę, że dziecko się po prostu wystraszyło
      wyczuwało, że matka jest zmartwiona, zdenerwowana, że coś się dzieje
      złego, i się wystraszyło, tym bardziej, że nie wiedziało, nie mogło
      wiedzieć, ani rozumieć, co się dzieje

      no i dziecko jak się boi, to chce się upewnić, że jest bezpieczne,
      czyli że matka się nim zajmuje, i wymusza to po prostu
      jak matka klapsa daje, też się dzieckiem zajmuje ;o)

      dzieci są różne, są różne sposoby ich "unieszkodliwienia" w
      krytycznej sytuacji
      można ich czymś przekupić (smoczek, cukierek, telefon komórkowy
      mamy, na kogo co działa),
      można unieszkodliwić zapewniając minimum bezpieczeństwa poprzez
      kontakt cielesny (brać na ręce, na kolana, przytulić jedną ręką),
      można dać zadanie do wykonania (przytrzymaj mi notes z numerem,
      gdzie mam zadzwonić, itp.)

      pozdrawiam
      Judyta

    • marghe_72 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 18:16
      Rozumiem sytuację, ale nie jestem w stanie przyklasnąć tym klapsom.
      Prawdopodobnie wyszłabym do innego pomieszczenia, zamykając za sobą
      drzwi..
      Obstawiam, ze nie była to Twoje pierwsza rozmowa telefoniczna. Czy
      córka za każdym razem tak samo się zachowuje>?

      Jesli tak to najwyższa pora nauczyć ją, że podczas rozmowy się nie
      przeszkadza. Jest duża, zrozumie
    • q_fla Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 19:15
      A za jakies 15 lat jak natychmiast nie wykonasz polecenia córuni
      dostaniesz od niej łomot. Tym razem zasłużenie.
    • ostatni_wolny_nick Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 23:23
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Na co dzień z powodzeniem stosuję
      sztuczki, o których część z was pisała.
      Dlaczego uprzedziłam? Zazwyczaj informuję córcię co będziemy robić
      więc i w tej sytuacji uprzedziłam Małą, że będę dzwonić i
      poprosiłam, żeby się pobawiła. Zwykle, gdy nie mogę poświęcić jej
      uwagi informuję co będę robić i organizuję jej zajęcie na ten czas.
      Ta metoda się sprawdza i zazwyczaj mi nie przeszkadza. Czasem
      wystarcza krótka zachęta do zabawy a czasem organizacja zabawy
      trochę trwa. Tym razem krótka zachęta do zabawy nie wystarczyła a
      na nic więcej nie miałam czasu. Moja córcia jest wyjątkowo żywiołowa
      a do tego ma potrzebę obgadania prawie każdej sytuacji – buzia jej
      się nie zamyka więc siłą rzeczy wymaga dużo uwagi.
      Piszecie, że dziecko musi być nauczone, że dorosłym w pewnych
      sytuacjach się nie przeszkadza. Zgadzam się. Ale jak mam ją tego
      nauczyć?
      To nie tak, że puściły mi nerwy. Dałam jej klapsy świadomie a nie w
      nerwach bo inaczej nie byłam w stanie nad nią szybko zapanować. Tak
      jak pisałam – byłam sama w domu i próbowałam zamknąć się w łazience
      czy pokoju, ale waliła w drzwi i krzyczała, więc i tak nie mogłam
      rozmawiać. Nie działało przytulenie –wrzeszczała dalej, bynajmniej
      nie ze strachu. To co zrobiła to była walka o moją uwagę i chęć
      postawienia na swoim. Mogłam ewentualnie wyjść w ogóle z domu
      zamykając ją samą w mieszkaniu, ale bałam się o jej bezpieczeństwo –
      mogły polecieć szyby w drzwiach.
      Nie zamierzam posypywać głowy popiołem. – stało się. Rozmawiałam z
      nią jakąś godzinę po całej tej sytuacji . Powiedziałam dlaczego
      dostała klapy. Zrozumiała. Nawet dzisiaj jak złapałam za telefon
      mała powiedziała z uśmiechem „Będę cicho” smile
      Nie chcę jednak w taki sposób „wychowywać” dziecka. Martwi mnie, że
      z całej tej sytuacji wynika, że tylko przemocą mogę coś od dziecka
      wyegzekwować  szukam więc innego rozwiązania …
      • verdana Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 20.05.10, 23:32
        Nie.
        Nic z tego nie wynika, oprocz faktu, ze bylas postawiona "pod
        scianą" i zabraklo Ci czasu na inne mozliwosci manewru.
        Nie jest tez prawdą, ze potrafisz od dziecka wyegzekwoewać cos tylko
        klapsami. Zwykle przecież dziecko jest rozsadne i reaguje na
        polecenia. Bylas zdenerwowana, to udziela się dziecku, ktore widzi,
        ze cos się dzieje, a nie wie co. I dziecko, pradę mowiąc, raczej nie
        zachowywałoby się spokojnie także po paru dniach, bo dostało klapsa -
        zrozumiało po prostu, co do niego mówilas, gdy juz sie
        uspokoiłyscie.
        Nie twierdze, ze klaps to metoda - daleka jestem jednak od tego, aby
        uznać sie za złą czy nieudolną matka, bo raz dziecko dostało, w
        sytuacji nadzwyczajnej, klapsa.
        Musialabyś mieć cholernego pecha, aby w najbliższym czasie taka
        sytuacja Ci się powtorzyła.
        • mika_p Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 21.05.10, 23:51
          Verdana, weź ty czytaj ze zrozumieniem.
          Dziecko nie dostało klapsa, a kilka klapsów. Cytuję "wrzask. Dostała klapsa.
          Będziesz cicho? Wrzeszcy że nie. Kolejny klaps. I tak kilka razy. W końcu pytam
          czy mam jej przylać jeszzce raz czy będzie cicho? tak, będę cicho."


          Raz można usprawiedliwić. Kilkakrotnie raz za razem też? Do skutku? Tylko
          ludzie, w tym dzieci, mają różną odporność. A jak nie poskutkuje kilkanaście, to
          co wtedy?
          • verdana Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 22.05.10, 13:34
            Też nie widze powodów do samobiczowania. Przykro mi, ale są
            sytuacje, w których po prostu nie ma wyjscia - rozmowa MUSI być
            przeprowadzona natychmiast, a dziecko nie chce się uspokoić.
            Może das jakąkolwiek poradę, co zrobić w tej sytuacji? Bo obawiam
            się, ze kazda inna metoda jest dla dziecka jeszcze bardziej
            stresująca. Mozna zamknąć w lazience na klucz, wyjść z domu,
            zakneblować.
            Innego rozwiązania - w realu, a nie siedzac sobie przed klawiatura i
            piszac "trzeba było dziecko uspokoic, pokazac mu bajeczke" (taaa...)
            nie widzę.
            bardzo niedobrze byloby, aby to sie powtarzało. Ale sa sytuacje na
            tyle dramatyczne, ze nie ma po prostu wyjscia.
            • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 22.05.10, 17:42
              Czy naprawdę rozmowa była tak ważna, że tłumaczy serię klapsów? Czy naprawdę
              wszyscy rozmówcy autorki byli tak mało życiowi i wyrozumiali , że obecność
              dziecka im tak przeszkadzała ? czy dziecko w trakcie pierwszej rozmowy
              faktycznie wpadło w furię.
              Prowadzę firmę, mała ( wówczas 1,5 roczniak )w przypadku chorób zostawała ze mną
              i przez trzy lata nie było sytuacji w której nie mogłam przeprowadzić rozmowy,
              rozmówcy który nie zrozumiałby że rozmowa może zostać przerwana przez dziecko.
              Nie wiem o czym i z kim rozmawiała autorka, że wywarło to na nią takie ciśnienie.
              Według mnie należy mieć większy dystans do tego co myślą inni i czego od nas
              wymagają.
              • verdana Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 22.05.10, 17:52
                Przyjmijmy, ze tak. Sa rozmowy, ktore trzeba przeprowadzić
                natychmiast. I ja i mąż mielismy pare razy w życiu takie sytuacje,
                ze nie można było poczekać nawet pięciu minut - nagły zgon szefa,
                cięzka choroba mojego ojca, włamanie do zakladu pracy, przyjaciel
                dzwoniący,że jego dziecko urodzilo się martwe. We wszystkich tych
                wypadkach konieczna byla natychmiastowa reakcja - nie za pół
                godziny, tylko już.
                I co wtedy?
                Oczywiście, jesli jest czas, to inna kwestia, ale przyjmujemy, ze
                telefony byly absolutnie konieczne.
                • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 22.05.10, 18:50
                  W żadnej z opisanych sytuacji płacz dziecka, czy napastliwe " mamo ,mamo" nie
                  przeszkadzają w przekazaniu informacji, a odbiorca ma inne zmartwienia niż płacz
                  twojego dziecka w słuchawce , więc jest on mu obojętny
                  • srebrnarybka Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 22.05.10, 19:01
                    W żadnej z opisanych sytuacji płacz dziecka, czy napastliwe "
                    mamo ,mamo" nie
                    > przeszkadzają w przekazaniu informacji,

                    przeszkadzają obu obu rozmówcom w skupieniu się. Niekiedy informacje
                    muszę być podane bardzo precyzyjnie.

                    a odbiorca ma inne zmartwienia niż płac
                    > z
                    > twojego dziecka w słuchawce , więc jest on mu obojętny

                    Odbiorca, któremu np. przed godziną urodziło się martwe dziecko,
                    potrzebuje UWAGI i ma prawo taką uwagę od przyjaciół otrzymać. W
                    danej chwili ma do tego większe prawo, niż dziecko, które tej uwagi
                    ma aż nadto. A dziecko musi się nauczyć, że istnieją takie sytuacje,
                    kiedy jego potrzeby nie są najważniejsze. Oczywiście muszą to być
                    ważne powody. Ale dziecko, które nie jest zaniedbywane, musi o tym
                    wiedzieć. Rodzice nie są robotami do obsługi dziecka, ale ludźmi i
                    też miewają różne sytuacje, w których dziecko musi się dostosować.
                    Natomiast jeśli sytucja jest nadzywczajna, ale nie nagła, to
                    organizując jej rozwiązanie, należy też uwzględnić potrzeby dziecka.
                    • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 22.05.10, 23:20
                      > przeszkadzają obu obu rozmówcom w skupieniu się. Niekiedy informacje
                      > muszę być podane bardzo precyzyjnie.

                      Precyzyjnych informacji oczekuje pogotowie,straż pożarna, policja ale te służby
                      są przygotowane na rozmówców którzy z powodu szoku nie zawsze sa precyzyjni ,
                      więc płacz dziecka również im nie przeszkadza. Pozostali rozmówcy powinni być
                      przygotowani na to, iż dzwoniący nie zawsze może przekazać precyzyjne informacje.

                      "Odbiorca, któremu np. przed godziną urodziło się martwe dziecko,
                      > potrzebuje UWAGI i ma prawo taką uwagę od przyjaciół otrzymać. W
                      > danej chwili ma do tego większe prawo, niż dziecko, które tej uwagi
                      > ma aż nadto"

                      Kwestia priorytetów.
                      Dla mnie ważniejsza jest moja rodzina i moje dziecko niż przyjaciel. Oczywiście
                      w takiej sytuacji normalne jest wysłuchanie przyjaciela, ale przyjaciel nie ma
                      prawa oczekiwać, że w imię jego potrzeby wygadania się zafunduję dziecku serię
                      klapsów. Dzwoniąc do mnie jest świadomy, że mam małe dziecko ( 3,5 latek to
                      jeszcze maluch?) wiec musi się liczyć ze związanymi z tym niedogodnościami.
                      Gdyby sytuacja dotyczyła półroczniaka a nie 3,5 latka to co również należy go
                      zlać bo przyjaciel potrzebuje ciszy do wypłakania się?

                      "Rodzice nie są robotami do obsługi dziecka, ale ludźmi i
                      > też miewają różne sytuacje, w których dziecko musi się dostosować. "

                      To jest 3,5 letnie dziecko, a nie nastolatek.
                      • srebrnarybka Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 22.05.10, 23:44
                        Kwestia priorytetów.
                        > Dla mnie ważniejsza jest moja rodzina i moje dziecko niż
                        przyjaciel.

                        Oczywiście, ale tutaj trzeba wybrać między różnej wagi potrzebami
                        tych osób. Gdyby moja córka i żona przyjaciela urodziły jednocześnie
                        martwe dzieci i ja zostawiłabym córkę, by wysłuchać przyjaciela, to
                        znaczyłoby, że przyjaciel jest dla mnie ważniejszy, niż córka. Bo
                        najpierw zaspokajam potrzebę przyjaciela, równie ważną, jak potrzeba
                        córki. Natomiast w opisanej sytuacji potrzeba przyjaciela i strata,
                        jaką poniósłby, gdyby matka niepoświęciła mu uwagi (odrzucenie, ból
                        etc.) była nieporównanie większa, niż strata, jaką poniosła stale
                        przebywająca z matką (tak wynika postu) dziewczynka, z tego powodu,
                        że matka przez np. 10 minut rozmawiała przez telefon z kimś innym i
                        nie zwracała na nią uwagi, a następnie uspokoiła ją klapsem. Więc
                        nie można mówić o tym, że przyjaciel jest ważniejszy niż rodzina.
                        Gdyby założyć, że każda potrzeba (czy kaprys, bo nie każde żądanie
                        dziecka jest rzeczywistą potrzebą) dziecka jest ważniejsze od każdej
                        potrzeby przyjaciela, oznaczałoby to, że w ogóle przyjaciela mieć
                        nie można, bo nie ma możliwości w ogóle z nim porozmawiać, bo
                        dziecko zawsze będzie wolało, by matka się z nim bawiła, niż
                        rozmawiała z przyjacielem.

                        Gdyby sytuacja dotyczyła półroczniaka a nie 3,5 latka to co również
                        należy go
                        > zlać bo przyjaciel potrzebuje ciszy do wypłakania się?

                        Dziecko nie zostało zlane. Dostało parę klapsów.

                        Skąinąd dziecko, półtoraroczniak, czy 3,5 letnie powinno być
                        trenowane, że rodzice mają prawo zajmować się także swoimi sprawami.
                        Co nie znaczy, że nie mają poświęcać mu uwagi, ale muszą też
                        poświęcać uwagę innym sprawom i osobom.

                        "Rodzice nie są robotami do obsługi dziecka, ale ludźmi i
                        > > też miewają różne sytuacje, w których dziecko musi się
                        dostosować. "
                        >
                        > To jest 3,5 letnie dziecko, a nie nastolatek.

                        To co, rodzice stają się ludźmi dopiero po ukończeniu przez dziecko
                        12 roku życia?
                        • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 00:12
                          Natomiast w opisanej sytuacji potrzeba przyjaciela i strata,
                          > jaką poniósłby, gdyby matka niepoświęciła mu uwagi (odrzucenie, ból
                          > etc.) była nieporównanie większa, niż strata, jaką poniosła stale
                          > przebywająca z matką

                          Dlatego należy jej sie seria klapsów?

                          "> Dziecko nie zostało zlane. Dostało parę klapsów."

                          Kilka lat temu mój partner odbierał mała ze żłobka, mała wróciła do domu
                          przerażona i roztrzęsiona. Wracając spotkali matkę która swojemu dziecku ( w
                          podobnym wieku) za nieposłuszeństwo zaserwowała serię klapsów.
                          dziecko autorki dostało serię klapsów do chwili gdy przestało zawracać matce
                          głowę, jak dla mnie nie ma rozmowy telefonicznej która tłumaczyła by taką
                          agresje wobec dziecka ( zwłaszcza że agresja nie była wywołana nerwami lecz
                          chęcią uzyskania posłuszeństwa )

                          "> Skąinąd dziecko, półtoraroczniak, czy 3,5 letnie powinno być
                          > trenowane, że rodzice mają prawo zajmować się także swoimi sprawami.
                          > Co nie znaczy, że nie mają poświęcać mu uwagi, ale muszą też
                          > poświęcać uwagę innym sprawom i osobom."

                          Czyli matka półroczniaka ma prawo serwować mu serię klapsów do chwili gdy się
                          nie nauczy, że matka ma prawo do świętego spokoju. Może należało by codziennie w
                          ten sposób trenować niemowlaka, wówczas na bank w wieku 2 lat nie odważy się
                          przeszkodzić mamusi w prowadzeniu rozmowy.

                          "> To co, rodzice stają się ludźmi dopiero po ukończeniu przez dziecko
                          > 12 roku życia?"

                          Swoją akceptacje bicia półroczniaka nazywasz ludzkim. Wybacz ale masz dość
                          dziwne określenie człowieczeństwa.
                          • srebrnarybka Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 01:22
                            Natomiast w opisanej sytuacji potrzeba przyjaciela i strata,
                            > > jaką poniósłby, gdyby matka niepoświęciła mu uwagi (odrzucenie,
                            ból
                            > > etc.) była nieporównanie większa, niż strata, jaką poniosła stale
                            > > przebywająca z matką
                            >
                            > Dlatego należy jej sie seria klapsów?

                            Nie "należy się". To nie była kara, tylko środek egzekwujący prawo
                            matki do paru minut spokoju w wyjątkowo trudnej sytuacji.

                            Kilka lat temu mój partner odbierał mała ze żłobka, mała wróciła do
                            domu
                            > przerażona i roztrzęsiona. Wracając spotkali matkę która swojemu
                            dziecku ( w
                            > podobnym wieku) za nieposłuszeństwo zaserwowała serię klapsów.

                            zależy, jaka to była seria.

                            zwłaszcza że agresja nie była wywołana nerwami lecz
                            > chęcią uzyskania posłuszeństwa )

                            z postu wynika, że agresję wykazywało dziecko, próbując wymusić na
                            matce uwagę.

                            "> Skąinąd dziecko, półtoraroczniak, czy 3,5 letnie powinno być
                            > > trenowane, że rodzice mają prawo zajmować się także swoimi
                            sprawami.
                            > > Co nie znaczy, że nie mają poświęcać mu uwagi, ale muszą też
                            > > poświęcać uwagę innym sprawom i osobom."
                            >
                            > Czyli matka półroczniaka ma prawo serwować mu serię klapsów do
                            chwili gdy się
                            > nie nauczy, że matka ma prawo do świętego spokoju. Może należało
                            by codziennie
                            > w
                            > ten sposób trenować niemowlaka, wówczas na bank w wieku 2 lat nie
                            odważy się
                            > przeszkodzić mamusi w prowadzeniu rozmowy.

                            Nigdzie nie napisałam, że należy bić półtoroczniaka. Nie uważam też,
                            że owe klapsy dla 3,5 latki to było najlepsze rozwiązanie. Piszę
                            tylko, że to nie była jakaś straszliwa zbrodnia. Sądzę, że sytuacja
                            opisana przez autorkę wątku była rzeczywiście ekstremalna, a takie
                            sytuacje zdarzają się rzadko, jak sama nazwa wskazuje.
                            Uważam natomiast, że dziecko można uczyć tego, że rodzice nie zawsze
                            się nim zajmują, że mają też swoje sprawy. Cóż - podobno pierwsze
                            wypowiedziane przeze mnie zdanie brzmiało: "mama i tata ją (jedzą)".
                            Z tego wynika, że moi rodzice mogli razem usiąść przy stole i
                            spokojnie zjeść, a ja przebywałam w tym samym pomieszczeniu w
                            łóżeczku, kojcu czy foteliku, ale nie darłam się, żeby mnie
                            zabawiać. I zapewniam Cię, że nie osiągnięto tego biciem, tylko
                            zwyczajnie konsekwentnym zabieraniem się za swoje sprawy, kiedy było
                            trzeba. Chodziło mi o to, że dziecko trenowane w taki sposób łatwiej
                            zrozumie, że rodzice potrzebują czasem spokoju, niż takie dziecko,
                            któremu stale poświęca się uwagę i ani chwili nie zostawia na
                            zajęcie się sobą. Wtedy mniejsze prawodopodobieństwo, że dojdzie do
                            takiej sytuacji, jak opisana, która skończyła się klapsami.

                            "> To co, rodzice stają się ludźmi dopiero po ukończeniu przez
                            dziecko
                            > > 12 roku życia?"
                            >
                            > Swoją akceptacje bicia półroczniaka nazywasz ludzkim. Wybacz ale
                            masz dość
                            > dziwne określenie człowieczeństwa.

                            Raz jeszcze powtarzam, że nigdzie nie zachęcałam do bicia
                            półtoraroczniaka. Wskazałam tylko, że rodzice, także rodzice dzieci
                            młodszych, niż 12atki, nie są maszynami i zdarzają im się różne
                            sytuacje, także nieprzewidziane. Właśnie dlatego, że człowiek to nie
                            maszyna, którą można zaprojektować.
                            • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 10:57
                              > Nie "należy się". To nie była kara, tylko środek egzekwujący prawo
                              > matki do paru minut spokoju w wyjątkowo trudnej sytuacji.

                              czyli w imię swojego prawa do świętego spokoju należy dziecko lać.


                              "> zależy, jaka to była seria. "

                              Nie sadzę aby była bardziej dotkliwa niż seria autorki.

                              "> z postu wynika, że agresję wykazywało dziecko, próbując wymusić na
                              > matce uwagę.
                              > "

                              Czy to oznacza, że dorosła osoba ma prawo do agresywnych zachowań ? Zgodnie z tą
                              teoria maltretowane kobiety nie są ofiarami ale sprawczyniami bo swoim
                              zachowaniem zmusiły męża do agresji.

                              "> Nigdzie nie napisałam, że należy bić półtoroczniaka."

                              Owszem napisałaś.
                              "Dziecko nie zostało zlane. Dostało parę klapsów.

                              Skąinąd dziecko, półtoraroczniak, czy 3,5 letnie powinno być
                              trenowane"

                              Czyli jasno wynika, ze w imię świętego spokoju matki popierasz bicie nawet
                              półrocznego dziecka, a serię klapsów nazywasz treningiem.

                              "Sądzę, że sytuacja
                              > opisana przez autorkę wątku była rzeczywiście ekstremalna, a takie
                              > sytuacje zdarzają się rzadko, jak sama nazwa wskazuje. "

                              Jeżeli tak by było dziecko dostałoby klapsa z powodu zdenerwowania autorki, a
                              nie z powodu całkowicie świadomej decyzji utemperowania dziecka .

                              "Uważam natomiast, że dziecko można uczyć tego, że rodzice nie zawsze
                              > się nim zajmują, że mają też swoje sprawy."

                              Oczywiście, ale nie biciem i uwzględniając wiek dziecka jak i jego temperament .
                              • srebrnarybka Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 12:26
                                Nie "należy się". To nie była kara, tylko środek egzekwujący prawo
                                > > matki do paru minut spokoju w wyjątkowo trudnej sytuacji.
                                >
                                > czyli w imię swojego prawa do świętego spokoju należy dziecko lać.

                                nie pisałąm, że "należy". Napisałam tylko, że w tym wyjątkowym
                                wypadku nie stało się nic strasznego.

                                "> z postu wynika, że agresję wykazywało dziecko, próbując wymusić na
                                > > matce uwagę.
                                > > "
                                >
                                > Czy to oznacza, że dorosła osoba ma prawo do agresywnych
                                zachowań ? Zgodnie z t
                                > ą
                                > teoria maltretowane kobiety nie są ofiarami ale sprawczyniami bo
                                swoim
                                > zachowaniem zmusiły męża do agresji.

                                Nikt nie ma prawa do agresywnych zachowań. Kobiety maltretowane
                                przez mężów na ogół nie zachowują się wcześniej agresywnie. Jeżeli
                                natomiast kobieta była agresywn wobec męża, a on odpłącił jej
                                agresją, to wina jest obopólna. Bywają zresztą mężowie, którzy
                                padają ofiarą agresji żon, bywa z tym różnie.

                                Owszem napisałaś.
                                > "Dziecko nie zostało zlane. Dostało parę klapsów.
                                >
                                > Skąinąd dziecko, półtoraroczniak, czy 3,5 letnie powinno być
                                > trenowane"
                                >
                                > Czyli jasno wynika, ze w imię świętego spokoju matki popierasz
                                bicie nawet
                                > półrocznego dziecka, a serię klapsów nazywasz treningiem.

                                nie napisałam. Napisałam, że to konkretne dziecko, 3,5 etnie dostało
                                parę klapsów. A w kolejnym zdaniu, że dzieci, także
                                półtoraroczniaki, powinny być trenowane, co wcale nie oznacza, że
                                muszą być bite. Wręcz przeciwnie, właśnie uważam, że jeśli dziecko
                                jest "trenowane", to mniejsze prawdopodobieństwo, że zdarzy się taka
                                sytuacja, jak opisana. Seria klapsów, opisana przez autorkę wątku,
                                nie była treningiem, bo właśnie dziecko nie było wcześniej trenowane
                                i zostało rzucone na głęboką wodę bez treningu, co zakończyło się
                                klapsami.

                                Uważam natomiast, że dziecko można uczyć tego, że rodzice nie zawsze
                                > > się nim zajmują, że mają też swoje sprawy."
                                >
                                > Oczywiście, ale nie biciem i uwzględniając wiek dziecka jak i jego
                                temperament
                                > .
                                tak właśnie uważam.

                                • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 12:42
                                  > nie pisałąm, że "należy". Napisałam tylko, że w tym wyjątkowym
                                  > wypadku nie stało się nic strasznego.

                                  Czyli gdy mąż będzie oglądał mecz, a ty przerwiesz mu tę przyjemność pytaniem
                                  rowniez w ramach przywołania cię do porządku i nauczenia, ze ma on prawo do
                                  chwili spokoju może ci przylać, i to nie będzie nic strasznego? Nie rozumiem w
                                  takim razie czemu te głupie baby dzwonią na policję i oskarżają męża o
                                  maltretowanie

                                  "Nikt nie ma prawa do agresywnych zachowań. Kobiety maltretowane
                                  > przez mężów na ogół nie zachowują się wcześniej agresywnie. Jeżeli
                                  > natomiast kobieta była agresywn wobec męża, a on odpłącił jej
                                  > agresją, to wina jest obopólna."

                                  nie doczytałam aby dziecko autorki zachowywało się wobec niej agresywnie, a
                                  jedynie że próbowało zwrócić uwagę matki. Czyli dajesz autorce prawo do agresji,
                                  zgodnie z twoja teorią nie ma nic złego w agresji wobec dzieci, ale agresja
                                  wobec kobiet jest już be.

                                  "> Czyli jasno wynika, ze w imię świętego spokoju matki popierasz
                                  > bicie nawet
                                  > > półrocznego dziecka, a serię klapsów nazywasz treningiem.
                                  >
                                  > nie napisałam. Napisałam, że to konkretne dziecko, 3,5 etnie dostało
                                  > parę klapsów."

                                  Jednak nie widzisz nic złego w takiej przyśpieszonej formie treningu.

                                  "> > Oczywiście, ale nie biciem i uwzględniając wiek dziecka jak i jego
                                  > temperament
                                  > > .
                                  > tak właśnie uważam."

                                  3,5 letnie dziecko ma prawo jeszcze do takiego zachowania, zwłaszcza jeżeli
                                  wcześniej nie było uczone, że w trakcie rozmów telefonicznych potrzebna jest
                                  cisza. Zawiniło nie dziecko lecz autorka, więc jeżeli już ktoś powinien dostać
                                  serię klapsów to autorka za ewidentne błędy wychowawcze i chodzenie na łatwiznę.
                                  Wymaganie od dziecka czytania podczas gdy nie nauczyło się go liter jest czystym
                                  idiotyzmem i dziwi mnie to ze tego nie widzisz.
                                  • srebrnarybka Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 14:14
                                    Czyli gdy mąż będzie oglądał mecz, a ty przerwiesz mu tę
                                    przyjemność pytaniem
                                    > rowniez w ramach przywołania cię do porządku i nauczenia, ze ma on
                                    prawo do
                                    > chwili spokoju może ci przylać, i to nie będzie nic strasznego?
                                    Nie rozumiem w
                                    > takim razie czemu te głupie baby dzwonią na policję i oskarżają
                                    męża o
                                    > maltretowanie

                                    Oglądanie meczu to nie jest dramatyczna rozmowana np. z
                                    przyjacielem, któremu umarło dziecko, albo zawiadamiane teściowej o
                                    śmierci ojca. Jeżeli mąż dostanie wiadomość ze szpitala o śmierci
                                    ojca i będzie w tej sprawie dzwonił do swojej matki, a żona, wiedząc
                                    o tym, wkroczy z zapytaniem, "kochanie, czy ładnie wyglądam w tej
                                    bluzeczce", to prawdę powiedziawszy, nie będę się dziwiła, jeśli jej
                                    przyleje, co nie znaczy, że to aprobuję. Tyle, że wśród ludzi
                                    dorosłych takie sytuacje zdarzają się rzadko, bo ludzie dorośli
                                    zwykle umieją się w takich sytuacjach zachować. Skądinąd, jeśli
                                    wiem, że mąż ogląda mecz i jest tym bardzo zainteresowany, to z
                                    błahych powodów bym mu nie przeszkadzała, co nie znaczy, że uważam,
                                    że powinien zaraz przylać.

                                    nie doczytałam aby dziecko autorki zachowywało się wobec niej
                                    agresywnie, a
                                    > jedynie że próbowało zwrócić uwagę matki.

                                    dziecko kopało w drzwi i wrzeszczało, przerywając rozmowę. To jest
                                    agresja.

                                    Czyli dajesz autorce prawo do agresji
                                    > ,
                                    > zgodnie z twoja teorią nie ma nic złego w agresji wobec dzieci,
                                    ale agresja
                                    > wobec kobiet jest już be.

                                    Agresja w ogóle nie jest rzeczą właściwą i nikomu nie daję prawa do
                                    agresji. Ale życie nie odbywa się wg podręcznika, czasem są sytuacje
                                    nieprzewidywalne.


                                    "> Czyli jasno wynika, ze w imię świętego spokoju matki popierasz
                                    > > bicie nawet
                                    > > > półrocznego dziecka, a serię klapsów nazywasz treningiem.
                                    > >
                                    > > nie napisałam. Napisałam, że to konkretne dziecko, 3,5 etnie
                                    dostało
                                    > > parę klapsów."
                                    >
                                    > Jednak nie widzisz nic złego w takiej przyśpieszonej formie
                                    treningu.
                                    >

                                    tu w ogóle nie ma mowy o treningu. W wypadku treningu chodzi o
                                    nauczenie jakiegoś zachowania, tu zaś nie chodziło o nauczenie
                                    czegokolwiek, tylko o uzyskanie jednorazowego efektu w ektremalnej
                                    sytuacji. Byłoby lepiej, gdyby udało się to uzyskać bez klapsów, ale
                                    nie uważam, że stało się coś tragicznego.

                                    3,5 letnie dziecko ma prawo jeszcze do takiego zachowania, zwłaszcza
                                    jeżeli
                                    > wcześniej nie było uczone, że w trakcie rozmów telefonicznych
                                    potrzebna jest
                                    > cisza. Zawiniło nie dziecko lecz autorka, więc jeżeli już ktoś
                                    powinien dostać
                                    > serię klapsów to autorka za ewidentne błędy wychowawcze i
                                    chodzenie na łatwiznę
                                    > .
                                    > Wymaganie od dziecka czytania podczas gdy nie nauczyło się go
                                    liter jest czysty
                                    > m
                                    > idiotyzmem i dziwi mnie to ze tego nie widzisz.

                                    Właśnie dlatego uważam, że dziecku potrzebny jest trening, czyli
                                    przyzwyczajanie do tego, że rodzice miewają też inne sprawy.

                                    Skądinąd cała historia przypomina mi liczne znane mi wypadki wśródd
                                    znajomych, którzy wychowywali dzieci bezstressowo, pozwalali im
                                    sobie wejść na głowę i prędzej czy później kończyło się to właśnie
                                    takimi awanturami, bo w którymś momencie rodzicom zabawa się nudziła
                                    i pojawiała się jakaś sytuacja niecierpiąca zwłoki, w której nie
                                    można było uwzględnić kaprysów dziecka, a dziecko nie było
                                    przyzwyczajone, że poza nim jest jeszcze cokolwiek i ktokolwiek na
                                    świecie i egzekwowało agresywnie swoje żądania. Zderzenie
                                    rozkapryszonego dziecka z rodzicami, u których wybuchało długo
                                    tłumione udręczenie spełnianiem kaprysów dziecka było bardzo bolesne.


                                    • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 15:08
                                      Za wychowywanie bezstresowe nie odpowiadają dzieci tylko rodzice i bicie dziecka
                                      za swoje błędy jest zwyczajnie zrzucaniem na niego odpowiedzialności za swoją
                                      głupotę.
                                      Jak powiedziałam nie znam ani rozmówcy ani sytuacji w której płacz dziecka czy
                                      nachalne "mamo, mamo" przeszkadzałoby do tego stopnia aby wymusić bicie dziecka
                                      ( inna sytuacja jeżeli puszczą nerwy ale w tym przypadku nie ma o tym mowy),
                                      każdy normalny człowiek rozumie że dzwoniący jest w domu z dzieckiem.
                                      swoją drogą jeżeli o śmierci tescia dowiedziałabyś sie na ulicy która jest
                                      remontowana , to co pobiłabyś robotników bo przeszkadzają ci przekazać ta
                                      informację teściowej
                                      • srebrnarybka Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 15:50
                                        Za wychowywanie bezstresowe nie odpowiadają dzieci tylko rodzice i
                                        bicie dzieck
                                        > a
                                        > za swoje błędy jest zwyczajnie zrzucaniem na niego
                                        odpowiedzialności za swoją
                                        > głupotę.

                                        Właśnie dlatego przestrzegam przed bezstressowym wychowaniem i
                                        pozwalaniem dzieciom na włażenie na głowę rodzicom, bo wiem, że
                                        prędzej czy później dzieci zapłacą za tę głupotę rodziców. Tu pełna
                                        zgoda.

                                        Jak powiedziałam nie znam ani rozmówcy ani sytuacji w której płacz
                                        dziecka czy
                                        > nachalne "mamo, mamo" przeszkadzałoby do tego stopnia aby wymusić
                                        bicie dziecka
                                        > ( inna sytuacja jeżeli puszczą nerwy ale w tym przypadku nie ma o
                                        tym mowy),

                                        Dziecko nie tylko płakało, ale kopało w drzwi i wrzeszczało. Płacz i
                                        wrzask to trochę co innego.

                                        swoją drogą jeżeli o śmierci tescia dowiedziałabyś sie na ulicy
                                        która jest
                                        > remontowana , to co pobiłabyś robotników bo przeszkadzają ci
                                        przekazać ta
                                        > informację teściowej

                                        1. praca robotników z definicji wiąże się z hałasem, dziecko można
                                        poprosić, by było cicho i nie jest to dla niego krzywda.
                                        2. od hałasujących robotników mogłabym odejść, a dziecko nie
                                        pozwalało matce wyjść z telefonem do łazienki.

                                        Generalnie nie zachwalam i nie zalecam klapsów, tylko nie uważam, że
                                        to, co się stało, jest jakimś dramatam i tyle.
                                        • triss_merigold6 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 17:24
                                          Sorry, że się wtrącę ale żadne osobiste doświadczenia nie upoważniają Cię do tak
                                          mentorskiego tonu. Z tego co opisywałaś wynika, że model wychowawczy Twoich
                                          rodziców był jakąś totalną porażką, biorąc pod uwagę jak bardzo liczysz się z
                                          ich zdaniem do dziś. Nie masz dzieci więc może z łaski swojej nie pouczaj
                                          rodziców w kwestiach doraźnych reakcji wychowawczych w sytuacjach dość wyjątkowych.
                                          • srebrnarybka Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 18:27
                                            Z tego co opisywałaś wynika, że model wychowawczy Twoich
                                            > rodziców był jakąś totalną porażką, biorąc pod uwagę jak bardzo
                                            liczysz się z
                                            > ich zdaniem do dziś.

                                            Radzę czytać ze zrozumieniem. Ze zdaniem moich rodziców nie liczę
                                            się w ogóle, natomiast liczę się z pewną częścią systemu wartości,
                                            których mnie nauczyli, chociaż nie ze wszystkimi, i jest to mój
                                            świadomy wybór, z którymi. To chyba jest akurat dowód sukcesu
                                            wychowawczego.

                                            Nie ja mentorsko pouczałam nieszczęsną założycielkę wątku, tylko
                                            makurokurosek. Ja tej osoby broniłam. A co do doświadczeń - cóż,
                                            obserwowałam dostatecznie dużo procesów wychowawczych od pieluch do
                                            studenta czy nawet doktoranta, by widzieć skutki różnych znakomitych
                                            pomysłów.
                                        • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 20:52
                                          > 1. praca robotników z definicji wiąże się z hałasem, dziecko można
                                          > poprosić, by było cicho i nie jest to dla niego krzywda.

                                          Mówimy o 3,5 latce a nie nastolatku. Dla normalnego 3,5 latka jego potrzeby są
                                          najwazniejsze

                                          ">
                                          > Generalnie nie zachwalam i nie zalecam klapsów, tylko nie uważam, że
                                          > to, co się stało, jest jakimś dramatam i tyle."

                                          Różnica jest taka, że ty popierasz zachowanie autorki ja natomiast nie. Mogę
                                          zaakceptować klaps w wyniku nerwów ale nie serię klapsów dla pokazania kto tu
                                          rządzi
                                    • mama303 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 19:18
                                      srebrnarybka napisała:

                                      > dziecko kopało w drzwi i wrzeszczało, przerywając rozmowę. To jest
                                      > agresja.

                                      To nie jest agresja tylko poczucie zagrożenia i panika 3,5 latka.
                                      Przeciez to dziecko nie rozumie że matka toczy jakąś ważna rozmowę.
                                      Wszelkie konflikty między ropdzicami i dziećmi biorą sie z tego, że
                                      rodzicom sie wydaje że trzylatek wszystko rozumie. Guzik prawda,
                                      moje dziecko zawsze gdy rozmawiałam przez telefon panikowało bo ja
                                      nie mam podzielnej uwagi i pochłaniała mnie zbytnio rozwowa
                                      telefoniczna. Dziecko to jakoś wyczuwało i zachowywało się
                                      nieprzewidywalnie. Nie przyszłoby mi do głowy żeby ją lać czy nawet
                                      krzyczeć. Bo ona nie rozbiła tego z agresji tylko z "małego rozumku".
                                      Ograniczałam rozwowy telefoniczne gdy byłam z nią sama i...wyrosła z
                                      tego.
                                      • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 23.05.10, 20:59
                                        dokładnie 3,5 latek nie jest w stanie zbudować hierarchii priorytetów, nie
                                        potrafi jej zrozumieć, bo nie jest jeszcze ani zbyt samodzielny ani zbyt pewny.
                                        Seria klapsów za narzucanie się matce spowoduje jedynie wytworzenie się dystansu
                                        między dzieckiem a matką a nie zrozumieniem chwilowych priorytetów
          • granadax Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 22.05.10, 23:44
            nareszcie rozsadna wypowiedź.(mika)

            Ile razy jeszcze klapniesz swoje dziecko, zeby zrozumialo jak wazna jest twoja
            rozmowa?

            Usiadź w kacie i spróbuj odpowiedziec na to pytanie. Sobie nie mnie.

            Do autorki - czego oczekujesz? rozgrzeszenia? wnioski masz kiepskie - przemoca
            nie uzyskalas efektu, tylko zastraszeniem.

            Mozesz bic 3 latke??? swoja corke???
      • scher Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 21.05.10, 10:04
        ostatni_wolny_nick napisała:

        CytatTo nie tak, że puściły mi nerwy. Dałam jej klapsy świadomie a nie w nerwach bo inaczej nie byłam w stanie nad nią szybko zapanować. Tak jak pisałam – byłam sama w domu i próbowałam zamknąć się w łazience czy pokoju, ale waliła w drzwi i krzyczała, więc i tak nie mogłam rozmawiać. Nie działało przytulenie –wrzeszczała dalej, bynajmniej nie ze strachu. To co zrobiła to była walka o moją uwagę i chęć postawienia na swoim.
        Czyli słusznie dałaś klapsa. Klapsy są właśnie na takie sytuacje.

        CytatZrozumiała. Nawet dzisiaj jak złapałam za telefon mała powiedziała z uśmiechem „Będę cicho”
        No więc nauka nie poszła w las. Dziecko przekonało się, że istnieją granice i przekorna chęć postawienia na swoim powoduje przykre konsekwencje.
        • granadax Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 22.05.10, 23:47
          matko boska chron nas od takich recenzji.

      • airam.as Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 21.05.10, 13:12
        Zdarza się. Czasami do dzieciaka nie dociera jedno slowo. Moj ex miał taka metodę. Jeśli mówił "spokój!" to mial byc spokój. Bo akurat sytuacja tego wymagała. Jeśli mówil "stoj!", to młody miał się zatrxymać NATYCHMIAST, a nie za chwilę. Parę razy zdzielił go klapsem w takich ekstremalnych sytuacjach, co wywolywalo moje święte oburzenie, ale musze przyznać rację - że mlody reaguje poprawnie w tej chwili na każdy krotki komunikat. Np. zawsze mu mówiono, jak przechodzisz z psem przez jezdnię - trzymaj smycz krótko. Nie docierało. Pare raz kiedys dostał w łeb od ojca za niestosowanie się.
        I tak była sytuacja, że pewnego razu pies ledwo z życiem uszedł spod kół auta (skonczylo się na zdartym naskorku na łapce i polamanych paznokciach), mlody sam w porę "uskoczył". Była rozmowa - że właśnie dlatego ma reagować na krótkie polecenia i komunikaty, że są takie sytuacje, że MUSI natychmiast zareagować, a nie mędzić " a co, bo co, a po co, a dlaczego" itp. więc o ile jestem generalnie przeciwna klapsom, to jednak wyrobienie w dziecku prawidlowego odruchu na pewne komendy - ratuje nieraz dziecku życie. I własnie TO trzeba dzieciom tłumaczyć.
    • mruwa9 profilaktyka przede wszystkim 21.05.10, 13:42
      Gdy musze w spokoju porozmawiac przez telefon, uprzedzam o tym
      dziecko, ze bede potrzebowala spokoju, ze to bardzo wazne, zeby byla
      cicho. W tym czasie moze sobie pograc na komputerze lub poogladac
      bajke, dziecko wybiera, czym sie chce zajac, a ja kupuje sobie
      troche spokoju wspolczesnymi wynalazkami techniki. Dziala.
      • dorotkaf1 Re: profilaktyka przede wszystkim 21.05.10, 14:02
        mój sześciolatek też nagminnie ma niezwykle dużo spraw do mnie akurat jak
        rozmawiam przez telefon smile tłumaczę mu że nie mogę rozmawiać z dwoma osobami
        naraz ale często udaje że nie rozumie !!!
    • camel_3d wiem, ze zaraz mnie mamy zjada..ale... 23.05.10, 21:09
      gdybym juz mial taka sytuacje. nagly telefon, cos waznego..nie mam czasu na
      tlucaczenia i zabawianie..a mely robi scene... to biore dziecko za reke, zamykam
      w pokoju (od biedy na klucz) i ide do innego pokoju..trudno... sytuacja
      wyjatkowa, podczas ktorej ciezko pertraktowac z dzieckiem.
      • mruwa9 Re: wiem, ze zaraz mnie mamy zjada..ale... 23.05.10, 22:13
        ... a dziecko zaczyna kopac w drzwi z taka sila, ze przebija drzwi
        na wylot. Albo wyje jak zarzynane zwierze, rzuca wszystkim, czym
        popadnie, moze stlucze szybe w oknie... i rozmawiaj tu w spokoju
        przez telefon.
        Moim zdaniem, o czym juz pisalam, znacznie skuteczniejsze jest
        zapobieganie. Spacyfikowanie dziecka bajka w tv czy komputerem i
        mamy spokoj. I zero awantur. Nie ma tak pilnej sprawy, ktora nie
        umozliwialaby poswiecenia tych kilkunastu-kilkudziesieciu sekund na
        ustalenie z dzieckiem, co ma robic przez najblizsze minuty, a czego
        nie i dlaczego. To naprawde dziala. Moze niepedagogiczne, ale proba
        sil, awantura i lanie dziecka po tylku jest jeszcze mniej budujace.
        • verdana Re: wiem, ze zaraz mnie mamy zjada..ale... 23.05.10, 22:35
          To działa, pod warunkiem, ze sytuacja jest w miarę normalna.
          Dziecko, wyczuwające zdenerwowanie matki potrafi sie tak nakrecić,
          ze przed telewizorem nie wysiedzi, choćby było nauczone, ze się nie
          przeszkadza, a telewizję kochało nad życie.
          Ze zdenerwowanym 3,5 latkiem nie da się niczego ustalić - ze
          spokojnym to inna sprawa.
          Też nie uwazam klapsow za metodę, jednak w tym wyjątkowym wypaku,
          nie bardzo widze jakiekoleiek "budujące" i pedagogiczne rozwiązanie.
          • makurokurosek Re: wiem, ze zaraz mnie mamy zjada..ale... 24.05.10, 08:39
            Tylko jakie według ciebie sa sytuacje w której płacz dziecka, aż tak bardzo
            przeszkadza przekazaniu informacji. Te które wymieniłaś wcześniej nie wymagają
            ciszy. Jeżeli zamiast wrzeszczeć na dziecko czy lać po prostu je przytulimy ,
            uzyskujemy względny spokój i omijamy wzajemne nakręcanie się.
            • adota Re: wiem, ze zaraz mnie mamy zjada..ale... 24.05.10, 09:40
              makurokurosek napisała:

              > Tylko jakie według ciebie sa sytuacje w której płacz dziecka, aż tak bardzo
              > przeszkadza przekazaniu informacji.

              Pomijając wszystko inne, czasem po prostu nie słychać co ktoś chce nam
              powiedzieć, bo dziecko zagłusza (taka techniczna kwestia).

              adota
              • makurokurosek Re: wiem, ze zaraz mnie mamy zjada..ale... 24.05.10, 10:10
                W tym przypadku to nie autorka miała wysłuchać ważnej informacji , tylko miała
                ją przekazać. Poza tym jedyną informacją niecierpiącą zwłoki jaka mi przychodzi
                na myśl to jest informacja o udzieleniu zgody na operację, oraz prośba o zgodę
                na pobrania organów. Obydwie jednak trafiają bezpośrednio do zainteresowanych i
                nie potrzebują pośredników
    • nisar Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 12:01
      Większość krytycznych wypowiedzi świadczy wyłącznie o tym, że
      Szanowne Forumki nie były jeszcze nigdy w takiej sytuacji.
      W momencie kiedy matka, będąca z trzylatkiem sama w domu, otrzymuje
      wiadomość o wypadku czy śmierci kogoś bliskiego to pewne jest co
      najmniej kilka rzeczy:
      1. matka zdenerwuje się do nieprzytomności
      2. dziecko wyczuje to w trymiga
      3. obojętne co matka będzie mówić, dziecko będzie się domagało jej
      uwagi, najprawdopodobniej w sposób mało cywilizowany

      I - tak - matka MA PRAWO zająć się sytuacją natychmiast, a nie
      negocjować z trzylatkiem zezwolenie na rozmowę. Chyba Wam niektórym
      odbiło - no ciekawa jestem jaka w końcu sytuacja życiowa będzie dla
      Was wystarczająca, żeby nie stawiać dziecka i jego zachcianek na
      piedestale? I ciekawa jestem, jakie dzieci w końcu wychowacie?
      Z drugiej strony - kilkakrotnie już niestety odbierałam wiadomości
      o śmierci w bliskiej rodzinie i gwarantuję Wam, że reakcji na taką
      informację nie da się przewidzieć. To trzeba przeżyć i wtedy się
      wie, co się wówczas robi. Wcześniej można sobie dywagować do usr.nej
      śmierci i guzik to warte.

      W opisanej sytuacji MOŻE sprawdziłoby się rozmawianie na siedząco z
      córką na kolanach, mocno przytuloną do mamy. Ale po pierwsze, może
      by się sprawdziło a może nie, a po drugie - uwierzcie mi, są momenty
      w życiu kiedy naprawdę NIE JEST SIĘ W STANIE przemyśleć niczego, bo
      umysł odmawia posłuszeństwa. Przekonacie się o tym niestety na
      pewno. I wtedy będziecie mądrzejsi i przestaniecie recytować
      podręczniki o wychowaniu.
      • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 12:26
        Od czterech lat prowadzę firmę w domu, mała w chwili choroby zostawała ze mną ,
        nie rzadko zdarzały mi się ważne telefony, stresujące rozmowy, czyli typowe
        sytuacje z jakimi styka się właściciel firmy. Nie zdarzyło mi się aby z
        premedytacją zaserwować małej serię klapsów tylko po to by pokazać kto tu
        rządzi, gdy puszczały mi nerwy wychodziłam do innego pokoju. Mała w wieku 4 lat
        bez problemu rozumiała, że nie przeszkadza się mamie podczas gdy rozmawia przez
        telefon. Teraz ma pięć lat zdarzają się jej lepsze i gorsze dni ale do
        opanowania jej nie potrzebuję serii klapsów , wystarczyło że konsekwentnie od
        małego była uczona co może, a czego nie może robić, które zachowania są
        akceptowalne a które nie. Nigdy nie zdarzyło się aby moje dziecko kopało w drzwi
        czy wydzierało się domagając się uwagi i jak widać nie potrzebowałam do tego
        klapsów.
        • nisar Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 13:05
          Nie rozumiesz. Stresująca rozmowa o tym, że nie dotarł na czas
          transport do klienta (na przykład) i wysłuchanie wrzasków tego
          klienta, to NIE JEST sytuacja porównywalna do otrzymania wiadomości
          o czyimś wypadku lub śmierci. Zapewniam Cię, że w takiej chwili NIE
          BĘDZIESZ zachowywała się tak, jak w jakiejkolwiek innej, nawet
          bardzo stresującej sytuacji. Obyś przekonała się o tym jak
          najpóźniej, ale uwierz mi, wiem co piszę.
          • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 13:17
            Sadzisz, że przekazanie informacji o śmierci daje prawo do przemocy? na jakiej
            podstawie oceniasz moje życie, nie znasz mnie, sądzisz że tylko informacja o
            śmierci bliskiej osoby może wstrząsnąć człowiekiem ?
            Dodam jeszcze,że nie wiemy co autorka musiała przekazać obcym osobom
            • nisar Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 13:23
              Kobieto, wyluzuj. Nie oceniam Ciebie, ani Twojego życia. Po prostu
              uważam, że nie wiesz o czym piszesz. I tak - nie tylko informacja o
              śmierci może wstrząsnąć człowiekiem, niemniej wstrząs wywołany taką
              informacją jest nieporównywalny z żadnym innym. Po prostu.
              • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 14:08
                w wieku osiemnastu lat przeżyłam śmierć ojca jak i identyfikację ciała, mimo to
                uważam że można obyć się bez serii klapsów, tym bardziej że jak podkreśla to
                autorka nie wynikało to ze zdenerwowania a jedynie chęci ustawienia dziecka.
                Rozumiem, że komuś mogą puścić nerwy i wówczas rozumiem, że może dojść do klapsa
                ale nie akceptuję klapsa jako metody podporządkowania sobie dziecka , a o tym
                tutaj mówimy
                • verdana Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 14:51
                  Nie, nie o tym tutaj mowimy. Mowimy o wyjatkowym wypadku, a nie
                  żadnej metodzie wychowawczej, czy ustawianiu sobie dziecka biciem.
                  • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 18:04
                    "To nie tak, że puściły mi nerwy. Dałam jej klapsy świadomie a nie w
                    nerwach bo inaczej nie byłam w stanie nad nią szybko zapanować. Tak
                    jak pisałam – byłam sama w domu i próbowałam zamknąć się w łazience
                    czy pokoju, ale waliła w drzwi i krzyczała, więc i tak nie mogłam
                    rozmawiać. Nie działało przytulenie –wrzeszczała dalej, bynajmniej
                    nie ze strachu. To co zrobiła to była walka o moją uwagę i chęć
                    postawienia na swoim."

                    Ja to odbieram jako próbę sił w której matka pokazała swoją przewagę fizyczną
                    • verdana Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 18:19
                      Mialabys rację, gdyby sytuacja nie była wyjątkowa. A byla.
                      • makurokurosek Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 18:30
                        Nie wiemy czy naprawdę była i z jaką informacja dzwoniła autorka do kilku
                        nieznajomych osób ( z informacją o śmierci bliskiej osoby nie dzwoni się do
                        nieznajomych ). Wyjątkowa tylko dlatego, że należało wykonać kilka telefonów?
                        Czyli co seria klapsów przed każdą rozmową telefoniczną ? Na czym polega
                        wyjątkowość tej sytuacji, bo wybacz ale jej nie widzę
                        • verdana Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 19:07
                          Cóż, mozemy przyjąć, ze Autorka wątku klamie od poczatku do konca,
                          chciała poplotkować z przyjaciółką, a po godzinie dziecko zaczęło
                          plakać, to je zlała. Tylko dyskusja oparta jest na załozeniu, ze
                          niezaleznie co sie stało, rozmowę trzeba bylo przeprowadzić
                          natychmiast i bez odwolania. Bywa, nawet bez śmierci danej osoby.
                          Moze od tego np. zalezeć czy nie wyleci się z pracy. A to jest rzecz
                          niezwykle istotna, takze dla dziecka.
                          Wyjątkowośc sytuacji polegała na tym, ze rozmowy byly absolutnie
                          konieczne, a dziecko nie pozwalało uich przeprowadzić. Nikt nie musi
                          zwierzać się na forum, czego rozmowy dotyczyły.
      • mama303 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 12:44
        No ja akurat znalazłam sie w podobnej sytuacji kilka razy i akurat
        moje dziecko właśnie reagowało duzym niepokojem, kiedy ja
        rozmawiałam przez telefon. Ale nie przyszłoby mi do głowy żeby ją za
        to lać bo to nie były jej fanaberie, zachcianki czy co tam jeszcze
        tylko autentyczny niepokój, że matka jakby sie wyłącza z jej życia.
        Inne rzeczy jej tak nie niepokoiły jak moje rozmowy przez
        telefon.Taki nieracjonalny niepokój dziecka. Radziłam sobie tak, że
        uprzedzałam że króciutko porozmawiam i jej coś proponowałam w
        zamian: TV, rysunek, książeczki co tam dziecko lubi.Ograniczałam
        rozmowy do minimum, przekazując tylko to co najistotniejsze, majac
        jednak dziecko i jego lęki na uwadze.

        Dziecko wyrosło z tego i teraz moge gadac przez telefon do woli a
        ona wie że nie nalezy wtedy przeszkadzać.


        • nisar Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 13:08
          Ok, może sytuacje o których piszesz były mniej stresujące, a może po
          prostu jesteś innej konstrukcji psychicznej i potrafisz się w takim
          momencie ogarnąć. Ja nie potrafię, potrzebuję dłuższej chwili, żeby
          zacząć W OGÓLE myśleć o czymkolwiek, na początku jest potworny
          strach i pustka w głowie. Wątpię czy w ogóle zauważyłabym swoje
          dziecko w tym momencie, a co dopiero, żebym przemyślała, jak je
          zająć, żeby spokojnie porozmawiać. Być może jestem słaba
          psychicznie, ale nie jest to moja fanaberia tylko po prostu tak mam.
          • mama303 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 15:41
            nisar napisała:
            > Być może jestem słaba
            > psychicznie, ale nie jest to moja fanaberia tylko po prostu tak
            mam.

            łatwo sie usprawiedliwiasz szkoda że w stosunku do dziecka nie masz
            tyle zrozumienia - takie zachowanie to tez nie musi byc jego
            fanaberia tylko ono poprostu tak ma! Lać za to kogo? Ciebie czy
            dzieciaka?

      • verdana Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 25.05.10, 12:58
        Amen.
        Nic dodać, nic ująć.
        • verdana Tio do Nisar było. 25.05.10, 12:59

    • joasia_44 Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 26.05.10, 09:18
      Ja Cię rozumiem, nie uderzyłam jeszcze małego nigdy na zasadzie klapsa, ale
      czasem trzeba interweniować bez dyskusji i nie ma czasu na odstawianie
      bezstresowego wychowania. Są dzieci - aniołki, którym jak się raz powie albo
      poprosi to one robią co się chce. Z praktyki wiadomo, że takie dzieci mają
      znajomi i obcy a nie my sami smile Dzieci bić nie wolno i sie z tym zgadzam, ale
      jeżeli dzieciak sięga po coś gorącego albo niebezpiecznego i NIE MA MOŻLIWOŚCI
      tego usunąć albo dziecko gdzieś usunąć to która rozsądna matka będzie sie
      certoliła z tłumaczeniem gdy w międzyczasie dziecko wsadzi łeb do ogniska? Nie
      gadajcie bzdur, trzeba wtedy szybko szarpnąć i reagować. Dziecko 3-letnie będzie
      specjalnie testować Twoją cierpliwość i dam Ci wiele przykładów, że wystarczy ze
      rodzic po prostu robi coś innego, żeby wywołać furię i histerię że 'nikt się mną
      nie zajmuje'. Oczywiście są mamusie, które powiedzą, że to efekt wcześniejszego
      złego wychowania ale to wcale nie musi być prawda - są dzieci z mniejszym i
      większym temperamentem i trzeba wiedzieć jakie się dziecko ma i dostosować do
      niego środki. Mój mały też był diabełek i jak miał ok. roku to mnie z
      upodobaniem drapał - wiedział ze to boli i pewnie nie rozumiał tego do końca ale
      bawiło go to, a ja zawsze z powagą i mu tłumaczę i przytrzymuję rączkę i trwało
      to chyba 3-4 miesiące zanim się skończyło. W międzyczasie myślałam, że po prostu
      nie wytrzymam nerwowo bo co go brałam na ręce, przewijałam, karmiłam, tuliłam to
      się na mnie rzucał z okrzykiem 'ała' i drapał. Jakoś wytrzymałam żeby nie
      zareagować nerwowo, bo pewnie nic by to nie dało i jestem przeciwna przemocy bo
      tylko rodzi przemoc, ale trwało to wszystko dość długo. Ale gdyby się dobierał i
      drapał inne dzieci (a potrafił drapnąć do krwi mimo obcietych paznokci) to co
      miałabym robić w sytuacji gdy nie można go zabrać i odejść (jest zima, kurteczki
      zdjęte i jestem w ośrodku zdrowia). można wtedy przytrzymać przy sobie na siłę,
      ale - przepraszam bardzo - to nie jest też przemoc? Tak więc nie przejmuj się -
      dziecko na pewno nie ma traumy z tego powodu a my musimy po prostu planować
      naprzód ruchy - jeżeli sie oczywiście da smile Pozdrawiam
    • ostatni_wolny_nick Re: konkretna sytuacja - oceńcie, pomóżcie 27.05.10, 20:32
      Czytam założony przez siebie wątek i mocno mnie dziwi, że konkretne
      rady jak uniknąć klapsów dostaję od dziewczyn, które - uogólniając -
      dopuszczają klapsy.
      Żadna z zagorzałych przeciwniczek przemocy w postaci klapsów nie
      napisała jak by sobie poradziły w przedstawionej przeze mnie
      sytuacji. Snucie teorii czy telefon był naprawdę pilny i dochodzenie
      do wniosków, że na pewno nie był nie znając sytuacji jest po prostu
      śmieszne. Krytykując kogoś warto też coś sensownego doradzić.
Pełna wersja