Rozprawmy się z Tracy Hogg

27.05.10, 12:46
Ponieważ wyznaję zasadę „poznaj wroga”, właśnie kończę czytać Język niemowląt.
Wydaje mi się, że to jedna z najpopularniejszych pozycji dotyczących
wychowywania (sic!) malutkich dzieci. W związku z tym warto by było moim
zdaniem rozprawić się z tezami autorki. Co Wy na to?
W wielu miejscach (nie na tym forum) czytałam, że Hogg propaguje Ferberowska
metodę wypłakiwania się, a to nie jest prawda. Dlatego też myślę, że dobrze by
było, gdyby w rozprawianiu się pomogły mi osoby, które znają teorie pani Hogg.
Pomożecie?
    • green_naranja Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 27.05.10, 13:10
      Tytul watku brzmi co najmniej dwuznacznie;/
      Bo ja osobiscie Tracy bede bronic.
      I rozprawiac sie z nieprawdziwymi mitami dotyczącymi jej propozycji.

      Napisze wiecej, gdy bede miala spokojna chwile- o tym, ze jest to
      ksiazka NIE DLA wszystkich rodzicow tylko tych, ktorych dzieci
      naleza do tzw. "wymagajacych" niemowląt; o tym , ze trzeba jej
      porady stosowac mądrze, przy uzyciu wlasnej glowy i indywidualnych
      predyspozycji dziecka i rodzicow; o tym, ze bardzo pomogla MI i
      MOJEMU DZIECKU we wzajemnym zrozumieniu w trudnych początkach
      naszych relacji...
      • jul-kaa Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 27.05.10, 13:33
        green_naranja napisała:

        > Tytul watku brzmi co najmniej dwuznacznie;/

        Może to dobrze smile

        > Napisze wiecej, gdy bede miala spokojna chwile- o tym, ze jest to
        > ksiazka NIE DLA wszystkich rodzicow tylko tych, ktorych dzieci
        > naleza do tzw. "wymagajacych" niemowląt; (...)

        I tu się chyba mogę zgodzić. Moje dziecko jest z pogranicza Aniołka i
        Średniaczka (wg klasyfikacji Hogg) i stosowanie na nim jej metod byłoby moim
        zdaniem barbarzyństwem i strzelaniem z armaty do wróbla. Nie wiem, na ile
        idealność mojego dziecka to wyłącznie jego wewnętrzna konstrukcja, a na ile
        również skutek tego, jak postępowałam z nim od chwili narodzin. Po porodzie
        byłam w jednej sali z dziewczyną, której synek był moim zdaniem typowym
        Wrażliwcem. Ona jednak dążyła wyłącznie do tego, żeby zjadł i spał - oczywiście
        w "akwarium" a nie w jej ramionach. To moim zdaniem potęgowało jego płaczliwość
        i problemy, jakie występowały w ich relacji od samego początku.

        Tak czy owak wielu (większość?) rodziców stosujących metody Hogg robi to chyba
        bez zastanowienia, bez próby poznania własnego dziecka, bez głębszej refleksji.
        Nie przyjdzie im do głowy, by stosować je wybiórczo, a tylko tak nadają się one
        do czegokolwiek.

        Jej rady odnośnie do karmienia są bardzo, bardzo złe - tego akurat jestem pewna.
        Na nich ponadto opiera się cała koncepcja Łatwego Planu. Jeśli więc odrzucić
        karmienie jej sposobem, odpada całość Planu, nie?
        Nie podobają mi się też metody uczenia zasypiania, ale tu już się nie mądrze, bo
        mój maluch nie ma i nie miał z tym problemów.
        Kolejna rzecz (poboczna i pewnie wynikająca z tłumaczenia) to język - te
        "złotka" i "kochania" mnie dobijają na każdej stronie.

        green_naranja - a Ty uważasz, że Hoggizm przystaje do koncepcji Rodzicielstwa
        Bliskości?
        Opisz koniecznie swoje początki, bardzo jestem ciekawa, jak postępuje się z
        dzieckiem tak odmiennym od mojego (bo zakładam, że Twoje jest zupełnie inne niż
        mój syn).
        • abigail_23 Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 27.05.10, 15:09
          W ksiązce jest szereg mądrości, które trzeba przełożyć na konkretne życiowe sytuacje i nie stosować wszystkich rad bezkrytycznie.
          Jak będę miała chwilkę, to napiszę, co ja w tej książki wzięłam dla siebie.
          A co mi się nie podobało, to już wymieniłaśsmile
        • kotkowa Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 14.01.11, 14:45
          Ja jednak podejrzewam, że charakter dziecka nie do końca ma związek z postępowaniem z nim. Mój synuś od początku był wymagający, chciał być bez przerwy przy piersi, nie zasypiał sam, musiał być ciągle noszony, chciał spać tylko u mnie na brzuchu i ja to wszystko dla niego robiłam. Cały pobyt w szpitalu maluch leżał ze mną w łóżku, prawie nigdy w akwarium, spałam z nim na brzuchu zarówno w szpitalu, gdzie przez to oka nie zmrużyłam, bo te łóżka są wąskie i musiałam czuwać, jak i potem w domu. Trzymałam przy piersi na okrągło, jak tylko chciał, siedziałam na kanapie cały dzień z dzieckiem przy piersi, spałam z dzieckiem przy piersi itd. Zawsze go nosiłam, gdy płakał, leciałam do niego natychmiast, gdy płakał, wyskakiwałam wręcz spod prysznica, bo po minucie był już płacz. Spałam z nim też w łóżku bardzo, bardzo często i śpimy razem do dzisiaj b. często. Mały był zawsze kochany i uwzględniany pod każdym względem, a mimo to po prostu taki był. Czytałam Tracy Hogg i wcale nam nie pomogła. Nie miałam serca słuchać płaczu dziecka, miałam w nosie ten cały plan, metody usypiania itd, trudno, noszę malucha do dziś, żeby go uśpić i wychodzę z założenia, że każde dziecko z takich rzeczy kiedyś wyrośnie. Już jest dużo łatwiej, niż było, wszystko się zmienia z wiekiem, nie trzeba dziecka specjalnie męczyć.
      • verenne Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 27.05.10, 21:39
        Wg mnie to własnie te trudniejsze/ wrażliwsze dzieci trudniej jest
        wpasować w jej "łatwy plan" i to próby jego wdrożenia na takich
        dzieciach uznałabym za barbarzyństwo. Piszę na przykładzie mojego
        wrażliwca, potrzebującego ogromnej dawki bliskości, zasypiania przy
        cycu itp itd.
        Generalnie książkę wyrzuciłam do śmieci tak bardzo zepsuła mi kilka
        pierwszych tygodni macierzyństwa. Potrafię czytać ze zrozumieniem,
        wyciągac wnioski i szukac własnej drogi, ale niestety kilka jej rad
        zbytnio zapadło mi w głowie uncertain A wiadomo - jak człowiek jest
        zagubiony w nowej sytuacji i przeczyta jakieś bzdury, które brzmią
        logicznie, do tego ktoś tam polecał książkę jako panaceum na problemy
        z niemowlakiem, to... problem gotowy, jak niemowlak nijak nie chce
        się wpisać w żaden schemat, hehe wink
        Dlatego - mówię stanowcze NIE pani Hogg.
      • luliluli Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 11.10.10, 17:12
        green_naranja napisała:

        > Tytul watku brzmi co najmniej dwuznacznie;/
        > Bo ja osobiscie Tracy bede bronic.
        jest to
        > ksiazka NIE DLA wszystkich rodzicow tylko tych, ktorych dzieci
        > naleza do tzw. "wymagajacych" niemowląt;

        czytam sobie to forum po raz drugi i muszę się wtrącićwink
        jako matka dziecka cholernie wymagającego (o czym akurat Julka wie z innego forum), próbowałam zastosować choć część metod Hogg na swoim synku.
        Żeby było konkretnie:
        - podział tego co dziecko robi na - w kolejności - spanie, jedzenie, zabawę, spanie, itd. się nie sprawdza, bo mały po zabawie jest tak ożywiony, że nie da się go uśpić, karmienie go wyciszasmile
        - samodzielne zasypianie - dramat na całej linii. "odkładanie dziecka gdy przestanie płakać" brzmi fajnie, ale co z dzieckiem, które nie przestaje wcale do momentu gdy zasnie?
        - smoczek - wiadomo. U nas poskutkował odrzuceniem piersi jeszcze w tej samej dobie...
        - rodzaje płaczu - hmmm, przy naprawdę płaczliwym dziecku to się nie sprawdza, mój syn natychmiast zaczyna wrzask i ryk, rodzaje płaczu - byłoby pięknie gdyby u nas istniaływink
        W tej chwili więcej nie pamiętam.
        "Język niemowląt" kupiliśmy i przeczytaliśmy, bo tak zalecił nam pediatra, gdy po raz kolejny szukaliśmy pomocy u specjalisty - bo był taki czas, że charakter naszego dziecka myliliśmy z jakąś tajemniczą poważną dolegliwościąwink
        Teraz - jako pogodzeni ze swoim niełatwym losem rodziców dziecka małego, lecz baaaaaaaardzo "charakternego", które wciąż nie pogodziło się z faktem, że ktoś bezczelnie wyjął je z brzucha, w którym było mu tak dobrze - Tracy Hogg odstawiliśmy na półkę. Niestety, u nas się nie sprawdza. Szkoda, bo byłoby łatwiejwink
        • mrs.t Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 12.10.10, 14:48
          forum.gazeta.pl/forum/w,572,105643070,105643070,dobre_ksiazki_instruktazowe_dla_rodzicow.html
        • kotkowa Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 14.01.11, 14:54
          Zgadzam się. Dzieci wrażliwe i "trudniejsze" tym bardziej nie nadają się na zmiany wprowadzane takimi metodami. One potrzebują jeszcze bardziej swojego rytmu, a nie narzuconego i jeszcze gorzej znoszą "pogarszanie" i tak trudnej w ich oczach sytuacji. One już nie są zadowolone z różnych powodów, które im przeszkadzają, a my mamy jeszcze na siłę postępować wbrew ich wołaniu o pomoc. Dziecku jest źle i chce na ręce, może się boi otoczenia, może musi mieć mamę blisko, żeby czuło się bezpiecznie, a my mamy na siłę kłaść je do łóżeczka i zostawiać płaczące. Nie nie, to nie dla mnie.
    • ursus_arctos Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 27.05.10, 18:28
      dla mnie ta ksiazke skresla to, ze pani hogg nie miala najmniejszego pojecia o
      karmieniu piersia. bzdura na bzdurze bzdura pogania. jesli chce sie karmic to
      imo ta ksiazke trzeba gleboko gdzies schowac.
      • asjula1 Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 27.05.10, 20:39
        True, true. Mam osobisty zal do tej pani o to, bo w pewnym momencie prawie
        zastosowalam te jej metody, cisnieta przez kolezanke.
        Zadreczala mnie ona (skadinad bardzo inteligentna kobieta, ale dala sie jakos
        tej Tracy zawojowac), ze dziecku krzywde robie, ze musi strawic, ze co 3 godziny
        "sie karmi", ze w nocy nie.
        I bez tych porad i opierdzieli mialam prawie psychoze, brrr...

        Troche mi namieszala, niestety. Patrzylam na zegarek, przeciagalam przerwy "zeby
        mleko sie zrobilo" itd
        Nie zdzierzylam przecztac tego w calosci, ale tyle fajnego, ze kaze z szacunkiem
        do dziecka i pokazuje, ze wiele mam jest zalamanych swoim macierzynstwemwink
        Zdania z wyrazami: karmienie , laktacja itd nalezy zamalowac starannie flamastremwink
        • jul-kaa Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 27.05.10, 22:49
          asjula1 napisała:
          > Nie zdzierzylam przecztac tego w calosci, ale tyle fajnego, ze kaze z szacunkie
          > m
          > do dziecka i pokazuje, ze wiele mam jest zalamanych swoim macierzynstwemwink

          I tu dochodzimy do sedna problemu. Otóż moim zdnaiem to, co p. Hogg nazywa
          szacunkiem, wcale szacunkiem nie jest. Jej metody (karmienie, zasypianie, cały
          ten Łatwy plan) to rodzaj dostosowania dziecka do nas, a nie nas do dziecka (co
          jest wg mnie podstawą AP). I tym rzekomym szacunkiem Hogg zjednuje sobie masę
          wyznawców. Ciągle pisze o szacunku, ale wszędzie sugeruje lub mówi wprost, jakim
          to dziecko jest manipulantem, że "się przyzwyczai" itp. To NIE JEST szacunek!

          A fragmenty o "załamanych mamach" - myślę, że wielu kobietom (i pewnie nie
          tylko) uświadamia to, jak trudne mogą być początki macierzyństwa. Mnie tym
          straszyli wszędzie - w szkole rodzenia, wśród dzieciatych koleżanek, w domu
          (mama miała b. ciężki połóg). I ja się rzeczywiście okropnie bałam tego powrotu
          ze szpitala do domu, tego że jak mąż wróci do pracy to zostanę sama, że nie będę
          w stanie zajmować się dzieckiem, że dopadnie mnie depresja (co było wielce
          prawdopodobne). Ten czarny scenariusz nie był jednak moim udziałem - czułam się
          od razu świetnie, macierzyństwo jest pasmem rozkoszy (serio!). Wiem, że warto
          uprzedzić, ale straszenie na każdym kroku nie jest dobre i może skończyć się
          tzw. samospełniającym się proroctwem.
          • asjula1a Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 27.05.10, 23:48
            No coz, przeczytalam ca 1/3, prawdopodobnie masz racje. Mnie sie podobal ten
            opis powitania dziecka w domu. Pewnie to dobre wrazenie z poczatku lektury,
            rzutowalo na ocene reszty.

            Moze kiedys to zmecze, ale poki co, nie mam silywink

            Ja bylam super zachwycona i optymistycznie nastawiona mama przy pierwszym
            dziecku. Porownanie stanu ducha, jaki mialam przy drugim, zalamywalo mnie
            toatalnie.
            Troszke sie wyluzowalam po tej lekturze (m.in).wink
    • pondo_81 Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 27.05.10, 21:26
      Wroga trzeba poznać.A wtedy można nawet skorzystać z kilku rad. zaznaczam z kilku.

      Tracy wg mnie wyznaje kilka kardynalnych błędów- zasypianie przez odkładanie-
      można nauczyć dziecko pracować na taśmie produkcyjnejsmile, pisze dyrdymały nt
      karmienia piersią, ma zupełnie odmienne od AP podejście do potrzeby bliskości, i
      chyba podejrzewa dzieci ,że są manipulantami...

      Jednak, z drugiej strony ciągle pisze o szacunku do dziecka, wspomina o
      pieluchach wielorazowychsmile)(to zawsze docenię), pozwala plus minus zorganizować
      się- pomaga dostrzec schematy czasowe które w większości przypadków dzieci
      rzeczywiście istnieją.

      Wg mnie jak ze wszystkim, trzeba dużo czytać i myśleć, zbierać informacje z
      głębi serca oraz z wielu zewnętrznych źródeł.

      Mi Tracy do niczego nie była potrzebna, ale Balbi to aniołek ..klasyczny a może
      nawet bardziejsmile
      • ksiezniczka_ewelajda Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 27.05.10, 21:57
        Ja Tracy przeczytałam. Obie książki bo i dwulatka swego czasu miałam.
        Jestem podobnego zdania co dziewczyny które bronić jej będą.
        Według mnie nie ma idealnej książki/ psychologa dziecięcego/wychowawcy.doradcy.
        Każdy ma swoje racje i każdy pisze jakieś bzdury(zależy co komu pasuje).
        W przypadku Mojego starszaka wiele rad wdrożyłam i pomogły(jest średniaczkiem z
        lekkimi wrażliwcowymi(?) natręctwami)
        Dzięki Językowi Niemowląt "poznałam" moje dziecko i nauczyłam się go.
        Poszło nam całkiem nieźle i wiele rad (mimo wielkiego zaskoczenia)bardzo szybko
        zadziałało.
        Laura to aniołek.
        Nie potrzebuję czytać ponownie tej książki ale pamiętając o kilku radach staram
        się je stosować(n/t poznania , dostosowania się do dziecka/ ustalenia pór itp).
        Uważam też że ta książka może zaradzić "zepsuciu"swojego "aniołka"(o czym była
        też w niej mowa)i późniejszemu dziwieniu się "co się stało z moim dzieckiem,
        było takie grzeczne".

        Podsumowując: Uważam że warto czytać, czytać , czytać...
        A korzystając z główki wprowadzać w życie te rady które są potrzebne nam i
        naszemu dziecku.
      • weronika2811 Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 04.10.10, 17:48
        Polak mądry po szkodzie... tak chyba niestety można nazwać moją przygodę z panią TH... Książkę poleciła mi znajoma, przeczytałam i faktycznie niektóre rzeczy bardzo mi się spodobały a inne wydały i się wręcz absurdalne... Jak urodził się nasz synek (teraz ma skończone 4 miesiące) to niektóre rzeczy wcieliłam częściowo w życie - trochę łatwego planu, trochę usypiania itp..ale synek okazał się totalnym wrażliwcem i trzeba było wszystko przewrócić do góry nogami.. Mam jeden żal do siebie odnośnie karmienia piersią - posłuchałam położnej w szpitalu, lekarza i pani Hogg i starałam się karmić syna co 3h... z perspektywy czasu wiem że niektórych jego symfonii można było uniknąć i może nie straciłabym tak szybko pokarmu.. na szczęście w porę się ocknęłam i pomimo lekkich stanów depresyjnych i totalnego zagubienia na początku udało nam się przetrwać. Synek jest radosny, przylepa z niego wielka i uważam że takie książki neistety krzywdzą Mamy, szczególnie te które nie mają w swoim otoczeniu innych Mam...

    • mrs.t Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 25.07.10, 18:02
      up for jul-kaa i jej tabelka rozprawiajaca sie z Hogg i jej "popieraniem"
      karmienia piersia

      takimi dobrymi radami pieklo wybrukowanouncertain
      • jul-kaa Tracy Hogg a karmienie piersią, czyli stek bzdur 25.07.10, 19:50
        voilà:
        Zestawienie, co T.H. pisze o KP.:
        1. Tracy zaleca sztuczne dokarmianie dzieci z wagą urodzeniową poniżej 3kg (s. 111)
        2. Tracy stworzyła tabelkę, wg której należy karmić - Dzień pierwszy (na
        żądanie): 5 minut pierś lewa, 5 minut pierś prawa. Dzień drugi (co 2 godziny):
        10 minut pierś lewa, 10 minut pierś prawa. Dzień trzeci (co 2,5 godziny): 15
        minut pierś lewa, 15 minut pierś prawa. Dzień czwarty: maksimum 40 minut co
        2,5-3 godziny, zmieniając piersi przy kolejnych karmieniach. (s. 114)
        3. Podczas jednego karmienia karmimy tylko jedną piersią (s. 115)
        4. Zakaz karmienia na żądanie (s. 116-117)
        5. Sugestie dot. długości karmienia (poprzedzone uwagą o wyrzuceniu
        zegarka - ?): 4-8 tyg. do 40 min., 8-12 tyg. do 30 min, 3-6 m-cy do 20 min.
        (117) i tego, ze dziecko musi mieć czas by strawić pokarm.
        6. zalecenie dot. tworzenia tabelki karmień (s. 120-121)
        7. "Żadne normalne dziecko nie potrzebuje karmienia co godzinę" (s. 51)
        8. tabelka krytykująca karmienie na żądanie (s. 55)
        9. mówienie, że smoczek nie zaburza karmienia i że _nalezy_ go stosować podczas pierwszych trzech miesiecy (s. 135)

        No i w ogóle cała książka mówi, jak to dziecko nie wie, co jest dla niego najlepsze, jak dyryguje rodzicami, jak wymusza itp.

        Nie przeczę, że można coś wynieść z książki Tracy Hogg (choć nie wiem, co konkretnie), ale na pewno nie rady dotycząc karmienia. Te mogą je bardzo, bardzo zaburzyć.
        • margonik Re: Tracy Hogg a karmienie piersią, czyli stek bz 03.08.10, 07:23
          A ja w jednej rzeczy poprę Tracy w kwestii karmienia. Chodzi o to,
          żeby nie zatykać dziecku buzi piersią za każdym płaczem, ale
          zastanowić się, co rzeczywiście jest dziecku w danej chwili
          potrzebne. Płacz może oznaczać "mokro", "zimno", "za
          gorąco", "niewygodnie", "nudno", "gryzie mnie metka od ubrania",
          niekoniecznie "jestem głodny", czy "potrzebuję ssania". Dziecko
          przyłożone do piersi prawdopodobnie chwilowo się uspokoi, ale
          niekoniecznie akurat to mu było potrzebne.
          Lubię też u Tracy jej radę, aby o wszystkim, co sie robi, uprzedzać
          dziecko" "teraz zmienię Ci pieluszkę" etc.

          A co do uwagi, że Tracy jest dla trudnych przypadków, to może jednak
          niekoniecznie... Moja córeczka była kolkowcem i ciężko było ją
          wtłoczyć w jakikolwiek schemat. Wyła non stop, więc i noszona była
          non stop, spała u mnie na brzuchu itd. O samodzielnym zasypianiu w
          łóżeczku w ogóle nie było mowy. Wszelkie "łatwe plany" z miejsca
          poszły w odstawkę.
          • jul-kaa Re: Tracy Hogg a karmienie piersią, czyli stek bz 03.08.10, 16:46
            Hmm, dziecko które nie chce jeść tylko ma mokro/jest mu zimno/gorąco/niewygodnie
            nie da sobie na dłuższą metę zatkać paszczy piersią.
            A na "źle mi mamo, pomóż" pierś działa bez pudła smile
    • da_tura Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 28.07.10, 10:36
      Witamsmile
      Mnie osobiście książki Tracy bardzo namieszały, bo przyznaję, ze kilka tygodni próbowałam stosować rady tam zawarte,niestety, i to mnie o mało nie wykończyło, poważnie miałam poczatki depresji, jak teraz wspominam.Wojtek cały czas dawał mi do zrozumienia, ze potrzebuje czegos innego, zresztą potem przeprosiłam swoje dziecko za Tracy Hoggsmile
      No coż, przeczytać można, ale - rady dot karmienia piersia do odstrzałusmile wręcz szkodliwe, usypianie - też, bo dziecko przynajmniej moje, zmienia przecież swoje upodobania.
      Całe to gadanie o szacunku tez srednio brzmi, bo jaki to szacunek jak nie bierzemy pod uwagę potrzeb i rytmu dziecka, tylko na siłę naginamy do harmonogramusad
      A juz koszmarne jest przestrzeganie przed manipulacją ze strony noworodka, zalecenia nie brania na ręce, i nie brania do łózka, i uczenie samodzielności - horror i nieprawda, przynajmniej z punktu widzenia psychologii rozwojowejsmile samodzielność jest wcale takiemu malcowi niepotrzebnasmile
      Klasyfikacja dzieci na te całe Aniołki i inne - nie do konca prawda, bo dzieci się zmieniają, tak jak piszę - przynajmniej mójsmile
      Ogólnie - wg mnie książka mocno nieaktualna, a dla rodziców usiłujących stosować jako pierwszy poradnik - wręcz szkodliwa sad
      Na szczęście moje dziecko okazało się cierpliwym nauczycielemsmile
      a ja dość szybko pojęłamsmile
      Przykład - drzemki dzienne Wojtka w łóżeczku trwają maks 45 min, ze mną w łóżku - czasem i dwie godziny pośpi - czary jakie, czy cosmile
      I co na to Tracy?
      • klarci Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 28.07.10, 15:16
        mój syn pierwsze pół roku wogóle nie spał sam. to znaczy niby spał
        przez pierwszy miesiąc bo nie miał wyjścia - w inbubatorze, ale
        dzięki Bogu intuicja i jego sygnały się sprawdziły, bo jak tylko
        mogłam, brałam go do szpitalnego łóżka (w okresach, kiedy było wink) i
        zasypialiśmy razem błogo smile
        ale w domu nie było mowy, musiałam kłaść się z nim i tak też
        robiłam. jak wstawałam zaraz się budził, jak spałam, to zdarzały się
        i 4-godzinne drzemki wink, ja dzięki temu zawsze wyspana smile (dobrze,
        że jeden egzeplarz w domu i mogłam sobie pozwolić).
        wszyscy mi mówili, że to źle, że go przyzwyczję i będę uwiązana - i
        co - i gów.... synek teraz super sypia. czasami ma zły sen, albo
        brzuszek boli, ostatnio skok rozwojowy. a tak kładę go ok 21 i mogę
        siedzieć nawet do rana. w ciągu dnia śpi sam 2 godziny, wstaje
        wesolutki i zaczepia mnie wesołym zagadywaniem, jak tylko głowę
        podniesie.

        o, dzięki Ci intuicjo! wink

        żałuję tylko tego cholernego szpitala sad, żeby nie on, byłoby
        pięknie i nie mielibyśmy problemów z pokarmem, przez które synek też
        się namęczył sad. ehh, człowiek się uczy. co do swojego dziecka
        trzeba być lwicą i już wink

        o Tracy trochę słyszałam, sama nie czytałam. ale niestety większość
        osób, które się nią zafascynowały zaczęła treningi samodzielnego
        zasypiania, ustawiania dziecka pod siebie sad i macie rację, słowo
        szacunek do dziecka, to conajmniej kpina sad

        nie znajdę teraz, ale czytam "W głębi kontinuum" i tam jest świetne
        zdanie. autorka stwierdza, że głupioby jej było powiedzieć matce
        indiańskiej, że w jej kraju kobiety wychowują swoje dzieci tak jak
        każe im jakiś obcy facet (tu akurat kobieta). i to jest właśnie dla
        mnie sens - wychowujmy tak jak nam intucja podpowiada oraz nasze
        dziecko, a nie ktoś, kto nawet nie zna procesów kształtowania się i
        rozwoju mózgu w okresie niemowlęctwa i dzieciństwa smile

        jak znajdę wolny czas,, to może sięgnę po książkę Tracy, żeby
        właśnie znać wroga wink tym bardziej, że psychologia rozwojowa coraz
        bardziej mnie fascynuje smile
        tylko ten tytył - Język niemowląt - hmmm, jakoś mi bardziej pasuje
        poskramianie niemowląt.
        • katriel Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 03.08.10, 18:17
          > tylko ten tytył - Język niemowląt - hmmm, jakoś mi bardziej pasuje
          > poskramianie niemowląt.

          Za tytuł jest odpowiedzialny tłumacz albo redaktor polskiej wersji.
          Oryginalny brzmi "Secrets of the Baby Whisperer" - i faktycznie ma
          więcej wspólnego z poskramianiem/oswajaniem (jak konia czy psa),
          niż z językiem.
          • jul-kaa Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 03.08.10, 19:58
            Zaklinacz niemowląt? Fakt - lepiej by oddawało treść...
    • baszi Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 28.07.10, 22:49
      ja myślę, że każde słowo czytane, pisane, usłyszane należy podzielić przez 10,
      przejrzeć pod lupą, dopasować do własnej rzeczywistości, przefiltrować własnym
      rozumem i wybrać tylko tę wartościową szczyptę jeśli się znajdzie, jak ktoś nie
      czyta ze zrozumieniem albo ślepo wierzy w każde słowo to jak to o nim
      świadczy.... sory ale ile problemów i ludzi tyle samo teorii i ekspertów i jakoś
      nie przekonuje mnie zagubienie czy niewiedza, bo nie można na ślepo za kimś
      podążać tylko dlatego że ma tytuły
      • klarci Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 29.07.10, 01:04
        myślę podobnie, choć niektórzy wybierając tylko jakąś część treści,
        wyrywając ją z kontekstu, zmieniają jej sens i nieciekawe rzeczy z
        tego wychodzą sad
    • joalma Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 12.08.10, 08:18
      mnie się bardzo spodobała tabelka z rodzajami płaczu i ruchami ciała - na
      początku to było bardzo pomocne bo nie zawsze się domyślałam dlaczego mały
      płacze, dzięki tabelce zaczęłam zwracać uwagę na układ języka czy kopanie
      nogami, prężenie się itd.

      co do łatwego planu - stosowałam go w bardzo luźnej formie,
      sen-jedzenie-sktywność-czasem jedzenie - sen.
      • joalma Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 12.08.10, 14:28
        net mi urwało.
        cd:
        ale jednak wielka wtopa to cały rozdział o karmieniu piersią, w
        ogóle jakiś kosmos z tym czasem poszczególnych karmień a wiekem
        dziecka, przecież są maluchy które w 5 min opróżnią całą pierś i
        chcą jeszcze z drugiej, a inne ciumkają godzinę i wyciumkają 2
        krople. nijak ma się czas do najedzenia.
        a te aż 3 fazy mleka które tracy rozpoznaje to chyba nie u ludzi? wink
        • falka32 Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 13.08.10, 13:03
          Ja cenię Trejsi za wprowadzenie do świadomości ogółu pojęcia temperamentu
          niemowlęcia oraz nauczenia matek zwracania uwagi na język ciała dziecka oraz na
          inne potrzeby niż "pewnie jest głodny" i "może ma mokro".

          Nie cenię za traktowanie noworodka jak kogoś o umysłowości pięciolatka (zaśnie w
          jednym miejscu, obudzi się w innym i poczuje się zdezorientowany, jakbyś się
          czuła, jakby ciebie przez sen przenieśli), nauka systematyczności od kolebki.

          Moje najmłodsze dziecko wydawało mi się nienaturalnie zachowujące, dopóki nie
          odkryłam, że naturalnie idzie planem Trejsi - czyli nie zasypia przy cycku,
          tylko wtedy się najedzony bierze za kontemplację otoczenia, zasypia ze zmęczenia
          a budzi się wściekle głodny. Dostosowanie się do tego okazało się pomocne big_grin
          Pomysł, żeby uczyć dziecko aktywności po jedzeniu, zamiast zasypiania, nie jest
          zły, wtedy dziecko też uczy się odróżniać zmęczenie od głodu i coraz jaśniej
          komunikuje, która z potrzeb jest w danym momencie grana a pierś może przestać
          być konieczna do uśpienia, co organizacyjnie może być cenne. Z tym, że uczenie
          dziecka tego na siłę poprzez wprowadzanie Planu jest bzdurą. Sens widzę wtedy,
          kiedy dziecko łatwo i elastycznie się do tego dostosowuje a matka jest czujna w
          odpowiedzi na sygnały. Np. próbuje uśpić ziewające dziecko bez piersi i
          sprawdza, czy zaśnie, ale jeżeli nie zaśnie, bo jest głodne, to nakarmi. Albo
          wyczeka na moment, kiedy średnio głodne dziecko padnie w aucie czy wózku bez
          karmienia i nakarmi od razu po obudzeniu się, aby zacząć cykl. Więc plus za
          pomysł, minus za metodę realizacji i sekciarski język.

          To samo dziecko nauczyłam zasypiać metodą Trejsi, kiedy uznałam, że we wspólnym
          łóżku zachowuje się niekulturalnie (koparko - spycharka) i został eksmitowany do
          łóżeczka obok naszego łóżka. Miał 10 miesięcy, wyjmowałam go, miziałam i
          wsadzałam z powrotem aż przyzwyczaił się do myśli, że teraz śpi się tutaj
          (dokładnie tak to wyglądało, nie było to żadne łamanie dziecka) i zaczął się sam
          w łóżeczku układać do spania i do łóżeczka się sam kierował, jak był senny.
          Natomiast stosowanie tej metody wobec dziecka, które chce spać z rodzicami, bo
          ma bardzo silną potrzebę bliskości i widać, że robi mu to krzywdę (a tak to bym
          oceniała, jeżeli dziecko wymaga 250 powtórzeń w ciągu nocy) uważam za
          barbarzyńskie i szkodliwe upieranie się przy swoim przez rodzica.
          • falka32 Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 13.08.10, 13:26
            Jeszcze dodam, że sama koncepcja, że dziecko od urodzenia powinno się
            dostosowywać do życia rodziny i społeczności, w której się urodziło, to jest
            mniej więcej ta sama idea, o której pisze Liedloff, tylko pomysł jej realizacji
            jest kompletnie inny.
            • taje Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 14.08.10, 18:59
              Mnie się podobało właśnie to, że dziecko miało być częścią rodziny a
              nie przybyszem z zewnątrz, do którego wszyscy się maja dostosować ale
              który jest zarazem odseparowany od centrum aktywności rodziny.
              Podobało mi się powitanie dziecka i mówienie do dziecka o wszystkim
              co się będzie z nim działo. Niestety jej Łatwy Plan miał się nijak do
              potrzeb i zachowań mojego dziecka, w zasadzie nic nie pasowało. Nie
              potrafiłam nawet zaklasyfikować Tymka do żadnej z pięciu (sześciu?)
              kategorii; nie umiałam jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania. Na
              dłuższa metę było to frustrujące. Poza tym określanie temperamentu
              dziecka na tak wczesnym etapie i konsekwentne stosowanie etykietek
              "Wrażliwiec", "Aniołek" etc jest dość ryzykowne - dzieci się
              zmieniają a etykietki mają to do siebie, że trudno się ich pozbyć.
              • klarci Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 14.08.10, 23:31
                taje napisała:

                Poza tym określanie temperamentu
                > dziecka na tak wczesnym etapie i konsekwentne stosowanie etykietek
                > "Wrażliwiec", "Aniołek" etc jest dość ryzykowne - dzieci się
                > zmieniają a etykietki mają to do siebie, że trudno się ich pozbyć.


                masz rację.

                a co do zasady dostosowania sie do rytmu rodziny, to jednak niby
                podobne, ale zupełnie inne, bo jednak dostosowanie się, a wejście z
                własnymi potrzebami i tempem rozwoju, w funkcjonowanie społeczności
                to co innego, tym bardziej, że w tym drugim przypadku, jest ciągłe
                poczucie bezpieczeństwa - nawet złe wydarzenia odbywają się w rękach
                matki/siostry, a nie w samotności. ale wiem o co chodzi - też miałam
                takie przemyślenie smile i w sumie się zgadzam z tym niech będzie
                uczestniczeniem, choć dzungla a Polska to różne rzeczywistości i nie
                do końca da się to przenieść.
                • mamajej Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 29.09.10, 11:31
                  Podbijam watek... jestem tu nowa,ale forum bardzo mi się podoba smile jestem mama prawie 3-miesięcznej córeczki, ostatnio przeczytałam książkę pani Hogg i nie powiem - pomieszała mi w głowie bardzo. Jakie macie doświadczenia? Cudotwórczyni czy szarlatanka? Ksiązka wpędza mnie w poczucie winy, bo moja Mała jest spokojna tylko na rękach,blisko mnie albo babci. Nie pomaga bycie obok, mówienie, chce się przytulać i już. A potem czytam,że stosowac plan,ze wychowywac od poczatku... kochane Mamy, podpowiedzcie z wlasnej praktyki...smile czy to prawda,ze nie da sie rozpiescic dziecka w tym wieku?
                  • klarci Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 29.09.10, 11:58
                    a jak czujesz? smile

                    mój synuś też tak miał, że nie dało się go odłożyć, nie chciał spać nawet w dzień sam. denerwowałam się i teraz bardzo żałuję, że nie stosowałam od początku chusty. bardzo by mi ułatwiła życie.
                    co do TH to dziewczyny już napisały co i jak. ja niewiele mogę napisać, bo nie czytałam, ale widząc po dziewczynach, które czytały i stosują, to dla mnie stanowczo szrlatanka. cudotwórczynią być nie może, bo nie wykazuje sie aktualna wiedzą na temat rozwoju dziecka.

                    jeżeli Twoja córeczka domaga sie noszenia, to widocznie tego potrzebuje. ja bym nie walczyła, tylko starała się zorganizować to tak, żeby i dziecko było szczęśliwe i mama zadowolona smile
                    i nie przyzwyczaisz dziecka do noszenia, jak to twierdziły nasze babcie. zaspokojona potrzeba wygasa, czy może bardziej dojrzewa. dziecko zacznie raczkować, a potem chodzić, to samo zacznie się 'oddalać' fizycznie. a czym więcej dostanie teraz poczucia bezpieczeństwa, tym chętniej i odważniej będzie eksplorowało świat. oczywiście biorąc poprawkę na cechy temperamentalne dziecka - bo to jest praktycznie niezmienne.

                    jeżeli chodzi o mnie, to polecam "W głębi kontinuum" i "Mądrzy rodzice" (w którymś wątku dziewczyny linkują pdf), ewentulanie "Psychologiczne portrety człowieka" pod,red. A. Brzezińskiej (droga, ale też jest do ściągnięcia w pdf bezpłatnie).
                    Powinny rozwiać Twoje watpliwości wink
                    Fajnie, że znalazłaś to forum i się odezwałaś smile
                    • joalma Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 29.09.10, 13:54
                      Klarci - gdzie te portrety? mozesz podrzucic link? jakos nie mogę znalezccrying a chetnie poczytam.
                      madrych rodzicow bardzo polecam
                      • klarci Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 29.09.10, 14:12
                        ja ściągałam już kilka miesięcy temu i chyba nie musiałam sie logować, co prawda M mi usunął, ale ja mam formę książkową, bo u mnie to był podręcznik smile
                        spróbuj tu:
                        chomikuj.pl/pracocholikownik?fid=116024689
                        www.przeklej.pl/plik/brzezi-ska-anna-psychologiczne-portrety-cz-owieka-pdf-00044k5en6jo
                        rozdział o potencjale niemowlęcia zmienił bardzo moje nastawienie do wielu spraw jeszcze w ciąży smile

                        jak chcesz tak psychologicznie, z profilem różnych teorii, to polecam jeszcze "Rozwój człowieka" J.S.Turner, D.B.Helms - ale dawno już nie czytałam, więc nie wiem jak się ma do AP i nie widzę w PDF, trzebaby z biblioteki wiziąźć
                        • joalma Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 02.10.10, 16:03
                          dziękuję! zaraz powiem małżowi żeby zapuścił ściąganie wink
                          co do róznych potencjałów niemowlęco-dziecięcych to mi sie bardzo podobała książka "naucz małe dziecko myśleć i czuć, zabawa w czytanie, matematykę i muzykę" Katarzyny Rojkowskiej. bardzo przyjemna książka i pokazuje jak wielki potencjał ma dziecięcy mózg, zmniejszający się z każdym rokiem.
                          • klarci Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 03.10.10, 16:23
                            oo, to chyba nawet mogę ją w pdf mieć.
                            ale wiesz co, ten tytuł brzmi dla nie okrutnie, dlatego nie ściągałam jej.
                            mówisz, że tylko tutył jest 'głupi' wink (nauczm myśleć i czuć) - treść jest warta czasu?
                            skoro tak, to przekonałaś mnie, żeby do niej zajrzeć smile

                            hehe, nie oceniaj książki po okładce wink
                  • sledznaostro Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 29.09.10, 12:08
                    czy to prawda,ze nie d
                    > a sie rozpiescic dziecka w tym wieku?

                    Prawda, prawda. Zapomnij o złotych radach trejsi i słuchaj swojego dziecka.
                    • mamajej Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 29.09.10, 12:22
                      dzięki za odpowiedzi...zgodne zresztą z moimi odczuciami... swoja drogą, nie wyobrażam sobie karmienia córki piersią co trzy godziny, jak radzi autorka. Dla Malutkiej pierś jest lekiem na całe zło tego światasmile owszem - nie ładuję jej tej piersi co 5 minut,albo tylko po to ,żeby ja uciszyć,ale karmię stanowczo częsciej niż co 3 godziny...
                      Dziękuję za podpowiedzi tytułow książek - chetnie skorzystam,bo interesuje mnie temat rozwoju dzieci, poznanie psychologii tego rozwoju.
                      I muszę się wyłączyć na rady dziadkówwink "płacze tak bo juz ją przyzwyczaiłaś do rąk, do piersi etc..." "dziecka się tyle nie buja, bo ją rozpieszczasz" i tak dalej i tak dalej... a u mnie metlik w głowie smile
                      do chusty się przymierzam... tylko jaką kupić dla dziecka w tym wieku?
                      • klarci Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 29.09.10, 13:52
                        masz silną intuicję i jej ufaj wink

                        co do chusty - poszperaj w wyszukiwarce, a najlepiej zajrzyj na forum chustowe. ja jestem na etapie fascynacji
                        www.babymama.pl/vmchk/Spacer/Nosidelka/Nosidelko-eco-Close-Parent-Baby-Carrier/flypage.tpl.htmlnie miałam jej, ale wygląda mega wygodnie. ale niech specjalistki się wypowiedzą wink

                        P.S. co do rozpieszczenia - ciągle jeszcze krąży stwierdzenie, że dziecko manipuluje rodzicem. to nieprawda. to niemożliwe z racji budowy mózgu (dorośli często zapominają, że dziecko to nie miniatura dorosłego). płacz zawsze oznacza dyskomfort. a, to, że u dziecka rocznego zdarza się ostry sprzeciw, to wynik ustalania zasad (tu miejsce na konsekwencję rodzica) i poznawania świata a nie manipulacji. dzieci są z założenia dobre, tylko czasami jesteśmy zmęczeni ich 'eksperymentami', do czego też mamy prawo wink
                        piszę to bo czasami mnie szlag trafia, że jeszcze ciągle wśród wykształconych osób takie mity kursują i trudno je wyplenić.
                        przepraszam, jak wyszłam poza temat Twojego posta wink ale pewnie nieraz spotkasz się z takimi mądrościami, że dziecko płacze, bo Tobą manipuluje, bo mu ustąpiłaś.

                        a chustę naprawdę polecam - wielkie ułatwienie - choc przygotuj się i na to, że córka nie od razu ja polubi, że będzie potrzebowała czasu - ja za szybko kapitulowałam, a winna była niedopasowana do naszych potrzeb chusta.
                        powodzenia smile
                        • klarci poprawka 29.09.10, 13:54
                          miało być:
                          www.babymama.pl/vmchk/Spacer/Nosidelka/Nosidelko-eco-Close-Parent-Baby-Carrier/flypage.tpl.html
                          nie miałam jej ....

                          wink
                        • joalma Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 29.09.10, 14:08
                          a ja do chusty tak przyzwyczaiłam, że motałam synka i zaraz serwowałam mu jakąś mega atrakcję - np. włączanie i wyłączanie światełka, oglądanie się w lustrze albo szybkie wyjście na dwór. po 3 krótkich próbach po domu szliśmy już na regularny spacerek. pierwsze 4 spacerki w 90% przespał wink teraz już się bardziej interesuje światem i jak idziemy to mu opowiadam co widzimy, bardzo mu się to podoba wink juz nawet jazdę autobusem zaliczyliśmy z sukcesem. mały kręcił głową i rozdawał uśmieszki na prawo i lewo wink
                      • jul-kaa Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 29.09.10, 13:53
                        Ja już w tym wątku pisałam, co sądzę o tej pani, poczytaj smile
                      • joalma Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 29.09.10, 14:04
                        moje dziecko ma 4 miesiące i właśnie kupilam hoppediz 5.4 z polarowym ochraniaczem-ubrankiem na allegro. chusta moim zdaniem super, bardzo dobrej jakości, świetnie się wiąże nawet przez pierwszym praniem. dla niektórych trochę za długa, ale ja się wiążę po prostu jeszcze raz w pasie, dobra instrukcja w formie obrazkowej. synka noszę w kieszonce - to bardzo bezpieczny sposób noszenia. z podwójnego X potrafił mi się wysunąć. ja tą chustę bardzo polecam.
    • froszka Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 02.10.10, 23:57
      Mój syn jest przykładem na to, że metody TH nie działają na wszystkichsmile
      A moja rodzina i rodzina męża jest przykładem na to, że zdarzają się dzieci odporne na wszelkie metody i takie, które zastosują się do wszystkiego.

      Moja koleżanka nie mogła zrozumieć moich problemów z usypianiem Bąbla, aż do czasu kiedy urodziło się jej trzecie dzieckosmile
    • justkawb Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 03.10.10, 14:15
      "Jezyk niemowlat" przeczytalam nie w calosci, bo mnie strasznie irytowal. A najbardziej zirytowal mnie poglad, ze jestem przypadkowym rodzicem, bo nie narzucam mojej "arytmicznej" corce stalego rytmu, tylko raczej podazam za nia. Na dodatek, mieszkajac w UK, mialam watpliwa przyjemnosc obejrzenia kilku odcinkow programu "Baby Whisperer" z T. Hogg w roli glownej, gdzie p. Hogg zalecala natychmiastowe odstawienie od piersi maluchow w wieku 10-13 mies. Chyba najdrastyczniejszy odcinek dotyczyl rocznej dziewczynki, ktora usypiala wylacznie przy piersi w dzien i w nocy, w dodatku nadal dosyc czesto piersi zadajac. "Lekarstwem" p. Hogg bylo natychmiastowe odstawienie od piersi polaczone z natychmiastowa nauka zasypiania inaczej. Gdzie tu szacunek dla dziecka?
      • klarci Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 03.10.10, 16:28
        masakra uncertain

        ja sie zastanawiam jak rodzice sie zgadzają na takie rzeczy? może to ja mam ograniczone spojrzenie, ale na prawdę nie kumam jak można słyszeć wrzask swojego dziecka i nie reagować sad rozumiem desperację, też miewam dosyć kp, ale... no nie wiem, szuka się jakiś innych rozwiązań, dobrych dla wszystkich.

        chociaż fakt, ja wielu rzeczy nie rozumiem: jak można katować dzieci, innych ludzi, zwierzęta, jeździć po pijaku itp. skąd sie biorą tacy ludzie?!
        • justkawb Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 03.10.10, 17:16
          Tez rozumiem, ze mozna miec dosyc kp i myslec o odstawieniu dziecka, ale przeciez powinno sie brac pod uwage obie strony, zarowno potrzeby mamy, jak i malucha. Mnie najbardziej zszokowalo to, ze dwie sprawy (nauke samodzielnego zasypiania i zaprzestanie kp) postanowiono zalatwic za jednym zamachem. Dziecko nie wiedzialo, co sie dzieje. Po raz pierwszy zostalo na noc bez mamy (usypial tata i babcia), a rano nawet nie dostalo cycka "na pocieszenie". Do tego widz mogl miec wrazenie, ze juz nastepnego dnia wszystko dzialo sie bezbolesnie, a mamie piersi nie eksplodowaly (zero informacji co mama ma robic, gdyby miala jakies klopoty). Tak na marginesie, to mialam wrazenie, ze najwiekszy problem z dkp mial tatus, ktory co chwila powtarzal, ze "to kp musi sie skonczyc, bo tak dalej nie mozna", a Tracy go w tym wspierala.
    • aniczka.r Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 03.01.11, 00:48
      Ja przeczytalam cala ksiazke po kilku artykulach,ktore stawialy ja w lepszym swietle niz faktycznie jest. Po przeczytaniu troche sie rozczarowalam,ale stwierdzilam - dam sznase. Przekonaly mnie chyba te historie kobiet,ktorym Hogg pomogla.Przez tydzien notowalam o ktorej,jak dlugo dziecko jadlo,spalo,bawilo sie.A mam malego charakternika u ktorego zadne bzdury nie przejda.W notatkach mial sie ukazac jakis schemat,ktory trzeba dopiescic metoda Hogg,ktora sie chyba nadaje do szkolenia wojsk Armi Czerwonej.Schematu nie bylo,byla to kwestia odgornej decyzji cod od godzin,ktore jakos klocily sie wg mnie z podejsciem karmienia na zadanie.Stwierdzilam,ok,sprobuje,dam szanse,moze jednak nie jest to takie zle.Rozpisalam sobie schemat.Pierwsza proba - plakalam po 5 minutach razem z moja niunia.Stwierdzilam,ze olewam takie barbarzynskie metody.Moja niunia zawsze zasypia przy piersi.Jest to rowniez jedyna metoda na wyciszenie-wszelkie kolysanki, wierszyki na dobranoc, swiatlo rozpraszaja ja.Ona sama wyznacza harmonogram i jest szczesliwa.No,ze placze.Kucze,jest bobaskiem,a nie nastolatka!Smoczka nie uzywalam i nie uzywam.
      Z tym podnoszeniem i odkladaniem to byl jakis koszmar,bo moje dziecko nigdy sie nie uspakajalo.To jest Ferber z dodatkiem obecnosci rodzica.A juz rozbroilo mnie stwierdzenie,ze uspakajajac piersia odbieramy dziecku szanse na samodzielnosc.No tak,majac 3 miesiace czas najwyzszy juz do roboty isc,a darmozjad jeszcze cyca zada!Niby smoczek to cos lepszego?Niby mowi,ze nie,ale..wlasnie...ale.
      Wszystkie egezmplarze jej ksiazki powinni wyslac do chinskich obozow pracy.Tam beda mieli z niej lepszy uzytek.TYle w temacie.
      Wiem,ze watek stary,ale jak widze jej nazwisko,to mi sie krew w zylach gotuje.
      • klarci Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 03.01.11, 01:45
        amen smile
        • klarci Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 03.01.11, 12:49
          dodam tylko, że dla potrzeb dyskusji na innym wątku, na innym forum, przejrzałam książkę TH i dla mnie to są kompletne bzdury uncertain
      • jul-kaa Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 03.01.11, 09:48
        Stary wątek czy nie, trzeba się rozprawiać z TH wciąż na nowo. Dzięki za wpis!
    • lesiomama Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 04.01.11, 22:21
      To ja też się dopiszę mimo że wątek z brodą i już pewnie nikt tego nie czyta smile

      Po przeczytaniu Hogg (jeszcze w ciąży) byłam nią zachwycona i pewna że będę wszystko stosować co do joty. Prychałam pogardliwie jak moja mama mówiła że dziacka się nie da inaczej karmić niż na żądanie. Wyobrażacie sobie że ja tą kretyńską tabelkę (jedna pierś 5 min, druga 5 min) to w szpitalu przeglądałam? Bo oczywiście wzięłam ze sobą "Język niemowląt" do szpitala. Już wtedy zaczęły mnie łapać początki deprechy że coś robię nie tak, bo za chiny ludowe w te jej schematy wpisać się nie mogę.

      Po powrocie do domu próbowałam uczyć usypiania. Jak mi dzieć zasnął na rękach to delikatnie odkładałam, ale on zaczynał płakać w momencie kiedy jego zwisająca noga dotykała materacyka smile Teraz śmiać mi się chce, ale wtedy miałam ochotę strzelić sobie w łeb. I te bzdury że każde dziecko można w wieku 10 tygodni nauczyć przesypiać noc!!! Ha ha ha. Bardzo mi ta Pani zepsuła pierwsze dni macierzyństwa. Gdyby nie forum Karmienie Piersią, to pewnie zakończyłabym KP po pierwszym miesiącu. Ulżyło mi jak przeczytałam tam jak wyśmiewają jej poglądy na porządku dziennym.
      Nawołuję do linczu smile
      • limonka_a Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 25.02.11, 22:04
        lesiomama napisała:

        > To ja też się dopiszę mimo że wątek z brodą i już pewnie nikt tego nie czyta smile

        Czyta czytawink
        Genialny wąteksmile) Dla mnie książka pani Hogg to stek bzdur. Najlepsze jest to, że i ja to w ciąży czytałam i byłam zachwycona, jakie to wszystko proste... Po urodzeniu córci jeszcze przez kilka tygodni starałam się wdrożyć łatwy plan, robiłam notatki kiedy mała je, śpi... Na szczęście bez jakiegoś strasznego parcia, że MUSZĘ dać radę. Poza tym pisząc na innych forach spotkałam się głównie z takim trendem - kp co 3 godziny, nauka samodzielnego zasypiania, niereagowanie na płacz malucha, bo to terroryzowanie rodzica... i wtedy przejrzałam na oczy. Moje dzieciątko jest karmione na żądanie, w nocy śpi z nami, w dzień jak nie potrafi usnąć w łóżeczku (czasem zasypia, jak jej włączę pozytywkę) to usypia na piersi w naszym łóżku, czasem w bujaczku, czasem chwilę lulana na rękach i odkładana do łóżeczka- wszystko co pomoże jej szybciej zasnąćsmile Co jeszcze.. panicznie przeżywałam to, że mała zasypia po kąpieli tylko na piersi, bałam się że się przyzwyczai, bo jadła czasem nawet 2 godziny. Teraz się cieszę, że się przyzwyczaiła, bo nie ma problemu z usypianiem wieczorem- ja też wtedy przecież odpoczywam. Nic już nie robię na siłę i jest nam z tym tak dobrze... smile Nie wiem jak można tresować noworodka i szukać schematów.. dziecko się przecież ciągle zmienia, zmienia swój rytm, swoje potrzeby. Trzeba być głupim żeby to ignorować!


        Dzięki za wątek. Poza tym cieszę się, że wpadłam na to forum - jest wspaniałe!!!
        • aphoper1 Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 26.02.11, 16:02
          Fajny postsmile
          Przy okazji: 200 półlat dla Martynki z okazji 6 mcy!wink
          • limonka_a Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 26.02.11, 22:00
            Dziękujemy smile)))))))

            aphoper1 napisała:

            > Fajny postsmile
            > Przy okazji: 200 półlat dla Martynki z okazji 6 mcy!wink
    • agusia_h Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 27.02.11, 20:21
      Dostałam "Język niemowląt" będąc w ciąży, przeczytałam, łyknęłam, i nawet się ojcu własnemu (który wychował z mamą 4 dzieci) miałam czelność się mądrzyć, takiej pewności siebie nabrałam po przeczytaniu Tracy Hogg smile

      Córka, wg nomenklatury pani Tracy, okazała się mieszanką poprzeczniaka i wrażliwca... Była bardzo, bardzo trudnym dzieckiem, i nic co wypisywała Tracy Hogg się nie sprawdzało. Nic. Nie będę opisywać, bo szkoda paznokci tępić. Czułam się jak bardzo nieudolna matka, "Język niemowląt" kompletnie podciął mi skrzydła. Przestałam wierzyć, że cokolwiek mi, jako matce może wyjść. Skoro nawet z takim "mądrym" (jak mi się wtedy wydawało) podręcznikiem mi nie wychodzi.

      Trochę pocieszali mnie rodzice, ale to tam takie gadanie... Dopiero przeczytanie "Mądrych rodziców" odbudowało wiarę we własne matczyne kompetencje. Zobaczyłam, że w sumie to co mi w sercu grało, ma jakieś podstawy naukowe - i że aż tak totalnie beznadziejna nie jestem, jak by wynikało z książek Tracy Hogg ("przykład skrajnie przypadkowego rodzicielstwa" - jej ulubione hasło, stosowane przy wszystkim, np. gdy roczne dziecko nie zasypia samo i nie przesypia całej nocy). No i dobrze, pozbierałam się, wyszłyśmy z córeczką na prostą, szkoda, że kilkanaście miesięcy za późno.

      Co sądzę o Tracy Hogg? Myślę, że bardziej szkodzi, niż pomaga. Jak dziecko jest wszystko-łykającym aniołkiem, to tam pół biedy. Wszystko łyknie, zgodnie z nazwą. Nawet wychowanie by Tracy Hogg.

      Jednocześnie nie dramatyzuję jej jakoś, nie jest jakaś wybitnie okrutna względem dzieci. To książka spełniająca oczekiwania wielu współczesnych matek. Może nie?

      Ogólnie, to wolałabym nie mieć żadnej książki, niż mieć "Język niemowląt". Sama bym opracowała swoje sposoby, bez chórku śpiewającego nad głową "skrajny przypadek przypadkowego macierzyństwa". Bo jak się okazało, to skrajnie przypadkowe macierzyństwo było nam bardzo potrzebne na pewnym etapie życia córeczki.
    • marcovca Re: Rozprawmy się z Tracy Hogg 31.05.11, 11:17
      Wygląda mi na to, że dużo zależy od tego, w którym momencie czyta się tę książkę smile

      Gdybym czytała ją po przeczytaniu tego wątku, to pewnie byłoby mi łatwiej. Spokojnie wzięłabym sobie z niej to co mi potrzebne, a resztę wyrzuciła z głowy. Namieszała mi książka trochę, ale trochę też mi pomogła.

      Czytałam ją kiedy Jaś był noworodkiem. Byłam chyba wtedy bardzo zmęczona i zdesperowana, a na pewno zdezorientowana, bo "Język niemowląt" wydawał mi się jakimś wybawieniem. Mój mąż również książkę pochłonął i zabraliśmy się za wprowadzanie Łatwego Planu suspicious (nie udało nam się określić charakteru dziecka, ale chyba dopiero wtedy do mnie z pełną mocą dotarło, że dziecko taki charakter posiada - niby oczywiste, a jednak...)

      Maluch miał wtedy 5 tygodni i ciągle był przy piersi. Ja czułam się okropną matką, bo wszędzie było napisane, że rozpoznam bez problemu płacz dziecka i będę wiedziała, kiedy jest głodne, a kiedy zmęczone... ja nie wiedziałam. Starałam się ze wszystkich sił słuchać jego płaczu i rozumieć, ale wpadałam coraz to większe doły i smutki.

      W końcu mąż mi uświadomił, że wieczorne płacze wyglądają jak bóle brzuszka i że może przyczynia się do tego ciągłe jedzenie. Brzmiało logicznie... a że jeszcze Tracy Hogg tak pisała, a przecież wszyscy ją polecają (również lekarze!)... i mimo że wtedy czułam, że powinnam mieć go przy piersi to jednak też wierzyłam, że lepsza byłaby pierś bez ciągle napływającego mleka :]

      Podaliśmy mu smoczek a ja płakałam nad jego koszykiem... (no ale to hormony przecież). Karmiłam po spaniu, potem aktywność. Wiadomo, w tym wieku to nie były jakieś dzikie harce, które uniemożliwiłby mu zaśnięcie. Kiedy zaczynał ziewać, kładliśmy w koszyku, przyciemnialiśmy światło, głaskaliśmy i nuciliśmy. Było ok. Raz dziennie brałam do chusty na dłuższą drzemkę. Bóle brzuszka ustały, a maluch po dwóch dniach nie domagał się karmienia częściej niż co 2 godziny. I na tym się zatrzymaliśmy.

      Czasem była godzina przerwy i karmiłam bez wyrzutów sumienia, ale jednak zwykle przerwy były 2,5-3 godzinne. Lepiej spał. Po spaniu lepiej jadł, nie przysypiał przy piersi. Po jedzeniu był aktywny. A my bardzo się wtedy uspokoiliśmy... bo początki muszę przyznać były nerwowe.

      Nauki usypiania nie próbowaliśmy. Był czas, że wydawało nam się, że dziecko powinno to umieć. Że to taka jego samodzielność. Ale kiedy poznaliśmy się lepiej, on sam nam dał do zrozumienia, że wcale tej samodzielności nie potrzebuje smile

      I tak jak piszecie. Trzeba czytać, ale również filtrować. I uważam, że dotyczy to zarówno Tracy Hogg, jak i Jean Liedloff wink
Pełna wersja