Mówić czy nie-Wspomnienia Dziecka o Dniu dziecka

28.05.10, 21:14
Oszukali, okłamali, zataili,
Kontrowersje związane z adopcją.
Wspomnienia "dziecka" o Dniu Dziecka
www.wiadomosci24.pl/artykul/kawalek_140113.html
czy adopcja może budzić kontrowersje ?
Nie będąc już dzieckiem pamiętajmy o naszych dzieciach,
    • camel_3d ale smuty.... 29.05.10, 11:50
      miliony dzieci sa adoptowanych, a tu nagle jakas panna odkrywa, ze ja "kupili"..
      bo przeciez szczesliwsz najpewniej bylaby w domu dziecka. wtedy wiedziala by kim
      jest. Traktowali ja jak corke...ona byla i jest ich corka..ale ona potraktowala
      ich jak nagorsze szmaty. Zabrali jej dziecinstwo i tozsamosc? powinna bac
      wdzeiczny, ze nie musiala w bidulu do 18 mieszkac...
      • filomena1 Re: ale smuty.... 29.05.10, 13:52
        Masz , racje, Totez opowiesc konczy sie WIELKA wdziecznoscia, a poza
        tym nie wiadomo, czy to byl sen , zly sen, majaki w goraczce , czy
        prawda, Istotna jest prawda na koncu. * dlatego nie krzycz na
        dziewczynke w okresie dojrzewania. wink))
        • verdana Re: ale smuty.... 29.05.10, 14:41
          Przepraszam, a za cóż to adoptowane dziecko ma być wdzięczne?
          Adoptowane czy urodzone znalazło się w domu rodzinnym, bo rodzice
          spelniali swoje marzenie. Wdzieczność za adopcję nikomu się nie
          nalezy, podobnie jak nie życzę sobie, aby moje dzieci byly mi do
          konca życia wdzieczne, ze urodzilam. Urodzilam, bo chciałam.
          • gosiulaart Re: ale smuty.... 29.05.10, 14:49

            Verdana coś w tym jest o czym piszesz.Popieram.
            • gosiulaart Re: ale smuty.... 29.05.10, 14:51

              Dodam jeszcze,że gdy rodzice adoptują pierwsze dziecko bo sami miec
              nie mogą to jest spełnianie swoich marzeń,ale jeśli maja już swoje i
              mogą mieć następne,ale mimo to adoptują z domu dziecka, to takie
              osoby podziwiam.I takim rodzicom byłabym wdzięczna za bezinteresowna
              miłość.
              • verdana Re: ale smuty.... 29.05.10, 15:19
                Dlaczego? Bo zlitowali się nad sierotka? To ja bym za taką milość,
                ktora wymaga wdzięcznosci, podziękowała. Dosyć jest osób czekających
                na dziecko, aby nie dawać dzieci osobom, ktore uwazają, ze za ich
                chęć posiadania dziecka nalezy się od dziecka specjalna wdzięczność
                dla dobroczyńców.
                Adopcja z litosci jest wyjątkowo złym pomysłem.
                • camel_3d Re: ale smuty.... 29.05.10, 20:04
                  tak, bo dali sierotce szanse na zycie, a nie musieli. Przeciez moga zostac w
                  sierocincu, mialaby kolego i kolezanki i na koniec dostalaby odprawke.


                  • gosiulaart Re: ale smuty.... 29.05.10, 20:42

                    Verdana,myśle że teraz za bardzo wszystkich podciągasz pod jedna
                    kreskę.Czy nie można adoptować dziecka z czystej potrzeby miłości!No
                    przeciez nie wierzę,że wszyscy adoptują bo marzą o dziecku lub z
                    litości.Pragną podzielić się jeszcze z kimś miłością którą mają w
                    nadmiarze i często przygarniają starsze już dzieci a nie słodkie
                    noworodki.Kogo mają wybrać innego,jak jest taka możliwość.Jedni
                    biorą sobie 10 kotów,5 psów ,rybki,chomika a inni kierują swoja
                    miłość na drugiego człowieka.Nie muszą oczekiwać wdzięczności bo
                    takie osoby jej nie oczekują.Ale dziecko,które się znajdzie w takiej
                    rodzinie myślę że taką wdzięczność czuje.
                    • verdana Re: ale smuty.... 30.05.10, 13:45
                      Ci, ktorzy adoptują nie dlatego, ze chcą miec dziecko (poza
                      wypadkami losowymi - czyli osierocone dziecko przyjaciół, rodziny),
                      tylko dlatego, ze chcą sie "podzielić miloscią, sa czesto odrzucanie
                      przez Osrodki Adopcyjne. Takie idealistyczne zapędy zazwyczaj źle
                      się konczą.
                      Jakoś na starsze dzieci nie ma chetnych - a przygarnianie ich, żeby
                      dziecku bylo lepiej, to wbrew pozorom nie jest dobra motywacja. Nie
                      jest, bo tacy rodzice oczekują, ze dziecko jesli nie wdzięczne, to
                      przynajmniej będzie zadowolone. A bardzo, bardzo często takie
                      dzieci, po ciężkich przejsciach, absolutnie nie maja cienia
                      wdzięcznosci do rodziców - i na to trzeba być przygotowanym,
                      adoptując dziecko. A jak widać, jednak idealisci na całkowity brak
                      wdzięczności, a czesto i brak głębszego przywiazania nie są
                      przygotowani. A muszą.
                      • wieczna-gosia Re: ale smuty.... 30.05.10, 21:41
                        adopcja to inny pozabrzuchowy sposob na dziecko. Dziecko nie jest
                        nikomu nic winne, a wdziecznosc w ukladach rodzinnych jest w ogole
                        zlym doradcom. Tzn dziecko moze sobie byc wdzieczne ale rodzice nie
                        powinni sie tego spodziewac. W gruncie rzeczy trzeba naprawde duzej
                        dojrzalosci by sobie z tym poradzic szczegolnie gdy nastolatek
                        wywrzaskuje w twarz ze sie na swiat nie prosil- ani do ich domu. I ma
                        racje- nie prosil sie.
          • jkl13 Re: ale smuty.... 11.06.10, 12:17
            Dokładnie tak. Adopcja to spełnienie egoistycznych pragnień rodziców
            o posiadaniu dziecka. Tylko tyle. Nie ma wdzięczności, litości,
            potrzeby "ratowania sierotki z bidula", jest czysty egoizm "bo my
            CHCEMY mieć dziecko".
            Za to rodzina zastepcza, to inna bajka. Ale rodzice adopcyjni -
            zwykli egoiści, którzy tylko w ten sposób mogli mieć dziecko. Bez
            dodatkowej ideologii. I w związku z tym bez oczekiwań wobec dziecka.
            Po prostu ma być...
    • zofijkamyjka Re: Mówić czy nie-Wspomnienia Dziecka o Dniu dzie 30.05.10, 21:07
      Mam adoptowana córkę. Nie wyobrażam sobie abym mogła przed nią
      zataić jedną z najważniejszych rzeczy w życiu człowieka czyli prawdę
      o pochodzeniu. To człowiek a nie leleczka, którą ktoś sobie wziął
      aby zaspokoić taka czy inna potrzebę. Ten człowiek ma swoją
      tożsamość i ma podstawowe prawo o niej sie dowiedzieć od ludzi
      którzy wzięli na siebie ogromną odpowiedzialność bycia dla niego
      najbliższą osobą. Nie da sie miłości zbudować na zatajeniu prawdy.
      Dobrze że tamci rodzice sie ocnęli szkoda że tak późno.
    • jkl13 Re: Mówić czy nie-Wspomnienia Dziecka o Dniu dzie 11.06.10, 12:13
      Taki sobie wydumany problem... Każdy, kto choć zbliżył się do
      adopcji wie, że dziecku trzeba powiedzieć o adopcji jak
      najwcześniej, żeby nie było problemów jak z artykułu. takie są
      tera "standardy", tego ucza na kursach dla rodziców adopcyjnych. I
      wszystkie rodziny adopcyjne, które znam (w tym my), mówiły swoim
      dzieciom od malucha, że są adoptowane. I dzieci przyjmują to
      jako "oczywistą oczywistość", tak po prostu. I problemu
      (przynajmniej tego) nie ma.
Pełna wersja