"Dziecko doświadczejące litości..."

10.06.10, 15:51
Z całego zbioru takich jakby "przykazań" dotyczących wychowania
dziecka- na pewno wiele osób go zna, bo jest i w internecie i na
plakatach w przychodniach - nie bardzo rozumiem to zdanie "Dziecko
doświadczające litości uczy się rozczulać nad sobą". Jest
umieszczone w grupie postaw negatywnych. Wszystkie inne postawy są
dość jednoznaczne, ale przy tym jednym zdaniu coś we mnie
protestuje. Nigdy nie wydawało mi się, by litość była czymś złym,
przecież jest związana z dobrocią, miłością do bliźniego. Gdy słyszę
lub czytam, że np. ktoś powiedział adoptowanemu dziecku "przyjęli
cię z litości", wyczuwam, że jest w tym coś jakby "gorszego" od
prawdziwej miłości do dziecka i rozumiem,m że takiemu dziecku może
być przykro, jeśli nawet nie rozumie słowa"litość", to z tonu głosu
domyśla się, że w tym jest coś nie tak. Ale proszę, wytłumaczcie mi
jasno i logicznie, o co chodzi tak naprawdę z tą litością. Jakiś
filozoficzny wykład by mi się przydał.
BTW, kto jest autorem tych "przykazań"?
    • verdana Re: "Dziecko doświadczejące litości..." 10.06.10, 16:38
      Mylisz litość ze współczuciem. Litość jest podszyta poczuciem
      wyzszośći "bo taaakie biedne dziecko" - widzi się nie samo dziecko,
      a jego dolegliwość. Z litości da sie dziecku cukierka, albo usunie
      mu pylek spod nog. I będzie mowiło "biedny ty taki, nieszxczęsliwy,
      inne dzieci mogą, a ty masz zycie zmarnowane".
      Człowiek współczujący będzie owszem, współczuł, bo widzi, że dziecko
      się męczy, ale powie "Wiesz, naucz się to robic sam" i pomoże tylko
      w razie koniecznosci. A cukierki da po równo - zdrowemu i choremu.
      Dziecko, ktore wie, ze adoptowano go z litości, wie , ze nie jest
      kochane - jet tylko kimś, na kim rodzice trenują dobre uczynki -
      moglo być ono, labo kazde inne. Dzięki, lepiej już w DD.
    • broceliande Re: "Dziecko doświadczejące litości..." 10.06.10, 21:04
      Ja się przyznam, że mam problem z odróżnieniem litości od
      współczucia.
      To znaczy wiem, co jest co, ale nie jestem pewna, czy nie okazuję
      tego tak samo, w ten sam sposób, to samo mówiąc.
      Nie mam styczności z dziećmi adoptowanymi, nie używam słowa "litość"
      na co dzień, chyba w ogóle nie używam.
      Ale jednak mnie też litość kojarzy się z czymś pozytywnym.
      Co gorsza, rozczulanie się nad sobą też jest dla mnie czymś
      dopuszczalnym. Co każdy czasem robi.
      • kanna Re: "Dziecko doświadczejące litości..." 10.06.10, 23:14
        Współczucie, jak wskazuje sama nazwa to "współ-czucie", próba
        współodczuwania z innym (dzieckiem) jego emocji. Robię coś z
        dzieckiem, staram sie je zrozumieć, nazywam jego emocje.

        Litość, moim zdaniem, to próba poradzenia sobie dorosłego z
        emocjami, jakie budzi w nim dziecko. Miesci sie też w tym jakieś
        pocieszenie dziecka, ale bez głębszej próby jego zrozumienia.

        Obce dziecko sie przewraca, rozbija kolano. płacze.
        Współczucie - Przewróciłeś, się leci Ci krew, to musi boleć, mogę Ci
        jakoś pomóc? Podmuchać, może chcesz chusteczkę?

        Litość - Ojej, jakie biedne dziecko, przewróciło się, takie
        malutkie, ojej, biedne, biedne.

        Oczywiście, lekko przesadzam w przykładach wink Współczucie jest
        wtedy, kiedy traktuję dziecko "jak człowieka", podmiotowo, litośc
        jest bardziej protekcjonalna.
        -
        • black_edith Re: "Dziecko doświadczejące litości..." 11.06.10, 08:06
          zgadzam się z kanną

          i taki cytat:
          "Jeśli pokonasz wroga, okaż mu litość, jesteś przecież silniejszy od
          niego"

          Dodam jeszcze, że słownik języka polskiego nie wartościuje tych
          dwóch pojęć i w zasadzie znaczeniowo są one pokrewne. Nie zmienia to
          jednak faktu, że ludzie odbierają litość jako uczucie pokrewne z
          pogardą a współczucie jako uczucie pokrewne z miłością.
    • cathy_bum Re: "Dziecko doświadczejące litości..." 11.06.10, 09:40
      Na konkretnym przykładzie. Córka miała koleżankę osieroconą przez
      mamę we wczesnym dzieciństwie (ojca nie znała). Wszyscy jej
      współczuli, że straciła najbliższą osobę. Ze współczucia wynikało
      też załatwienie dziecku stypendium w przedszkolu, żeby jego sytuacja
      materialna nie uległa drastycznemu pogorszeniu. Ze współczucia
      wynikały też działania polegające na pomocy w załatwieniu spraw
      prawnych i kontaktu z psychologiem.
      To były te pozytywne uczucia. Żałowano strasznej krzywdy i starano
      się pomóc dziecku/opiekunom stanąć na nogi.

      Niestety potem przyszła litość - panie w szkole podciągały
      stopnie "biednej sierotce" wzruszone łzami i błaganiami babci
      dziewczynki. Każdy jej wybryk i złośliwość wobec otoczenia
      tłumaczyły jej ciężkim losem. Mała szybko przyjęła postawę "o ja
      biedna, nieszczęśliwa". Coraz bardziej rozjeżdżała się z
      rówieśnikami, którzy unikali marudzącej, a przy tym nietykalnej
      koleżanki. zaś dziewczynka poddawała się przy każdej przeszkodzie,
      licząc na powszechną litość. Właśnie - rozczulała się nad sobą. A z
      tego płynęła postawa roszczeniowa "mnie się należy, bo jestem
      sierotą.". W tym wypadku widać, że litość narobiła tylko dziecku
      szkód.
    • truscaveczka Re: "Dziecko doświadczejące litości..." 11.06.10, 10:35
      Yasemin, we mnie ataki paniki budzi określenie "miłość bliźniego".
      Bo to pustosłowie tak naprawdę. Pedofil skazany za gwałty na małych
      dzieciach to też bliźni i co? Też się go kocha?
      Litość jest przeciwieństwem pogardy - ale obie wyrastają z poczucia
      własnej lepszości.
      Współczucie to przeciwieństwo obojętności - zamiast ignorować,
      wczuwam się w czyjąś trudną sytuację i służę mu ewentualnym
      wsparciem, bo jestem takim samym człowiekiem jak on.
      • srebrnarybka Re: "Dziecko doświadczejące litości..." 11.06.10, 13:05
        miłość to jest pragnienie dobra dla osoby kochanej. W tym sensie
        można mówić o miłości bliźniego. Pedofil dzieci nie kocha, bo
        wykorzystuje je seksualnie nie tylko nie troszcząc się o ich dobro,
        ale wręcz przeciwnie, krzywdząc je.
        Na tym forum niestety miłość regularnie mylona jest z czułością.
        Czułość może być wyrazem miłości i często jest, ale nie jest z
        miłością tożsama. Po pierwsze sama czułość to znacznie mniej, niż
        miłość, a w pewnych sytuacjach czułość może być nawet zaprzeczeniem
        miłośći - jeśli ktoś narzuca się z pieszczotami osobie, która tego
        nie lubi, woli inaczej okazywać uczucia albo w danej chwili nie ma
        na to ochoty. To, że matka spędzająca czas w domu sama z dzieckiem i
        zaniedbywana przez zapracowanego męża często je przytula, bo odczuwa
        taką potrzebę, nie wystarczy, by uznać je za dziecko kochane. Matka
        kocha dziecko, jeśli zależy jej na tym, by ono prawidłowo się
        rozwijało i troszczy się o to w sposób świadomy. A do prawidłowego
        rozwoju potrzebna jest także czułość, przy czym sposób jej
        okazywania powinien wynikać z aktualnych potrzeb obu kochających się
        osób, także dziecka. Jeśli dziecko nie lubi zbytniego przytulania,
        to wyrazem miłości będzie nienarzucanie mu się. Nie wszyscy rodzice
        potrafią to dostrzec.
      • airam.as Re: "Dziecko doświadczejące litości..." 13.06.10, 12:50
        truscaveczka napisała:


        > Litość jest przeciwieństwem pogardy - ale obie wyrastają z poczucia własnej lepszości.

        Jak obie maja to samo źródlo to nie mogą być przeciwieństwem.
        Wydaje sie, że litość to zakamuflowana forma pogardy, bardziej miękka. O ile pogarda ze strony innej osoby w stosunku do nas wywołuje w nas negatywne uczucia od razu, o tyle litość rzeczywiście może byc nieraz odbierana jako współczucie. Ale jak dobrze tu ktoś powiedzial - wspólczucie wiąże się często z konkretną pomocą, wyciagnięciem reki w stronę osoby ktorej współczujemy, natomiast litość - może powodować dwojakiego rodzaju destrukcję w człowieku nad którym się litujemy. Z jednej strony moze dawać takiej osobie poczucie, że jest gorsza/do niczego itp (jeśli ta osoba jest wrażliwa), z drugiej, jeśli litujemy się nad osobą obdarzoną tupetem i z deficytem wrażliwości - to to daje jej poczucie, że jej się należy.

        • aka10 Re: "Dziecko doświadczejące litości..." 13.06.10, 14:04
          Tu z Wikipedii o wspoczuciu:
          Współczucie - stan emocjonalny, w którym jeden człowiek solidaryzuje
          się z inną osobą cierpiącą i wyraża głębokie ubolewanie okazywane
          komuś nieszczęśliwemu. Współczucie jest bardzo ważne w życiu
          człowieka, gdyż jest to rodzaj pomocy emocjonalnej.

          A tu kilka cytatow o litosci.Wg. mnie jasno widac, ze jednak litosc
          ma wydzwiek negatywny.

          Kochać kogoś z litości to znaczy nie kochać go naprawdę. /Milan
          Kudera
          Litość jest to uczucie równie przykre dla ofiarowującego jak i dla
          przyjmującego. /Boleslaw Prus
          Nawet dla zmarłych litość jest ciężka i obraźliwa. /Ivo Andric
        • truscaveczka Re: "Dziecko doświadczejące litości..." 13.06.10, 18:13
          Brlrlrlprlplpr (to był odgłos wypluwania) - no toż dokładnie to
          miałam na myśli, przejęzyczyłam się wink Dzięki za wyprostowanie.
    • mgla_jedwabna Re: "Dziecko doświadczejące litości..." 18.06.10, 23:44
      Współczucie okazujemy, żeby ktoś poczuł się lepiej.
      Litość okazujemy, żebyśmy sami poczuli się lepiej.
Pełna wersja