Jak to jest z trzylatkami?

12.03.04, 20:42
Mam do Was doswiadczone mamy pytanie. Czy Wasze pociechy gdy idziecie do
kogos w odwiedziny tez zamieniaja mieszkanie tej osoby w pole bitwy?
Pytam dlatego, ze mam kolezanke, ktorej coreczka wlasnie tak sie zachowuje.
Przychodza do nas od czasu do czasu zeby sie pobawic z moim dwu latkiem i za
kazdym razem taka sama historia. Najpierw nie chce zdjac bucikow i kurtki
wiec wyje w nieboglosy, rzuca sie na podloge i prawie rzyga. Nastepny etap to
wyciaganie wszytkiego co tylko moze dosiegnac i rzucanie tego na podloge.
Potem natychmiast bierze nastepna rzecz i tak w kolko az do momentu kiedy juz
nie ma czym rzucac no i nie widac podlogi.
Doprowadza mnie to do szalu, zwlaszcza, ze jej mama nic jej na to nie mowi, a
ja mam dosc sprzatania takiego bajzlu. Z tego wzgledu coraz rzadziej sie
widujemy. Wole chodzic do nich, bo tam Basia tak nie rozrzuca.
Czy mam zwrocic uwage Basi mamie, ze powinna cos jej powiedziec, czy to moze
normalne i wszystko przede mna he he he. Do tej pory staralam sie chodzic do
nich i unikac sytuacji gdzie one przychodza do nas, ale wlasnie wczoraj
wpadly na godzinke, po ktorej ja musialam sprzatac nastepna godzinke. Jutro
maja przyjsc do nas na urodziny Macka, a mnie juz na sama mysl zimny pot
oblewa. Wiem, ze niektorym z Was wyda sie ten "problem" banalny, ale nie
chcialabym zrywac calkiem tej znajomosci, a glupio mi tam ciagle chodzic.
Same wiecie jak to jest.smile
    • ma.pi Re: Jak to jest z trzylatkami? 12.03.04, 21:04
      Jako mam juz drugiego trzylatka stwierdze, ze to chyba nie jest normalne.
      Przynajmniej moje dzieci tak sie niezachowywaly.
      Po zabawie zabawki zawsze byly porozrzucane, ale chyba nie o zabawki Ci chodzi.

      Pozdr.
      • barbarella79 Re: Jak to jest z trzylatkami? 12.03.04, 22:03
        Byłam w podobnej sytuacji. Moja koleżanka była u mie ze swoją Zosią raz(!!!).
        Zosia po godzinie była w stanie dzikiej wściekłości, bo nie pozwoliłam jej
        przewrócić głośnika, powyrzucać płyt CD itp. Ona w domu u siebie robi takie
        rzeczy i tam nikt jej nic nie mówi- u mnie była zszokowana. Ponieważ zależało
        mi na spotkaniach z koleżanką ustaliłyśmy, że od tamtej pory będziemy spotykać
        się u niej. I teraz jest super- niewzruszaja mnie wrzaski i zniszczenia.
        Pozdrawiam serdecznie. barbarella79
      • gusia29 Re: Jak to jest z trzylatkami? 12.03.04, 22:25
        ma.pi napisała:

        > Jako mam juz drugiego trzylatka stwierdze, ze to chyba nie jest normalne.
        > Przynajmniej moje dzieci tak sie niezachowywaly.
        > Po zabawie zabawki zawsze byly porozrzucane, ale chyba nie o zabawki Ci
        chodzi.
        >
        > Pozdr.

        Czesc Ma.pi.
        Zaczyna sie od zabawek, mamy taki ogromny kosz z zabawkami i najpierw wywala
        wszystko z tego kosza - niczym sie przy tym nie bawiac. Jak tylko wszystko co
        do ostatniej najmniejszej pileczki jest na podlodze to wtedy zaczynaja sie CD,
        kasety video, ksiazki itp. Gdyby ona sie jeszcze tym bawila moze nie draznilo
        by mnie to tak, ale ona to robi wylacznie po to, zeby wszystko wywalic na
        podloge. sad
    • lola211 Re: Jak to jest z trzylatkami? 12.03.04, 22:57
      To nie jest normalne zachowanie.Radze pochowac w bezpiecznym miejscu wiekszosc
      zabawek, zostawic tylko kilka, rozrzucac nie bedzie.Na koniec zabawy ta
      kolezanka powinna wespól z tobą i dziecmi zabawki poukładac, przynajmniej tak
      to jest u mnie i moich znajomych przyjete.Nie wyszlabym od kolezanki
      zostawiajac jej bajzel, który byl dziełem mojego dziecka.A z kolezanka
      delikatnie porozmawiaj, uswiadom jej, ze wiekszosc dzieci tak sie nie zachowuje.
      • mimarzena Re: Jak to jest z trzylatkami? 12.03.04, 23:13
        Przyszło mi do głowy proste wytłumaczenie tego zjawiska. Dzieci sa grzeczne,
        jak znajdują zainteresowanie u dorosłych, a jak nie, to robia wszystko (nawet
        rzeczy karygodne) aby zwrócic na siebie uwagę. Tworzy się błędne koło. Dorośli
        krzyczą, upominaja, że dziecko jest nieposłuszne - przypinają "etykietkę" -
        uwaga łobuz. Dziecko "wchodzi" w tą rolę, bo 1 - nie zna innej, 2 - wtedy ktoś
        się nim interesuje.
        A może wystarczy tą dziewczynkę wziąc na kolana i przeczytać jej książeczkę....
        A może nie zachwycać się tak grzecznym dwulatkiem....
        Pozdrawiam. Moje dzieci są niegrzeczne jak nie mam dla nich czasu.
        • gusia29 Re: Jak to jest z trzylatkami? 13.03.04, 05:26
          Dzieki za odpowiedzi. Barbarella79 chyba tak wlasnie bede musiala zrobic i
          przestac sie zle czuc, ze ich do siebie nie zapraszam.

          Co do mimarzena to wlasnie chodzi o to, ze bawilysmy sie z dziecmi,
          siedzialysmy na podlodze ukladajac klocki, ogladajac ksiazeczki itp. (uchylajac
          glowy jak przelatywaly nad nami rozne przedmioty - niekoniecznie miekkie) a ona
          wcale nie chce sie bawic tylko robi balagan. Jak juz pisalam sytuacja jest
          zupelnie inna gdy jestesmy u nich, nic takiego sie nie dzieje.
          Co do zachwycania sie grzecznym dwulatkiem to nie wiem gdzie miedzy liniami
          wypatrzylas ten zachwyt gdy w rzeczywistosci Maciek wcale do specjalnie
          grzecznych nie nalezy. I bynajmniej nikt sie nim nie zachwyca, choc
          rzeczywiscie w porownaniu do Basi jest anioleczkiem i chyba bede sie nim
          zachwycac, po ich wyjsciu oczywisciewink
          • mimarzena Re: Jak to jest z trzylatkami? 13.03.04, 18:48
            Może się czepiam i nie mam racji, jest to jak najbardziej prawdopodobne, jednak
            spróbujcie zrozumiec tą dziewczynkę. Wy siedzicie na podłodze z maluchem (dla 3-
            latki 2-latek to maluch) i w zasadzie bawicie się z nim, a ona nie chce się tak
            bawić. Wy udajecie, że nic się nie dzieje - bo przecież żadna z Was nie
            reaguje, a tylko sie uchylacie. Dziewczynka najpierw rzuca miękkimi rzeczami, a
            jak nie działa, to twardymi, licząc, ze zwrócicie na nią uwagę. Może warto
            bawić się w to, co lubi dziecko, może zaproponować porzucanie piłką.
            Prawdopodobnie ta dziewczynka jest bardzo żywa, a że w domu jest inaczej. No
            cóż, w domu czuje się pewnie, poza tym wolno jej zrzucać zabawki i inne rzeczy,
            wiec nie wydaje się to juz tak atrakcyjne.
            A swoją drogą macie rację, że dziecku trzeba zwracać uwagę, gdy nie zachowuje
            się dobrze. Myślę, że koleżanka sie nie obrazi, jeśli powiesz jej córeczce
            spokojnie: Basiu, w moim domu nie rzuca się przedmiotami. I spokojnie odłożysz
            zabawkę, czy coś innego na miejsce, a dziewczynce zaproponujesz kontrolowaną
            zabawę ruchową np. piłka, rzuty do kosza (pudła), kręgle dla dzieci, gimnastykę
            i co tam chcesz.
        • lola211 Re: Jak to jest z trzylatkami? 13.03.04, 11:14
          Czyli nalezy bez przerwy zabawiac dziecko, zeby czulo sie w centrum uwagi?
          Dziecko powinno umiec bawic sie bez pomocy dorosłych, poza tym ja sie nie
          spotkalam z przypadkiem, by gosc bral na kolana dziecko które z nim przyszło i
          mu czytał ksiazeczke.Dla dzieci super atrakcja są czyjes zabawki, cos nowego, a
          nie ta mama, którą mają w domu na okragło.Mimo, ze przychodza do mnie rózne
          dzieci, my tez do nich chodzimy, nie ma sytuacji w których dziecko rozrzuca
          wszystko wkoło dla samego rozrzucania, a matka nawet uwagi nie zwróci.Czyli
          mozna nad tym zapanowac, jsli sie chce.
          • gusia29 Re: Jak to jest z trzylatkami? 13.03.04, 21:43
            Musze sie zgodzic z Lola, moze i dwu letnie dziecko jest dla trzylatki
            maluchem, ale uwazam, ze powinno sie samo bawic (jezeli nie chce z dwulatkiem).
            Dzis sa Macka urodziny i zobaczymy jak pojdzie z wizyta Basi i innych dzieci,
            mam nadzieje, ze nie wyrwe sobie wszystkich wlosow he he he.
            • anek.anek Re: Jak to jest z trzylatkami? 13.03.04, 22:26
              Serdecznie ci wspólczuję, mam trochę podobną sytuację. Ale do mnie wpada
              koleżanka z dwójką dzieci (2 i 5 lat). One zachowują się straaaasznie. Nie
              przeszkadzałby mi ten bałagan, gdyby mama tych dzieci w jakikolwiek sposób
              reagowała. Te dzieci po prostu pozwalają chyba sobie w moim domu na to, na co
              nie pozwalają im rodzice w swoim (co jest normalne, bo dlaczego np. pozwalać
              dziecku zrzucać książki z półki). Mnie wkurza moja koleżanka a nie same dzieci.
              ale po prostu w pewnej chwili zaczęłam sama im zwracać uwagę i zaczęło
              skutkować. Kiedy do nas przychodzą dzieci staram sie każdemu z nich dać tyle
              samo uwagi. Mój synek to w pełni akceptuje, więc jak na razie nie ma problemu.
              Porozmawiaj z mamą tej dziewczynki, albo sama jej powiedz, że w Twoim domu nie
              rzuca się kasetami, płytami itd. Może poskutkuje.
              P.S. ja swoją koleżankę przestałam po prostu zapraszać, ale to drastyczne
              rozwiązanie, dla mnie również bo lubię te dzieciaki, ale kiedy ostatnim razem
              musiałam po ich wizycie (która trwała 5 godzin, bo głupia nie potrafiłam
              wyprosić gości kiedy czułam się już nimi zmęczona) sprzątać ponad dwie godziny,
              łąćznie z wanną upackaną kupą młodszego dziecka (mama go umyła w mojej wannie,
              ale nie pomyślała żeby później to choćby spłukać wodą), powiedziałam dość.
              • gusia29 Re: Jak to jest z trzylatkami? 14.03.04, 20:18
                Wspolczuje Ci Anek, u nas jeszcze z kupa takiego numeru nie bylo, ale calkiem
                mozliwe, ze to wszystko przed nami. wink
                Jestesmy juz po imprezie i bylo bardzo fajnie. Co prawda Basia wpadla do domu
                z rykiem, ze ona nie chce wchodzic do srodka, tylko bawic sie na dworze, ale
                wycie po okolo 10 minutach ustalo i zaczely sie dzieciaki fajnie bawic.
                Najpierw chcialam prze impreza poprzestawiac wszystkie ksiazki, CD, DVD itp
                pierdoly, zeby nie byly w zasiegu reki, ale potem doszlam do wniosku, ze nie
                mam gdzie tego przestawic, wiec zostalo tak jak jest.
                Tym razem razem z Basia przyszedl takze tata i o dziwo dziecko zupelnie inaczej
                sie zachowywalo, fakt, ze rozwalila wszystkie zabawki jakie byly w zasiegu
                reki, a bylo ich sporo, ale ladnie sie nimi bawila. I o to mi wlasnie
                chodzilo, a moja kolezanka (mama Basi) jakby wyczytala maja frustracje dzien
                wczesniej i pozbierala wszystkie zabawki!!!
                Znowu sie rozgadalam, dzieki dziewczyny za odpowiedzi.
        • barbarella79 Re: Jak to jest z trzylatkami? Do mimarzena 16.03.04, 22:59
          Myślę, że jest czas kiedy dorośli bawią się z dziećmi i czas kiedy mamy chcą
          porozmawiać i wypic kawę i myślę, że trzylatek naprawdę może taką sytuację
          zrozumieć i zaakceptować.
    • kramla Re: Jak to jest z trzylatkami? 14.03.04, 10:41
      Większość naszych znajomych ma więcej niż jedno dziecko, życie towarzyskie
      prowadzimy obfite a bałagan zawsze wkalkulowany (czyt. bajzel totalny) w taką
      wizytę.My staramy się zapenić dzieciom przede wszystkim bezpieczeństwo, dom
      mamy
      raczej już tak zorganizowany,że potencjalny atak terrorystyczny dwu i
      pięciolatków(w takim wieku mniej więcej mamy dzieci i dzieci znajomych)nie robi
      większej szkody naszym sprzętom a przede wszystkim dzieciom.
      Kiedy się spotykamy towarzysko staramy się aby to był czas miły nie tylko dla
      dzieci ale i dla rodziców.Zasada jest taka,że dzieci bawią się ze sobą (młodsze
      czują się doskonale w towarzystwie starszych, czasem te starsze wolałyby
      pobawić się bez maluchów, ale cóż od tego mają przedszkole żeby odpocząć od
      braciszków i siostrzyczek...), dorośli piją kawkę i...odpoczywają po dorosłemuwink
      Im więcej dzieci w domu tym większy odpoczynek i miła pogawędka dla mamuś i
      tatusiów.Czasami trzeba interweniować, zrobić przerwę na zrobienie dzieciom
      kolacji, obejrzeć bilans stratwink, dać pomysł jaką rolę może odegrać w zabawie
      dwulatek (one i tak na wszystko się zgadzają i są w dodatku szczęśliwe...)
      Najgorszy moment kiedy goście odchodzą.Do tej pory nie sprawdziło się
      wspólne robienie porządków, zawsze w trakcie pojawia się pomysł kolejnej
      zabawy, zaś zabawa w sprzątanie jakoś już nie rusza naszych dzieci...
      Mimo wszystko szybciej idą porządki (u nas), gdy jesteśmy już sami.
      Muszę nadmienić,że kiedy spotykam się do południa z koleżankami przebywającymi
      w domu z dziećmi pojedyńczymi (tak jak ja, bo starsza Marta jest wtedy w
      przedszkolu), dla mamuś nie jest już tak rozrywkowowinkTrudno mówić o wspólnej
      zabawie dwu, trzy latków- w dodatku w drugim pokoju, żeby mamy mogły nacieszyć
      się plotami.Zasiadamy więc do klocków, autek, gdzieś między wersami staramy
      pogadać na inne tematy niż garaż dla autka aktualnie budowany, no a kiedy mamy
      już przeogromną potrzebę na babskie pozwierzanie puszczamy dzieciom Mysię lub
      Krecika.Bez wyrzutów sumienia.

      Dla mnie wniosek jest prosty.Im więcej dzieci w domu tym lepiej.I dla rodziców
      i dla dzieci.Dlatego m.in. myślimy o większej rodzince(w brzuchu kopie
      trzecie).Żeby było milej, weselej, nikoniecznie ciszejwink

      I żeby można było w spokoju pić kawkę, albo siedzieć w necie co właśnie teraz
      czynięwink)
      • kubusb1 Re: Jak to jest z trzylatkami? 14.03.04, 19:51
        Czesc ja mam wlasnie takiego diabelka tylko on nie rozrzuca wszystkiego jak
        popadnie tylko chce sie bawic rzeczami ktore niesa do zabawy przeznaczone, gdy
        ja mu cos zabieram i tlumacze ze niewolno, to dopiero zaczyna sie horror. rzuca
        sie na podloge zaczyna wzeszczec, walic glowa, kopac, gdy probuje go
        przytrzymac lub wytlumaczyc ze zle robi gryzie i bije mnie. Nieprzeszkadza mu
        gdzie sie znajdujemy, zachowuje sie tak na ulicy, w sklepie, domu czy u
        znajomych.Nierozumiem tylko jednego, on wie ze takie jego zachowanie zawsze
        przynosi odwrotny skutek i ja mu nieulegne i niedam tego co chce a jednak
        ciagle sie tak zachowuje.Juz sama niewiem co robic i jak z nim postepowac.
    • gonia76 Re: Jak to jest z trzylatkami? 16.03.04, 11:32
      Cześć, dołączam sie do tej dyskusji, bo zabawne jest, że tak wiele mam ma takie
      kłopoty z "gośćmi", he, he, he. Ja jestem mamą prawie 3letniego Michała i musze
      powiedzieć, że też ma kolegę, który potwornie bałagani, przy tym niszczy
      zabawki, ściany , szafy itp., bije, gryzie i wrzeszczy, gdy nie dostanie tego
      co chce. U niego jest podobnie, bo nie daje Michałowi sie niczym pobawic. Od
      jakiegoś czasu staram się unikać kontaktów z naszymi dziećmi. Michał poszedł do
      przedszkola, jest bardzo zadowolony, nie nudzi mu się, jak mówi. A ja będąc u
      koleżanki sama tez jestem przez małego wyganiana i obrzucana jakimiś
      przedmiotami. Nie chcę przy tym jakoś oskarżać koleżanki za to zachowanie syna,
      ale myślę, że jest w tym dużo jej winy, ponieważ bardzo agresywnie reaguje na
      takie zachowanie syna (byłam nie raz świadkiem jak biła go po głowie i
      strasznie wrzeszczała na niego). Stąd chyba zachowanie dziecka, tak mi się
      przynajmniej wydaje.
      Przy następnej okazji, kiedy koleżanka bedzie chciała do mnie przyjść chyba
      powiem otwarcie, ze nie chcę problemów z dziećmi i żeby nie przychodzila z
      synem. Boję sie tych spotkń, bo zamiast kawki jest ciągłe pilnowanie dzieci,
      zeby sobie nic nie zrobiły.
      Mój Michał tez nie jest aniołem, ale potrafi się bawić z innymi dziećmi.
      A co do pożądku w domu, to trochę jestem w tym przesadna. Lubię mieć czysto i
      wszystko poukładane. Ale dzięki temu Michał też się czegoś uczy.
      Trudne to problemy i u każdej z nas dzieci są inne. Jedne spokojne, inne
      nadpobudliwe. Potem to się zmienia. Ale problemy i tak zostają.
      • gusia29 Re: Jak to jest z trzylatkami? 17.03.04, 05:57
        Troche sie uspokoilam, ze tyle mam sie tu wpisuje, bo zaczelam miec wyrzuty
        sumienia, ze sie biednego dziecka czepiam...
        Dzisiaj my bylismy z wizyta u Basi i jakby inne dziecko, zupelnie nic nie
        rozrzucala, ladnie sie bawili, wiec raczej do siebie zapraszac ich nie bede he
        he he.
Pełna wersja