gusia29
12.03.04, 20:42
Mam do Was doswiadczone mamy pytanie. Czy Wasze pociechy gdy idziecie do
kogos w odwiedziny tez zamieniaja mieszkanie tej osoby w pole bitwy?
Pytam dlatego, ze mam kolezanke, ktorej coreczka wlasnie tak sie zachowuje.
Przychodza do nas od czasu do czasu zeby sie pobawic z moim dwu latkiem i za
kazdym razem taka sama historia. Najpierw nie chce zdjac bucikow i kurtki
wiec wyje w nieboglosy, rzuca sie na podloge i prawie rzyga. Nastepny etap to
wyciaganie wszytkiego co tylko moze dosiegnac i rzucanie tego na podloge.
Potem natychmiast bierze nastepna rzecz i tak w kolko az do momentu kiedy juz
nie ma czym rzucac no i nie widac podlogi.
Doprowadza mnie to do szalu, zwlaszcza, ze jej mama nic jej na to nie mowi, a
ja mam dosc sprzatania takiego bajzlu. Z tego wzgledu coraz rzadziej sie
widujemy. Wole chodzic do nich, bo tam Basia tak nie rozrzuca.
Czy mam zwrocic uwage Basi mamie, ze powinna cos jej powiedziec, czy to moze
normalne i wszystko przede mna he he he. Do tej pory staralam sie chodzic do
nich i unikac sytuacji gdzie one przychodza do nas, ale wlasnie wczoraj
wpadly na godzinke, po ktorej ja musialam sprzatac nastepna godzinke. Jutro
maja przyjsc do nas na urodziny Macka, a mnie juz na sama mysl zimny pot
oblewa. Wiem, ze niektorym z Was wyda sie ten "problem" banalny, ale nie
chcialabym zrywac calkiem tej znajomosci, a glupio mi tam ciagle chodzic.
Same wiecie jak to jest.