anna_sla
26.06.10, 18:03
Jestem nianią 2-letniego chłopca, którego zachowanie bardzo mnie zastanawia.
Mimo, że minęły już 4 m-ce od dnia kiedy pojawił się u nas on wciąż
terroryzuje nas płaczem. Na pewno jest dzieckiem bardzo rozpieszczonym, w
dodatku mama jeszcze karmi go piersią w nocy (to już raczej chyba forma
przytulenia, czułości). On prawie nigdy nie jest pogodny, rzadko kiedy się
uśmiecha. Wiem, że próbuje nas "urobić" pod siebie tak jak dotąd wszystkich w
tym poprzednią nianię również. Tulę go dużo, czasem ponoszę, aby nie robić
gwałtownych zmian, ale jednak mocno zmuszam do samodzielności tj. schodzenie
na nóżkach po schodach, spacerki na nóżkach, ubieranie czegokolwiek, choćby
skarpetek, przynoszenie sobie samemu picia, które stoi niedaleko lub w drugim
pomieszczeniu, ale w zasięgu jego rączek. Kiedyś za to, że odmówiłam mu
przyniesienia picia z drugiego pokoju przez co sam musiał pójść nie dał mi o
tym zapomnieć przez kolejne 20 minut wyjąc i jęcząc wymuszająco. Ponieważ
oprócz niego mam też inne dzieci pod opieką w tym własną trójkę więc nawet
nierealnym byłoby całkowite poddanie się jego "wymogom". Próbowaliśmy go na
miliony sposobów "rozruszać", ale nie da się. Wiecznie ma chmurne oczy żalu
czy złości
Poza tym widzę, że źle toleruje obecność obcych ludzi, zawsze wtedy zawodzi
(łzy nie zawsze lecą), domaga się na ręce i ucieka wzrokiem od tych osób, a
potem za jakieś 20-30 minut flirtuje i gaworzy sobie z nimi w najlepsze.
Największym problemem tu jest jednak jego zachowanie PRZY MAMIE. Momentalnie
zamienia się w łobuza, gryzie, szczypie, kopie inne dzieci, szarpie za włosy w
jakiejś nieokreślonej furii i często zupełnie bez powodu. Gdyby było to
spowodowane np. zabieraną mu zabawką lub gdyby to on chciał komuś zabrać
zabawkę to chyba mogłabym to zrozumieć. Tylko, że on sprawia wrażenie takiego
co bije za sam wygląd. Była kiedyś taka sytuacja jak jedna z mam
przyprowadziła swoją córcię, dopiero co ją rozebrała z kurteczki i puściła by
poszła się pobawić z innymi i w tym momencie on podbiegł ni z tego ni z owego
do niej i zaczął ją targać, kiedy nic mu nie zrobiła! Przy mnie tego już nie
robi (adaptował się 3 dni), przy tacie też nie (przynajmniej u nas), ale jak
przychodzi mama momentalnie po przywitaniu się z nią wpada w tą swoją furię.
Oprócz tego rozrzuca celowo zabawki, psuje innym zabawę i to wszystko
wyłącznie PRZY MAMIE. Mama reaguje na jego zachowanie, strofuje go, ale
uważam, że za lekko, bo on jej kompletnie nie słucha. Nie ma zbyt wielkiego
autorytetu u niego, choć to z nią najbardziej jest związany, bo tylko o nią
woła jak już płacze. Dlaczego tak jest? Rozmawiałam i z tatą na ten temat i z
mamą i nikt nie wie, z czego mama nawet problem bagatelizuje, a tata wspomina,
że gdy są sami (on i syn) w odwiedzinach gdzieś nie zdarza mu się taki wybuch
agresji, ale gdy są z mamą to wtedy tak. Oni to tłumaczą (nie mając pewności),
że to reakcja na obecność "obcych", ale coś mi się nie wydaje..
A co Wy o tym myślicie?? Mi już pomysłów brakuje.