Niech się sama sparzy?

12.07.10, 11:28
Na ile matka może doradzać dorosłej (od niedawna) córce w kwestiach
dotyczących jej związku? Mam z córką bardzo dobry kontakt, bardzo dużo gadamy,
ona opowiada o sobie, o swoich radościach, ale też o smutkach i rozterkach.
Jestem osobą doświadczoną (z racji wieku i zainteresowań
okołopsychologicznych, zwłaszcza dotyczących związków) i ma ogromna pokusę
doradzania, wyjaśniania mechanizmów, przestrzegania przed pułapkami, uczenia,
na co nastawiać się w początkach związku, na co zwracać szczególną uwagę. Tak
się składa, że sama tego pozbawiona (wychowana bez ojca), popełniłam w związku
i później w początkach małżeństwa tyle błędów, że do dzisiaj zbieram tego
bardzo złe żniwo, zatem mam świadomość, jak wiele zależy od odpowiedniego
uświadomienia i przekazania doświadczeń.
Z drugiej strony dziecku należy pozwolić dorosnąć samodzielnie, dać mu swobodę
i pozwolić na popełnianie własnych błędów, na to przysłowiowe sparzenie się na
własnych błędach.
Co zatem robić, gdy córka przychodzi do mnie i się zwierza, z jednej strony
nie mówi: "mamo doradź", ale z drugiej strony chyba oczekuje, że ja coś
skomentuję lub doradzę? Na ile mam się wtrącać?
    • lolinka2 Re: Niech się sama sparzy? 12.07.10, 11:34
      najprościej: zapytaj córkę, czego oczekuje
      • bluenote1 Re: Niech się sama sparzy? 12.07.10, 11:53
        Córka nie ma nic przeciwko moim radom. Czasami mnie jedynie próbuje otrzeźwić,
        gdy za bardzo narzekam na mężczyzn, gdy uogólniam, twierdzi, że kobiety też
        bywają wrednesmile Ja to oczywiście wie, ale może czasami się zapędzam.
        Ale jej opinia o moim doradzaniu nie jest miarodajna, ona bardzo liczy się z
        moimi uczuciami, może czasami mnie słuchać, żeby mi nie sprawić zawodu. To ja
        sama mam te wszystkie wątpliwości.
    • black_edith Re: Niech się sama sparzy? 12.07.10, 13:16
      bluenote1, możesz oczywiście doradzać córce lub uczulać ją na pewne
      kwestie, ale najpierw poważnie zastanów się:
      - czy nie patrzysz na związek córki przez pryzmat własnych
      negatywnych doświadczeń?
      - czy za twoją chęcią doradzania córce nie stoi podświadoma
      próba "ratowania" samej siebie? na pewno nie widzisz w córce siebie
      sprzed lat?
      - czy twoje rady nie będą krążyły wokół zwracania uwagi na
      niedoskonałości jej partnera? czy w jej partnerze nie doszukujesz
      się cech własnego męża?
      itd.

      Sama jestem dorosłą córką kobiety, której nie udało się małżeństwo i
      widzę, jak moja mama obsesyjnie doszukuje się w zachowaniu moim i
      moich sióstr kopii własnych błędów z przeszłości, a w zachowaniach
      mojego męża i mężów moich sióstr kopii zachowań jej męża. Tymczasem
      każda z nas jest inna, ma zupełnie inne relacje w związku i bardzo
      różnych partnerów. Mama jednak nie potrafi się uwolnić od
      postrzegania naszych związków przez pryzmat własnego horroru, który
      od wielu lat przeżywa z moim ojcem. Kiedy któraś z nas próbuje jej
      to wytłumaczyć lub po prostu broni się przed jej atakami, to mama
      kwituje to zdaniem: "ja też byłam taka młoda, głupia, zakochana i
      ślepa". Z tego powodu bardzo zepsuły się moje relacje z mamą, choć
      kiedyś często się jej radziłam i lubiłam się jej zwierzać, teraz
      tego nie robię. Kiedy w moim związku są jakieś problemy lub kryzysy,
      to nie mówię o tym mamie, bo wiem, że ona potraktuje to jako dowód
      na to, że jest tak, jak ona mówi i że tak naprawdę jestem
      nieszczęśliwa w związku.
      • dorcia_wrocek74 Re: Niech się sama sparzy? 15.07.10, 12:20
        witajcie !

        naprawde uwazam ze kazdy czlowiek powinien w duzej mierze sam o sobie decydowac,
        oczywiscie nie znaczy to ze teraz mam moim dzieciom pozwalac na wszystko, ale
        kazda ich porazka jakos ich tworzy,

        ryzyko zawsze jest i to sparzenia ma duze znaczenie, ale wolnosc ktora dajemy
        naszym dzieciom jest najwiekszym co mozemy im dac,

        im starsze tym powinno byc ono prowadzone mnie za reke, przy czym nawet wtedy
        kiedy taki prowadzenie mialo miejsce to i tak raczej jako wspieranie, a nie
        sugerowanie i co najgorsze nakzaywanie

    • black_edith Re: Niech się sama sparzy? 12.07.10, 13:18
      acha, i dodam jeszcze: jeśli twoja córka bardzo liczy sie z twoim
      zdaniem, to bądź ostożna w krytykowaniu jej partnera. Ona powinna na
      niego patrzeć własnymi oczami, a nie oczami swojej matki. To, że
      tobie coś się w nim nie podoba, nie znaczy, że jej to będzie
      przeszkadzało.
      • bluenote1 Re: Niech się sama sparzy? 12.07.10, 14:07
        Dzięki za odpowiedź. Właśnie stąd wzięły się moje obawy, żeby moje opinie nie
        rzutowały jakoś negatywnie na jej związek. Ale nie jest tak źle, jak by mogło
        być, bowiem jej wybranek jest przeciwieństwem mojego męża, jej tatusia, trudno
        znaleźć w nim te cechy, które tak mi przeszkadzają w moim mężuwink
    • kanna Re: Niech się sama sparzy? 12.07.10, 14:25
      Ni oceniaj, nie komentuj, nie radź... Słuchaj córki, zadawaj
      pytania, powtarzaj swoim słowami to, co Ci własnie powiedziała.
      A jak pyta "Co zrobić?" to sie zabwcie w snucie różnych rozwiązań i
      szukanie mozliwych konsekwencji każdego z nich (czyli "a co by było,
      gdzyby...")

      Twoja córka musi sobie poukładac swoje odczucia odnośnie związku -
      mówiąż do Ciebie własnie to robi. Dzieki temu ma lepszy wgląd w
      siebie i może podejmowac sesnowniejsze decyzje.
    • lila1974 Re: Niech się sama sparzy? 12.07.10, 16:01
      Myślę, że ona oczekuje, że ją wysłuchasz ... przede wszystkim.
      Radę delikatnie możesz podsunąć, ale z rzadka i nie z pozycji mentora smile
    • mama303 Re: Niech się sama sparzy? 12.07.10, 20:07
      bluenote1 napisała:

      > Tak
      > się składa, że sama tego pozbawiona (wychowana bez ojca),
      popełniłam w związku
      > i później w początkach małżeństwa tyle błędów, że do dzisiaj
      zbieram tego
      > bardzo złe żniwo

      Nie bardzo rozumiem co ma jedno do drugiego... Twoja córka jest tez
      wychowywana bez ojca?


      A co do sedna. Jak najbardziej możesz doradzać, czemu nie?
      • kanga_roo Re: Niech się sama sparzy? 15.07.10, 13:23
        ale lepiej niż doradzanie może brzmieć opowiedzenie o sobie. jakiś
        przykład ze swojego życia. wtedy dzielisz się doświadczeniem, a nie
        mądrujesz (moja mama się mądruje, niestety, to męczy, a nie pomaga -
        jak mam się liczyć z jej radami, skoro sama ich nie stosuje?)
        • dorcia_wrocek74 Re: Niech się sama sparzy? 15.07.10, 14:06
          zle rozumiane pocucie autorytetu, to nie znaczy totalnego kontrolowania i
          wskazywania "to rób, a tego nie", ale bardziej wskazywania (roznica nie tylko w
          nazwie danej czynnosci, ale takze w metodach)
      • bluenote1 Re: Niech się sama sparzy? 15.07.10, 16:02
        > Nie bardzo rozumiem co ma jedno do drugiego... Twoja córka jest tez
        > wychowywana bez ojca?
        Ja z braku ojca i wzorców nie wiedziałam, jak sobie radzić i na co zwracać uwagę
        w początkach związku i teraz mając tę świadomość, że brak wiedzy i doświadczenia
        jest zgubny, mam potrzebę wyposażenia w tę wiedzę córki (wiedza - słowo kluczwink.
        A że moje małżeństwo nie jest przez to wszytko najlepszym przykładem do
        naśladowania dla córki, to tym bardziej mam pokusę uświadamiania jej pułapek i
        meandrów pracy nad związkiem. Ale nie chcę przedobrzyć.
        Opowiadam na ogół na przykładach, nie z pozycji jedynie słusznie myślącej
        mentorkiwink Bo też moje błędy mogą być jedynie negatywnymi przykładami,
        odstraszającymi, nie pozytywnymi.
        • joan2705 Re: Niech się sama sparzy? 15.07.10, 23:39
          Jeśli w jej związku wszystko gra, po co rady? Jeśli coś jest nie tak (nie według
          Ciebie, ale według slow córki) wspólnie można zastanowić się nad rozwiązaniem
          problemów, ale jak przyjaciółka z przyjaciółką raczej niż córka z matka po
          przejściach.
          A tak właściwie przed czym konkretnie chcesz ja uchronić?
          • sebalda Re: Niech się sama sparzy? 16.07.10, 13:55
            Chcę ją chronić przed związaniem się z osobnikiem dominującym, chcę ją wyczulić
            na postawienie jasno, że tylko partnerski związek ją interesuje, że związek
            nigdy nie może być polem walki o czyjąś wyższość, że partnerowi nigdy nie wolno
            naruszyć granic jej godności osobistej i że partner musi ją szanować, a ona musi
            szanować jego i siebie. Tyle.
Pełna wersja