5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomocy!!!

21.07.10, 23:45

Mam problem z synkiem. Właśnie skończył 5 lat, poświęcam mu bardzo
duzo czasu, rozmawiamy o wielu rzeczach, wszystko mu tłumaczę,
wyjaśniam. Od września zaczął chodzić do przedszkola ale miał
najpierw dużo przerw, w drugim półroczu było już lepiej. Panie w
przedszkolu mówią o nim, że jest grzeczny, bardzo inteligentny,
wygadany, chętnie bierze udział w zajęciach, ma bogate
słowmictwo,....
Synek niestety przy nas często zachowuje się zupełnie inaczej, jest
wstydliwy, zachowuje się jak dzikus, nie odpowiada na pytania,...
Jednak największym problemem na tę chwilę jest co innego. Moje
dziecko od rana do wieczora poprostu wyje. Płacze o każdą pierdołę i
potrafi wyć bez końca. Dzis przyszła do niego ciocia i dostał grę
badmindtota, przyszli też inni goście. Syn chciał wyjść na dwór od
razu grać ale nie zapytał: " Możemy wyjść na dwór zagrać", "kiedy
pójdziemy pograć?" tylko przyniósł lotki i mówi "grać, grać, grać"
izaczyna płakać. Miałam gości więc zapytałam córkę kuzynki czy z nim
pójdzie ale odmówiła (nic dziwnego, samo południe i starszny upał),
wyjaśniłam mu, że maja z nim nie pojdzie, że potem zagramy a on
dalej "grać, grać, greać,..." i to już nie był płacz tylko wycie,
wyniosłam do innego pokoju, odwróciłam uwagę. byly 2 minuty ciszy i
znowu ryk "grać, grać, grać,..".
Potem byliśmy na placu zabaw i w trakcie oczywiście były mniejsze
płacze ale kiedy już mieliśmy się zbierać moje dziecko wypiło calą
wodę ale było mu za mało więc mówi "wody", tłumaczę, że już nie mam,
że jedziemy do daomu i zaraz się napije, on dalej swoje i beczy.
płacz był przez całą drogę do samochodu (płacz i krzyki) a potem
jeszcze przez 5 minut jazdy do domu, "wpdy, wody, pić, pić!!!!,..."
wszystko językiem dwulatka, zawsze sprawia wrażenie jakby wogóle nie
słuchał tego co ja do niego mówię.
Wieczorem taka sama sytuacja, prosze by umył zęby a on na
to "mamusia", mówię, żeby szybciutko umył zęby a ja w tym czasie
pościelę łóżko i poczytamy bajeczkę, "mamusia", tłumacze kolejny
raz, zaprowadzam do łazienki, znów krzyk, znów płacz. Kładę spać
córkę, na chwilę płacz ustaje, syn wraca z łazienki, kładzie się
spać i znów płacze z minuty na minutę glośniej, udaję, że nie
słyszę, płącz jest wymuszony i coraz głośniejszy, w końcu po 10 min.
mówię, że jeśli się nie uspokoi to ja z małą wychodze. Po chwili
jest spokój.

Jeszcze mam pewnein dylemat, kiedy syn się tak nakręci z tym
płaczem, oczywiście najczęściej bez powodu, to twierdzi, że nie
potrafi się uspokoić i musi się przyrtulić żeby się wreszcie
wyciszyć, to faktycznie działa. Jednak ja intuicyjnie wyczuwam, że
powinno być inaczej, ze on powiniem się uspokoic sam i dopiero
przyjść się przytulić, przeprosić. Czy mam rację?

Mam jeszcze córke 2 lata i 4 mies. Kiedy ona go dotkie, czasmi kiedy
tylko idzie w jego stronę, weżmie coś co jest jego ale nie było
używane przez nigo od wieków syn zaraz płacze.

Syn płacze zdecydowanie częściej od córki, myślę że z 10-20 razy
dziennie, oczywiście z akażdym razem o jakieś bzdury, nawetjeśli
pojawia się jakis mały problem to możnaby go rozwiązać w 5 sekund,
gdyby tylko on słuchał co się do niego mówi a nie zarz płakał.

Co robić, nie pomaga ani ignorowanie, ani tłumaczenie, mój 5 latek
zachowuje się gorzej niz 2 latek.
    • carmelaxxx Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 22.07.10, 00:05
      a czy tylko syn chodzi do przedszkola a corka zostaje w domu? Moz jest zazdrosny
      ze on musi wyjsc do przedszkola a mala ma ciebie wtedy dla siebie?
      • czarna.perla Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 22.07.10, 00:51
        prawie od miesiąca syn ma wakacje i jest w domu. kiedy mma przerwę
        z powodu choroby to potem jest trochę problemów z pójśxiem do
        przedszkola ale generalnie przedszkole lubi i często prosi żebym
        odebrała go na samym końcu.
        • trail1 Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 22.07.10, 04:44
          Jakbym czytala o moim synu, niedawno zalozylam nawet watek z tym samym
          problemem. Ktos mi poradzil ksiazke rodzenstwo bez rywalizacji, wlasnie czekam
          az mi przysla. Moj syn ma mlodszego brata 2 lata i tez czesto mowi tak jak 2
          latek, ryczy o byle co. To chyba z zazdrosci i pewnie taki temperament. U nas
          dochodzi jeszcze to ze syn jest rozpieszczony, czesto dostawal to co chcial bo
          mielismy dosyc tego ryku. ostatnio staram sie byc konsekwentna, jak zaczyna
          jeczec to mowimy ze nie rozumiemy, probuje go wciagnac w prace domowe, spedzac z
          nim czas zeby czul sie potrzebny i wazny.
          • kanga_roo Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 22.07.10, 11:01
            perełko, jakbym czytała o moich dzieciach smile
            nie wiem, czy to faza pięciolatka, czy faza starszego dziecka, czy
            jakas inna, ale rzeczywiście wycia potworne. mnie to nie przeszkadza
            tak bardzo, jak mojemu mężowi - zgaej się, ze odbiega nieco od jego
            wyobrażeń o pięciolatku płci męskiej...
            • verdana Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 22.07.10, 16:00
              Mysle, ze jak wyje, to to wycie coś mu daje.
              ja bym była okrutna. To znaczy zapowiedziała, gdy jest spokojny, ze
              może poprosić raz czy dwa o coś, ale wyciem niczego nie osiągnie.
              Bedzie wył - jego prosba zostanie całkowicie i totalnie zignorowana.
              Bedzie wył i nie uspokoi się, mimo tłumaczenia - bedzie ukarany.
              Na przyklad w wypadku gry - powiedziałabym wyraxnie,z e zagracie
              jutro. W razie wymuszania placzem - schowasz zabawke do dnia, kiedy
              będzie umiał z niej skorzystać w sposób kulturalny i bez wymuszania.
              I rakietki wyladowałyby w szafie na dłuższy czas.
              • jola_ep Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 22.07.10, 16:43
                > może poprosić raz czy dwa o coś, ale wyciem niczego nie osiągnie.

                stosowałam taktykę: ja wyje, wrzeszczy itp. - to nie słucham.
                To działa, pod warunkiem, że jego prośby są uwzględniane na spokojnie (nie znaczy to, że zawsze się do nich przychylałam).

                Pomysł z chowaniem rakietek niezły, ale nie ma potrzeby robić tego na dłuższy czas. W zupełności wystarczy jeden dzień - w ten sposób wyeliminowałam ryki przy wyłączaniu komputera po wyczerpaniu limitu.

                Pozdrawiam
                Jola
                • myelegans Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 13.08.10, 04:14
                  Na ryki i rozkazy 5-latka typu "pic, pic, pic, grac, grac, grac" sa
                  niedoprzyjecia i ja , nie reagubo dziala to na mnie jak plachta na byka i mam
                  krotki bezpiecznick. Mowimy pelnymi wyrazami i forma. Mowi sie przede wszystkim
                  "prosze" Nie ustalam tego jak dziecko ryczy, tylko ustalamy reguly przed i
                  pewnych regul sie trzymamy. nie zawsze kurczowo, ale sie trzymamy.

                  Takie zachowanie musi miec jakies podloze, trudno wyrokowac z oderwanego
                  kontekstu dynamiki jaka panuje w naszym domu.

                  Tez by utracil te paletki. Najpierw powiedzialabym, ze pojdziemy pograc za
                  godzine, dwie, ale pod warunkiem, ze przestanie jeczec. Tak zeby znal
                  konsekwencje. Skoro nie potraficzekac i wymusza zachowaniem, ktore sie w tym
                  domu nie toleruje, chowamy, poczeka do jutra.
              • judytak Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 27.07.10, 09:48
                > może poprosić raz czy dwa o coś, ale wyciem niczego nie osiągnie.
                > Bedzie wył - jego prosba zostanie całkowicie i totalnie
                zignorowana.

                to owszem, to stosuję od zawsze - mozna ze mną negocjować, doceniam
                inteligentne argumenty, próby dobijania targu, nawet inteligentne
                podstępy ;o)
                ale wycie, płacze, wrzaski uniemożliwiają u mnie osiągania
                czegokolwiek

                jeszcze jedna metoda - zachowujesz się jak dwulatek, bedę cię
                traktować jak dwulatka. Kładę cię spać po obiedzie, będziesz oglądać
                co najwyżej Teletubisie, z zabawek tylko misie i klocki, nawet
                pieluchę mogę założyć...
                Najważniejsze, żeby opowiadać o tym wszystkim ze szczegółami
                rozmowa u mnie przechodziła w licytowanie się z dzieckiem, które
                atrybuty "dwulatkowości" są bardziej śmieszne
                A zysk z tego taki, że starsze dziecko zrozumie, że wcale mniejsze
                nie ma lepiej, co trochę ogranicza zazdrość - bo ewidentnie ta
                zazdrość gra dużą rolę

                natomiast nie wymagałabym od pięciolatka, żeby się uspokoił sam, i
                dopiero przychodził. Jeśli mu to pomaga, niech się przytuli, niby
                dlaczego nie? Naprawdę trudno jest się uspokoić, jak człowiek
                zanurzył się w żalu, dorosłemu też trudno...

                pozdrawiam
                Judyta
                • mruwa9 podoba mi sie :-) 27.07.10, 10:10
                  tez tak robilam, a do tego motywacja pozytywna- starszemu dziecku
                  zawsze wolno troche wiecej (np. dluzej siedziec w wannie, grac na
                  komputerze, pozniej chodzic spac, dzieki czemu wieczorem ma sie
                  troche czasu dla starszaka na wylacznosc)- czyli szukanie powodow,
                  dla ktorych fajnie jest byc starszym. I tak, jak u Ciebie, sama
                  zmiana tematu rozmowy sprawia, ze dziecko zapominalo miauczec , bo
                  zamiast marudzenia mielismy sporo smiechu z rozmowy, jak by to
                  bylo, gdyby...
    • jola_ep Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 22.07.10, 16:57
      Tak mi się nasunęło: czy oprócz tłumaczenia, jak czegoś nie może i dlaczego nie może, próbowałaś zrozumieć jego żal, do którego ma prawo? Niektóre dzieciaki muszą sobie się wyżalić i wyryczeć w bezpiecznym środowisku (czyli przy mamie). Tłumaczenie nie ma sensu, bo zwykle ono to wie. W mojej rodzinie dość długo funkcjonowało hasło: "marudzę" - które oznaczało, że dziecię wie, rozumie, ale pomarudzić musi. Ja zaś dbałam o formę akceptowalną dla mnie (np. odkryłam, że jestem spokojna, jak leżymy sobie razem i przytulam dziecko - mam mniej mordercze myśli)


      > wszystko językiem dwulatka,

      Może w ten sposób upodabnia się do młodszej konkurencji, która ma "więcej mamy"? (świadomie lub mniej świadomie)

      > Wieczorem taka sama sytuacja, prosze by umył zęby a on na
      > to "mamusia", mówię, żeby szybciutko umył zęby a ja w tym czasie
      > pościelę łóżko i poczytamy bajeczkę, "mamusia",

      zamiast tłumaczyć, zaproponuj (od razu), że ty umyjesz mu zęby, a on pościele łóżko (o ile może) albo bajeczka będzie krótsza, albo zwyczajnie umyj mu te zęby (o ile poprosi spokojnie, nawet jeśli chwilę wcześniej wył). W końcu podobno w tym wieku dobrze, jak od czasu do czasu zęby umyją dorośli (zrób to starannie wink )

      > musi się przyrtulić żeby się wreszcie
      > wyciszyć, to faktycznie działa. Jednak ja intuicyjnie wyczuwam, że
      > powinno być inaczej, ze on powiniem się uspokoic sam i dopiero
      > przyjść się przytulić, przeprosić. Czy mam rację?

      Moim zdaniem przytulić można zawsze.
      I spróbuj się zastanowić, czy nie jest to rzeczywiście problem z zazdrością. W takim wypadku wzmacniaj go wtedy (nagradzaj swoją uwagą), gdy jest spokojny, pokaż mu korzyści z bycia starszym, nie każ mu ustępować, broń przed młodszą siostrą (ma prawo do swoich rzeczy)

      Pozdrawiam
      Jola
      • verdana Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 22.07.10, 18:43
        Mnie po poscie Joli przyszła jeszcze jedna mysl do glowy- czy jak
        dziecko nie ryczy, tylko mówi zupełnie normalnie i cicho, to ktos mu
        rzeczowo i na temat odpowiada?
        Wielokrotnie widzialam sceny z dziećmi, ktore mówily do rodziców,
        mowily i mowily, a rodzice nic - rozmawiali dalej ze znajomymi.
        Nawet nie zwracali dziecku uwagi "Teraz rozmawiam, bądź cicho",
        tylko sprawiali wrazenie, ze nie slysza, jakby mucha brzeczała.
        No i w koncu dziecko zaczynało własnie takie wycie. Wtedy reagowano -
        różnie, ale reagowano. A dziecko bylo już rozżalone i "nakręcone".
    • kalam07 Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 23.07.10, 12:33
      mięczak i mazgaj, nie powinnas ulegać, powiedz mu że płaczem nic nie
      osiągnie i ma sie zachowywac jak przystało na dużego 5 latka
    • alienor Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 24.07.10, 00:22
      >>Synek niestety przy nas często zachowuje się zupełnie inaczej, >>jest wstydliwy, zachowuje się jak dzikus, nie odpowiada na pytania,...
      Wygląda na to, że synek się przy was regresuje. Przeżywa na tyle silne negatywne emocje, że wraca do zachowań z wcześniejszego okresu rozwoju, bo ma je już niejako bardziej we krwi, zautomatyzowane. Poczytaj o regresji, to zjawisko dotyczy nie tylko dzieci, ale każdego z nas. W przedszkolu jest ok, bo widocznie trudna jest dla niego sytuacja w domu, a nie jest to jakiś ogólny problem.

      Nie wiem, jakie emocje są dla niego takie trudne i skąd się biorą. To wasze zadanie, rodziców, żeby to zrozumieć. Płacz "o każdą pierdołę" i "bez powodu" to próba odreagowania tych emocji i byc może też zwrócenia waszej uwagi, wołanie o pomoc. Piszesz, że on sprawia wrażenie, że w ogóle nie słucha, co ty do niego mówisz. Z twojego postu wynika, że tak jest w obie strony. Z tym, że on mówi do ciebie językiem emocji (płacz, protesy), a ty mu tłumaczysz jak komu dobremu. Żadne z was nie słucha, czego chce to drugie, tylko próbuje zmusic je do słuchania siebie. U pięciolatka zregresowanego do dwulatka to nie dziwi, ale obawiam się, że ty niewiele osiągniesz w ten sposób.

      Z Twojego postu bije negatywny stosunek do dziecka, które zachowuje się niezgodnie z Twoimi oczekiwaniami. Nazwałaś go beksą (mówisz tak do niego? "Przestań byc takim beksą" na przykład?), uważasz, że sam powinien sobie radzić i jeszcze przyjść i przeprosić za swoje zachowanie. No i "nie pomaga ignorowanie". Ignorowanie to największa krzywda dla dziecka, gorsza niż bicie. W psychoterapii uważa się, że lepszy rodzic taki, kt bije, niz taki, który ignoruje, unicestwia dziecko z jego potrzebami i problemami, bo taki, kt bije przynajmniej dziecko widzi, choć to co widzi go wkurza i bije.

      Oczekujesz, że mały będzie radził sobie sam. Ok, dzieci ucza się tego, to sie fachowo nazywa samokojenie, mają swoje przytulanki i kocyki, które niejako zastępuja rodziców i uspokajają, kiedy nie można przytulić się do mamy czy taty. Ale Twoje dziecko wyraźnie ma jakiś problem i okrutne jest oczekiwanie, że sam sie ukoi, on teraz bardzo potrzebuje twojej uwagi i AKCEPTACJI tego, co się z nim dzieje, żeby sam mógł to zaakceptować, a wtedy to minie. A narazie tylko sie nasila przez Twój (i jego taty?) negatywny stosunek do mazgaja, który zachowuje się jak dwulatek, a powinien być dzielnym małym mężczyzną, a zachowuje się gorzej niż młodsza siostrzyczka. Mam nadzieję, że oszczędzasz mu porównań z siostrą?

      Nie bój się synka przytulać tyle razy ile potrzebuje. Nie zrobisz z niego w ten sposób mięczaka. To jeszcze małe dziecko, które nie potrafi sobie radzić z silnymi emocjami, prawdopodobnie sam nawet nie rozumie, co sie z nim dzieje i dlaczego, ty możesz mu pomóc w określeniu tego, nazwaniu i zrozumieniu. Ale to i tak jest mniej ważne od tego, żebyście jako rodzice go nie odrzucali, bo zachowuje się w waszym odbiorze nieznośnie. On wyraźnie ci mówi, że pomaga mu przytulanie, to wspaniałe, że dziecko potrafi zauważyć i powiedzieć, czego potrzebuje i powinnaś to wspierać. Jeśli będziesz dawać mu do zrozumienia, że to, czego on potrzebuje, jest niewłaściwe, to skrzywisz dziecko, które zacznie nieufnie odnosić sie do swoich emocji i potrzeb, ukrywać je przed wami i przed samym sobą i starać się odgadnąć wasze oczekiwania i wyrosnie kolejny smutny człowiek ze skłonnościami do depresji.
      • czarna.perla Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 24.07.10, 23:52
        alienor napisała:


        > Nie wiem, jakie emocje są dla niego takie trudne i skąd się biorą.
        To wasze zad
        > anie, rodziców, żeby to zrozumieć. Płacz "o każdą pierdołę" i "bez
        powodu" to p
        > róba odreagowania tych emocji i byc może też zwrócenia waszej
        uwagi, wołanie o
        > pomoc. Piszesz, że on sprawia wrażenie, że w ogóle nie słucha, co
        ty do niego m
        > ówisz. Z twojego postu wynika, że tak jest w obie strony. Z tym,
        że on mówi do
        > ciebie językiem emocji (płacz, protesy), a ty mu tłumaczysz jak
        komu dobremu. Ż
        > adne z was nie słucha, czego chce to drugie, tylko próbuje zmusic
        je do słuchan
        > ia siebie. U pięciolatka zregresowanego do dwulatka to nie dziwi,
        ale obawiam s
        > ię, że ty niewiele osiągniesz w ten sposób.

        zasmi właśnie amm wrażenie, żejestt w nim tyle złości i innych
        emocji, że on nie może sobie z nimi poradzić, nie umie ich jescze
        nazwać a musi w jakiś sposób dać im ujście.


        > Z Twojego postu bije negatywny stosunek do dziecka, które
        zachowuje się niezgod
        > nie z Twoimi oczekiwaniami. Nazwałaś go beksą (mówisz tak do
        niego? "Przestań b
        > yc takim beksą" na przykład?), uważasz, że sam powinien sobie
        radzić i jeszcze
        > przyjść i przeprosić za swoje zachowanie. No i "nie pomaga
        ignorowanie". Ignoro
        > wanie to największa krzywda dla dziecka, gorsza niż bicie. W
        psychoterapii uważ
        > a się, że lepszy rodzic taki, kt bije, niz taki, który ignoruje,
        unicestwia dzi
        > ecko z jego potrzebami i problemami, bo taki, kt bije przynajmniej
        dziecko widz
        > i, choć to co widzi go wkurza i bije.

        Nie zgadzam się z tym co napisałaś, nie mam do syna stosunku
        negatywnego, oprócz tego, że go kocham to bardzo go lubię, wręcz
        uwielbiam. Bardzo często jest poprosty fajnym chłopczykiem, inaczej
        on jest zawsze fejnym chłopcem tylko niestety są chwile kiedy coś
        złego się z nim dzieje. Chwalę go, rozmawiam z nim dużo, pokazuję
        świat (nie chodzi mi o podróże a raczej o drobiazgi, które na
        codzień nie są dostrzegane). Syn otrzymuje wiele miłości, jest
        bardzo często przytulany (wiele razy dziennie). Najpierw zawsze
        przytulam, mówię że rozumię, staram się tłumaczyć, jeśli bardzo
        histeryzuje to czasami go przytrzymuję i czekam aż się uspokoi ale
        są sytuacje, że nic nie pomaga i wtedy go ignoruję i staram się
        przeczekać. Bywają sytuacje, że syn o coś prosi i ja chce mu to dac,
        chcę powiedzieć że dostanie to o co prosi ale kiedy padają z moich
        ust pierwsze słowa on już zaczyna płakać i nie pozwala mi dokończyć,
        nie słucha co dalej do niego mówię, płacz trwa pół godziny. Dzieje
        się tak dlatego, że nie spodobało mu się to co powiedziałam, myślał
        że ja nie chcę mu czegoś dać, na coś pozwolić i dalszy ciąg
        dopowiedział sobie już sam.

        Oczekujesz, że mały będzie radził sobie sam. Ok, dzieci ucza się
        tego, to sie f
        > achowo nazywa samokojenie, mają swoje przytulanki i kocyki, które
        niejako zastę
        > puja rodziców i uspokajają, kiedy nie można przytulić się do mamy
        czy taty. Ale
        > Twoje dziecko wyraźnie ma jakiś problem i okrutne jest
        oczekiwanie, że sam sie
        > ukoi, on teraz bardzo potrzebuje twojej uwagi i AKCEPTACJI tego,
        co się z nim
        > dzieje, żeby sam mógł to zaakceptować, a wtedy to minie. A narazie
        tylko sie na
        > sila przez Twój (i jego taty?) negatywny stosunek do mazgaja,
        który zachowuje s
        > ię jak dwulatek, a powinien być dzielnym małym mężczyzną, a
        zachowuje się gorze
        > j niż młodsza siostrzyczka. Mam nadzieję, że oszczędzasz mu
        porównań z siostrą?

        Jeszcze raz powtarzam, że nie mam negatywnego stosunku do mojego
        dziecka, nie mówię, że płacz jest czymś złym, staram się pomóc mu
        nazywać i wyrażać emocje. Tłumaczę dlaczego i kiedy ludzie płaczą.
        Mówię, że każdy człowiek i każde stworzenie mają uczucia/odczucia.
        Zdarza mi się porównuwać go z siostraą ale są to porównaiaia tego
        typu.
        "Kiedy I miał tyle co R mówił już wszystko"
        "I od zawsze bardzo ładnie jadł"
        " I był bardzo grzecznym dzieckiem w wieku R"
        Nie mówię też, że chłopaki nie płaczą i innych podobnych bzdur.

        > Nie bój się synka przytulać tyle razy ile potrzebuje. Nie zrobisz
        z niego w ten
        > sposób mięczaka. To jeszcze małe dziecko, które nie potrafi sobie
        radzić z sil
        > nymi emocjami, prawdopodobnie sam nawet nie rozumie, co sie z nim
        dzieje i dlac
        > zego, ty możesz mu pomóc w określeniu tego, nazwaniu i
        zrozumieniu. Ale to i ta
        > k jest mniej ważne od tego, żebyście jako rodzice go nie
        odrzucali, bo zachowuj
        > e się w waszym odbiorze nieznośnie. On wyraźnie ci mówi, że pomaga
        mu przytulan
        > ie, to wspaniałe, że dziecko potrafi zauważyć i powiedzieć, czego
        potrzebuje i
        > powinnaś to wspierać. Jeśli będziesz dawać mu do zrozumienia, że
        to, czego on p
        > otrzebuje, jest niewłaściwe, to skrzywisz dziecko, które zacznie
        nieufnie odnos
        > ić sie do swoich emocji i potrzeb, ukrywać je przed wami i przed
        samym sobą i s
        > tarać się odgadnąć wasze oczekiwania i wyrosnie kolejny smutny
        człowiek ze skło
        > nnościami do depresji.

        Dzięki za te uwagi. Nie myślałam o tym w ten sposób.
    • mama_miko Re: 5 latek- beksa, zacowuje się jak 2 latek-pomo 03.08.10, 12:58
      Jak czytam wyżej: jak sobie wyje, to ignoruj - to jest tak słabe, że... Dzieciak
      nie potrafi sobie poradzić ze swoimi nerwami, smutkiem, nudą, a ktoś pisze
      "poradź se sam. Masz 5 lat"!

      5 lat - mnóstwo emocji i szybkie tempo uczenia radzenia sobie z nimi. Za rok - z
      beksy wyrośnie, zobaczysz jak diametralnie zmieni się jego zachowanie. Gdzieś
      wyczytałam, że 5-7,8 lat to najszybsze tempo nauki swoich emocji.

      O dziwo dzieciaki w tym wieku na nowo potrzebują przytulenia i wyznawania
      miłości kilka/naście razy dziennie. I to... niestety... też szybko minie!
      Przytul go, ukochaj
Pełna wersja