problem wychowawczo-przedszkolny

19.03.04, 09:59
na forum o przedszkolach jest głównie o zapisach i wyborze placówki, a mnie
chodzi o inny aspekt, Ola poszła do przedszkola w wieku 3 lat i 2 miesięcy,
od marca, adaptacja trwała 2 miesiące!, okropieństwo; we wrześniu problem się
powtórzył, i de facto istnieje stale - mniej lub bardziej - jest niechęć do
chodzenia do przedszkola, poranna, bo przy odbieraniu jej jest wszystko
cacy!!!, a nasila i powtarza się za każdym razem jak jest nieobecna w
przedszkolu z powodu choroby, świąt, wyjazdu w góry.... w zasadzie tydzień
polega na czekaniu na sobotę i niedzielę, a codziennie rano moja cierpliwość
wystawiana jest na ciężką próbę, obecnie po powrocie z tygodnia w górach mamy
coporanne narzekania i płacze.... ja już naprawdę nie wiem co wymyślać i co z
tym zrobić, czy moje dziecko jest niereformowalne??? czy mam się zmagać tak
przez wszystkie lata ptrzedszkola? może ktoś ma jakieś pomysły, rady, słowa
pocieszenia.... - maria
    • monika.zdz Re: problem wychowawczo-przedszkolny 19.03.04, 11:14
      Mój syn chodzi jeszcze do żłobka ale mam to samo. Co rano problem z
      wyciągnięciem go z łóżka, problem z ubraniem, jęczy od chwili jak się obudzi,
      wszystkie dzieci biegną chętnie do żłobka,a jego ciągnę wołami przy
      akompaniamencie wrzasku. Ciekawe czy w przdszkolu będzie tak samo? W dni wolne
      świergoli od rana i nie ma problemu ze wstawaniem. Może niektóre dzieci tak
      mają?
    • anek.anek Re: problem wychowawczo-przedszkolny 19.03.04, 15:13
      Jeśli moje dziecko będzie miało takie problemy (pójdzie do przedszkola od
      września), to chyba poważnie zastanowię nad jego zmianą...
    • mamajek1 Re: problem wychowawczo-przedszkolny 19.03.04, 16:17
      Cześć
      Pracuję w p-lu i wiem ,że czasami takie sytuacje się zdarzaja i nie zawsze jest
      to z winy przedszkola- szczególnie, że wszystko jest super jak córcia idzie do
      domu. Mam teraz w grupie chłopca 4 lata, który codziennie żegna się z bólem, w
      domu co prawda nie robi histerii, ale przy wejściu zawsze musi się trochę
      pouwieszać, naprzytulać, czasem trochę pomarudzić, nie za bardzo też potrafi
      znaleźć wspólny język z dziećmi. Są to sytuacje jednostkowe, reszta dzieci
      wpada jak burza i nie chce wychodzić, trudno byłoby chyba więc szukać problemu
      w nas- czyli nauczycielkach.
      W takich sytuacjach często pomaga zmiana osoby, która przygotowuje dziecko i
      odprowadza do p-la. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe i nie zawsze
      skutkuje, ale często zdarza się, że dziecko po prostu wykorzystuje słabość mamy
      (taty) i przy niej jest nieznośne, natomiast tata (mama) nie da sobie wejść na
      głowę i dzieci bardzo dobrze o tym wiedzą. Dzieci są sprytniejsze niż nam się
      wydaje i doskonale wyczuwają wahania, niepewność. Jeżeli Ty nie jesteś pewna,
      że robisz dobrze , ona to czuje i woli zostać z Tobą, które dziecko nie
      wolałoby, szczególnie stosunkowo małe.
      Oczywiście powinnaś trochę poobserwować n-lki. Może za mało uwagi zwracają na
      córcię rano, może powinny witać ją częściej w jakiś wesoły sposób,
      zainteresować czymś- grą, rysowaniem, lalą itp.
      Niemniej jednak jeśli wszystko jest OK w przedszkolu polecam zmainę osoby- albo
      własnego nastawienia
      powodzenia

      Ania mama Jasia i Marty
      • asia.su Re: problem wychowawczo-przedszkolny 19.03.04, 22:24
        mój syn poszedł do przedszkola w wieku 2 l i 9 mcy. Od 4 dnia ryczał rano -
        niestety musiał chodzić do przedszkola, potem płakał o 12 kiedy szedł do domu -
        tym razem nie chciał wyjść z przedszkola.
        W 3 latkach płakał rano od X do V - wtedy dzieci bywały rzadziej na podwórku,
        w 4 latkach - jak wyżej
        w 5 latkach - smucił się rano i czasami popłakiwał od X do V
        w 6 latkach - czasami smucił się rano.
        Teraz chodzi do szkoły.
        • anetta75 Re: problem wychowawczo-przedszkolny 20.03.04, 07:06
          Nasza córka chodzi do przedszkola od 2 tygodni, wczesnie chodziła we wrześniu
          do innego, ale chorowała(1) nam się tamto przedszkole nie podobało(2).
          Byliśmy zaskoczeni jak łatwo zaadatowała sie w nowej grupie, gzie nikogo nie
          zan a inne dzieci znają się od pół roku. Rano jeszcze kontrolnie pyta "gdzie
          idziemy?" i probuje naciągnąc nas na pojście do pracy z nami.. Generalnie
          przychylam sie do stanowiska, ze najbardziej skuteczna jest stanowczosc, zawsze
          mówiliśmy Hance, że niestety ale nie ma innego wyjścia, każde z nas idzie do
          swoich zajęć i tyle. Z drugiej strony, nie wiem czy to nie jest kwestia cech
          osobniczych - moja córka była zawsze typem dziecka otawrtego, które łatwo
          przystosowuje sie do nowości.
      • alex05012000 Re: problem wych-przedsz. - do mamajek1 23.03.04, 10:16
        dziękuję za (jedyne chyba) konstruktywne rady,
        nie miałam absolutnie na myśli jakiejkolwiek winy przedszkola, z przedszkola
        jestem zadowolona, Ola zresztą też, po prostu chyba ten typ tak ma i koniec,
        potem bawi się i czasami wychodzić nie chce... może jak powiedziała pani
        dyrektor, do której wczoraj zadzwoniłam z pracy bo miałam już dość totalnie po
        wczorajszym poranku: płacze, odmowa wypicia aktimelu, rzyganko śliną na jedyną
        czystą spódniczkę, bo druga w zupie była i do domciu nie przyniesiona do
        prania.... .... , Ola testuje moją wytrzymałość...
        co do rad:
        - zmiana osoby zaprowadzającej do przedszkola nie wchodzi w grę - wypada tylko
        na mnie, zwłaszcza, że zawożę Olkę samochodem jadąc do pracy...
        - jestem raczej stanowcza i nigdy nie "odpuściłam" i nie zostawiłam dziecka u
        babci bo nie chciało, zawsze jeśki nie jest chora idzie do przedszkola, a ja do
        pracy, i zawsze jej tłumaczę że inaczej być nie może... że dzieci chodzą do
        przedszkola a dorośli do pracy. nie sądzę żebym miała wahania, bo nie ma z kim
        i jak zostać, zresztą uważam, zę nie można raz ustąpić, bo stworzy sie
        niebezpieczny precedens...
        ciekawe, że po tych wczorajszych porannych "występach", jak przyjechałam do
        babci po nią z pracy to rzuciła mi sie na szyję a w domu była milusińska do
        bólu i było "mamuniu, kochana, najpiękniejsza, najdroższa, itd.", dziś rano też
        było lepiej.... no ale nie wiem czy dożyję dnia, w którym moja pociecha powie:
        chcę iść do przedszkola mamo! - pozdrawiam trochę bardziej optymistycznie -
        maria

        • izunia6 Re: problem wych-przedsz. - do mamajek1 23.03.04, 13:19
          Moje dziecko bardzo dobrze znosiło 3latki,a w 4-latkach zaczęły się problemy.
          Podstawowym problemem były schody. Otóż w przedszkolu, szatnie były na parterze
          i tam wolno było opiekunom dziecko przebrać itp, a potem samo musiało po
          schodach iść do swojej sali. Dla małego było to nie do zrobienia, a dla pań
          przedszkolanek nie do pojęcia. Przez pół roku się z tym szarpaliśmy, albo
          robiłam awanturę i zaprowadzałam go do sali, albo go przekonywałam, albo
          zabierałam do siebie do pracy. W końcu zmieniłam przedszkole na parterowe i
          problem zniknął - przedszkole zaczęło być ulubionem miejscem pobytu.
          A historia nauczyła mnie jednego - jeśli dziecko czegoś nie chce bardzo - to
          jest ku temu jakis powód, tylko nam zabiera troche czasu zrozumieć jaki.
          • anetta75 Re: problem wych-przedsz. - do mamajek1 12.04.04, 23:08
            to smieszne, ale ja też zauważyłam, że w przypadku Hanki i jej ! przedszkola
            były schody. smile
            parterowe chyba lepsze!!
Pełna wersja