NIE - dla drugiego dziecka, albo się zastanów

05.08.10, 00:42
Wybrałam to forum, bo nie szukam ani pomocy, ani rad. Mnie już nic nie pomoże.
Jestem starszym dzieckiem i to już grubo po 30-stce. Zawsze byłam tym gorszym
i wyalienowanym. Zawsze sama, samodzielna i zaradna i zawsze na samym końcu. Z
dzieciństwa pamiętam tylko zakazy, szlabany, masę obowiązków i słowa jaka
jestem beznadziejna i do niczego się nie nadaję. O nic nie prosiłam, nie
żaliłam się, choć nie ukrywam, że było mi bardzo ciężko, a mój młodszy brat
tak bardzo potrafił mi obrzydzić życie, że już w szkole podstawowej miałam
kilka nieudolnych prób samobójczych. Potem studia, w moim mieście, bo rodzice
nie chcieli słyszeć o wydatkach, choć należą do ludzi zamożnych, więc o moim
ukochanym kierunku musiałam zapomnieć. Do pracy poszłam już na początku 3 roku
i choć to były studia dzienne, to zachowałam wysoką średnią i w końcu miałam
pieniądze.
W przeciwieństwie do moich znajomych, nie miałam ani osiemnastki, ani nagrody
za zdana maturę czy za dostanie się na studia. Może nie było by to takie złe,
bo pewnie nie ja pierwsza, gdyby nie to, że mój brat miał życie usłane różami.
Rower, proszę bardzo, ja musiałam się zadowolić jakimś dziesięcioletnim po
mamie potem dostał skuter, motocykl, wakacje gdzie tylko chciał. Może to i
było dla mnie dobre, bo stałam się twarda, zawzięta i pracowita. Przez lata
harówki w końcu swoje mieszkanie i ani grosza pomocy, choć mój brat dostał dom
i samochód. Jakoś sobie dawałam radę i nie było aż tak źle. Słysząc cały czas
że rodzina jest najważniejsza, wykorzystywali mnie wszyscy jak tylko się dało,
a ja nie mogłam odmówić, jakoś tak zawsze do pomocy i pracy mnie nie trzeba
było namawiać. Starałam się żyć w miarę normalnie bez fajerwerków, ale
szczęśliwie.
Niestety od pół roku nie mogę znaleźć pracy, oszczędności stopniały, a ja już
niedługo nie będę miała za co żyć. I choć kredytu mieszkaniowego zostało mi
nie całe 4 lata, to bank nie chce ze mną gadać o jakimkolwiek zwieszeniu rat,
a sprzedać jakoś nie mogę, taka bryndza na rynku. Nie jestem w stanie nikomu
się wyżalić, bo jest mi wstyd. Wszystkim moim znajomym rodzice pomagają, mój
brat nie musi o nic prosić bo to wszystko jest jego, a na mnie patrzy jak na
potencjalnego złodzieja jego własności. Jest mi tak ciężko, że musiałam prosić
o pomoc, nie o pieniądze, tylko o pomoc. Na co usłyszałam od brata cyt." że
jestem pie....nięta i powinnam się leczyć". Niestety reakcja mojej mamy
wbiła mnie w ziemię, chciała rozładować atmosferę śmiechem. Nie pamiętam kiedy
ostatni raz płakałam, ale tego dnia mało serce mi nie pękło i płakałam do rana.
Zderzenie tego frazesu, że rodzina jest najważniejsza z rzeczywistością, jest
tak .... sama nie wiem, zakłamanie do potęgi.
W ciągu roku więcej pomocy mam od znajomych i przyjaciół niż od własnej
"rodziny" przez cale życie.

Nie piszcie mi, że inni mają gorzej, nie chodzi mi o to, żeby się żalić.
Zastanówcie się, czy aby na pewno musicie mieć drugie dziecko, a jeśli je
macie, to czy ono nie jest nieszczęśliwe.
Lepiej mieć rodzinę, która ma cię w gdzieś czy olać, bo sami siebie
oszukujemy. Ja już nie mam siły, rodzinie się nie pożalę, bo oni mają teraz
dylemat czy wybudować mojemu bratu basen czy może sobie pojedzie 5 raz na
wakacje w tym roku. A najlepszej przyjaciółce też nie powiem, bo jest mi
wstyd, a może jestem tak samo zakłamana.
Dookoła tyle wody, a ja nie mam co pić.
    • camel_3d Re: NIE - dla drugiego dziecka, albo się zastanów 05.08.10, 08:35
      to ni eproblem drugiego dziecka, tylko problem TWOJEJ rodziny..a to roznica.
      • agazuchwa Re: NIE - dla drugiego dziecka, albo się zastanów 05.08.10, 08:55
        też tak uważam..bez obrazy
    • yagnik Re: NIE - dla drugiego dziecka, albo się zastanów 05.08.10, 09:35
      Najbardziej uderza mnie to że szukasz wytłumaczenia dla takiej sytuacji w swojej
      rodzinie w fakcie że pojawiło się drugie dziecko czyli Twój brat! Tak jakby
      chcesz rozgrzeszenia dla rodziców "Bo wszystko dlatego że pojawiło się drugie
      dziecko"
      Niestety moja Droga guzik z pętelką!

      Twój brat jest faworyzowany a Ty nie. Taka sytuacja może się zdarzyć w rodzinie
      gdzie dzieci jest np 2, 3 czy 6. I nie ma reguły na to kto jest faworyzowany,
      ba, często rodzice nawet nie robią tego całkiem świadomie.
      Ty nie byłaś "dzieckiem nr 1" i zawsze sobie świetnie radziłaś, teraz
      potrzebujesz pomocy ale wydaje mi się że do Twoich bliskich to nie bardzo dociera.
      Nie jesteś już małą dziewczynką która musi tłumić skrywany gniew na brata w
      poduszkę, weź się w garść tupnij nogą i powiedz im wprost jakie są Twoje uczucia
      i czego od nich oczekujesz a na czym się zawiodłaś. I nie pisz że rodzinie się
      nie pożalisz bo mają ważniejsze sprawy związane z Twoim bratem. Ty jesteś teraz
      najważniejsza i to Ty masz teraz problemy!

      Taka moja mała forumowa psychoanaliza myślę jednak że na niedużo Ci się przyda.
      Powinnaś pogadać z psychologiem i poukładać sobie kilka spraw w głowie bo widzę
      że błądzisz. Jeśli jesteś z Wawy może to napisz do mnie na priva, dam Ci namiar
      do psychologa (przyjmuje nieodpłatnie)


      • misiaczekmoj Re: NIE - dla drugiego dziecka, albo się zastanów 05.08.10, 17:33
        masz meila
        • yagnik Misiaczkumoj 05.08.10, 21:53
          Nic nie doszło.
          Spróbuj na yagnik81@gmail.com
    • lernakow Re: NIE - dla drugiego dziecka, albo się zastanów 05.08.10, 14:21
      Utrzymujesz jeszcze kontakty z rodziną i pomagasz na każde zawołanie?
      Po tym wszystkim? Poważnie? To może okna u mnie umyjesz? Nieodpłatnie.
      Wiesz, rodzina forumowa też jest ważna.
    • broceliande Re: NIE - dla drugiego dziecka, albo się zastanów 05.08.10, 16:44
      Bardzo współczuję tej sytuacji.
      Twojego brata nie obwiniam, tylko rodziców.
      Podziwiam Cię, bo ja nie wylądowałam tak dobrze, to znaczy nie
      dokończyłam studiów, nie usamodzielniłam się, uciekłam za mąż.
      Uwierzyłam, że jestem beznadziejna.
      Moi rodzice nie żyją, z młodszym bratem pogodziłam się nad grobem
      mamy grubo po trzydziestce.

      Tak w ogóle, może to traktowanie wynika z tego, że to syn jest taki
      ukochany?

      Ja mam jednego syna i nie wyobrażam sobie, żebym go mogła zaniedbać
      na rzecz młodszego dziecka.
      Muszę wyznać, że po smierci rodziców pamięta się same dobre rzeczy -
      to akuat dotyczy i mnie i brata, bo dla niego życie było usłane
      różane do czasu, kiedy zawiódł (urodziło mu się niepełnosprawne
      dziecko).
    • anna_sla Re: NIE - dla drugiego dziecka, albo się zastanów 05.08.10, 20:21
      z takiego życia można wybrać tylko dwie nauki:
      1) nie będę miała (więcej) dzieci
      2) będę traktowała swoje dzieci lepiej.

      Ja wybrałam tą drugą opcję..
    • black_edith Re: NIE - dla drugiego dziecka, albo się zastanów 06.08.10, 09:40
      beznadziejna55, twoi rodzice byli i są beznadziejnymi rodzicami dla
      ciebie i dla twojego brata, ilość posiadanych dzieci nie ma tu nic
      do rzeczy. Paradoksalnie prawdopodobnie zrobili mniejszą krzywdę
      tobie traktując cię gorzej niż twojemu bratu, którego rozpieszczali.
      Ty jestem przynajmniej samodzielna i zaradna, on - podejrzewam -
      jest łajzą uzależnioną od mamusi i tatusia. Przestań oglądać się na
      swoją rodzinę, znajdź sobie fajnego faceta, zrób z nim dwójkę dzieci
      i bądź szczęśliwą matką.

      > Dookoła tyle wody, a ja nie mam co pić.

      szukasz wody nie tam gdzie trzeba, w twoim rodzinnym domu jest
      pustynia, wykop sobie własne źródełko
    • ilka114 Re: NIE - dla drugiego dziecka, albo się zastanów 06.08.10, 11:03
      Beznadziejna55, zmień ten nick bo Ty wacale beznadziejna nie jesteś.
      Samodzielna, silna itd. to nie beznadziejność. Zgadzam się że Twój brat
      pewnie jest taki uzależniony od mamusi i tatusia, więc nie masz co się
      kobieto smucić. W końcu będziesz miała lepsze życie. Powodzenia.
    • fania74 Re: NIE - dla drugiego dziecka, albo się zastanów 06.08.10, 11:14
      Beznadziejna, współczuję Ci, ale też cieszę się, że napisałaś. To
      rzeczywiście nie jest chyba regułą, że jak ma się dwoje dzieci, to
      nierówno, niesprawiedliwie się je traktuje, ale myślę, że jest to na
      tyle częste, że warto rodziców uczulać na ten problem.
      Sama mam dwójkę i juz widzę, że muszę się pilnować i że,
      przynajmniej początkowo jest ciężko. Synek jest malutki (rok), więc
      dotychczas nie mogłam nic od niego wymagać (taką mam zasadę, że w
      pierwszym roku życia żadnych wymagań), a córka starsza (prawie 5
      lat) więc od niej siłą rzeczy wymagam duuuużo więcej. Ale starałam
      się wytłumaczyć to córce i opowiadać, że jak była mała to też ją w
      taki sposób traktowałam.
      Trzymaj się ciepło. Też polecam terapię. Powinnaś usadzić rodzinkę
      przy stole i walnąć pięścią w stół. Niech sobie uświadomią, że teraz
      Ty potrzebujesz pomocy. To też Twoja "wina", że Ci nie pomagają
      skoro wyraźnie ich o to nie prosisz. Może są tępi i potrzebują
      prostych, jasnych komunikatów. A poza tym chyba powinnaś w końcu
      zwrócić na siebie uwagę.
    • beznadziejna55 Re: NIE - dla drugiego dziecka, albo się zastanów 06.08.10, 11:43
      Dziękuję Wam wszystkim za wpisy i Misiaczkowi za maila, postaram się odpisać jak
      najszybciej, bo teraz nie mam możliwości.
      Ale muszę obronić swojego brata. On jest bardzo pracowitym człowiekiem, tylko
      apodyktycznym. A ja od najmłodszych lat czułam, że nie jestem u siebie i nic nie
      jest moje, dlatego tak szybko musiałam stanąć na nogi i się usamodzielnić.
      Rodzice wychowywali nas podobnie jeśli chodzi o obowiązki, choć nie ukrywam że
      miałam ich więcej.
Pełna wersja