21aga1
06.08.10, 20:53
Jestem mamą 2 synów, jeden obecnie ma 4,5 roku, drugi skończone 6
lat. Przez większość ich życia była z nimi w domu, tyle że
chodziliśmy do muzeów, na teatrzyki, do kina, biblioteki itp. żeby
nudno nie było. Dopiero 6 mies. temu wróciłam do pracy. Chłopcy
nigdy nie nocowali bez nas, 2 razy w życiu część nocy. A tak zawsze
przy nas, zawsze z nami. 1,5 roku temu zaczęli chodzili na zajęcia
dodatkowe-pierwsza rozłąka i opieka "obcego" opiekuna. Rok temu
zaczęli chodzić na kilka godz. (ok. 4)do przedszkola. W tym roku
pierwszy raz w życiu pojechali na wakacje z dziadkami na ukochaną
działkę na wsi (duża, bezpieczna, ogrodzona + basen, piaskownica,
piłka i wolność tj. wychodzę na dwór kiedy chcę i idę do domu kiedy
mam ochotę). I nie chcieli wracać...byli bez nas prawie 2 tygodnie i
pierwsze słowa na przywitanie "czy jeszcze ich zostawimy, bo oni
chcą zostać". Potem 2 tygodnie byli z nami, tzn. my w pracy i część
dnia z dziećmi, wyjechali do mojej rodziny, warunki podobne, tyle że
więcej kuzynów do dyspozycji i kuchni to smakowania (4 domy blisko
siebie), i są 3 tygodnie, my z mężem z tęsknoty usychamy a oni
twierdzą, że nie chcą wracać...I żeby jeszcze ich nie zabierać...Jak
to oceniacie, za słaba więź z nami czy normalne?