Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poronieniu?

12.08.10, 14:09
Witam,
Mam nadzieję, że mi pomożecie. Tak mi jeszcze ciężko, jeszcze nie
mogę się otrząsnąć... Wiem, że to nie jest forum psychologiczne i
jakoś nie mogłam takiego, jeśli chodzi o dzieciaki odnaleźć, więc
spróbuję tutaj.
Nieco ponad tydzień temu poroniłam. Straciliśmy dzieciątko w 11
tygodniu ciąży. Nic nikomu nie mówiliśmy, chcieliśmy, aby minęły
trzy pierwsze miesiące.
Mam dwójkę dzieci. Jagusia ma 7 lat i bardzo marzy o siostrzyczce,
Antoni ma nieco ponad rok. Zastanawiam sie, jak tak wrażliwemu,
delikatnemu dziecku, jak moja córka powiedzieć o tym, co się
wydarzyło i czy wogóle na razie jej o tym smutnym wydarzeniu mówić.
Nie chcieliśmy, aby nasze trzecie dzieciątko odeszło w niepamięć, to
była córeczka, nadaliśmy jej imię Maria, dopilnowalismy formalności.
Jak już wcześniej pisałam, siedmioletnia córka bardzo marzy jeszcze
o rodzeństwie, jest bardzo rodzinna i kochająca. Niestety, obawiam
się że jeśli jej powiedziałabym, wpadłaby w stan rozpaczy, jest
bardzo uczuciowa, potrafi ze łzami w oczach i wielką miłościa
przytulać młodszego braciszka. Jeśli z kolei jej nie powiem, boję
się, że przegapię odpowiedni moment i ona kiedyś będzie miała o to
pretensję, że nie byliśmy jako rodzice szczerzy, że ukryliśmy
prawdę, że w jakiś sposób ją oszukaliśmy. Jak z nią rozmawiać i
kiedy. Chyba jeszcze nie teraz. Wazniejszy jest jednak sposób
przekazania. Boję się, ze w tym momencie nie potrafiłabym jeszcze z
nią gadać, sama przeżywam wielkie emocje, mąż uważa, że trzeba jej
powiedzieć za parę lat. Ja myślę, że wcześniej, ale w jaki sposób?
Pomóżcie!
    • verdana Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 14:21
      Powiedz. Nie ma nic gorszego dla dziecka, niż tajemnice rodzinne. A
      już smutna matka, kiedy się nie zna powodu jej smutku, jest
      zmartwieniem bez porównania gorszym niż świadomość, że wydarzyło sie
      coś zlego, ale konkretnego. Poza tym, jesli nie powiecie, to jest
      spora sznasa, ze córka dowie się przypadkiem, cos podslucha. A nawet
      jesli nie, to będziecie musiali - w trudnej dla Was sytuacji -
      strasznie się caly czas pilnować, co mówicie, co okazujecie, nie
      będziecie mogli sami być swobodni - a to sie odbije na corce.
      Ja bym porozmawiała już, natychmiast - nie ma takiej sily, corka na
      100% widzi, ze cos jet nie tak, lepiej aby wiedziała co.
      Powiedz dziecku zwyczajnie, ze bylaś w ciąży - niestety, z ciążami
      tak bywa, ze zwykle rodzi się po 9 miesiącach dziecko, ale czasem
      cos nie wychodzi - dziecko jest chore, albo mama chora - i wtedy
      następuje poronienie. Że to sie zdarza, że nie oznacza, ze nie można
      mieć więcej dzieci. I że niestety, własnie poroniłaś i jesteś bardzo
      smutna z tego powodu. Pozwól córce zadawać wszystkie pytania.
      Jedyne co bym sobie darowała, to imię dziecka, ale tez nie jestem
      pewna.
      Nie bój się smutku córki - smutek nie jest zły.
      • alba27 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 14:24
        Dodam jeszcze że nie jestem zwolenniczką robienia tajemnicy, ale
        można to dziecku wytłumaczyć jak będzie trochę starsze.
    • alba27 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 14:22
      Współczuję sytuacji w jakiej się znaleźliście.
      Osobiście uważam, że nie powinnaś mówić córce co się stało. Dla was
      to dramat ale jesteście dorośli i potraficie jakoś wytłumaczyć sobie
      to co się stało, dla dziecka chyba to za trudne doświadczenie. Moje
      dzieci kiedyś widziały film , w którym umarło dziecko, wytłumaczyłam
      im że było ciężko chore ale potem przez kilka miesięcy córka
      zadawała pytania czy umrze albo co będzie jak ja umrę. Widziałam, że
      było jej trudno to pojąć. Na tak bolesne doświadczenia dzieci
      jeszcze mają czas, zwłaszcza, że dziecko i tak wyczuwa wasz smutek.
    • majenkir Re 12.08.10, 14:24

      Co to za pomysl w ogole???
      Nic nie mowic, pracowac nad nastepna ciaza.
      • verdana Re: Re 12.08.10, 14:31
        Dlaczego nie mowić???? Żeby dziecka nie martwić? Cóż, dziecko
        naprawdę mniej przezywa poronienie mamy, niż fakt, ze mama jest
        nieszczęśliwa, a nie wiadomo dlaczego.
        Życie w domu, gdzie coś się dzieje, a nie wiadomo co - to dopiero
        jest problem.
    • mamaigiiemilki Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 14:36
      powiedzieć; dziecko ma prawo do przeżywania smutku i musi się też
      tego przeżywania nauczyć; niestety życie nie składa się z samych
      radości...uważam tak samo jak verdana;
      a jak córcia zapyta się dlaczego jesteś smutna to co jej powiesz?
      okłamiesz?ja jestem przeciwna takiemu kłamstwu w rodzinie;
      • kropka73 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 15:12
        Dziękuję za porady. Tak się akurat składa, że straciliśmy dziecko
        tuż przed ustalonym już wcześniej wyjazdem córki nad morze z
        dziadkami. Widziała i wiedziała, że nie było mnie w domu, bo byłam w
        szpitalu. Mąż powiedział wtedy córce, że zachorowałam i że kiedyś
        jej to dokładniej wyjaśni. Nie wnikała w temat, bo nocowała u
        dziadków i była już podniecona wyjazdem na wakacje. Tak więc mamy
        trochę czasu na podjęcie decyzji i pozbieranie się, aby nie odczuła
        tak mocno, że coś jest nie tak. Choć ból powraca falami i czasem
        trudno go ukryć...
        Chyba delikatnie jej powiem, ale jak zbierzemy siły.
        Borykamy się z tym sami ( ja i mąż ). Moi rodzice i teściowie nas
        mnie rozumieją. Uważają, że trzeba żyć dalej, bo przecież nic się
        nie stało. To boli, ale to inna historia.
        • mika_p Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 17:49
          Myślę, ze ta wiedza jej wystarczy, że chorowałaś i byłaś w szpitalu.
        • yula Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 19:57
          jeśli nie wiedziała o ciąży i macie czas na otrząśniecie sie to bym nie mówiła.
          Ale jak nie dacie rady pozbierać sie do jej powrotu i będzie sie pytać co sie
          dzieje to lepiej powiedzieć niż ukrywać.
      • morekac Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 16:21
        Przede wszystkim mama ma prawo do przeżywania smutku, dziecko nie
        musi tego odczuwać aż tak dramatycznie.
        Powiedziałabym,"jesteśmy smutni, bo liczyliśmy, że urodzi się
        braciszek/siostra, niestety, nic z tego nie wyszło".
        Nie obciążałabym dziecka, że właśnie straciło siostrę o konkretnym
        imieniu.
        • a.nancy Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 29.08.10, 16:47
          > Powiedziałabym,"jesteśmy smutni, bo liczyliśmy, że urodzi się
          > braciszek/siostra, niestety, nic z tego nie wyszło".

          dokładnie tak bym powiedziała, nie wnikając w szczegóły jak imię, i gdyby nie
          zadawała za wielu pytań, nie tłumaczyłabym co to jest poronienie. takie zdanie
          jak napisałaś, może równie dobrze znaczyć, że nie udało się zajść w ciążę,
          chociaż bardzo chciałam, może właśnie z powodu "choroby"... ale będziemy starać
          się dalej i może w końcu się uda. jeśli młoda tak to zrozumie, będzie to dla
          niej mniejszym obciążeniem.
          jeśli będzie pytać i domagać się szczegółów, trzeba będzie wyjaśnić, ale
          możliwie jak najmniej emocjonalnie.
    • lolinka2 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 15:54
      Moment, a czy tej 7-latce powiedzieliście o ciąży w ogóle?
      • verdana Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 16:13
        Nie, Kropka wyraźnie powiedziała, ze nie. Gdyby corka wiedziała o
        ciąży, to nie byloby problemu - musialaby dowiedzieć się o
        poronieniu.
        • kasiak37 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 17:24
          ....i dlatego ze nawet pojecia o ciazy nie miala nie powiedzialabym ze cos sie z
          ta ciaza stalo.A zreszta nich mi ktos wytlumaczy w jakim celu takie informacje
          7-letniemu dziecku i dlaczego skoro nie bylo od poczatku poinformowane o
          potencjalnym rodzenstwie?Czy to nie jest troche tak ze mama sobie sama nie radzi
          ze strata ciazy i chce swoim zalem obdzielic ,jak dla mnie calkiem
          niepotrzebnie,7-letnie dziecko?

          verdana napisała:

          > Nie, Kropka wyraźnie powiedziała, ze nie. Gdyby corka wiedziała o
          > ciąży, to nie byloby problemu - musialaby dowiedzieć się o
          > poronieniu.
          • verdana Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 17:55
            Po co te informacje?
            Bardzo prosto - po piwerwsze dlatego, ze sa prawdziwe i dotycza
            także jego zycia. Nie mowiąc dziecku o poronieniu skazujemy się na
            stałe kłamstwa "mamusia byla chora" - a na co? "Mamusia nie jest
            smutna". "Mamusia jest smutna, bo ma kłopoty", albo na stałe
            udawanie, ze nic się nie stało, ze wszystko jest OK. A dziecko
            widzi, ze nie jest - i zastanawia się,dlaczego mama nie jest wesoła,
            czy może jest powaznie chora, czy moze po prostu ono samo coś
            zrobiło xle, ze majma nie ma ochoty się śmiać i bawić.
            Matka, nawet jak sobie radzi ze stratą, to trudno, aby była wesoła i
            szczęliwa. Dziecku nalezy się uczciwe, prawdziwe wyjasnienia,
            dlaczego nie jest - a nie okłamywanie przez całe miesiace.
            • zofijkamyjka Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 19:51
              Ja w tym wieku będąc straciłam brata, mama poroniła. Dowiedziałam
              się o tym wiele lat później. Nie wiem po co miałabym miec taka
              wiedzę w wieku 7 lat. Co by mi to miało dać? Nawet nie wiedziałam co
              to zmnaczy poronienie.
              Ani się nie dopytywałam czy mama jest chora ani nie pamietam że
              rodzice byli smutni, a byli! Rodzice oszczędzili mi smutnych przeżyć.
              Nie wszystkim co się przeżywa trzeba obdzielać małe dziecko. Bez
              przesady!
            • burza4 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 29.08.10, 19:13
              verdana napisała:

              > Po co te informacje?
              > Bardzo prosto - po piwerwsze dlatego, ze sa prawdziwe i dotycza
              > także jego zycia. Nie mowiąc dziecku o poronieniu skazujemy się na
              > stałe kłamstwa "mamusia byla chora" - a na co? "Mamusia nie jest
              > smutna". "Mamusia jest smutna, bo ma kłopoty", albo na stałe
              > udawanie, ze nic się nie stało, ze wszystko jest OK.

              Ale komu/czemu ma służyć informacja o poronieniu? Poronienie nie dotyczy córki w
              sensie dosłownym - ona o ciąży nie wiedziała, jej świat się nie zmienia. Mówiąc
              - skazujemy ją na przeżywanie straty, której nie musi odczuwać. Smutek można
              oględnie uzasadnić, bez wchodzenia w szczegóły - czyli tak jak mówiły dziewczyny
              wyżej - że mama jest rozczarowana, bo okazało się, że teraz nie będzie dziecka,
              ale nie mówić - że dziecko straciła.

              Poinformowałabyś 7 latkę o biopsji, którą niewątpliwie mama się denerwuje? Nie
              wszystkie informacje powinno się dzieciom przekazywać.
              • verdana Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 29.08.10, 20:11
                Ale corki dotyczy jak najbardziej smutek matki i ciężka atmosfera w
                domu.
                Owszem, mozna nie mowić o poronieniu pod warunkiem, ze mama będzie
                wesoła i pogodna. Jakos tego nie widzę.
                Tak, ja też jestem za tym, aby powiedzieć o tym, ze matka stracila
                ciążę, a nie dziecko. Nie wiem jak ta siedmiolatka, ale wiekszość
                swietnie wie, ze aby dziecko było - musi być ciąża. A mowienie
                dziecku, ze jest się smutnym, bo "teraz nie będzie dziecka" to
                bardzo krotkowzroczne - czy dziecko, w razie gdy matka nie zajdzie w
                ciąże przez nastepne parę lat, ma caly czas czekać i się martwić?
                Poinformowala moje dzieci w tym wieku o badaniach prenatalnych. Nie
                widziałam możliwosci ukrycia tego przed dziećmi - trudno milczeć
                przez parę tygodni, nie rozmawiać z mężem, milczeć - albo mieć
                nadzieję, ze "naiwne dziecko" niczego się nie domysli.
    • kol.3 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 19:23
      Skoro, jak piszesz, córeczka bardzo czeka na siostrzyczkę, można jej
      powiedzieć, że chwilowo mogą być trudności z przyczyn zdrowotnych. W
      szczegóły medyczne bym się za mocno nie zagłębiała.
    • mamaigiiemilki Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 12.08.10, 22:47
      pisząc wcześniejszy post myślałam, że twoja córcia wiedziała o ciąży;
      hmmmmmmmmm...jeżeli nie wiedziała, to nie wiem, czy jej teraz mówić o
      poronieniu...może lepiej nie...?
    • broceliande Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 13.08.10, 11:23
      Wydaje mi się, że ja bym powiedziała. Gdyby żal bardzo rzucał się w
      oczy i wywoływał konkretne pytania.
      Jestem za prawdą. To jest prawda.
      Żadna choroba nie pozostawia po sobie smutku, szarpniętego
      organizmu, depresji.
      • zza_sciany Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 13.08.10, 13:40
        ale chyba córka nie jest tak bardzo wrażliwa skoro piszesz że jak bylaś w
        szpitalu to ona przyjęla wytłumaczenie o chorobie i dalej radosnie szykowala sie
        na wyjazd z dziadkami. Wrażliwe dziecko jak sobie wyobrażam będzie tak męczyło
        otoczenie aż to zawiezie ja do mamy w szpitalu.
        Także mając taką wrażliwość dziecka - powiedzialabym
    • ga-ti Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 13.08.10, 15:32
      Nie wiem, czy powinnaś powiedzieć córce, że straciliście dziecko. Pewnie uzależniłabym to od tego, czy zdążyłabym się "otrząsnąć" na tyle, by móc w miarę normalnie funkcjonować.
      Napiszę, może Ci się przyda, że kiedyś mój wtedy prawie 5 letni syn usłyszał niechcący, jak dorośli rozmawiali, że ktoś tam stracił dziecko. Młody wieczorem zapytał, czy to możliwe, że dzidziuś może umrzeć zanim sie urodzi? Była to dla mnie bardzo trudna rozmowa, ale powiedziałam, że tak. Że czasem dzidziuś w brzuchu mamy jest bardzo mocno chory, tak mocno, że nie mógłby się urodzić i żyć, że bardzo mocno cierpi, cierpiałby po urodzeniu. I czasem się zdarza, że dzidziuś umiera.
      Wtedy mój syn sie rozpłakał i zapytał, czy w takim razie mama dzidziusia nie może go nigdy przytulić? Że musi jej być bardzo smutno.
      Jesteśmy wierzący, więc powiedziałam, że dzidziuś idzie do nieba, jest małym aniołkiem, jest szczęśliwy i że przytula go Matka Boska. A jego mamie faktycznie jest bardzo smutno, ale czasem lepiej, gdy dzidziuś umrze, niż miałby być bardzo mocno chory i bardzo mocno cierpieć.
      Popłakaliśmy sobie oboje podczas tej rozmowy.
      Wiem, że Tobie będzie jeszcze trudniej rozmawiać z córką, ale jeśli ma się domyślać dlaczego jesteś smutna, co się wydarzyło, to może lepiej powiedzieć prawdę.

      Bardzo Wam współczuję.
    • gosiablo Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 13.08.10, 20:56
      Trudno jest coś poradzić, sytuacja jest trudna, nie znam ani ciebie ani
      dziecka... Ale jeśli mogę coś zasugerować to powiem ci że kiedy miałam tyle samo
      lat co twoja córka w mojej rodzinie były dwie takie sytuacje: ciąże straciły
      moja ciocia i zaraz potem mama. Pamiętam że zadawałam pytania które były zbywane
      tekstami typu: to nie dla ciebie, jesteś za mała, idź się pobawić. Drążyłam
      temat w encyklopediach słownikach i poradnikach typu "zdrowie kobiety". Wiedzę
      zdobyłam ale na pewno inaczej bym ją przyjęła jak byłby przy mnie ktoś dorosły i
      zwyczajnie emocjonalnie pomógł to udźwignąć.
      • zofijkamyjka Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 14.08.10, 20:20
        gosiablo napisała:

        >Pamiętam że zadawałam pytania które były zbywan
        > e
        > tekstami typu: to nie dla ciebie, jesteś za mała, idź się pobawić.
        Drążyłam
        > temat w encyklopediach słownikach i poradnikach typu "zdrowie
        kobiety".

        Jako siedmiolatka tak po encyklopediach drązyłaś temat? wink
        Moja siedmiolatka prawdopodobnie nic by się nie domyśliła no chyba
        że miałabym już brzuch albo byłąby rozmowa wcześniej o ciąży.
        • gosiablo Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 15.08.10, 17:02
          zofijkamyjka napisała:

          > gosiablo napisała:
          >
          > >Pamiętam że zadawałam pytania które były zbywan
          > > e
          > > tekstami typu: to nie dla ciebie, jesteś za mała, idź się pobawić.
          > Drążyłam
          > > temat w encyklopediach słownikach i poradnikach typu "zdrowie
          > kobiety".
          >
          > Jako siedmiolatka tak po encyklopediach drązyłaś temat? wink
          > Moja siedmiolatka prawdopodobnie nic by się nie domyśliła no chyba
          > że miałabym już brzuch albo byłąby rozmowa wcześniej o ciąży.
          >
          No tak właśnie, jako siedmiolatka... Dzieci są różne i to jest dobry przykład. A
          czytać umiałam od piątego roku życia, na nekrologach w "Życiu Warszawy" dziadek
          mnie nauczył. Z kontekstów rozmów prowadzonych ściszonym głosem wyłapywałam
          znacznie więcej niż sądzono. I zadawałam pytania na ktore nie dostawałam
          najprostszej odpowiedzi. Ale jeśli niepokój nie udzielił się dziecku i
          rzeczywiście o nic nie pyta anie się nie domyśla to chyba ta smutna prawda nie
          jest mu niezbędna do życia.
          • verdana Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 15.08.10, 17:50
            Otóż to.
            Wychowałam się w domu pełnym tajemnic. Nie wiedziałam o co chodzi,
            ale wiedziałam, ze cos jest nie tak, cos się nie zgadza. To bardzo
            nieprzyjemne uczucie i kiedy wreszcie zdradzono mi tajemnice - ktore
            zdaniem rodziców byly dramatyczne, poczulam dużą ulgę. zxamiast się
            zmartwić, ucieszylam się - puzzle nareszcie zechciały sie ułożyć.
            owszem, dziecku mozna nie mówic o poronieniu, pod warunkiem, ze w
            domu, gdy będzie w nim dziecko nikt przez pare lat nie zrobi nawet
            cienia aluzji do poronienia, a matka będzie udawać, zę nic się nie
            stało i nie będzie smutna bez powodu.
            Tylko wtedy to nie będzie dom, a teatr.
            I co wiecej - jeśli przedstawimy dziecku poronienie, jako nuieudana
            ciążę, a nie zmarłą siostrę (dziecko nie wyobrazi
            sobietrzymiesięcznego plodu, tylko roczne niemowlę), to może się
            okazać, ze córka wcale się tak bardzo nie przejmie.
            • mama303 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 15.08.10, 21:37
              verdana napisała:

              > Otóż to.
              > Wychowałam się w domu pełnym tajemnic. Nie wiedziałam o co chodzi,
              > ale wiedziałam, ze cos jest nie tak, cos się nie zgadza.

              A ja się wychowałam w domu gdzie nie było tajemnić, dlatego jak moi
              rodzice ukryli przede mną parę trudnych spraw, to poprostu niczego
              się nie domyśliłam i nie snułam podejrzeń. Ufałam rodzicom.
              Dowiedziałam się kiedy przeszedł odpowiedni czas i kiedy już umiałam
              wszystko odpowiednio zrozumieć.
            • a.nancy Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 29.08.10, 22:36
              verdana napisała:

              > Otóż to.
              > Wychowałam się w domu pełnym tajemnic. Nie wiedziałam o co chodzi,
              > ale wiedziałam, ze cos jest nie tak, cos się nie zgadza.

              no widzisz.
              a ja się wychowałam w domu bez tajemnic. moja mama rozmawiała ze mną "o
              wszystkim". z perspektywy czasu, wolałabym o pewnych sprawach nie wiedzieć i
              dłużej zachować niewinność dziecka. uważam, że w pewnych sytuacjach rozmawianie
              z dzieckiem o swoich problemach jest zrzucaniem na nie odpowiedzialności, której
              nie jest w stanie udźwignąć. dorosły się pozbiera, a dziecko będzie przeżywać dalej.

              widać punkt widzenia zależy od doświadczeń smile a najważniejsze, to nie przesadzać
              w żadną stronę.
              • verdana Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 29.08.10, 22:44
                Cóż, niewinność dziecka można zachować, pod warunkiem, ze można
                pewne kwestie ukryć. IMO - dlugiego przygnębienia matki ukryć się
                nie da.
    • joanka-r Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 14.08.10, 14:31
      to zalezy od tego czy córka w ogóle wiedziała o ciaży? 7 latce mimo wszystko bym jeszcze nie mowiła. To jeszcze nie ten czas.
    • slonko1335 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 15.08.10, 18:38
      Zacznę od tego, że bardzo mi przykro, że Was spotkała taka sytuacja, taka
      tragediasad Przykre, że nie masz oparcia w rodzicach i teściach ale w ich czasach
      poronienia tak często się zdarzały, że nie robi to na nich chyba większego
      znaczenia, gdy są na początku ciąży, u mnie w rodzinie jest podobnie...
      Jednak nie rozumiem dlaczego skoro nie powiedziałaś córce o ciąży chcesz mówić o
      poronieniu? nie podzieliłaś się radosną wiadomością a chcesz tą smutną teraz?
      ona w ogóle coś zrozumie? (nie wiem naprawdę bo mam młodsze dziecko)? ja bym nie
      powiedziała w tym wypadku, co innego gdyby dziecko o ciąży wiedziało.
      Co znaczy dopilnowaliśmy formalności? był pogrzeb? jest grób który chcecie
      odwiedzać? bo wtedy też sprawa ma się trochę inaczej w końcu pewnie razem
      będziecie tam chodzić i coś dziecku trzeba powiedzieć, po co i dlaczego...
      • kropka73 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 15.08.10, 19:30
        Zacznę od tego, że bardzo mi przykro, że Was spotkała taka sytuacja,
        taka
        > tragediasad Przykre, że nie masz oparcia w rodzicach i teściach ale
        w ich czasac
        > h
        > poronienia tak często się zdarzały, że nie robi to na nich chyba
        większego
        > znaczenia, gdy są na początku ciąży, u mnie w rodzinie jest
        podobnie...

        Niestety to prawda. Ale wystarczy tylko pomyśleć i spojrzeć w sedno
        sprawy. Rodzina boi zmierzyć się z prawdą, u podstawy której leży po
        prostu śmierć dziecka. I bez znaczenia jest tu fakt, że do dla
        niektórych "dopiero" 11/12 tydzień.


        > Jednak nie rozumiem dlaczego skoro nie powiedziałaś córce o ciąży
        chcesz mówić
        > o
        > poronieniu? nie podzieliłaś się radosną wiadomością a chcesz tą
        smutną teraz?

        Odpowiem na pytanie slonko1335, bo to dopełni obrazu całej sprawy.
        Ano. Nie chcieliśmy nic nikomu wcześniej mówić, bo nasz młodszy
        synek ( drugie dziecko )urodził się z bardzo poważną, wrodzoną wadą
        rąk. Wiem, że wiedza moich rodziców o tej utraconej już ciąży
        stałaby się dla mnie powodem niepotrzebnego stresu i zdenerwowania.
        Moja mama ma czarne wizje i nie potrafiłaby mnie wesprzeć. A że
        córka nie potrafiłaby utrzymać tajemnicy ( zresztą nie miałoby to
        sensu ), więc chcieliśmy poczekać, aż minie pierwszy, najbardziej
        newralgiczny trymestr.Nie zakładaliśmy najgorszego...Niestety stało
        się inaczej, niż planowaliśmy.

        Co znaczy dopilnowaliśmy formalności? był pogrzeb? jest grób który
        chcecie
        > odwiedzać? bo wtedy też sprawa ma się trochę inaczej w końcu
        pewnie razem
        > będziecie tam chodzić i coś dziecku trzeba powiedzieć, po co i
        dlaczego...

        Cóż. Jeśli ktoś nie przeżył traumy poronienia, naprawdę trudno
        będzie mu to zrozumieć, ale uwierzcie mi dziewczyny, to co się
        dzieje w szpitalu ( a raczej w wielu szpitalach w Polsce) urąga
        godności kobiety roniącej i jej dziecka. Nie mogę jeszcze o tym
        pisać, to ciągle boli. Po zabiegu nie czułam nic, byłam jakby poza
        ciałem. Po głowie krążyły tylko suche, pozbawione emocji teksty
        lekarzy, ich polecenia i zbyt szybka utrata świadomości, brak
        kontroli nad tym, co się działo. A potem ogromne wyrzuty sumienia,
        że nie mogłam dopilnować, co stało się z ciałem... Nie pytajcie już
        o to. To jest koszmar. Szukaliśmy w szpitalu, potem w miejscu, gdzie
        miało być badanie histo-pat, nie chcę już o tym pisać. Dopóki nie
        zdobyliśmy, a właściwie dzięki sile mojego męża ( i nie bez
        wielkiego trudu )zaświadczenia o urodzeniu DZIECKA, na podstawie
        którego został wydany akt urodzenia dziecka, które przecież
        zaistaniło na tym świecie, może trochę krótko, ale to fakt, dopóki
        nie nadaliśmy jej imienia, nie mogłam się uspokoić. Czułam, że nasze
        dziecko zostało potraktowane, jak przedmiot lub materiał badawczy.
        Dlatego dopełniliśmy formalności na tyle, na ile było to możliwe.
        Bardzo nam to pomogło...Niestety obawiam się, że nie będziemy mogli
        unikać rozmów na ten temat, nie da się przejść nad tym do porządku
        dziennego, więc powiedzieć musimy, wcześniej, czy później.
        • slonko1335 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 15.08.10, 21:06
          Kropeczko ja absolutnie nie chciałam Cię urazić pytając o nagrobek, tylko wtedy
          faktycznie widziałam konieczność wytłumaczenia dziecku do kogo i dlaczego na ten
          cmentarz przychodzi.
          Niestety wiem jak wygląda sprawa poronienia w szpitalach, nie przeżyłam tego
          osobiście ale widziałam niejeden raz i ja byłam w takim szoku po tym, że nie
          wyobrażam sobie nawet co może czuć osoba którą dotknie taka tragedia.
          Jeżeli czujesz, że córka wiedzieć powinna to powiedz może i Tobie będzie wtedy
          nieco lżej, zapewne można to zrobić w jakiś delikatny zrozumiały dla dziecka w
          tym wieku sposób ale reakcji nie da się przewidzieć.
          Mi wydaje się, że bym nie powiedziała, nikomu poza mężem ale to ja, no i moja
          córka ma 4 lata więc i tak nic by n ie zrozumiała.
    • kai_30 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 18.08.10, 23:11
      ja kilka lat temu moim starszym synom powiedziałam po poronieniu (też w 11.
      tyg), ale sytuacja była inna - wiedzieli o ciąży, oglądali zdjęcia usg.

      myślę jednak, że też bym powiedziała w Twojej sytuacji, jednak bardzo
      delikatnie, nie mówiąc o śmierci dziecka czy zmarłej siostrzyczce, a raczej
      (dostosowując dobór słów do wiedzy córki na temat tego "skąd się biorą dzieci"),
      że staraliście się o dziecko, ale się nie udało tym razem, i że czasem tak bywa,
      że dziecko pojawia się u mamy w brzuchu ale jest chore i nie rośnie.
      • kasiaczek181987 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 25.08.10, 20:04
        Powiedzieć za kilka lat,nie teraz.Dziecko nie wiedziało o ciąży, mówisz ze nikt
        o niej nie wiedział tylko ty i mąż wiec przypadkiem sie nie dowie. Moim zdaniem
        córka jest za mała.
    • d.alicja Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 26.08.10, 13:00
      Jesli corka o ciazy nie wiedzial , to na ten moment bym nic nie
      mowila. w przyszlosci, jesli nadzy sie odpowiednia sytuacja a
      dziewczynka bedzie na tyle dojrzala moglabym powiedziec, wtedy juz na
      pewno bez emocji, w roli informacji, itd. nie wciagalabym malego
      dziecka w takie bolesne sprwy, tym bardziej, jesli piszesz, ze sama
      jest bardzo wrazliwa- niewiadomo jak to sie moze odpbic na jej
      pozniejszym zyciu. takie rzeczy, czesto niesiwadomie zostaja gdzies i
      mimowolnie rzutuja na zycie, tym mocniej im wrazliwszy jest czlowiek.
      oszczedzilabym dziecku takich przezyc.

      wspolczuje ci bardzo sad
      • mmala6 Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 26.08.10, 16:14
        też poroniłam w 11tc ale syn, miał 4 latka, wiedział o ciąży, więc i o stracie
        musiałam mu powiedzieć. Nie był specjalnie poruszonywink bardziej interesowały go
        kwestie logistyczne czyli jak ten dzidziuś poszedł do tego nieba (w sensie
        KTÓRĘDY) i czy Pan Jezusek go wyleczy. Potem jak znowu zaszłam w ciążę to syn od
        razu się ucieszył (mimo że minęło ponad pół roku), że 'tamten' dzidziuś został
        wyleczony. Jakoś nie umiałam mu powiedzieć, że to nie do końca tak jak on myśli.
        Tak właśnie dzieją się cudasmile
        Córce bym nie mówiła, chyba, że Twój smutek będzie tak wielki że będzie Ci
        uniemożliwiał normalne funkcjonowanie. Zaraz zacznie się szkoła, córka będzie
        miała inne problemy na głowie, nie obciążałabym jej czymś czego nie jest w
        stanie udźwignąć.
    • majaa Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 26.08.10, 19:51
      Bardzo mi przykro z powodu Waszego przeżycia. Powiem tak: jestem za
      szczerością w rodzinie i nie tylko, ale bezwzględna szczerość w
      każdej sytuacji bynajmniej wcale nie zawsze wychodzi na zdrowie. W
      przypadku, kiedy Twoja córka nic nie wiedziała o ciąży nie wydaje mi
      się właściwe informowanie jej o utracie dziecka. No bo czemu niby
      miałoby to służyć? Argument, że dziecko powinno uczyć się przeżywać
      smutek i sobie z nim radzić uważam za mocno naciągany w tej
      sytuacji, bo coś takiego jak poronienie to dla dziecka całkowita
      abstrakcja, której nie jest w stanie sobie wyobrazić, a tym bardziej
      zrozumieć. Nie widzę przekonującego powodu, dla którego powinniście
      obciążać 7-latkę Waszą traumą i nie sądzę, żeby kiedykolwiek miała
      do Was pretensję, że chcieliście jej tego oszczędzić.
      Wspomnienia są jeszcze świeże i pewnie zaraz ktoś tu na mnie
      naskoczy, że taka niewrażliwa jestem, ale uważam, że mimo wszystko
      powinniście starać się jak najszybciej wrócić do normalności właśnie
      ze względu na Jagusię i Antosia, które potrzebują Waszego wsparcia,
      uwagi i...uśmiechu też.
    • easyblue Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 28.08.10, 20:19
      Ja powiedziałam dopiero wtedy, gdy byłam w następnej ciązy.
      Młoda miała wtedy ok.6,5 roku. Jakoś tak wyszło, ze nadarzyła się
      okazja i powiedzialam. Nie żałuję. Pokazałam, gdzie pochowałam
      dzidziusia /ok. 7 tyg./
      Ale pierw ja się z tym musiałam uporać, bo obarczać 7 latkę takim
      probleme, gdy samej się jest rozdygotaną emocjonalnie to jak kłaść
      na nią odpowiedzialność za siebie.
    • adota Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 29.08.10, 10:37
      Kropka,

      Ja bym nie obarczała dziecka taką wiadomością, w sytuacji, w której nie
      podzieliłam się z dzieckiem wcześniejszą radością i niepokojem czy wszystko
      będzie dobrze. Oczywiście, jeśli nie poradzicie sobie ze smutkiem, to trzeba
      wyjaśnić dziecku co się stało. Ja bym na pewno nie powiedziała o siostrzyczce
      Marii (bo dziecku stanie przed oczami wymarzona siostrzyczka), tylko o płodzie,
      który przestał się rozwijać (przepraszam za to sformułowanie) i wyjasnieniem, że
      tak się zdarza i dlaczego.
      Przygotujcie sobie odpowiedź na pytanie "Dlaczego nic nie wiedziałam o ciąży?".
      Taką, żeby dziecka dodatkowo nie zranić. Druga ważna rzecz, czy będzie miała
      prawo rozmawiania o tym z kimś jeszcze, na przykład z dziadkami albo z ulubioną
      ciocią? A jeśli nie, to czy potraficie jej wytłumaczyć dlaczego chcecie
      zachowania tajemnicy i pocieszyć?

      A może poradźcie się jakiegoś dobrego psychologa dziecięcego?

      Życzę powodzenia i bardzo współczuję,
      adota
    • graue_zone Re: Jak (i czy) rozmawiać z siedmiolatką o poroni 11.09.10, 11:54
      Nie mówić. Po co? I wiem, co piszę. Nie wciągać dziecka w swoje problemy. Ona jest jeszcze za mała.
Pełna wersja