pyskate dziecko

15.08.10, 22:15
No pomózcie , bo nie wiem co robić chyba.
Mam dziewczynkę, ma 4 lata i 4 miesiące, ma wygląd blond aniołka i
niewyparzony język.
NIe chodzi mi o przekleństwa, nie uzywamy ich raczej wcale ani ja
ani chłop.ale młoda słyszy jak rozmawiamy- czasem jaś ironia czasem
żart czasem jakieś dosadniejsze określenie. W sumie nic takiego.
Ale u młodej to zrobiło sie NIE DO ZNIE SIE NIA !
-dziecko, chodż zjemy sniadanie i pojedziemy na zakupy
- a to ciekawostka, ja nigdzie nie jade i sniadania też nie
zamierzam jeść
- dziecko , siadaj do stołu
- na na na na stołu, stołu, ciekawe po co , przecież ja nie bedę jeśc

KAŻDA NASZA UWAGA CZY POLECENIE TO POWÓD DO WYGŁASZANIA CAŁYCH
LITANII JĘKÓW I UWAG
no i powiem wam po cichu ze zaczynam sie powoli bac z nią wychodzić
    • kocianna Re: pyskate dziecko 16.08.10, 07:32
      U nas na całą serię niegrzecznych zachowań pomaga książka o
      Cudaczku-Wyśmiewaczku. A żeby uświadomić Młodej, że jej zachowanie jest
      niegrzeczne, komunikuje jej, że jest mi przykro, czuję się tak i tak w związku z
      tym co zrobiła/powiedziała. Ponieważ ma już prawie sześć lat, działa też: proszę
      iść do swojego pokoju i przemyśleć swoje zachowanie.

      Inną metodą jest konsekwentne olewanie (tylko wymaga bardzo dużo cierpliwości) -
      nie chcesz siadać i jeść - proszę bardzo, nie jedz, obiad będzie za cztery
      godziny (i nie karmić), bardzo pomagało też układanie opowieści: ale by było
      fajnie, gdyby zakupy przynosiły się same - tu dłuuuuuga historia, zwykle
      kończąca się źle (coś się zepsuło i zakupy przynosiły się i przynosiły, i były
      już wszędzie, w kuchni, w salonie, w pokoju Młodej, wszędzie leżały marchewki i
      jogurty...) - Młoda,udobruchana, zwykle zgadzała się już, że wychodzić trzeba.

      I jednocześnie umożliwianie podejmowania decyzji, jak z dwulatkiem (będziesz
      jeść musli czy parówki, założysz spodnie czy sukienkę, pojedziemy do Auchan czy
      do Tesco, kupimy jogurt x czy y) w sytuacjach nie związanych z aktualnym konfliktem.


      A w ogóle - nie zazdroszczę, bo człowiek się czuje bezsilny, ale pocieszę - to
      mija smile
    • camel_3d Re: pyskate dziecko 16.08.10, 09:30

      > -dziecko, chodż zjemy sniadanie i pojedziemy na zakupy
      > - a to ciekawostka, ja nigdzie nie jade i sniadania też nie
      > zamierzam jeść


      rodzic: to nie bylo pytanie tylko polecenia.


      > - dziecko , siadaj do stołu
      > - na na na na stołu, stołu, ciekawe po co , przecież ja nie bedę jeśc

      no i ok. dziecko nie zje i nie dostanie nic do nastepnego posilu..chyba ze
      wymiekniesz-.
      • malio Re: pyskate dziecko 16.08.10, 12:33
        No tak
        próby olewania stosuje, ale nie wiem czy to dobry pomysł, ona w ten
        sposób utwierdzi sie tylko , że takie gadki są słuszne i wesołe.
        Przemyślenia w pokoju - no cóż, ona tam idzie, siedzi z zaciętą
        miną dowolnie długo , wychodzi i jest lepiej przez 10 minut.
        To co zamieściłam w poprzednim poście to tylko przykład jeden z
        tysiąca. I tak, to nie były pytania, ale czy zawsze dziecko trzeba o
        wszystko pytać?
        Ja jej nie chce pytać gdzie muszę zrobić zakupy i czy w ogóle, bo ja
        to zrobić musze.
        Kocianno, ja przyznaję Ci racje, że zagadywanie działa, ale oboje z
        chłopem mamy chwilami dość już tych wybiegów, proszeń i chodzenia
        kolo niej jak koło śmierdzącago jaja, bo inaczej ona bedzie wszem i
        wobec głosic swoje mądrości. A wygłasza je prawie non stop, w
        ostatnim miesiącu już przechodzi sama siebie.
        JA WIEM ,ŻE JEST WOLNOŚĆ SŁOWA, ALE CHCĘŻEBY ZAMKNĄŁA SIĘ CHOĆ TROCHĘ
        • morekac Re: pyskate dziecko 16.08.10, 12:44
          JA WIEM ,ŻE JEST WOLNOŚĆ SŁOWA, ALE CHCĘŻEBY ZAMKNĄŁA SIĘ CHOĆ TROCHĘ
          Ćwicz sobie przekonywanie dziewczęcia, za kilka lat nabierzesz może
          trochę wprawy wink.
        • camel_3d Re: pyskate dziecko 16.08.10, 12:48
          malio napisała:

          > No tak
          > próby olewania stosuje, ale nie wiem czy to dobry pomysł,


          a kto ci powiedziel, ze masz olewac... wlasnie nie powinnas olewac..
          dziecko powinno sie nauczyc, ze jak cos mowisz to ma tak byc..oczywiscie
          dyskusje sa dozwolone..ale nie zdania oznajmujace typu "po co mam siadac,
          przeciez i tak nie bede jadla"..

          • morekac Re: pyskate dziecko 16.08.10, 13:28
            , ze jak cos mowisz to ma tak byc..
            To ja się spyam : " A dlaczego tak ma byc, jak rodzice sobie życzą?"
            • camel_3d Re: pyskate dziecko 16.08.10, 14:37
              > , ze jak cos mowisz to ma tak byc..
              > To ja się spyam : " A dlaczego tak ma byc, jak rodzice sobie >życzą?"


              dlatego, ze dziecko w wielu sprawach nie ma nic do powiedzenia i juz. proste prawda?
              jasne: nie chce jesc. nie musi..al emusi sie liczyc z tym, ze potem nic nie
              bedzie. a na pewno nie slodycze.
              dziecka nie mozna zostawic samego w domu, bo nie ma ochoty isc..wiec ma byc tak
              jak rodzice postanowili. tzn wychodzimy i ty idziesz z nami bez dyskusji.

              dziecko nie jest od tego, zeby dyktowac nam co mamy robic. to my jestesm
              odpowiedzialni za dziecko, a nie ono za nas.
              • jola_ep Re: pyskate dziecko 16.08.10, 15:00
                > dlatego, ze dziecko w wielu sprawach nie ma nic do powiedzenia i juz.

                To nie do końca tak. Moim zdaniem - owszem, rodzice podejmują decyzje - ale z
                dopuszczeniem zmiany tej decyzji pod wpływem argumentów dziecka.

                Pozdrawiam
                Jola
                • camel_3d Re: pyskate dziecko 16.08.10, 15:05
                  nie przemawiaja do mnei argumenty typu: chyba sobie zartujesz, ja nigdzie nie idesmile

                  • morekac Re: pyskate dziecko 16.08.10, 15:38
                    A przekonuje cię argumentacja: Masz to zrobić, bo ja - twój rodzic -
                    tak mówię?
                    • scher Re: pyskate dziecko 16.08.10, 23:14
                      morekac napisała:

                      > A przekonuje cię argumentacja: Masz to zrobić, bo ja - twój rodzic
                      > - tak mówię?

                      Oczywiście. Są wyjątki, ale nie wszystkie swoje decyzje trzeba dziecku uzasadniać.
                    • camel_3d Re: pyskate dziecko 17.08.10, 08:33
                      > A przekonuje cię argumentacja: Masz to zrobić, bo ja - twój rodzic -
                      > tak mówię?

                      w niektorych przypadkach tak. ale nei zawsze.
                      • morekac Re: pyskate dziecko 17.08.10, 09:33
                        camel_3d napisał:

                        > > A przekonuje cię argumentacja: Masz to zrobić, bo ja - twój
                        rodzic -
                        > > tak mówię?
                        >
                        > w niektorych przypadkach tak. ale nei zawsze.

                        W tej sytuacji dziwi mnie, że oczekujesz od dziecka, że zawsze
                        przyjmie taką prostą argumentację wink
                        • camel_3d Re: pyskate dziecko 17.08.10, 22:07

                          > W tej sytuacji dziwi mnie, że oczekujesz od dziecka, że zawsze
                          > przyjmie taką prostą argumentację wink

                          bo myslenie dzeicka jest proste. nie potrzeba skomplikowanych argumentow.
                  • jola_ep Re: pyskate dziecko 16.08.10, 15:41
                    > nie przemawiaja do mnei argumenty typu: chyba sobie zartujesz, ja nigdzie nie
                    idesmile

                    To oczywiście nie jest argument. Ale czasem można poświęcić chwilkę i przekonać
                    się, co nim jest. Jeśli dzieci nauczą się, że są argumenty, które działają -
                    nauczą się je stosować. Jeśli zawsze jest: "bo ja tak mówię i tak ma być", to
                    "chyba żartujesz" jest równie dobry jak każdy inny.

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • camel_3d Re: pyskate dziecko 17.08.10, 08:34
                      ja si etylko zastanawiam skad mala tak sie nauczyla mowic..bo sama sobie nie
                      wykoncypowala..
    • yagnik Re: pyskate dziecko 16.08.10, 13:02
      > Ale u młodej to zrobiło sie NIE DO ZNIE SIE NIA !
      > -dziecko, chodż zjemy sniadanie i pojedziemy na zakupy
      > - a to ciekawostka, ja nigdzie nie jade i sniadania też nie
      > zamierzam jeść
      > - dziecko , siadaj do stołu
      > - na na na na stołu, stołu, ciekawe po co , przecież ja nie bedę jeśc

      Jestem fanką Twojej córki smile W kaszę sobie nie da dmuchać!

      Sposób banalny i tylko jeden:
      Nie je, niech nie siada w ogóle do stołu, niech pochodzi głodna.
      Konsekwencja, moim zdaniem i nic innego ale nie oczekuj że ona nagle przystanie
      w ogóle pyskować, wydaje mi się że _taką_ ma naturę smile
      • malio Re: pyskate dziecko 16.08.10, 14:03
        Ja nie wiem, może ja troche źle tłumaczę.
        Mnie nie przeszkadza , ze ona tego sniadania nie zje, zgadzam zie z
        tym, ze zje dopiero obiad i tyle.
        Chodzi o ciągłe głoszenie uwag, o wszystkim i wszedzie.
        -Kotku podaj mi coś tam
        - A ja nie jestem służącą, nie będę tego przynosiła , przynoszenie
        jest głupie, wszystko jest głupie, ta rzeczz, którą mam orzynieść
        jest głupia itp

        powrót ze spaceru z tatusiem
        - mamo on mnie nie chciał słuchać, chodził nie tak gdzie mu
        kazałam , jak sie w nim zakochałaś to sobie idz go doprowadż do
        porządku

        doszło do tego , że przestałam jej czytać CO TO ZNACZY Kasdepke
        bo cytaty leciały na całego
        w sklepie na cały regulator
        - pluje sobie w brode ze tu przyszłam , nic mi nie chcesz kupić ja
        mam urwanie głowy z tobą, ide domuuuu ten sklep jest głuuupiiii
        ja tu nie chce chodzic z wywieszonym językiem za tobą ...

        Ludzie , mnie chodzi o to , żeby jej sie to nie pogłębiło choć, bo
        co my biedni zrobimy jak ona bedzie większa i jak sie jej zasób słów
        powiekszy!
        • morekac Re: pyskate dziecko 16.08.10, 14:32
          A ja nie jestem służącą, nie będę tego przynosiła , przynoszenie
          > jest głupie, wszystko jest głupie, ta rzeczz, którą mam orzynieść
          > jest głupia itp
          Moje dziecko na wszelkie prośby odpowiadało "A dlaczego ja?" i też
          coś w typie"nie jestem twoją służącą"
          Przeszło (tyle, że nie od razu) , kiedy zaczęłam pytać "A dlaczego
          ja?" i informować słowem i czynem, że też służbą nie jestem.

          - pluje sobie w brode ze tu przyszłam , nic mi nie chcesz kupić ja
          > mam urwanie głowy z tobą, ide domuuuu ten sklep jest głuuupiiii
          > ja tu nie chce chodzic z wywieszonym językiem za tobą ...
          Odpowiedziałabym: "Ja tez sobie pluję w brodę" i wyszłabym ze sklepu
          bez kupowania czegokolwiek. Albo kupowałabym dalej bez podejmowania
          dialogu. Niech sobie gada.
          • jola_ep Re: pyskate dziecko 16.08.10, 15:03
            > Odpowiedziałabym: "Ja tez sobie pluję w brodę" i wyszłabym ze sklepu
            > bez kupowania czegokolwiek.

            Też tak robiłam. Parę takich akcji i spokój wink
        • camel_3d a gdzie ona si etakich tekstow nauczyla... 16.08.10, 14:40
          bo jakos nie wierze, ze sama na nie wpada...

          mnei wyglada na to, ze za bardzo wychowlaiscie sobie kolezanke, a nie corke.
          • malio Re: a gdzie ona si etakich tekstow nauczyla... 16.08.10, 21:46
            Wyrażeń i znaczenia wyrazów uczy się oczywista w domu.
            Ale mój sąsiad klnie tak , ze zgroza ogarnia a jego dziecko 5 letnie nie, bo to
            jest brzydkie. I ja właśnie chce jakoś nauczyć młodą , ze takie gadki też są "
            brzydkie" i nie odpowiednie dla małego dziecka.
            Bo czym innym jest jak chłop mi coś opowiada a ja na to -ty, to dopiero
            ciekawostka, bo ja słyszałam coś tam.
            Po południu była znajoma z dziećmi, moja otwarła drzwi na taras, na dworze padał
            deszcz.
            Znajoma mówi - zamknij drzwi skarbie bo ci napada do domku, a ona, a to - a to
            ciekawostka, wcale nie bo tam jest przecież dach i w ogóle deszcz mi nie szkodzi.
            Jak słyszę słowo CIEKAWOSTKA to mnie szał ogarnia
            Drzwi zamknęła , ale znajomej aż oczy się powiększyły ze zgrozy
            • d.o.s.i.a Re: a gdzie ona si etakich tekstow nauczyla... 16.08.10, 23:40
              > Znajoma mówi - zamknij drzwi skarbie bo ci napada do domku, a ona, a to - a to
              > ciekawostka, wcale nie bo tam jest przecież dach i w ogóle deszcz mi nie szkodz
              > i.
              > Jak słyszę słowo CIEKAWOSTKA to mnie szał ogarnia
              > Drzwi zamknęła , ale znajomej aż oczy się powiększyły ze zgrozy


              Ale ja nie kumam, co tu za zgroza? Masz inteligentne dziecko, ktore podlapuje
              mowe doroslych. Nie piszesz, ze ma jakies rodzenstwo, wiec wnioskuje, ze to
              jedynaczka, ktora znaczna czesc swojego czasu spedza z doroslymi. I stad taka
              dorosla mowa. Dziewczyna jest inteligentna, wygadana. Moze zbyt inteligentna, na
              to, zeby ja traktowac jak dwulatke (przyklad z sasiadka). Dziecko mialo racje i
              odpowiedzialo zgodnie z prawde. Zamiast sie cieszysz, ewentualnie usmiechnac pod
              nosem, to sie denerwujesz. Po co?
              • mama303 Re: a gdzie ona si etakich tekstow nauczyla... 17.08.10, 18:05
                d.o.s.i.a napisała:

                > Ale ja nie kumam, co tu za zgroza? Masz inteligentne dziecko,
                > ktore podlapuje mowe doroslych.

                Właśnie tez nie kumam....zwłaszcza że dziecko dostosowało sie do
                sposobu rozmów między rodzicami. Powinno to pasować wszystkim.
            • camel_3d Re: a gdzie ona si etakich tekstow nauczyla... 17.08.10, 08:37
              no i wyszlo szydlo z worka. ona cie kopiuje. jak sama zauwazylas, powtarza to co
              ty mowilas. JEstes jej wzorem i tyle.
              Sposob w jaki mowi zdania, sarkazm, zlosliwosc i td... sa poniekad przejete od
              ciebie.
            • morekac Re: a gdzie ona si etakich tekstow nauczyla... 17.08.10, 09:36
              > I ja właśnie chce jakoś nauczyć młodą , ze takie gadki też są "
              > brzydkie" i nie odpowiednie dla małego dziecka

              Czyli jednak nauczyła się w domu. Dziecko stosuję znaną sobie normę
              językową. Obawiam się, że twoja walka o inne słownictwo twego
              dziecka skazana jest z góry na niepowodzenia.
              Stosujesz 'niewłaściwe' słownictwo i wymagająsz od dziecka
              słownictwa 'właściwego'?
              • camel_3d Re: a gdzie ona si etakich tekstow nauczyla... 17.08.10, 11:40

                > językową. Obawiam się, że twoja walka o inne słownictwo twego
                > dziecka skazana jest z góry na niepowodzenia.
                > Stosujesz 'niewłaściwe' słownictwo i wymagająsz od dziecka
                > słownictwa 'właściwego'?

                no bo glupio obserwowac wlasna mini kopie
            • jola_ep Re: a gdzie ona si etakich tekstow nauczyla... 18.08.10, 12:17
              > Po południu była znajoma z dziećmi, moja otwarła drzwi na taras, na dworze
              padał deszcz.
              > Znajoma mówi - zamknij drzwi skarbie bo ci napada do domku, a ona, a to - a to
              > ciekawostka, wcale nie bo tam jest przecież dach i w ogóle deszcz mi nie szkodzi.

              No i?
              Dzieci powtarzają, to co słyszą. Uczą się przez naśladownictwo. Chcesz, aby
              wiedziała kiedy, kto i jakich słów ma używać? To poczekaj, albo ucz (z
              cierpliwością). Tylko pamiętaj, że jeśli słowa Twojego dziecka robią aż takie
              wrażenie, to tym dla niego fajniej. Ma na Ciebie haka smile A to źle.

              Ale z drugiej strony: taras był zadaszony? Istniała możliwość, że napada
              (wiatr), czy nie? (spokojny deszczyk). Bo może dziecko akurat miało rację? A
              jeśli nie, to chyba potrafiłaś to jakoś uzasadnić?

              No i zauważ: drzwi jednak zamknęła smile

              Pozdrawiam
              Jola
        • scher Re: pyskate dziecko 16.08.10, 23:20
          malio napisała:

          > -Kotku podaj mi coś tam
          > - A ja nie jestem służącą, nie będę tego przynosiła , przynoszenie
          > jest głupie, wszystko jest głupie, ta rzeczz, którą mam orzynieść
          > jest głupia itp

          To jest idealna sytuacja na metodę liczenia do trzech:
          - Kotku, podaj mi coś tam!
          - Ale ja...
          - RAZ!... DWA!...

          Musicie dziecko nauczyć pewnej karności, bo to nie jest wiek na tego typu głupawe dyskusje z rodzicami.
          • malio Re: pyskate dziecko 16.08.10, 23:40
            ooo i to już jakoś brzmi.
            Chodzi mi właśnie o sposoby jak to ukrócić , bo , ze gdzieś zrobiłam błąd to wiem.
            dzięki
            • mama303 Re: pyskate dziecko 17.08.10, 18:08
              malio napisała:

              > ooo i to już jakoś brzmi.
              > Chodzi mi właśnie o sposoby jak to ukrócić

              Nie ukrócaj. Masz inteligentne, wygadane dziecko. Pielęgnuj to.
          • morekac Re: pyskate dziecko 17.08.10, 09:37
            > To jest idealna sytuacja na metodę liczenia do trzech:
            > - Kotku, podaj mi coś tam!
            > - Ale ja...
            > - RAZ!... DWA!...
            >
            I co, jeśli się nie ruszy? wink
            • verdana Re: pyskate dziecko 17.08.10, 12:06
              Zwykle się rusza - raz w życiu zgadzam sie z Scherem.
              Mam wrażenie, ze opisujesz na raz dwa zjawiska, ktore Wam się trochę
              mylą. Z jednej strony dziecko używa takiego samego slownictwa, jak
              Wy - to całkiem normalne, ale w przypadku dziecka nie trzeba tego
              traktować tak dosłownie, jak Ty to robisz. Jesli córka na polecenie
              mówi "Chyba żartujesz" , to powtarza wasze odzywki, a nie ma zamiaru
              Was obrazić. Trzeba w kółko, tysiąc razy powtarzać, że tak sie nie
              mowi, ze sobie nie zyczysz. I - o ile to Cię drazni - zmienioć
              sposób rozmowy miedzy doroslymi.
              Druga sprawa to negowanie wszystkich poleceń. W tym wypadku ja tez
              bym nie tłumaczyła, nie dyskutowała, tylko wymagała. Córka mowi, ze
              cos jest głupie i nie przyniesie - i nie da się zmusić. Moze czasem
              warto powiedzieć "Cóż, trudno od takiego małego dziecka wymagać, aby
              zrozumiało, co jest głupie, a co nie".
            • scher Re: pyskate dziecko 17.08.10, 13:18
              morekac napisała:

              > > - RAZ!... DWA!...
              > I co, jeśli się nie ruszy? wink

              Wyciągnąć konsekwencje.
              • morekac Re: pyskate dziecko 17.08.10, 14:06
                > Wyciągnąć konsekwencje.
                Na przyklad jakie? wink
                • scher Re: pyskate dziecko 17.08.10, 20:47
                  morekac napisała:

                  > > Wyciągnąć konsekwencje.
                  > Na przyklad jakie? wink

                  A co? Chcesz się pokłócić? wink
                  • morekac Re: pyskate dziecko 17.08.10, 22:22
                    Nie, nie chcę się kłócić, tylko rzuć jakiś przykład życiowych,
                    legalnych działań ku uciesze gawiedzi i utrapieniu dziewczęcia. Bo
                    ja jakoś dochodzę do tego TRZY i jedyne, co pojawia się w mej
                    wyobraźni, to konieczność odłożenia tego, co robię i gonienie takiej
                    4-latki z rękami np. oblepionymi ciastem, celem schwytania i
                    odstawienia na karne krzesełko wink.
                    Bo hasło 'wyciagnąć konsekwencje' jest zdecydowanie mało konkretne.
                    • scher Re: pyskate dziecko 17.08.10, 22:42
                      No ale, że zostanę tu przy propozycji karnego krzesełka, dlaczego od razu gonienie? Spokojnie zapowiedzieć karę, dokończyć pracę, umyć ręce - i przystąpić do wyegzekwowania smile
                      Dziecko musi wiedzieć, że go nie minie, nieposłuszeństwo musi być ukarane.
                      • morekac Re: pyskate dziecko 17.08.10, 22:52
                        Hm, karne krzesełko za pół godziny? Może być, do tego czasu skończy
                        się wszystkie rozpoczęte czynności i nie będzie problemu. Więc
                        ogólnie mam wątpliwości, czy skłoni to dziecko do podania mamie
                        czegokolwiek...
                      • d.o.s.i.a Re: pyskate dziecko 18.08.10, 01:12
                        Ale jakiego rodzaju jest to nieposluszenstwo? Czy nie mozemy zalozyc, ze dziecko
                        nie zawsze musi miec ochote cos tam mamie przynosic, czy isc do sklepu akurat w
                        tym momencie?

                        Ja tez mowie czasami "oj nie chce mi sie, zajeta jestem, przynies sobie sam" i
                        nie uwazam tego za nieposluszenstwo. Ani tym bardziej za cos za co od razu
                        trzeba karac.
                        • scher Re: pyskate dziecko 18.08.10, 09:47
                          d.o.s.i.a napisała:
                          CytatAle jakiego rodzaju jest to nieposluszenstwo?
                          Nieposłuszeństwo najcięższego kalibru, najbardziej niebezpieczne. Dziecko czteroletnie (sic!) nieustannie kwestionuje polecenia rodziców, więc musi doświadczyć konieczność bezwzględnego podporządkowywania się ich autorytetowi. Dopiero gdy się tego nauczy, można przyjąć, że są sytuacje wyjątkowe (i to całkiem sporo, masz rację), gdy rodzice odstępują od reguły bezwzględnego posłuszeństwa.

                          CytatCzy nie mozemy zalozyc, ze dziecko nie zawsze musi miec ochote cos tam mamie przynosic, czy isc do sklepu akurat w tym momencie?
                          Moim zdaniem na tym etapie absolutnie nie można przyjąć takiego założenia.
                          • morekac Re: pyskate dziecko 18.08.10, 10:05
                            >więc musi doś
                            > wiadczyć konieczność bezwzględnego podporządkowywania się
                            ich autoryteto
                            > wi
                            bezmyślne podporządkowywanie się autorytetom, bez prawa zapyatnia o
                            cokolwiek?
                            Osobiście uważam, że duzo lepiej jest zgarnąć dziecko do prac
                            domowych na jakiś określony czas niż co 5 minut przerywać mu zabawę.
                            • kocianna Re: pyskate dziecko 18.08.10, 10:46
                              Żeby się dziecko mogło podporządkować autorytetowi, rodzic musi go mieć. W jaki
                              sposób zbudować własny autorytet?
                          • jola_ep Re: pyskate dziecko 18.08.10, 12:08
                            > CytatAle jakiego rodzaju jest to nieposluszenstwo?
                            > Nieposłuszeństwo najcięższego kalibru, najbardziej niebezpieczne. Dziecko czter
                            > oletnie (sic!) nieustannie kwestionuje polecenia rodziców,

                            A zaraz tam nieustannie... Skąd wiesz? Zresztą nie wiem, czy _rodziców_, czy
                            tylko mamy. Dyskutuje? Jest buntownicza? Takie są czterolatki (o ile pamiętam).
                            Moim zdaniem najważniejsze jest, aby upewnić się, że dziecko mimo wszystko zna
                            granicę, poza które nie wychodzi. Te granice nie muszą być stawiana w punkcie:
                            bezwzględne posłuszeństwo. Dużo łatwiej je upilnować, gdy są sensowne (możliwe
                            do wytłumaczenia) i jest ich niewiele. Jeśli jest taki ton, sytuacje, w których
                            dziecko jest posłuszne, to ok - nawet jeśli tych zasad do końca nie rozumie (bo
                            czterolatek momentami w świecie fantazji buja).

                            Ale nie oznacza to, że mamy sobie wychowywać dziecko, które bezwzględnie
                            wykonuje nasze polecenia.

                            Pozdrawiam
                            Jola
                        • jola_ep Re: pyskate dziecko 18.08.10, 13:16
                          > Ale jakiego rodzaju jest to nieposluszenstwo?

                          Dokładnie.
                          Nie sądzę, aby naszym celem było zawsze posłuszne dziecko.

                          Ja mam "pyskującą" dwójkę, choć zaczęli nieco później (w sensie -fajnych
                          tekstów). Mi to nie przeszkadza, potrafię wejść w tę konwencję.

                          Jak były małe starałam, oddzielić sprawy ważne od mniej ważnych. Te pierwsze
                          musiały być wykonane, pilnowałam tego, obkładałam konsekwencjami. Do mniej
                          ważnych stosowałam inny ton: to było "czy mógłbyś", "proszę", tłumaczyłam,
                          negocjowałam itp.

                          Przynoszenie mi różnych rzeczy do tych super-ważnych nie należały... A mimo to
                          jakoś na moje dzieciaki obecnie nie narzekam, dość często zdarza się, że leniwej
                          matce, która się właśnie rozsiadła z robótką różne rzeczy donoszą wink

                          Pozdrawiam
                          Jola
              • nangaparbat3 Re: pyskate dziecko 17.08.10, 17:58
                scher napisał:

                > morekac napisała:
                >

                > > I co, jeśli się nie ruszy? wink
                >
                > Wyciągnąć konsekwencje.
                >

                Czyli?
                • d.o.s.i.a Re: pyskate dziecko 17.08.10, 18:03
                  > Czyli?

                  Ano:
                  - zrobic z igly widly i napsuc atmosfery, a co ma byc w domu milo,
                  - zamknac w pokoju na reszte dnia to sie gowniara nauczy, ze na
                  kazde zawolanie rodzica trzeba sie karnie stawiac
                  - obrazic sie i sie nie odzywac
                  - wszystko inne sluzace zbudowaniu odpowiedniego napiecia,
                  nieznosnej atmosfery, tudziez wzbudzenia wrzasku protestu u
                  latorosli itp. itd.

                  A wszystko za to, czego dziecko nauczylo sie od rodzica...
                  • scher Re: pyskate dziecko 17.08.10, 20:45
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > Ano:
                    > - zrobic z igly widly i napsuc atmosfery, a co ma byc w domu milo,
                    > - zamknac w pokoju na reszte dnia to sie gowniara nauczy, ze na
                    > kazde zawolanie rodzica trzeba sie karnie stawiac
                    > - obrazic sie i sie nie odzywac
                    > - wszystko inne sluzace zbudowaniu odpowiedniego napiecia,
                    > nieznosnej atmosfery, tudziez wzbudzenia wrzasku protestu u
                    > latorosli itp. itd.

                    No, dość głupi masz ten domowy katalog kar.
                    • nangaparbat3 Re: pyskate dziecko 17.08.10, 21:23
                      Więc proszę - co proponujesz? Jakie KONSEKWENCJE?
                      • scher Re: pyskate dziecko 17.08.10, 21:35
                        Na pewno nie w tym klimacie emocjonalnym, jak (ironicznie mam nadzieję) sugeruje dosia. Na pewno nie kara jako zemsta, nie kara jako odrzucenie. Do pokoju można odesłać, ale nie "na resztę dnia" przecież!
          • mama303 Re: pyskate dziecko 17.08.10, 18:02
            scher napisał:

            > To jest idealna sytuacja na metodę liczenia do trzech:
            > - Kotku, podaj mi coś tam!
            > - Ale ja...
            > - RAZ!... DWA!...
            A ona na to "ja tez liczyć potrafię" albo coś w tym stylu smile

        • julinekk Re: pyskate dziecko 28.09.10, 22:13
          ha, ha, hasmile Ja wiem, ze to ciezkie do zniesienia dla ciebie, ale teksty twojej corki sa boskie - ja pekam z e smiechu. Masz rezolutna corke. Pogratulowac.
    • nangaparbat3 Re: pyskate dziecko 17.08.10, 18:04
      Mam wrażenie, że tak naprawdę jesteś bardzo dumna z tego, jakie wygadane masz
      dziecko. Nie do końca świadomie, ale dumna. I zapewne dziecko też to wyczuwa.
      Widywałam podobne sytuacje - rodzice opowiadają z oburzeniem, jaki to
      niegrzeczny ich synek - ale oczy aż błyszczą z dumy.
      Nic karygodnego, myślę ze wszyscy wzmacniamy w naszych dzieciach zachowania, na
      które sobie nie pozwalamy, choc chcielibysmy.
      Rady tylko dwie, już tu padły:
      - nie uzywac sformułowań, których nie chcielibysmy usłyszec
      - wymagac wykonywania naszych poleceń - stanowczo, ale bardzo łagodnie
      jednocześnie smile
    • mama303 Re: pyskate dziecko 17.08.10, 18:14
      Powiem szczerze że jakbym o swojej czytała /jest starsza, ma 7 lat/
      tyle że mnie się to zawsze w mojej córce podobało. Czasem nawet
      muszę sie trochę wysilić aby ją przegadać smile
    • historybka Re: pyskate dziecko 18.08.10, 10:43
      Poczytaj sobie taką książkę "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat". 4-latki są buntownicze, z upodobaniem używają brzydkich słów i sprawdzają jak to działa na rodziców. Twoja mała trochę to zmodyfikowała i zamiast "bluzgać" produkuje ironiczne gadki. Znaczy jest bystra. Po pierwsze to minie ale wytłumacz, że Ci się takie gadanie nie podoba. Nie wdawaj się w dyskusje, zrób czasem coś czego ona się nie spodziewa. Wyjdź ze sklepu, mówiąc z żalem "ojej, chciałam upiec pyszne ciasto ale nie zdążyłam kupić cukru bo nie mogę robić zakupów w takich warunkach". Ważne żeby mówić o SWOICH odczuciach, a nie podkreślać wady małej. Tylko że następnym razem, kiedy zachowa się poprawnie, to już będziesz musiała upiec to ciasto w nagrodę wink
      A z drugiej strony - ona robi sobie miejsce wśród ludzi na swoją osobowość, stąd sprawdzanie granic "ile mi wolno", także nie można przegiąć w drugą stronę. Ja sobie najczęściej wyobrażam, że dziecko jak jest malutkie, to jego psychika jest takim małym zwiniętym pączkiem, a potem, w miarę jak dziecko jest coraz starsze, coraz bardziej się rozwija i rozkwita wink W świecie, gdzie wszyscy są więksi, silniejsi i mądrzejsi od niego, to musi być bardzo trudne i stresujące. I przeczytaj tą książkę w miarę możliwości, bo naprawdę dużo objaśnia i pomaga się przygotować na następne etapy.
      • an_ni Re: pyskate dziecko 18.08.10, 12:05
        wreszcie jedna madra wypowiedz!
      • malio Re: pyskate dziecko 18.08.10, 15:41
        Dziękuję Wam bardzo za wypowiedzi, pomogło mi trochę jak zobaczyłam jak wy
        oceniacie tę sytuację z boku.
        I jeszcze raz - problem największy nie jest z nie wykonywaniem poleceń tylko z
        ciągłym ich komentowaniem. Rzadko się zdarza, aby czegoś nie zrobiła raczej.
        Ktoś napisał , ze jestem z małej dumna - oczywiście że jestem, kocham ją i
        jestem dumna, z tego ,ze sobie radzi , ze jest inteligentna, błyskotliwa,
        przebojowa.
        Tylko chodzi o to , ze ona zaszła trochę za daleko a ja nie bardzo wiem jak jej
        i sobie pomóc stąd ten post.
        Bo chodzi nie tylko o to jak oceniamy i odbieramy ją my - rodzice ale również
        otoczenie. A z tym już nie jest najweselej.
        A ona w tym otoczeniu żyje i musi nauczyć się ogólnie przyjętych norm zachowania.
        Bo dziadkowie to już chyba się jej boją.
        Miała trochę ponad dwa lata jak powiedziała babci zabraniającej jej wychodzenia
        na drogę - psyklo mi paniusiu, ale idę.
        Teraz jak to napisałam to jakoś tak nabrałam nadziei - może nie będzie gorzej,
        może ona zrozumie właściwie znaczenie tego co mówi.
        Może faktycznie wyrośnie i zmądrzeje? przecież takie dziecko nie może chyba być
        do końca świadome tego co mówi?

        Ktoś inny napisał , ze mam w domu swoją kopię i ze muszę zmienić siebie. Hmmm
        Prawdę mówiąc nie wiem jak, poważnie.
        Ja wy się zwracacie do dzieci?
        Czy zawsze w domu są używane poważne i poprawne formy?
        Nie ma żartobliwych określeń, czy choćby tej ironii?
        Czy nie zdarza się wam powiedzieć - dziecko opanuj się i nie krzycz?
        Serio pytam, odpowiedzcie. Bo przekleństw nie używa i ona i my.
        Bo jakoś nie wyobrażam sobie siebie jak mówię :
        Dariuszu i Magdaleno umyjcie zęby a ty Mieczysławie dopilnuj dzieci big_grin
        I chodzi o to , ze ona te zasłyszane na co dzień wyrażenia używa sobie tam gdzie
        wypada i gdzie nie wypada.
        Być może ona się tego nauczy z czasem, mam nadzieję.
        • yagnik Re: pyskate dziecko 18.08.10, 16:00
          > Ktoś inny napisał , ze mam w domu swoją kopię i ze muszę zmienić siebie. Hmmm
          > Prawdę mówiąc nie wiem jak, poważnie.
          > Ja wy się zwracacie do dzieci?
          > Czy zawsze w domu są używane poważne i poprawne formy?
          > Nie ma żartobliwych określeń, czy choćby tej ironii?
          > Czy nie zdarza się wam powiedzieć - dziecko opanuj się i nie krzycz?
          > Serio pytam, odpowiedzcie. Bo przekleństw nie używa i ona i my.
          > Bo jakoś nie wyobrażam sobie siebie jak mówię :
          > Dariuszu i Magdaleno umyjcie zęby a ty Mieczysławie dopilnuj dzieci big_grin
          > I chodzi o to , ze ona te zasłyszane na co dzień wyrażenia używa sobie tam gdzi
          > e
          > wypada i gdzie nie wypada.
          > Być może ona się tego nauczy z czasem, mam nadzieję.

          Nie, ja nie udaję kogoś kim nie jestem.
          Tylko jest taka subtelna różnica że mnie nie drażnią podobne cechy charakteru
          które występują u mojego dziecka. Mój syn wkurza się 50 razy dziennie, podobnie
          jak ja, ja to widzę, wiem że zachowuję się w 100% identycznie. Ale mnie to nie
          irytuje bo znam instrukcje obsługi podobnego egzemplarza. Ciebie irytują
          komentarze córki pomimo tego że prawdopodobnie jesteś identyczna.

          Ja nie podzielam zdania większości tu zgromadzonych, że należy za wszelką cenę
          temperować, tak aby takie komentarze dziecka się nie pojawiały itd. Są dzieci
          które mają za przeproszeniem "niewyparzoną" buzię a są takie które siedzą
          większość dnia jak mysz pod miotłą, ja wychodzę z założenia że lepiej pozwolić
          dziecku być sobą, oczywiście bez włażenia na czerep tak? Chyba tyle chciałam
          napisać.
        • morekac Re: pyskate dziecko 18.08.10, 16:09
          > Czy zawsze w domu są używane poważne i poprawne formy?
          Nie. Ale też pewnie nie robimy problemu, gdy dziecię odpowie w tym
          samym stylu.

          A ona w tym otoczeniu żyje i musi nauczyć się ogólnie przyjętych
          norm zachowani
          > a.
          To stosujcie te ogólne normy zachowań, a nie masz do dziecka
          pretensje, że nie umie zachować się przy obcych. Jeśli zaś ich nie
          stosujecie - nie miejcie do dziecka pretensji.

          > Bo dziadkowie to już chyba się jej boją.
          A powinni dać jej jasno do zrozumienia, że sobie takiego zachowania
          czy słownictwa nie życzą.

          Miała trochę ponad dwa lata jak powiedziała babci zabraniającej jej
          wychodzenia
          > na drogę - psyklo mi paniusiu, ale idę.
          Dwulatkę bierze się pod pachę ze słowami "Psyklo mi paniusiu, ale
          nie idzies" i odstawia na przeznaczone dla niej miejsce, a nie
          dostaje palpitacji /t "jak fatalnie wychowujecie to dziecko".

          > może ona zrozumie właściwie znaczenie tego co mówi.
          Obawiam się, że doskonale rozumie.

          > Czy nie zdarza się wam powiedzieć - dziecko opanuj się i nie
          krzycz?
          Zdarza się znacznie gorzej. wink
        • mama303 Re: pyskate dziecko 18.08.10, 17:39
          malio napisała:

          > I jeszcze raz - problem największy nie jest z nie wykonywaniem
          poleceń tylko z
          > ciągłym ich komentowaniem.

          Zrozum, że ona kopiuje sposób rozmawiania w rodzinie. Dlaczego ma
          się zmieniać? Jeżeli tak rozmawiacie to naprawdę nie powinno Ci to
          przeszkadzać. Nie bądź niesprawiedliwa.

          > Bo chodzi nie tylko o to jak oceniamy i odbieramy ją my - rodzice
          ale również
          > otoczenie. A z tym już nie jest najweselej.

          wszystkim nie dogodzisz, taka jest Twoja córka /pyskata i z
          niewyparzonym językiem/ i już. Z czasem może na tyle zmądrzeje że
          bardziej przewidzi komu i co można powiedzieć, a komu absolutnie nie
          wolno bo nie ma za grosz błyskotliwości, fantazji, poczucia humoru i
          dystansu do świata.
          Poza tym, to co wypada wg jednych absolutnie nie jest dopuszczalne
          wg innych ludzi. To jest względne. Czasem trzeba sie dostosować do
          innych ale wymaganie tego od czterolatki jest nieporozumieniem.
        • d.o.s.i.a Re: pyskate dziecko 19.08.10, 00:50
          > Ktoś napisał , ze jestem z małej dumna - oczywiście że jestem, kocham ją i
          > jestem dumna, z tego ,ze sobie radzi , ze jest inteligentna, błyskotliwa,
          > przebojowa.


          I tak trzymaj.

          > Miała trochę ponad dwa lata jak powiedziała babci zabraniającej jej wychodzenia
          > na drogę - psyklo mi paniusiu, ale idę.

          Alez to jest fantastycznie zabawny tekst. Naprawde nie rozumiem dlaczego babcia
          dostaje palpitacji. Moze troche dystansu i humoru by sie przydalo? Po czym
          bierze sie taka mala pod pache i z usmiechem sie mowi "psyklo mi paniusiu, ale
          nie sadze".

          > Może faktycznie wyrośnie i zmądrzeje?

          Jak wyrosnie nauczy sie regul. Nie martw sie. Poza tym pomysl sobie, ze tacy
          ludzie, z niewyparzonym jezykiem lepiej sobie radza w zyciu. Bo jezyk sie
          zgladzi, asertywnosc pozostanie.

          > Ktoś inny napisał , ze mam w domu swoją kopię i ze muszę zmienić siebie.

          Nie zmieniaj siebie, nie zmieniaj corki. To jest Wasz sposob mowienia. Uroczy i
          zabawny. Masz madra corke.
          • scher Re: pyskate dziecko 19.08.10, 08:27
            d.o.s.i.a napisała:

            > asertywnosc pozostanie.

            Wspieranie u dziecka asertywności w tak młodym wieku, zanim nauczy się ono poddawania regułom i autorytetom, to duży błąd.
            • morekac Re: pyskate dziecko 19.08.10, 10:18
              Wspieranie u dziecka asertywności w tak młodym wieku, zanim nauczy
              się ono podd
              > awania regułom i autorytetom, to duży błąd.
              I tego nie jestem pewna. Nie boisz się, że starsze dziecko, nauczone
              ulegać na zasadzie "Masz zrobic to i to, bo ja tak mówię" nie będzie
              nieco bezrefleksyjne w swoim postępowaniu pod wpływem innych osób?
              • scher Re: pyskate dziecko 19.08.10, 11:37
                morekac napisała:

                Cytat CytatWspieranie u dziecka asertywności w tak młodym wieku, zanim nauczy się ono poddawania regułom i autorytetom, to duży błąd.I tego nie jestem pewna. Nie boisz się, że starsze dziecko, nauczone ulegać na zasadzie "Masz zrobic to i to, bo ja tak mówię" nie będzie nieco bezrefleksyjne w swoim postępowaniu pod wpływem innych osób?

                Nie, małe dziecko ma zupełnie inną psychikę i zupełnie inne potrzeby rozwojowe. Często potrzebuje, żeby mu "kazać i już".
                Na przykładzie rodziców małe dziecko wręcz musi nauczyć się, że na świecie są inni ludzie, z którymi trzeba się liczyć. To jest warunek osiągnięcia przez dziecko pełnej dojrzałości psychicznej.

                To co teraz masowo obserwujemy, na przykład w szkołach, to wysyp dzieci wychowywanych w bardzo młodym wieku na zasadach zbyt partnerskich. Ich poziom dojrzałości psychicznej odpowiada trzylatkom albo nawet dzieciom młodszym. W ogóle nie ma z nimi porozumienia, na zwracaną uwagę nie reagują, bo zupełnie nie rozumieją, o co chodzi.
                • morekac Re: pyskate dziecko 19.08.10, 12:19
                  Na przykładzie rodziców małe dziecko wręcz musi nauczyć się, że na
                  świecie są i
                  > nni ludzie, z którymi trzeba się liczyć

                  Na przykładzie, a nie wskutek ich nieustannego jojczenia,że dziecko
                  nie zachowuje się tak jak oni by sobie życzyli. Nie można wymagać od
                  dzieci więcej niż od siebie samych.

                  >To co teraz masowo obserwujemy, na przykład w szkołach, to wysyp
                  dzieci wychowy
                  > wanych w bardzo młodym wieku na zasadach zbyt partnerskich.
                  Jesteś pewien, że to ta jest ta przyczyna i że dzieci tych jest
                  więcej niż np.15 lat temu?
            • d.o.s.i.a [...] 19.08.10, 12:14
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • malio Re: pyskate dziecko 19.08.10, 13:48
            Dziękuję Ci za to co napisałaś dobra kobieto
            • malio Re: pyskate dziecko 19.08.10, 13:51
              miało być do dosi i an_ni big_grin
        • an_ni Re: pyskate dziecko 19.08.10, 11:04
          tu na forum napisza ci idealne matki ze owszem w domu bon ton
          obowiazuje 24h/dobe
          albo nie wiedza co ich czeka bo maja mlodsze dzieci, albo zapomnialy
          juz jakie byly ich 4 latki
          ja przerabiam podobne zachowania u mojej corki 4,5l. ktora wylapuje
          wszelkie charakterystyczne powiedzonka od czlonkow rodziny i potem
          je sobie wyglasza po swojemu
          a ze ja jestem ekspresywna to ma co powtarzac wink
          i dobrze niech cwiczy, dobrze ze przyjmuje tlumaczenia ze pewnych
          rzeczy nie mozna mowic glosno i w ten sposob sie uczy
          chyba latwiej nauczyc 4 latka dobrych zachowan mimo
          czasowego "obciachu" niz obudzic sie z pyskatym nastolatkiem?
          bo z komentarzy wynika ze 4 letnie dziecko nie powinno sie niemal w
          ogole odzywac do doroslych poza grzecznym przytakiwaniem
          a wlasne zdanie to juz szczyt bezczelnosci gowniarza! ciekawe...
          • morekac Re: pyskate dziecko 19.08.10, 12:07
            > bo z komentarzy wynika ze 4 letnie dziecko nie powinno sie niemal
            w
            > ogole odzywac do doroslych poza grzecznym przytakiwaniem
            > a wlasne zdanie to juz szczyt bezczelnosci gowniarza! ciekawe.
            Bez przesady. Z wielu komentarzy wynika wręcz przeciwnie.
    • sabinac-0 Re: pyskate dziecko 18.08.10, 17:30
      Przyklady rozkosznych gadek czterolatkow w czasie wizyty u lekarza:

      1. Chlopczyk od wejscia zaczyna opowiadac co w domu, np. ze w kibelku woda
      wylala i trzeba bylo wezwac hydraulika itd. Tatus z usmiechem (takim przez
      zacisniete zeby) pyta "no co, juz wszystkie rodzinne sprawy opowiadasz?",
      dziecina na to "nie tatusiu, jeszcze nie powiedzialem ze byles pijany".

      2. Mama pokazuje dziewczynce wiszacy w gabinecie obazek z zaba i slodkim (moze
      troche za slodkim) glosikiem mowi "zobacz taka sama zabka jak u babci w
      ogrodku". Dziewczynka na to "babcia nie ma zabek w ogrodku tylko ma karaluchy w
      kuchni".

      Czterolatki sa zwierciadlami nas samych, moze dlatego takie sa wkurzajace. smile

      Pociesze Cie - wszystko przed Toba.
      Jestem mama nastolatka - to jest dopiero jazda!
      • kanga_roo Re: pyskate dziecko 19.08.10, 12:50
        jeśli nie odpowiada mi sposób wypowiedzi mojego syna (4,5 roku) to mu
        to mówię wprost. dodając okrutnie, że nikt nie lubi wymądrzania się i
        nikt nie chce się z wymądrzającym kolegować. bo co inego umieć
        zripostować (to mogę docenić i na ogół doceniam, ba, sama mu podsuwam
        smakowite kąski językowe), a co innego non stop koncentrować na sobie
        uwagę opisanymi powyżej tekstami. a moje dziecię też miewa takie zapędy.

        więc nie do końca wiem, dlaczego autorka wątku nie porozmawia z córką
        mówiąc jej wprost, co jest problemem. dziecko tego po prostu nie wie,
        cieszy się biegłością wypowiedzi. należy mu wyjaśnić. jeśli nie
        przestanie, zacząć ignorować podobne ozdobniki i ich autorkę,
        wprowadzając zasadę "krótko i na temat". co nie znaczy, że czasem nie
        można się poprzekomarzać. ale nie bez przerwy, bo to męczące jak diabli.
        • sabinac-0 Re: pyskate dziecko 19.08.10, 14:12
          Obawiam sie, ze zbytnie tepienie "pyskowania" moze spowodowac, ze dziecko albo
          bedzie niesmialym przymulem, albo bedzie ostrzyc sobie jezor soczyscie
          obsmarowywujac bliznich za plecami. smile

          Co do "wymadrzania sie" - zwlaszcza dziewczynkom czesto sie wpaja, ze udawanie
          glupszej niz sie jest to wielka cnota skromnosci.
          Potem wielkie zdziwienie, gdy wyksztalcone, madre kobiety zachowuja sie jakby
          chcialy przekazac "jestem mala kobietka o malym rozumku".
    • lolinka2 Re: pyskate dziecko 19.08.10, 20:44
      moja córka takimi tekstami strzelała i strzela (obecnie 8.5 roku).
      Wymagaliśmy od zawsze:
      - szacunku dla drugiego człowieka (więc słyszała: młoda, hamuj
      język, naprzeciwko człowiek stoi! - a ponieważ inteligencji nie
      szło jej nigdy odmówić, rozumiała w lot o co chodzi)
      - posłuszeństwa w "grubszych sprawach" (ogólnie rzecz biorąc tych
      związanych z bezpieczeństwem szeroko rozumianym) - i tu na teksty
      "psyklo mi paniusiu..." słyszała "mi tes jest psyklo, ale nie mas
      wybolu"

      A w reszcie kwestii (tych pomniejszych) - swoboda. Granice ma,
      przypominane konsekwentnie. Trzyma się ich, daje skorygować.

      Wychowanie zdolnego dziecka jest trudne, ale możliwe. Poszukaj w
      poradni psychologiczno pedagogicznej, właściwej dla przedszkola
      córki lub twojego miejsca zamieszkania, powinni mieć warsztaty dla
      rodziców dzieci zdolnych. Tam pewnie ci podpowiedzą jak ustanawiać
      zasady obowiązujące w domu, jak je komunikować i jak się ich
      trzymać.


      A na bieżące potrzeby - bardzo mądrych rodziców, którzy doradzą,
      spotkasz tutaj
      • kanga_roo Re: pyskate dziecko 20.08.10, 10:42
        dokłądnei tak, jak napisała lolinka, trzeba ustalić granice. w
        omawianym przypadku odniosłam wrażenie, że nie mówimy o dziecku, które
        jest błyskotliwe, inteligentne i ma cięty język, tylko o dziecku które
        jest w swej manierze wypowiedzi po prostu upierdliwe. od napomnienia
        nie stanie się od razu nieśmiałym przmułem, jak sugerowała koleżanka
        powyżej. natomiast jeśli jej się nie uświadomi, że jest ciężkostrawna,
        może taka pozostać na zawsze. znam jeden dorosły egzemplarz tego typu -
        niestety, co z tego, że wygadana, skoro niezbyt mądra. tyle, że
        przekonana głęboko o swej bystrości, więc pewnie żyje jej się dobrze.
        • misiaczekmoj Re: pyskate dziecko 20.08.10, 17:09
          Przetlumaczylam pewien tekst, bardzo ciekawy a jak tlumaczylam to zrozumialam jeszcze bardziej jego glebie.
          Tlumaczenie moze troche chaotyczne ,ale moze bedzie dobrze zrozumiane.

          Dziecko nigdy nie umiera w nas.To nie jest tak ze dziecko w nas umiera ,gdy stajemy sie dorosli.Wszystko kim byles jest ciagle w Tobie i pozostaje do ostatniego oddechu Twojego.
          Spoleczenstwo boi sie niepowaznych ludzi.Niepowazni ludzie nie beda materialistamiani, nie beda chcieli rzadzic (polityka)nikim .Wola raczej cieszyc sie istnieniem , ale cieszenie sie istnieniem nie przynosi prestizu , nie da wladzy i nie zaspokoi ego .
          Sawolnosc dziecieca ma daleko do ego.Kiedy bawisz sie z dzieckiem Twoje ego znika ,zobaczysz ze stajesz sie dzieckiem tez na te chwile. Nie tylko ty ,ale kazdy moze tego doswiadzczyc jesli chce.
          Poniewaz dziecko w Tobie zostalo zablokowane ,to zablokujesz i Ty swoje dzieci.Nikt nie pozwala dzieciom skakac, spiewac , krzyczec .Moze cos sie popsuc , ciuchy moga sie zmoczyc w deszcz a kiedy im sie zabierze te male radosci , swawolnosc i wartosci duchowe ulegaja zniszczoniu.
          Posluszne dziecko jest chwalone przez rodzicow, prze nauczycieli a swawolne dziecko karane.Jego swawolnosc moze byc calkowicie niekrzywdzaca ,ale jest ukarany poniewaz potencjalnie jest niebezpieczenstwo buntu. Jezeli dziecko wychowa sie w pelnej wolnosci i swawoli wychowa sie na buntownika.Nie zostanie nikogo niewolnikiem , nie latwo go bedzie namowic na wojsko by krzywdzic innych albo krzywdzic siebie.
          Maly buntownik stanie sie mlodziencem buntownikiem .Wtedy nie zmusisz go do malzenstwa, do niektorej pracy ani nie zmusisz go do spelmniania oczekiwan rodzicow.
          Ten buntownik bedzie chodzil wlasnymi drogami.Bedzie zyl po swojemu a nie jak sobie inni zycza.
          Buntownik jest postwa naturalna.Posluszne dziecko jest prawie martwe, choc rodzicce sa bardzo zadowoleni poniewaz jest pod kontrola.
          Czlowiek jest dziwnie chory, chce kontrolowac innych ludzi a przy tym ego sie rozwija, jestes ktos wyjatkowy i jednoczesnie chcesz byc sam kontrolowany, bo w ten sposob migasz sie od odpowiedzialnosci
          Z tego powodu swawolnosc jest zniszczona od samego poczatkui ,ludzie obawaiaja sie swojej wlasnej swawolnosci,boja sie "utraty kontroli"
          • scher Re: pyskate dziecko 21.08.10, 07:04
            misiaczekmoj napisała (poprawiłem ortografy):

            CytatJezeli dziecko wychowa sie w pelnej wolnosci i swawoli wychowa
            sie na buntownika. Nie zostanie nikogo niewolnikiem, nielatwo go
            bedzie namowic na wojsko by krzywdzic innych albo krzywdzic siebie.
            Maly buntownik stanie sie mlodziencem buntownikiem. Wtedy nie zmusisz
            go do malzenstwa, do niektorej pracy ani nie zmusisz go do
            spelmniania oczekiwan rodzicow.
            Ten buntownik bedzie chodzil wlasnymi drogami. Bedzie zyl po swojemu
            a nie jak sobie inni zycza.
            Buntownik jest postwa naturalna. Posluszne dziecko jest prawie
            martwe

            Dawno nie czytałem tak idiotycznego tekstu. Postmodernizm w postaci
            wyabstrahowanej. Wolność = anarchia. Bez małżeństwa, bez pracy, bez
            spełniania oczekiwań rodziców i społeczeństwa.

            Michael Winterhoff "Mali tyrani":

            "Sara jest córką Luizy, ogromnie dumnej ze swojej latorośli. W
            wychowaniu dziecka pani Luiza kierowała się od początku jedną
            określoną dewizą – Sara powinna wyrosnąć na osobę niezależną, na
            indywidualistkę niepozwalającą innym ludziom narzucać sobie ich
            zdania.
            W związku z tym każdy przejaw autonomicznego zachowania dziewczynki
            zawsze spotykał się z pełnym poparciem matki: już w wieku
            przedszkolnym Sara sama decydowała o tym, w co się ubierze, a także
            kiedy i co będzie jadła. Podobnym zasadom podlegał również wybór
            towarzyszy zabaw – jeśli jakieś dziecko nie znalazło uznania w oczach
            malej, nie było ponownie zapraszane.
            Jeśli zaś dziewczynka miała przestrzegać jakiejś zasady obowiązującej
            w domu, ustalano ją wspólnie z dzieckiem, omawiając wszystko bardzo
            drobiazgowo.
            Również w szkole Sara jest bardzo niezależna, jednak wynikające z
            tego sytuacje wcale nie napawają pani Luizy dumą z córki. Dziewczynka
            odmawia często odrabiania pracy domowej; z równie wielką ochotą unika
            ćwiczeń gry na skrzypcach, mimo że lekcje te były jej własnym
            pomysłem.
            Matka Sary jest zrozpaczona – nie rozumie, dlaczego córka reaguje
            złością na prośbę odrobienia lekcji lub poćwiczenia na instrumencie.
            Dziewczynka krzyczy wtedy na matkę, niekiedy przechodzi nawet do
            rękoczynów, bije i kopie. Do częstych reakcji na sytuacje konfliktowe
            należy również rzucanie przedmiotami – a zwłaszcza tymi, które pani
            Luiza szczególnie lubi. Każda próba nakłonienia córki do czegokolwiek
            napotyka a jej opór.
            Powyższy przypadek daje odpowiedź na pytanie, co się wydarzy, gdy
            rodzice pomylą pożądaną samodzielność dziecka z pozostawieniem go bez
            żadnych zasad regulujących codzienne postępowanie.
            Sara nie przywykła, aby ktoś mówił jej, co jest dobre, a co złe, co
            powinna robić, a czego nie – rodzice uważali, że w ten właśnie
            sposób, zgody z duchem pedagogiki antyautorytarnej, uda im się
            wesprzeć proces jak najwcześniejszego wykształcenia w dziecku w pełni
            autonomicznej osobowości. Nie zastanowili się jednak, czy Sara w
            ogóle jest zdolna samodzielnie dokonać odkrycia, że ponosi
            odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale również za innych ludzi i
            że dopiero respektowanie cudzych potrzeb oraz cudzej własności uczyni
            z niej prawdziwego człowieka.
            […]dziewczynka nie zdaje sobie sprawy z faktu, że samodzielność nie
            ma nic wspólnego z dążeniem do samookreślenia się w myśl zasady „po
            trupach do celu”. Od początku wmawiając dziecku, że jest w stanie
            samo podejmować wszystkie ważne życiowe decyzje, rodzice pozbawili je
            możliwości poddania się obcemu kierownictwu, a tym samym nie
            pozwolili mu doświadczyć, jak to jest, gdy trzeba działać w grupie.”
            • mama303 Re: pyskate dziecko 21.08.10, 09:12
              Bardzo ciekawy i mądry tekst.
              Ale my tu popadamy w pewne skrajności. Ta "pyskatość" i gadulstwo
              dziecka wcale nie świadczy o tym że ona jest anarchistką. Musi sobie
              poprostu pokomentować, wymądrzyć się i tyle. Matka sama pisze że nie
              ma problemów z egzekwowaniem poleceń tylko z komentarzami do
              wszystkiego.
              Mam bardzo podobny egzemplarz w domu z "niewyparzonym" dziobem ale
              to nie znaczy że ona rządzi w naszym domu. Ta jej pyskatośc to jak
              dla mnie zaleta chociaż bywa trudne przegadanie jej. To że dla mnie
              jako matki sprawia to trudnośc nie znaczy że mam to w dziecku
              tłamsić. Przez tę pyskatość ona wiele razy poradziłą sobie w
              trudnych sytuacjach, w których inne ułożone i grzeczne dzieci by
              były zagubione lub zrozpaczone.
              We wszystkim trzeba znaleźć złoty środek
    • historybka Re: pyskate dziecko 02.09.10, 17:19
      Powtórzę jeszcze raz - bohaterka tego wątku ma 4 lata. Próbuje określić swoją tożsamość i na ile można nagiąć zasady. Nasza rola (rodziców), to uświadomić dziecku kiedy przegina, ale w taki sposób, żeby nie zniechęcić go do poznawania swojej osobowości.
      • ognista998 Re: pyskate dziecko 05.09.10, 12:59
        ale to ma swoje plusy. niedługo pójdzie do przedszkola i nie da sobie w kaszę
        dmuchaćwink noo...a poza tym po kimś musiała tą cechę odziedziczyć i wygląda na
        to, że uczeń przerósł mistrzawink możesz spróbować kontrolować ten "żywioł" i
        zagiąć ją jakimś tekstem albo nie dopuścić do sytuacji by za bardzo się
        rozpyskowała. może by coś uzyskać od niej trzeba "zejść do jej poziomu" i nie
        dać jej odczuć ,że denerwują się jej pyskówki. bo jak dziecko zobaczy że matkę
        zatka - poczuje się silnijesze i będzie dalej pyskowała coraz bardziej i
        przekraczała kolejne granice
    • carmelaxxx Re: pyskate dziecko 29.09.10, 14:47
      ja rozumiem ze ci ciezko ale mozesz byc dumna bo jak na 4 latke to wyslawia sie swietnie ! Niestety pozostaje ci pracowac z corka na temat co i do kogo mozna mowic. Musi wiedziec ze tak moze do dzieci ale do doroslych juz nie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja