Kolega w klasie "z gatunku upierdliwych"

23.03.04, 12:51
Po pierwsze przepraszam za niecenzuralny tytuł, ale jest to cytat
wychowawczyni mojego syna ze świetlicy...

A teraz do rzeczy: kolega mojego syna (2-ga klasa podstawowa), jest dzieckiem
lubiącym dokuczć, prowokować i jątrzyć. Jest bardzo nielubiany, co jeszcze
bardziej go nakręca, i powoduje to istną spiralę jakiś ciągłych, awantur i
sprzeczek, szarpanin itp. Nie obchodziłoby mnie to specjalnie, ale
zachowanie tego chłopca ma negatywne skutki bardzo wymierne. Mój syn w
szarpaninie z nim wylądował na lodzie, musieliśmy jeździc do szpitala na
ostry dyżur, no i ma bliznę na policzku chyba do końca życia, co jakiś czas
przychodzi do dom z obszarpanym ubraniem albo zabłoconym w jakimś ponad
normalnym stopniu, ciągle ma jakieś siniaki i zadrapania, a w każdym tego
typu nieszczęściu i incydencie jest zamieszany ów kolega. Przy okazji w
świetlicy zapytałam się pani jak to jest czy rzeczywiście to jest tak że ten
chłopak tak prowokuje (no bo mój syn mógł trochę pokonfabulować), i zaczepia
no i nauczycielka tak właśnie mi powiedziała "tak bo Krzysio nalezy do dzieci
z gatunku upierdliwych". Prowokuje wszystkich a dzieci go nie znoszą i go
unikają, a on wtedy staje się agresywny fizycznie. Podobno były próby
nawiązania kontaktu z rodzicami chłopca ale jak powiedziała Pani, oni
(ojciec) są specyficzni i nie widzą problemu, uważają że to inne dzieci robią
krzywdę. Nie jest to raczej przypadek ADHD, bo chłopiec jest bardzo powolny,
raczej nie nerwowy tylko właśnie taki "upierdliwy".

Ja powiem szczerze trochę dosyć mam tego, aby moje dziecko było ciągle
poszarpywane, czy w inny sposób uczestniczyło w jakiś takich awanturach (on
oczywiście bierze w nich udział jak to chlopak w tym wieku, ale bierze udział
bo jak jest atakowany to się broni). Rozmawialam już z tym chłopcem 2 razy i
zapowiedziałam aby się trzymał 10 m z daleka od mojego syna (i na odwrót), no
ale to nie daje jakoś rezultatów,

Co powinnam zrobić ?
    • mamaestery Re: Kolega w klasie "z gatunku upierdliwych" 23.03.04, 13:06
      i chyba rezultatow nie da,b chlopiec nie zdaje sobie sprawy ze swojego
      problemu, a jezeli nawet dostrzega ze jest inny nie bedzie umial sam sobie z
      tym poradzic!
      przede wszystkim pole do popisu ma pedagog szkolny, on powinien przeprowadzic
      rozmowe z rodzicami,a wychowawczyni powinna to dopilnowac,wszyscy rodzice
      uczniow z klasy twojego syna powinni za zebraniu zabrac glos i zdecydowanie
      zarzadac aby cos w tym kierunku zrobiono !!!!
      u mojej siostry w szkole ,dokladnie w jej klasie byl podobny "przypadek" i
      wlasnie w ten sposob rozwiazano sprawe,,,
      pozdrawiam
      • agatka_s Re: Kolega w klasie "z gatunku upierdliwych" 23.03.04, 13:25
        Tylko,że ja nie wiem czy inni rodzice w klasie też mają taki problem ? (Ja mam)
        Od czego więc Twoim zdaniem powinnam zacząć ? Od rozmowy z wychowawczynią ? Z
        tego co ja rozumiem problem jest główniw w czasie pobytu w świetlicy, bo
        dzieciaki są bardziej pozostawione same sobie i szaleją no i wtedy dochodzi do
        takich incydentów. W czasie lekcji nic specjalnie złego się nie dzieje, bo
        dzieci są pod kontrolą i nauczycielka nad nimi panuje.

        Nie chciałabym też zaczynać jakiejś krucjaty wobec tego chłopca (on nawet
        potrafi być sympatyczny, ale chyba ma jakieś problemy emocjonalne, bo jest jak
        to powiedziałaś "inny", no ale fakt faktem, że te ciągłe "a bo to Krzysiek..."
        już mnie trochę denerwuje. No i nie wiem co zrobić, przejść nad następną
        rozdartą nogawką do porządku dziennego, czy jednak coś zrobić ???
    • izunia6 Re: Kolega w klasie "z gatunku upierdliwych" 23.03.04, 13:36
      Niestety prawie w każdej klasie taki osobnik się znajdzie. Najgorsze jest to, że
      rodzice tych dzieci, są z tego samego gatunku i udają, że nie rozumieją problemu
      i tylko w ten sposób nie pozwalaja pomóc dziecku. W radykalnych sytuacjach
      szkoła doprowadza do przeniesienia dziecka, co niczego nie zmienia, bo w
      następnej szkole sytuacja sie powtarza, a do twojej klasy dołącza nowy osobnik,
      który został również przeniesiony itd i tak w kółko. Ja wyznaję zasadę, że
      wszystkie dzieci są nasze i trzeba swoje uodpornic na takie typy, ale
      niewątpliwie nie jest to łatwe
      • ewa2233 Re: Kolega w klasie "z gatunku upierdliwych" 24.03.04, 13:05
        U mojego syna w klasie był podobny przypadek.
        Tyle, że kolega był agresywny wobec wielu dzieci oraz - łagodnie mówiąc -
        nieprzyjemny wobec nauczycieli.
        Ciągle ktoś z rodziców przychodził w sprawie swego dziecka,
        które zostało pobite, popchnięte itp.
        Chłopiec "za karę' był wzywany do dyrektora,
        ale absolutnie nic sobie z tego nie robił.
        Na wywiadówki przychodziła mama i komentarzem
        np. złych ocen było: "dostanie w domu".
        Myślę, że dziecko wyniosło taki "model" rozwiązywania konfliktów" z domu
        i współpraca z rodzicami nie przyniosłaby efektów.
        Zdarzyło się nawet, że w wyniku nawarstwienia się skarg, wychowawczyni zwołała
        zebranie tylko w sprawie tego chłopca, ale podobno matka była o to zła,
        że "prywatne sprawy" się wywleka.
        Zaprotestowaliśmy, bo jeśli dzieci są przez chłopaka straszone,popychane
        i bite, to przestało być to sprawą prywatną.
        Mimo dwukrotnie danej "ostatniej szansy" chłopak się nie poprawił
        i przeniesiono go do równoległej klasy.
        Przynajmniej na początku nie było już z jego strony takiej agresji.
        Teraz nie słyszałam o nowych ekscesach, a klasy sąsiadują ze sobą.
        Więc może jednak przeniesienie coś dało?
        Osobiście jestem za tym, by trudne sprawy wyjaśniać.
        Jeśli to dotyczy spraw w szkole - najpierw z wychowawcą klasy,
        później z rodzicami dziecka.
        Rozmowy ze "sprawcą" wydają mi się "jałowe",
        bo na pewno puści "gadanie" mimo uszu.
        Nie zostawiaj agresji samej sobie.
        Twoje dziecko może sobie nie poradzić, a musi wiedzieć, że na rodzica można
        liczyć.
        Trudno powiedzieć "oddaj", ale nie można pozwolić na ciągłe "lanie".
        Ze swoim synem rozmawialiśmy o "obronie koniecznej"
        i wyznaczyliśmy główne punkty:
        - nie oddawaj okularnikom,
        - nie zaczynaj się,
        - gdy cię ktoś wkurzy lepiej odejdź,
        - trzymaj się z daleka od tych, co zaczepiają,
        - zgłaszaj pani gdy nie dajesz sobie rady z kimś kto bije
        (nie mylić ze skarżeniem!)
        - ale nie daj się komuś, kto atakuje i nie ma szansy na wyjaśnienia.

        Kiedyś syn wrócił ze szkoły z podrapaną twarzą i podartym polarem.
        Okazało się, że chłopak z młodszej klasy ciągle na niego "poluje" na przerwach
        i się "rzuca" na niego.
        W końcu po serii "uników" syn mu przyłożył. I był spokój.
        Po jakimś tygodniu wrócił bardzo zadowolony i mówi:
        Wiesz, spotkałem Krystiana, tego co mi podarł polar. Stał z wujkiem pod sklepem
        i jego wujek mnie zaczepił, dlaczego biję Krystiana!?
        A ja na to (wskazując na blizny po zadrapaniach na twarzy) a TO KTO mi zrobił?
        Krystian! I jeszcze podarł mi polar!
        I na tym dyskusja i sprawa z Krystianem się zamknęła.

        Życzę, żebyś i Ty znalazła rozwiązanie w tej "agresywnej" sprawie.
        • agatka_s Re: Kolega w klasie "z gatunku upierdliwych" 24.03.04, 14:37
          Problem z Krzysiem jest taki, ze to nie jest dziecko agresywne w klasycznym
          tego słowa znaczeniu. Nie bije, nie atakuje w łobuzerski sposób. Raczej
          drażni, przezywa, wykłóca się i zachowuje sie tak jakby chciał aby to jego
          zaatakowano i zawsze wynikiem tego prowokuje jakieś akcje (a potem ryczy).
          Wiadomo u chłopaków niewiele potrzeba aby coś się zaczęło... gdyby to był
          dzieciak agresywny to bym się nie zastanawiała tylko od razu załatwiała
          sprawę. Tu jest trochę delikatniej, dzieciak potrafi być miły, można z nim
          pogadać (wiem bo na Wigilii klasowej siedziałam koło niego) i nie jest to
          klasyczny przypadek łobuza. No ale fakt faktem że mój syn jest zawsze trochę
          poszkodowany (on nie jest aniołkiem, ale akurat nie miewa konfliktów z
          kolegami, jak rozrabia to raczej tak ogólnie, no i jak mówi że to nie on zaczął
          to ja mu wierze).

          No nic w niedzielę idę z klasą mojego syna do filharmonii, więc przy okazji
          pogadam z wychowawczynią, może coś sie wyjaśni.

          Wielkie dzięki za dobre słowa.
          • mamaestery Re: Kolega w klasie "z gatunku upierdliwych" 27.03.04, 12:01
            jestem pewna ze takie dziecko,ktore ma klopoty ze soba,ze swoimi emocjami nie
            wolno zostawic samemu,a szkola jest tez po to , moze przede wszystkim po to aby
            pomoc rodzicom ksztaltowac dziecko,i to nie jest sztuka jezeli dziecko
            jest "ulozone" czy bezproblemowe tylko pole do popisy wychowawca,pedagog w
            szkole(po to jest!!)ma wtedy gdy dziecko jest tzn "trudne"
            dlaczego nikt nie zdaje sobie sprawy ze z takiego zagubionego dziecka moze
            wyrosnac dorosly z powaznymi problemami!dlatego zdecydowanie jestem za tym aby
            omawiac sprawe!a juz nie rozumie co ma pomoc przeniesienie dziecka do innej
            klasy??jako kara?czy zamkniecie ust rodzicom i poczekanie az w klasie obok za
            jakis czas podniesie sie szum?.....
            pozdrawiam
    • nelka12 Re: do agatkas w innej sprawie 27.03.04, 00:30
      napisałam do Ciebie na priva. Czy doszła wiadomość?

      A jak było w Filharmonii? Pogadałaś z nauczycielką?

      Nelka
      • agatka_s Re: do agatkas w innej sprawie 27.03.04, 17:11
        Nie na żaden z moich adresów nie doszedł mail od ciebie. Napisz na
        agatka_s@yahoo.com

        Do filharmonii idziemy dopiero jutro, opowiem o rozmowie (no chyba że nie
        będzie okazji pogadać, albo bedzie niezrecznie), tak czy owak doniosę.
    • wwww_www_ww_w Re: Kolega w klasie "z gatunku upierdliwych" 26.07.04, 13:04
      Twój syn sam sobie powinien poradzić! Jak mu pomorzesz, to stanie się mniej
      samodzielny!
      • hankam Re: Kolega w klasie "z gatunku upierdliwych" 27.07.04, 14:42
        "Pomozesz" pisze sie przez z z kropka!
Pełna wersja