ina7791
20.08.10, 09:37
witam mam pytanie, bo ja juz sama nie wiem czy mi się coś wydaje,
czy czepialska jestem, czy coś faktycznie jest nie tak?
otóz sprawa dotyczy córki mojego partnera, kóra za dwa miesiące
skończy 10- lat. mieszka z mamą. Co drugi weekend czas spędza z
tatą, a w wakacje dodatkowo ok tygodnia.
Nie powiem że martwią mnie te spotkania- a może nie tyle spotkania
co ich jakość. Wydaje mi sięże tata cały czas traktuje ją jak 5
letnie dziecko...
To co moim zdaniem nie jest normalne dla tego wieku to brak
zachamowań i wstydu - tata cały czas kąpie córkę! poza tym Ona kapie
się z plastikowymi zabawkami- konikami, pieskami, etc...Rozmawia
nimi, skacze, bawi się jak dzidziuś.
Nie potrafi sama dobrać ubrań, obojętna jest kolorystyka i fason,
stare czy nowe, obojętne jej czy ubiera brudne, pogniecione czy
czyste. Nie czesze włosów, z brudną buzią i w brudnym od zabawy
ubraniu mogłaby wyjść gdziekolwiek i nie odczuwalaby dyskomfortu.
Bawi się zazwyczaj zwierzątkami i jak zwierze biega na czterech
łapkach.
Tata czyta jej bajki do snu. Targuje się o wszystko o to że trzeba
zjeść, umyćsię, ubrać, uczesać.
Obserwuję tą dziewczynkę od czterech lat i jej zachowanie ani zabawy
nie uległy żadnej zmianie. Cały czas są takie same.
jest wiele rzeczy które mnie martwią i na które wpływu nie mam. Np.
pora posiłków: wszyscy jemy obiad czy kolację oprócz Paulinki, ona
będzie jadła kiedy będzie miała ochotę.
Wiem że nie będę miala wpływu na wiele spraw i zachowan które wpaja
jej matka- ale ja uważam że podczas wizyt u nas tata powinien
egzekwować poprawne zachowania- jak to ze nie śpimy w kitku i opasce
na glowie, ale czeszemy włosy przed snem, że myjemy ręce przed
posiłkami, przed snem taka duża dziewczyna może poczytać sama
książkę, że kąpie się samodzielnie, że je z nami wspólnie posiłki -
a jeżeli nie ma na to ochoty to przynajmniej uczestniczy w nich,
siedząc z nami przy wspólnym stole.
rozmawiam z nią i proszę o poprawne zachowanie, kiedy zwraca siędo
mnie monosylabami, albo odpowiada wręcz nieuprzejmie to mówię jej że
sprawia mi przykrość, że jestem dla niej miła i odzywam się do niej
dobrze i oczekuję wzajemności. Przygotowuję do jedzenia to co
najbardziej lubi, zachęcam ją- ale czasem po prostu ręce mi opadają
i ryczeć się chce bo ona robi i tak to co chce
Mój partner twierdzi że nie będzie jej wychowywał podczas krótkich
dwu- trzy dniowych wizyt u nas - ponieważ chce żeby dobrze kojarzyła
te kontakty- ale ona jest po prostu rozpuszczona, robi co chce i
podczas jej wizyt nic mi się nie chce, im bardziej się dla niej
staram tym bardziej boli mnie to ze ona nie szanuje ani taty ani
nikogo innego- rządzi tym domem i wszystko jest pod jej dyktando.