Same wychowujecie zboczencow...

24.03.04, 05:21
Takie wlasnie slowa uslyszalam od mojej koleznaki gdy weszlysmy na temat
karmienia piersia mojego 17 miesiecznego syna. Stwierdzila, ze robie mu
krzywde i mamuski dlugo karmiace same wychowuja zboczencow.
Mam dosc jej krytyki i wszystkich w okol, ktorzy nie akceptuja
takiego "zachowania"(jak to ladnie nazwala). Nigdy nie karmilam w
publicznosci, bo nie lubie i jakos udalo mi sie tego unikac. Wiec nie wiem o
co ludziom chodzi. Bardzo mnie urazilo to co ona powiedziala, bo wydawalo mi
sie, ze lubi i mnie i moje dziecko, ale wyglada na to, ze niestety tak nie
jest.
Sama karmila swoja coreczke tylko przez dwa miesiace bo stwierdzila, ze nie
ma na to wiecej ochoty. Uszanowalam jej decyzje i nie probowalam jej nawet
przekonywac do dalszego karmienia. Uwazalam, ze zdaje sobie sprawe z tego co
robi i wiedzialam, ze sie uparla i nie lubi karmic, wiec tak bylo lepiej.
Nie spodziewalam sie jednak takiego policzka.
Nie wiem jak do takiego wniosku doszla i co chciala tym osiagnac, ale jest mi
bardzo przykro, wiec chyba osiagnela co chciala.
Co Wy o tym sadzicie?
    • domali Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 08:24
      Myślę, że w ogóle nie powinnaś sobie brać do serca tego, co ona powiedziała.
      Może tylko powiedz, to co tu napisałaś: że ty uszanowałaś jej decyzję, więc
      niech i ona się tym samym odwdzięczy.
      • anecia73 Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 08:34
        sama karmiłam do 15 m-cy co prawda tylko w nocy ale nigdy nie usłyszłam takich
        słów. Jakaś dziwna ta koleżanka jak mogła tak powiedzieć, to jest wasza i tylko
        wyłącznie wasza decyzja i o ile nie przeszkadza ci to karmienie to trzymaj tak.
      • gosia.mama.wojtusia Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 16:43
        a ja Ci zazdroszczę ze możesz tyle karmić,sama karmiłąm tylko 7 mies,chcialam
        bardzo przynajmniej do rokusadkolezanką się nie przejmuj co za bzdura,ja
        uwielbiam widok karmiacych mam nawet w miejschach publicznych i nigdy mi przez
        mysl nie przeszło ze ktos to moze traktowac jak coś nieprzyzwoitego,skandal po
        prostu,nie słuchaja takich bzdetów,karm ile tylko mozeszsmile

        Wojtuś
        • 1jagienka Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 13:08
          Bardzo podziwiam mamy, które mogą i chcą długo karmić. Ja karmiłam swojego
          misiaczka t miesięcy bo niestety nie przybierał na wadze i ulewał hektolitrami.
          Odstawienia nawet nie odczuł. Teraz ma 2,7 i z czułością i lubością wspominam
          czasy, jak leżeliśmy w łóżku i "jedliśmy"
          A tą uroczą przyjaciółeczką się nie przejmuj, pewnie chce się usprawiedliwić
          sama przed sobą
    • aetas Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 09:02
      Oj_Igo,
      fakt, że Twojej koleżance takie skojarzenia (karmienie dziecka długo piersią –
      wszczepianie zboczenia) przychodzą do głowy, świadczyć może o tym, że ona sama
      ma z tą sferą jakieś problemy. Normalnemu człowiekowi nie przyszłoby
      prawdopodobnie do głowy coś takiego wiązać z czymś takim. No, dziwna jakaś
      jest, mówiąc oględnie. Szkoda, że za Twoją tolerancję (nie komentowałaś tego,
      ile czasu karmiła córeczkę) odwdzięczyła Ci się takim oświadczeniem. Wyobrażam
      sobie , jak musiało Ci być przykro.
      Pozdrawiam
      gosia
    • lola211 Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 09:49
      No nie, taka kolezanke to ty sobie odpusc.17 mies. to jeszcze wiek dopuszczalny.
      Czytalam natomiast o kobiecie, ktora karmila 8 letniego syna(!), za co miala
      sprawe w sadzie o molestowanie dziecka, w USA sie to działo.
      Niektore jak widac nie wiedza kiedy przestac.A własciwie jaka jest bezpieczna
      granica wiekowa?

      • martaurb Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 10:28
        Lola, dobre pytanie - jaka jest bezpieczna granica wiekowa???

        Mysle, ze karmienie to indywidualna sprawa kazdej matki - ja nie bylam karmiona
        piersia w ogole (moja mama nie mogla bo byla po operacji nowotworu piersi) i
        zyje i mam sie dobrze, mam kolezanki ktore karmia dwuletnie dzieci - dlaczego
        nie jesli im z tym dobrze?, sama chcialabym tak od 5-6 miesiaca powoli zaczac
        odstawiac od piersi, ale jesli potrwa to dluzej to nie ma sprawy, jesli okaze
        sie ze nie udaje nam sie z karmieniem (malenstwo ma sie lada moment urodzic,
        wiec jeszcze nie wiadomo), to tez nie bede plakac i robic sobie wyrzutow!
        I NIKOMU nic do tego!!!!
    • ppjw Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 10:43
      dobre, dobre smile Sama karmiłam zaledwie miesiąc, nie mogłam dłużej, ale nie
      pomyślałabym, że można długim karmieniem "wyhodować" zboczeńca smile. Zazdroszczę
      tym, które miały mozliwość długiego karmienia. Przepraszam, ale nie mogę sie
      powstrzymać od uśmieszku....
      Generalnie Twoja "koleżanka" ma chyba coś z łokciem?
      pozdrawiam, Paulina
    • moler1 Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 17:42
      smile)))))))))
      Ubawiło mnie to smile)))
      Jako przedstawiciel męskiej części uczestników rozmów na forum, chciałbym
      powiedzieć, że byłem jako niemowle karmiony piersią i muszę powiedzieć, że
      teraz jestem wielkim fanem kobiecych piersi smile))
      Dodam również, iż piersi karmiących Mam są wyjątkowo piękne (tak jak same ich
      właścicielki).
      Nie wydaje mi się, aby moje poglądy dotyczące walorów estetycznych części
      ciała, o której mówimy świadczyły o moim zboczeniu smile))))))))
      Bardzo miło wspominam okres, kiedy moja żona karmiła naszą pociechę smile

      Pozdrawiam
      • aetas Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 18:26
        moler1 napisał:

        > smile)))))))))
        > Ubawiło mnie to smile)))
        > Jako przedstawiciel męskiej części uczestników rozmów na forum, chciałbym
        > powiedzieć, że byłem jako niemowle karmiony piersią i muszę powiedzieć, że
        > teraz jestem wielkim fanem kobiecych piersi smile))
        > Dodam również, iż piersi karmiących Mam są wyjątkowo piękne (tak jak same ich
        > właścicielki).
        > Nie wydaje mi się, aby moje poglądy dotyczące walorów estetycznych części
        > ciała, o której mówimy świadczyły o moim zboczeniu smile))))))))
        > Bardzo miło wspominam okres, kiedy moja żona karmiła naszą pociechę smile
        >
        No, nareszcie męski głos w dyskusji, zdrowe podejście i wiadomości z pierwszej
        ręki!wink))) W końcu kiedyś się te chłopaki tego uczą, interesowanie sie
        kobiecymi piersiami (u faceta) jest jak najbardziej niezboczonewink)))
        Pozdrawiam cieplutko
        gosia
        • gusia29 Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 19:36
          Czesc oj_igo, skad ja to znam smile. Tez niedawno uslyszalam takie stwierdzenie i
          to od mojej przyjaciolki. Wiem jak sie poczulas bo mnie to tez zdolowalo.
          Tyle tylko, ze moja przyjaciolka nie ma jeszcze dzieci, choc pracuja nad tym
          (hi hi) wiec staram sie tego do serca nie brac. Dodam, ze ja mlodego karmie
          juz dwa lata (he he).
          Moja rada miej to gdzies, moze kolezanka ma wyrzuty sumienia, ze odstawila
          dziecko tak wczesnie i probuje sobie poprawic humor dowalajac Tobie.
          Tak dlugo jak mozesz i masz ochote karmic - rob to. Innym nic do tego.
          Bardzo sie ciesze, ze tyle mam i tatus sie odezwalo, bo sama sie zaczelam nad
          tym zastanawiac (slyszac to trzeci lub czwarty raz), ale widze, ze ignorujac
          jej uwagi mialam racje.
          Trzymaj sie,
          Gusia
          • motyl_nocny Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 22:01
            To ja bede piąty raz, 2lata dziecko to nie niemowle by wisialo przy cycku.Ma
            wszystkie zeby, biega, je jak dorosly człowiek i jeszcze do piersi sie dostawia?
            To lekka przesada choc w porownaniu z ta co karmila osmiolatka to
            rzeczywiscie "normalka".Tyle czasu to powinny w Afryce karmic, bo tam maja
            problem z pozywieniem ale nie w cywilizowanym kraju.Piers jest dla niemowląt a
            nie dla kilkulatków, przesada i tyle.


            • domali Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 09:03
              A ja uważam, że niema niczego złego w karmieniu dwulatka. Ośmiolatka owszem,
              ale nie dwulatka. Gdybym mogła, to i swoje synka karmiłabym tyle czasu.
              • motyl_nocny Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 10:54
                A dlaczego osmiolatka juz nie? W koncu argument tu podawany jest taki, ze jesli
                matka i dziecko chce, to nikomu nic do tego.Tak wiec skoro 8-latek nadal bedzie
                chcial ssac cycka, a mamusia takze, to dlaczego nie? Na pewno jego matka byla
                przekonana o slusznosci swojego postepowania.
                Wedlug mnie matki ktore karmia kilkulatków, dzieci mówiące, biegajace, jadajace
                normalne pokarmy,z pelnym zestawem zebow to te ktore swoje dzieci chca jak
                najdluzej traktowac jak uzaleznione od nich malenstwa.Poza tym jak musza
                wygladac te piersi dojone prze pare lat.
                Gdzies nizej mama pisze ze karmi 4-latka , dla mnie to juz perwersja.
                • domali Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 10:57
                  Owszem, 4 lata to też moim zdnaiem przesada. Natomist dwa jeszcze nie. Nie
                  jestem zwolenniczką ufania w 100% specjalistom, ale jest opinia, że do 2 lat
                  można bez oporów karmić. Chociazby po to, zeby zmniejszyć ryzyko chociażby
                  skazy białkowej.
                  Mówisz, ze czemu nie ośmiolatek. To tak, jakby mówic o noszeniu pieluchy.
                  2-latek czy nawet 3-latek może być. 5-latek w nocy też. Ale nie 8.
                  • motyl_nocny Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 11:21
                    Potrzeba zakladanie pieluch nie zalezy raczej od woli matki, tylko koniecznosci.
                    Przedłuzanie karmienia wynika z woli matki,to takie przyjemne posłuzyc za
                    pocieszyciela dla dziecka, jest sie niezastąpioną.Bo ani tato ani babcia cycka
                    nie dadza. Dziecko ma to od zawsze wiec uwaza ze to całkowicie normalne,
                    rytuał, przyzwyczajenie.Piszesz ze 4 lata to według ciebie za duzo, ale
                    przeciez inne uwazaja ze to cos oczywistego jak przedszkolak ciagnie cyca, bo
                    chyba nie chodzi o zaspokojenie głodu? I spróbuj powiedziec ze to nienormalne.
                    Dlugie karmienie mozna uzasadnic brakiem pozywienia, wtedy jest to warunek
                    przezycia dziecka, w innym przypadku to potrzeba emocjonalna matki, nie dziecka.

                    • domali Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 12:42
                      motyl_nocny napisała:

                      > Potrzeba zakladanie pieluch nie zalezy raczej od woli matki, tylko
                      koniecznosci.

                      Do pewngo momentu owszem. Potem praktycznie wszystko zależy od rodziców.

                      > Przedłuzanie karmienia wynika z woli matki,to takie przyjemne posłuzyc za
                      > pocieszyciela dla dziecka, jest sie niezastąpioną.Bo ani tato ani babcia
                      cycka
                      > nie dadza. Dziecko ma to od zawsze wiec uwaza ze to całkowicie normalne,
                      > rytuał, przyzwyczajenie.

                      No nei wiem. To chyba podchodzi już pod toksyczną miłość. Moja mama karmiła
                      moją siostrę prawie trzy lata, co nie oznaczało całkowitego jej uzależnienia od
                      mama (emocjonalnego).
                      Piszesz ze 4 lata to według ciebie za duzo, ale
                      > przeciez inne uwazaja ze to cos oczywistego jak przedszkolak ciagnie cyca,
                      bo
                      > chyba nie chodzi o zaspokojenie głodu?

                      Ja moge pisac tylko o wyłącznie o tym, jakie jest moje zdanie. Ale wiesz,
                      uważam, że jest to tylko i wyłącznie decyzja matki ( i dziecka). I nam, jako
                      osobom postronnym nic do tego.

                      I spróbuj powiedziec ze to nienormalne.
                      > Dlugie karmienie mozna uzasadnic brakiem pozywienia, wtedy jest to warunek
                      > przezycia dziecka, w innym przypadku to potrzeba emocjonalna matki, nie
                      dziecka.

                      No ja myslę jdnak, ze bardziej dziecka. Matce łatwiej zrezygnować z karmienia,
                      niż dziecku się od niego odzwyczaić.
                      >
                      • motyl_nocny Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 16:07
                        > No ja myslę jdnak, ze bardziej dziecka. Matce łatwiej zrezygnować z
                        karmienia,
                        > niż dziecku się od niego odzwyczaić.

                        Dla chcacego nic trudnego.To jak z butelka czy smoczkiem, im dziecko starsze
                        tym bardziej przeciw zmianom sie buntuje.
                        • hankam Re: Same wychowujecie zboczencow... 27.07.04, 22:08
                          Sfruwaj, motylu...
                    • kuku-007 Re: Do motyla nocnego... 03.05.04, 19:51
                      Zgadzam sie z Toba w zupełności. Karmienie piersią ma służyć wyżywieniu dziecka
                      a nie uzależnianiu go od siebie czy kompensowaniu przez mamę jakichś swoich
                      potrzeb. Ileż razy słyszę od mam dwu- i wiecej latków: no przydałoby się juz
                      odstawic, ale tak to lubimy (my!). Często odstawienie od piersi jest problemem
                      mamy, a nie dziecka (ze wszystkimi zębami i chęcią samodzielnego poznawania
                      świata0. Poza tym - mama karmiąca piersią dwulatka - widok, pardon, niesmaczny.
                      Karmienia piesią tak duzych dzieci pewnie nie nazwałabym hodowaniem zboczeńców,
                      ale psychicznym skrzywianiem dziecka - na pewno.
                • ma.pi Re: Same wychowujecie zboczencow... 26.03.04, 14:57
                  motyl_nocny napisała:


                  >
                  .Poza tym jak musza
                  > wygladac te piersi dojone prze pare lat.
                  > Gdzies nizej mama pisze ze karmi 4-latka , dla mnie to juz perwersja.


                  He, he, he, moge Cie zapewnic, ze wygladaja super, jak ktos nie wierzy to moge
                  zaprezentowac. Przed karmieniem nie mialam takich ladnych jak po.

                  Pozdr.
                • dziubulek111 Re: Same wychowujecie zboczencow... 31.03.04, 08:28
                  Cześć.

                  Ja jestem z tych, które karmiły długo (nie do dwóch lat, ale prawie). Mój
                  maluch z pewnością nie należał do mało samodzielnych (opinia otoczenia). Z
                  okresu końcówki karmienia są zdjęcia, na których sam zakłada wielkie górskie
                  buciory, pomaga w rozstawianiu namiotu. W tym czasie pojechaliśmy na 3 tygodnie
                  na wędrowne namiotowe 'wczasy' w górach. Dziś Wojtek jest jednym z najbardziej
                  samodzielnych dzieci w swojej grupie żłobkowej (tak, tak, nie jest do mnie
                  przyssany cały dzień, a znosi to świetnie), sam je, rozbiera się i częściowo
                  ubiera, wycina, maluje, rysuje, zjeżdża na zjeżdżalni, nawiązuje kontakty z
                  dziećmi, sam sprząta itd. Ta samodzielność wykształcała się niezależnie od
                  cycania. Jedyna oznaka młodego wieku to pieluchy (jego samodzielna decyzja -
                  odmowa siusiania do nocnika!).

                  Odstawianie przeszło bezproblemowo, bo był na to gotów i on, i ja. Karmiłam go
                  długo, bo to dobrze dla jego rozwoju, zapobiega skazie białkowej i chroni przed
                  chorobami (do zakończenia cycania nie znaliśmy problemu chorób).

                  Dwulatek jeszcze może sobie pocycać, jak sądzę.

                  T.
    • mamanatali Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 21:44
      Oj_iga,olej tą koleżankę!To twoja sprawa i już.Ja małą karmię już 14 miesięcy i
      uwagi zaczyna mieć do mnie moja babcia,że niby to juz przesada,tyle
      karmić.Kłótnia była na całego.Babcia się trochę przymknęła.Nie pozwólmy sobie
      narzucić czyjegoś zdania.To nasze dzieci,nasze mleko,nasze pogryzione brodawki
      i wara wszystkim od tego!!!!
      • mamaoli Re: Same wychowujecie zboczencow... 24.03.04, 22:53
        Kochana! Bardzo Ci zazdroszcze, ze wciaz karmisz swoje dziecko (a moje dziecko
        zazdrosci jeszcze bardziej twojemu, hi, hi). Ja musialam odstawic moja Olcie
        jak miala 11 m-cy, bo bylam w zagrozonej ciazy (lekarz powiedzial, ze karmienie
        powoduje dodatkowo skurcze macicy). W lipcu urodze drugiego dzidziusia i jezeli
        Olcia bedzie chciala to bede karmic ja nadal. Uwazam, ze skoro do drugiego, a
        nawet trzeciego roku zycia dziecku nie nalezy dawac mleka krowiego, to mleko
        matki jest lepsze od sztucznych mieszanek. Co do twojej kolezanki, to jest
        naprawde zabawna - skad ona bierze takie teorie??? Pozdrawiam.
        • alicjagrabowska Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 01:14
          oj coś mi się zdaje że ta koleżanka ma problem...jeśli karmienie piersią jest
          dla niej zboczone to no cóż..chyba coś z jej psychiką nie tak.ja karmię
          trzylatka i widzę jeszcze bardziej zgorszone miny.nie rozumiem,moje dziecko
          traktuje moje piersi bardzo naturalnie dlaczego więc skoro ono tego potrzebuje
          mam mu je zabierać??tylko dlatego że jakiś zboczeniec coś sobie dziwnego
          wyobrazi?dlatego zgadzam się ze zdaniem pana molera(tym razemsmile)))że cycowanie
          w przyszłości może wyjść dziecku tylko na plus..Ala
          • alicjagrabowska Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 01:39
            aha przeczytałam teraz-pytacie do kiedy-mój mały chyba jest na finiszu bo tylko
            do spania bierze cysia i czasem jak np mocno się uderzy.ale myślę że 3,5 roku
            do 4ech najdalej-wtedy dziecko jest wystarczaqjąco dojrzałe i nie
            potrzebuje.tak sądzę.ala
            • oj_iga Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 05:40
              Bardzo dziekuje za wsparcie. Juz mi troche lepiej, bo tez zaczelam sie z tego
              smiac. Dziekuje za wypowiedz "cycowego fachowca - molera" bardzo pomoglo.
              Gusia29 moze uda nam sie zapoznac Twoja "przyjaciolke" z moja ex "koleznaka" i
              moze zaloza sobie klub wzajemnej adoracji i nienawisci do karmiacych.wink
              Alicjagrabowska - tak trzymac, nie mysle, zebym karmila synka do trzeciego roku
              zycia (chociaz sie nie zarzekam), ale zazdroszcze Ci, ze nie robisz sobie nic z
              presji otoczenia (bo mysle, ze tez sie z tym spotykasz).
              Jeszcze raz bardzo dziekuje za zyczliwosc.

              • slma Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 07:31
                Chciałem powiedzieć, ze my też myśleliśmy, ze synek nigdy nie przestanie
                ciągnać cycusia, a on ładnie, z bardzo niewielkim tłumaczeniem z naszej strony
                przestał ciągnac...po ukonczeniu 21 miesięcy życia....Więc trzymaj sie zdrowo,
                masz dużo czasu jeszcze....Aha, nasza przyjaciółka karmiła swoją córke 3 lata i
                2 miesiące i jej córka wyrosła za zdrową i mądrą dziewczynkę, wię cieszy mnie,
                że nie bierzesz sobie do serca tych nielicznych dziwnych opinii o negatywnych
                skutkach długiego karmienia piersią. Życzę powodzenia i...wytrwałosci Sławek
                • ewa2233 Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 08:52
                  Czy jest zboczeniem jedzenie w miejscach publicznych?
                  Czasami tak!
                  Wystarczy spojrzeć jak niektóre osoby spożywają np. kurczaki z keczupem,
                  albo ogomne buły, z których albo coś wycieka, albo wypada.

                  A Ty?
                  Nie dość, że i tak w miejscach publicznych nie karmisz piersią ,
                  to w dodatku synek dostaje SŁODKIE MLECZKO !!!
                  Czy można nazwać picie mleka - zboczeniem ??? !!! wink
            • viera70 Re: Same wychowujecie zboczencow... 26.03.04, 14:44
              alicjagrabowska napisała:

              > aha przeczytałam teraz-pytacie do kiedy-mój mały chyba jest na finiszu bo
              tylko
              >
              > do spania bierze cysia i czasem jak np mocno się uderzy.ale myślę że 3,5 roku
              > do 4ech najdalej-wtedy dziecko jest wystarczaqjąco dojrzałe i nie
              > potrzebuje.tak sądzę.ala


              smile A jak okaże się, że dziecko nie będzie jeszcze dojrzałe i
              będzie "potrzebowało" ciągnąć cyca do 8 roku życia, to oczywiście dostanie...smile
              Wybacz mi, naturalnie masz prawo karmić swoje dziecko nawet do matury, jak Wam
              będzie to odpowiadać, ale uważam, że mamy tutaj do czynienia z patologią.
    • monika.zdz Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 10:07
      Ja sądzę ,że nie powinnaś sie przejmować słowami znajomej- może była po
      kielichu i nie wiedziała co mówi albo nawąchała się kleju i tym bardziej. Nie
      jestem jakąś szczególną zwolenniczką karmienia piersią chociaż swoje dziecko
      tak karmiłam. Od karmienia piersią dzieci nie stają się zboczeńcami, a głupcy w
      rodzaju omawianej koleżanki się nie rodzą tylko się ich sieje. Nie warto ich
      słuchać.
    • odalie no tia-do Motyla głównie 25.03.04, 12:49
      Oj_igo:

      Twoja koleżanka widocznie nie do końca czuje się dobrze ze swoją decyzją, skoro
      musi utwierdzać sie w przekonaniu, że zrobiła dobrze - i to Twoim kosztem.

      To jej zdanie to wierutna bzdura, taki kolejny mały podły przesąd.

      Motylu_nocny:

      Karmienie dwulatka nie oznacza, że matka jest jedyną żywicielką dziecka - nie
      jest także jedyną pocieszycielką, ani jej cyc jedynym pocieszeniem.

      Dziecko dwuletnie zdecydowaną większosć składników odżywczych i witamim czerpie
      z pokarmów stałych (właściwie takich samych, jak dla osoby dorosłej) oraz
      odpowiednio dobranego mleka, czy to krowiego/koziego czy sojowego (preparatu
      bezbiałkowego, modyfikowanego czy produktów nabiałowych zawierających łatwiej
      przyswajalne białka czyli np. jogurtów).

      Dziecko dwuletnie potrafi pocieszyć sie i dojść do ładu z negatywnymi uczuciami
      samo, zadziwiająco skutecznie, przez pewnej pomocy opiekunów, i nie musi być to
      zawsze matka - a środkiem pomocy właściwie w tym wieku rzadko kiedy bywa pierś.
      Owszem, dwulatkowi dużo barkuje do opanowania emocji czy rozwiązywania
      problemów w sposób w pełni skuteczny.

      Ciekawe, skąd się Tobie Motylu wzięło przekonanie, że karmienie w trzecim roku
      życia oznacza uzależnienie dziecka od matki? Moje dziecko karmiła 26 miesiecy,
      a od zawsze była ona osóbką rezolutną i bardzo samodzielną, zarówno w
      czynnościach samoobsługowych, jak i w podejmowaniu decyzji czy braniu
      odpowiedzialności za swoje czyny albo też radzeniu sobie z emocjami - co
      świetnie widać teraz w przedszkolu. Owszem, jest bardzo silnie nastawiona na
      kontakty z innymi, dzielenie się i wspólną zabawę, jest bardzo społeczna.

      Obserwując długo karmione dzieci innych matek, mam podobne spostrzeżenia,
      oczywiście są i różnice, każde dziecko ma w końcu odmienny charakter. Nie
      zauważyłam maminsynków czy córeczek-mimozek.

      Jakie są według Ciebie powody, dla których matka karmi długo dziecko?

      Podam Tobie moje powody dla których dokarmiałam moje dziecko piersią do 26
      miesiąca życia:

      - moja alergia, alergia mojego faceta, alergia jego siostry, alergia mojego
      brata oraz moich kuzynów - do wyboru, do koloru - skaza białkowa, zmiany
      skórne, obrzęk Quinkego, pyłkowica, astma.

      Trochę tych powodów miałam, prawda?

      Dzięki odpowiednio prowadzonemu odżywianiu mojej córeczki (moja dieta na
      początku karmienia, ostroże wprowadzanie pokarmów, długie dokarmianie)
      uniknęliśmy alergii pokarmowych. Że nie wspomnę o braku infekcji, biegunek,
      kolek, przez cały ten okres.
      • motyl_nocny Re: no tia-do Motyla głównie 25.03.04, 16:13
        Ciekawe, skąd się Tobie Motylu wzięło przekonanie, że karmienie w trzecim roku
        życia oznacza uzależnienie dziecka od matki?

        Chodzi mi o uzaleznienie matki od karmienia a nie dziecka.Dla niektorych jest
        to tak wspaniale doznanie, ze chcialyby miec dziecko przy piersi jak najdłuzej,
        bo to takie "słodkie".Bez szkody dla dziecka mogłyby zrezygnowac, ale skoro
        sprawia im to przyjemnosc to po co?

        Wszystkie długokarmiace sa alergiczkami?
        Alergia jest uzasadnieniem, ale sporo matek nie ma z tym problemu i karmia
        latami.
    • anek.anek Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 15:33
      Ja skończyłam karienie, kiedy syn miał 1,1 roku. Nie chciałam go karmić dalej
      ze względów psychicznych. Nie wyobrażam sobie żebym miała karmić dwulatka- dla
      mnie to mały mężczyzna; mój synek (2,5)widuje mnie nago, ale na taką bliskoć
      już bym nie pozwoliła. Podobnie krepujący jest dla mnie widok obcej mamy w
      miejscu publicznym, karmiącej duże dziecko. ale nigdy nie wpadłoby mi do głowy
      żeby zwracać komuś uwagę. wszelkie negatywne uczucia są tylko moje i nie mam
      prawa nikogo karcić słowem za to że pojawiają się w mojej głowie.
      Mnie drażni np. moja siostrzenica (3,5 roku), która ma zwyczaj w sytuacjach
      stresowych przytulania się do mamy i wkładania jej ręki pod bluzkę żeby dotykać
      albo gołego brzucha albo piersi. Taki "uspokajacz". Rozumiem, ale razi mnie to
      (chyba dlatego że jest to robione również publicznie przy zupełnie obcych
      osobach).
      Co do "zboczeńców", to rozmiem, że psycholog mógłby się niepokoić gdyby
      chodziło o dziecko kilkuletnie, ale nie o 17-sto miesięczne! Nie przejmuj się i
      puść mimo uszu.
      • motyl_nocny Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 16:17
        > Ja skończyłam karienie, kiedy syn miał 1,1 roku. Nie chciałam go karmić dalej
        > ze względów psychicznych. Nie wyobrażam sobie żebym miała karmić dwulatka-
        dla
        > mnie to mały mężczyzna;

        Otóz to. Dziecko w tym wieku nie jest oseskiem, to rozumny maly czlowieczek, a
        nie dzidzius.Na szczescie nie mialam okazji widziec kilkulatka karmionego w
        mojej obecnosci.
        • mamajek1 Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 16:50
          Owszem- rozumny mały człowiek- ale czy na pewno na tyle rozumny, żeby zdawać
          sobie sprawę, że my- mamy, ich znajome, sąsiadki, babcie i wszyscy dorosli mamy
          świra na punkcie naszej seksualności ? Nie wydaje mi się aby dzieci iluśtam
          letnie dotykały matek w celach, które my sobie imaginujemy. To problem w naszej
          psychice- problem tzw. cywilizowanych społeczeństw, które ubzdurały sobie, że
          piersi matki są rzeczą nieprzyzwoitą! Chyba wszyscy powinniśmy sie popukać w
          czoło. Nie po raz pierwszy tzw. biały, CYWILIZOWANY człowiek uzurpuje sobie
          prawo do wszelkich mądrości na temat wszelki. Doświadczenia pokazują , że
          te "dzikie" ludy, żyjące zgodnie z naturą posiadają wiele mądrości, które
          czasem trzeba by przypomnieć i karmienie piersia przez długi czas jest jedną z
          nich. Już wiele razy nasza wymyślona kultura dostała po dupie od tych
          afrykańskich i innych dzikusow.

          Podobno długi czas tzw. uzależnienia wpływa wprost odwrotnie na samodzielność,
          pewnośc siebie i umiejętność radzenia sobie z ludźmi- im dłużej tym lepiej (co
          nie znaczy do lat 4 czy 8). Własnie ostanio czytałam raport nt jakichstam
          plemion. Zwykle karmią do ok 2 lat .

          Karmiące matki trzymajmy sztamę ! Mój ma 14 mcy i uwielbia cyconka.
    • saba76 Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 18:15
      Iga nieprzejmuj sie koleżanką.
      Ja co prawda niekarmiłam długo dzieci (mam 2 córki) ale uważam że odkrywanie
      ciała przed własnym dzieckiem nie prowadzi do zboczenia. Ja przy córkach
      ubieram sie może nie majtki ale stanik itp. Tak samo rozbieram sie i dzieci
      niewstydza sie miedzy sobą. Uważam że takie postępowanie własnie pozwala na
      zrozumienie ciała jako czegoś normalnego,a postępowanie odwrotne i brak reakcji
      rodziców na chęć poznawania przez dziecko ciała prowadzi do niezdrowych
      zachowań. Zabronione i nieznane kusi, a niemożnosć porozmawiania z rodzicami
      prowadzi do ukrywania sie z ciekawości i praktyk w ukryciu. POZDROWIENIA.
      • gusia29 Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 19:37
        Podoba mi sie wypowiedz anekanek, nie jest zwolenniczka karmienia dzieci
        wiekszych niz roczne, ale przynajmniej nikomu nie narzuca swojej woli w
        przeciwienstwie do motyla nocnego. Wiesz wydaje mi sie, ze karmiace mamy ponad
        roczniakow staja sie coraz silniejsze psychicznie przez takie posty jak Twoje.
        Nie wiem dlaczego chcesz nas prawie wieszac, ale zaczyna nam taka opinia zwisac.
        Dzieki.
        • motyl_nocny Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 20:13
          Nie musisz sie przejmowac moja opinia.Wyrazam swoje zdanie,to wszystko.
          Czytajac was autorka wątku nabierze przekonania, ze czyms najzwyklejszym pod
          słoncem jest karmienie kilkulatków.Otóz nie jest, w cywilizowanych warunkach to
          sport dla niektorych, nielicznych matek.Wiekszosc zachowuje umiar.
          I wcale nie chodzi o hodowle zboczenców.
          • alicjagrabowska Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 21:59
            wcale nie mam ochoty karmić mojego synka ale on sam chce wten sposób zasypiać i
            siłą mu piersi nie zabiorę widocznie nie jest dostatecznie dorosły do decyzji
            pozostawienia cyca.dla mnie "czymś najzwyklejszym"jest przystanie na potrzeby
            dziecka chociaż nie mam już siły a motylnocny robi jeszcze ze mnie kogoś
            niecywilizowanego.czuję się poniżona żałuję że wdałam się w dyskusję.ala
            ps.wogóle widzę że wszyscy mają w nosie potrzeby dziecka myślą tylko jakby tu
            oderwać od siebie te "bachory"i jeszcze się mądrzą obrażając innych.każde
            dziecko jest inne,niektóre dłużej potrzebuje inne krócej w zależności od
            psychicznej dojrzałości.a więc wara od "długo karmiących"!!!!!!!!!!!!!!!
            • anek.anek Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 22:24
              zgadzam się! Tak samo wara od dziewczyn, które w ógóle nie karmiły piersią, bo
              nie mają na to ochoty.
              Ja osobiście (powtórzę: karmiłam przeciętnie długo, bo 1,1 roku) wogóle nie
              widzę problemu w przypadku autorki wątku! To nie jst czterolatek tylko 17-sto
              miesięczny maluch. Ale też ja osobiście czuję się skrępowana widokiem mam
              karmiących takie duże dzieci. Oczywiście nie zwracam nikomu uwagi, bo to nie
              moja sprawa, ale podświadomie zaczynają mi się włączać sygnały o seksualności
              takiej sytuacji. Po prostu dziecko w tym wieku (swojego syna!) traktuję
              jak "dorosłe". Nie ma w tym chyba nic złego? Zresztą ta "lampka" w mojej głowie
              nie jest do końca świadmie zależna ode mnie.
              Gdyby sytuacja dotyczyła kilkuletniego dziecka, to na pewno byłby to problem, w
              szczególności jeśli dotyczyłoby to chłopca. Bo, chociaż jako matki i tak
              jesteśmy z reguły pierwszym obiektem zainteresowania seksualnego, to dla
              chłopca, który tę seksualność zaczyna odkrywać, nie widzę powodów żeby
              dostarczać mu jeszcze takich dodatkowych i niezdrowych bodźców w postaci
              karmienie - ale to oczywiście o dzieciakach 4-5 letnich.
            • anek.anek Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 22:30
              alu, i jeszcze jedno: piszesz, że wszyscy mają tutaj w nosie potrzeby dziecka.
              Jedna z najwazniejszych chyba spraw w "mądrym" wychowaniu i szczęśliwym
              dzieciństwie to umiejętność pozycjonowania potrzeb dziecka i rodzica. W tak
              intymnym i indywidualnym przypadku jakim jest karmienie piersią, to co będzie
              lepsze dla dziecka będzie tylko i wyłącznie decyzją matki. Jeśli matka nie ma
              ochoty na karmienie (powodów może być tysiące, nikt nie ma prawa oceniać) to
              POWINNA to karmienie zakończyć, bo, wybacz, nie ma nic gorszego właśnie jak
              matka, która karmi z przymusu "bo tak będie dobrze dla dziecka". Dla mnie
              karmienie było wspólną korzyścią i moją i dziecka, a kiedy zaczęłam odczuwać
              więcej przykrości i dlegliwości z tym związanych, po prostu odstawiłam od
              piersi, pomimo świadomości, że mój synek pewnie jeszcze z pół roku swobodnie by
              sobie pocmokał. ie wyobrażam sobie żebym miała go karmić z takiego przymusu! I
              nie ma w tym nic złego!
            • lola211 Re: Same wychowujecie zboczencow... 25.03.04, 23:51
              > wcale nie mam ochoty karmić mojego synka ale on sam chce wten sposób zasypiać
              i
              >
              > siłą mu piersi nie zabiorę widocznie nie jest dostatecznie dorosły do decyzji
              > pozostawienia cyca.dla mnie "czymś najzwyklejszym"jest przystanie na potrzeby
              > dziecka chociaż nie mam już siły

              Nie chce tu nikogo krytykowac,ale wydaje mi sie, ze to matka powinna wyznaczac
              niektore reguły.Dziecko chce,wiec ty sie temu poddajesz- dzieci lubia na
              przyklad ssac smoczki namietnie i gdyby im na to pozwolic to robiłyby to
              latami.Gryzaki nie sa w ogóle wskazane, a juz tym bardziej dla kilkulatków,
              wiec to matka powinna zadecydowac o wyrzuceniu smoczka, mimo ze dziecko bedzie
              protestowalo.
              Poza tym im dłuzej dziecko z czegos korzysta tym silniej sie
              przyzwyczaja.Roczne dziecko mozna odstawic od piersi natychmiast lub w pare
              dni, te starsze jest trudniej, dlatego warto czasem przemyslec, czy naprawde
              chcemy tego karmienia, czy raczej nie mamy siły z tym skonczyc.
              Dzieci karmione krócej niz kilka lat chowaja sie zdrowo, dobrze rozwijają,
              wyrzuty sumienia ze wzgledu na "krotki" okres karmienia sa calkowicie
              niepotrzebne.
              Inna sytuacja zachodzi gdy dziecko jest alergikiem, wtedy owszem, karmienie
              jest uzasadnione.
              Ale np. moja córka po odstawieniu piersi jadla malo przetworów mlecznych, bo
              ich nie cierpiała, zreszta wapn przyswajalny jest w warzywach i orzechach,
              mleko nie musi koniecznie byc w jadlospisie.Poza tym skoro dziecko jest
              alergiczne to zastanawiam sie, jak dlugo matka moze byc na diecie?To musi byc
              meczące, latami nie jesc wielu produktow bo dziecko one uczulaja(chyba ze i
              mama ma alergie na to).

              Ja tak jak anek.anek nie wyobrazam sobie karmic dziecka powyzej roku, nawet
              corki.


            • viera70 Re: Same wychowujecie zboczencow... 26.03.04, 14:52
              alicjagrabowska napisała:

              > wcale nie mam ochoty karmić mojego synka ale on sam chce wten sposób zasypiać
              i
              >
              > siłą mu piersi nie zabiorę widocznie nie jest dostatecznie dorosły do decyzji
              > pozostawienia cyca.dla mnie "czymś najzwyklejszym"jest przystanie na potrzeby
              > dziecka chociaż nie mam już siły

              taki przypadek jest już dość szczegółowo rozpracowany przez psychologów smile
              Jak Twoje dziecko będzie miało potrzeby otrzymania 3 zł na piwo, to Ty jako
              wzorowa matka oczywiście przystaniesz na potrzeby swojej pociechy smile



              a motylnocny robi jeszcze ze mnie kogoś
              > niecywilizowanego.

              jakoś inaczej zrozumiałam intencje nocnegomotyla.

              czuję się poniżona żałuję że wdałam się w dyskusję.ala
              > ps.wogóle widzę że wszyscy mają w nosie potrzeby dziecka myślą tylko jakby
              tu
              > oderwać od siebie te "bachory"i jeszcze się mądrzą obrażając innych.

              nie histeryzuj proszę, chyba sama nie wierzysz w to co tutaj wypisujesz smile

              każde
              > dziecko jest inne,niektóre dłużej potrzebuje inne krócej w zależności od
              > psychicznej dojrzałości.a więc wara od "długo karmiących"!!!!!!!!!!!!!!!

              Tak, każde dziecko jest inne i wiele zależy od psychicznej
              dojrzałości...rodziców również.
    • odalie taaak 25.03.04, 22:32
      Zgadzam się z opinią Mamajek (sorriii jeśli przekręciłam nicka smile )

      Trochę pokory i mniej tego europocentryzmu. Wiara w potęgę Białego Człowieka...
      no tak. Ja dziękuję. Wolę mieć szersze horyzonty.

      Kultura, cywilizacja... to coś więcej, niż wpasowanie się w struktury stada,
      powierzchowny blichtr. To siedzi wewnątrz. I karmienie w trzecim roku życia -
      niepopolarne w tym akurat kręgu kulturowym - tego nie odbierze.

      ........................

      A wiecie, drogie emamy, że w cywilizacji Zachodu na ten przykład uważano, że
      należy rugować z całą stanowczością wszelkie zwierzęce zachowania dziecka,
      takie jak obrzydliwe raczkowanie, wkładanie przedmiotów do ust... jeszcze w XIX
      wiek to sie ciągnęło, oj długo. To takie fe, takie fuj, takie nieintelektualne,
      nie po top człowiek ma dusze, aby łazić jak zwierzę po ziemi na czterech
      kończynach...

      Idąc tym tropem, oczywiście przefiltrowanym przez cywilizacyjny postęp (no,
      prawo do dzieciństwa i dziecko jako pojęcie zostały ostatecznie zaakceptowane)
      niektórym przeszkadza tak okropnie jawne i nie do zaprzeczenia podkreślenie
      macierzyństwa, jakim jest karmienie. No dobrze, niech mają niemowlęta, ale żeby
      te starsze...? Shocking, prawda? Bo się w głowie nie mieści, że to także
      równoprawny sposób na wyrażanie miłości matki i dziecka?

      Bo tak wracając do mojej osoby - owszem, zaczęłam karmić z powodu alergii,
      owszem była to przyczyna, dla której wyznaczyłam sobie karmienie zgodnie z
      zaleceniami WHO, ale nie robiłam tego z przymusu - wręcz przeciwnie. Przyznaję
      się, ja niegodna, nienowoczesna, nieeuropejska, na początku przeszłam małe
      piekiełko (poważne problemy z laktacją), ale z biegiem miesięcy i lat podobało
      mi się to cale karmienie/dokarmianie coraz bardziej. Bo i niemowlak nie
      podziękuje werbalnie, ewentualnie zamlaska, i dwulatek nie obgryzie brodawek...

      Dociekliwym wyjaśniam, że nie zmuszałam córki do popijania mojego mleka, nie
      narzucałam sie z tym, nie ograniczałam jej. Była to obopólna miła współpraca,
      jeden z wielu, aczkolwiek bardzo istotny, sposób na budowanie więzi, na
      wyrażanie uczuć.

      ...............

      Czy to tak trudno zrozumieć, że niektórym kobietom łatwo przychodzi akceptacja
      własnego ciała jako ciała matki, zaakceptowanie siebie jako właśnie samicy-
      ssaka, że są kobiety, które nie muszą bać się utraty tożsamości tylko dlatego,
      że pozwalają, aby ich ciało spełaniało biologiczną funkcję, a psychika
      poddawała się instynktowi?
      • ania.zalogowana Re: taaak 26.03.04, 09:51
        odalie napisała:


        >
        >
        > Dociekliwym wyjaśniam, że nie zmuszałam córki do popijania mojego mleka, nie
        > narzucałam sie z tym, nie ograniczałam jej. Była to obopólna miła współpraca,
        > jeden z wielu, aczkolwiek bardzo istotny, sposób na budowanie więzi, na
        > wyrażanie uczuć.
        >
        > ...............
        >
        > Czy to tak trudno zrozumieć, że niektórym kobietom łatwo przychodzi
        akceptacja
        > własnego ciała jako ciała matki, zaakceptowanie siebie jako właśnie samicy-
        > ssaka, że są kobiety, które nie muszą bać się utraty tożsamości tylko
        dlatego,
        > że pozwalają, aby ich ciało spełaniało biologiczną funkcję, a psychika
        > poddawała się instynktowi?

        odalie zgadzam się z Tobą w 100%
        Dodam jszcze że (moim zdaniem) twierdzenie, iz im starsze dziecko tym trudniej
        mu zrezygnować z piersi jest mitem. Moja córa sama odstawiła się od piersi jak
        miała 30 miesięcy. Poprostu pewnego wieczoru przed snem przytuliła się do mnie,
        a nie do piersi. Dzieci są różne i różne mają potrzeby. Jedne dłużej potrzebują
        tej formy bliskości, inne krócej a o sposobie i czasie jej zaspokajania
        decydują mamy, a innym nic do tego.
        PS Dlaczego czytając posty motyla_nocnego odnoszę wrażenie, że temat karmienia
        piersią zna tylko z teorii? (nie chodzi mi o długie karmienie, bo to jest
        oczywiste) Swoją drogą, ile potrzeba pychy, żeby uważać się za eksperta w
        sprawie o której guzik się wie...

        • anek.anek Re: taaak 26.03.04, 10:38
          >Swoją drogą, ile potrzeba pychy, żeby uważać się za eksperta w
          sprawie o której guzik się wie...>

          Wiesz, wydaje mi się, że w przypadku karmienia nikt NIKOGO nie ma prawa
          krytykować, a ekspertem jeśmy WYŁĄCZNIE w odniesieniu do własnych dzieci! Każde
          jest inne, każde ma własne potrzeby.
          Ale swoją drogą naprawdę jestem ciekawa czy tak samo długo karmiłybyście synów
          (bo jak na razie wszystkie dłuuugo karmiące matki tutaj się wypowiadające,
          piszą o córeczkach) - i nie jest to pytanie złośliwe...
          Mój syn, 2,5 latek zaczyna przejawiać zainteresowanie płciowością ludzi. Kiedy
          widzi mnie nago, wskazując na moje intymne części ciała pyta "co to?". chce
          dotykać moich piersi. Nie robię mu żadnej afery z tego powodu, staram się
          zachowywać naturalnie i spokojnie odpowiadam, ale zaczyna mnie to też trochę
          krępować. tym bardziej, że jednocześnie zdarza mu się doprowadzać do erekcji,
          czasem się zaczyna niewprawnie onanizować. Naturalny rozwój seksualny. Naprawdę
          nie chciałabym bym dla niego takim obiektem (choć na początku pewnie będę
          jedyną "kobietą w jego życiu") Wielokrotnie spotkałam się z twierdzeniem, że
          długie (dla mnie oznacza to powyżej 2-go roku) karmienie syna może spowodować u
          niego pewne zachwiania natury seksualnej. To jest oczywiście bardziej złożona
          sprawa i nie chodzi tylko o samo przystawianie do piersi, ale również o
          stosunek matki do tego karmienia. Dziewczyny, naprawdę wydaje mi sie, że inna
          sytuacja jest z córkami.
          • ania.zalogowana Re: taaak 26.03.04, 10:47
            anek.anek napisała:

            > Wiesz, wydaje mi się, że w przypadku karmienia nikt NIKOGO nie ma prawa
            > krytykować, a ekspertem jeśmy WYŁĄCZNIE w odniesieniu do własnych dzieci!
            Każde
            >
            > jest inne, każde ma własne potrzeby.
            > Ale swoją drogą naprawdę jestem ciekawa czy tak samo długo karmiłybyście
            synów
          • ania.zalogowana Re: taaak 26.03.04, 11:24
            anek.anek napisała:

            > >Swoją drogą, ile potrzeba pychy, żeby uważać się za eksperta w
            > sprawie o której guzik się wie...>

            Przepraszam, poniosło mnie trochę z powodu napastliwego tonu wypowiedzi
            nocnego_motyla...

            > Wiesz, wydaje mi się, że w przypadku karmienia nikt NIKOGO nie ma prawa
            > krytykować, a ekspertem jeśmy WYŁĄCZNIE w odniesieniu do własnych dzieci!
            Każde jest inne, każde ma własne potrzeby.

            Przecież to samo napisałam...

            > Ale swoją drogą naprawdę jestem ciekawa czy tak samo długo karmiłybyście
            synów

            Mój syn ma 22 miesiące i nadal go karmię piersią - nie widzę w tym nic złego.
            Nie zauważyłam również żeby kontakt z piersią go podniecał (szczerze mówiąc
            nigdy nie przyszło by mi do głowy, ze dziecko (nieważne syn czy córka) może
            ssanie piersi traktować inaczej niż, jak poprostu, ssanie piersi (konteksty
            seksualne rodzą się w głowach dorosłych)
            A to, że ssie rzadziej niż np. miesiąc temu świadczy o tym, że im jest starszy
            tym mniej tego potrzebuje...
            Pozdrawiam Mamy karmiące i niekarmiące Ania
          • umasumak Re: taaak 19.07.04, 00:00
            anek.anek napisała:

            > >Swoją drogą, ile potrzeba pychy, żeby uważać się za eksperta w
            > sprawie o której guzik się wie...>
            >
            > Wiesz, wydaje mi się, że w przypadku karmienia nikt NIKOGO nie ma prawa
            > krytykować, a ekspertem jeśmy WYŁĄCZNIE w odniesieniu do własnych dzieci!
            Każde
            >
            > jest inne, każde ma własne potrzeby.
            > Ale swoją drogą naprawdę jestem ciekawa czy tak samo długo karmiłybyście
            synów
            >
            > (bo jak na razie wszystkie dłuuugo karmiące matki tutaj się wypowiadające,
            > piszą o córeczkach) - i nie jest to pytanie złośliwe...
            > Mój syn, 2,5 latek zaczyna przejawiać zainteresowanie płciowością ludzi.
            Kiedy
            > widzi mnie nago, wskazując na moje intymne części ciała pyta "co to?". chce
            > dotykać moich piersi. Nie robię mu żadnej afery z tego powodu, staram się
            > zachowywać naturalnie i spokojnie odpowiadam, ale zaczyna mnie to też trochę
            > krępować. tym bardziej, że jednocześnie zdarza mu się doprowadzać do erekcji,
            > czasem się zaczyna niewprawnie onanizować. Naturalny rozwój seksualny.
            Naprawdę
            >
            > nie chciałabym bym dla niego takim obiektem (choć na początku pewnie będę
            > jedyną "kobietą w jego życiu") Wielokrotnie spotkałam się z twierdzeniem, że
            > długie (dla mnie oznacza to powyżej 2-go roku) karmienie syna może spowodować
            u
            >
            > niego pewne zachwiania natury seksualnej. To jest oczywiście bardziej złożona
            > sprawa i nie chodzi tylko o samo przystawianie do piersi, ale również o
            > stosunek matki do tego karmienia. Dziewczyny, naprawdę wydaje mi sie, że inna
            > sytuacja jest z córkami.

            Co za wierutna bzdura! Idąc tokiem takiego myślenia można by mieć obawy że
            matka długo karmiąca piersią córkę może spowodować u niej skłonności
            homoseksualne.
            • dyrgosia Re: taaak 19.07.04, 22:51
              Ja wychowuję już trzeciego zboczeńca, najstarszy ma już dziewczynę, w jego
              wieku to na pewno zboczenie...
              średni skończył ciągnąć cyca jak poszedł do przedszkola....
              najmłodszy jest uzależniony od piersi...
              chyba będę się doktoryzować z tematu : wpływ karmienia piersią chłopców na ich
              zboczenia.
        • motyl_nocny Re: taaak 26.03.04, 11:50
          Mam dziecko, ktore karmilam rok, dlatego tez pozwolilam sobie zabrac głos.
          Mam inne zdanie i je prezentuje, tak jak i wy swoje.Moja intencja bylo
          wprowadzenie równowagi w tym watku, bo jak jeden maz wszystkie piszecie tu
          (oprocz anek.anek) o karmieniu sporych juz dzieci jako czyms calkowicie
          normalnym, nawet te, ktore karmienie zakonczyly w pare miesiecy.Znam sporo
          matek i moze jedna by sie znalazła, wiekszosc rzeczywiscie nie podaza za
          instynktem i nie traktuje siebie jak samicy(jak ktos tu o tym pisal).

          Autorka watku kontynuując karmienie i tak sporego juz dziecka bedzie musiala
          sie liczyc z niezbyt przychylnym odbiorem społecznym, jesli czuje sie na silach
          prosze bardzo.Niech tylko ma swiadomosc ze dla wiekszosci jest to co nieco
          pokrecone, delikatnie mówiac.
          • domali Re: taaak 26.03.04, 11:56
            No tak, odbiór społeczny powinien być podstawoą naszych działań...
            Ja też karmiłam rok, a przestałam, bo nie mogłam karmić dłużej z powodów
            organizacyjnych.
            Ale gdybym mogłą, karmiłąbym jeszcze rok i miałabym pewność, że nie robię
            dziecku krzywdy.
          • mami7 Re: taaak 26.03.04, 21:06
            Dla jakiej takiej równowagi popieram stanowisko Motyla.
            Mój synek ma teraz 2 lata i 8 miesięcy, na piersi był do ukończenia roku.
            Nie wyobrażam sobie karmienia dwulatka nie wspominając już o starszych dzieciach, na szczęscie nie miałam nigdy okazji tego oglądać.
            Swoją drogą, co przeawia na korzyść długiego karmienia piersią?

            Pozdrawiam
      • judytak Re: taaak 26.03.04, 14:00
        odalie napisała:

        > No dobrze, niech mają niemowlęta, ale żeby
        > te starsze...? Shocking, prawda? Bo się w głowie nie mieści, że to także
        > równoprawny sposób na wyrażanie miłości matki i dziecka?
        >
        > Czy to tak trudno zrozumieć, że niektórym kobietom łatwo przychodzi
        akceptacja
        > własnego ciała jako ciała matki, zaakceptowanie siebie jako właśnie samicy-
        > ssaka, że są kobiety, które nie muszą bać się utraty tożsamości tylko
        dlatego,
        > że pozwalają, aby ich ciało spełaniało biologiczną funkcję, a psychika
        > poddawała się instynktowi?
        >
        uważam, że jestem nadzwyczajnie "wytworem natury"
        zawsze przeczytam wszystkie poradniki, zalecenia itp., a i tak zawsze robię to,
        co mi instynkty wskazują
        jem to, co mi się chce
        śpię, kiedy jestem śpiąca
        krzyknę na dziecko, kiedy mi się chce, albo nawet dam klapsa (jak robią psy czy
        tygrysy)

        i nie mam żadnego problemu z akceptacją własnego ciała jako ciała matki

        ale kiedy moje dziecko zaczyna chodzić i mówić, moje instynkty matki-ssaka
        podpowiadają mi, żeby uczyć dziecko "polować" czy "zbierać owoce", czyli uczyć
        samodzielności, a nie, żeby karmić dalej piersią

        pozdrawiam
        Judyta

        P.S. można się domyślać, że dzieci w plemionach afrykańskich, lekko
        niedożywione, bez szczepień ochronnych, przez większość dnia przywiązane do
        pleców matki chustą, zaczynają chodzić i mówić kilka miesięcy później, stąd też
        zmiana "rozkazu instynktów" następuje później - oczywiście to jest gdybanie,
        jakim gdybaniem jest też to, że plemiona te karmią piersią przez dwa lata z
        nakazu instynktu, a nie z nakazu kulturowego
        J.



        • mamajek1 Re: taaak 26.03.04, 19:28
          Ktoś napisał:

          P.S. można się domyślać, że dzieci w plemionach afrykańskich, lekko
          > niedożywione, bez szczepień ochronnych, przez większość dnia przywiązane do
          > pleców matki chustą, zaczynają chodzić i mówić kilka miesięcy później, stąd
          też
          >
          > zmiana "rozkazu instynktów" następuje później - oczywiście to jest gdybanie,
          > jakim gdybaniem jest też to, że plemiona te karmią piersią przez dwa lata z
          > nakazu instynktu, a nie z nakazu kulturowego
          > J.
          >

          I to podobno nie jest prawda ! Tego oczywiście nie poprę tu nazwiskami, ale tak
          jak czytałam raport o karmieniu w plemionach tak wpadł mi w ręce również opis
          badań przeprowadzonych w związku z noszeniem dzieci w chustach, ciasno
          zapakowanych przez cały dzień. Nasi cywilizowani badacze przypuszczali właśnie,
          iż dzieci te są mniej sprawne i później zaczynają chodzić, okazało się jednak,
          że to nieprawda, nie maja wad stóp ani żadnych innych opóźnień. Nie pamietam co
          pisali o mowie, ale wydaje mi się, że w innych kulturach matki potrafią całymi
          dniami np.śpiewać swoim dzieciom, albo uczestniczą z matkami w pracach, podczas
          których słuchają jak rozmawaiją dorośli i w ten sposób przyswajają język.
          W książce "naucz swoje dziecko myśleć i czuć" jest wymienione plemię, którego
          członkowie potrafią super czysto śpiewać, podobno bierze sie to właśnie stąd iż
          śpiew jest dla ich kultury czymś codziennym i naturalnym i słyszą go właściwie
          od poczęcia i dlatego nie zatracają właściwego małym dzieciom słuchu
          absolutnego.

          Myślę, że ludzie żyjący z dala od wielkich miast, nie tylko ci "lekko
          niedożywieni" o wiele bardziej i łatwiej potrafią odczuwać ten naturalny
          instynkt, tworzą mniej sztucznych nakazów i zakazów, praw pisanych i
          niepisanych.
          Ciekawa jestem czy w ich kulturach są np zaburzenia ze wzwodem, orgazmem,
          oziębłość itp. Może ktoś czytał jakiś raport ? Bo ja chyba poszukam
          .

          Pozdrawiam wszystkie mamy, każda ma prawo wyboru.
          • gusia29 Re: troche tolerancji 26.03.04, 20:46
            Z tego co czytam zadna z mam (weteranek he he) nie wiesza psow na mamach, ktore
            karmily swoje dzieci do roku lub krocej. Niestety w druga strone to jakos nie
            dziala. Dla tych mam, ktore mysla, ze karmienie ponad roczniaka jest czyms
            niedobrym, nienaturalnym po prostu fe, mam dobra wiadomosc. Wedlug Waszych
            wzrocow zrobilyscie to co dla Waszych dzieci najlepsze. Przestalyscie karmic
            wtedy, kiedy chcialyscie. Swietnie. Weteranki tez mowia, ze super sprawa, bo
            Wasza. My chcemy karmic dluzej, uwazamy, ze jest to dobre dla Naszych dzieci i
            tez powinnyscie byc bardziej tolerancyjne. Bynajmniej nie chcemy Was werbowac
            do dluzszego karmienia. Kazdy robi to co uwaza za sluszne.
            Nie widze tez powodu atakow na Alicje, bo karmi czterolatka, Jej dziecko, Jej
            sprawa i nie mysle, ze robi zle. Mam znajoma, ktora tez karmila czterolatka i
            chlopczyk zdrowy, swietnie sie rozwija nie widze zadnego uzaleznienia od mamy.
            Ona sama powiedziala mi, ze zaluje, ze swoje dwie starsze corki karmila tak
            krotko bo tylko po 18 miesiecy - presja otoczenia.

            Alicjo bardzo sie ciesze, ze sie odezwalas, bo mimo tego, ze wiekszosc z nas
            karmi dzieciaki krocej niz Ty to Twoja opinia jest cenna. Dzieki.
            • motyl_nocny Re: troche tolerancji 26.03.04, 21:57
              Wystarczy poczytac posty na forum o karmieniu by wyrobic sobie opinie, jak
              bardzo szczesliwe sa matki długokarmiace dzieci.Głowny powód ich zmartwien, to
              jak w miare bezbolesnie odstawic ssaka od piersi,bo mają juz dosyc, ale miekną
              i brak im konsekwencji.
              A tu próbujecie przekonywac o komfortowej sytuacji, własnym wyborze.
              Usprawiedliwiacie sie potrzebami dziecka, jego zdrowiem , a tak naprawde to w
              wiekszosci przypadków chodzi o brak stanowczosci i uleganie dziecku.


              • mami7 Re: troche tolerancji 26.03.04, 22:15
                motyl_nocny napisała:

                > ...
                > Usprawiedliwiacie sie potrzebami dziecka, jego zdrowiem , a tak naprawde to w
                > wiekszosci przypadków chodzi o brak stanowczosci i uleganie dziecku.

                No właśnie, może przy okazji dowiem się jakie dziecko ma z tego korzyści?

                Pozdrawiam
                • motyl_nocny Re: troche tolerancji 26.03.04, 22:58
                  Głowny argument to zminimalizowanie ryzyka skazy bialkowej.Ale wcale nie jest
                  to gwarancja, ze dziecko miec jej nie bedzie.
                  Innych argumentow nie znajduje.
              • alicjagrabowska Re: troche tolerancji 26.03.04, 22:16
                "ulegam"potrzebom dziecka tak jak nie zawsze chce mi się z nim bawić tak nie
                zawsze chce mi się go karmić i nie będę tego zmieniać bo bardziej od siebie
                kocham swoje dziecko i przestańcie się tak na mnie wpieniać ja się tylko
                wypowiadam!znam mnóstwo matek karmiących 3latki i uważam że to właśnie końcówka
                (co zresztą obserwuję też u swojego dziecka)Aha mój syn dopiero za 2m-ce
                skończy 3latka i myślę że na pewno w ciągu paru(3ech 4ech)miesięcy przestanie
                bo ssie coraz rzadziej.I uważam że jestem dojrzałą matką bo nie robię sobie
                dobrze, tylko dziecku!!dziękuję za ciepłe słowa tych którzy są po mojej stronie
                i po stronie swoich dzieci a zwłaszcza ich potrzeb!alalalalasmile))))))
                • motyl_nocny Re: troche tolerancji 26.03.04, 22:51
                  A wszystkie karmiace krocej nie dbaja o potrzeby własnych dzieci.W koncu
                  zaprzestanie karmienia w wiekszosci przypadków jest wynikiem decyzji matki, a
                  nie wyboru dziecka.Są niedojrzale, bo biorą pod uwage takze wlasne potrzeby,
                  nie poswiecajac sie wbrew sobie.
                  To samo mozna napisac o matkach ktore wbrew własnym dzieciom chca spac osobno,
                  bez nich.Pewnie sa niedojrzale, bo ponad zdanie malucha cenia sobie wygode i
                  mozliwosc wyspania sie we wlasnym łozku.
                  Ja ciebie nie atakuje, zeby jasnosc byla, tylko w ogóle nie trafia do mnie ta
                  argumentacja.Rodzic powinien ustalac reguly , a nie dziecko.Jakos nie wierze w
                  te tabuny długokarmiacych matek, chyba ze nalezy sie do jakiegos stowarzyszenia
                  propagujacego dlugoterminowe karmienie.Wsrod karmiacych to naprawde rzadkosc.


                  • palemka66 Re: troche tolerancji 27.03.04, 00:29
                    Nie posuwajac sie do stwierdzenia ze matki dlugokarmiace chowaja zboczencow,
                    motyl nocny insynuuje, ze albo karmia dlugo bo nie potrafia ustalac regul, albo
                    robia to, by w nienaturalny i przesadny sposob zwiazac dziecko ze soba (moze
                    jeszce nie zboczenie, ale...).
                    Motyl_nocny nie slyszala o pozytkach z karmienia dziecka ponad rok (no poza
                    skaza bialkowa) - a moze dlatego ze takich informacji nie szukala?
                    Chce podkreslic ze nie chce tu przkonywac nocnego motyla, to ponizej jest
                    raczej dla tych ktorzy chca karmic dluzej niz rok albo to robia i zaczeli
                    watpic w slusznosc swojego postepowania (albo zamierzen).
                    Oczywiscie kazda opinia jest wartosciowa (?), ale moze warto wiedziec co na
                    temat ma do powiedzenia Swiatowa Organizacja Zdrowia oraz Amerykanskie
                    Stowarzyszenie Pediatrow (zeby nie bylo, co zdarzylo mi sie slyszec, ze te
                    zalecenia Swiatowe to dobre "dla Murzynow"): najlepiej karmic do 6 mies piersia
                    bez zadnych zupelnie dodatkow; do roku mleko matki powinno stanowic ok 75%
                    kalorii; karmienie powinno byc kontynuowane do drugiego roku zycia.
                    Czy organizacje wyssaly sobie te zalecenia z pala (palcow)? Otoz nie. Okazuje
                    sie ze dzieci karmione piersia przez drugi rok zycia i dluzej:
                    mniej choruja (infekcje) - zawartosc niektorych przeciwcial wzrasta w drugim
                    roku zycia;
                    jesli choruja, przebieg choroby jest lagodniejszy;
                    maja mniej nie tylko mniej skazy mlecznej; rowniez mniej AZS i astmy;
                    lepiej radza sobie w kontaktach z otoczeniem;
                    Jesli chodzi o zdrowie matek, te ktore karmia dlugo, maja zmniejszone ryzyko
                    rakow: jajnikow, macicy, piersi oraz osteoporozy.
                    O dziwo, w/w organizacje nie znalazly katastrofalnego wplywu dlugiego karmienia
                    na rozwoj zachowan i identyfikacji seksualnej.
                    • alicjagrabowska Re: troche tolerancji 27.03.04, 01:28
                      Palemko bardzo Ci jestem wdzięczna za wypowiedż.strasznie cierpię gdy na
                      podwórku widzę matki ciągle wytaczające reguły,zakazy nakazy itp.swoim
                      dzieciom,nie dając im wogóle szansy powiedzenia co czują co chcą.wogóle nie
                      interesują je uczucia ich dzieci...czasy komuny,zimnego wychowu cieląt
                      itd.odeszły w niepamięć,niektórzy nie mogą się jednak z tym pogodzić,a co
                      gorsza zazdroszczą matkom które czują empatię w stosunku do swoich dzieci,i
                      wypisują na nie ile się da.a wogóle co jest takiego erotycznego w piersi?
                      dorośli pieszczą też np.dłonie,to mam nie dotykać swojego dziecka???
                      o"tabunach"matek karmiących nie pisałam ale znam ich wiele-chociażby w wieżowcu
                      na przeciwko mnie mieszka ich kilka,spotykamy się na podwórku,mam też pare
                      przyjaciółek,w tym moją mamę!!!!!nie zauważyłam żeby było ze mną coś nie
                      taksmile)))chyba motyl nie każe mi teraz podawać do nich maili?????czuję sie
                      pewnie bo widzę jak ich dzieci się wspaniale rozwijają,moje też.jeśli chodzi o
                      zakazy,rodzic powinien wytyczać granice,to oczywiste,musi dbać o zdrowie i
                      życie dziecka,ale jeśli widzi że dziecko rozpacza,cierpi,to powinien najpierw
                      poczytać,czy właśnie nie zabiera zdrowia dziecku wyrywając mu pierś.
                      • oj_iga Re: troche tolerancji - dziekuje Palemko 27.03.04, 05:33
                        Tez bardzo dziekuje Palemce za madry post, chociaz i to nie bedzie w stanie
                        dotrzec do niektorych.
                        Bardzo sie nam tu nocny motyl rozsierdzil, ale jak Palemka wspomniala nie
                        wyglada na to, ze szukala na ten temat wiadomosci.
                        Tak motylu, wiele z nas szuka cudownych sposobow na zaprzestanie karmienia bo
                        jestesmy miekkie i poddajemy sie dzieciom (jak to powiedzialas),wiec nie mamy
                        serca patrzec jak placza bo zabiera sie im to co do tej pory bylo tak normalne.
                        Naleze do tej grupy i mam nadzieje, ze sam "odpadnie" he he he.
                        • mami7 Re: troche tolerancji - dziekuje Palemko 27.03.04, 11:12
                          Ale litości, nie twierdzę, że jest w tym coś nienormalenego, ale czy uważacie za piękny widok dwuletniego dziecka uwieszonego u piersi? Też jestem zwolenniczką karmienia piersią, ale bez przesady. Dla mnie to zwyczajnie niesmaczne.

                          Pozdrawiam
                    • motyl_nocny Re: troche tolerancji 27.03.04, 13:01
                      Oczywiscie ze interesowalam sie tematem i z przeczytanych przeze mnie
                      publikacji, zarówno polskich jak i amerykanskich mozna wywnioskowac, ze
                      najwazniejsze jest karmienie NIEMOWLAT, karmienie do 9 mies. powoduje wieksza
                      inteligencje dzieci w porównaniu z tymi karmionymi krócej,dłuzsze karmienie
                      jednakze juz nie ma w odniesieniu do tego znaczenia.
                      Korzysci dla matki jakie przedstawilas dotyczą tak samo matek ktore karmia do
                      roku- w publikacjach stwierdzenie "długotrwałe karmienie" nie oznacza karmienia
                      kilkuletniego, 12 mies. karmienie juz jest długotrwałe.
                      Generalnie jak zauwazylam najwieksze korzysci daje karmienie do 9 mies., w
                      przypadku zapobiegania osteoporozie- powyzej 9 mies., czyli rok takze spelnia
                      to kryterium.
                      Co do alergii: otoz okazuje sie ze kilkuletnie karmienie takze powoduje
                      nietolerancje pokarmowa, na co wpływ ma odzywianie sie matki oraz sposób
                      odzywiania dziecka.Zatem alergia pokarmowa ma miejsce takze wówczas, gdy
                      dziecko długo jest karmione piersia.Najwazniejszym czynnikiem zapewne jest to,
                      czy alergia wystepuje w rodzinie.
                      Co do opinii pediatrów amerykanskich to nie podchodziłabym do tego z takim
                      nabozenstwem.W stanach maja taki syf w jedzeniu, ze nie dziwie sie , iz
                      odwlekanie podawania dzieciom ich pozywienia jest jak najbardziej wskazane, nam
                      jeszcze daleko do tego.
                      Stanowiska róznej masci stowarzyszen lekarskich maja to do siebie, ze potrafia
                      zmienic sie o 180 stopni.Popytajcie swoich matek, co zalecali pediatrzy 30 lat
                      temu odnosnie karmienia dzieci.Ich opinie na pewno takze byly poparte
                      dowodami, nie wyssane z palca.Dlatego zalecalabym troche dystansu.
                      To, ze dzieci maja takie problemy z alergiami na mleko jest uwazam takze winą
                      lekarzy, ktorzy wpajaja matkom od lat, ze mleko jest zdrowe.Dla cielat na
                      pewno, dla ssaków ludzkich juz niekoniecznie.Akcja "pij mleko bedziesz wielki"
                      tez jest szkodliwa, bo próbuje sugerowac, ze mleko=zdrowie.Przetwory mleczne
                      owszem, mleko zas mozna sobie darowac, wyjdzie to tylko na zdrowie.
                      POdsumowując: udowodniono ponad wszelka watpliwosc, ze lepiej karmic niemowle
                      piersia niz sztucznie.
                      Co do karmienia kilkuletniego takich stanowczych sadów juz nie znalazłam,
                      bardzo enigmatyczne stwierdzenia, na zasadzie dziecku nie zaszkodzi, a czy
                      pomoze to nie jest wykluczone.Roczne karmienie daje najwiecej korzysci, tak
                      wynika z publikacji ktore mialam okazje przeczytac.

                      Z postów mam dlugokarmiacych rysuje sie taki obraz: karmia, bo dziecku nie
                      potrafia odmówic, chcialyby z tym skonczyc, ale sa za miekkie.Zadna nie
                      wspomniala o zapobieganiu poprzez laktacje rakowi czy osteoporozie.Wniosek jest
                      taki, ze nie troska o wlasne zdrowie nimi kieruje.

                      A moje dziecko mimo ze karmione "tylko" rok, nie doswiadczyło ani razu
                      biegunki, a babrze sie w piachu jak inne.
                      • palemka66 Re: troche tolerancji 27.03.04, 14:20
                        Ciesze sie bardzo ze ten watek rozstal si ena dobre z tematem zboczen.
                        Ale wyglada na to, ze nie koniec dyskucji nt zdrowie dzieci i matek a
                        dlugotrwale karmienie:

                        > ze
                        > najwazniejsze jest karmienie NIEMOWLAT, karmienie do 9 mies.

                        to prawda. Nie znaczy to jednak ze karmienie dzieci starszych jest dla zdrowie
                        nieobojetne.

                        > Korzysci dla matki jakie przedstawilas dotyczą tak samo matek ktore karmia
                        do
                        > roku-

                        Z tego co wiem, to nieprawda. Np. jesli chodzi o rak piersi, im dluzej sie
                        karmi, tym wieksza ochrona. U matek wielu dzieci ktore karmily dlugo (np.
                        piecioro, kazde po dwa lata) ta choroba prawie wcale nie wystepuje. Nie chce
                        wcale sugerowac, ze to optymalna liczba dzieci (ani nawet ze to optymalna
                        dlugosc karmienia), ale takie sa *fakty*.

                        w publikacjach stwierdzenie "długotrwałe karmienie" nie oznacza karmienia
                        >
                        > kilkuletniego, 12 mies. karmienie juz jest długotrwałe.

                        Rzeczywiscie definicje kazdy sobie moze ustalic jaka chce, dla niektorych
                        matek, 6 mies to dlugo.
                        Powtarzam ze wymienione przez mnie fakty dotycza karmienia powyzej I-go roku,
                        najczesciej badania dotycza okresu do 2 lat, bo powyzej karmienie zdarza sie w
                        zachodniej kulturze (do ktorej szybko dobijamy) rzadko.

                        > ze kilkuletnie karmienie takze powoduje
                        > nietolerancje pokarmowa, na co wpływ ma odzywianie sie matki oraz sposób
                        > odzywiania dziecka.Zatem alergia pokarmowa ma miejsce takze wówczas, gdy
                        > dziecko długo jest karmione piersia.

                        To dla mnie kompletna nowosc. Czy dobrze zrozumialam? Czy twierdzisz ze dlugie
                        karmienie (powyzej I roku, do 2 lat) przyczynia sie do alergii pokarmowych?!?
                        Mozna wiedziec gdzie znalazlas taka informacje?

                        > Najwazniejszym czynnikiem zapewne jest to,
                        > czy alergia wystepuje w rodzinie.

                        To ze jest to prawda nie znaczy ze karmienie piersia nie pomaga zapobiegac
                        alergiom takze u dzieci niezagrozonych alergiami (czyli bez alregikow w
                        rodzinie). Poza tym ocenia sie ze rodzin "zagrozonych" jest ok 25-30% (dane dla
                        zachodniej Europy, moze troche mniej w Polsce). Alergie w rodzinie to: AZS,
                        katar sienny, astma, alergie pokarmowe, i na psy, koty, pierze itd.

                        Wyjasniam ze nie podchodze do niczyich wlasciwie oopinii z nabozenstwem,
                        napisalam tylko ze warto znac fakty. Ale nie posunelabym sie do mieszania
                        Switowej Organizacji Zdrowia ze "stowarzyszeniami roznej masci". To prawda ze
                        te dane dotycza *sredniej*, kazde dziecko jest inne. Na pewno sa i takie,
                        ktorym dlugie karmienie juz w niczym nie pomaga. To prawda ze opinie lakarzy
                        sie zmieniaja, i dlatego trzeba kierowac sie tez innymi rzeczami, np. wlasna
                        intuicja, radami osob ktore uznajemy za rozsadne.

                        > Z postów mam dlugokarmiacych rysuje sie taki obraz: karmia, bo dziecku nie
                        > potrafia odmówic, chcialyby z tym skonczyc, ale sa za miekkie.Zadna nie
                        > wspomniala o zapobieganiu poprzez laktacje rakowi czy osteoporozie.Wniosek
                        jest taki, ze nie troska o wlasne zdrowie nimi kieruje.

                        Do tej pory staralam si eprzedstawic fakty, teraz troche moich opinii.
                        Jesli ktos nie potrafi dziecku nieczego odmowic, to rzeczywiscie jest zle. Ale
                        nie o tym tu chyba dyskutujemy. Poza tym, wydaje mi sie ze dziecku trzeba
                        odmawiac b. wielu rzeczy ktorych ono bardzo chce, oczywiscie wszystkich rzeczy
                        niebezpiecznych, i zachowan nieporzadanych. Ale tez rzeczy ktore chcialybysmy
                        im dac, a nie mozemy, np. wlasna obecnosc (bo trzeba isc do pracy na 10
                        godzin). Wiec absolutnie nie rozumiem dlaczego, jesli matka ma ochote (a
                        przynajmniej nie ma niecheci), mialaby odmiawiac dziecku piersi, ktora jest dla
                        dziecka zrodlem komfortu, i najprawdopodobniej zdrowia.

                        Obraz matek dlugokarmiacych ktory *mnie* sie rysuje jest nieco inny od obrazu
                        nocnego_motyla. Sa to matki ciezko pracujace, ktore w ten sposob moga choc
                        troche wynagrodzic dziecku swoja dluga nieobecnosc oraz matki ktorym karmienie
                        i fakt ze dziecko odstawi sie samo po prostu nie przeszkadza.
                        A jesli nawet sa takie ktore robia to mimo niecheci, bo nie potrafia niczego
                        dziecku odmowic, to moze lepiej skrytykowac za to wlasnie, tzn. za
                        nieodmawianie rzeczy ktore sa dziecku na pewno niepotrzebne albo nawet
                        szkodliwe. Tzn. zakladajac ze w ogole sie kogos krytykuje w zw. z wychowaniem
                        jego wlasnych dzieci.
                        Ja robie to tylko gdy wydaje mi sie ze ktos cos robi nieswiadomy skutkow, albo
                        przekracza jakies granice, to prawda ze arbitralne, pomiedzy rzeczami nieco
                        ryzykownymi, ktore moga zaszkodzic a rzeczami glupimi ktore prawie na pewno
                        zaszkodza.
                        I tu docieramy do zrodla problemu z nocnym_motylem. Mianowicie karmienie
                        piersia ponad rok na pewno nie lezy w kategorii rzeczy ktore z duza doza
                        prawdopodobienstwa szodza, raczej pomagaja. Wiec nie miesci mi sie w glowie jak
                        mozna krytykowac.
                        • motyl_nocny Re: troche tolerancji 27.03.04, 20:25
                          www.alergie.pl/info/konferencje/rok_2000/vii_zjazd_polskiego_/sesja_i/karmienie_piersia_dz.html

                          > Rzeczywiscie definicje kazdy sobie moze ustalic jaka chce, dla niektorych
                          > matek, 6 mies to dlugo.

                          Ja pisze w oparciu o publikacje lakarzy, a nie opinie matek.

                          > Ja robie to tylko gdy wydaje mi sie ze ktos cos robi nieswiadomy skutkow,
                          albo
                          > przekracza jakies granice.

                          Dla mnie oraz wielu osób karmienie 3 latka przekracza granice dobrego
                          smaku.Wyobrazenie piers w ustach tak duzego dziecka budzi niesmak.To tyle jesli
                          chodzi o estetyke.
                          Nie ma zadnej gwarancji, ze godzenie sie na tak dluga laktacje uczyni z naszych
                          dzieci okazy zdrowia, zbyt wiele czynników ma na to wpływ, co do zapobiegania
                          rakowi to moze i przy tej liczbie dzieci da sie pozytywny skutek uzyskac, ale
                          czy przy jednym czy dwojgu dzieci pozytywny wpływ bedzie w ogóle zauwazalny?









            • judytak Re: troche tolerancji 29.03.04, 11:24
              gusia29 napisała:

              > Z tego co czytam zadna z mam (weteranek he he) nie wiesza psow na mamach,
              ktore karmily swoje dzieci do roku lub krocej.

              tak dla przykładu:
              odalie: "mają problem z zaakceptowaniem swojego ciała jako ciała matki"
              alicjagrabowska: "wogóle nie interesują je uczucia ich dzieci"
              "czasy komuny, zimny wychów cieląt"
              plus masa wypowiedzi w stylu "ja karmię długo, z czego też widać, że kocham
              swoje dziecko, że o nie dbam", co pozwala się domyśleć, że jakbym nie karmiła
              długo, z tego było by widać, że swojego dziecka nie kocham, że o nie nie dbam...

              pozdrawiam
              Judyta
          • judytak Re: taaak 29.03.04, 11:00
            mamajek1 napisała:

            > wydaje mi się, że w innych kulturach matki potrafią całymi
            > dniami np.śpiewać swoim dzieciom

            ja też śpiwałam całymi dniami, zwłaszcza pierwszemu z moich dzieci, bo wtedy
            dużo byliśmy same w domu :o)

            pozdrawiam
            Judyta
    • i2h2 Re: Same wychowujecie zboczencow... 27.03.04, 11:29
      "Pokarm matki nadal zawiera wiele substancji odpornościowych, które są dziecku
      potrzebne. Wiadomo, że jest to okres intensywnego poznawania świata, brudzenia
      rączek i buzi, a więc kontaktu z zarazkami. Zawarte w pokarmie matki
      immunogloboliny przeciwdziałają rozmnażaniu się wirusów, bakterii, grzybów,
      gronkowców i innych patogenów w przewodzie pokarmowym Poziom niektórych
      immunoglobulin wzrasta, osiągając w dwudziestym miesiącu laktacji tak wysokie
      stężenie, jak w drugim tygodniu. Dziecko, które w tym okresie wszystko wkłada
      do buzi, chronione jest, dzięki pokarmowi matki, przed biegunką."
      Fragment pochodzi z rozdz. Karmienie dziecka w drugim roku życia, z książki M.
      Krupy "Jesteś całym moim światem. O ciąży, porodzie i małym dziecku" wyd. Res
      Publica Press 1997. Autorka pisała w oparciu o materiały La Leche League.
      Pozdrawiam smile
    • anek.anek Re: Same wychowujecie zboczencow... 27.03.04, 17:06
      No tak, niestety przytaczanie cytatów z kasiążek nie ma sensu, bo wiele z nich
      soti ze sobą w sprzeczności. Każdy znajdzie argumenty za i przeciw.
      była tutaj też mowa o tym, że długotrwałe karmienie piersi ma dobroczynny wpływ
      na zdrowie matki (chodzi o raka).
      Po pierwsze: niestety jak do tej pory nigdzie nie natknęłam się na dowody tej
      tezy, chociaż z samą się już parokrotnie spotkałam. Po drugie: jesli nawet tak
      jest, to jest to jeden z baaardzo wielu czynników wpływających na rozwój (a
      raczej brak rozwoju)nowotworu, więc nie łudźmy się, że długo karmiąc zapewniamy
      sobie życie bez raka. Statystycznie będzie miało to niewielki wpływ na tę
      chorobę. Natomiast niestety długie i intensywne karmienie piersią powoduje
      wyraźne pogorszenie się ogólnego stanu zdrowia kobiety z prostej przyczyny:
      mleko "zabiera" co najcenniejsze z pokarmu. Ciekawa jestem czy jesteście po
      opieką lekarza i czy macie specjalnie układaną dietę. O tym jak jest to ważne
      przekonałam się już w miesiąc po odstawieniu swojego synka (miał 1,2 roku).
      Trafiłam na ostry dyżur z rozbitą głową (zemdlałam na ulicy) i jak późniejsze
      badania wykazały niezwykłą wiotkościązastawek mitralnych serca. werdykt
      kardiologa był jednoznaczny: długie karmienie piersią spowodowało znaczny
      ubytek takich pierwiastków jak potas i magnez (anemii jako takiej już nie
      miałam), które w głównej mierze są odpowiedzialne za pracę serca. Ponad rok
      zajęło mi dochodzenie do zdrowia. Powiecie, że to zła dieta? Ponieważ sama w
      dzieciństwie byłam alergikiem,a tuż po urodzeniu miałam baaardzo poważną anemię
      (z tego powodu też po urodeniu wyposzczono nas dopiero na moje życzenie po 8
      dniach, a nie jak zwykle bywa po 3) więc przez niemal cały okres karmienia
      byłam pod okiem znajomej dietetyczki i razem z nią i pediatrą ustalałyśmy mój
      jadłospis (tak żeby zminimalizować ew. ryzyko alergi u dziecka i samemu
      właściwie się odżywiać). Kardiolog też nie miał zastrzeżeń do mojej diety.
      Niestety praktyka pokazała, że każdy organizm jest inny. Naprawdę estem ciekawa
      czy robicie sobie badania (nie chodzi o zwykłą morfologię krwi, tylko badania
      rozszerzone obejmującem.in potas, magnez itd. Zapytajcie też swoich dentystów
      co oni sądzą na temat długiego karmienia dziecka (w szczególności jeśli waszym
      argumentem jest eliminowanie alergi dziecka, czyli m.in. pozbwianie się
      nabiału, który jest najbogatszym - choć oczywiście nie jedynym- żródłem wapnia).
      Więc, błagam, nie używajcie argumetntów dot. zdrowia kobiety, bo na codzień,
      długie karmienie naprawdę powoduje spustoszenie w organiźmie!
      Dla mnie jest to też poważny argument za tym żeby nie karmić zbyt intensywnie i
      długo - lepiej żeby dziecko miało zdrową mamę.
      Generalnie karmcie ile chcecie. Nic mi do tego, nikomu nie będę zwracaćuwagi
      osobiście. Wyraziłam prywatną opinię, która ilustruje MOJE odczucia na widok
      kilkulatka wiszącego u cyca. Po prostu jest to widok dla mnie krepujący. Tak
      samo jak dla was jest wiele innych krepujących, niesmacznych sytuacji.
      • palemka66 Re: Same wychowujecie zboczencow... 27.03.04, 23:59
        Ciesze sie ze, niektorym pomogly moje posty. Dlatego kontynuuje dyskusje z
        anek.anek i nocnym_motylem. Najpierw chcialbym odniesc sie do watku czy
        karmienie po I roku zycia pomaga czy szkodzi i komu.
        Re anek.anek: im dluzsze karmienie piersia tym mniejsze ryzyko raka piersi.
        Badan na ten temat byly dziesiatki, ale przytocze tu najwieksze, z 2002 roku, w
        ktorym zebrano dane o 140 tysiacach kobiet. W wielkim skrocie, ryzyko raka
        piersi u kobiet ktore karmily 2 lata spada o ok. 30% w porownaniu z tymi ktore
        nie karmily w ogole.
        Chyba nawet podam link, co prawda po angielsku, ale mam wrazenie ze wiele osob
        (wlaczajac anek.anek) sobie poradzi.
        www.sciencedirect.com/science?_ob=ArticleURL&_udi=B6T1B-46B6X0Y-7&_user=10&_coverDate=07%2F20%
        2F2002&_rdoc=1&_fmt=summary&_orig=browse&_sort=d&view=c&_acct=C000050221&_versio
        n=1&_urlVersion=0&_userid=10&md5=bb5af16e4d4b0a7339b7b3ddf7f22c6f

        Oczywiscie nie mozna z tego wyciagnac wniosku: karmie dlugo=> na pewno nie bede
        miala raka. Ale *ryzyko* jest mniejsze.

        > Natomiast niestety długie i intensywne karmienie piersią powoduje
        > wyraźne pogorszenie się ogólnego stanu zdrowia kobiety
        i
        > długie karmienie naprawdę powoduje spustoszenie w organiźmie!

        Jaka masz podstawe do tych twierdzen? Przeszukalam wlasnie literature medyczna
        nt zwiazku niedomagan serca z karmieniem i nic na ten temat nie ma. Ani na
        temat spustoszen. Czy naprawde WHO polecaloby wszystkim matkom karmienie do co
        najmniej 2 lat gdyby powodowaloby to "spustoszenia" w organizmie kobiety?
        Oczywiscie trzeba sie porzadnie odzywiac. I faktem jest, trzeba uwazac na zeby,
        ale zdaniem mojej dentystki to raczej wplyw ciazy a nie karmienia, bo negatywny
        wplyw jest poprzez hormony, a nie brak skladnikow mineralnych. A hormony
        wracaja do stanu sprzed ciazy nawet przy intensywnym karmieniu po okolu roku.
        Jesli chodzi o niejedzenie produktow mlecznych: z tego co wiem obecnie nie
        poleca sie takiej diety profilaktycznie, stosuje sie ja tylko gdy dziecko ma
        zdiagnozowana skaze bialkowa.
        Motyl_nocny:
        dzieki za link. ALe moim zdaniem z tej publikacji nie wynika ze dzieci karmione
        piersia dlugo mialy wiecej alergii niz u te karmione krocej. Raczej, ze *mimo*
        karmienia piersia, skaza bialkowa (i inne objawy alergii) moze sie pojawic.

        Wydaje mi sie, ze z calej tej dyskucji wynika, ze karmienie powyzej 1 roku moze
        dodatnio wplynac na zdrowie dziecka i matki, jesli ta dobrze sie odzywia. Inne
        stwierdzenia znajduja minimalne poparcie w faktach. Oczywiscie karmienie
        piersia to nie panaceum i mimo niego mozna miec skaze bialkowa, astme, a matka -
        raka piersi i osteoporoze. Ale *ryzyko* jest mniejsze.
        Anek.anek i motyl_nocny pisze ze im karmienie piersia dwu- czy trzylatka sie
        zwyczajnie, estetycznie nie podoba, jest niesmaczne. Ok, kazdy ma oczywiscie do
        tego prawo. Ale po co, drogie panie, wyciagac "fakty", ktore okazuja sie
        pseudofaktami albo polfaktami zeby podbudowac wlasne, calkowicie subiektywne
        zdanie dotyczace walorow estetycznych karmienia?
        Szczegolnie ze nikt tu (chyba) nie pisal o i nie bronil *publicznego* karmienia
        wiekszych dzieci. Ja osobiscie nie odczuwam niesmaku na widok karmienia 2 czy 3-
        latka, nie rozumiem nawet skad sie taki niesmak bierze. Ale sama karmie (9-mies
        coreczke) w miare dyskretnie. Co wiecej, bardzo rzadko widuje inne mamy
        karmiace dzieci starsze niz roczne (a nawet polroczne).
        Mamom zwolenniczkom dlugiego karmienia zycze duzo radosci. Karmcie tak dlugo
        jak Wy i dziecko tego chcecie (zgadzam sie prawie z anek.anek - hurra!).
        A przeciwniczkom, zeby nie byly bombardowane tym niesmacznym widokiem.
        • motyl_nocny Re: Same wychowujecie zboczencow... 28.03.04, 12:20
          W wielkim skrocie, ryzyko raka
          > piersi u kobiet ktore karmily 2 lata spada o ok. 30% w porownaniu z tymi
          ktore
          > nie karmily w ogole.

          A jak sie ma to do matek , ktore karmiły, tylko ze krócej? O ile spada ryzyko,
          gdy karmi sie rok w porównaniu do niekarmienia w ogóle?

          > dzieki za link. ALe moim zdaniem z tej publikacji nie wynika ze dzieci
          karmione
          >
          > piersia dlugo mialy wiecej alergii niz u te karmione krocej. Raczej, ze
          *mimo*
          > karmienia piersia, skaza bialkowa (i inne objawy alergii) moze sie pojawic

          O to mi chodzilo, moze niejasno sie wyrazilam.W takim razie karmienie marnie
          zabezpiecza i jest przereklamowane w tej kwestii.

          Ale po co, drogie panie, wyciagac "fakty", ktore okazuja sie
          > pseudofaktami albo polfaktami zeby podbudowac wlasne, calkowicie subiektywne
          > zdanie dotyczace walorow estetycznych karmienia?

          Trudno ustrzec sie subiektywnosci wyrazajac wlasne zdanie.Mimo, ze karmienie
          kilkulatka wzbudza moj niesmak, mogłabym sie przemóc wiedzac, ze korzysci sa
          naprawde ogromne.Jednak w swietle tych wszystkich badan, hipotez, nie
          sa.Najwieksze korzysci daje karmienie w 1 roku zycia dziecka, zarówno dla
          malucha jak i dla matki.Dluzsze polecane jest na zasadzie- nie
          zaszkodzi.Placebo innymi słowy.

          Skoro dlugodystansowe matki nie epatuja karmieniem, to skad w takim razie biorą
          sie ich problemy z brakiem zrozumienia u osób postronnych? Nie mają na czole
          napisane "matka karmiąca" a inni o tym jednak wiedza.

        • viera70 Re: Same wychowujecie zboczencow... 29.03.04, 11:03
          palemka66 napisała:

          > Ciesze sie ze, niektorym pomogly moje posty. Dlatego kontynuuje dyskusje z
          > anek.anek i nocnym_motylem. Najpierw chcialbym odniesc sie do watku czy
          > karmienie po I roku zycia pomaga czy szkodzi i komu.

          Droga Palemko,

          przeczytałam uważnie Twoje wcześniejsze wpisy i muszę powiedzieć, że masz
          bardzo dużo racji, a Twoje opinię są zarówno rozsądne jak i wyważone. Dobrze,
          że zeszliśmy (poniekąd) z tematu "zboczenia", mimo to jednak zauważam, że
          dyskusja jest na kolejnym zakręcie. Nie wydaje mi się, aby problem tkwił tutaj
          w karmieniu w drugim roku życia dziecka. Oczywiście można dyskutować (chyba
          jednak bez wyciągnięcia rozsądnych wniosków) czy karmić do 9, 12 miesiąca, 15
          czy 20 (ja osobiście uważam, że rok wystarczy). Najwięcej kontrowersji wzbudza
          jednak sytuacja karmienia dziecka piersią po drugim roku, a zupełnie zaskakuje
          mnie chęć karmienia przedszkolaków (mówiono przecież o karmieniu trzy czy
          czterolatków jako coś naturalnego!!!). Stąd już bardzo niewielki krok do tego,
          aby lada moment wyprawiać dziecko do szkoły pakując zeszyty do tornistra i
          wystawiając cycka dziecku na śniadanie (oczywiście ubarwiam, ale właśnie tak to
          odbieram). Przerażające jest również to, że te mamy widzą w tym coś naturalnego
          (przeciez nigdy się nie przyznają, że same mają problem emocjonalny), a jeżeli
          ktoś nie karmi przedszkolaka piersią to dlatego, bo ma w głębokim poważaniu
          potrzeby dziecka i wogóle jest wytworem komunistycznych "chowów".

          Czy naprawdę Palemko uważasz, że karmienie piersią przedszkolaków jest normalne?
          • palemka66 Re: Same wychowujecie zboczencow... 29.03.04, 22:58
            Ciesze sie ze Vierze moje opinie wydaje sie wywarzone. Postaram sie
            odpowiedziec.
            Po pierwsze, mi sie wlasnie wydawalo ze karmienie ponizej 2 lat owszem tez
            wywolalo kontrowersje! Zaczelo sie od dziecka 17-miesiecznego, potem bylo chyba
            mowa o dzieciach chodzacych i mowiacych. Do 2 lat to chyba wszystkie chodza i
            duzo mowi, czy nie? Sama jeszcze nie mam doswiadczen, ale tak czytalam...
            Wiec faktycznie, nieco zawziecie bronilam do 2 lat, bo jest sie czyim
            autorytetem podeprzec.
            Ale rozumiem ze pytanie jest, co potem?
            Niewatpliwie istnieje taki wiek dziecka powyzej ktorego karmienie piersia
            wydaloby mi sie dziwne i nie-naturalne. Przepraszam, nie bede czytac raz
            jeszcze wszystkich postow, ale czy ktos rzeczywiscie, z pierwszej reki, ma
            wiadomosc o karmieniu dziecka starszego niz 3 lata?!?
            Mnie tez wydaloby sie niesmaczne gdyby matka starala sie naklonic niechetnego
            przedszkolaka do piersi. Ale czy jest byloby to bardziej niesmaczne niz
            codzienne (wszedzie tam gdzie mozna spotkac matki z malymi dziecmi) sceny
            awantur pt. "masz wszystko zjesc a jak nie to dostaniesz klapa"? Dla mnie nie.
            Poza tym celowo napisalam "byloby", bo nigdy czegos takiego nie widzialam i nie
            znam nikogo kto widzial. Wydaje mi sie ze niezmiernie trudno jest
            zmusic/naklonic niechcace dziecko do piersi. A kazde dziecko naprawde w koncu
            samo sie odstawi, i ja osobiscie nie slyszalam zeby w naszej kulturze ten
            koniec nie byl przed 3 urodzinami. Jesli przedszkole jest od 3 lat, to nie
            musze sie nawet zastanawiac czy karmienie przedszkolakow byloby normalne, bo
            takie zjawisko chyba (?) nie wystepuje.
            Jeszcze o tych problemach emocjonalnych. Oczywiscie, hipotetyczna natretnie
            naklaniajaca matke moznaby podejrzewac o problemy emocjonalne. Pewnej slabosci
            w wytyczaniu dzieciom granic nie zaliczylabym do tej kategorii. Czy ktoras z
            Was moglaby rzucic w tej kwestii kamieniem?
            Jesli chodzi o zimne chowy i komunizm to rzeczywiscie padly tam zbedne chyba
            epitety. Ale *podkreslam* nie pod adresem tych co nie (krotko) karmia, tylko
            tych co maja pretensje ze inni karmia. To kolosalna roznica.
            Jeszcze do anek.anek: powolalam sie tylko na moja dentystke tylko dlatego ze Ty
            przywolalas kardiologa... Z Twojego poprzedniego postu nie wynikalo ze zebralo
            sie konsylium.
            Mozliwe, ze przy tak ostrej diecie ktora stosowalas, karmienie moglo "wyplukac"
            organizm. Troche mnie zaskoczylas z wolowina, bo wydaje mi sie ze najwazniejszy
            alergen w mleku to kazeina, i myslalam ze nie wystepuje w miesie. Slyszalam ze
            jagniecina i dziczyzna jest polecana jako raczej nieuczulajaca, jakby ktos mial
            dostep. Niektore dzieci (np. moja siostrzenica) mimo wyraznej skazy mlecznej
            (tez na przetwory), "pozwalaja" mamusi na jedzenie serkow kozich.
            Poza tym wydaje mi sie, ze jezeli doszlo do "wyplukania" to staloby sie tak
            rowniez wtedy gdybys karmila o wiele krocej. Im pozniej tym mniej wazne sa
            substancje odzywcze i mineraly. Ale przeciwciala, owszem, ale chyba ich
            wyprodukowanie nie jest az tak kosztowne? Tak mi sie wydaje.
        • ma.pi Re: Same wychowujecie zboczencow... 01.04.04, 21:13
          palemka66 napisała:


          A hormony
          > wracaja do stanu sprzed ciazy nawet przy intensywnym karmieniu po okolu roku.
          > Jesli chodzi o niejedzenie produktow mlecznych: z tego co wiem obecnie nie
          > poleca sie takiej diety profilaktycznie, stosuje sie ja tylko gdy dziecko ma
          > zdiagnozowana skaze bialkowa.

          Ale to nie w Polsce. poprzegladaj sobie chociazby to forum. Prawie wszystkie
          karmiace mamy jak jeden maz katuja sie dieta, bo dziecko ma wysypke czy pare
          krosteczek. W swiecie nigdzie np. egzemy niemowlecej nie przypisuje sie
          odzywianiu, a w Polsce tak i biedne matki zyja a chlebie lub ziemniakch i
          wodzie a dziecko dalej ma wysypke.
          U niemowlat w Polsce kazda wysypke diagnozuje sie jako alergie pokarmowa. Mam
          wrazenie, ze lekarze tutaj nie slyszeli, ze mozna byc uczulonym na cos innego.

          Pozdr.
          • umargos Re: Same wychowujecie zboczencow... 01.04.04, 22:36
            ma.pi napisała:

            > Ale to nie w Polsce. poprzegladaj sobie chociazby to forum. Prawie wszystkie
            > karmiace mamy jak jeden maz katuja sie dieta, bo dziecko ma wysypke czy pare
            > krosteczek. W swiecie nigdzie np. egzemy niemowlecej nie przypisuje sie
            > odzywianiu, a w Polsce tak i biedne matki zyja a chlebie lub ziemniakch i
            > wodzie a dziecko dalej ma wysypke.
            > U niemowlat w Polsce kazda wysypke diagnozuje sie jako alergie pokarmowa. Mam
            > wrazenie, ze lekarze tutaj nie slyszeli, ze mozna byc uczulonym na cos innego.

            No, nie zgodze się, bo te osoby, które zabierają głos na forum mają się w
            gruncie rzeczy nijak do ogółu (to mizerny wycinek). I niejako z założenia
            większość osób pytających na forum Karmienie piersią ma problemy i dlatego
            pyta. Moje dziecko też było pryszczate (tzn. obsypało ją pod koniec pierwszego
            miesiąca dość dramatycznie), ale pani doktor bynajmniej nie zaczęła od alergii
            pokarmowych tylko innych czynników. I nie trzymałam żadnej diety (czekolada i
            pomarańcze included, o mleku i jego przetworach nie wspomnę, bo to generalnie
            podstawa mojej diety) oprócz unikania rzeczy wzdymających podczas karmienia, a
            i to nie wszystkich, bo po dwóch miesiącach kapuścianej abstynencji okazało
            się, że dziecku taka np kapusta kompletnie jej akurat nie szkodzi (miałam
            dwudniowy napad szaleńczego łakomstwa), a wręcz pozytywnie działa. Za to z
            zabawnych miała przez jakiś czas nietolerancję na ziemniaki, których ja
            zasadniczo nie jadam, ale po wprowadzeniu zupek ona zaczęła...no i od razu
            przestała, a raczej jadła je w ilościach symbolicznych przez kilka
            miesięcy...aż wyrosła :o)))))

            Pozdrawiam
            Ula

            > Pozdr.
    • anek.anek Re: Same wychowujecie zboczencow... 29.03.04, 12:53
      Dlaczego to, że podałam tutaj subiektywne odczucie, że niesmaczne i wzbudzające
      wątpliwości jest dla mnie karmienie dużych dzieci (kilkulatków) jest odbierane
      jako atak na matki karmiące? Nie zamierzam nikomu zabraniać karmienia powyżej
      roku, czy dwóch lat! Nie będę też robiła "min", czy głośno zwracała uwagi
      kobiecie, która razi moje różne uczucia karmiąc publicznie dużego "malucha".
      Palemko, dziękuję za dane dotyczące raka piersi. Sama jednak stwierdzasz, że
      nie można karmienia traktować jako antidotum na raka. Napisałaś, że
      przytaczam "fakty" bez poparcia danymi. Tak samo jak Ty napisałaś o swojej
      dentystce (która ma odmienne zdanie od mojego dentysty) tak ja opisłam SWÓJ
      przypadek, prosząc jednocześnie żeby mamy karmiące sprawdziły własny stan
      zdrowia - i nie napisałam tego żeby wdać się w kolejną polemikę, tylko ze
      szczerych chęci żebyście miały kontrolę nad własnym organizmem, bo może się
      okazać, że tak jak ja - chociaż wcześniej nie przyszło mi to nawet do głowy -
      możecie mieć problemy ze zdrowiem. Może jestem wyjątkowym przypadkiem, słabym
      organizmem. OK., ale jeśli nie robicie sobie szczegółowych badań, to same nie
      wiecie co się dzieje z waszym organizmem po długim karmieniu piersią (i
      intensywnym). Nie podam żadnych danych statystycznych na poparcie mojej tezy,
      że długie karmienie pustoszy ciało kobiety, wystarczającym dowodem na to jest
      opinia mojego lekarza i fakt, że PIERWSZYM pytaniem jakie zadano mi w szpita;lu
      na ostrym dyżurze było : czy pani przechodziła ostatnio ciąże lub jest pani w
      trakcie karmienia (byłam po 1,1 roku karmienia). To samo pytanie zadał mi
      kardiolog kilka dni później na rozszerzonej wizycie obejmującej wszelkie
      badania serca. Lekarze zadali mi to pytanie zanim jeszcze nawet podłaczyli mnie
      do aparatury żeby zbadać przyczynę dziwnego zachowania mojego organizmu. I
      zrówno w szpitalu internista, kardiolog i neurolog, jak i póxniej kardiolog,
      który się opiekuje mnądo dzisiaj, wyrazili opinię, że poza ciąża to właśnie
      karmienie potrafi "wypłukać" kobietę ze wszystkiego co dobre.
      Co do diety, zgadzam się z tym, że nie stosuje się diety przy karmieniu bez
      szczególnych wskazań ku temu. Nieprecyzyjnie się wcześniej wyraziłam. Przez
      piersze tygodnie karmienia byłam na diecie bezmlecznej jak większość mam
      karmiących (podobnie unikałam jajek i innych potencjalnych alergenów) i co jest
      zalecane przez pediatrów. Po kilku tygodniach wprowadziłam do diety mleko, ale
      niestety mój maluch bardzo źle na to zareagował. Podobnie było z jajkami. za
      radą pediatry zrezygnowałam również z wołowiny i kury (ten sam rodzaj białka),
      z powodu własnej nietolerancji nie mogłam jeść również ryb. W większości
      przypadków po jakimś czasie wprowadza się znowu na próbę nabiał, ja to zrobiłam
      w stopniu minimalnym, bo uznałam, że mogę przy pomocy dietetyka zapewnić sobie
      dostarczanie wapnia i białka w innej postaci, a nie chciałam ryzykować u
      malucha kolejnych "akcji". Była to więc dieta profilaktyczna, ale poparta
      realną groźbą alergi pokarmowej. Mój synek zresztą nawet teraz nie toleruje
      mleka, przy czym nie ma np. żadnych reakci negatywnych na nabiał w postaci
      mleka przetworzonego -jogurtów czy serków homogenizowanych.
      Następne dziecko też będę karmić, to jak długo pozostawię w gestii mojego
      kardiologa i wynkom moich badań.
      • oj_iga Re: Same wychowujecie zboczencow... 29.03.04, 22:06
        Ciesze sie, ze problem zboczenia zostal rozwiazany i o to mi chodzilo. Nie
        szukam tutaj poparcia dla mojego karmienia starszego dziecka, bo uwazam, ze
        jest to moja decyzja. Wiem, ze nie podoba sie to wielu ludziom ale tez ma
        swoich zwolennikow. Nie mam zamiaru nikogo przekonywac do "dluzszego", bo
        szanuje decyzje innych. Dziekuje za odpowiedzi na post.
        Pozdrowienia dla wszystkich mam i dzieciaczkow, trzymajcie sie cieplo.
        Iga
        • peachess Iga, nie chcę być niedelikatna, ale... 31.03.04, 20:07
          jak wygląda teraz twój biust??sad
          Moim zdaniem rzeczywiscie przesadzasz. Sprawia ci to przyjemnosc (takie lekkie maso, przeciez dzieciak ma juz zęby); czy raczej hołdujesz zasadzie "wszystko dla dobra dziecka", poświecenie absolutne?
          2-4 miesiace, to rozumiem, ale 17? chcesz wygrac konkurs na supermatke-karmicielke?!

          Moja przyjaciólka karmila swojego obecnie 2 letniego syna przez 9 miesięcy, a ostatnio stwierdzila, że gdyby mogla cofnąć czas, nie robilaby tego w ogóle. To tez przegięcie, ale ile można dawać się doić?
          • sylwik7 Re: Iga, nie chcę być niedelikatna, ale... 31.03.04, 22:23
            Peachess cóż za głęboka znajomość tematu!
            No i co, że ma zęby dziecko szybko uczy się nie gryźć kto by inaczej karmił
            dłużej niż do pierwszego zęba. Dlaczego poświęcenie absolutne?Ja karmię 12 m-cy
            zamierzam drugie tyle.To szalona wygoda jedzenie zawsze przy sobie, nigdy nie
            robiłam dziecku żadnej mieszanki mlecznej(zresztą u mnie pewnie trzeba by robić
            hydrolizaty w związku ze skazą małej)od m-ca jem coraz częściej nabiał, nie
            żałuje ani dnia diety bo się opłaciło z małą lepiej a ja schudłam.
            Karmienie do 2 lat wydaje mi się normalne (choć każdy robi jak uważa).Moje
            koleżanki wśród których obrodziło w ostatnich latach dziećmi karmią wszystkie
            co najmniej dobrze powyżej roku a nie jesteśmy bynajmniej ciemną masą. Każda ma
            wykształcenie prawnicze bądź ekonomiczne.
            Co to znaczy "doić" jak ktoś się uważa za krowę to może ma takie odczucia - ja
            nie daję się doić- ja karmię dziecko.

            Na biust też nie narzekam a nawet gdyby to czy to jest najważniejsze na
            świecie. Jak komuś szkoda to przecież karmienie nie jest obowiązkowe.

            Czy matki karmiące dłużej karzą to robić innym? Po co te ataki?

            Zdaję sobie sprawę, że twój post to prowokacja ale i tak mnie wkurzył bo mam
            zły dzień.

            Sylwia - mama Alusi (05.04.2003 r.)
            Moja Alicja:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9811103
          • moler1 Re: Iga, nie chcę być niedelikatna, ale... 01.04.04, 09:01
            peachess napisała:

            > jak wygląda teraz twój biust??sad
            > Moim zdaniem rzeczywiscie przesadzasz. Sprawia ci to przyjemnosc (takie
            lekkie
            > maso, przeciez dzieciak ma juz zęby); czy raczej hołdujesz zasadzie "wszystko
            d
            > la dobra dziecka", poświecenie absolutne?
            > 2-4 miesiace, to rozumiem, ale 17? chcesz wygrac konkurs na supermatke-
            karmicie
            > lke?!
            >
            > Moja przyjaciólka karmila swojego obecnie 2 letniego syna przez 9 miesięcy, a
            o
            > statnio stwierdzila, że gdyby mogla cofnąć czas, nie robilaby tego w ogóle.
            To
            > tez przegięcie, ale ile można dawać się doić?

            Sprawia Ci przyjemność wypisywanie takich pierdół?
          • nuki Re: Iga, nie chcę być niedelikatna, ale... 13.04.04, 01:41
            > (takie lekkie
            > maso, przeciez dzieciak ma juz zęby);
            karmiłaś dziecko z zębami? to wcale nie boli, dziecko gryzie tylko wtedy kiedy
            chce to zrobić, a to mama ma atuty w ręku więc można sobie z tym poradzić

            czy raczej hołdujesz zasadzie "wszystko d
            > la dobra dziecka", poświecenie absolutne?
            > 2-4 miesiace, to rozumiem, ale 17? chcesz wygrac konkurs na supermatke-
            karmicie
            > lke?!
            Światowa organizacja zdrowia WHO zaleca karmirnie piersia przez 24 miesiące ( w
            tym pierwsze 6 wyłącznie, nawet bez dopajania - ja podałam małej w tym czasie
            tylko raz pół łyżeczki wody w wielkie upały, ale to było zupełnie niepotrzebne)
            a w Afryce przez 36 miesięcy /za poradnikiem Instytutu Matki i dziecka w
            Warszawie, który dostałam wychodząc ze szpitala




            Nie przejmuj się koleżanką, chyba jednak nie jest Twoją przyjaciółką. Karm tyle
            ile Ty uważasz za stosowne. Jeśli Ty nie zauważasz w tym nic złego to wszystko
            ok. Ja też stale toczę straszną batalię ze swoją teściową i mam nadzieję
            wytrwać jeszcze te dwa miesiące.
      • alicjagrabowska Re: Same wychowujecie zboczencow... 29.03.04, 22:13
        Nie uważam że "nie karmienie"jest wynikiem komuchowych chowów,ale wyrywanie!to
        różnica.wszystkie mamy baz względu na opcję karmienia szanuję bo wiem że bycię
        wogóle matką jest czymś wspaniałym i każda mama dając dzieciątku wychowanie
        takie jakie ona sama uważa za dobre,jest wspaniała.nie rozumiem dlaczego więc
        wzbudzam u niektórych złość?co za różnica czy daję pierś czy nie?ja uważam że
        moje dziecko tego chce więc tak robię,wy tak nie robicie ale ja nie mówię że to
        cywilizowany kraj i powinnyście natychmiast dać bo inaczej to dzieci będą miały
        psychiczne problemy.wiem że postępujecie tak jak intuicja Wam podpowiada,ja
        też.Więc Wy może teżmnie nie pouczajcie????Pewność daje Wam Wasze dziecko,mi
        moje też,nie kłóćmy się więc,proszę,bo racja jest w naszych dzieciachsmile)))Wasz
        dzidziuś nie potrzebuje cysia więc nie dostaje,mój potrzebuje więc
        dostaje.teraz uważam że jest ok,co nie?Aha,i może chcę być niekonsekwentna?ANEK
        ANEK nie obawiaj się,na pewno nie zobaczysz mnie na ulicy karmiącej,Wiluś tylko
        wieczorem cycuje bo nie chce inaczej zasnąćsmile))))A motyla przepraszam że w
        którymś tam poście się uniosłam,kocham swoje dziecko i niepotrzebnie uznałam to
        za atak na nie i na mnie.a jeśli chodzi o moje zdrówko,myślę że 5min.dawania
        cysia dziennie nie zapędzi mnie do grobu(mam nadzieję hi hi)Pozdrawiam ala
        • anek.anek Re: Same wychowujecie zboczencow... 30.03.04, 12:51
          dziękismile) ale nawet gdymym cię gdzieś zobaczyła, to przecież i tak niec nie
          powiem, więc też się nie przejmuj. Cieszę się, że napisałaś takiego kończącego
          dyskusję sprawęsmile
    • odalie w ten pogodny, choć chłodny dzień... 31.03.04, 11:30
      ...prosze tylko, aby nie wyrywać moich wypowiedzi z kontekstu i nie pozbawiać
      ich przez to sensu.

      A dwa, pewne stwierdzenia mogą wyrażać opinie lub fakty, ale nie być
      wartościującymi ocenami. Są kobiety, które wolą oddzielić, stawiając jasną i
      ścisłą granicę, sferę biologiczną i intelektualną. Sa takie, które uwielbiają
      pławić się w fizyczności. No i dobrze.

      Co innego mówić, że się nie karmi dwulatka, a co innego krzywić się, że
      dwulatek przy cycu jest fuuuj i bardzo be, i w ogóle tylko murzynom z buszu, a
      nie nam, wielkomijskim białym "dziewczynom", wypada.
      • anek.anek Re: w ten pogodny, choć chłodny dzień... 31.03.04, 12:19
        Odalie, autorka wątku nie zadała pytania : jak długo karmiłyście (karmicie,
        karmić będziecie) swoje dzieci, tylko poprosiła o OPINIĘ. Dlatego też sama
        ponieką dała przyzwolenie do krytyli i wyrażenia subiektywnych odczuć. Dla mnie
        karmienie dwulatka to naprawdę "niesmaczny" widok jeśli publiczny.
        Gdybym na forum zadała pytanie "co sądzicie o dłubaniu w nosie", to też
        pojawiłyby się odpwoeidzi, że to "obrzydliwe". A to też przecież intymna
        czynnośćsmile
        dobra, ja już tutaj więcej się nie dopiszę.
        • odalie no dobra 01.04.04, 12:42
          A teraz będzie kilka uwag mnie lub bardziej luźnych smile


          Założycielka wątku poprosiła o opinie. Racja.

          Moja jest taka, że widok dziecka ssącego pierś nie jest dla mnie ani
          nieestetyczny, ani nie kojarzy mi sie z seksualnością. Kojarzy mi się z
          macierzyństwem, dzieciństwem, miłością i ciepłem. Jeśli dziecko jest starsze,
          miło na to popatrzeć, bo zazwyczaj widać bogactwo miłych emocji wyrażane przez
          takiego malucha, można usłyszeć też miłość już obleczoną w słowa.

          Sa to uczucia subiektywne, owszem. Z moich obserwacji wynika, że podzielają te
          uczucia, jak najbardziej pozytywne, wszystkie matki z mojego pokolenia, które
          znam bliżej w realu. Nie są to więc uczucia odosobnione ani egzotyczne.
          Mieszkam w duzym jak na polskie realia mieście, jestem osobą czynną zawodowo,
          wykształconą, moje koleżanki-młode mamy także.

          Co ciekawsze, pozytywne odczucia miała także mama, która sama odstawiła dziecko
          około roku. Jakoś jej nie bulwersowało moje karmienie dwulatki. Naprawdę. Nie
          było to udawane czy wymuszone pobłażanie, tylko szczera (widoczna np. w języku
          ciała) radość. Mocne słowo? Chodzi mi to to, że ja np. cieszyłam się, gdy
          widziałam, jak ona przytula swoje dziecko, a jej się miło robiło, właśnie tak
          pogodnie, gdy ja dawałam cyca mojej młodej.

          Nie czułam się nigdy nieakceptowana, nie czułam się wytykana palcem,
          bo "wychowuję zboczeńca".

          Czyli twarde słowa m.in. Nocnego Motyla o tym, że karmiąc dłużej niż - no
          właśnie w końcu nie wiem, dłużej niż ile? - narażamy się na ostracyzm, nie
          muszą być prawdziwe.

          Oczywiście, dzietność narodu spada, młodych matek w realu wiele nie znam.
          Wierzę, że znajdą się takie, które będą wydziwiać i kręcić nosami.

          Tu polecam odpowiedź a la: tak, masz rację, dla _twojego_ dziecka karmienie do
          roku było najlepszym wyborem, świetna sprawa, na pewno doskonale zrobiłaś,
          karmiąc do roku.

          ..................

          Anek - czy uważasz porównanie karmienia i dłubania w nosie za adekwatne, no
          i... smaczne?

          Dłubanie w nosie wiąże się z usuwaniem zbędnych produktów wydzielania, w
          dodatku zawierających potencjalnie zarazki, a już na pewno kurz. Nie dziwota,
          że tak jak oddawanie moczu czy kału obłożone jest tabu, o tym się nie mówi i
          tego publicznie nie robi.

          Karmienie piersią to karmienie piersią, czyli podawanie pokarmu dziecku przez
          matkę. Tu porównanie ze smarkami nie przystaje. Mleko zarazków groźnych dla
          otoczenia nie zawiera.

          Ale zostańmy przy tym porównaniu, bo jest tak groteskowe, że aż zabawne. Wiele
          już słów przelano, także na tym forum, o tym, że można robić to w sposób
          dyskretny. W tej dyskusji jednak oponetom nie chodzi o to, że ktoś karmi
          wywalając wielguśne cyce, ale że w ogóle karmi dziecko, które np. już chodzi i
          mówi. Nawet gdyby mama z dwuletnim dzieckiem nakryła się płachtą, i tak osoby o
          poglądach Nocnego Motyla czy Twoich Anek byłyby zniesmaczone. Ale Anek - chyba
          wolno wydmuchać nos w jednorazową chusteczkę?

          ..................

          Przy okazji odpowiem na pytanie, które gdzieś tam po drodze padło - mam córke,
          jak pisałam, karmiłam ją 26 miesięcy (nota benka przestałam z dnia na dzień bez
          problemów). Nie wiem, czy tak długo karmiłabym syna - bo nie wiem, jakim ten
          hipotetyczny syn byłby dzieckiem. Pewnie starałabym się podtrzymać laktację, to
          znaczy niepotrzebnie niedokarmiać (do roku), ostrożniej wprowadzać nowe
          pokarmy - z powodu, o którym już pisałam, czyli alergii. Nie sądze, żeby płeć
          (syn!) miała wpłynąć na moje decyzje.

          Wiem natomiast, czego starałabym się nigdy nie zrobić - nie nazywać i nie
          traktować syna jako "mojego małego mężczyzny".

          Mój mężczyzna to mój facet czyli mąż. I kropka.

          Synek to byłby Jacek/Adam/Janusz czy jak tam,
          dziesięciomiesięczny/roczny/dwuletni i tak dalej chłopiec, miłośnik koników i
          koloru zółtego (na przykład). Mężczyzną to on się by dopiero stał, za dobre
          kilkanaście lat, a juz na pewno nigdy nie moim.

          W moim odczuciu dzieci nie sa obiektami seksualnymi. Karmienie jest karmieniem.
          I tyle.

          ....................

          Co do norm kulturowych: owszem, jakieś tam są, ale nie są to twory statyczne.
          Sami je kształtujemy i sporo sie w tej materii zmienia.

          Np. w wieku XIX kobieta szanowana i szanująca się, zawsze miała na dłoniach
          rękawiczki. To był taki wymysł burżuazji (bez złośliwości - dosłownie
          burżuazji, czyli miejskich kals wyższych i średnich), aby nie dotykać broń
          Bożesz nagim ciałam do nagiego ciała. Kontakt tylko przez material, pozbawiony
          sensualności.

          Inna fajna rzecz - kobiety w ciąży nie chodziły w ciąży, dziecię się "pojawiało
          na tym świecie" (długo jeszcze w wiek XX). Całkiem niedawno społeczeństwa
          Zachodu nauczyły się rozdzialać począcie - akt jak najbardziej seksualny, i
          ciążę. Owszem, mama z tatą definitywnie robili To, ale mama już nie musi chować
          i ukrywac brzucha pod workowatą odzieżą ciążową, udając niemalże, że tam nic
          nie ma. Teraz powszechną normą - czyli normą, bo powszechną - jest np.
          eksponowanie brzuszka pod krótką bluzeczką czy topikiem a nad biodrówkami.

          Jeszcze kilkanaście lat temu panna ani pani nie mogła jeść na ulicy, idąc,
          zwszłaszca lizać lodów. Bo nie wypadało pokazywać języka, no i wykonywac tych
          wolnych, posuwistych ruchów.

          A w Japonii pijąc ze szklanki należy zasłonić ja dłonią tak, aby nikt nie
          zerknął w głąb naszej paszczy.

          A Chińczycy plują podczas posiłków aby pokazać, że mają świetny apetyt.

          Z tym karmieniem to taki mały paradoks naszej kultury. Wolno odsłaniać dekolty,
          nosić prześwitujące bluzeczki, ale nie wolno pokazać kawalątka piersi przy
          karmieniu.

          Bo co? Bo pierś ma być wyłącznie do seksu. Ale ta pierś jest zaprojektowana
          właśnie że do karmienia. Z tym seksem to tak tylko przy okazji. Aaa, no i
          jeszcze ten cały seks obecnie nie ma mieć nic a nic wspólnego z dziećmi. Dzieci
          się przecież _planuje_, prawda? Z seksem rozumianym jako zespolenie dla
          satysfakcji i radości dzieci nie mają mieć nic wspólnego (od razu uprzedzam,
          wiem, przy wykonywaniu zadania w ramach planu też jest miło smile nie o to mi
          chodzi).

          ...............

          Nocny Motyl zarzucał karmiącym długo (chociaż znowu nie jestem pewna definicji
          tego "długo"), że robią tak, ponieważ chcą emocjonalnie uwiązać dziecko, a nie
          dbają o jego rozwój.

          Jak już pisałam, cała ta sprawa z zapobieganiem alergii ma dla mnie sens.
          Argumenty, że ktoś karmił długo, a alergia jest, nie przemawiają do mnie,
          poniważ nie da się stwierdzić, czy bez mleka matki nie byłoby gorzej.
          Oczywiście to działa i w druga stronę smile ale jednak statystycznie wychodzi, że
          podawanie mleka matki oraz kontunuowanie karmienia w drugim i trzecim roku
          pozwala zminimalizowac alergię. Stąd się wzięła u mnie decyzja - karmić.

          Do tego doszedł mój tryb życia - nie musiałam np. wychodzić z domu regularnie
          na 10 godzin co dzień, oraz spokojny charakter mojego dziecka (nie była np.
          nadpobudliwa, lubiła wyleżec się przy tej piersi).

          Jak też już pisałam, mój pokram stopniowo stanowił tylko minimalny dodatek do
          diety. Oboje z mężem staraliśmy sie zapewnić córce jak najdalej posuniętą
          autonomię, co zaprocentowało jej samodzielnością. Nie czuję się więc matką,
          uwiązującą do siebie dziecko za pomocą cyca na żaden sposób.

          ....................

          Idzie wiosna. No i jak to się dzieje, że jako społeczeństwo, reprezentowane tu
          m.in. przez Motyla (i innych, ale ten nick pamiętam), jesteśmy w stanie
          zaakceptowac parę całujących się ludzi (ale raczej nie staruszków...), nawet
          gejów, a widok matki i jej 17-to czy 25-cio miesięczniaka przy piersi jest
          obrzydliwy...?

          (Jak dla mnie - całowanie się na ulicy, przystanku, jest w porzadku, bez
          jakichś ekscesów typu ręce pod bluzką czy głęęęboka penetracja w głąb jamy
          ustnej - bez względu na wiek, płeć oraz prezencję. Przytulanie się, branie za
          ręce, siadania na kolanach także. I podawanie piersi, pod bluzką, swobodnie i
          dyskretnie. Nawet gdy dziecko ma już te dwa
          • judytak Re: no dobra 01.04.04, 13:10
            a dlaczego ty tak ciągle z tą seksualnością?
            może to z powodu tej wiosny :o)?

            mi się nie podoba, jak biegające, gadające dziecko jest karmione piersią,
            bo w ogólności nie podoba mi się, jeśli dzieci się zachowują nieadekwatnie do
            swoich możliwości rozwojowych
            i tak, nie podoba mi się, jeśli kilkunastolatek jest odprowadzany do szkoły,
            nie podoba mi się, jak w drugiej-trzeciej klasie to mama musi pamiętać, żeby
            odrobić lekcji
            nie podoba mi się, jak 5-6-letnie dzieci ubierają babcie w przedszkolu,
            nie podoba mi się, jak czterolatek dostnie histerii w supermarkecie, bo nie
            dostał lizaka
            nie podoba mi się, jak trzylatek pije z butelki

            są to wszystko zachowania jak najbardziej w normie,
            tyle, że na wcześniejszym etapie rozwoju dziecka

            i na tę analogię mam również odczucia nieprzychylne dla karmienia dwulatków

            pozdrawiam
            Judyta


            • odalie Judytak... 01.04.04, 13:56
              ...ja z tą seksualnością, bo temat wątku - popraw mnie, jesli się mylę smile -
              brzmi: "same wychowujecie _zboczeńców_" [podkreślenie moje].

              Jako argementy za niekarmieniem dwulatków padały w tym wątku właśnie słowa o
              wywoływaniu skrzywień, zaburzeń sfery seksualnej i te de - sorriii, nie
              zacytuję teraz, nie ma w tej chwili aż tyle spokojnego czasu. M.in. było
              pytanie, czy synów też byśmy karmiły piersią tak długo, jak córki. I tak dalej.

              Generalnie o gustach się nie gada i każdemu może się coś nie podobac bez
              tłumaczeń, ale skoro ułożyłaś listę rzeczy, które Ciebie drażnią (nie podobają
              się Tobie) to się do tej listy odniosę. Piszesz, że:

              > bo w ogólności nie podoba mi się, jeśli dzieci się zachowują nieadekwatnie do
              > swoich możliwości rozwojowych

              No, mogłabym się poczuć nieco urażona smile)))))) ale do rzeczy.

              Jak wprost wałkowałam smile moja córka piła mleko z piersi 26 miesięcy. Nie
              rozumiem, w jaki spoób zaburzało czy zubażało to jej możliwości rozwojowe. Jest
              i była ona wyjątkowo wręcz samodzielnym dzieckiem. Może się Tobie wydać, że to
              gołe słowa, ponieważ nie znasz nas w realu, ale tak właśnie jest i było. Jak
              już też pisałam, samodzielność ta przejawia się (i przejawiała się również, gdy
              jeszcze piła z piersi) we wszelkich sferach jej życia.

              Na ten przykład, sama jadła używając łyżeczki lub wiedlca, od 10-go miesiaca
              życia. Jeszcze wcześniej zaczęła pić z kubka, takiego zwyczajnego, nigdy nie
              miała niekapków czy smoczków. Jakoś ssanie piersi nie przeszkadzało jej w
              gryzieniu i połykaniu innych pokarmów czy właśnie piciu z kubeczka czy nalaniu
              picia z butelki do kubka bez rozlewania. O ile wiem, to dzieci butelkowe dla
              odmiany długo korzystają z niekapków i późno uczą się pić ze zwykłych naczyń
              (chociaż to pewnie nie reguła).

              Wcześnie potrafiła się ubrać, sama wybiera sobie rzeczy i komponuje stroje. Od
              czasów niepamietnych sama się myje pod prysznicem, obsługuje w WC - zaczęła
              jeszcze karmiona piersią.

              Mogłabym też dużo pisać o sferze emocjonalnej i intelektualnej. Pisałam po
              drodze, w innych wątkach. Na pewno nie jest to chodzący ideał, ale zawsze - nie
              będę udawała skromności - wyróżniała się na plus. Jest otwarta, niezależna,
              łatwo nawiązuje kontakty. Potrafi odpowiednio zwracać się do dorosłych, umie
              dokonywać wyborów, zachować cierpliwość, i tak dalej. Tymczasem Ty zrównujesz
              karmienie piersią "toddlera" z jakimś opóźnieniem rozwoju. Jakby wszystkie te
              dzieci moich znajomych "długodystansowych" mam miały braki... zastanów się
              Judytak, co Ty implikujesz.

              Wrzucasz do jednego worka zachowania wręcz patologiczne (brak odpowiedzialności
              za własną naukę, nieumiejętność ubrania się w przedszkolu, wymuszanie słodyczy
              krzykiem) wraz z dłuższym niż zwyczajowe w Twoim kręgu karmieniem. Efekt
              retoryczny wspaniały, ale czy tylko to to chodzi? Są to przykłady nieadekwatne.

              Poza tym, tak właściwie "biegające, gadające" dziecko nie "jest karmione"
              piersią. Raczej podchodzi do mamy i prosi o podanie piersi, usadawia się i
              pije. To naprawdę nie jest tak, że mama biega za dzieckiem i na siłę układa je
              sobie w ramionach, wpychając pierś do buzi. Dziecko nie jest tu bierne, ale
              właśnie jak najbardziej czynne.

              ............

              A tak zupełnie na marginesie o ubieraniu przedszkolaków w szatni: nie sądźmy po
              pozorach, bo wpadniemy w tryb Mamy_Izy... smile)))))) Z rozmów z innymi mamami
              wiem, że bywa iz bardzo zaradne dzieciaczki nagle "zapominają" o tej zaradności
              w szatni, trochę aby wymusić opiekę, kojarzącą się im z czułością, trochę, aby
              pokazać, że to "moja babcia". My dorośli też lubimy, żeby po powrocie z pracy
              ktoś nam zrobił tę filiżankę aromatycznej herbatki... nawet jeśli doskonale
              wiemy, gdzie stoi czajnik, a gdzie puszka z herbatą.
              • judytak Re: Judytak... 01.04.04, 15:42
                odalie napisała:

                > ...ja z tą seksualnością, bo temat wątku - popraw mnie, jesli się mylę smile -
                > brzmi: "same wychowujecie _zboczeńców_" [podkreślenie moje].
                >
                owszem, w sensie dosłownym zboczenie, to odchylenie seksualne,
                ale w języku potocznym, zwłaszcza młodych ludzi (czy to dobrze, czy nie)
                funkcjonuje również jako ogólne przekleństwo, coś jak "nienormalny"

                > Jako argementy za niekarmieniem dwulatków padały w tym wątku właśnie słowa o
                > wywoływaniu skrzywień, zaburzeń sfery seksualnej

                nie było tych argumentów aż tak dużo, ja po prostu je pominęłam, jako
                niedorzeczne

                > Jak wprost wałkowałam smile moja córka piła mleko z piersi 26 miesięcy. Nie
                > rozumiem, w jaki spoób zaburzało czy zubażało to jej możliwości rozwojowe.

                nie pisałam, że to zaburza rozwoju
                pisałam, że "zachowuje się nieadekwatnie do możliwości",
                czyli, że
                "już może/umie/potrafi/wie, a jednak zachowuje się tak,
                jakby nie mogło/nie umiało/nie potrafiło/nie wiedziało

                Tymczasem Ty zrównujesz
                > karmienie piersią "toddlera" z jakimś opóźnieniem rozwoju.

                odpowiedź j.w.
                właśnie mi o to chodzi, że dobrze rozwinięte dziecko prezentuje zachowania
                (niektóre, pojedyncze), które pasują do wcześniejszego wieku

                > zastanów się
                > Judytak, co Ty implikujesz.

                na ogół mówię co myślę
                chyba w miarę jasno
                i nie implikuję nic
                (jakbym miała na myśli co innego,
                to bym co innego napisała)

                > Wrzucasz do jednego worka zachowania wręcz patologiczne (brak
                odpowiedzialności
                > za własną naukę, nieumiejętność ubrania się w przedszkolu, wymuszanie
                słodyczy
                > krzykiem) wraz z dłuższym niż zwyczajowe w Twoim kręgu karmieniem.

                te zachowania dość często występują w społeczeństwie,
                dla jednych się wydają normalne, dla innych stanowią problem wychowawczy,
                ale nazywać je patologią to mocne przegięcie

                Efekt
                > retoryczny wspaniały,

                dzięki :o)

                ale czy tylko o to chodzi? Są to przykłady nieadekwatne.

                jeśli uważasz, że szukałam przykłady na patologie, to pewnie że nie są
                miałam zamiar podać przykłady zachowań nieprzystających do wieku i ogólnego
                poziomu rozwoju dziecka

                > Poza tym, tak właściwie "biegające, gadające" dziecko nie "jest karmione"
                > piersią. Raczej podchodzi do mamy i prosi o podanie piersi, usadawia się i
                > pije. To naprawdę nie jest tak, że mama biega za dzieckiem i na siłę układa
                je
                > sobie w ramionach, wpychając pierś do buzi. Dziecko nie jest tu bierne, ale
                > właśnie jak najbardziej czynne.

                to jest czepianie się wyrazów
                to co, mamy to nazywać "dziecko się samo karmi piersią"?
                przecież jak mówię "położyłam dziecko spać", to mam na myśli, że dziecko
                pomaszerowało do łóżeczka, ułożyło się wygodnie, przytuliło misia, a ja tylko
                przykryłam kołderką i pocałowałam na dobranoc...

                > A tak zupełnie na marginesie o ubieraniu przedszkolaków w szatni: Z rozmów z
                innymi mamami
                > wiem, że bywa iz bardzo zaradne dzieciaczki nagle "zapominają" o tej
                zaradności
                > w szatni, trochę aby wymusić opiekę, kojarzącą się im z czułością, trochę,
                aby
                > pokazać, że to "moja babcia".

                to nie na marginesie!
                to jest właśnie to, o czym ja mówię!
                i właśnie to jest to, co mi się nie podoba!

                My dorośli też lubimy, żeby po powrocie z pracy
                > ktoś nam zrobił tę filiżankę aromatycznej herbatki... nawet jeśli doskonale
                > wiemy, gdzie stoi czajnik, a gdzie puszka z herbatą.

                no i może tu leży różnica:
                ja nie lubię, wolę sama...

                pozdrawiam wiosennie
                Judyta
                • oj_iga Re: peachess , moler i Sylwik7 01.04.04, 21:28
                  Do Peachess: Zdziwilo mnie, ze ktos sie przejmuje wygladem moich piersi, ale
                  jezeli bardzo checz wiedziec to nie sa juz takie perfekt jak byly, ale nie
                  wisza jesli o to Ci chodzi. Nie zawijam ich, zeby wlozyc biustonosz. Jak
                  zaczna zwisac to stac mnie na to, zeby je sobie poprawic wiec nie wiem czemu
                  sie martwisz.
                  Jezeli chodzi o matke roku czy jak tam to sformulowalas to nie mysle, zeby to
                  byla Twoja sprawa, czyzbys Ty przegrala w tym konkursie?

                  Do Moler: nie wiem czemu wyjechalas z geba na Sylwik7 tylko dla tego, ze masz
                  na to inne zdanie.

                  Do Syliwik7: bardzo dziekuje Ci za Twoj post, bardzo madrze napisalas. Mimo
                  tego, ze "najazdy" na karmienie piersia nie robia juz na mnie zadnego wrazenia
                  milo jest gdy czy czyta sie na ten temat cos milego. Dzieki.
                  • moler1 Re: oi_iga o czym Ty mówisz? 02.04.04, 10:54
                    oj_iga napisała:
                    >
                    > Do Moler: nie wiem czemu wyjechalas z geba na Sylwik7 tylko dla tego, ze masz
                    > na to inne zdanie.

                    smile)) Wydawało mi się, że korzystanie z Sieci nie jest zbyt skomplikowane...smile
                    Na jakiej podstawie twierdzisz, że wyjechałem z gębą na Sylwik7? Przecież nigdy
                    jej nie odpisywałem, ani nie odnosiłem się do ich komentarzy...
                    Mam nadzieję, że jeszcze raz przejrzysz wpis i zdobędziesz się na gest
                    przeprosin.

                    PS. Czy wkładanie nie wypowiedzianych przeze mnie słów w moje usta jest domeną
                    kobiet? Ostatnio, zbyt często tego doświadczam...czyżby jednak kobiety słyszały
                    to co chcą?
                • odalie trochę spóźniona, ale nic to :)))) 18.04.04, 22:58
                  Nie było mnie i nie bedzie, ale skoro już zajrzałam... smile)))

                  > nie było tych argumentów aż tak dużo, ja po prostu je pominęłam, jako
                  > niedorzeczne

                  Aż tak dużo może nie, ale z całą pewnością sporo. No a ja odpowiedziałam.

                  ..............

                  A teraz będzie wklejony dłuższy kawałek:

                  > > Wrzucasz do jednego worka zachowania wręcz patologiczne (brak
                  > odpowiedzialności
                  > > za własną naukę, nieumiejętność ubrania się w przedszkolu, wymuszanie
                  > słodyczy
                  > > krzykiem) wraz z dłuższym niż zwyczajowe w Twoim kręgu karmieniem.
                  >
                  > te zachowania dość często występują w społeczeństwie,
                  > dla jednych się wydają normalne, dla innych stanowią problem wychowawczy,
                  > ale nazywać je patologią to mocne przegięcie

                  Czy nie zauważyłaś słowa "wręcz"? Nie nazwałam tych zachowań patologią,
                  zasugerowałam jedynie, że mogą być one bliskie patologii (słowo "wręcz").
                  Patologią wymagającą terapii staną się, jeśli u danego dziecka nastąpi ich
                  znacząca kumulacja, utrzymująca się przez dłuższy czas. Judytak, zestawiłaś
                  takie nieprawidłowe, wywołujące negatywne skojarzenia zachowania z karmieniem
                  piersią dwulatków (nie mówimy o siedniolatkach, przypominam, tylko o dzieciach
                  w wieku nianiowo-żłobkowym-"nie może absolutnie zostać na noc poza domem!") -
                  stąd mój sprzeciw.

                  > to jest czepianie się wyrazów
                  > to co, mamy to nazywać "dziecko się samo karmi piersią"?

                  Nie, to nie jest czepianie się wyrazów.

                  To moja całkiem poważna refleksja.

                  Otóż dziecko - te nieco starsze - właśnie karmi się samo. Samo reguluje sobie,
                  kiedy chce sie napić, jest za to odpowiedzialne. Aby skorzystać z cyca prowadzi
                  z mamą dialog, komunikuje swoją potrzebę - i niekoniecznie bezwzględnie od razu
                  ją realizuje. Owszem, a może własnie - wygląda to podobnie jak przy kubeczku z
                  dziubkiem - dziecko prosi o picie, jeśli mama nie jest zajęta, przygotowuje
                  kubeczek. Tymczasem zwrot "karmienie piersią" narzuca obraz matki, biorącej
                  dziecko w ramiona jak bierny tobołek.

                  > My dorośli też lubimy, żeby po powrocie z pracy
                  > > ktoś nam zrobił tę filiżankę aromatycznej herbatki... nawet jeśli doskonal
                  > e
                  > > wiemy, gdzie stoi czajnik, a gdzie puszka z herbatą.
                  >
                  > no i może tu leży różnica:
                  > ja nie lubię, wolę sama...

                  To ja podziwiam. A szczerze mówiąc, nie wierzę. Ale skoro tak mówisz.

                  ................

                  Zreszta, to kolejna dyskusja o wyższości świąt Wielkiej Nocy na Bożym
                  Narodzeniem. A prawda taka, że wszystko to umowne, te normy kulturowe bywają
                  rozmaite, co jednych brzydzi, innych raduje - ale na pewno nikt nie robi
                  dłuższym niż u sąsiadki karmieniem krzywdy swojemu dziecku.
              • palemka66 Re: (bylo zboczenie, jest nieadekwatne) 01.04.04, 23:22
                Ja jakos nie mialam sily pisac o kwestiach nie-medycznych, wolalam ograniczyc
                sie do prostowania strefy faktow. Kusilo mnie tylko juz od jakiegos czasu zeby
                napisac o tym ze moja babcia uwaza jedzenie na ulicy (nie tylko przez panny) za
                wysoce paskudne. Na szczescie post odalie o seksualnosci, normach kulturowych,
                dlubaniu w nosie i karmieniu piersia dzieci starszych niz niemowlaki jest
                swietny, wyczerpujacy, podpisuje sie obiema rekami.
                Ale dorzuce swoje 3 grosze:
                Dlaczego, judytok, uwazasz ze ssanie piersi jest nieadekwatnie do mozliwosci
                rozwojowych dzieci dwuletnich? Z tego co wiem antropolodzy uwazaja ze dzieci
                ludzkie "zaprojektowane" sa do ssania przez *minimum* 2.5 roku. Wiem, takie
                dzieci moga jesc wlasciwie wszystko co dorosli wiec nie chodzi juz o
                odzywianie, ale o potrzeby psychiczne. Na pewno mozna zapewnic zaspokojenie
                tych potrzeb w inny sposob, tez dobry, ale ja wybralabym TEN sposob jako prosty
                i naturalny.
                Jeszcze jedna mala uwaga nt mali "mezczyzni" & nagosc. Tu gdzie mieszkam, na
                publicznym basenie, jest odgrodzony kawalek + maly basen, gdzie wolno wchodzic
                tylko kobietom, i wiekszosc opala sie i plywa topless. Wolno, o zgrozo,
                zabierac takze chlopcow do 6 lat.
            • skarolina Re: no dobra 01.04.04, 22:40
              Judyta, ja już dawno chciałam Ci napisać, żeś mądra kobieta smile
              Nic dodać, nic ująć

              pozdrawiam,
              skarolina
          • oj_iga Re: no dobra 01.04.04, 21:30
            Fajny post, odalie - dzieki.
          • anek.anek Re: no dobra 01.04.04, 22:34
            oj, gorąco się robi. Miałam się nie dopisywać, ale muszę się jeszcze raz
            wytłumaczyć:
            żeby było jasne - w ani jednej wypowiedzi tutaj nie stwierdziłam, że
            autorka 'wychowuje zboczeńsca", bo nie czuję się upowazniona do tego żeby móc
            osądzać ten temat w tak drastyczny sposób. Opisuywałam wyłacznie swoje odczucia.
            Zamiast dłubania w nosie mogłabym ci podać tysiąć innych przykładów, które
            kłóciłyby się z Twoim poczuciem smaku, estetyki a jednocześnie nie należałyby
            do kręku zagadnień fizjiologicznych. Podobnie jak karmieniee kilkulatków
            PUBLICZNIE, za niesmaczne uważam kilkulatki (od 4 wzywż) biegające po plaży
            nago. Nic na to nie mogę poradzić. Pewne sprawy są w tym nagość czy karmienie
            piersią są dla mnie na tyle intymne (ale każda w inny sposób), że nie mogę sięz
            tym pogodzić. Nie znaczy to, że komukolwiek będę zwracała uwagę. chyba, że się
            zapyta co o tym sądzę, a tak wydarzyło się tutajsmile Nie zabraniam, róbcie co
            chcecie. JA nie mogłabym, bo nie godziłoby się to z MOIMI uczuciami. Nie
            najeżdżam na nikogo, przecież to jest swobodna, niezobowiązująca wymiana
            poglądów. Jeśli kogoś swoimi uraziła, to przepraszam jeszcze raz, nie taki był
            mój zamiar. Teraz już naprawdę kończę z tym wątkiemsmile
            • konkubinka Re: jeszcze ja 02.04.04, 12:04
              tak sobie czytam ten watek , na poczatku troche sie smialam , potem
              zastanawialam jak to ja odbieram.Pierwsze dziecko karmilam 2 lata , drugie ma
              11 miesiecy i karmie je raz dziennie przez pare minut w poludnie(ale to
              dziwczynka- wiecej nie potzrebuje , nie prosi , sama sie odstawila).Nie robie
              tego dlatego , ze cos uwazam za smaczne czy niesmaczne.Poprostu wiem ze przez
              karmienie daje dziecku mozliwosc lzejszego przechodzenia chorob, nawiazuje z
              dzieckiem psychiczna wiez i bliskosc itp.
              Jesli chodzi o moja osobe chyba jakos podswiadomie podchodze do tego tak , ze
              piersia karmi sie niemowle.A niemowle z tego co wiem jest niemowleciem do 36
              miesiaca (mam racje?) a oprocz tego kazde dojrzewa w swoim czasie.Przyjelo sie
              ze dzieci 7 letnie zaczynaja pisac i czytac ale mozemy spotkac czytajacego
              czterolatka lub 10 latka majacego z czytaniem problemy.Tak samo z robieniem w
              pieluchy czy zaczynaniem mowic.Oczywiscie przy karmieniu ma tu tez znaczenie
              ingerencja rodzica - matki.Jak bedzie chcial odstawic to zrobi to nie dajac
              cyca a do pisania czytania nie da sie zmusic zbyt malego dziecka.
              Ja takie mam podejscie jednakze np moja mama tepi mnie za to .Miedzy nami
              wybuchaja wieczne awantury gdyz ona ma wbite do glowy ze karmic nalezy rowno 9
              miesiecy.Nie jest w stanie mi racjonalnie wytlumaczyc tej teorii ale naciska w
              sposob nieelegancki , wytykajac mi palcem nadwage i tweirdzac ze zrujnowalam
              swoj organizm i gospodarke hormonalna wlasnie przez dlugie karmienie.
              • lola211 Re: jeszcze ja 02.04.04, 12:11
                Pierwsze słysze, ze niemowle to nawet 3 latek.Niemowlectwo konczy sie z uplywem
                12 mies., tak przynajmniej czytalam.
                • konkubinka Re: jeszcze ja 02.04.04, 19:09
                  no nie , ja slyszalam zupelnie inaczej.Nie spieram sie z toba ale slyszalam
                  napewno o np.15 sto niemowleciu, moze jednak sie myle.Zaraz cos poszukam bo az
                  mnie to zaintrygowalo
                  • lola211 Re: jeszcze ja 02.04.04, 19:43
                    www.lmm.pl/porady/karmienie/dziecko2.html
                    Z tego artykułu wynika, ze okreslenie "niemowle" odnosi sie do dziecka od 2 do
                    12 mies. zycia.Później jest to male dziecko, a nastepnie po prostu dziecko.
                    • alicjagrabowska Re: a może chodzi o nasz stosunek do płci 02.04.04, 23:25
                      zaczęło mi się wydawać że to kobiety mają problem z zaakceptowaniem widoku
                      karmiącej mamy,widząc albo wyobrażając sobie nagą pierś jest nam po prostu
                      niezbyt przyjemnie,przynajmniej części nas,lubimy mężczyzn,kobiece piersi nie
                      przyciągają ale czasem wręcz odpychają,a nigdy jeszcze nie spotkałam mężczyzny
                      któryby to z niesmakiem obejrzał się na karmiącą,wręcz PRZECIWNIE!!!w tamtym
                      roku "przyłapał" mnie na karmieniu na plaży jakiś fotograf,strasznie chciał mi
                      zrobić zdjęcie z małym(synek miał 2 latka)był zachwycony,powiedział że nigdy
                      nie widział czegoś tak pięknego!ja staram się nie "zaglądać" dzieciom "w
                      talerz" uważam że to intymna sprawa mamusi i dziecka i nie interesuje mnie po
                      prostusmile))))uważam karmienie za piękną rzecz ale widok samej piersi omijam.może
                      dlatego że jestem kobietą,i może dlatego tak trudno niektórym mamom
                      zaakceptować że inne karmią?
                      • lola211 Re: a może chodzi o nasz stosunek do płci 03.04.04, 12:02
                        A ja owszem spotkalam takich mezczyzn.Z rozmów jakie sie toczyly poznałam ich
                        stosunek do tego zjawiska, widok ssacego dziecka wywoływal u nich negatywne
                        doznania estetyczne.
                        Mysle ze nie plec jest wazna, ale subiektywne poczucie estetyki- sa osoby ktore
                        po prostu źle znosza widok wszelkiej fizjologii, w tym karmienie.
                        Sama, mimo ze byłam przez rok matka karmiaca nie przepadam za tym widokiem,
                        owszem karmienie własnego dziecka bylo dla mnie piekne, ale widok obcych juz
                        niekoniecznie.Tak juz mam i nic nie poradze, ze czuje do pewnych zjawisk
                        niechec, czy wrecz obrzydzenie, mimo ze jako naturalne powinny według
                        niektórych byc całkowicie akceptowalne.
                        Obrzydza mni widok zasmarkanego dziecka na przyklad mimo ze wiem, iz to tylko
                        dziecko i zdarza sie,ale obrzydzenie i tak czuje.

                        • konkubinka Re: a może chodzi o nasz stosunek do płci 03.04.04, 12:51
                          przede wszystkim to LOLU dzieki.Jeszcze bede grzbac w necie bo nie wiem skad mi
                          przyszlo do glowy to twierdzenie.I tak zyje od 7 lat w tym przeswiadczeniu jak
                          tuman jakis.Wczoraj mi to uswiadmil moj M pukajac sie w glowe jak mu to
                          powiedzialam.
                          Ja tez odczuwam , ze karmienie piersia to rzecz piekna niepowtarzalna w zyciu
                          kobiety i dziecka.Mam mase zdjec jak karmie , uwielbiam patrzec na szczesliwe
                          przy cycu dziecko.Kiedy moja kolezanka w zeszlym roku zaszla w ciaze i
                          uslyszalam ze jej maz twierdzi ze nie chce aby karmila piersia , ze nie chce
                          aby ktokolwiek ogladal ja obnazona, bylismy z mezem zbulwersowani.Cale moje
                          srodowisko akceptuje karmienie jako cos pieknego potrzebnego.Dopiero gdy
                          trafilam na ten watek zaczelam myslec ze faktycznie kazdy czlowiek ma inne
                          poczucie estetyki , inne rzeczy go brzydza, inne sa dla niego piekne.To tak
                          jak pojecie "zly gust"jest nietrafione.
                          Z tymi znajomymi pojechalam na wakacje i poniewaz uwazam ze karmienie jest
                          niezbedne i piekne a corka miala wtedy 2 miesiace w ogole na nic nie zwracalam
                          uwagi.Jakie katusze musial przezywac ten chlopak?
                          No ale w koncu zyjemu w wolnym , cywilizowanym kraju.Jeden pluje na ulicy i
                          chrzaka co mnie przyprawia o dreszcze , inny sika pod drzewem jeszcze inny
                          dlubie w nosie .Nie moge wplynac aby tak nie bylo i sadze ze to ze nakarmie
                          corke przy ludziach jest o wiele mniej szkodliwe.Chyba wyznaje zasade "niech
                          sie wstydzi ten kto widzi".
                  • solka11 Re: jeszcze ja 09.05.04, 19:57
                    Wg. zaleceń WHO dla zdrowia dziecka dobrze jest je karmić do 2r.ż. Ginekolodzy,
                    dla zdrowia kobiety, sugerują karmienie o rok krótsze. Żaden psychiatra nie
                    zaleca skracania okresu karmienia ze względu na zagrożenie zboczeniemsmile. Dla
                    spokoju innych dobrze jest nie afiszować się z karmieniem dziecka w miejscach
                    publicznych. A co poza tym- TO NASZA OSOBISTA SPRAWA!
                    Pozdrawiamy!
                    Kasia i Hania (09.01.2004)
                    Mały Miśsmile
                • oldbay Re: jeszcze ja 30.06.04, 19:58

                  Niemowlectwo kończy się gdy dziecko zaczyna mówić.
                  -
                  Oldbay
            • elisa1974 Re: viene70, anek, mamit, judytak, nocny motyl 28.07.04, 17:01
              Dziewczyny zgadzam sie tylko i wylacznie z wami, reszta to kobiety ktore nawet
              jakby bardzo chcialy to nie potrafilyby zrozumiec przeslania waszych mysli,
              aczkolwiek toleruje ich wybor i nie krytykuje bron boze.
              Z gory wiedza ze tak ma byc i koniec, a jezeli ktos pzreciwnie mysli to jest
              pozbawiony uczuc do dziecka.
              Mi tez nie podobaja sie duze dzieci ssajace piers matki, tak samo jak nie
              podobaja mi sie duze dzieci ktore sa karmione przez doroslych, po prostu
              kwestie estetyczne, wychowawcze. Ja karmilam tylko do 8 miesiaca, ale moj maly
              zadecydowal sam, takze nikt nie moze mi zarzucic mojej egoistycznej decyzji w
              sprawie.
              Pomijajac tezy naukowo potwierdzone, ze mleko matki najwazniejsze jest w
              pierwszych miesiacach, potem powoli traci swoje wlasciwosci odzywcze, wszystko
              zalezy od dzieci, a nie od was zebyscie decydowaly jak dlugo ma ssac piers. Ja
              spotkalam mame, ktora zaciecie karmila coreczke do drugiego roku i miala
              straszny klopot, bo dziewczynka nie chciala jesc nic innego tylko jej mleko i
              skonczylo sie to wszystko szpitalem.
              Takze kobiety wszystko z rozsadkiem, stopniowo nalezy dziecku zmniejszac
              spotkanie z cycusiem i ono na pewno samo sie odzwyczai.
              Wiecej tolerancji do tych ktore chca karmic dlugo i te ktore nie chca karmic,
              ale tak na marginesie to te dlugo karmiace sa strasznie agresywne kobiety w
              swych wypowiedziach,czuja sie atakowane,lapia za slowka, a tutaj nie o to
              chodzi na tym topiku, po prostu probujemy wyrazic opinie, chyba po to jest
              forum.
    • oj_iga Re: do moler - przepraszam i dziekuje ;) 03.04.04, 21:46
      Moler napisal:
      peachess napisała:

      > jak wygląda teraz twój biust??sad
      > Moim zdaniem rzeczywiscie przesadzasz. Sprawia ci to przyjemnosc (takie
      lekkie
      > maso, przeciez dzieciak ma juz zęby); czy raczej hołdujesz zasadzie "wszystko
      d
      > la dobra dziecka", poświecenie absolutne?
      > 2-4 miesiace, to rozumiem, ale 17? chcesz wygrac konkurs na supermatke-
      karmicie
      > lke?!
      >
      > Moja przyjaciólka karmila swojego obecnie 2 letniego syna przez 9 miesięcy, a
      o
      > statnio stwierdzila, że gdyby mogla cofnąć czas, nie robilaby tego w ogóle.
      To
      > tez przegięcie, ale ile można dawać się doić?

      Sprawia Ci przyjemność wypisywanie takich pierdół?

      Bardzo Cie przepraszam, pochrzanily mi sie posty i myslalam nie wiem czemu, ze
      strofujesz Sylwika, a Ty biedaku po mojej stronie stanoles. (I wlasnie ode mnie
      po uszach zarobiles sad) Najezylam sie na to dojenie i cos mi sie rzucilo na
      oczy.
      Wielke dzieki za branie udzialu w tej dyskusji i jeszcze raz przepraszam.
      Iga
    • lilunia Re: Same wychowujecie zboczencow... 05.04.04, 01:13

      Przeczytalam wlasnie w Wysokich Obcasach, ze m.in wstret do karmienia piersia
      moze wynikac z molestowania seksualnego w dziecinstwie (!)

      Synka karmilam 2 lata piersia, nie choruje, jest samodzielny, ma ladny zgryz,
      nie sepleni, jest pewny siebie, ruchliwy i moglabym wymieniac jeszcze dlugo...(
      wszystkie zalety byly juz przez moje poprzedniczki opisane )
      Core tez karmie i oby jak najdluzej. Natomiast kiedy mala sie urodzila i mleka
      mialam w nadmiarze , synek sam sie upominal o mleko. Sciagalam mu wiec do
      kubeczka. I wiecie co on powiedzial ( 4 lata mial)? Ze "ooo! mleczko od mamusi
      to bylo wieelkieee szczescie" . Wiec cos pewnie jeszcze jest w tym karmieniu, o
      czym my dorosli nie mamy pojecia.
      Do co karmienia dziecka w miejscu publicznym - ludzie , nie dajmy sie
      zwariowac. Tolerujemy psie kupy, osobnikow plujacych albo smarkajacych prosto
      na chodnik ( fuj !), i / co dla mnie jest szczegolnie obrzydliwe / sikajacych
      facetow byle gdzie ( kobiety takiej w zyciu nie widzialam ).
      Jak dziecko chce jesc - niech je. Przeciez nie wywala sie piersi na stol.
      Zawsze sie to robi w miare dykretnie. A zreszta guzik mnie obchodzi, co inni o
      tym mysla.
      pozdrawiam wszystkie karmiace mamy
      piersi gora !
      lila
      Ps.
      A "cycunie" mam sto razy lepsze niz przed karmieniem.

      • lola211 Re: Same wychowujecie zboczencow... 05.04.04, 12:15
        > Przeczytalam wlasnie w Wysokich Obcasach, ze m.in wstret do karmienia piersia
        > moze wynikac z molestowania seksualnego w dziecinstwie (!)
        >
        Zadna nie pisze o wstrecie do karmienia własnego dziecka przeciez, tylko o
        czasie przez jaki sa w stanie to zaakceptowac.

        > Do co karmienia dziecka w miejscu publicznym - ludzie , nie dajmy sie
        > zwariowac. Tolerujemy psie kupy, osobnikow plujacych albo smarkajacych prosto
        > na chodnik ( fuj !), i / co dla mnie jest szczegolnie obrzydliwe / sikajacych
        > facetow byle gdzie ( kobiety takiej w zyciu nie widzialam ).
        > Jak dziecko chce jesc - niech je. Przeciez nie wywala sie piersi na stol.

        Nie wiem, jak ty, ale ja nie toleruje takich zachowan i o ile mam mozliwosc to
        zwalczam, czyli po prostu zwracam uwage.
        Co do dyskrecji, to niestety, sa takie mamy, ktore wrecz epatują tym
        karmieniem, nie widza potrzeby dyskretnego zachowania.

        Babcia opowiadala mi o sytuacji pomyłkowego wypicia odciagnietego mleka przez
        jej szwagierke , rzygała jak kot, gdy wyszło, co naprawde wypila.Taki własnie
        jest stosunek wielu osób do produktu wydzielanego z kobiecych piersi.
        • gusia29 Re: Same wychowujecie zboczencow... 05.04.04, 20:21
          Nie wiem o co Ci chodzi, ale gdybym sie odciaganego mleka napila tez nie
          bylabym najszczesliwsza.
          Co do pisania do wstretu karmienia wlasnego dziecka to zadna z nas o tym nie
          pisze, bo wiekszosc z nas takiego wstretu nie ma, przynajmniej nie te, ktore
          dlugo karmia. Te ktorym sie to nie podobalo po prostu przestaly, przeciez nikt
          nam pistoletu do lba nie przystawia.
          • lola211 Re: Same wychowujecie zboczencow... 05.04.04, 23:59
            Odpowiedzialam na post lilunii, ktora przytoczyła wnioski na temat wstretu do
            karmienia- zrozumialam to tak, ze jakoby zwolenniczki "krotkiego"(do roku)
            przystawiania dziecka do piersi mogły byc w przeszlosci molestowane.A przeciez
            zadna z nas nie pisze o wstrecie wobec karmienia w ogóle, tylko o tym, ze nie
            toleruje karmienia dzieci starszych niz roczne,zatem nie widze zwiazku z
            tematem.
            Przykład tej szwagierki babcinej wzial sie na skutek skojarzenia z
            przytoczonym przez lilunie faktem picia jej mleka przez 4 latka, z kubka.Taka
            historyjka na marginesie.Mnie mdli juz jak czytam, nie musze wypijac.
            • ania.zalogowana Re: Same wychowujecie zboczencow... 06.04.04, 07:36
              lola211 napisała:

              > Przykład tej szwagierki babcinej wzial sie na skutek skojarzenia z
              > przytoczonym przez lilunie faktem picia jej mleka przez 4 latka, z
              kubka.Taka
              > historyjka na marginesie.Mnie mdli juz jak czytam, nie musze wypijac.
              A nie mdli Cię, jak pijesz mleko krowie? Przecież ono też jest odciągane?
              Dla Twojej wiadomości: Mechaniczne odciąganie mleka powoduje pękanie maleńkich
              naczyń krwionośnych w wymionach. Skutek jest taki, że wszyscy pijący mleko
              krowy (znaczy lepsze, mniej obrzydliwe?), piją jej krewsad
              • lola211 Re: Same wychowujecie zboczencow... 06.04.04, 11:36
                Nie pijam zadnego mleka, krowiego czy koziego czy jakiego tam jeszcze.
                Jednakze na mleko zwierzece dalabym sie ewentualnie jeszcze skusic, na kobiece
                za nic w swiecie.Uwazam, ze to całkowicie normalna reakcja.

        • lilunia Re: Same wychowujecie zboczencow... 09.04.04, 19:16
          Temat:
          "Takie wlasnie slowa uslyszalam od mojej koleznaki gdy weszlysmy na temat
          karmienia piersia mojego 17 miesiecznego syna. Stwierdzila, ze robie mu
          krzywde i mamuski dlugo karmiace same wychowuja zboczencow."

          Piszac o niecheci do karmienia , mialam na mysli wlasnie osoby postronne ( obu
          plci ), ktore nia maja pojecia o czym mowia , a nie mamy karmiace. Z dalszej
          czesci chyba wyraznie widac, ze jestem za karmieniem. Niech sobie kazdy karmi
          jak dlugo chce. Albo i nie chce, jego sprawa. A zreszta , kto nie zrozumial -
          jego broszka. smile
          Wesolych Swiat !
          pozdrawiam
          lila
      • luccio1 Re: Same wychowujecie zboczencow... 03.05.04, 16:56
        >Tolerujemy psie kupy, osobnikow plujacych albo smarkajacych prosto
        > na chodnik ( fuj !), i / co dla mnie jest szczegolnie obrzydliwe / sikajacych
        > facetow byle gdzie ( kobiety takiej w zyciu nie widzialam ).
        Otóż przed 20 i więcej laty, w erze kartek i kolejek, widywałem. Był to jeden z
        obrazków w cyklu "Matka Polka na zakupach". Kobieta pchająca wózek głęboki z
        najmłodszym dzieckiem, obładowany do granic możliwości siatami, do tego
        ciągnąca za sobą dwoje-troje trochę starszych dzieci, zatrzymywała się
        przed "ustronnym" miejscem w rodzaju kąt między nieczynnym kioskiem a murem.
        Zjeżdżała wózkiem na bok, przewijała najmłodsze, potem do kąta po kolei z
        każdym ze starszych, na koniec w tymże kącie załatwiała się sama, tyłem do
        muru, twarzą do przechodniów, pokazując całą bieliznę prócz stanika (był to
        czas, kiedy połowa pań nosiła na co dzień halkę, pończochy przypinane
        podwiązkami do paska współistniały z rajstopami, nie dziwiło też wkładanie
        kompletu w tradycyjnym ciepłym różu do czarnych pończoch i pod grubą żałobę,
        jak to prezentowała jedna z zapamiętanych przeze mnie załatwiających się mam).
        Zachowanie takie nie budziło wówczas sprzeciwu. Każdy wiedział, że nie sposób
        wymagać od kobiety wymęczonej na zmianę staniem i chodzeniem, obciążonej
        dziećmi i trudno manewrowym wózkiem, aby w potrzebie szukała toalety, której w
        bliższej i dalszej okolicy i tak nie było; tak samo nikt nie miał pretensji,
        jeśli z góry rezygnowała z szukania - koszmarny stan tych urządzeń był
        powszechnie znany; nikt też nie wymagał, by dopraszała się możliwości
        skorzystania w lokalu - aby zostać po chamsku wyproszona ("toaleta tylko dla
        konsumentów"). Każdy też rozumiał, że zachowanie takie, nawet jeśli było w nim
        coś z celebrowania macierzyństwa przez młodą matronę, na zasadzie: robię to, do
        czego w odróżnieniu od innych mam prawo z uwagi na moją sytuację, było istotnie
        jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji, zamiast opętanego biegu aby szybciej do
        domu, który mógł się skończyć tragicznie np. przy przekraczaniu jezdni.
        Także przed 40-30 laty niepisany parkowy savoir-vivre pozwalał matce z
        dziećmi w potrzebie pójść za krzaczki albo pod drzewo, samej albo razem z
        dziećmi (wówczas przesiadywało się w parku ile pozwalała pogoda i światło dnia -
        aby być jak najdłużej poza zagęszczonym do ostatnich granic mieszkaniem, biorąc
        na takie posiedzenie także podwieczorek z herbatą albo kompotem do popicia).
        Karmienie dziecka piersią było natomiast przez tenże savoir-vivre stanowczo
        wykluczone!
    • bazylea1 a jesli dziecko będzie pamiętac? 12.04.04, 22:34
      na ogol nie pamiętamy rzeczy sprzed 3 lat. ale są osoby ktore pamietają. jak
      się będzie czuła kobieta/ dziewczyna ze wspomnieniem ssania piersi matki? a jak
      mężczyzna? jak wpłynie to na ich życie seksualne? wydaje mi się że to miała na
      myśli koleżanka.
      • gusia29 Re: a jesli dziecko będzie pamiętac? 13.04.04, 06:29
        Ja osobiscie nie pamietam nic z tego okresu, poza tym co ma karmienie piersia
        wspolnego z zyciem seksualnym? Igi kolezanka po prostu chciala sie na niej
        wyzyc bo cos ja ugryzlo, niestety dopalila jej skutecznie, choc w idiotyczny
        sposob.
        • oj_iga Przeprosila mnie!!!! 14.04.04, 20:44
          Od czasu pamietnego "dogryzienia" unikalam kontaktow z moja "kolezanka", ale
          dzis rano przypadkiem na nia wpadlam. Nalegala, ze chce ze mna porozmawiac i
          weszlysmy na kawke. Powiedziala mi, ze bardzo jej jest teraz glupio, ze tak
          powiedziala, bo tak wcale nie mysli. Byla wsciekla, dziecko jej dawalo popalic
          a moj synek byl w tym dniu jak aniolek (zdarzylo mu sie he he he) i chciala sie
          wyladowac. Stwierdzila, ze przykro jej, ze tak sie wyrazila, bo wie, ze ja ja
          wspieralam, gdy ona odstawiala choc wokol wszyscy jej mieli to za zle. Wiec
          ona tez powinna byc tolerancyja w stostunku do mnie. (troche pozno sie
          opamietala)
          Pewne rzeczy da sie naprawic, pewnych nie. Napewno dam jej jeszcze jedna
          szanse, ale jak wywinie taki numer jeszcze raz to po prostu jej powiem ile
          przykrosci mi tym sprawila. I na tym definitywnie skonczy sie nasza znajomosc.
          Do tej pory w sumie nie rozmawialysmy na ten temat, ale zalapala, ze przegiela
          palke. I o to chodzi.
    • weronikarb Re: Same wychowujecie zboczencow... 19.04.04, 10:15
      Wiesz wydaje mi sie ten komentarz Twojej kolezanki wrecz smieszny. Sama
      karmilam krotko, ale gdybym mogla to jak dlugo by chcial, to takie cudowne
      uczucie i wg mnie niema nic wspolnego ze zboczeniem, pozatym moj maz byl
      karmiony dlugo bo dwa lata i niewidze aby byl zboczeńcem smile Nie jest nawet
      maminsynkiem wrecz przeciwnie. Dwoch pozostalych synow tesciowa tez tak dlugo
      karmila i zaden z nich nie stanie za nia - raczej za tata i ile razy mi sie w
      zartach skarzy ze podobno mieli byc maminsynkami bo ich tak dlugo karmila smile
      Renata
      • black-cat Re: Same wychowujecie zboczencow... 20.04.04, 15:43
        Przesadziła z tymi zboczencami, zupełnie sie tym nie przejmujsmile Niemniej jednak
        każdy psychiatra to powie, że kontakt karmiącej matki i dziecka jest erotyczny.
        Może nas to bulwersować ale tak już jest i to mamy potrzebują go bardziej niż
        dziecko. Dziecko potrzebuje jedynie bliskości, miłości i opieki (niekoniecznie
        matki)i nieważne dla niego jest czy karmisz go piersią czy nie, ono chce, żeby
        ktoś był blisko przy nim. Czasami, kiedy obserwuję swoje przyjaciółki, które
        śpią ze swoimi dziećmi (mąż w drugim pokoju), gotowe na każde zawołanie wyjąć
        pierś i podać ją dziecku i które już nie pamiętają, że są przede wszystkim
        kobietami a dopiero później matkami robi mi sie przykro i zastanawiam sie, czy
        ich związki od początku były tak kruche emocjonalnie czy było tak zawsze a
        macierzyństwo dało im tylko pretekst do odstawienia męza. Mam nadzieję, że u
        was sie tak nie dzieje.
        • e.beata Re: Same wychowujecie zboczencow... 08.05.04, 21:35
          wink)) to jakże erotyczny jest sam poród... dlatego tylu zboczeńców na świecie ;-
          )
          To prawda, zdarza się czasem, ze niektóre kobiety osiagają zadowolenie
          seksualne podczas karmienia. ale sa i takie dla których niezwykle erotyczne
          jest głaskanie dłoni. I co z tego?
          Jak ktoś nie lubi 2 latka przy biuście to niech nie patrzy.
          Jak ktoś czuje wstręt do dwóch całujących się kobiet, nie musi się im
          przyglądać, choć są tacy co wypożyczają w tym celu kasety wink.

          Dajcie żyć ludziom.
          Tolerancja!
          Karmiąca matka nikogo nie krzywdzi.
          Od dawna i w wielu krajach karmione są dzieci do lat trzech i nigdzie nie robi
          się z tego sensacji.

          Wraźliwi zawsze mogą głowe odwrócić w drugą stronę.
    • aprze Re: Same wychowujecie zboczencow... 08.05.04, 21:53
      Cześć
      zaskoczyło mnie to co twoja koleżanka powiedziała. Ja synka karmiłam do roku (sam zrezygnował) a córcie do 2 lat i 10 miesięcy. Z tego wynika, że wychowuję zboczenicę, śmieszne. Powinnaś się z tego śmiać i potraktować to jak żart
      Pozdrawiam
      Agnieszka
    • mammilaria Re: Same wychowujecie zboczencow... 20.07.04, 12:47
      Karmiłam synka przez 23 miesiace (prawie 2 lata). Obecnie ma 7 lat i jak na
      raie nie przejawia żadnych "zboczonych" predyspozycji. Jest inteligentny,
      wesoły i szczęcliwy.
      Nie przejmuj się "zboczoną" koleżanką i rób to co Ty uważasz za słuszne i co
      lubi Twoje dziecko!
Pełna wersja