5-latek a intymne strefy ciała

22.08.10, 16:10
Jak wytłumaczyć 5-latkowi, że nie pokazuje się nikomu gołej pupy albo siusiaka, albo nie prosi sie ciotki, zeby pokazała "cycki"?

Nie chciałabym go jakos zawstydzac, opisane sytuacje zdazyły sie tylko raz czy dwa razy, nie jest to dla mmnie jakies straszne przewinienie, zasługujace na krzyk i kare, bo wiem ze on jeszcze wszystkiego nie rozumie. niemniej wiem ze osoby postronne moga roznie reagowac na takie zachowania smile

dodam, ze nie wychowujemy dziecka w poczuciu wstydu, czy jakiejs pruderii - raczej zdrowe podejscie do seksualnosci. Przy przebieraniu sie nie chowamy sie po łazienkach i katach - ale moze to błąd? Moze nam sie tylko wydaje, że postepujemy własciwie?
    • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 22.08.10, 19:52
      Intuicja podpowiada, żeby dziecko, które powiedziało do cioci: "pokaż cycki!" potraktować na tyle surowo, żeby raz na zawsze odechciało mu się tekstów tego typu.

      Czemu nie można wychowywać intuicyjnie i trzeba pytać na forum?
      • verdana Re: 5-latek a intymne strefy ciała 22.08.10, 20:14
        Taak, bo jak wiadomo, dziecko miało jak najgorsze intencje... To, ze
        dorosli w czyms widza od razu podtekst seksualny, nie oznacza, ze
        dziecko wie, co mówi.
        Tekstow "tego typu" - Scher, czy Ty w ogóle rozumiesz, co piszesz?
        Ja bym dziecku zdecydowanie powiedziała, dlaczego nie nalezy tak
        mowić i zaprzestała używania słowa "cyski" w domu.
        • madzialenakata Re: 5-latek a intymne strefy ciała 22.08.10, 22:21
          > Ja bym dziecku zdecydowanie powiedziała, dlaczego nie należy tak
          > mówić i zaprzestała używania słowa "cyski" w domu.

          Właśnie dzisiaj mu próbowałam tłumaczyć, tak mimochodem w rozmowie, (bo naprawde
          nie chciałabym robić mu wielkiej afery, żeby czuł się winny ze coś strasznego
          zrobił) bo cos tam mówił o swoim "siuraku", ze sa takie rzeczy tzn. pupa, siurak
          i piersi, co każdy trzyma w ciuchach i nikomu nie pokazuje i nikomu się tam nie
          zagląda.

          Zapytał "dlaczego?", no to ja na to, ze to kazdego prywatna sprawa. Nie wiem czy
          dobrze to powiedziałam, jakich argumentów mogę jeszcze użyc?
        • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 22.08.10, 22:42
          verdana napisała:

          > Taak, bo jak wiadomo, dziecko miało jak najgorsze intencje...

          A co mnie interesują intencje dziecka? Właśnie (nieumyślnie) weszło na społeczne pole minowe i ma wielkie szczęście, że mu mina głowy nie urwała. Ja w takich sytuacjach opieprzam z góry na dół i uważam to postępowanie za słuszne. Po reakcji rodziców dziecko ma wiedzieć, jak bardzo ważną granicę przekroczyło i bać się tego doświadczenia w przyszłości.
          • angazetka Re: 5-latek a intymne strefy ciała 22.08.10, 23:58
            > A co mnie interesują intencje dziecka?

            To zdanie mówi wszystko.
            Naprawdę zalezy ci na tym, by dziecko BAŁO SIĘ coś zrobić? Nie
            lepiej, żeby ROZUMIALO, dlaczego tego robić nie powinno?
            • madzialenakata Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 00:16
              > Naprawdę zalezy ci na tym, by dziecko BAŁO SIĘ coś zrobić? Nie
              > lepiej, żeby ROZUMIALO, dlaczego tego robić nie powinno?

              no i to jest sedno - dlatego właśnie szukam argumentów do wytłumaczenia
              dzieciakowi sytuacji - nigdy nie tłumaczyłam mu na zasadzie "bo tak juz jest",
              "nie wolno, bo nie", nie chce karać dziecko tak aby nie wiedziało za co lub
              dlaczego jest ukarane
            • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 02:48
              angazetka napisała:

              > Naprawdę zalezy ci na tym, by dziecko BAŁO SIĘ coś zrobić? Nie
              > lepiej, żeby ROZUMIALO, dlaczego tego robić nie powinno?

              Zależy mi na tym, żeby i to, i to.
              W młodszym wieku bardziej żeby bardziej obawiało się, w starszym - bardziej żeby rozumiało.
          • duch_mariana Społeczne pole minowe 24.08.10, 11:04
            To, jakie to społeczeństwo będzie, zależy między innymi od wychowania
            pięciolatków. Jeżeli będziemy im wbijać do głowy normy społeczne naszych babek i
            prababek, to nic się nie zmieni. Jeżeli ktoś jest oburzony tym, że pięciolatek
            pokazuje tyłek czy siusiaka, to ma problem ze sobą. Pięciolatek jest zupełnie
            normalny. Dzieci w tym wieku mają różne dziwne zachowania. Trzeba mu oczywiście
            tłumaczyć, że ot tak sobie nie pokazuje się tyłka i siusiaka. Podczas
            przebierania, kąpieli, u lekarza, na plaży, w saunie, jak robi kupę czy siku to
            tak, ale nie w sytuacji, gdy wszyscy są ubrani, piją kawę, a on ściąga gacie i
            pokazuje tyłek. Nie czas i miejsce na to. Podobnie z prośbą do ciotki o
            pokazanie cycków. Taka prośba ze strony pięciolatka to naprawdę nic strasznego.
            Przecież to jest tylko dziecko, które ma prawo być ciekawe. Ale inni ludzie też
            mają prawo do jakiejś intymności i po prostu nie wypada prosić ciotki o
            pokazanie tego, czy tamtego, bo nie musi mieć ochoty pokazywać. Może to jest
            właśnie dobry moment o wyjaśnienie temu dziecku norm społecznych dotyczących
            nagości?
            • scher Re: Społeczne pole minowe 24.08.10, 11:29
              Nikt się nie oburza na normalne zachowania dziecka, nikt nie jest purytaninem. Rzecz jednak w tym, że nie ten czas, miejsce i sposób.
              Nadal jestem zdania, że reakcja rodziców powinna być ostra, bo naruszona norma bardzo ważna.
              • duch_mariana Re: Społeczne pole minowe 24.08.10, 11:41
                Oczywiście, że nie czas, miejsce i sposób. Dlatego należałoby temu chłopcu
                wytłumaczyć jakie są normy społeczne, a jakie nasze własne. Nie należy dziecka
                za to karać, ani reagować ostro, bo złamało normę nieświadomie. Nie chodzi o to,
                żeby dziecko nie łamało norm, bo się boi, tylko żeby nie łamało, bo rozumie
                jakie one są. Ostra reakcja powinna być w sytuacji naprawdę poważnej typu
                wyrwanie się i wbiegnięcie na oślep na jezdnię.
                • scher Re: Społeczne pole minowe 24.08.10, 11:49
                  duch_mariana napisał:

                  CytatNie należy dziecka za to karać, ani reagować ostro, bo złamało normę nieświadomie.
                  Nie zgadzam się, trzeba zareagować ostro, bo naruszona norma bardzo ważna i zachowanie bardzo niebezpieczne - grozi społecznym kalectwem.

                  Poza tym z tą nieświadomością pięciolatka byłbym bardzo ostrożny w przyjęciu takiego założenia.
                  • duch_mariana Re: Społeczne pole minowe 24.08.10, 12:30
                    Ale po co od razu ostra reakcja? Zakładasz, że nie zrozumie jak się mu
                    wytłumaczy? Moja Księżniczka czasem dostaje wojskowy OPR, ale tylko w sytuacji,
                    gdy po raz kolejny robi coś, czego nie powinna, albo nie robi tego, co powinna.
                    Natomiast z tym pokazywaniem tyłka przez pięciolatka to ja bym tak nie
                    demonizował. Zwykłe dziecięce wybryki. Myślisz, że moja tak nie robiła? Przeszło
                    jej w okolicach 7 roku życia.
                    • scher Re: Społeczne pole minowe 24.08.10, 13:59
                      duch_mariana napisał:

                      CytatNatomiast z tym pokazywaniem tyłka przez pięciolatka to ja bym tak nie demonizował. Zwykłe dziecięce wybryki.
                      Ale ja nie o tym. Ja o chamskiej odzywce do cioci.
                      • duch_mariana Re: Społeczne pole minowe 24.08.10, 14:17
                        Odzywka "pokaż cycki" rzeczywiście jest brzydka, ale trudno mówić w przypadku
                        pięciolatka o chamstwie. Gdyby coś takiego powiedziało moje dziecko, poprosiłbym
                        ją na chwilę do innego pomieszczenia i tam jej wyjaśnił co powiedziała źle i
                        dlaczego tak nie należy się odzywać, ani nawet prosić o pokazywanie. Nadal nie
                        rozumiem czemu wywoływać w dziecku strach w sytuacji, gdy można tego uniknąć?
                        Poza tym niczego tak naprawdę nie wiemy o tym chłopcu, jaki ma charakter, czy
                        dociera do niego słowo mówione, czy też trzeba ryknąć, ani też czy ma tendencje
                        do robienia na przekór, czy nie. Dlatego zakładamy, że jest dzieckiem normalnym,
                        do którego można dotrzeć tłumaczeniem, a nie od razu ostro.
                        • mama_miko Re: Społeczne pole minowe 27.08.10, 22:08
                          duch_mariana napisał:

                          > Odzywka "pokaż cycki" rzeczywiście jest brzydka, ale trudno mówić w przypadku
                          > pięciolatka o chamstwie.

                          Pieciolatek nie wiw co to jest chamstwo, ale rodzic jest od tego aby mu to jasno i prosto zakomunikowac! Postawic granice! Natychmiast a nie jakies wychodzenie so pokoju i tlumaczenie "bo tak nie wolno, tak nie wypada". Ty jestes doroslym, a dziecko uwielbia dorosly swiat, obserwowac go, i sie go uczyc-taka jest kolej zycia. Czesty blad, ktory popelniaja dorosli to ten, ze mysla ze dzieci chca aby rodzic byl i zachowywal sie jak dziecko, jego kolega-i tak dzialaja.


                          5 lat! Wyznaczaj granice jasno i prosto. Tlumaczyc zaczniesz za 10 lat-wtedy zrozumie, ale i tak nie masz pewnosci czy poslucha.
                          • mgla_jedwabna Re: Społeczne pole minowe 13.09.10, 02:52
                            "Pieciolatek nie wiw co to jest chamstwo, ale rodzic jest od tego aby mu to jasn
                            > o i prosto zakomunikowac! Postawic granice!"

                            A czy dla ciebie powiedzenie, że "nie wolno/ nie wypada" nie jest jasnym i prostym komunikatem? Ponadto dziecko łatwiej się koncentruje, co się do niego mówi, w sytuacji 1 na 1, nie w pokoju pełnym gości.

                            Poza tym kultura osobista wymaga, aby uwagi dotyczące czyjegoś zachowania (takie na przyszłość, a nie "w tej chwili odłóż te nożyczki!") przekazywać bez świadków. A tłumaczenie dziecku kwestii intymnych przy świadkach (nawet prostych, tak jak "nie wolno mówić cioci, żeby...") jest negowaniem tej intymności.
                      • mgla_jedwabna Re: Społeczne pole minowe 13.09.10, 02:35
                        Tak z ciekawości: czy słabo mówiącego po polsku cudzoziemca, ktory użyłby słowa "cycki" zdając sobie sprawę, co konkretnie oznacza, ale nie rozumiejąc jego wydźwięku (czyli np. czym się różni od "biustu", "piersi" itd.), też opieprzyłabyś z góry do dołu? Zgodnie z twoją logiką, byłoby to bardziej skuteczne, bo zapamiętałby raz na zawsze, na jakie pole minowe wlazł. A takie tłumaczenie to można kilkanaście razy powtarzać i to potrafią zapomnieć (wiem coś o tym - uczę języka obcego).
                  • nupik Re: Społeczne pole minowe 11.09.10, 11:42
                    rzeczywiscie, wręcz kluczowa norma została złamana, to straszne, zeby powiedziec do cioci pokaz cycki, ja bym zamkneła w piwnicy i na grochu klęczeć kazała, scher, co ty nato?a powiedz, pokazujesz w ogole komus cycki? czy równiez nie przekraczasz tej jakze istotnej społęcznej normy?
      • madzialenakata Re: 5-latek a intymne strefy ciała 22.08.10, 22:14
        > Czemu nie można wychowywać intuicyjnie i trzeba pytać na forum?
        A czy jedno wyklucza drugie? Widzę po prostu, że można tu znaleźć wiele
        ciekawych rad, na które samemu by się nie wpadło...

        >dziecko, które powiedziało do cioci: "pokaż cycki!" p
        > potraktować na tyle surowo, żeby raz na zawsze odechciało mu się tekstów tego
        typu.

        Jak surowo? W jaki sposób? Może podasz jakis przykład, wiedziona intuicją, bo
        mnie widocznie zawiodła w tym temacie...

        Chciałabym to mimo wszystko delikatnie rozegrać. Po prostu mały jak skapnął się,
        że są pewne rzeczy wstydliwe to tym bardziej sie tym zainteresował i zachowuje
        sie przekornie. Mimo to chciałabym, żeby skończył, no bo nie wszyscy są tak
        wyrozumiali.
        • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 22.08.10, 22:43
          madzialenakata napisała:

          > Chciałabym to mimo wszystko delikatnie rozegrać.

          No i błąd.
          • verdana Re: 5-latek a intymne strefy ciała 22.08.10, 22:46
            Cóż, rozumiem, ze nalezy surowo karac dziecko za wszystko to, czego
            sie go nie nauczyło. Bo dziecko ma wiedzieć samo z siebie, co wolno,
            a czego nie.
            Czyli - dziecko nie powinno się w ogóle odzywać poza domem, bo
            zawsze może powiedzieć cos nie tak i oberwać od rodziców.
            • madzialenakata Re: 5-latek a intymne strefy ciała 22.08.10, 22:56
              tez jestem zdania, że nalezy najpierw dziecko nauczyc, a potem egzekwowac. My
              nie nauczylismy, po prostu nie było tego problemu wczesniej, ale postaramy sie
              teraz go zwalczyc
            • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 02:55
              verdana napisała:

              > Cóż, rozumiem, ze nalezy surowo karac dziecko za wszystko to, czego
              > sie go nie nauczyło. Bo dziecko ma wiedzieć samo z siebie, co
              > wolno, a czego nie.

              Tak, są sytuacje, że dziecko uczy się przez doświadczenie, obserwując reakcję otoczenia. I czasem musi doświadczyć dotknięcia gorącego pieca - i niech potem na zimne dmucha.

              W wychowaniu moralnym, stosowanym intuicyjnie przez pokolenie naszych babć i dziadków, święte oburzenie, kiedy dziecko zrobiło coś nagannego, było czymś naturalnym. To teraz zaczęliśmy wszystko psychologizować i dzielić włos na czworo - a czy nauczyliśmy, żeby wymagać, a czy to, a czy tamto, a czy siamto...

              Pokolenia przed nami, przez tysiące lat, wychowały szczęśliwe dzieci, nie podchodząc do wszystkiego tak rozumowo. A i teraz tak jest - w cywilizacjach niezepsutych przez psychologów.
              • verdana Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 13:26
                Nie było - to raz.
                A dwa - w pokoleniu naszych babć intencje dziecka byly jak
                najbardziej doceniane (to etap Korczaka, przypominam). przez madrych
                rodziców, inni owszem, leli gdy dziecko zrobilo coś zlego, na
                przyklad intuicyjnie czuli, ze niemoralne jest odmowienie
                przyniesienia tacie flaszki ze sklepu. Bo moralnie bylo sluchać
                rodziców.
                Poczytałbyś sobie pamietniki dzieci wychowanych tak intuicyjnie -
                nie za szczęśliwe byly. Wlasnie mój doktorant na podstawie
                pamietników młodzieży przedwojennej pisze pracę o "utraconym
                dzieciństwie".
                • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 13:57
                  verdana napisała:

                  Cytatw pokoleniu naszych babć intencje dziecka byly jak najbardziej doceniane
                  Chcesz powiedzieć, że dziecko powiedziało do cioci "pokaż cycki!" w szlachetnej intencji i należy to docenić?

                  Cytatto etap Korczaka, przypominam
                  To może kilka cytatów:

                  "Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję - poczucia
                  bezpieczeństwa"
                  "Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty możesz mi pomóc
                  zwalczyć zło, póki jest to jeszcze możliwe"
                  "Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest się
                  nauczyć rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych."

                  Cytatprzyklad intuicyjnie czuli, ze niemoralne jest odmowienie przyniesienia tacie flaszki ze sklepu.
                  I sądzisz, że podzielam ten pogląd, bo jestem zwolennikiem posłuszeństwa wobec rodziców?

                  CytatPoczytałbyś sobie pamietniki dzieci wychowanych tak intuicyjnie - nie za szczęśliwe byly.
                  Za to dzisiaj - pełnia szczęścia i powszechna sielanka. Dziś wszystkie dzieci są szczęśliwe.
                  • verdana Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 19:00
                    Tak. Gdy moja matka zaprezentowała (przed wojna zaznaczam) gosciom
                    lalki z doszytymi przez nią własnorecznie penisami, bowiem własnie
                    dowiedziała się o różnicy miedzy chłopcem a dziewczynką, babcia
                    zamiast instynktownie ją skarcić o mało nie umarła ze śmiechu i
                    dopiero po przyjęciu pouczyła matkę mą, ze pewnych rzeczy lalkom się
                    nie doszywa i gościom pod nos nie podtyka. A moja babcia byla
                    pruderyjna damą - ale rozumiała, ze to ona się przyczyniła do
                    demonstracji lalczynych części ciała, nie wyjasniając, ze tych
                    róznic, o ktorych mówiła się nie demonstruje.
                    Stanowczość polega na tym, że dziecku można stanowczo powiedzieć "Ni
                    mów tak", a nie na tym, ze dziecko się zawstydza lub karze za wlasne
                    błędy. jedna wypowiedź to nie jest nawyk, a nieswiadoma wypowiedź w
                    ogóle nie jest nawykiem.... A konsekwencje - cóż, jestem przekonana,
                    ze Korczakowi nie chodziło o to, aby dziecko ponosiło konsekwencje
                    niedopatrzenia dorosłych, tylko własnych błędów. Tu mamy do
                    czynienia z błędem dorosłych i to oni mają ponieść konsekwencje
                    tego, ze zapomnieli dziecku powiedzieć, czego się publicznie nie
                    mówi.
                    Nie, ty nie podzielasz poglądu, ze należy przynieść flaszkę, ale
                    wielu rodziców "intuicyjnie" wie, ze to jest słuszne.
                    Zareczam Ci, ze dziś bez porownania więcej dzieci jest szczęśliwych,
                    niz kiedyś. Bicie dzieci, zabieranie ze szkoly, ciężka praca - te
                    intuicyjne metody wychowania zanikają.
                    • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 19:29
                      verdana napisała:

                      CytatZareczam Ci, ze dziś bez porownania więcej dzieci jest
                      szczęśliwych, niz kiedyś.

                      Nie żyłem "kiedyś", ale z dużym sceptycyzmem podchodzę do tej tezy, bo zagrożenia cywilizacyjne są źródłem nowych nieszczęść. Słyszy się, że dzieci coraz mniej są przygotowane do mierzenia się z trudami życia (co dla rozwoju cywilizacji może być zabójcze), a ich szczęście może wynikać z beztroski. Szczęście pozorne, bo większa wolność coraz częściej skutkuje zniewoleniem w postaci różnego rodzaju uzależnień (nie tylko od narkotyków czy innych używek, ale i od odmóżdżającej papki w telewizji na przykład).

                      Pewnie, że dziecko jest szczęśliwsze, mogąc całymi dniami grać na komputerze zamiast ciężko pracować w polu, nie wiem tylko, czy o takie szczęście nam wszystkim chodzi. Życie jest łatwiejsze, ale czy przez to bardziej szczęśliwe i wartościowe? Śmiem wątpić.

                      CytatBicie dzieci, zabieranie ze szkoly, ciężka praca - te intuicyjne metody wychowania zanikają.
                      Pojawiają się za to nowe, jak rozpuszczanie dzieci, zmuszanie do podejmowania w wieku dziecięcym "dorosłych" decyzji, choćby jaki samochód ma tata kupić, depresje i samobójstwa wynikające bezsensu pozbawionej prawdziwych wyzwań egzystencji albo z nieprzygotowania do wymagań społeczeństwa, wtórny analfabetyzm i zdeprecjonowanie wyższego wykształcenia (produkcja bezrobotnych magistrów), infantylizacja dzieci w wieku szkolnym, nadopiekuńczość, zastępowanie wychowania terapią psychologiczną, rosnące zjawisko nieosiągania przez dzieci pełnej dojrzałości psychicznej (nastolatki, które zatrzymały się na poziomie rozwoju psychicznego dwu- lub trzylatków) i tak dalej, i tak dalej.

                      Natura nie znosi próżni, więc w miejsce zwalczonych chorób pojawiają się kolejne, wywoływane przez nowe szczepy bakterii czy wirusów.
                      Zawsze, w każdych czasach będą ludzie zarówno szczęśliwi, jak i nieszczęśliwi.
                      • verdana Re: 5-latek a intymne strefy ciała 24.08.10, 11:12
                        Nie żyłeś kiedyś, ale czytać chyba umiesz? Głodne i bite dzieci nie
                        są szczęśliwe. Nie sa szczęśkliwe dzieci, które chcą się uczyć, a
                        muszą pracować. Nie sa szczęsliwe dzieci pracujące u obcych, w
                        fabrykach, na służbie. Takich dzieci jest coraz mniej, a kiedyś
                        stanowiły duży procent spoleczeństwa. To wystarczy, aby teraz mowić
                        o szczęśliwszym dzieciństwie większości dzieci.
                        Uzaleznienia sa jak byly, tylko inne. Wbrew pozorom mniej dzieci
                        pije teraz alkohol, niz kiedyś - chocby dlatego, ze rodzice go na
                        ogół nie podają. Pijany 15-latek - tak, bywa, ale ludzie się na to
                        oburzają. Kiedys uwazano, ze to zupełnie normalne.
                        Myslisz, ze pracujące dzieci, szesciolatki zajmujace się
                        niemowletami nie podejmowały 'doroslych" decyzji???
                        • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 24.08.10, 11:25
                          Poziom życia ludzi w ogóle się podniósł, więc podniósł się też poziom życia dzieci. Czy to kwestia zmiany metod wychowawczych? Bardzo w to wątpię.
                        • silje78 Re: verdana 26.08.10, 19:32
                          mam wrażenie, że karmisz trola sad
                          zgadzam się z tobą w tym co napisałaś.
                          sher (o ile to nie trol) i tak nie zrozumie, nawet nie spróbuje.
                          • verdana Re: verdana 26.08.10, 19:52
                            To nie troll, to nauczyciel, pedagog - o ile się orientuję.
                            Fakt, wielu nauczycieli to trollesmile
                            • silje78 Re: verdana 28.08.10, 14:47
                              wink
                              choć powinno być raczej sad
          • madzialenakata Re: 5-latek a intymne strefy ciała 22.08.10, 22:51
            No dobra, mąż też przed chwilą stwierdził, na moje marudzenie co z tym zrobić,
            że jak już to trzeba porozmawiać zdecydowanie. Więc jutro porozmawiamy. Tylko
            jakich argumentów użyć: to brzydkie, nieładne? ktoś się może bardzo obrazić? czy
            opieprzyc "zeby mi to było ostatni raz" bez podawania wyjaśnień? i zapowiedzieć
            jakas kare za podobnego typu zachowanie?
            • verdana Re: 5-latek a intymne strefy ciała 22.08.10, 22:57
              Nie drążyć sprawy, już powiedziałaś, starczy.
              Następnym razem, gdy coś takiego będzie miało miejsce, można
              zareagować ostro, bo dziecko już wie, ze tak się nie mówi.
              • kanga_roo Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 08:41
                ne rozumiem tego rozdmuchiwania problemu. a już wypowiedź, że dziecko
                weszło na społeczne pole minowe mnie rozwaliła. dla dziecka wszystkie
                opisane zachowania są normalne, należy więc normalnie wytłumaczyć, co i
                jak. mój pięciolatek wie, że pupa to intymna część ciała, której nie
                pokazuje się wszem i wobec, a dotykać można dopiero po uprzedniej
                zgodzie właściciela. ostatnio przekazywał tę wiedzę dwuletniej
                siostrzyczce.
                jeśli pyta, dlaczego, można wyjaśnić, że tak jest przyjęte w naszej
                kulturze, można powiedzieć też, jak jest w innych kulturach. można
                powiedzieć, że pupa jest delikatna, więc wygodniej jest ją osłonić.
                pięciolatkowi powinno wystarczyć smile
                • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 09:16
                  kanga_roo napisała:

                  > dla dziecka wszystkie opisane zachowania są normalne

                  Więc właśnie czas, żeby z ostrej reakcji rodziców wywnioskowało, że nie są.

                  > należy więc normalnie wytłumaczyć
                  > pupa jest delikatna, więc wygodniej jest ją osłonić.

                  I nie przeszkadza ci, że to nie jest normalne wytłumaczenie?
                  A nie jest normalne, bo jest kłamliwe.

                  Powalają mnie te nowomodne porady, które relacje z dzieckiem każą opierać na kłamstwie.
                  • yula Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 09:51
                    > > należy więc normalnie wytłumaczyć
                    > > pupa jest delikatna, więc wygodniej jest ją osłonić.

                    to jest zlepek a nie zdanie kangi_roo. Takie wytłumaczenie może wystarczyć
                    niektórym dzieciom. Kanga podała kilka wytłumaczeń, najważniejsze to "tak jest w
                    naszej kulturze" jak dziecko jest ciekawskie i ogląda discovery np to może sie
                    zetknąć z filmami z afryki czy amazonii gdzie świecą gołymi tyłkami i cycami i
                    nie ma w tym nic zdrożnego. I z twojim zjechaniem bez tłumaczenia dziecko będzie
                    sie męczyć pytaniem dlaczego oni mogą a ja nie, bo zapytać będzie sie bało.
                    • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 11:31
                      yula napisała:

                      > z twoim zjechaniem bez tłumaczenia dziecko będzie sie męczyć
                      > pytaniem dlaczego oni mogą a ja nie, bo zapytać będzie sie bało.

                      Akurat będzie się męczyć i akurat będzie się bało zapytać!
                      Moje jakoś są czasami w różnych sprawach opieprzane bez tłumaczenia i na naturalną ciekawość świata im to nijak nie szkodzi. Rodziców też się nie boją.

                      Rodzice powinni być jak gniazdko elektryczne. Używaj mądrze i zgodnie z zasadami, to nic ci nie grozi.
                • scher Aha! 23.08.10, 11:45
                  kanga_roo napisała:

                  > mój pięciolatek wie, że pupa to intymna część ciała, której nie
                  > pokazuje się wszem i wobec, a dotykać można dopiero po uprzedniej
                  > zgodzie właściciela

                  A widzisz jakiś powód, żeby pięciolatek (sic!) w ogóle dotykał czyjejś pupy, po "uprzedniej zgodzie właściciela" oczywiście? wink

                  > ostatnio przekazywał tę wiedzę dwuletniej siostrzyczce.

                  Rany boskie, pewnie dotknęła go w czasie zabawy... Tak to jest, kiedy małym dzieciom mówi się więcej, niż są w stanie zrozumieć. Moim zdaniem pięciolatkowi spokojnie wystarczy: "pupa to intymna część ciała, której nie pokazuje się wszem i wobec". Drugą część można sobie zdecydowanie darować.
                  A na pytanie "dlaczego?" małemu dziecku zupełnie wystarczy odpowiedź: "no bo tak już jest".
                  • kanga_roo Re: Aha! 24.08.10, 09:08
                    scher napisał:
                    > A widzisz jakiś powód, żeby pięciolatek (sic!) w ogóle dotykał
                    czyjejś pupy, po
                    > "uprzedniej zgodzie właściciela" oczywiście? wink


                    niestety widzę dużo niezbyt fajnych powodów, dla których ktoś chciałby
                    dotykać pupy mojego pięciolatka, czy jego siostry. ktoś dorosły, dodam,
                    bo jakoś mało mnie martwią w tym kontekście koledzy i koleżanki z
                    przedszkola.

                    a co do normalności - zachowania dzieci normalne. naturalne.
                    to dorośli dopatrują się w nich seksualnych podtekstów, każą zakrywać,
                    czy piszą "rany boskie" bo siostrzyczka chciała złapać braciszka za
                    siusiaka.
                    a co do Twojego wytłumaczenia, to sorry, mojemu dziecku nie
                    wystarcza "tak bo tak". zresztą, martwiłabym się, gdyby wystarczało.
                    dzieci są bardzo chłonne i ciekawe świata, żal w nich zabijać tę
                    ciekawość niezrozumiałymi, gwałtownymi reakcjami. bo wiesz, jaki będzie
                    efekt takiego wychowywania? dziecko zacznie szukać wiedzy gdzie
                    indziej. i znajdzie.

                    polecam, do obejrzenia i przemyślenia:

                    www.youtube.com/watch?v=6mtFGd8uUIk
                    www.youtube.com/watch?v=fyFdAS0puNQ
                    • scher Re: Aha! 24.08.10, 11:32
                      kanga_roo napisała:

                      Cytatczy piszą "rany boskie" bo siostrzyczka chciała złapać braciszka za siusiaka.
                      W ogóle nie załapałaś sensu tego "rany boskie". wink

                      Cytatmojemu dziecku nie wystarcza "tak bo tak".
                      Ostrą reakcję też można połączyć z wyjaśnieniem powodów.
                      • kanga_roo Re: Aha! 24.08.10, 13:21
                        ale ja nie rozumiem, po co reagowac ostro? ja reaguję ostro w
                        sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia, w innych raczej nie. a już na
                        pewno nie w tak delikatnych sprawach jak ta.
                        • scher Re: Aha! 24.08.10, 14:07
                          kanga_roo napisała:

                          Cytatale ja nie rozumiem, po co reagowac ostro?
                          1. Żeby dziecko nigdy już czegoś takiego nie powtórzyło. Bo zachowanie skandaliczne, niedopuszczalne nigdy więcej.
                          2. Żeby ciocia nie pomyślała, że mam w domu małego chama i nic z tym nie robię.
                          3. Żeby zaspokoić cioci (i moje) intuicyjne poczucie sprawiedliwości: im bardziej skandaliczny czyn, tym surowsze konsekwencje.

                          PS. Właściwie to bym oczekiwał, że ciocia sama ostro natychmiast upomni moje dziecko, a ja tylko poprawię - poprę ciocię i każę natychmiast przeprosić!
                          • jola_ep Re: Aha! 24.08.10, 14:30
                            Uf, ale skandal uncertain
                            Bo pewnie Ci się z podtekstem seksualnym skojarzyło?
                            1. niektóre kobiety używają słowa "cycki" np. w kontekście karmienia i nie
                            uważają tego za szczególnie obraźliwe, a wręcz za normalne
                            2. może ciocia karmi i pięciolatek był zainteresowany i zaintrygowany tym faktem

                            Owszem reagować trzeba.

                            Ale w przeciwieństwie do Ciebie tłumaczyłam nawet małym dzieciom zamiast
                            wyłącznie wymagać (choćby dlatego, że mniejszym kosztem uzyskiwałam w rezultacie
                            to samo, albo uzyskiwałam posłuszeństwo nawet wtedy, gdy nie mogłam go w żaden
                            sposób dopilnować).
                            I bardzo, bardzo rzadko karciłam ostro moje dzieciaki publicznie. Trudno, nie
                            zależy mi na chwilowej ocenie mojego wychowywania. Zależy mi na moich dzieciach
                            smile (co oczywiście oznacza, że je wychowuję i przygotowuję do życia w
                            społeczeństwie, ale niekoniecznie lejąc przy innych, aby wiedzieli, że moje
                            dzieci zostały odpowiednio ukarane uncertain )

                            Pozdrawiam
                            Jola
                            • scher Re: Aha! 24.08.10, 16:25
                              jola_ep napisała:

                              CytatUf, ale skandal uncertain
                              Bo pewnie Ci się z podtekstem seksualnym skojarzyło?

                              Nie żartuj, głupi nie jestem.

                              Jest to wulgarna odzywka i to mi wystarczy, żeby się oburzyć na dziecko. Nie widzę powodu, żeby swoje oburzenie przed dzieckiem ukrywać, przeciwnie.
                              • jola_ep Re: Aha! 24.08.10, 16:58
                                > Jest to wulgarna odzywka i to mi wystarczy, żeby się oburzyć na dziecko.

                                Aha. Właśnie o tym piszę. Spróbuj na chwilkę uwolnić się od swoich wulgarnych
                                skojarzeń. Wyszukaj np. na forum Karmienie piersią słowo "cycki". Poczytaj tak z
                                300 postów. Jeszcze się wulgarnie kojarzy???
                                Skąd dziecko usłyszało taki tekst? Może ktoś w jego otoczeniu karmi i używa
                                takiego słownictwa. Dla niego to nie musi być wulgarne. Może być czymś
                                normalnym. Może to zwykłe zainteresowanie sprawami karmienia?

                                Oburzać Ci się nie bronię. Pewnie też bym była oburzona lub lekko zniesmaczona
                                (bo jak pisałam - osobiście wolę inne określenia). Co nie oznacza gwałtownych
                                reakcji.

                                Pozdrawiam
                                Jola
                                • scher Re: Aha! 24.08.10, 17:27
                                  jola_ep napisała:

                                  CytatSpróbuj na chwilkę uwolnić się od swoich wulgarnych skojarzeń.
                                  A po co? Ja nie piszę stricte o swoich skojarzeniach, lecz o skojarzeniach przeciętnego, normalnego odbiorcy, w tym normalnej, przeciętnej, niezepsutej przez psychologów cioci. Słowem chodzi mi o uczucia odbiorcy.
                                  Normalnie się to kojarzy mocno wulgarnie i trzeba to dać dziecku mocno odczuć.

                                  CytatMoże to zwykłe zainteresowanie sprawami karmienia?
                                  No może. Dopuszczam taki wyjątek, wtedy (i tylko wtedy) jestem skłonny usprawiedliwić dziecko. smile
                                  Ale nic w wypowiedziach autorki wątku na to nie wskazuje.

                                  CytatCo nie oznacza gwałtownych reakcji.
                                  Jestem rodzicem i będę reagować gwałtownie zawsze, gdy uznam to za stosowne (konieczne/uzasadnione/potrzebne *niepotrzebne skreślić).
                                  To wolny - jeszcze - kraj, to - jeszcze - nie szwecjokracja. wink
                                  • jola_ep Re: Aha! 24.08.10, 17:39
                                    > A po co? Ja nie piszę stricte o swoich skojarzeniach, lecz o skojarzeniach
                                    przeciętnego, normalnego odbiorcy, w tym normalnej, przeciętnej, niezepsutej
                                    przez psychologów cioci.

                                    Jestem też ciocią... Chyba nieprzeciętną? wink
                                    Nie. To tak naprawdę są Twoje skojarzenia.
                                    Vardana ma rację.
                                    Karząc tak naprawdę próbujesz zacierać ślady swojego złego wychowania.
                                    Sugerujesz swoją reakcją, że dziecko wiedziało co mówi i zrobiło to ze złośliwą
                                    intencją. Świadomie wulgarne.

                                    Tak przynajmniej byłoby to zrozumiane w moim tradycyjnym środowisku. (czyż może
                                    być inna "tradycyjność" niż jedynie słuszna, Twoja? wink )

                                    > >Może to zwykłe zainteresowanie sprawami karmienia?
                                    > No może. Dopuszczam taki wyjątek, wtedy (i tylko wtedy) jestem skłonny
                                    usprawiedliwić dziecko.

                                    Kiedy? Jak go już przykładnie ukarzesz, ochrzanisz i nerwowo zareagujesz?

                                    > Ale nic w wypowiedziach autorki wątku na to nie wskazuje.

                                    W Twoim odczuciu.

                                    > Jestem rodzicem i będę reagować gwałtownie zawsze, gdy uznam to za stosowne

                                    A sobie reaguj. Ale nie doradzaj tego innym, gdy dobrze nie znasz kontekstu i
                                    sytuacji.

                                    Pozdrawiam
                                    Jola
                                    • scher Re: Aha! 24.08.10, 19:05
                                      jola_ep napisała:

                                      CytatKarząc tak naprawdę próbujesz zacierać ślady swojego złego wychowania.
                                      Mocne. Ale nieprzekonujące.

                                      Cytatże dziecko wiedziało co mówi i zrobiło to ze złośliwą intencją. Świadomie wulgarne.
                                      W żadnym razie! Uważam, że bardziej prawdopodobne, iż zrobiło to nieumyślnie. Ale zrobiło. I wywołało (albo powinno wywołać moim zdaniem) u odbiorcy skutek w postaci zniesmaczenia, oburzenia, zażenowania, niezgody. To wszystko radzę dziecku uświadomić i zamanifestować przez ostrą reakcję.

                                      CytatA sobie reaguj. Ale nie doradzaj tego innym, gdy dobrze nie znasz kontekstu i sytuacji.

                                      Oceniam to, co napisała autorka, zgodnie ze swoim doświadczeniem i swoim światopoglądem. Mamy takie same prawa w tej dyskusji - też możesz autorce udzielić swoich rad i je uzasadnić, zamiast skupiać się wyłącznie na polemice ze mną. wink
                                      • jola_ep Re: Aha! 24.08.10, 21:20
                                        "potraktować na tyle surowo, żeby raz na zawsze odechciało mu się tekstów tego
                                        typu." (pytanie, które się nasuwa: jak ukarać takiego pięciolatka, aby na zawsze
                                        odechciało mu się takich tekstów? z niektórymi typami może być trudno, czasem
                                        nawet lanie musi być odpowiednio dotkliwe)

                                        Potem ...
                                        "opieprzam z góry na dół " (co w powszechnym ujęciu oznacza dłuższy wywód
                                        podniesionym głosem) a na końcu ...
                                        "krótkie warknięcie połączone z wyrażającym niezadowolenie wyrazem twarzy"

                                        Więc co ostatecznie proponujesz?

                                        Bo warknięcie ewentualnie mogłoby być, o ile połączone by zostało z wyjaśnieniem
                                        (ewentualnie późniejszym).

                                        Przypomniało mi się, że mieliśmy kiedyś dość podobną scenę wykonaną przez mojego
                                        synka w wieku ok. 3 lat w stosunku do mnie. Ja zareagowałam dość spokojnie (bo
                                        młody chciał na mnie wywrzeć presję, więc się nie dałam). Ale poprosiłam mojego
                                        męża, aby z nim pogadał. Pogadał. Usiadł i spokojnie powiedział "synku, tak się
                                        nie postępuje w stosunku do kobiet". I wystarczyło smile (ton, poważna atmosfera
                                        ważnej rozmowy, autorytet)

                                        Owszem, można było opieprzyć, zwrzeszczeć, wlać itp. i pewnie dałoby też efekt.

                                        > też możesz autorce udzielić swoich rad i je uzasadnić

                                        Udzieliłam pośrednio - nie zgadzając się z tymi, z którymi się nie zgadzam. Co
                                        się będę powtarzać? wink
                                        W innym sposób niż Ty oceniam tę sytuację, a z tego wypływa też sposób reakcji.

                                        Pozdrawiam
                                        Jola
                                        • scher Re: Aha! 24.08.10, 21:59
                                          jola_ep napisała:

                                          CytatBo warknięcie ewentualnie mogłoby być, o ile połączone by zostało z wyjaśnieniem (ewentualnie późniejszym).
                                          No widzisz, tośmy zbliżyli stanowiska. smile

                                          Cytatmęża, aby z nim pogadał. Pogadał. Usiadł i spokojnie powiedział "synku, tak się nie postępuje w stosunku do kobiet". I wystarczyło smile (ton, poważna atmosfera ważnej rozmowy, autorytet)
                                          Nihil novi sub sole.
                                          Każda metoda czasem skutkuje, czasem nie...

                                          CytatW innym sposób niż Ty oceniam tę sytuację, a z tego wypływa też sposób reakcji
                                          Jakiż ten świat jest pięknie różnorodny... smile
                                          • verdana Re: Aha! 24.08.10, 22:26
                                            Problem w tym, ze warknięciem i kazaniem można rzeczywiscie oduczyć
                                            dziecko od odzywek "tego typu". Problem, z ktorego nie bardzo
                                            zdajesz sobie sprawę, to fak, ze dziecko absolutnie nie wie, jakiego
                                            to typu odzywka. To znaczy, może uznać rownie dobrze, ze
                                            niedopuszczalne jest proszenie ludzi o pokazanie czegoś (i będzie
                                            się baló powprosić ciocię, aby pokazała, jaką ma ładna klamrę wwe
                                            włosach), mowienie o intymnych częściach ciała publicznie (i
                                            okropnie się zgorszy potem, gdy ktoś powie, ze karmi dziecko
                                            piersią), albo uzna, ze po prostu nie wolno odezwać się do cioci.
                                            Najpierw warknięcie - przy ludziach, opieprzenie z góry na dół -
                                            powoduje, zę pięciolatke, ktory nie ma pojęcia, czym zawinił - nie
                                            będzie potem słuchał tlumaczeń, albo nie zrozumie ich. Bedzie
                                            wiedział, ze zrobil cos okropnego, tylko nie będzie miał pojęcią,
                                            co. Speszonemu niewiele wytłumaczysz.
                                            Opieprzanie dziecka za faktyczna nieporadność językowo-obyczajową
                                            jest bez sensu. Bo dziecko absolutnie nie wie, kiedy zostanie
                                            opieprzone po raz kolejny, kompletnie bez świadomości, ze coś
                                            powiedziało nie tak.
                                            Bo skąd moze wiedzieć, że "pokaz cycki" jest niedopuszczalne,
                                            a "daj cioci calusa" nie jest wulgarną propozycją pedofilską?
                                            • scher Re: Aha! 24.08.10, 22:47
                                              verdana napisała:

                                              CytatTo znaczy, może uznać rownie dobrze, ze niedopuszczalne jest proszenie ludzi o pokazanie czegoś (i będzie się baló powprosić ciocię, aby pokazała, jaką ma ładna klamrę wwe włosach)
                                              Daj spokój, nie rozśmieszaj mnie. Dawno chyba nie miałaś małych dzieci, ja mam na co dzień.

                                              Taką argumentacją to może byś mnie zbiła z tropu, kiedy moje pierwsze dziecko miało roczek. Teraz reaguję rozbawieniem. smile

                                              Cytatokropnie się zgorszy potem, gdy ktoś powie, ze karmi dziecko piersią)
                                              To mu się powie, że to nic złego, widzisz jakiś problem?

                                              Cytatalbo uzna, ze po prostu nie wolno odezwać się do cioci.
                                              Wiesz, dzieci jak i dorośli ludzie, są i mądre, i głupie. Mądre dzieci wyciągają mądre wnioski, a głupie dzieci - głupie wnioski.

                                              Rozumując w ten sposób, tobym nie mógł dać dziecku po łapach, gdy pcha palca do kontaktu. Bo jeszcze uzna, że niczego w życiu nie wolno dotykać - cóż za trauma! I bez psychologa się nie obejdzie. wink

                                              CytatNajpierw warknięcie - przy ludziach, opieprzenie z góry na dół - powoduje, zę pięciolatke, ktory nie ma pojęcia, czym zawinił - nie będzie potem słuchał tlumaczeń, albo nie zrozumie ich. Bedzie wiedział, ze zrobil cos okropnego, tylko nie będzie miał pojęcią, co.
                                              Verdano, małe dziecko uczy się świata zupełnie inaczej niż Ty, przez doświadczenie i obserwację, nie za pomoca logiczego myślenia. Nie możesz o tym zapominać, bo to brak wiedzy fachowej - kompromitujący w dyskusji.

                                              Tak jak Ty obcego języka musisz uczyć się za pośrednictwem języka ojczystego, tak małe dziecko uczy się języka zupełnie inaczej, w sposób dla nas niepojęty. Nawet gramatyki uczy się wyłącznie słuchając.

                                              CytatBo skąd moze wiedzieć, że "pokaz cycki" jest niedopuszczalne, a "daj cioci calusa" nie jest wulgarną propozycją pedofilską?
                                              Z reakcji otoczenia będzie wiedzieć. Dzieci obserwują świat i jakoś bez problemu wiedzą takie rzeczy. Rozmawiajmy jak ludzie inteligetni, proszę!
                                          • jola_ep Re: Aha! 25.08.10, 11:42
                                            > No widzisz, tośmy zbliżyli stanowiska. smile

                                            To teraz zdefiniujmy "warknięcie".

                                            > Każda metoda czasem skutkuje, czasem nie...

                                            Więc dlaczego nie zacząć od łagodnej?

                                            Pozdrawiam
                                            Jola
                                      • mgla_jedwabna Re: Aha! 13.09.10, 02:45
                                        "Uważam, że bardziej prawdopodobne, iż zrobiło to nieumyślnie. A
                                        > le zrobiło. I wywołało (albo powinno wywołać moim zdaniem) u odbiorcy skutek w
                                        > postaci zniesmaczenia, oburzenia, zażenowania, niezgody. To wszystko radzę dzie
                                        > cku uświadomić i zamanifestować przez ostrą reakcję"

                                        Czyli uważasz dziecko za ostatniego idiotę, który nie zauważy tego zniesmaczenia, oburzenia itd., jeśli ty nie dasz dziecięciu OPR osobiściei nie "uśiwadomisz" (twoje własne słowo) go w tek kwestii. Muszę cię zdziwić - w ten sposób empatii nikogo nie nauczysz, a już na pewno nie nauczysz ostro karconego kilkulatka, żeby zwracał uwagę na odczucia osób trzecich w momencie karcenia. Dzieciak nauczy się, jak ma się nie zachowywać przy tobie, ale kwestii czyjegoś zażenowania nie zrozumie, bo nie dajesz mu szansy.

                                        A może tak kwestię zrozumienia przez rzeczonego pięciolatka "zniesmaczenia, oburzenia, zażenowania, niezgody" pozostaw osobom, które w.w. odczuwają? Jeśli ktoś odczuwa zażenowanie i zechce to okazać osobie będącej źródłem tego uczucia, z pewnością potrafi zrobić to bez twojej pomocy. Jeśli zaś pragnie swoje zażenowanie ukryć - dlaczego akcentujesz je karcąc dziecko?

                                        Inaczej: jeśli dziecko wyskakuje z tekstem jw., reakcją na to są - jednocześnie - zażenowanie osoby trzeciej i OPR matki/ojca - dziecko nie ma żadnych szans zrozumieć, jakie reakcje budzą takie teksty w społeczeństwie poza najbliższą rodziną.
                              • verdana Re: Aha! 24.08.10, 17:13
                                Wulgarna odzywka? Nie, wulgarnym nie moze byc ktoś, kto nie rozumie,
                                co mowi. To nie jest absolutnie w ustach dziecka "wulgarna odzywka",
                                bo dziecko nic wulgarnego na myśli nie ma, w przeciwieństwie do
                                ojca.
                                Rozumiem, ze zwymyslalbyć dziecko przede wszystkim dlatego, zeby
                                ciotka nie pomyslała sobie, ze masz źle wychowane dziecko.
                                Zwymyślałbys dziecko - nie dla dobra dziecka- ale żeby pokazać się,
                                jako "dobry rodzic' - wychowanie syna byloby Ci w tym momencie
                                obojętne, najwazniejsza bylaby opinia o Tobie. To, ze dziecko nie
                                wiedziało co mówi jest nieistotne, bo co ciocia o Tobie pomyśli?
                                A wiesz co pomyśli? Że masz w domu malego chama. Bo wyjsśnienie
                                dziecku, dlaczego się tak nie mowi - to dla cioci sygnał, zę
                                dziecko, jak to dziecko - powiedziało coś niechcący i wyszla gafa. A
                                nakrzyczenie na dziecko oznacza dla cioci, ze masz zboczonego
                                pięciolatka, ktory dobrze wie, co powiedział.
                                • scher Re: Aha! 24.08.10, 17:38
                                  verdana napisała:

                                  CytatWulgarna odzywka? Nie, wulgarnym nie moze byc ktoś, kto nie rozumie, co mowi.
                                  Owszem, może. Nie liczy się tu nadawca, lecz odbiorca.

                                  CytatRozumiem, ze zwymyslalbyć dziecko przede wszystkim dlatego, zeby ciotka nie pomyslała sobie, ze masz źle wychowane dziecko.
                                  Nie, to Twoja nadinterpretacja oraz manipulacja moją wypowiedzią. Sprytnie przemyciłaś to "przede wszystkim", ale wyłapałem. wink
                                  Określenie "zwymyślać" również nie pochodzi ode mnie.

                                  Cytatnakrzyczenie na dziecko oznacza dla cioci, ze masz zboczonego pięciolatka, ktory dobrze wie, co powiedział.
                                  Po pierwsze mam skuteczniejsze sposoby wyrażenia ostrej dezaprobaty niż "nakrzyczenie" na dziecko. Preferuję krótkie warknięcie połączone z wyrażającym niezadowolenie wyrazem twarzy. smile

                                  Po drugie z ciociami poniżej pewnego poziomu IQ nie warto utrzymywać bliskich relacji, wystarczą oficjalne - na chrzcinach, ślubach i pogrzebach.
                                  • kanga_roo Re: Aha! 25.08.10, 09:20
                                    aż sie cofnęłam do pierwszego postu, bo poczułam się skołowana zwrotami
                                    dyskusji. to znaczy, że scher reaguje ostro na teksty o cyckach, nie na
                                    pokazywanie pupy. no, to nawet jeszcze prościej - wytłumaczenie,
                                    że "cycki" jest określeniem, uważanym przez niektórych za
                                    prostackie/nieładne/niestosowne nie byłoby problemem, bo sama tak
                                    uważam. wyjaśnienie, że publiczne pokazywanie damskiego biustu - w
                                    naszej kulturze - uważane jest za nieodpowiednie, tak, jak pokazywanie
                                    pupy również nie zajęłoby długo. w końcu dodałabym, że są słowa, zwroty
                                    które odbiorca może uznać za obraźliwe. i że ktoś może się obrazić tak
                                    samo za "ty świnio" jak i "pokaż cycki". może nawet pogadalibyśmy o
                                    innych niefajnych tekstach, albo o tym, co pokazywano kiedyś, a co dziś.
                                    warknięcie i spojrzenie, proponowane przez scher, może bym i
                                    zastosowała w przypadku dziecka, które wie, co mówi, i robi to z
                                    premedytacją. ale najczęściej taką metodę stosuję wobec mojego psa,
                                    kiedy chce szczekać na burka od sąsiadów. z dzieckiem komunikuję się na
                                    innym poziomie smile
            • agazuchwa Re: 5-latek a intymne strefy ciała 26.08.10, 06:56
              ja się gdzieś "pomiedzy" uplasuje..między tłumaczeniem a ostrym "zgaszeniem"
              psycholożka mi powiedziała, że dzieci niektóre dzieci muszą dostawać wprost..nie
              trzeba wszystkiego tłumaczyć, oczywiście powiedz o tym wszystkim, ze brzydko
              blablabla a na końcu tak się nie robi, więc mama nie pozwala ci tego
              robić..jeśli jeszcze raz, niestety będzie kara i...wiem, że na mnie możecie
              skoczyć ale cóż...drugim razem w podobnej sytuacji rzeczywiście zareagowałabym ostro
              a czemu się nie pokazuje..bo to krępujące...no zapytaj go czy by mu nie
              przeszkadzało chodzenie po ulicy na golasa (chyba że wiesz , że niewink
              • kanga_roo Re: 5-latek a intymne strefy ciała 26.08.10, 09:51
                zgadzam się, że komunikaty przekazywane dziecku powinny być czytelne.
                dlatego mówię wprost, co mi nie odpowiada, i czego oczekuję. jeśli
                padają pytania, to wyjaśniam.
                nie zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem, że jeśli dziecko powie tak
                jeszcze raz, to bedzie kara. bo dla mnie to jak podważanie dobrych
                intencji dziecka. teraz już wie, że tak się nie mówi, i zakładam, że
                tak mówić nie bedzie. a nie, że będzie, a ja je ukarzę.

                przykład: kiedyś mój syn szalał i fochował u dziadków, którzy zajmują
                się nim codziennie w wakacje. zabrałam dzieci do domu tak szybko, jak
                się dało, a w domu wyjaśniłam, że nie odpowiada mi takie zachowanie, że
                dziadków to męczy, i niestety, jeśli się nie uspokoi, bedę zmuszona
                ograniczyć jego przebywanie z dziadkami. następnego dnia po moim
                przyjeździe sam powiedział, że znowu był trochę niegrzeczny, ale już
                nie jest, i że się stara. ciekawe, co by mi powiedział - jeśli
                cokolwiek - gdybym poprzedniego dnia obwieściła "jeszcze raz się tak
                zachowasz, i będzie kara".
                • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 26.08.10, 10:10
                  kanga_roo napisała:

                  Cytatciekawe, co by mi powiedział - jeśli cokolwiek - gdybym poprzedniego dnia obwieściła "jeszcze raz się tak zachowasz, i będzie kara".

                  Powiedziałby, powiedział, nie raz tak miałem. Niejednokrotnie zapowiadałem karę, a dziecko następnym razem przychodziło, przyznawało się i z własnej woli obiecywało poprawę, a ja wtedy oczywiście nie karałem.

                  Dziecko normalnie wychowywane ma naturalne zaufanie do sprawiedliwości i mądrości swojego rodzica.
                  • kanga_roo Re: 5-latek a intymne strefy ciała 26.08.10, 10:30
                    scher napisał:
                    > Dziecko normalnie wychowywane ma naturalne zaufanie do
                    sprawiedliwości i mądroś
                    > ci swojego rodzica.

                    tu się zgadzam. tylko normy normalnego wychowywania nam się
                    rozbiegają smile

                    ja bym powiedziała, że przyznało się, bo przypuszczało, że rodzic się
                    dowie i tak.
                    • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 26.08.10, 10:38
                      kanga_roo napisała:

                      Cytat Cytat Dziecko normalnie wychowywane ma naturalne zaufanie do sprawiedliwości i mądrości swojego rodzica.
                      tu się zgadzam. tylko normy normalnego wychowywania nam się rozbiegają smile

                      Nie ma norm normalnego wychowywania. Skoro zarówno Twoje, jak i moje dzieci czują się kochane i darzą rodziców zaufaniem i szacunkiem, to chyba i u Ciebie, i u mnie wszystko jest w porządku, nie uważasz?

                      Cytatprzyznało się, bo przypuszczało, że rodzic się dowie i tak.
                      Ale to chyba ja byłem na miejscu, więc trafniej potrafię ocenić zachowanie i intencje dziecka. Nie dowiedziałbym się, gdyby mi nie powiedziało, i dziecko doskonale zdawało sobie z tego sprawę.
                • monisienek Re: 5-latek a intymne strefy ciała 26.08.10, 11:54
                  > nie zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem, że jeśli dziecko powie
                  tak
                  > jeszcze raz, to bedzie kara.

                  Wg mnie kara dopiero za którymś razem:

                  1 raz zrobi coś źle - tłumaczę
                  2gi raz zrobi - znów tłumaczę
                  3ci raz - tłumaczę + jeśli jeszcze raz to będzie kara (karne
                  krzesełko)
                  kolejne razy - tłumaczę ale sadzam na krzesełku

                  Bez tego krzesełka, to można w nieskończoność tłumaczyć...
      • monisienek Re: 5-latek a intymne strefy ciała 25.08.10, 15:04
        A po co surowo?
        Moja ma 2 lata i 9 miesięcy, już w wieku 2ch lat wiedziała, że dziewczynki mają pisie, a chłopcy siusiaki.
        Lada moment wytłumaczę jej, że są to rzeczy intymne, o których się nie rozmawia publicznie, nie pokazuje ani nie ogląda.
        Wtedy dziecko wszystko wie. I jeśli po takiej rozmowie powie coś niestosownego, można reagować, ale jeśli rozmowy nie było, to skąd dziecko ma wiedzieć, że zrobiło coś niestosownego?

        Ja bym w takiej sytuacji wzięła dziecko na bok i jeszcze raz wytłumaczyła o co chodzi. Poza tym mały może usłyszał taki tekst w przedszkolu czy na podwórku i po prostu palnęło tak sobie...

        Poza tym dorośli przecież wiedzą, że dzieci mogą powiedzieć coś niestosownego. Nie sposób wytłumaczyć dziecku WSZYSTKIE możliwe zasady i reguły dorosłego świata...

        A poza tym nie jestem zwolennikiem publicznego karania...
    • aniko16 Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 09:35
      Twój przekaz w kwestii trzymania miejsc intymnych w majtkach trafia
      w próżnię gdyż kłóci się ztym jak postępujecie. Jeżeli paradujecie
      nago przy 5 latku to nie dziw się jego reakcjom. Niepotrzebnie
      rozbudzacie jego zainteresowanie sferą intymną. On może się przebrać
      czy wejść do wanny bez zakrywania się ale wy nie powinniście.
      • pam_71 Re: 5-latek a intymne strefy ciała 24.08.10, 14:56
        Tak... proponuję juz przy niemowlaku zakrywać się od stóp do głów, a
        prysznic brać w kostiume kąpielowym ... Tylko potem taki młodzieniec
        będzie zdziwiony, że łono jego dziewczyny nie wygladają tak jak te
        na zdjęciach z rozkładówek playboya ;-p Bo że gdzieś
        się "wyedukuje" to pewne .....
        • aniko16 Re: 5-latek a intymne strefy ciała 25.08.10, 10:04
          Jeżeli masz problem z dostosowaniem swojego postępowania do wieku
          dziecka i nie widzisz różnicy miądzy niemowlakiem a 5-latkiem to nie
          stosuj moich rad bo nie masz pojęcia o czym piszę. Mam w domu 10
          letniego synka który doskonale wie jak wygląda naga kobieta (nie,
          nie ogląda rozkładówek), nie zakrywa się panicznie w szatni szkolnej
          czy basenowej ale zawsze wiedział, że nie pokazuje się pupy
          publicznie. Ułatwiliśmy mu to stosując takie zasady w domu, m.in nie
          paradowaliśmy przy nim nago ale też nie robiliśmy afery gdy widział
          nas nieubtanych przez jakąś chwilę.
          • pam_71 Re: 5-latek a intymne strefy ciała 25.08.10, 11:42
            ale zawsze wiedział, że nie pokazuje się pupy publicznie.

            Zawsze ?!? Czyli juz jako 2-letni bobas nie latał na golasa po
            plaży, bo nie wypada ?

            Mam w domu 10 letniego synka który doskonale wie jak wygląda naga
            kobieta (nie ogląda rozkładówek), nie zakrywa się panicznie w
            szatni szkolnej czy basenowej


            Mój choć o rok starszy ma podobnie. Zasady przemykania ukradkiem z
            sypialni do łazienki sobie podaowałam. Co więcej - do momentu aż
            gabaryty wanny na to przestały pozwalać - kąpał się razem z młoadszą
            siostrą. Efektem był brak jakichkolwiek problemów z przyswojeniem
            materiału z przyrody w kl IV(człowiek).
            Tacy jesteśmy, tak wyglądamy. Stety bądź niestyty wink musimy Mlodych
            nauczyć norm obowiazujacych w naszym społeczeństwie, również
            tej "nie pokazuje się gołej pupy publicznie" i " nie proś cioci,
            zeby pokazał cycki". Z drugiej zaś strony, musimy też pamiętać jak
            ważna jest akceptacja własnego ciała, cielesności. Tego , że my mamy
            pochwę, a chłopaki penisa. I że to jest ok. Niestety pokolenie
            naszych Mam/Babć uczyło czegoś zupełnie innego ;-(

            ps: Przywołują nieszczęsnego Playboya, myślałam chłopakach > 15 wink
    • alabama8 Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 13:02
      madzialenakata napisała:
      Jak wytłumaczyć 5-latkowi, że nie pokazuje się nikomu gołej pupy
      albo siusiaka, albo nie prosi sie ciotki, zeby pokazała "cycki"?


      eee ... jak? No normalnie. Pięciolatek to przecież malutkie dziecko,
      mówisz tak: dzidzia fe, dzidzia niedobla, nie wolno pupci pokazywać,
      mamusia nie luubi jak dzidzia dupkę pokazuje. Oj ti, ti, ti niedobla
      dzidzia.
      • madzialenakata Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 13:15
        Mam wrażenie, że na końcu tego bełkotu miała być jakaś rzeczowa rada albo choć
        spostrzeżenie, tylko nie udało Ci się tego skonkretyzować. Próbuj dalej, może
        wyartykułujesz jednak o co Ci chodzi smile
        • alabama8 Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 14:48
          madzialenakata napisała:
          Jak wytłumaczyć 5-latkowi, że nie pokazuje się nikomu gołej pupy

          Drogi XY, nie pokazuje się nikomu gołej pupy.
          • madzialenakata Re: 5-latek a intymne strefy ciała 23.08.10, 14:55
            > Drogi XY, nie pokazuje się nikomu gołej pupy.

            ok, to na początek..

            XY: Dlaczego, mamo?
            Mama (czyli ja): Ponieważ takie są przyjęte w naszej kulturze normy obyczajowe.

            big_grin
    • duch_mariana Do Scher 24.08.10, 23:36
      Zapoznałem się z Twoimi metodami wychowawczymi. Postaram się teraz wyjaśnić jak one mniej więcej wyglądają z punktu widzenia dziecka. Wyobraź sobie, że jesteś w ciemnym pokoju, w którym stoją różne sprzęty i panują zasady, których nie znasz. Masz nauczyć się po tym pokoju poruszać i stosować do zasad w nim panujących. Twoim przewodnikiem jestem ja. Na szyi masz elektryczną obrożę, a ja mam pilot do niej. Idziesz po omacku i dotykasz np. wieszaka. Ja w tym momencie naciskam pilot i dostajesz strzał, po którym składasz się na ziemi. Bo właśnie złamałeś jedną z zasad, czyli "nie dotykamy wieszaka". Jak w tym momencie się poczujesz? Czy nie zniechęci Cię to do dalszego poznawania pokoju i zasad w nim panujących? Nie wiesz gdzie co jest, ani ile tych zasad jest, nie wiesz więc ile razy jeszcze zostaniesz popieszczony prądem. Stanie w miejscu jest bezpieczne, ale niczego się w ten sposób nie nauczysz. Czy nie będzie bardziej pedagogiczne, jeśli powiem "Stop. Dotknąłeś wieszaka i złamałeś jedną z zasad. Nie wolno dotykać wieszaka. Nie rób tego więcej, bo spotka Cię kara"?

      A teraz mały case study, bo tak mi się to teraz przypomniało. Sytuacja bardzo nietypowa:
      Co Twoim zdaniem powinienem zrobić z ośmiolatką, która z wielkiej złości zrobiła kupę w moje łóżko? Dlaczego tak zrobiła wyjaśnię później. Wchodzę po cichu do pokoju, żeby nie obudzić niemowlaka i widzę, że panienka uskutecznia produkcję na moim łóżku. Robi to centralnie na poduszkę. Co w tym momencie powinienem zrobić?
      • scher Re: Do Scher 24.08.10, 23:44
        duch_mariana napisał:

        CytatPostaram się teraz wyjaśnić jak one mniej więcej wyglądają z punktu widzenia dziecka. Wyobraź sobie, że jesteś w ciemnym pokoju
        Nie kupuję twoich wyobrażeń o moich metodach wychowawczych.
        W pokojach moich dzieci zawsze pali się światło miłości.
        • duch_mariana Re: Do Scher 24.08.10, 23:56
          > W pokojach moich dzieci zawsze pali się światło miłości.

          Jak to światło ma się do opieprzania "z góry na dół" i warczenia na dziecko?
          • scher Re: Do Scher 25.08.10, 00:04
            duch_mariana napisał:

            > > W pokojach moich dzieci zawsze pali się światło miłości.
            > Jak to światło ma się do opieprzania "z góry na dół" i warczenia
            > na dziecko?

            Normalnie. Widziałeś kiedyś, jak kotka pacnęła łapą swojego kociaka?
            • duch_mariana Re: Do Scher 25.08.10, 00:17
              A widziałeś kiedyś jak suczka tarza się w zdechłej rybie? Czy my ludzie mamy
              naśladować kotki i suczki będąc od nich o wiele szczebli wyżej w rozwoju? My
              mamy bardzo rozbudowany język komunikacji werbalnej w stosunku do kotów i
              jesteśmy o wiele bardziej inteligentni. Warto by było wykorzystać te atuty w
              wychowaniu dzieci, a nie pac łapą jak kotka kociaka. Tym bardziej, ze
              rozumowanie dziecka i motywy jego postępowania są nieraz tak dziwaczne (jak tej
              ośmiolatki od kupy w łóżko), że trzeba to najpierw poznać, żeby jakoś się do
              tego odnieść i skorygować zachowanie dziecka. Inaczej można narobić szkód.
              • scher Re: Do Scher 25.08.10, 09:43
                duch_mariana napisał:

                CytatA widziałeś kiedyś jak suczka tarza się w zdechłej rybie?
                Mam wystarczające zaufanie do mojego rozumu, żeby prawidłowo rozstrzygnąć, kiedy mojemu dziecku potrzebne jest pacnięcie łapą (niekiedy), a kiedy wytarzanie się w zdechłej rybie (nigdy).
                • duch_mariana Re: Do Scher 25.08.10, 10:46
                  Cały czas zakładałem, że masz inteligentne dzieci, które bez problemu rozumieją
                  słowo mówione i nie obca jest im empatia. Czy chcesz przez to powiedzieć, że tak
                  nie jest i bez warczenia, burczenia, opieprzania i pacania łapą ani rusz?
                  • scher Re: Do Scher 25.08.10, 11:12
                    Chcę przez to powiedzieć, że nawet inteligentnym i empatycznym dzieciom potrzebna jest dyscyplina, czasem dość stanowcza. Niekiedy odnoszę nawet wrażenie, że dyscyplina jest potrzebna zwłaszcza inteligentnym dzieciom.
                    • kanga_roo Re: Do Scher 25.08.10, 13:24
                      ale to, o czym piszesz, to nie dyscyplina. to tresura. jak napisałam
                      powyżej, ja tak psa ustawiam, kiedy ma chęc zrobić coś, czego mu nie
                      wolno (i on o tym wie). i najwyraźniej nie mnie jednej tak się to
                      kojarzy.
                      jeśli, co napisałam również, ale może niektórym umknęło, dziecko
                      świadome
                      wymowy zwrotu "pokaż cycki" będzie go stosować, stanowczo
                      wyrażę swój sprzeciw. ale werbalnie, a nie fukając, warcząc i łypiąc
                      okiem.
                      natomiast dziecku, które nie wie, o co kaman, należy wyjaśnić.
                      przekazywane przez Ciebie komunikaty rzeczywiście nie zachęcają do
                      zrozumienia świata.
                      • scher Re: Do Scher 25.08.10, 14:57
                        kanga_roo napisała:

                        > ale to, o czym piszesz, to nie dyscyplina. to tresura.

                        Nie przekonałaś mnie.
                        • kanga_roo Re: Do Scher 25.08.10, 23:10
                          i co ja teraz biedna zrobię smile zostanę z tymi wszystkimi
                          argumentami...a scher nie przekonany. czy nieprzekonywalny?
                          • scher Re: Do Scher 26.08.10, 10:16
                            kanga_roo napisała:

                            Cytati co ja teraz biedna zrobię smile zostanę z tymi wszystkimi argumentami
                            big_grin
    • ziemiagn Re: 5-latek a intymne strefy ciała 25.08.10, 16:12
      A może syn usłyszał coś o "cyckach" w przedszkolu, wydało mu się to
      atrakcyjne (bo to taki typowy wiek "fajnych chłopaków",
      rozmawiających z upodobaniem o kupie, pupie itd i śmiejących się tym
      bardziej, im bardziej tekst jest obrzydliwy)i tak walnął przy cioci,
      bo pamiętał, że to "fajne" teksty ?
      Wytłumacz mu spokojnie, że tak się nie robi, określenie cycki jest
      brzydkie i tak się nie mówi, bo może komuś zrobić w ten sposób
      przykrość, to są intymne części ciała, których się każdemu nie
      pokazuje itd itp.
      Dobitniej wyraź swoją dezaprobatę dopiero, jak takie zachowanie się
      powtórzy.
      A cioci, jesli sama tego nie rozumie, wytłumacz, ze to taki wiek i
      już z synem poważnie porozmawiałaś
    • mama_miko Re: 5-latek a intymne strefy ciała 27.08.10, 22:44
      scher, doskonale Cie rozumiem, masz normalne zdrowozsadkowe i fajne
      podejscie do dziecka. Jasne i przejrzyste! Ale tu na forum sie nie
      przebijesz z normalna rodzica, od wiekow nie naruszanasmile ja bylam
      szczesliwa,moj maz byl szczesliwy za dzieciaka, a pas wisial w kuchni,
      matka krzyknela na mnie nie raz jak odzywalam sie nie z poszanowaniem.
      I nie bylo zadnego tlumaczenie tylko jasne wyznaczanie granic co wolno
      a co nie. Teraz jestesmy fajnymi ludzmi, nasi rodzice sa jeszcze
      fajniejsi. I dziekuje ze dali mi wzorzec prosty i konkretny dokonywania
      wyborow, bez tlumaczen. Sama z czasem do wszystkiego doszlam. Przeraza
      mnie dzisiejsze ninczenie i partnerstwo, glaskanie po glowce i
      tlumaczenie, emocjonalne szantaze (jesli nie posprzatasz to nie
      pojdziemy na plac zabaw) . Najzabawniejsze w tym nowym stylu jest to,
      ze Ci rodzice wciaz, ale to wciaz sie zastawiaja i filozofuja skad sie
      bierze takie zachowanie u dziecka - no skad? A potem analizuja, jak tu
      postapic, aby dziecko sie nie zestresowalo, nadal rodzica "lubilo" i
      jeszcze sie natychmiast nauczylowink
      • scher Czekaj, 28.08.10, 09:18
        zaraz się i na Ciebie szwecjokraci rzucą wink
      • verdana Re: 5-latek a intymne strefy ciała 11.09.10, 19:50
        Nie jesteście fajnymi ludżmi, zdecydowanie. Nie glaszczecie, nie tłumaczycie, nie zastanawiacie sie skad zachowanie dziecka - tylk bierzecie pas? Łatwe i skuteczne - dziecko jest grzeczne. Tyklko uwazajcie - Waszym rodzicom udało się wychowac bezdusznych, sadystycznych psychopatow - Wam też może się udać.
        Rozumiem, ze Wy rodziców nie lubicie i na tym, aby dziecko Was lubilo - też Wam nie zależy? Po co Wam dziecko - do lania?
        • scher Re: 5-latek a intymne strefy ciała 12.09.10, 08:17
          verdana napisała:

          > Waszym rodzicom udało się wychować bezdusznych, sadystycznych psychopatów

          Pewne twoje ostatnie wypowiedzi przypisywałem przypadkowi. Teraz widzę jednak, że ty się po prostu z czasem mocno zradykalizowałaś.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja