Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze)

03.09.10, 22:19
Pisze, bo mialam dzis juz niestety po raz kolejny, przykra sytuacje na placu
zabaw. Coreczka ma 2,5 roku i jest bardzo towarzyska, umie sie dzielic, nie
bije, nie gryzie, nie kopie, nie rzuca piaskiem w inne dzieci. Czasem nie chce
sie bawic z innym dzieckiem, ale nigdy nie robi mu z tego powodu krzywdy.
A dzis na placu zabaw byla z corka troche starsza dziewczynka, moze 3, 35 roku
miala. I odpychala Mala jak tylko sie do niej zblizyla, nie pozwalala jej
wsiadac na sprzety, jak tylko corka spojrzala np. na hustawke, to juz ta
wieksza na niej byla. Jest starsza, wiec biega szybciej. Potem to samo na
zjezdzalni, domku z drewna i koguciku.
Poszlismy, bo nie po to ide na plac zabaw, zeby dziecko nie moglo sie pobawic....
Moje pytanie, jak Wy sie zachowujecie w takiej sytuacji. Czy wyjscie z takiego
placu zabaw, to wychowywanie "pod kloszem"? Kiedys i tak z niezyczliwoscia sie
spotka, ale nie chcialabym, zeby zaczela tak samo inne dzieci popychac i
zabierac wszystko dla siebie. Ucze ja, ze trzeba sie dzielic, bo mam jeszcze
synka klikumiesiecznego. Juz teraz Mala wie, ze nie wszystko od ziemi do nieba
jest jej. Ma teraz taki okres, ze rano wstaje i juz slonce nawet jest jej, ale
jak trzeba, to sie podzieli.

I drugie pytanie czy wydaje Wam sie, ze takie dzieci, jak tamta dziewczynka z
placu zabaw same sie takie robia? czy to jakis blad rodzica? Nie chcialabym go
popelnic... A swoja droga mama tamtego dziecka wyraznie byla zadowolona, ze ma
taka waleczna corke i nie zamierzala jej zwrocic uwagi. Bylla zajeta rozmowa.

Ja mam czesto "przypaly" na placu zabaw, jak corka wyjdzie z babcia, to trafia
na same mile mamy i dzieci. A coreczka wraca przeszczesliwa, ze z dziecmi
pobyla. Mieszkamy na wsi i na place zabaw corke woze, zeby sie z dziecmi
obyla, bo u nas nikt nikogo nie zna i dzieci tez na swoich podworkach. Omijamy
juz 3 place zabaw, niedlugo sie w okolicy skoncza;]
    • mruwa9 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 03.09.10, 23:16
      ja tu nie widze agresji, to, ze dziecko misi zawlaszczyc wszystkei sprzety na placu zabaw to jeszcze
      nei agresja. Ty byc moze wychowujesz pokorne cielatko, lelum-polelum, tamta dziewczynka w
      zyciu sobie poradzi i nikt jej do kaszy nie bedzie dmuchal. Po prostu dzieci maja rozne
      temperamenty, to wszystko. Ja w kazdym razie mna placach zabaw zawsze bylam rzecznikiem praw
      wlasnego dziecka , skrzywdzic go nie pozwolilam, a w takich sytuacjach , jak opisujesz, zaczynalam
      moderowac zabawe, zeby bylo sprawiedliwie (co ci szkodzilo, zamiast podwijac ogon pod siebie i
      uciekac z placu zabaw, oznajmic tamtej dziewczynce: teraz kolej mojej corki, potem znowu ty sie
      bedziesz hustac. Plac zabaw jest dla wszystkich i trzeba sie dzielic. i pilnowac potem, zeby
      dotrzymac slowa, tj. po okreslonym czasie np. korzystania z hustawki przez Twoje dziecko,
      zasygnalizowac zmiane, itd itp. To dziecko, ktore opisywalas, prawdopodobnie wcale nie jest
      agresywne, walczy tylko o swoje. Ma prawo. Tak jak Wy macie prawo rowneiz walczyc o swoje.
      • jotde3 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 04.09.10, 08:39
        mruwa9 napisała:
        a w takich sytuacjach , jak op
        > isujesz, zaczynalam
        > moderowac zabawe, zeby bylo sprawiedliwie

        opisana sytuacja nie nadaje sie do bezpośrednienigo zwracania uwagi tamtemu dziecku.przecież
        nie bije naszego .w każdym razie ja nie pozwalałem na to by ktoś moderował moje dziecko chyba
        że bardzo umiejętnie by nie poczoło że ktoś (nie osoba pod opieką której jest ) nim prubuje
        dysponować .proponował bym samemu zając huśtawke i zawołać swoje dziecko na nią.
        co do słowa "sprawiedliwie" to właściwie niewiadomo jak ? czy chuśtawka należy do tego co na
        niej siedzi czy po równo ? ( bedziesz mierzyć im czasy ?). podsumowując usłyszała byś
        odemnie " prosze niezwracać sie bezpośrednio do mojego dziecka " .oczywiście było by tak w
        sytuacji gdybym sie zagapił i niewidział całej sytuacji . bo gdybym ją widział i ocenił że to nie żadna
        forma zabawy a jedynie moje znęca sie w ten sposób nad cudzym to sam zwrócił bym mu uwage .
        • mruwa9 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 04.09.10, 11:04
          Tak, gdybym widziala, ze dziecko zlosliwie uniemozliwia innym dzieciom dostep do sprzetow
          podworkowych, wlaczylabym sie do akcji, oczywiscie bez opieprzania czy krzyczenia na cudze
          dziecko, raczej w formie propozycji ustalenia kompromisu, zeby wszystkie dzieci dobrze sie bawily,
          bo wszystkie maja takie samo prawo do zabawy. matka jestem od 12 lat, wielokrotnie zaliczalam
          takie akcje i nigdy nie spotkalam sie z negatywna reakcja dzieci, zeby jakies mi odpyskowalo,
          wrecz takie propozycje byly przyjmowane z entuzjazmem (bo ja nie faworyzowalam wlasnego
          dziecka, choc gdyby ktokolwiek chcial je skrzywdzic, wyskoczylabym z pazurami), widac dzieci
          potrzebuja czasem takiego moderatora. A gdyby mi jakas mamuska z perspektywy lawki zaczela
          pyskowac, zasugerowalabym, zeby ruszyla swoje szanowne dupsko i zainteresowala sie, co jej
          dziecko wyprawia. Tak czy owak nigdy mnie taka sytuacja nie spotkala.
          • jotde3 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 04.09.10, 14:24
            > bo wszystkie maja takie samo prawo do zabawy.

            no właśnie , a jedno bawi sie w " jestem szybszy i dobiegne pierwszy " ,nie jestm pewny czy
            można mu tego zabronić w imie " wszystkim po równo "

            > potrzebuja czasem takiego moderatora.

            czemu nie,jeśli moderator zaproponuje inną zabawe która odciągnie uwage tego co bawi sie
            w "jestem szybszy i dobiegne pierwszy ", ale jeśli jedynie ustali kolejke to już niejestem pewny czy
            chciałbym by ktoś postronny rządził sie nim a ja miałbym siedziec z boku i dać sobie go ustawiać
            komuś innemu . napewno też niewyobrażam sobie że moje dziecko sie aktualnie huśta a przychodzi
            rodzic za swoim i mówi "daj sie nam teraz pohuśtać " no chyba że strzeli miły uśmiech .
            w sumie to zbyt wiele zależy tu od szczegółów.

            • mruwa9 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 04.09.10, 14:48
              nie czujesz sytuacji. Tu jest mowa o takiej: hustawka stoi pusta, gdy moje dziecko do niej
              startuje, to drugie (podmiot watku) pedzi na zlamanie karku, niekoniecznie po to, zeby sie hustac,
              ale zeby zajac miejsce i uniemozliwic innemu dziecku skorzystanie z hustawki. Ok, moje dziecko
              ustepuje , idzie na zjezdzalnie, a tu - torpeda obok, dziecko sie rozsiada i blokuje kolejny sprzet.Itd,
              itp. Rowniez nie wyobrazam sobie sytuacji, zebym miala przeganiac jakies juz hustajace sie dziecko z
              hustawki tylko po to, zeby moje moglo sie pohustac, tylko wtedy ustawiam moje dziecko w
              kolejce, gdy tylko hustawka sie zwolni. Chyba, ze tamto dziecko husta sie od wielu godzin i nie
              zamierza zwolnic miejsca (sytuacja hipotetyczna, bo w realu nikt tyle nie wytrzyma), wtedy
              prosze, zeby tamto dziecko uwzglednilo inne dzieci na placu zabaw, pozwolilo innym tez sie
              pohustac, a potem wrocilo na hustawke, gdy znow przyjdzie jego kolej. Ta propozycja nigdy nie
              skonczyla sie aktem agresji czy obrazania kogokolwiek, dzieci calkiem ladnie przyjmowaly taki
              porzadek i wszystko gralo.
              • jotde3 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 09.09.10, 07:53
                Chyba, ze tamto dziecko husta sie od w
                > ielu godzin i nie
                > zamierza zwolnic miejsca (sytuacja hipotetyczna, bo w realu nikt tyle nie wyt
                > rzyma), wtedy
                > prosze, zeby tamto dziecko uwzglednilo inne dzieci na placu zabaw, pozwolilo in
                > nym tez sie
                > pohustac, a potem wrocilo na hustawke, gdy znow przyjdzie jego kolej. Ta propo
                > zycja nigdy nie
                > skonczyla sie aktem agresji czy obrazania kogokolwiek, dzieci calkiem ladnie pr
                > zyjmowaly taki
                > porzadek i wszystko gralo.

                skoro sytuacja jest hipotetyczna to przecież niemogła sie skończyć rzeczywistym sprzeciwem wiec po co te bajki ?
              • epreis Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 09.09.10, 21:44
                >Chyba, ze tamto dziecko husta sie od w
                > ielu godzin i nie
                > zamierza zwolnic miejsca (sytuacja hipotetyczna, bo w realu nikt tyle nie wyt
                > rzyma),

                hehe,mojej córki nie znasz- w tym "sezonie" ani razu nie zeszła z huśtawki dobrowolnie,a próbowałam przy opustoszałym placu wytrwale bujać ją (max 2h wytrzymałam JA) z nadzieją,że się znudzi - nie da rady....
                wszyscy się ze mnie nabijali,że powinnam tam sobie ławkę sklecić..
    • morekac Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 04.09.10, 00:11
      A nie możesz podejść ze swoją córką do tamtej dziewczynki i powiedzieć: teraz kolej tej panny na
      zjeżdżalnię? Dlaczego zabierasz swoje dziecko z placu zabaw, skoro nie rozrabiała?
      • mamaporazpierwszy Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 04.09.10, 09:28
        morekac napisała:

        > A nie możesz podejść ze swoją córką do tamtej dziewczynki i powiedzieć: teraz k
        > olej tej panny na
        > zjeżdżalnię? Dlaczego zabierasz swoje dziecko z placu zabaw, skoro nie rozrabia
        > ła?

        Pewnie moglabymm, ale zanim ja dojechalam z wozkiem do np. hustawki, to obydwie
        panny juz dawno przy niej byly...Zabralam ja na inny, gdzie byla 5 dzieci i
        jakos zabawa szla.
    • mamaporazpierwszy Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 04.09.10, 09:25
      No to powiem Wam, ze mnie troche zaskoczyliscie.
      Wydaje mi sie, ze nie powinnam izolowac corki od nieprzyjemnych sytuacji i
      radzenia sobie wsrod rowiesnikow. Nastepnym razem pewnie zostane.
      A poszlismy na inny, na ktorym o dziwo byly normalne dzieci. tez kazde chcialo w
      tym samym momencie siedziec na tej samej hustawce, ale jakos nikt nikogo nie
      popychal i nie kopal w sprzet na ktorym ktos siedzial.

      A jesli uwazacie, ze tamta dziewczynka robila dobrze, to nie dziwie sie, ze jest
      tyle agresji wsrod dzieci. Bo dla mnie to nie jest "umiejetnosc radzenia sobie w
      zyciu" tylko zly przyklad od doroslych. Pewnie tamta dostala po tylku i wie po
      tym, jak trzeba "o swoje walczyc". Ja jednak bede uczyla corke, ze biciem nic
      sie nie zdziala.

      Nie ja jestem tez od wychowywania cudzych dzieci...ja bym tez nie pozwolila,
      zeby ktos moralizowal moja corke. Ja jestem od tego i wyznaczone osoby, zreszta
      moja corka i tak slucha tylko wybranych 4 osob, reszta moze sobie mowic...Ale
      byc niegrzecznym, a bic inne dzieci to roznica.
      • mruwa9 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 04.09.10, 10:57
        a przepraszam, bila Twoje dziecko? Bo nic takiego nie pisalas, pisalas jedynie, ze celowo ubiega ja
        w dostepie do sprzetow, zajmujac miejsce, to wszystko.
        • mvszka Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 04.09.10, 18:04
          >odpychala Mala jak tylko sie do niej zblizyla,< to nic prawda, to też objaw
          umiejętności walki o "swoje" godny pochwały?
          • aurita Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 04.09.10, 19:59
            > >odpychala Mala jak tylko sie do niej zblizyla

            aaaaaa w takim przypadku BARDZo glosno powiedzialabym "dziewczynko nie odpychaj mojej corki" a gdyby jakis przewrazliwiony tatus (vide pan powyzej) sie obruszyl to dowiedzial by sie wiecej na temat wychowania dziecka. Czy opiekun tej "agresywnej" dziewczynki widzi co sie dzieje? Zwroc sie beposrednio do niego "Pana/Pani corka popycha moje dziecko". Ponadto ty mozesz podejsc do wolnej hustawki/zjezdzalni pierwsza i trzymac/rezerwowac ten sprzet dla twojej corki. Jezeli druga dziewczynki przypedzi to mowisz jej wyraznie, teraz bedzie hustac sie Marysia.
            I nie ucz swego dziecka ze zawsze sie ustepuje... moja jest takim cielatkiem: maluchy jej wyrywaja zabawki a ona stoi jak slup soli
            • jotde3 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 09.09.10, 07:59
              > aaaaaa w takim przypadku BARDZo glosno powiedzialabym "dziewczynko nie odpychaj
              > mojej corki" a gdyby jakis przewrazliwiony tatus (vide pan powyzej) sie obrusz
              > yl

              niemówimy o sytuacji przemocy a zaboru sprzetu .czytaj ze zrozumieniem .
      • morekac Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 05.09.10, 07:51
        Ja jednak bede uczyla corke, ze biciem nic
        > sie nie zdziala.
        Nikt ci nie każe uczyć dziecko bicia. Ale chyba normalne zwrócenie się do drugiego dziecka i
        dopominanie się swojej kolejki na huśtawce do takich nie należy? A dopóki twoje dziecko nie mówi
        jeszcze za dobrze - bądź czasem jej rzecznikiem.
        Jeśli przy każdej takiej sytuacji zabiearsz dziecko z placu zabaw - uczysz ją, że należy ustępować,
        wycofywać się i poddawać się bez słowa.
        Możesz nie reagować na sytuacje między dziećmi (przynajmniej dopóki się krew nie leje), ale nie
        zabieraj dziecka z placu zabaw. Niech sama spróbuje dogadać się z innymi dziećmi. Z takimi
        sytuacjami spotka się potem w przedszkolu czy szkole - nie spędzisz całego życia, przenoszac jej do
        innej piaskownicy.

        Nie ja jestem tez od wychowywania cudzych dzieci...ja bym tez nie pozwolila,
        > zeby ktos moralizowal moja corke. Ja jestem od tego i wyznaczone osoby, zreszta
        > moja corka i tak slucha tylko wybranych 4 osob, reszta moze sobie mowic
        A jakby ktoś jej powiedział: Nie bij mnie? ustąp mi/jej miejsca, bo teraz jest moja/jej kolej?
        to to już jest moralizowanie dziecka?
        • jotde3 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 09.09.10, 07:56
          > Ja jednak bede uczyla corke, ze biciem nic
          > > sie nie zdziala.

          > Nikt ci nie każe uczyć dziecko bicia.

          ależ jeśli chodzi o córke to zupełna racja że bicia niema co uczyć . ona walk rytualnych jako nastolatka toczyć niebędzie wink
        • jotde3 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 09.09.10, 08:06
          > jeszcze za dobrze - bądź czasem jej rzecznikiem.

          no to druga strona też mogła by sie poczuć do rzecznictwa i wówczas niemożliwość dopchania sie aspirującego do huśtawki dziecka była by bardziej bolesna bo obnażyła by bezsilność rodzica .( zakładam też że niedochodzi do bujki miedzy rodzicielami wink )

          >ustąp mi/jej miejsca, bo teraz jest
          > moja/jej kolej?
          > to to już jest moralizowanie dziecka?

          no właśnie
          • morekac Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 09.09.10, 09:38
            Bo wszyscy rodzice czy dzieci muszą byc albo skrajnie ustępliwi albo skrajnie agresywni? Nie żartuj wink
            Z większością da się normalnie ponegocjować - i dzieci, i rodziców.
    • alabama8 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 07.09.10, 09:18
      Opieprz intruza delikatnie. A po drugie - nie wolno ci karać własnego dziecka za winy innego. Trzylatka źle się zachowywała a z placu zabrałaś swoje dziecko. No nie chce mi się wierzyć, że łaziłaś za swoim dzieckiem i patrzyłaś na to wszystko jak pokorne cielę. Skoro dwulatka nie potrafi się jeszcze postawić (co jest absolutnie normalne) to powinien to zrobić opiekun - czyli w tym wypadku matka.
      • mamaporazpierwszy Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 08.09.10, 10:11
        Ehhh...
        Ja wszystko rozumiem, ze mam byc jej ambasadorem na placu zabaw, mediatorem i obronca. Moja corcia potrafi tez sama sie obronic i postawic na swoim. I nie uwazam, zeby 2-latka tego nie umiala. Moja umie. Ale nie umie reagowac na agresje drugiego czlowieka wzgledem jej. I o to mi chodzi tylko. Co w takiej sytuacji zrobic. Ja nie zaczne odpychac cudzego dziecka, nawet jej nie winie za to, ze taka jest. Powinnam zwrocic uwage matce tej malej. I tak nastepnym razem zrobie.
        Poszlam z corka na inny plac zabaw, zeby mogla sie w spokoju pobawic, wcale nie protestowala. Zapytalam ja tylko czy chce isc na inny plac zabaw, a ona nawet sie nie zastanawiala. Krzyknela, ze tak i poczlysmy bez histerii i dasow, ze ona musi wyjsc.
        Na innym placu byly dzieci, rowniez w tym "niewytlumaczalnym" jeszcze wieku. I zabawa byla przednia, dzieci sie klucily i przescigaly do sprzetow na placu. Ale nikt nikogo nawet nie dotknal...
    • sloooneczko Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 10.09.10, 13:34
      jak widze, ze moja np idzie na hustawke a delikwent malo nog nie zgubi byle tylko on/ona..mowie takiej mlodej ososbie, ze taraz buja sie moje dziecko, a jak skonczy bedzie mialo woelna hustawke np..w 99,9 skutkuje.Raz tylko musialam interweniowac u opiekuna takiego dziecka. krotko, rzeczowo i nie wdajac sie w dyskusjewink
      • jotde3 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 11.09.10, 11:11
        > ko on/ona..mowie takiej mlodej ososbie, ze taraz buja sie moje dziecko

        tak sloooneczko ale musisz być wtedy bardzo blisko bo inaczej bedziesz krzyczeć .druga rzecz to czy nie lepiej zostawić dzieci same sobie (ewentualnie do momentu bitki) ?trzecia to jak bym widział że ustawiasz moje dziecko to niespodobało by mi sie to .co innego gdybyś miłym głosem poprosiła mnie o interwencje .te same zasady stosuje co do swojego postepowania wzgledem innych i choć jeśli sam widze że moje przeszkadza w zabawie innym to interweniuje to niepozwalam na to innym rodzicom .sam chyba nigdy niepouczył bym innych dzieci a co najwyżej zwrócił bym sie do ich opiekunów(ale nieprzypominam sobie by tak kiedyś było)
        • morekac Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 11.09.10, 16:13
          .druga rzecz to czy nie lepiej zostawić dzieci same sobie (ewentualnie do mome
          > ntu bitki)
          Tym młodszym, mniej mówiącym też się huśtawka należy...
          • jotde3 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 12.09.10, 14:22
            > Tym młodszym, mniej mówiącym też się huśtawka należy...

            czy takie jednokrotne uniemożliwienie chuśtawkowania jest napewno szkodliwe ?
            a może niesie nauke że sa szybsi i silniejsi i rodziciel niezawsze pomoże w kontaktach rówieśniczych ?
            i może takie doświadczenie jest cenniejsze niż chuśtawka ? ważne by reagować różnie pokazując dziecku różne możliwości . ja chyba za pierwszym razem bym nic nie zrobił za drugim zwrócił sie do opiekuna a za trzecim już bezpośrednio do dzicka ( wkońcu już byśmy sie znali wink)
            • morekac Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 12.09.10, 21:55
              Nie twierdzę, że trzeba zawsze i wszędzie łazić za dzieckiem - ale kilka razy wypadałoby pokazać, jak należy sobie radzić w takich sytuacjach. Zmienianie za każdym razem placu zabaw jest nierozsądne - jest duże prawdopodobieństwo, że jakieś inne dziecko będzie szybsze...
              • jotde3 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 13.09.10, 12:14
                > ypadałoby pokazać, jak należy sobie radzić w takich sytuacjach.

                nietwierdze że nie , choć ja bym sie chyba skłaniał do zajęcia dziecku sprzetu i zawołaniu go bez żadnych negocjacji z obcym gamoniem wink

                • sloooneczko Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 13.09.10, 14:24
                  duzo prosciej i przyjemniej dla wszystkich byloby jednak aby w pierwszej kolejnosci na zachowanie swojego dziecka reagowali jednak rodzice tych bardziej 'wyrywnych'wink co ogromna rzadkoscia jest niestety..
                  • morekac Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 13.09.10, 22:03
                    Tyle tylko, że dla rodzica jego własne dziecko wygląda całkiem OK: biega tylko jak nakręcone od sprzętu do sprzętu i tyle.
    • agg3 Re: Agresywne dziecko na placu zabaw (cudze) 14.09.10, 01:11
      ale wy jestescie spiete mamuski! widac kto sie najlepiej bawi na placu zabaw - mamuski big_grin
      dajcie dzieciom swoboode w dogadywaniu sie z rowiesnikami, a nie ingerujecie na kazdym kroku. poki nikt nikogo nie bije jest ok. moja cora ma kolezanke, ktora swego czasu notorycznie ja "bila", to uszczypnela. moja zawsze w placz i bylo tylko slychac "mamoooo"... kolezanka o rok mlodsza i ciezko bylo jej wytlumaczyc, ze nie wolno bic, szczypac itp. a ja juz mialam dosc i zaczelam glosno mowic do corki, ze albo ma oddac albo wiac wink niech sie dogaduja - krzywdy sobie nie zrobia wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja