Totalna porażka wychowawcza

11.09.10, 23:19
Już nie wiem, co mam myśleć. Dzisiaj mój syn (prawie 4 lata) tak popsuł moje okulary (powyginał ramę), że prawie nie sposób ich nosić. Okulary nosić muszę. Mam krótkowzroczność -10 dioptrii i bez szkieł ani rusz. Znalazłam stare binokle, ale są słabsze i zwyczajnie kiepsko widzę. Poza tym nowe okulary to jednak koszt, a za tydzień się przeprowadzamy. Całą sprawę uważam za totalną klęskę wychowawczą dlatego, ze uczyłam swoje dzieci od małego (jak jeszcze były oseskami), że okulary mamy są świętością, że bez nich nie może dobrze widzieć i że pod żadnym pozorem nie wolno ich ruszać. Powtarzałam to niemal codziennie, przy kazdym pytaniu o moje oczy, okulary itp. Ze starszą nigdy nie było problemu. Lecz syn ... . Pół roku temu pierwszy raz wygiął oprawkę. Dostał burę i upomnienie. Nawet mój mąż był zły na niego. Wyjaśniliśmy młodemu jeszcze raz, jak ważne są dla mnie okulary i jakie były skutki jego zabawy (przez dłuższy czas oprawki obcierały mnie za uszami). No i dzisiaj puściłam im bajkę, sama starajac się na chwilę zdrzemnąć w sąsiednim pokoju. Młody przyszedł do mnie, "załatwił" okulary i zbudził. Leżały na wysokiej szafce, więc musiał pokombinować, żeby się do nich dostać. Zanim się rozbudziłam na dobre, już było po sprawie. Nie napiszę, co powiedziałam młodemu, bo nie chcę się znów denerwować. Jest mi przykro i czuję kleskę, gdyż było to podstawowy zakaz w naszej rodzinie i dzieci były uczone od maleńkości. Jeżeli w takiej sprawie syn mnie nie słucha, co będzie z innymi rzeczami? I tak mam z nim problem z dyscypliną i dzisiaj takie buty. Czuję się źle jako jego matka i nawet pomyślałam (i głośno powiedziałam), że może powinna go wychowywać inna mama, skoro ja nie potrafię? A już myślałam, ze wychodzimy na prostą, ale po wakacjach u dziadków jest jeszcze gorzej.
    • fogito Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 07:55
      a_gurk napisała:
      . Lecz syn

      No i dzisiaj puściłam im bajkę, sama starajac się na chwi
      > lę zdrzemnąć w sąsiednim pokoju. Młody przyszedł do mnie, "załatwił" okulary i
      > zbudził. Leżały na wysokiej szafce, więc musiał pokombinować, żeby się do nich
      > dostać. Zanim się rozbudziłam na dobre, już było po sprawie.

      Mam pytanie? Byłaś chora, czy potwornie zmęczona, że zdecydowałaś się położyć spać przy dwójce nieśpiących dzieci, które podczas twojego snu mogą zrobic praktycznie wszystko. Nie wiem ile lat ma drugie dziecko, ale to było dosyć ryzykowne.
      Co do niszczenia okularów, to może on chce za wszelką cenę zwrócic na siebie uwagę. Oczywiście jest to karygodne, ale zachowanie dziecka w dużej mierze zależy od tego jaka sytuacja panuje w domu. A Ty wiesz najlepiej, więc ja bym szukała przyczyn tej agresji skierowanej w twoim kierunku. Bo przecież dałaś sygnały jak ważne dla Ciebie są okulary. Może dzieciak chciał sprawić Ci wyraźną przykrość i zniszczył rzecz tak dla Ciebie ważną.

      Nie napiszę, co po
      > wiedziałam młodemu, bo nie chcę się znów denerwować. Jest mi przykro i czuję kl
      > eskę, gdyż było to podstawowy zakaz w naszej rodzinie i dzieci były uczone od m
      > aleńkości. Jeżeli w takiej sprawie syn mnie nie słucha, co będzie z innymi rzec
      > zami? I tak mam z nim problem z dyscypliną i dzisiaj takie buty. Czuję się źle
      > jako jego matka i nawet pomyślałam (i głośno powiedziałam), że może powinna go
      > wychowywać inna mama, skoro ja nie potrafię? A już myślałam, ze wychodzimy na p
      > rostą, ale po wakacjach u dziadków jest jeszcze gorzej.
    • jakw Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 10:09
      Pójdź z tymi okularami do optyka - może je jeszcze uratują. I ewentualnie spraw sobie jakiś pancerny i trudno otwieralny pokrowiec na okulary.
      Obstawiam, że młody chciał zwrócić na siebie uwagę lub uprawia sport ekstremalny pt. "co zrobi mama jak ją maksymalnie wkurzę". A doskonale wiedział jak to zrobić skoro od małego miał wkładane, że najgorsze przestępstwo to dotknięcie okularów rodzicielki.
    • joasia_44 Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 11:15
      Też uważam, że zrobił to, bo właśnie tego nie wolno. Mój mały jak ma gorszy humor to też specjalnie robi to, czego mu najbardziej nie wolno, czasem daję radę go powstrzymać, czasem nie, nie mam metody na jakieś trwałe trafienie 'do rozsądku', to chyba zależy od dziecka. Mówisz, że i tak masz z nim problemy od jakiegoś czasu, więc to nie był wybryk jednorazowy tylko pewnie kolejny z całej serii, co? Rozbawił mnie trochę Twój tekst "Nawet mój mąż był zły na niego" - to znaczy co - że mąż małego nie wychowuje, że tylko Ty się produkujesz a on jest cacy? To nic dziwnego że to Tobie się właśnie psoci i testuje jakie masz granice smile Chyba musicie więcej stanowczości i to nie pogadankami, tylko jak robi źle od razu reakcja - wziąć za rękę, odprowadzić, powiedzieć że nie wolno. No i okulary, garnki z wrzątkiem, żyletki w ubikacji itd po prostu muszą być poza zasięgiem.... Pozdrawiam
      • verdana Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 11:21
        To nie jest porażka wychowawcza, to normalne. Dzieci bywają niegrzeczne - stawiam na to, ze za duzo mowiliscie o tych okularach i nastąpił ewfekt "niebieskiego słonia" - tzn. na polecenie "nie myśł o niebieskim sloniu" dziecko tylko o tym mysli - stworzyliscie cholerną pokusę.
        Nie krzyczalabym na dziecko w takiej sytuacji, tylko wpedzila je w poczucie winy. Obrzydliwe, ale skuteczne. Rozpłakanie się, chodzenie ze smutną miną, mowienie "tak chciałam sobie kupić ciastko, pójść do kina, ale nie mogę, bo musze zaplacic za okulary, tak sie na to ciszylam, a teraz..." zwykle działa. Jak nie działa, to trzeba się zainteresować, dlaczego dziecko jest pozbawione empatii.
        Uwaga - jest to metoda do stosowania w sytuacjach ekstremalnych!
        • lolinka2 Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 12:10
          a ona zamiast wpędzić w poczucie winy strzeliła tekst o innej mamusi, więc wyszło na to, że jeśli dziecko jest idealne to je kocham a jeśli nie - to poszukamy "lepszego modelu". Spirala się nakręca - fajnie będzie jak się odbije.... crying

          Droga autorko wątku (verdana, tylko z wygodnictwa się pod Ciebie podczepiłam), prawem dziecka jest testowanie granic. Obowiązkiem rodzica - bronienie ich jak niepodległości i nie uleganie dzikim emocjom. Jeszcze niejeden test was czeka. A że dzieci obserwują niezwykle bacznie, więc uderzać będzie w słabe punkty. Ot, norma rozwojowa.
        • jakw Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 12:15
          verdana napisała:

          > Rozpłakanie się, chodzenie ze smutną miną, mowien
          > ie "tak chciałam sobie kupić ciastko, pójść do kina, ale nie mogę, bo musze zap
          > lacic za okulary, tak sie na to ciszylam, a teraz..." zwykle działa.
          Jeszcze skuteczniejsze może być: "kupiłabym ci ciasteczko/zabawkę/książkę, ale muszę spłacać kredyt za okulary, bo musiałam sobie kupić nowe, kiedy zniszczyłeś mi te stare".
          I tak już do matury...wink
        • agazuchwa Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 20:33
          u nas taka metoda skończyła by się mega histerią...raz (nieświadomie) zastosowałam coś podobnego i uspokajałam 3 godziny.....
        • bananananas Re: Totalna porażka wychowawcza 24.09.10, 08:22
          verdana napisała:

          Nie krzyczalabym na dziecko w takiej sytuacji, tylko wpedzila je w poczucie win
          > y. Obrzydliwe, ale skuteczne. Rozpłakanie się, chodzenie ze smutną miną, mowien
          > ie "tak chciałam sobie kupić ciastko, pójść do kina, ale nie mogę, bo musze zap
          > lacic za okulary, tak sie na to ciszylam, a teraz..." zwykle działa.
          Tak, a potem synek trafi na kobietę, która też uważa, że taka metoda jest skuteczna (choć może zapomni, że obrzydliwa) i będziesz miała fajną synową.
      • a_gurk Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 23:27
        Dla młodego bezpieczna wysokość to 2m, ale ja też muszę mieć dostęp do okularów- używam ich niemal non stop. Drzemać mi się zdarza niezwykle rzadko, ale ostatnio w związku z problemami zdrowotnymi i przeprowadzką (pakujemy się głównie późnym wieczorem, gdy dzieci śpią) bywam bardzo zmęczona. Stąd pomysł na krótką drzemkę. W końcu muszę mieć na wszystko siły, mąż pracuje i się uczy i większość rzeczy związanych z domem (łącznie z opieką nad dziećmi) robię ja. Mąż nie za bardzo włącza się do wychowania, najczęściej jest albo za łagodny albo reaguje za ostro. Skutek jego własnego wychowania w rodzinnym domu. Staramy się jednak być w miarę zgodni w naszych decyzjach. Mąż pozostaje tą bardziej miękką stroną. Problemy z synem wynikają częściowo z tego, że jest bardzo chorowity i przez większą część roku zamiast wychowywania walczymy o jego zdrowie. Jest to również przyczyna podejścia męża. Ja jestem bardziej twarda i więcej egzekwuję. I wbrew pozorom młody słucha mnie częściej. Tylko ostatnio znów zaczęliśmy mieć problemy. Dziadkowie pozwalali mu na wiele. Nie chciałam zbytnio interweniować, gdyż widzi ich raz na rok. Skutek- syn wrócił do starych nawyków i słowa nie. Myślę, ze duża część problemów wynika z jego ciekawości świata, chce wszystko obejrzeć, doświadczyć, popróbować. Ma w sobie wiele pasji, radości i energii. Ale ja już bywam bardzo zmęczona ciągłym pilnowaniem go, żeby przy okazji nie zrobił sobie krzywdy i nie demolował otoczenia. Oraz walką o jego zdrowie- większość nocy od jego urodzenia do ukończenia przez niego 3,5 roku miałam nieprzespanych. Skutek tego zmęczenia to właśnie myśli pt. czy rzeczywiście jestem odpowiednią matką dla niego, może przy innej rozwijałby sie lepiej i byłby szczęśliwszy? Kocham go bardzo i nie chcę go skrzywdzić. Chcę żeby żył pełnym życiem i nie jestem pewna, czy ja mu jestem w stanie to zapewnić. Być może opadła mnie jakaś forma depresji. Dziwne, że nigdy nie mam takich myśli w związku z moim starszym dzieckiem.
        Poza tym często reagujemy konkretnie np. stawiamy do kąta. Nigdy nie starałam się wzbudzać w nim poczucia winy poza teksem jw. Może poradzicie mi inne metody? Bo na propozycje współpracy i inne takie (np. wybór) młody nie bardzo reaguje. Po prostu ignoruje i stawia na swoim albo mówi "nie" na wszystko.
    • lila1974 Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 13:07
      Sama sprowadziłaś na siebie to nieszczęście. Bezustannie gadając o okularach i o tym, że ich ruszać "nie wolno" sprowokowałaś eksperyment - co bedzie jak je sobie wezmę?

      Jestem starą babą, ale jeśli tylko moja mama powie do mnie coś w stylu "tylko nie zapomnij", "tylko się nie spóźnij" itp., to ma jak w banku, że stanie się dokładnie to, czego sobie nie życzyła ... nie mam pojęcie, jakie mechanizmy tym rządzą, ale jak słyszę "tylko..." to już jestem w stresie smile
    • joanka-r Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 16:41
      Inteligentnemu dziecku wystarczy raz zabronić jakiejś czynności a zrobi to na przekór aby się przekonać, czy to prawda co mówimy. Sama jesteś sobie winna. Spanie w dzień przy dwójce maluchów to nie jest dobry pomysł.
      w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

      Objaw przedawkowania Radia Maryja.
      • pierwsze-wolne Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 20:17
        Kurde, mam mało inteligentne dzieci big_grin ...


        ...albo się już nauczyły, że mama nie strzępi języka tak "dla jaj".
    • agazuchwa Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 20:34
      eee porażka...karę jakaś daj (dużą) i szlus przejdź do porządku dziennego nad tym, już się stało
      • bi_scotti Re: Totalna porażka wychowawcza 12.09.10, 22:22
        Im wiecej rodzice mowia, zeby czegos nie dotykac, nie ruszac, ze niebezpieczne, potrzebne, nie dla dzieci, tym bardziej jest to interesujace. Normalka smile
        Mnie mowiono zeby nic nie wsadzac do kontaktow i w ogole je omijac, bo niebezpieczne (czasy zdecyowanie przed mozliwoscia kupienia zabezpieczaczy kontaktow). Skonczylo sie to wsadzeniem przeze mnie 2 gwozdzi do kontaktu, 3 dnia w szpitalu, obserwacja rytmu serca i wielka nauczka dla moich rodzicow: pewnych tematow lepiej nie poruszac - wtedy dziecko faktycznie nie bedzie nimi zainteresowane wink
        Za duzo sie u Was w domu mowi o tych okularach - to normalne, ze Mlodego ciagna jak woda zabe. Olej. Przestancie poruszac ten temat. od dzis NIE MA tematu "okulary", tydzien-dwa Mlody zapomni, ze Go w ogole kiedys interesowaly.
    • black_edith Re: Totalna porażka wychowawcza 13.09.10, 10:04
      a_gurk, chyba za dużo wymagasz od swoich dzieci i od siebie, nawet bardzo grzeczne i zdyscyplinowane dzieci mają czasem głupie pomysły, idiotyczne wpadki albo napady nieposłuszeństwa, owszem zdarza im się to rzadziej, ale też się zdarza i nie jest to porażka rodziców
    • alabama8 Re: Totalna porażka wychowawcza 13.09.10, 15:24
      Dramatyzujesz.
    • soffia75 Re: Totalna porażka wychowawcza 13.09.10, 22:30
      Piszesz: "Całą sprawę uważam za totalną klęskę wychowawczą(...)", "Czuję się źle jako jego matka (...)", "Kocham go bardzo i nie chcę go skrzywdzić. Chcę żeby żył pełnym życiem i nie jestem pewna, czy ja mu jestem w stanie to zapewnić." - odnoszę wrażenie, że bardzo wysoko postawiłaś sobie poprzeczkę, jako mama, i każde niepowodzenie bardzo Cię frustruje. Do tego problemy zdrowotne (Twoje i synka), przeprowadzka... to dość dużo na jedną osobę. A niepokoje dorosłych łatwo przenoszą się na dzieci i znajdują odbicie w ich zachowaniu.
      Przechodzicie niełatwy okres - proponuję więc odpuścić, choć trochę. Nie wojować zakazami, nakazami i zasadami, tylko ograniczyć je do niezbędnego minimum. Pamiętaj, że po przeprowadzce przyjdzie jeszcze czas przyzwyczajania się dzieci do nowego miejsca, równie trudny (i dość długi! mojej córce, wówczas 2,5-letniej, adaptacja w nowym domu zajęła prawie 3 miesiące!), kiedy to "wszystko może się zdarzyć", totalna huśtawka nastrojów... Wyluzuj, na ile potrafisz - chwal, zamiast ganić; uśmiechajcie się dużo, pozwalajcie sobie na małe szaleństwa. I przede wszystkim zadbaj o siebie, o swój komfort psychiczny; w końcu nikt Ci nie każe być Matką Idealną i mieć podręcznikowo wychowane dzieci. wink
      • a_gurk Re: Totalna porażka wychowawcza 13.09.10, 23:06
        Dziękuję. Może rzeczywiście zbyt wiele wymagam i od siebie i od dzieci. Być może dlatego, że mam zawsze idealną mamę i teściową jako matki dla swoich dzieci uncertain. I żadnej naprawdę idealnej przyjaciółki uncertain.
        • morekac Re: Totalna porażka wychowawcza 13.09.10, 23:30
          Jak te babcie mogły byc idealne, skoro ci dziecko przez wakacje rozpuściły? wink
          I pewnie jeszcze wierzysz w ich opowieści, co to one nie robiły w okresie dzieciństwa swych dziatek i jakie te dzieci były wychowane, dopilnowane, nigdy nie psociły, sikały na nocnik w 6m zycia, one zaś codziennie zajmowały się przeprowadzką i lepieniem pierogów na akord. Oczywiście najmniejszy pyłek nie śmiał skazić czystości podłogi smile
        • soffia75 Re: Totalna porażka wychowawcza 14.09.10, 23:54
          a_gurk napisała:
          Być może dlatego, że mam zawsze idealną mamę i teściową jako matki dla swoich dzieci uncertain. I żadnej naprawdę idealnej przyjaciółki uncertain.
          Ideałów nie ma (na całe szczęście wink ) - i tego się trzymaj! Zresztą, jestem pewna, że w oczach Twoich dzieci i tak jesteś "najlepszą mamusią na świecie". smile
    • mruwa9 Re: Totalna porażka wychowawcza 14.09.10, 08:31
      Nie daj sie wpedzic w poczucie winy, ze sie zdrzemnelas przy dwojce czwajacych dzieci w domu. Ludzka rzecz. Z praktycznych spraw: zrob sobie od razu dwie pary okularow, wiem, kosztowne, ale w razie czego nie zostaniesz slepa (alternatywa- sprobowac naprawic obecne, jako rezerwowe, zrobic nowe). Druga rzecz- sztywny futeral, ucinajac drzemke wloz do futeralu i pod poduszke. Trzecia rzecz, jesli by moje dziecko wywinelo taki numer (na szczescie akurat moich ani niczyich okularow celowo nie niszcza, za duzo okularnikow w domu- 80% smile, to nie bawilabym sie w dlugie i lagodne tlumaczenia, tylko zdecydowanie okazala niezadowolenie w krotkich, zolnierskich slowach (no, moze nieco ocenzurowanych, na uzytek dzieci). Zeby bylo krotko i konkretnie, mocno oraz zeby dotarlo. Dlugie, ckliwe tlumaczenia dziecko moze zinterpretowac tak:
      blogs.exeter.ac.uk/webteam/files/2009/06/larson_what_dogs_hear.jpg
      Swoja droga, celowe niszczenie okularow moze sie zdarzyc poltoraroczniakowi, czterolatek to przeciez calkiem madry, myslacy czlowiek.
      Stawianie do kata jest IMHO kara totalnie bez sensu.
    • alabama8 Re: Totalna porażka wychowawcza 14.09.10, 13:33
      Pewnych spraw nie da się załatwić poprzez nakazy i zakazy bo dzieciaki są przekorne i czasami po prostu głupie - jak to dzieci. Każdemu, nawet najlepiej ułożonemu przyjdzie jakaś głupota do głowy (i z doświadczenie wiem, że im starsze dziecko tym głupsze).
      Tak więc nie dostosowujemy dzieci do domu tylko dom do dzieci. W okolicy nie powinny mieć niczego co mogą zepsuć, połamać, i co będzie stanowiło istotną stratę. Czasem nie da się schować telewizora (fajne guziczki) czy odtwarzacza DVD, ale już kryształy, bibeloty i pamiątki mogą przezimować w kartonie czy na wysokiej półce.
      • a_gurk Re: Totalna porażka wychowawcza 15.09.10, 00:02
        Się zgadzam. I tak robię. Wszystkie łatwotłukące się, potencjalnie niebezpieczne (np. zszywacz) lub cenne (pamiątki) kładę na szafach i półkach na wysokości min. 2 m lub w szafkach ze specjalnymi blokadami. Ale okulary to nie bibelot do ozdoby, to rzecz całodziennego i codziennego użytku. Dla mnie ważniejsza od jedzenia, bo bez okularów posiłków nie przyrządzę. Muszę je mieć pod ręką, żebym mogła po nie siegnąć zaraz po obudzeniu. Na naprawdę wysokiej półce bym ich nie zobaczyła smile . Zresztą wspomniałam już, że były na wysokiej szafce przy łózku i młody się musiał wspiać, aby się do nich dostać. Dzisiaj myślę, ze chciał po prostu je obejrzeć i coś mu nie wyszło (tylko ja noszę okulary w rodzinie). Za klęskę uważam, że po raz kolejny nas nie usłuchał i przekroczył bezwzględny zakaz.
        • mruwa9 Re: Totalna porażka wychowawcza 15.09.10, 00:39
          no ale bez przesady... traktowac taki wypadek w kategoriach porazki wychowawczej? Daj spokoj, toz to byl po prostu wypadek przy pracy.
          Ja pewnie , jak pisalam, bardzo wyraznie i bez ukrywania niezadowolenia powiedzialabym, co mysle o takim zachowaniu, gdyby rzeczywiscie okazalo sie, ze mlody chcial sobie cos obejrzec, zaproponowalabym mu jakies starsze, nieuzywane juz oprawki , do eksperymentow (akurat przy 4 okularnikach w domu zapas starych okularow mam imponujacy, wiec ze znalezieniem czegos nie byloby problemu) , z uswiadomieniem, ze obecnie uzywane okulary sa NIETYKALNE , bezwzglednie i niezaleznie od okolicznosci.
    • tititu Re: Totalna porażka wychowawcza 15.09.10, 08:45
      E tam porazka: albo gapa albo zrobil to ze zlosci. To jeszcze maly czlowiek. Ja bym poinformowala,ze wkopal mnie w niezaplanowane wydatki i jak bedzie trzeba obetne mu budzet na przyjemnosci (gazetki, slodycze), bo musze miec z czego zaplacic za naprawe/nowe okulary.
    • asia_i_p Re: Totalna porażka wychowawcza 20.09.10, 21:11
      Przepraszam, wiem, ile kosztują okulary, wiem, jak działa krótkowidz bez okularów (sama jestem), ale uderzając w wysokie C w sprawie okularów od samego początku, sama się podłożyłaś. Zasugerowałaś, że będzie koniec świata, jak je zepsuje - dziwisz mu się, że chciał sprawdzić, jak ten koniec świata wygląda.
      Rozumiem, że jesteś wściekła, weź jednak pod uwagę, że jak teraz zaczniesz dżihad o te okulary, to następną parę może precyzyjnie rozbić młotkiem. Pogadaj z nim na spokojnie, że okulary kosztują dużo pieniędzy, a są niezbędne, bo bez nich mama słabo widzi, zapowiedz, że będzie mniej kasy na rozrywki (wyjścia, zabawki, itd.), bo mama zbiera na okulary, parę razy czegoś odmów w imię zbierania na okulary, ale się tak nie emocjonuj, bo go prowokujesz.
      No i nie traktuj tego w kategorii klęski wychowawczej - coś sobie jednak zostaw w zanadrzu, na wypadek, gdyby kiedyś popełnił morderstwo albo zaczął handlować narkotykami wink.
    • nangaparbat3 Re: Totalna porażka wychowawcza 22.09.10, 19:55
      1. Jeśli masz w miarę zabezpieczone punkty neuralgiczne (gaz, prąd, okna) drzemka nie zaszkodzi (na odwrót). Ja wręczałam córce budzik i mówiłam: jak duża wskazówka będzie tu, a mała tu, to przyjdziesz i mnie zbudzisz. I czuwała nad moim snem jak cerberek.
      2. Syn nie zrobił nic strasznego, pomyślałam o "zakazanym owocu, co najlepiej smakuje", ale "niebieski słoń" jeszcze lepszy - to co sie stało jest najzupełniej normalne. Żadna tam klęska wychowawcza, nawet nie zdobna porażka.
      3. Z punktu widzenia właścicielki okularów: szału bym dostała, wydarłabym się tak, że do późnej starości by pamiętal, i całkiem możliwe, że dołozyłabym klapsa w pupę z rozpędu. Jak się rzadko (raz na parę lat) stosuje, jest bardzo skuteczne - a przy dzieisęciu dioptriach nie miałabym najmniejszych oporów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja