stypkaa
23.09.10, 10:19
Witam,
mój młodszy syn właśnie rozpoczął karierę przedszkolaka. Generalnie adaptacja przebiegła bardzo szybko i teraz mały chodzi chętnie do przedszkola. Ostatnio zaniepokoiło mnie kilka usłyszanych od dziecka stwierdzeń dot. przedszkola. W różnych rozmowach o tym co się działo danego dnia w przedszkolu moje dziecko powiedziało np. że kto płacze w przedszkolu to jest beksa, albo kto się nie umie sam ubierać to jest dzidziuś. Na moje pytanie "a kto tak mówi" odpowiadał, że ciocia. Nie podoba mi się takie nazewnictwo i "przezywanie" dzieci, a już szczególnie przez Panią jest to dla mnie nie do zaakceptowania. Kolejna sprawa z wczoraj byla taka, że mały powiedział, że kto będzie niegrzeczny to pójdzie do kąta. Znów na moje delikatne wypytanie a kto tak powiedział - stwierdził, że ciocia.
Zapala mi się czerwona lampka. I zastanawiam się czy i jeśli to co z tym zrobić. No bo co powiem Pani , ze dziecko tak powiedziało? To ona może odwrócić kota ogonem i i tak niczego nie udowodnię. Zresztą nie zależy mi na tym, żeby wchodzić w konflikt z Panią. Mam w tym przedszkolu juz drugie dziecko, u starszego nigdy nie było takich akcji. Przynajmniej Młody nic takiego nie opowiadał.
Ale nie podoba mi się takie podejście, przezywanie dzieci od beks i dziedziusiów. A na stanie w kącie to już absolutnie zgodzić się nie mogę. Pytanie tylko czy czekać aż moj stanie w kącie i wtedy rozmawiać czy jakoś i jak z Panią o tym zagaić zanim coś takiego się stanie?
Co myślicie?