Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkola

23.09.10, 10:19
Witam,

mój młodszy syn właśnie rozpoczął karierę przedszkolaka. Generalnie adaptacja przebiegła bardzo szybko i teraz mały chodzi chętnie do przedszkola. Ostatnio zaniepokoiło mnie kilka usłyszanych od dziecka stwierdzeń dot. przedszkola. W różnych rozmowach o tym co się działo danego dnia w przedszkolu moje dziecko powiedziało np. że kto płacze w przedszkolu to jest beksa, albo kto się nie umie sam ubierać to jest dzidziuś. Na moje pytanie "a kto tak mówi" odpowiadał, że ciocia. Nie podoba mi się takie nazewnictwo i "przezywanie" dzieci, a już szczególnie przez Panią jest to dla mnie nie do zaakceptowania. Kolejna sprawa z wczoraj byla taka, że mały powiedział, że kto będzie niegrzeczny to pójdzie do kąta. Znów na moje delikatne wypytanie a kto tak powiedział - stwierdził, że ciocia.
Zapala mi się czerwona lampka. I zastanawiam się czy i jeśli to co z tym zrobić. No bo co powiem Pani , ze dziecko tak powiedziało? To ona może odwrócić kota ogonem i i tak niczego nie udowodnię. Zresztą nie zależy mi na tym, żeby wchodzić w konflikt z Panią. Mam w tym przedszkolu juz drugie dziecko, u starszego nigdy nie było takich akcji. Przynajmniej Młody nic takiego nie opowiadał.
Ale nie podoba mi się takie podejście, przezywanie dzieci od beks i dziedziusiów. A na stanie w kącie to już absolutnie zgodzić się nie mogę. Pytanie tylko czy czekać aż moj stanie w kącie i wtedy rozmawiać czy jakoś i jak z Panią o tym zagaić zanim coś takiego się stanie?
Co myślicie?
    • kepp Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 10:48
      "Przezywanie" dzieci przez panią też by mi się bardzo nie podobało. Pogadałabym z innymi mamami, odbierając dziecko z przedszkola i wspólnie można by z panią porozmawiać.

      Przedszkolanka mojej siostrzenicy cały czas powtarzała 'Jezus Maria!'- cokolwiek by się nie stało. Mała zaczęła reagować w ten sposób w domu i na podwórku (za każdym razem jak była zdziwiona/przestraszona/zaskoczona wołała 'Jezus Maryyyyyja'). Rodzice zwrócili pani uwagę, pani przestała i dziecko się odzwyczaiło na szczęście.

      Co do stania w kącie, to zwykle była to kara za na prawdę duże przewinienia i stało się w kącie, albo jakimś odizolowanym od innych dzieci miejscu, przez 3-5 minut. Jakby go chcieli postawić w kącie za to, że jest marudny bo ma zły humor danego dnia, to oczywiście bym interweniowała. Ale jakby np. pobił się z kolegą i poszliby obaj do kąta na 3 minuty to nie miałabym nic przeciwko. Innych konsekwencji pani w przedszkolu wyciągnąć nie może (oprócz oczywiście poinformowania rodziców). Podsumowując, wszystko zależy od sposobu i powodów realizacji.
      • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 11:33
        > Co do stania w kącie, to zwykle była to kara za na prawdę duże przewinienia i s
        > tało się w kącie, albo jakimś odizolowanym od innych dzieci miejscu, przez 3-5
        > minut. Jakby go chcieli postawić w kącie za to, że jest marudny bo ma zły humor
        > danego dnia, to oczywiście bym interweniowała. Ale jakby np. pobił się z koleg
        > ą i poszliby obaj do kąta na 3 minuty to nie miałabym nic przeciwko. Innych kon
        > sekwencji pani w przedszkolu wyciągnąć nie może (oprócz oczywiście poinformowan
        > ia rodziców). Podsumowując, wszystko zależy od sposobu i powodów realizacji.

        Oczywiście zgadzam się, ze Pani musi jakieś konsekwencje wyciągać jeśli sytuacja tego wymaga. Ale jeśli np. dzieciaki się pobiją to niech mają zakaz zabawy z innymi dziećmi przez kilka minut. U Starszego było to siedzenie przy stoliku i samotność przez kilka chwil.
        Stanie w kącie moim zdaniem naznacza w negatywny sposób dziecko. Potem dzieciaki będą sobie wytykać palcami, o Józio, Stasio etc. to stał w kącie, on jest niegrzeczny.
        • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 13:33
          U Starszego było to siedzenie przy stoliku i
          > samotność przez kilka chwil.
          > Stanie w kącie moim zdaniem naznacza w negatywny sposób dziecko. Potem dzieciak
          > i będą sobie wytykać palcami, o Józio, Stasio etc. to stał w kącie, on jest nie
          > grzeczny.

          A czym według ciebie różni sie stanie w koncie od siedzenia na karnym krzesełku, bo jak dla mnie to tylko kwestią techniczną. Myślisz, że trzylatki to takie głupie stworzenia i nie mają pojęcia, do czego służy karne krzesełko i dlaczego ktoś na nim siedzi? W jakim celu wówczas było by to karne krzesełko skoro siedzi się na nim nie w celach wyciszenia, uspokojenia się i przeanalizowania swojego zachowania ale dla zabawy. Niezależnie czy dziecko stoi w koncie czy siedzi na karnym krześle i tak przez grupę jego zachowanie odbierane jest jako niegrzeczne i niedopuszczalne.
          • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 13:48
            > A czym według ciebie różni sie stanie w koncie od siedzenia na karnym krzesełku
            > , bo jak dla mnie to tylko kwestią techniczną

            Widzę, że masz zdolności dopowiadania sobie różnych rzeczy smile

            Gdzie ja napisałam, że dziecko bylo sadzane na karnym krzesełku?

            Napisałam, że było sadzanie przy stoliku w celu wyciszenia się.
            A konsekwencje ponosiło swojego zachowania dość naturalne czyli np. jak mój syn wytarł nos koledze w szalik to musiał go po 1. przeprosić, po 2. zabrać szalik do domu i własnoręcznie go uprać (osobiście tego dopilnowałam), po 3. następnego dnia oddać koledzy i powiedzieć,że więcej tak nie będzie robił. Nie stał za to w kącie.
            Stanie w kącie nic nie wnosi konstruktywnego w wychowanie.



            • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 14:41
              To, że czegoś nie nazwiesz nie oznacza, że nie ma to własnej nazwy.
              "> Napisałam, że było sadzanie przy stoliku w celu wyciszenia się. "
              Czyli zastosowano karne krzesło, a to że zmienisz nazwę na stolik wyciszenia czy czerwony stolik nie zmieni faktu, że trafiają tam dzieci za karę w celu wyciszenia i odbycia kary, jak również nie zmieni to faktu że dzieci doskonale wiedza dlaczego Jasiu przy tym stoliku siedzi.
        • ifaka78 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 02.10.10, 16:26
          W przedszkolu mojej siostrzenicy na podłodze naklejona jest plansza ze smutnym słoneczkiem, jest to miejsce kar. Dziecko idzie na słoneczko za niegrzeczne zachowanie i stoi kilka minut. Moim zdaniem lepsze takie "smutne słoneczko" (przemawia to bardziej do dziecka- dziecko widzi że słoneczko ma smutną minę, bo dzieci źle się zachowały) niż kąt.
    • kasiaczek181987 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 10:49
      nie rozumiem...
      1. nie podoba ci się stawianie do kata to jak mają karać dzieci ? jest karny jeżyk, kąt, upomnienie, krzesełko ale zawsze jest coś
      2. beksa i dzidziuś zawsze bylo stosowane że mówilo się do dzieci ze nie są juz dzidziusiami , niemowlakami tylko samodzielnymi przedszkolakami i muszą pokazać że tak jest- zawsze to działa

      Nie widze w tym nic niepokojącego
      • yula Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 11:18
        między mówieniem "nie jesteś dzidziusiem, już powinieneś sam sie ubierać" a "jesteś dzidziusiem bo sie nie ubierasz sam" jest subtelna różnica, nie uważasz?
      • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 11:27
        1. nie podoba ci się stawianie do kata to jak mają karać dzieci ? jest karny je
        > żyk, kąt, upomnienie, krzesełko ale zawsze jest coś

        Między postawieniem do kąta a upomnieniem albo posadzeniem dziecka na krzesełko do stolika, żeby się wyciszyło jest dla mnie przepaść.
        Ja swoich dzieci do kąta nie stawiam.

        2. beksa i dzidziuś zawsze bylo stosowane że mówilo się do dzieci ze nie są juz
        > dzidziusiami , niemowlakami tylko samodzielnymi przedszkolakami i muszą pokaza
        > ć że tak jest- zawsze to działa

        Nie wiem gdzie zawsze było to stosowane. Ja swoich dzieci nie przezywam w ten sposób. Dzidziuś to jeszcze ujdzie, choć jak ktoś bardzo słusznie zauważył, jest róznica między nazwaniem dziecka dzidziusiem bo nie umie się samo ubrać, a powiedzeniem że nie jesteś już dzidziusiem i potrafisz się sam ubrać. Dla mnie ogromna w komunikacie, który do dziecka płynie z takiej wypowiedzi.
        Ale beksa to w ogóle jest strasznie określenie uncertain
        • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 13:36
          Może warto wiec nauczyć dziecka samodzielności, niż wymagać aby inni akceptowali i przyklaskiwali barku samodzielności naszego dziecka. Trzylatek to nie dzidziuś i ubrać się, samodzielnie zjeść i skorzystać z toalety powinien umieć, a jak nie umie to jest to problem i wina rodziców którzy zrobili z niego dzidziusia
          • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 13:43
            > Może warto wiec nauczyć dziecka samodzielności, niż wymagać aby inni akceptowal
            > i i przyklaskiwali barku samodzielności naszego dziecka. Trzylatek to nie dzidz
            > iuś i ubrać się, samodzielnie zjeść i skorzystać z toalety powinien umieć, a ja
            > k nie umie to jest to problem i wina rodziców którzy zrobili z niego dzidziusia
            >

            A to dobre big_grin Uśmiałam się normalnie po pachy smile))
            Pokaż mi w moim pierwszym poście chociaż jedno zdanie gdzie napisałam, że po 1. to było stwierdzenie adresowanego do mojego dziecka, po 2. że moje dziecko nie potrafi zrobić w/w przez ciebie rzeczy.
            Akurat mój 3 latek jest BARDZO SAMODZIELNY. Ma starszego brata z którego bierze przykład, więc już dawno temu potrafi sam jeść, ubrać się, włącznie z założeniem butów zapinanych na rzepy, sam korzysta z toalety etc.
            Prośba o trochę wnikliwsze czytanie zanim się napisze coś takiego tongue_out
            • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 13:49
              Pokaż mi w tej wypowiedzi stwierdzenie,że jest ono adresowane do ciebie personalnie. Napisałam ogólnie, dziecko trzyletnie to nie dzidziuś i pewną samodzielność powinien osiągnąć jeżeli natomiast jej nie osiągnął to nie jest to wina osoby nazywającej rzecz po imieniu tylko rodziców.
              • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 14:00
                dziecko trzyletnie to nie dzidziuś i pewną samodzielno
                > ść powinien osiągnąć jeżeli natomiast jej nie osiągnął to nie jest to wina osob
                > y nazywającej rzecz po imieniu tylko rodziców

                No litości. Naprawdę. I uważasz, że Pani powinna nazywać rzeczy po imieniu do dziecka? Przecież można powiedzieć rodzicom na zebraniu o tym, żeby wdrażać dziecko do samodzielności (co zresztą zrobiła).
                Zresztą właśnie tego się obawiam - jeśli Pani ma podobne podejście jak Ty i nie widzi nic złego w nazywaniu dziecka dzidziusiem, bo nie umie samo się ubrać to rozmowa z nią nic nie da.
                Pozdrawiam
                • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 14:46
                  Przecież można powiedzieć rodzicom na zebraniu o tym, żeby wdrażać dzie
                  > cko do samodzielności (co zresztą zrobiła).

                  Jak zauważyłaś temat był omawiany na zebraniu, ( pierwsze jest chyba w czerwcu, więc rodzice mają jeszcze dwa miesiące na popracowanie nad samodzielnością).

                  "> Zresztą właśnie tego się obawiam - jeśli Pani ma podobne podejście jak Ty i nie
                  > widzi nic złego w nazywaniu dziecka dzidziusiem, bo nie umie samo się ubrać to
                  > rozmowa z nią nic nie da. "

                  Ja nei jestem pedagogiem, ale fakt masz rację pani nie powinna nazwać dziecka dzidziusiem tylko rodzica osobą ułomną która nie potrafi lub nie chce nauczyć dziecka samodzielności, bo w tej sytuacji ewidentnie winny jest rodzic
                  • mama303 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 03.10.10, 20:15
                    makurokurosek napisała:

                    > Ja nei jestem pedagogiem, ale fakt masz rację pani nie powinna nazwać dziecka d
                    > zidziusiem tylko rodzica osobą ułomną która nie potrafi lub nie chce nauczyć dz
                    > iecka samodzielności, bo w tej sytuacji ewidentnie winny jest rodzic


                    Przesadzasz i mocno. W tym wieku większość dzieci nie jest jeszcze w pełni samodzielna. I to jest normalne. Po to nawet zatrudnia się pomoce w najmłodszych grupach.
                    • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 03.10.10, 20:36
                      Czym innym jest niepełna samodzielność, a czym innym całkowity brak samodzielność, kultury i zachowań niezbędnych do współistnienia w grupie. Wybacz ale kultury uczymy dziecka od najmłodszych lat, i nie kończy się ona na uczeniu słów grzecznościowych, ale również na zachowaniu przy stole . Ciekawe czy syn autorki w restauracji rownież lata pomiędzy stolikami z pełną buzią. Trzylatek powinien znać podstawy kultury, ale cóż tego trzeba uczyć, a żeby uczyć to najpierw samemu trzeba je opanować.
        • slonko1335 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 14:09
          Między postawieniem do kąta a upomnieniem albo posadzeniem dziecka na krzesełko
          > do stolika, żeby się wyciszyło jest dla mnie przepaść.

          Stypka ale wytłumacz mi jaka jest różnica między postawieniem do kąta a posadzeniem na krzesełku, poza oczywiście taką, że w kącie stoi a na krzesełku siedzi, chociaż nie widzę problemu i z siedzeniem w kącie? czemu zakładasz, że ten kąt też nie był do wyciszenia się? a tłumaczysz siedzenie samotne przy krzesełku które różnie dobrze mogło być za karę...?
          Problemem moim zdaniem nie jest miejsce tylko za co dziecko tam zostało wysłane i w jaki sposób a nie jestem przekonana czy trzylatek jest w stanie to poprawnie to zinterpretować i przekazać osobie trzeciej....
          Przezywanie mi też się nie podoba, moim zdaniem ani beksa ani dzidziuś jakimś strasznym przezwiskiem nie jest ale nauczyciel nie powinien sobie na nie pozwalać-dla mnie to teksty dzieci a nie dorosłej kobiety-pedagoga o ile oczywiście były powiedziane w ten sposób o którym piszesz a nie w ten o jakim pisała Yula bo tutaj też uważam, że trzylatek mógł to świetnie przekręcić...
          • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 14:31
            > Stypka ale wytłumacz mi jaka jest różnica między postawieniem do kąta a posadze
            > niem na krzesełku, poza oczywiście taką, że w kącie stoi a na krzesełku siedzi,
            > chociaż nie widzę problemu i z siedzeniem w kącie

            Kurcze, kąt mi się jakoś tak strasznie źle kojarzy wink. Może dlatego jest dla mnie różnica pomiędzy staniem w kącie a np. siedzeniem przy stoliku, w odosobnieniu od dzieci. Mimo że masz rację, to też może być dla dziecka odebrane jako kara.

            > Problemem moim zdaniem nie jest miejsce tylko za co dziecko tam zostało wysłane
            > i w jaki sposób a nie jestem przekonana czy trzylatek jest w stanie to poprawn
            > ie to zinterpretować i przekazać osobie trzeciej....

            Masz rację. Dlatego nie poleciałam do Pani z gębą, żeby mi do kąta nie stawiała dziecka wink) Tylko delikatnie badam grunt pytając dziecko o różne sprawy. Ale nie mam podstaw, żeby mu nie wierzyć. Sam z siebie by tego nie wymyślił, tym bardziej że my w domu nie nazywamy ich dzidziusiami nawet w żartach, bo bardzo wrażliwi na tym punkcie są smile Kiedyś się obrazili na Panią która na basenie powiedziała (dobrotliwie) "O jak ładnie dzidziuś pływa" big_grin








            • slonko1335 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 14:58
              Ale
              > nie mam podstaw, żeby mu nie wierzyć.

              oczywiście że nie masz podstaw, mało tego nie masz prawa mu nie wierzyć w końcu to Twoje dziecko za małe jeszcze aby wymyślać takie rzeczy, tylko właśnie trzeba brać poprawkę na to, że czasami też za małe aby w pełni zrozumieć co się wokół niego dzieje co oczywiście nie zmienia faktu że mogło być dokładnie tak jak mówi.
              Badaj ten grunt, przysłuchuj się, podpytuj delikatnie, może faktycznie pogadaj z jakimś innym rodzicem? jeżeli sytuacja będzie się powtarzać w sposób w jaki opowiada synek to Pani ma tendencje do przezywania dzieci a pewnie im dalej będzie gorzej i nie tylko na dzidziusiu czy beksie się skończy....
            • kepp Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 21:07
              >Mimo że masz rację, to też może być dla dziecka odebrane jako kara.

              Generalnie chyba w ramach kary wysyła się dzieci do kąta czy do stolika (dalej uważam, że to tylko kwestia techniczna i 3latkowi większej różnicy nie robi).
      • kanga_roo Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 11:30
        a ja widzę. dziecko trzyletnie ma problem z ubraniem, albo samodzielnym jedzeniem czy inną samoobsługą i w przedszkolu dowiaduje się, że tylko dzidziusie trzeba ubierać - nie zanotuje, że on sie musi postarać, tylko, że jest dzidziusiem. a to już etykietka. co do stawiania w kącie, wolałabym odosobnione krzesełko, no ale dla mnie zawsze stanie było męką
        • pelapa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 12:00
          Serio zwracacie uwagę na takie drobne rzeczy? Pytam z ciekawaści, bo moje dzieci nie sa takie delikatne, mają głęboko w poważaniu karne jeżyki i nazwanie dzidziusiem. Podejrzewam że by nawet nie zaraportowały. Wszystko im jedno czy kąt czy krzesełko, dyby może by je ruszyływink W związku z tym nie przyszło by mi do głowy interweniować gdy ktoś nazwie je dzidziusiem i beksą.
          • nangaparbat3 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 18:29
            Pani etykietuje dzieci, a skoro "dzidziuś" i "beksa" mają zdecydowanie ujemne znaczenie, to wręcz stygmatuzuje. Wyobraź sobie, że szef nazywa pracownika "niedorajdą" czy "niedoukiem".
            • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 09:39
              > Pani etykietuje dzieci, a skoro "dzidziuś" i "beksa" mają zdecydowanie ujemne z
              > naczenie, to wręcz stygmatuzuje. Wyobraź sobie, że szef nazywa pracownika "nied
              > orajdą" czy "niedoukiem".

              Dokładnie o to mi chodzi!! Pomyślcie sobie czy chciałybyście, żeby np. mąż do Was powiedział "Ty ciamajdo" bo ci się szklanka zbiła?
              Ja nawet na słowo "niegrzeczny" mam alergię i zawsze określam zachowania dziecka jako złe, nieodpowiednie etc. a nie dziecko jako "niegrzeczne".
              • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 09:52
                Sama tak o sobie często mówię smile.

                "Ja nawet na słowo "niegrzeczny" mam alergię i zawsze określam zachowania dzieck
                > a jako złe, nieodpowiednie etc. a nie dziecko jako "niegrzeczne"."

                Nazywam rzeczy po imieniu, jeżeli dziecko jest niegrzeczne to nie owijam w bawełnę tylko mówię to otwarcie ( zwłaszcza jeżeli dotyczy to mojego dziecka), dzięki temu moje dziecko dostaje jasny sygnał jakie zachowanie jest nieakceptowalne.
                Widać, że masz problem z nazywaniem rzeczy po imieniu. Używasz karnego krzesełka ale boisz się jego nazwy, tak samo jak boisz się przyznać że dziecko jest niegrzeczne.
                Dzieci sa niegrzeczne i jest to całkowicie normalne, nie rozumiem więc czemu az tak bardzo boisz się nazywać rzecz po imieniu, czyżby fobia etykietowania
                • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 10:06
                  > Sama tak o sobie często mówię smile.

                  A no to już Twoja sprawa jak tak lubisz big_grin

                  >Nazywam rzeczy po imieniu, jeżeli dziecko jest niegrzeczne to nie owijam w bawe
                  > łnę tylko mówię to otwarcie ( zwłaszcza jeżeli dotyczy to mojego dziecka), dzię
                  > ki temu moje dziecko dostaje jasny sygnał jakie zachowanie jest nieakceptowalne
                  > .
                  > Widać, że masz problem z nazywaniem rzeczy po imieniu. Używasz karnego krzesełk
                  > a ale boisz się jego nazwy, tak samo jak boisz się przyznać że dziecko jest nie
                  > grzeczne.
                  > Dzieci sa niegrzeczne i jest to całkowicie normalne, nie rozumiem więc czemu az
                  > tak bardzo boisz się nazywać rzecz po imieniu, czyżby fobia etykietowania

                  Nie mam fobii etykietownia smile Dla mnie nazywanie dziecka ciągle niegrzeczny jest właśnie dokładnie etykietowaniem. I co więcej to dziecko wiedząc, że i tak ciągle mówią o nim że jest niegrzeczne takie się właśnie staje.

                  Ja nazywam po imieniu zachowania dzieci. Jest to ogromna różnica, której Ty zdaje się nie widzisz.
                  Postaram się więc wytłumaczyć bardziej łopatologicznie wink
                  Dziecko rzuca piachem. Nie mówię, że jest niegrzeczne, bo to po 1. nic mu nie da, nie dowie się co takiego robi, że jest niegrzeczne, po 2. to etykietka.
                  Mówię "Jasiek, zachowujesz się bardzo źle, nie wolno nikogo rzucać piachem". Jaki komunikat dziecko dostaje? Wie, że TU I TERAZ jego zachowanie jest niedopuszczalne i że ma nie rzucać piachem. Nie że jest niegrzeczne, tylko że to co teraz robi jest złe, niedopuszczalne, krzywdzące etc.

                  Trochę jaśniej? wink
                  • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 10:27
                    Nie ma konieczności by codziennie po pięćdziesiąt razy powtarzać , że dziecko jest niegrzeczne ale unikania tego słowa nic ci nie da.
                  • slonko1335 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 10:43

                    > Ja nazywam po imieniu zachowania dzieci. Jest to ogromna różnica, której
                    > Ty zdaje się nie widzisz.

                    ot właśnie bardzo mądra zasada, określamy zachowanie a nie człowieka, to że dziecko zrobi czasami coś głupiego nie oznacza pd razu że jest głupie i to złe zachowania tępimy a nie dziecko....
                    Widzę Stypkoo, że nie tylko w kwestii zajęć dodatkowych dla przedszkolaka mamy podobne zdaniesmile
                    • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 11:31
                      Ja akurat słowa "niegrzeczny" czasm używałam, jak dziecko rozrabiało. Bo nawet małe dziecko zrozumie, ze niegrzeczny oznacza "niegrzeczny teraz". Po dziesięciu minutach można być grzecznym.
                      "Beksa" i "ciamajda" są jednak takimi stale - nawet jak chwilowo nie placzą, albo nic jeszcze nie wylały. Bo to cecha ich charakteru.
                      • nangaparbat3 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 16:16
                        Teraz sobie przypomniałam, ze przez parę pierwszych lat nazywałam córkę "chuliganką" albo "niegrzecznisią". A ona mnie "złą macochą".
                        Chyba jednak WSZYSTKO zalezy od kontekstu (i sygnałów niewerbalnych).

                        Inna rzecz, że ani razu nie użyłam słów typu ciamajda, beksa, niechluj etc.
                        • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 18:24
                          Cóż, ja czesto zwracam sie do nastolatka "Czy wiesz, ze cię nienawidzę?" , a on mi mowi "I ja ciebie też"smile
                          Nigdy natomiast nie powiedziałabym czegoś, co może byc dla dziecka ponizające. nawet w żartach.
                          • kanna Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 00:00
                            Verdana, strasznie mi sie przykro zrobiło, ze nie potraficie sobie ze swoim nastolatem wyznawac miłości ( bo rozumiem, że w takim znaczeniu uzywacie słowa "nienawidze"). bardzo Wam współczuję.

                            Słowo "niegrzeczny" oznacza "zachowujesz sie inaczej, niż bym oczekiwała". Uzywam go sporadycznie, częściej mówię do dziecka co bym od niego chciała.

                            Panie w przedszkolu Autroki zawstydzają dzieci - to smutne, a do tego mało skuteczne (jak ktoś sie nie potafi ubrac, to nie potrafi, wzbudzanie poczucia winy z tego powodu niewiele zmieni).
                            Ja bym poruszyła ten temat na zebraniu, wprost.
                            • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 08:32
                              U nas w przedszkolu jest tylko jedno zebranie, na początku roku. Nauczyciel może więc z rodzicem porozmawiać albo przy odbiorze dziecka, albo po spotkaniach ( typu gwiazdka) tak czy inaczej taka rozmowa odbywa się wówczas przy dziecku.
                              O wymogach samodzielności dziecka każdy rodzic zapisujący dziecko do przedszkola jest informowany, jeżeli natomiast rodzic wychodzi z założenia że on nie będzie się męczył i niech przedszkole wypełni moje obowiązki, to musi się liczyć z tym że konsekwencji jego lenistwa poniesie dziecko.
                            • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 09:04
                              Wiesz co? Niewiele zrozumiałaś - "wyznawanie milosci" to nie tylko sztampowe "kocham cię" rzucane automatycznie, bo tak trzeba. I tracące swoje znaczenie z powodu zbyt czestego używania.
                              Można mowić, ze się kocha na bardzo różne sposoby. I wcale te najbanalniejsze nie są najlepsze, szczególnie , ze zykle niewiele znaczą, bo stają się zwyczajem.
                              Uwazam wręcz, że powtarzanie nieustannie dziecku "kocham cię" - tak samo i tymi samymi słowami i oczekiwanie, ze 16-latek bedzie wyznawać jak kocha mamusię, powoduje, ze tak naprawdę "kocham cię" staje sie zwrotem grzecznościowym, używanym zamiast "do widzenia", a potem, niestety, nadużywanym przez młodych ludzi w sytuacjach, gdy należaloby sie zastanowić, czy wolno je powiedzieć.
                              • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 11:59
                                Nasunęło mi to jedno spostrzeżenie, każdy z nas ma swój sposób komunikacji z dzieckiem i w żadnym razie nie odbieramy tego jako coś krzywdzącego, lub ubliżającego naszemu dziecku, co jednak nie oznacza że nie jest to tak odbierane przez innych.
                                Może więc nie krytykujmy wypowiedzi, których nie byliśmy świadkiem bo ich sens nie zależy tylko od użytych słów ale przede wszystkim od zabarwienia emocjonalnego. Jak widać po tej dyskusji atakujący sam został zaatakowany.
                                • nangaparbat3 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 15:26
                                  Sugerujesz, ze pani w przedszkolu nazywając dziecko "beksą" wyznaje mu miłosc?
                                  • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 15:36
                                    Nie , sugeruję, ze nie można porównywać zwracania się do dziecka w domu i w przedszkolu. W domu mozna czasem używać słów nie dokladnie zgodnie z przeznaczeniem, albo w określonym kontekście. W jednym domu "mały lobuziak" będzie skarceniem dziecka, w drugim - swoistą pochwałą. W przedszkolu obowiązują zasady - nie wolno ryzykować, ze obrazi się dziecko, że się mu da "etykietkę". czyli nie ma co porównywać domu i przedszkola.
                                    Podobnie jak z próbowaniem potraw - w domu OK, w przedszkolu - nie.
                                    • nangaparbat3 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 21:00
                                      Ja się czepiłam Makurokuro....
                                      Dokładnie tak samo jak Ty uważam, że co insze najbliższa rodzina, co insze pani nauczycielka - no i "po owocach ich..."
                                  • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 19:32
                                    Sugeruje, że każda wypowiedz ma swój kontekst i wyrwana z niego może oznaczać zupełnie coś innego.
                                    Co do nauczycielki, nie wiemy czy padło ostre" nie bądź beksą, wszyscy będą sie śmiali z takiej beksy" czy może nauczycielka z uśmiechem mówiąca ' no już nie płacz, nie bądz beksą, nic się nie stało".
                                    To samo ze słowami " nienawidzę cię " rzucone z ust rozwścieczonej matki mają zupełnie inne znaczenie niż wypowiedziane z uśmiechem na ustach jako odpowiedz na kolejną głupotkę nastolatka
                                    • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 19:41
                                      Też bym się nad tym zastanowila - ale skoro dziecko "beksę" zapamietało, a oprócz beksy były jeszcze inne okreslenia, to jakoś nie wierzę w dobre intencje pani.
                                      • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 20:26
                                        Pytanie co bardziej wpłynęło na zapamiętanie określenia "beka" ,pani czy pozostałe dzieci?
                                        • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 20:52
                                          To wszystko jedno - pani zaczęłasmile
                                          • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 22:43
                                            Mam pięciolatkę i czasami jej punkt widzenia jak i ocena bardzo mnie zaskakuje. Dzieci są dość szczere ( zwłaszcza trzy i czterolatki) i bardzo krytyczne w ocenianiu innych, nie wstydzą się nazwać rzeczy po imieniu choć nie rzadko nie jest to miłe nie mówiąc już o delikatności wypowiedzi. Chyba każda z nas miała okazję przekonać się o wyjątkowej szczerości swojego dziecka, czy ktoś je tego uczył, nie sadzę
                                    • nangaparbat3 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 21:03
                                      Zauważ, że dziecko Stypki opowiada, że "mówi się" - a nie tylko, że "pani powiedziała".
                                      To pod żadnym pozorem nie powinno miec miejsca.
                            • judytak Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 27.09.10, 11:28
                              > Verdana, strasznie mi sie przykro zrobiło, ze nie potraficie sobie ze swoim nas
                              > tolatem wyznawac miłości ( bo rozumiem, że w takim znaczeniu uzywacie słowa "n
                              > ienawidze"). bardzo Wam współczuję.

                              co prawda nie jestem verdaną, ale pozwolę sobie na krótkie wyjaśnienie:
                              ludzie są różni
                              mają rozmaite style komunikacji
                              rozmaite sposoby wyrażania emocji, wyznawania miłości
                              nie ma jednego, zbawiennego dla wszystkich sposobu
                              i nie ma sensu współczuć komuś tylko dlatego, że funkcjonuje po sowjemu

                              pozdrawiam
                              Judyta
    • mama-ola Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 12:06
      > I zastanawiam się czy i jeśli to co z tym zrobić
      > . No bo co powiem Pani , ze dziecko tak powiedziało? To ona może odwrócić kota
      > ogonem i i tak niczego nie udowodnię.

      Dziwne, że nie wiesz, co z tym zrobić. I że tak stawiasz sprawę: niczego nie udowodnię. Co to - sąd jakiś? A tak prosty pomysł, jak... porozmawiać? Tak trudno na to wpaść? Nie traktować przedszkolanki jak wroga, któremu trzeba coś zarzucić czy udowadniać, tylko jak opiekunkę swego dziecka, którą masz prawo zapytać, jak motywuje dzieci do zrobienia czegoś i jak je karze.
      Pozdrawiam smile
      • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 13:04
        > tylko jak opiekunkę swego dziecka, którą masz prawo zapytać,
        > jak motywuje dzieci do zrobienia czegoś i jak je karze.

        Bardzo sensowna porada, dzięki smile Gdyby nie te złośliwości na początku, zupełnie nie potrzebne jak na mój gust.

        Tylko szczerze wątpię w to, żeby mi powiedziała że nazywa dzieci beksami, albo że straszy je kątem. No chyba, że ja dziwna jestem i tylko mi się wydaje, ze kto jak kto, ale nauczycielka z przedszkola powinna stosować inne metody motywowania bądź karania dzieci.
        • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 13:44
          "Tylko szczerze wątpię w to, żeby mi powiedziała że nazywa dzieci beksami, albo
          > że straszy je kątem."

          Dlaczego tak sądzisz, u nas z tego co wiem wszystkie kary i sposoby motywacji muszą być akceptowane przez dyrekcję. Wiem doskonale jakie kary i metody motywacji stosowane są w przedszkolu mojej córki.Byłam światkiem gdy nauczycielka tłumaczyła zbulwersowanej mamie zasadę motywacji dzieci do jedzenia ( nie spróbujesz zupy, nie dostajesz drugiego dania jak rownież podwieczorku), nie tylko nie kryła tego sposobu ale sama o nim powiedziała, uprzedzając rodzica że dziecko może być głodne .
          Jeżeli traktujesz nauczyciela jako wroga który cześć swojego postępowania musi ukrywać, to nie wróży to dobrze na przyszłość
          • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 13:55
            > Dlaczego tak sądzisz, u nas z tego co wiem wszystkie kary i sposoby motywacji m
            > uszą być akceptowane przez dyrekcję.

            Hmm, nie wiedziałam o tym.

            Byłam światkiem gdy nauczycielka tłum
            > aczyła zbulwersowanej mamie zasadę motywacji dzieci do jedzenia ( nie spróbuj
            > esz zupy, nie dostajesz drugiego dania jak rownież podwieczorku), nie tylko nie
            > kryła tego sposobu ale sama o nim powiedziała, uprzedzając rodzica że dziecko
            > może być głodne .

            A jak tłumaczyła? Bo dla mnie to zakrawa na znęcanie się. A co jeśli dziecko z góry wie, że nie lubi zupy? Bo jest pomidorowa, a ono nie cierpi pomidorówki? To po co ma próbować?
            U nas na szczęście tak nie ma. Mało tego Panie nakładają dzieciom tak jak lubią. Pani opowiadała nam z uśmiechem na zebraniu o tym, że niektóre dzieci z zupy jedzą np. tylko ziemniaki, inne z kolei ziemniaków w ogóle nie ruszą etc.
            Straszyć dziecko tym, że jak nie spróbuje zupy to nie dostanie drugiego dania i podwieczorku - dla mnie straszna metoda. I raczej na zniechęcenie dzieci do jedzenia.

            > Jeżeli traktujesz nauczyciela jako wroga który cześć swojego postępowania musi
            > ukrywać, to nie wróży to dobrze na przyszłość

            Nie, nie traktuję. Zawsze rozmawiałam z nauczycielką mojego starszego syna o wszystkim co mnie niepokoiło. Ale tam Pani nie stosowała nazewnictwa beksa, dzidziuś a tym bardziej karania dzieci staniem w kącie. Dlatego spytałam na forum, bo dobrze czasem poznać opinię innych. Ale wiem, że najłtawiej jest atakować niż wnieść jakąś konstruktywną poradę.

            • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 14:37
              > A jak tłumaczyła?

              Nie zmuszają do jedzenia zupy, ale do spróbowania. To że w domu dziecko nie przepada za daną potrawą nie oznacza, że inaczej przygotowana również będzie mu niesmakowana, ale żeby to ocenić musi spróbować.

              Sadzę, że to nie tylko uczy jedzenia ale sposobu myślenia. Nie możesz krytykować czegoś czego nie poznasz, bo dopiero gdy tego spróbujesz możesz wyrobić sobie o tym zdanie.

              "U nas na szczęście tak nie ma. Mało tego Panie nakładają dzieciom tak jak lubią
              > . Pani opowiadała nam z uśmiechem na zebraniu o tym, że niektóre dzieci z zupy
              > jedzą np. tylko ziemniaki, inne z kolei ziemniaków w ogóle nie ruszą etc. "

              I sadzisz, że to jest dobre rozwiązanie?

              "> Straszyć dziecko tym, że jak nie spróbuje zupy to nie dostanie drugiego dania i
              > podwieczorku - dla mnie straszna metoda"

              Straszeniem byłoby gdyby były to puste słowa, a tak jest to stwierdzenie faktu. Dajesz dziecku wybór, i pomagasz mu przełamywać własne opory.

              "Ale tam Pani nie stosowała nazewnictwa beksa, dzidz
              > iuś a tym bardziej karania dzieci staniem w kącie. "

              Czym równi się dla ciebie stanie w kącie od karnego krzesła ?
              • nangaparbat3 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 18:33
                Identycznie postępowałam z własnym dzieckiem: nie musisz jeśc, ale spróbuj 3 łyżki (albo dwie). Chyba skuteczne, bo jako kilkulatka jadła już praktycznie wszystko.
                • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 18:41
                  Takie zasady były u mojego dziecka w przedszkolu.
                  Mój czterolatek po "spróbowaniu" zupy mlecznej czy serka regularnie wymiotował. Dla mnie to oczywiste - "tylko spróbuj" absolutnie nie uwzglednia tego, ze zapach czy wygląd potrawy może być dla dziecka odrażający. To tak, jakby zmuszać doroslego , aby "tylko spróbował" rzczeczy, na ktorej widok zbiera mu sie na mdłości - na przyklad gotowanych oczu czy czegoś, co jest dla niego odrażajace. jajko na miękko z ciągnącym się białkiem, mleko pełne kożuchów, flaki, czernina, półsurowe mięso- większość z nas ma potrawy, ktorych nie spróbuje i już.
                  Mój syn nigdy więcej w swoim zyciu nie tknął mleka. I dobrze - bo jak sie okazalo, a uczulenie.
                  • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 19:29
                    Tylko ile jest takich przypadków,jedno dziecko na tysiąc ?
                    Ja byłam takim dzieckiem i do tej pory nie spotkałam drugiej takiej osoby.
                    • nangaparbat3 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 19:34
                      makurokurosek napisała:

                      > Tylko ile jest takich przypadków,jedno dziecko na tysiąc ?
                      > Ja byłam takim dzieckiem i do tej pory nie spotkałam drugiej takiej osoby

                      Chodzi o osoby, którym zbiera się na wymioty na widok/zapach mleka? Ja jestem taką osobą. To już nas tu troje wink
                      • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 19:49
                        Mojemu synowi zbierało się na wymioty na widok polowy rzeczy - w tym klusek, ryżu, naleśników, kiełbasy - i niestety, on nie udawał.
                    • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 19:35
                      Takich przypadków - ze potrawa wzbudza w dziecku odrazę - jest mnóstwo. Dzieci nie dlatego nie próbuja, bo są głupie, ale dlatego, ze zapach albo wygląd potrawy budzi w nich odrazę. Moim zdaniem bardzo niedobrze jest zmuszać dziecko, aby jadło coś, przed czym osdruchowo się wzdraga - to zaburza naturalne odruchy.
                      Jeszcze w domu, gdy wiadomo, ze dziecko nie chce czegoś zjeść, bo akurat jest w złym humorze, bo nie lubi nowosci, a nie jest to coś, czego nie znosi - można naklonić do zjedzenia łyżeczki. Natomiast w przedszkolu zmuszanie dziecka do 'spróbowania" znienawidzonej potrawy jest znęcaniem się. Ja nie widzę możliwosci, abym w dzieciństwie zjadła "tylko jedną łyżeczkę buraczków", albo tylko "kawałeczek ananasa"
                  • mgla_jedwabna Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 00:28
                    A z ciekawości - który syn? Bo jeśli ten starszy, to w czasach, gdy on był w przedszkolu, było trochę trudniej diagnozować alergie. Teraz jeśli ktoś ma dziecko z alergią, raczej wie o tym, zanim je wyśle do przedszkola. Chyba, że jest to alergia na rzadszy składnik- wtedy przedszkolne próbowanie może wręcz pomoc ją wykryć.

                    • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 08:32
                      Mój syn nie miał alergii w przedszkolu. Ujawinila się dopiero, gdy jest dorosły.
                  • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 09:57
                    Dla mnie to oczywiste - "tylko spróbuj" absolutnie nie uwzglednia tego, ze zap
                    > ach czy wygląd potrawy może być dla dziecka odrażający

                    Dokładnie tak. Mnie, a jestem dorosła, nikt nigdy nie namówi do spróbowania ślimaków czy innych obrzydliwych oślizgłych żyjątek morskich wink

                    U nas Pani udało się nauczyć dzieci jeść warzywa i owoce wprowadzając tzw. Witaminowe minutki. I nikt nikogo nie zmuszał "tylko sprobuj". Było to tak zorganizowane, że teraz większość dzieci w grupie mojego starszego syna je surówki.
                    • kura17 Stypka 24.09.10, 14:22
                      a czy moglabys opisac te witaminowe minutki?
                      bardzo bym sie ucieszyla, gdyby mlodszy zaczal jesc surowki wink
                      ... albo jakiekolwiek inne warzywa poza ogorkami i papryka...
                      z gory dziekuje! smile
                      • stypkaa Re: Stypka 24.09.10, 14:43
                        Pani wymyśliła, że spróbuje zachęcić dzieci do jedzenia surowych warzyw i owoców. W tym poprosiła rodziców, aby każdego dnia jakieś dziecko przynosiło po 1 warzywie i 1 owocu. W praktyce to pewnie było różnie, ale wiem, że dzieciaki coś tam przynosiły. Sama dawałam synkowi kilkakrotnie jakieś surowizny.
                        Każdego dnia przy obiedzie - czy przed czy po - dokładnie nie pamiętam mieli własnie te Witaminowe minutki. Pani kroiła warzywko / owoc na małe kawałeczki i każde dziecko zachęcała do spróbowania. Dodatkową zachętą były kropki za sprobowanie. Jak ktoś uzbierał ileś tam tych kropek to zostawał Witaminkowym Królem.
                        Nie dalej jak wczoraj zagadnęłam Panią czy w tym roku też będzie kontynuować akcję, bo moim zdaniem pomysł jest absolutnie rewelacyjny. Powiedziała, że tak i że to faktycznie bardzo dobre efekty dało, bo teraz większość je surówki. Nawet mój syn, który owszem pojedyńcze warzywa to jeszcze jak cię mogę, ale surówek w domu nie chciał jeść nigdy smile
                        A wczoraj mi się chwalil, że poprosił o dokładkę smile) Cuda normalnie...
                • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 10:12
                  > Identycznie postępowałam z własnym dzieckiem: nie musisz jeśc, ale spróbuj 3 ły
                  > żki (albo dwie).

                  No tak, ale karałaś je za nie spróbowanie zupy nie daniem drugiego dania albo podwieczorku?
                  Bo tu jest dla mnie sedno sprawy.
                  Ja swoje dzieciaki też zachęcam do próbowania. Ale nie na zasadzie, że jak nie spróbujesz to będzie jakaś kara. Tylko np. sama jem i zachwycam się "ooo, jaki pyszny ten pomidorek, albo ooo, jaka ta śliweczka słodziutka". I tym sposobem moje dzieciaki nauczyły się jeść np. rzeżuszkę. A kiedyś mój ówczesny 4 latek stwierdził "Mamo, jaka pyszna ta rzeżuszka" smile
    • joanka-r Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 15:36
      ''Ale nie podoba mi się takie podejście, przezywanie dzieci od beks i dziedziusiów. A na stanie w kącie to już absolutnie zgodzić się nie mogę. ''

      a co zrobisz? rozmawiałaś o tym z pania?

      U moich dzieci w przedszkolu nie było kąta tylko karne krzesełko na końcu sali, i nie uczestniczenie w zabawach. Co do beksy i dzidziusia, to jest praktykowane nagminnie, nawet funkcjonuje piosenka''kto jest beksą i mazgajem ten sie do nas nie nadaje''. Uważam, ze to kolejne robienie problemu z niczego. Ty bardziej będziesz przeżywać tą beksę niz dziecko.



      w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

      Objaw przedawkowania Radia Maryja.
      • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 16:11
        Stawianie w kącie mnie nie bulwersuje.
        natomiast przezywanie dzieci - bardzo. Bo postawienie w kącie jest karą - nazwanie dziecka "dzidziusia" lub "beksą" jest wysmiewaniem się z braku umiejętności czy zachowania. Co gorsza skłania inne dzieci do wyśmiewania się z koleów . Skoro "nie umiesz, jesteś dzidzia", to moze "nie umiesz jesteś głupek" - też jest OK.
    • nangaparbat3 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 18:41
      Stawianie do kąta (pod warunkiem, że kąt w tym samym pomieszczeniu gdzie wszyscy, na chwile, i bez żadnych dodatkowych szykan) wydaje mi się całkiem OK, a raczej wydawałoby mi się, gdyby nie kontekst. A kontekstem jest naznaczanie dzieci - wyobrażam sobie, że ktoś nazwany "beksą" dwa czy trzy razy już "beksą " zostanie - ma też spore szanse zostac z czasem kozłem ofiarnym. Wyobraźmy sobie, że "beksa" jest stawiana do kąta - zgroza.
      Niestety nie mam pomysłu, co z tym robic. Bo podejrzewam, że pani po prostu nie ma świadomosci. Może poszukac jakiegoś artykułu na temat etykietyzacji i wysłac na jej nazwisko? Może przeczyta i zacznie myślec?
      Boję się, że rozmowa wprost wywoła w pani tak silny opór, że nic nie da, a może nawet na odwrót. Prawda jest taka, ze kiedy chodzi o relacje dziecko-nauczyciel- rodzic jako rodzic jestem okropnym tchórzem.
      • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 18:46
        Nie mowiąć juz o tym, ze jeśli placzacy jest "beksą" - to plakać nie wolno, niezaleznie od okolicznosci. Bardzo niedobra nauka dla trzylatków.
        A "dzidzią" zostaje się na przykład z powodu mniejszej sprawnosci manualnej. Moje najstarsze dziecko nie umiało sie porzadnie ubrać mając trzy lata - właśnie z tego powodu.
        Podejrzewam zresztą, ze na tym się nie kończy - mamy jeszcze "sobka", "obrazalskiego" i wiele innych, bardzo wygodnych dla Pani etykietek, które bardzo ulatwiają Pani pracę - bo prowokują grupę do wysmiewania się z dziecka i dzięki temu przestaje ono plakać, robi to, co każą, boi się pani i dzieci i po kilku latach ląduje z nerwicą szkolną u psychologa.
    • koza_w_rajtuzach Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 19:13
      Ale nie bardzo rozumiem o co chodzi? To w czym w końcu jest z problem, z panią z przedszkola czy z ciocią? No chyba, że ciocia Twojego synka pracuje w przedszkolu. Skoro to jest rodzina, to czemu normalnie z nią nie pogadasz?
      • verdana Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 19:28
        O ile rozumiem "ciocia" mówi się na piania w przedszkolu.
    • allela Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 23.09.10, 22:04
      Możesz też porozmawiać z dyrektorem/dyrektorką. Przedstawić sytuację, powiedzieć swoje zdanie i poprosić aby krótko porozmawiać z panią na ten temat. Bez konkretnych oskarżeń, bardziej aby uczulić na te zachowania lub uświadomić ich naganność.
    • mgla_jedwabna Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 00:21
      Metoda przewrotna, ale może zechcesz wypróbować: jeśli dziecko masz z tych pyskatych, to naucz je, że następnym razem, jak pani wyleci z takim tekstem, to ma głośno i wyraźnie powiedzieć:

      PROSZĘ PANI, A MAMA MÓWIŁA, ŻE TO BRZYDKO KOGOŚ PRZEZYWAĆ.

      Mina pani po takim tekście - bezcenna... Może się zreflektuje.


      Z tym kątem, to dopytaj o szczegóły. Tak, jak tu już pisano - czym innym jest postawienie w kącie wygłupiającego się i "rozwalającego" wspólną zabawę dzieciaka na 5 minut, żeby "ochłonął" albo rozdzielenie w ten sposób dwojga dzieci w sytuacji ewidentego konfliktu, gdy nie można dojść, kto zaczął (np. awanturują się o zabawkę - postawić w oddzielnych kątach, jak się uspokoją, wtedy przystąpić do dalszych działań wychowawczych albo przynajmniej liczyć na to, że zapomnieli o zabawce i będzie spokój). A czym innym - stawianie tam dziecka za karę w sytuacjach, które nie wymagają "uspokojenia", trzymanie go tam długo (dłużej, niż 7 minut, to tyle, co spalenie fajka) i izolowanie od grupy/wspólnych zabaw.

      W tym pierwszym przypadku kara jest konsekwencją - nie umiesz się opanować - tam przyjdzie ci to łatwiej, bijecie się - to postoicie z daleka od siebie. W tym drugim - złośliwym, niewychowawczym represjonowaniem.
    • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 24.09.10, 09:52
      Przeczytałam wszystkie Wasz odpowiedzi bardzo uważnie. Dzięki.
      Widzę, że zdania jak zawsze są podzielone.
      Ale widzę też, że nie jestem sama w myśleniu, że Pani w przedszkolu nie powinna przezywać dzieci od beks i dzidziusiów. Co do kąta to bardziej chodzi mi o samo miejsce, bo kąt mi się jakoś bardzo źle kojarzy. Natomiast oczywiście uważam, że Pani powinna jakoś dzieci karać za bardzo złe zachowanie.
      Od razu wyjaśniam bo ktoś spytał - nie chodzi o ciocię z rodziny, chodzi o Panią w przedszkolu, na którą dzieci - u nas wszystkie dzieci w przedszkolu - mówią Ciocia.
      Nie zamierzam sprawy poruszać u Pani dyrektor, przynajmniej na razie, bo uważam, że najpierw trzeba wyjaśnić z Panią. Na rozmowę z Panią się zdecydują tak czy inaczej, zeby tak jak ktoś słusznie podpowiedział spytać ją po prostu jak motywuje dzieci i jak zamierza je karać. Wtedy jeśli wypłynie coś co budzi moje wątpliwości to powiem Pani o tym.

      Ale najlepszy pomysł jaki przeczytałam to podała chyba mgła jedwabna smile))
      Chyba nauczę dziecko własnie tego zdania " Ciociu, a mama mówiła, że to nieładnie jest kogoś przezywać". Tylko czy on się odważy to powiedzieć cioci - tego nie wiem. Ale warto, żeby miał świadomość, że ciocia też człowiek i mylić sie może. Nie wszystko co ona robi albo mówi ma być dla nas wyrocznią.

      Dzięki jeszcze raz za wypowiedzi smile
      • kasiaczek181987 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 28.09.10, 15:32
        Daj jeszcze Pani Nauczycielce instrukcje jak postepować z twoim z dzieckiem bo widzę: samodzielnośc - nie, karanie- nie... No wybacz kobieto ale przedszkole nie jest od bezstresowego wychowania...
        • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 29.09.10, 09:51

          > Daj jeszcze Pani Nauczycielce instrukcje jak postepować z twoim z dzieckiem bo
          > widzę: samodzielnośc - nie, karanie- nie... No wybacz kobieto ale przedszkole n
          > ie jest od bezstresowego wychowania...

          Jeśli dla Ciebie przeciwieństwem bezstresowego wychowania jest stawiania dzieci w kącie i nazywanie ich beksami i dzidziusiami - to - kobieto - nie mamy o czym rozmawiać wink
          Pozdrawiam smile
          • oneway9 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 30.09.10, 11:03
            jest jeszcze inna strona o ktorej powinnas pamietac- nie zawsze uda ci sie 'ustawic' przeciwnika dziecka; w szkole podstawowej przezwiska, ksywki to staly punkt programu, dlatego to ono samo po pierwsze nie powinno sie ploszyc w takich przypadkach, po drugie umiec je wartosciowac ( a wlasciwie sie nimi nie przejmowac) jak rowniez przed nimi bronic; za moich czasow w przedszkolu bylo haslo 'kto sie przezywa ten sam tak sie nazywa'; sama zostalam tak wychowana (na szczescie!), ze pie...mi sie nie przejmuje i swoje 'lobuzy' tez tak chowalam; jak slucham czym bywaja urazeni ludzie dorosli, politycy to mysle sobie jak latwo nimi manipulowac..
            • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 30.09.10, 12:30
              jest jeszcze inna strona o ktorej powinnas pamietac- nie zawsze uda ci sie 'us
              > tawic' przeciwnika dziecka; w szkole podstawowej przezwiska, ksywki to staly p
              > unkt programu, dlatego to ono samo po pierwsze nie powinno sie ploszyc w takich
              > przypadkach, po drugie umiec je wartosciowac ( a wlasciwie sie nimi nie przejm
              > owac) jak rowniez przed nimi bronic; za moich czasow w przedszkolu bylo haslo '
              > kto sie przezywa ten sam tak sie nazywa'; sama zostalam tak wychowana (na szcze
              > scie!), ze pie...mi sie nie przejmuje i swoje 'lobuzy' tez tak chowalam

              Tak zgadzam się z Tobą. Ja tez uczę dzieci tego starego porzekadła smile. Jak któryś syn przezywa drugiego to też mówię temu przezywanemu, żeby tak mówił. Ale jest różnica pomiędzy przezywaniem się pomiędzy dziećmi, a przezywaniem dziecka przez dorosłego. Tu szanse są już bardzo nierówne.
              • oneway9 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 30.09.10, 12:45
                fakt, ale tak naprawde nigdy nie sa... i nie sztuka obonic sie przed slabszym, badz rownymsmile
                • kasiaczek181987 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 30.09.10, 20:19
                  ustalmy że pyskowanie nauczycielce nic nie da, załoze się o 1000 zl że dziecko powie ,,A mama powiedziała ze jak Pani bedzie mnie wyzywać to mam powiedziec : kto sie przezywa ten się tak sam nazywa.." tylko wy jako matki wyjdziecie wtedy iezbyt dobrze. Jak ci sie nie podoba wychowanie w przedszkolu to :
                  1. zmień przedszkole
                  2. dostosuj się do panujących reguł ( na pewno poznałaś je na zebraniu)
                  3. powiedz nauczycielce ,ze wy bezstresowo wychowujecie dziecko bo on jest jeszcez taki maaaaaaaaały, bezbronnyyyyyyy i ze ona ma się płasczyć przed nim i błagać go żeby coś zrobil ( pwnie okreslisz to tak,ze dziecko jest indywidualnością i nalezy mu sie indywidualne podejscie... )
                  4. zacząc wychowywac dziecko w przekonaniu ze nie zawsze dostaje wszystko co chce

                  Ciekawa jestem,my sle ze wybierzesz 3 opcje... chcialabym wiedzieć te rozmowe big_grin he he
                  • myelegans Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 01.10.10, 03:29
                    Wiecie co ja czegos nie rozumiem. Czy Wasze przedszkola nie maja regulaminow, ktore rodzice dostaja na poczatku roku szkolnego, w ktorych staloby czarno na bialym jakie sa reguly gry, jak sposob dyscyplinowania dzieci w zaleznosci od przewinienia, co wolno (dzieciom i nauczycielom) czego absolutnie nie wolno. Jaka jest gradacja korekcji zachowania.
                    U nas w przedszkolu wszyscy rodzice dostali ksiazeczke gdzie wszystko bylo wytlumaczone jak krowie na rowie, a w sali dzieci bylo to wolami wypisane na tablicy:
                    odnosimy sie z szacunkiem do innych
                    nie uzywamy obrazliwych slow
                    nie krzyczymy
                    nie biegamy itd. itp.
                    sluchamy nauczyciela
                    nie wstajemy od stolu przy posilkach

                    3-latkom sie to czyta i wierzcie mi, one sie na to powolywaly, chociaz same nie potrafily czytac, ale jasne i klarowne reguly i codzienna rutyna tylko pomaga dzieciom w tym wieku.

                    Nauczycielka nie MOZE przyszywac dziecku latki nazywajac je obrazliwymi przezwiskami typu "dzidzius" itd. Mozna zwrocic uwage na ZACHOWANIE, ale nie personalnie nadawac dzieciom imiona. To po prostu brak respektu i upakazanie dziecka. Podpytalabym innych rodzicow, czy spotkali sie z takim slownictwem u swoich dzieci i poszlabym porozmawiac z dyrektorka. Nie konfrontacyjnie tylko w ramach wymiany obserwacji pt; "zauwazylam, ze w tej placowce, nauczycielki upokazaja dzieci nadajac im niewlasciwe przezwiska itd. itp.

                    Kacik za kare u nas nazywal sie to "cichy kacik" do ktorego wysylalo sie dziecko w celu uspokojenia emocji, ktore byly nazywane, to nie bylo nazywane kara.
                    • oneway9 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 01.10.10, 09:14
                      sorry, ale mam bojowy nastroj ..
                      do takiego jak piszesz przedszkola sama nie chcialabym chodzic - wieje nuda, procedurami i zakazami;
                      odnosimy sie z szacunkiem do innych - ciekawe ...dla mnie przerost formy bo nie instrukcja to sie osiaga;
                      > nie uzywamy obrazliwych slow - dla 4latka roznica pomiedzy slowem k..a a drzewo jest w naszych oczach i reakcji;
                      > nie krzyczymy - a to dlaczego? bo przeszkadza to pani? dzieciom to nie przeszkadza
                      > nie biegamy itd. itp. - czyli badzcie jak wasze babcie bo te juz nie moga choc by chcialy?
                      > sluchamy nauczyciela - zawsze, ale jeden warunek - mowi ciekawie!
                      > nie wstajemy od stolu przy posilkach - wspolne posilki przestaja byc przyjemnoscia, a staja sie 'stolikiem ciszy'
                      • myelegans Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 01.10.10, 12:38
                        Jest roznica pomiedzy stymulujaca atmosfera, gdzie KAZDE dziecko moze funkcjonowac i rozwijac sie, a chaosem w imie "nudy"

                        Owszem i dzieci i nauczybiele maja sie do siebie odnosic z szacunkiem, to sie przeklada na inne wszystkie sfery zycia.
                        Tak w przedszkolu, ani obecnie w szkole sie nie biega, ze wzgledow bezpieczenstwa, do tego jest plac zabaw i sala gimnastyczna podczas zajec. Wyobrazasz sobie armie 20 3-latkow swobodnie ganiajacych po sali w dowolnie wybranym przez siebie czase.
                        Tak sluchamy instrukcji wydawanych przez nauczyciela, w przeciwnym razie masz chaos i NIKT na tym nie korzysta.
                        Nie krzyczymy w srodku przedszkola, tak jak w domu nie krzyczymy, tylko mowimy glosem "normalnym". Niektore dzieci sa bardzo uwarazliwione na halas, poza tym poziom halasu jest zwyczajnie niehigieczny dla uszu i juz.
                        Rzeczywiscie jestes w nastroju bojowym, bo czepiasz sie dla czepiania i nie masz racjonalnych argumentow.
                        Stoliki nie staja sie stolikami ciszy, przy posilkach rozmawiano, tak jak sie to robi przy posilkach, dzieci same nakrywaly do stolu, same nakladaly sobie na talerze, nalewaly napoje, sprzataly. Jedyny warunek, to nie wstajemy od stolu az skonczymy jesc, wstajac, mowie sie "dziekuje" i jest to znak, ze posilek jest skonczony. Wstawanie od stolu przy posilku i spacerowanie po sali nie bylo dozwolone, w przeciwnym razie lunch trwalby 2 godziny.
                        • oneway9 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 01.10.10, 13:38
                          bo wg mnie to chaos jaki robia dzieci jest pieknysmile a nie 'stymulujaca atmosfera' wymyslona przez doroslych; duzo moglabym napisac .. te dzieci potem przez nastepne 20lat edukacji beda musialy siedziec cicho w lawkach, potem beda wlasnie owe procedury, instrukcje itd az powroca na szkolenia z tego co powinny czuc instynktownie, ale ich z tego okrojono w stymulujacych atmosferach; w przedszkolach coraz mniej jest zabaw wymyslanych przez dzieci a coraz wiecej zajec pod dyktando; maja skakac tak jak pani nakazuje i tylko wtedy kiedy pozwoli; ulubiencami staja sie dzieci grzeczne i ciche, ale te przypadki w zyciu doroslym (jak pisalam to juz kiedys) czesto maja powazne problemy; niestety czesto tez zostaja nauczycielami, dla ktorych cisza na lekcji jest wazniejsza od tresci, narzekaja, i nudza po prostu, a w konsekwencji zabijaja w dzieciach/mlodziezy ich naturalna chec poznania; niestety w wiekszosci przypadkow skutecznie;
                          • myelegans Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 02.10.10, 01:27
                            Guzik prawda. Moje dziecko chodzilo do Montessori, w ktorych takie zasady obowiazywaly, wlasnie zeby stworzyc atmosfere sprzyjajaca kreatywnosci i rozwijania intelektu. Nikt nie zabijal checi poznania, ani tworzenia, byly stymulowane i pielegnowane, ale do tego nie potrzeba przyzwolenia do biegania po klasie, wieszania sie po firankach i hustania na zyrandolach.

                            Bylas kiedys w takim przedszkolu czy tylko sobie tak klepiesz dla klepania.

                            Poza tym mowimy tu o przedszkolu, w ktorym dzieci sa ponizane i upokarzane przez nauczyciela (sic!) ktory powinien ich uczyc wzajemnego szacunku i byc modelem. Nie wiem, skad oni biora takich "nauczycieli' chyba z nagonki z ulicy, bo z wyksztalceniem pedagogicznym niewiele to ma wspolnego.
                            • oneway9 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 02.10.10, 21:48
                              zwroce ci jednak uwage na pewien szczegol -twoje wypowiedzi sa knfrontacyjne i niemile w czytaniu/dyskusji - po prostu cos tu zgrzyta wiec o pedagogice nie mowmy, wole dyndac na zyrandolu niz mic taka postawe wobec swiata
                    • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 01.10.10, 09:45
                      > Wiecie co ja czegos nie rozumiem. Czy Wasze przedszkola nie maja regulaminow, k
                      > tore rodzice dostaja na poczatku roku szkolnego, w ktorych staloby czarno na bi
                      > alym jakie sa reguly gry, jak sposob dyscyplinowania dzieci w zaleznosci od prz
                      > ewinienia, co wolno (dzieciom i nauczycielom) czego absolutnie nie wolno. Jaka
                      > jest gradacja korekcji zachowania.

                      Wiesz co, no właśnie nie ma u nas czegoś takiego. Starszy chodzi już 3 rok do przedszkola i żadnego regulaminu nikt mi nigdy nie pokazywał. Pani na zebraniach mówiła jakie stosuje wobec dzieci metody motywowania ich i karania. Pytała rodziców co o tym sądzą i czy mają jakieś inne pomysły.
                      U młodszego nie wiem jak będzie bo dopiero zaczął. Zebranie było jedne, póki co Pani nic nie wspominała o tym jakie metody będzie stosować.

                      Nauczycielka nie MOZE przyszywac dziecku latki nazywajac je obrazliwymi przezwi
                      > skami typu "dzidzius" itd. Mozna zwrocic uwage na ZACHOWANIE, ale nie personaln
                      > ie nadawac dzieciom imiona. To po prostu brak respektu i upakazanie dziecka.

                      Zgadzam się z Tobą. Stąd mój wątek. Ale jak widać nie wszyscy w ogóle rozumieją o co chodzi. Zresztą o czym tu rozmawiać, słyszałam jak matka kiedyś wyzywała dziecko od tumanów i głupków. uncertain

                      Kacik za kare u nas nazywal sie to "cichy kacik" do ktorego wysylalo sie dzieck
                      > o w celu uspokojenia emocji, ktore byly nazywane, to nie bylo nazywane kara.

                      Podobnie było u starszego syna. Nigdy nie było stania w kącie. Było krzesełko przy stoliku, gdzie dziecko miało siedzieć w celu uspokojenia się.

                      Dzięki, takie posty jak Twój podnoszą mnie na duchu, że jednak są jeszcze rodzice którym zależy na emocjonalnych potrzebach dzieci, a nie tylko na zaspokajaniu tych bardziej podstawowych. I którzy traktuje swoje dzieci z szacunkiem, tak jak powinno się traktować każdego człowieka, czy to małego czy dużego.
                      • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 01.10.10, 14:53
                        "> Kacik za kare u nas nazywal sie to "cichy kacik" do ktorego wysylalo sie dzieck
                        > > o w celu uspokojenia emocji, ktore byly nazywane, to nie bylo nazywane ka
                        > ra.
                        >
                        > Podobnie było u starszego syna. Nigdy nie było stania w kącie. Było krzesełko p
                        > rzy stoliku, gdzie dziecko miało siedzieć w celu uspokojenia się. "

                        Czy nazwa zmienia przeznaczenie?
                        • myelegans Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 02.10.10, 01:31
                          makurokurosek napisała:

                          > Czy nazwa zmienia przeznaczenie?
                          Ma zdecydowanie, bo dziecko nie postrzega tego w kategorii kary, bo nie powinna to byc kara, tylko pomocy w radzeniu sobie z emocjami, z ktorymi nie potrafi sobie poradzic, bo jest po prostu nie na tym etapie rozwoju. W rezultacie karze sie dzieci za cos, czemu tak na prawde rozwojowo nie sa winne.

                          Nazwanie emocji, jest OK, odeslanie, zeby emocje opadly jest OK, nazywanie tego "kara" nie jest OK
                          • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 02.10.10, 11:47
                            Czy zamiana ocen na słoneczka i chmurki w pierwszych klasach SP zmieniła postrzeganie ich przez dzieci ?

                            "W rezultacie karze
                            > sie dzieci za cos, czemu tak na prawde rozwojowo nie sa winne. "

                            Trzylatek doskonale zdaje sobie sprawę z jakiego powodu znalazł się na karnym krzesełku, już półtoraroczniaka uczymy zachowań poprawnych i nieakceptowalnych. Cóż może faktycznie istnieją trzylatki których rozwój emocjonalno- społeczny jest na poziomie półtoraroczniaka i w ich przypadku zastosowanie karnego krzesełka faktycznie jest bezsensowne.
                            Masz rację nie uwzględniłam, iż dziecko autorki może pod kątem emocjonalnym znacznie odbiegać od grupy rówieśników
                            • myelegans Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 02.10.10, 20:43
                              > Czy zamiana ocen na słoneczka i chmurki w pierwszych klasach SP zmieniła postrz
                              > eganie ich przez dzieci ?
                              Oczywiscie. Moje dziecko dostaje kolorowe kropki, jak uzbiera zielone, wedruje w piatek do pudelka z nagrodami. Kary sa minimalizowane, i jest gradacja w zaleznosci od tego jakie zachowanie trzeba skorygowac. Kropki zerowkowiczom i w pierwszych latach wystarczaja. NIKT nie wyzywa dzieci od "beksow" "dzidziusiow" czy "nieudacznikow" taka nauczycielka dlugo nie zagrzalaby miejsca w szkole, za publiczne upokarzanie dziecka. Takie zachowanie sa po prostu niedopuszczalne i juz.


                              Nie lubie karnych krzeselek jako kary, wole "positive reinforcement", wole marchewke niz kij. Nie sadzalam dziecka na karnym jezyku za przewinienie, ale zdarza mi sie odeslac go do pokoju celem uspokojenia emocji.

                              W przedszkolu tez karne krzeselka nie byly stosowane jako kary wylamywania sie z regulaminu, a w celu uspokojenia. TO jest roznica.
                              • makurokurosek Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 02.10.10, 21:02
                                Niezależnie czy jest to karne krzesełko, czerwony stoliczek, smutne słoneczko, czy kąt cel jest zawsze ten sam wyciszenie i uspokojenie i zawsze dziecko tam trafia z powodu nieprzestrzegania pewnych zasad (np agresywnego zachowania) i zawsze musi przerwać zabawę i zostaje odizolowane, czyli niezależnie jak to postrzegasz dla dziecka jest to kara.

                                ">
                                > W przedszkolu tez karne krzeselka nie byly stosowane jako kary wylamywania sie
                                > z regulaminu, a w celu uspokojenia. TO jest roznica"

                                Wy chyba macie jakieś wypaczone pojęcie co do nazwy kara, jaki regulamin ? Dziecko trafia do kąta, czy smutnego słonka za nie przestrzeganie zasad czyli agresywne zachowanie, a nie za to że nie potrafi się ubrać czy sika pod siebie bo mamusia zapomniała nauczyć samodzielności.
                  • stypkaa Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 01.10.10, 09:38
                    Ty masz chyba jakieś problemy, współczuje naprawdę serdecznie. I przede wszystkim współczuje Twoim dzieciom matki z takim podejściem. O ile masz dzieci...
    • kasiulka_26 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 04.10.10, 14:50
      z jednej stronie to rodzic powinien decydowac o systemie kar i nagród w wychowaniu swojego dziecka, z drugiej trudno o aż taki indywidualizm w przedszkolnej grupie. bycie beksą i dzidziusiem to swego rodzaju "kara" dla kilkulatka, pewnie ciocie przedszkolne chcą w ten sposób zapobiec określonym sytuacjom. stawianie w kacie to z kolei kara podobna do zalecanego przez supernianię karnego jeżyka - tak mi się kojarzy. przemocy przedszkolnej wszelkimi sposobami bym się sprzeciwiała, ale jakieś metody te ciocie opiekujące się grupa muszą przyjąć. każde dziecko to indywidualista, trzeba więc siegać po metody uniwersalne.
      • kasiaczek181987 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 04.10.10, 16:43
        rodzic decyduje o systemie kar ale tylko we wlasnym domu. przedszkolu obowiazuje regulmin i został on przedstawiony rodzicom na pewno na pierwszym zebraniu. Jezeli komus nie odpowiada sstem nagrod i kar proponowanych przez przedszkole niech je zmieni
    • szajma Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 09.10.10, 12:31
      jestem mamą początkującego przedszkolaka. moja mama pracuje w przedszkolyu od lat a i ja studiuję pedagogikę. z doświadczenia wiem,że dzieci różnie interpretują sytuacje i słowa wypowiadane przez dorosłych. twój syn może mówić tobie, że pani powiedziała, że ktoś jest beksa. ty od razu myślisz, że dziecko jest przezywane w przedszkolu. a najpewniej jest tak ,że pani mówiąc do tego płaczącego malucha powiedziała coś w stylu :"nie płacz już, jesteś przeciaż już duży, a nie taki dzidziuś i beksa... zobacz, jesteś taki dzielny"itd. ja już nauczyłam się dystansu do tego, co mój syn przynosi z przedszkola. nawet w tekstach dziecięcych piosenek jest o beksie "jestem sobie przedszkolaczek... nigdy beksą i mazgajem". ja bym nie robiła paniki, póki dziecko jest zadowolone. może padają słowa jak "beksa" ale w nagrodę jest masa ciepłych i budujących słów??? pewnie zaraz posypią się komentarze, jaka jestem okropna i wyrodna, że nie madaję się na pedagoga, ale , na boga, póki dziecko lubi przedszkole, to krzywda się mu nie dzieje. ja sama do swojego dziecka mówię czasem, żeby nie był beksą, żeby nie zachowywał się jak dzidzia i wcale go tym nie obrażam i nie przezywam. i myślę, że pani przedszkolanka tak samo jak ja nie ma nic złego na myśli.
    • grore Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 09.10.10, 21:18
      przezywanie dzieci od beks i dzidziusiów jest upokarzające zgadza się ! A nazywanie własnego dziecka "Młodym" jest ok ?
      • slonko1335 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 09.10.10, 21:22
        A nazy
        > wanie własnego dziecka "Młodym" jest ok ?

        to już zależy od przezywanego i tego czy mu przeszkadza czy nie. Weź jeszcze pod uwagę, że i beksa i dzidziuś są tutaj w obraźliwej formie używane.
        • grore Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 11.10.10, 21:30
          bawimy się w pojęcia ? Pieszczotliwie użyte słowo " dzidziuś" nikogo nie obrazi. Dlaczego rodzice rozmawiając, opowiadając o swoich dzieciach używają określenia "Młody"? Na jakiej pozycji ustawiacie swoje dziecko - "młody" - co szczeniak.
          • slonko1335 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 11.10.10, 21:46
            Ależ oczywiście nazywanie plączącego beksą a nieumiejącego się ubrać dzidziusiem jest bardzo pieszczotliwe....
            • szajma Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 17.10.10, 20:22
              pieszczotliwe nie jest, ale wcale nie musi być oblaźliwe. dziewczyny, czy na prawdę uważacie, że powiedzenie "młody" o dziecku jest czymś nie w pożądku??? ja do swojego dziecka mówię i "młody" i "dzidzia" i czasem mu mówię, żeby nie był "beksą" i na prawdę nie szkodzi mu to.jest jeszcze jedna strona tej sprawy, o której nikt nie wspomniał mianowicie w życiu wasze dzieci będą się spotykać z róznymi określeniami. jedne będą miłe a inne nie. jeśli teraz przy każdej okazji gdy ktoś o waszym dziecku powie coś choćby odrobinę nie tak, jak sobie życzycie będziecie lecieć do pań w przedszkolu, do rodziców innych dzieci itd jak one będą się czuły, gdy w podstawówce od wściekłego kolegi usłyszą, że są głupie??? przecież nie uchronicie dzieci przed całym żłem. czasem s[potyka nas coś przykrego, więc możwe lepiej nie robić afery z byle czego, że pani powiedziała "nie bądź beksa" tylko porozmawiać z dzieckiem jak nim po prostu nie być. a jeśli nie jest, że ma się tym nie przejmować.
              • slonko1335 Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 17.10.10, 20:48
                dziewczyny, czy na pr
                > awdę uważacie, że powiedzenie "młody" o dziecku jest czymś nie w pożądku??? ja
                > do swojego dziecka mówię i "młody" i "dzidzia" i czasem mu mówię, żeby nie był
                > "beksą" i na prawdę nie szkodzi mu to.

                szkopuł w tym, że to Ty mówisz do swojego dziecka i wiesz że mu nie szkodzi (albo tylko tak myśłisz), ot taka drobna różnica...wiesz wczoraj widziałam parę, chłopak cały czas zwracał się do dziewczyny dupencja a ona radośnie szczebiotała i zaśmiewała się do łez, dla mnie byłoby to nie do przyjęcia i nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek chłopak czy mężczyzna w ten sposób się do mnie odzywał nie tylko przy ludziach ale skoro jej się to podobało bardzo proszę, jednak mimo to przekonana nie jestem czy aby byłaby szczęśliwa jakby na przykład w autobusie podszedł do niej starszy pan i stwierdził "dupencja ustąp mi miejsca"....

                mianowicie w życiu wasze dzieci będą się spotykać z ró
                > znymi określeniami. jedne będą miłe a inne nie. jeśli teraz przy każdej okazji
                > gdy ktoś o waszym dziecku powie coś choćby odrobinę nie tak, jak sobie życzycie
                > będziecie lecieć do pań w przedszkolu, do rodziców innych dzieci itd jak one b
                > ędą się czuły, gdy w podstawówce od wściekłego kolegi usłyszą, że są głupie???

                a Ty naprawdę nie widzisz różnicy między przedszkolnym kolegą a nauczycielem???
    • attiya Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 18.10.10, 09:49
      a co jest złego w słowie "beksa" i "dzidziuś"? W odniesieniu do przedszkolaka to drugie słowo pochwałą nie jest ale może w jakis sposób motywuje dziecko.
      A beksa może padło w momencie jak jakieś dziecko płakało bez powodu - i po próbach uspokojenia ktoś moze rzucił to słowo
      Po za tym chyba po postawieniu do kąta na chwilę rozrabiającego dziecka nic nikomu aż tak wielkiego się nie stanie....
      przesadzasz...pamietaj ze tam w grupie jest powiedzmy 25 dzieci a dwie panie i jakoś trzeba okiełznać tę grupę
      • sunday mazgaj, laluś, ciołek, flejtuch, brudas, brzydal 18.10.10, 17:20
        > a co jest złego w słowie "beksa" i "dzidziuś"?

        A co złego jest w określeniach "mazgaj", "laluś", "ciołek", "flejtuch", "brudas", "brzydal"? Pewnie też nic takiego...?
    • prawdziwy_necik Re: Niepokojące stwierdzenia dziecka z przedszkol 18.10.10, 20:32
      Owszem przezywanie czy tez nazywanie dzieci w jakikolwiek sposob przez nauczycielke jest nie namiejscu...natomiast dzieci w przedszkolach bywaja niestety niegrzeczne czy tez dokuczliwe dla innych kolegow...bija sie,wyrywaja sobie zabawki....-niestety na takie zachowanie dzieci nie mozemy sobie pozwolic w przedszkolu jakos trzeba interweniowac...tłumaczac dziecku co zrobiło zle...i dopiero ukarac na przykład stojac w kącie-nie wydaje mi sie to nic zlego...bo niby co te panie maja zrobic jesli grupa liczy ok.20 osob,kazde rozpieszczone dziecko ma pani nagłowe wyjsc bo rodzic sobie kary nie zyczy?...Najwiecej takich zachowan i sytuacji zalezy wlasnie od nas od rodzicow...w jaki sposob dzieci sie zachowuja wobec rowiesnikow.
Pełna wersja