skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywna

28.09.10, 15:16
pochodzę z bardzo purytańskiej rodziny, u mnie nigdy nie rozmawiało się na tematy ,,wstydliwe". Głupio się przyznac, ale o większości spraw damsko-męskich dowiadywałam się z kilkunastoletnim opoznieniem. inna sprawa,ze mieszkałam w małej wiosce, praktycznie kolonii, koleżanki, ktore miałam były podobne do mnie. ale wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, mieszkam w większym miescie.niestety,wstyd sie przyznac,ale duch purytanski jakby został.wiem,ze musze uswiadamiac swoje dziecko, nie chce popełnic tego samego błędu,co moi rodzice, ale dla mnie jest to naprawde ciezka sprawa.nigdy nie mowilam o takich rzeczach,mąż uważa,ze to sprawa matki rozwiazywac takie rzeczy.corka ma prawie 6 lat i przynosi z przedszkola bajki o bocianie i kapuscie. wiem ze to niedorzeczne,ale mi,jako nigdy nie mowiacej o takich sprawach naprawde jest trudno.jak sie za to zabrac???
    • lila1974 Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 28.09.10, 15:32
      Normalnie.
      Nie ma nic gorszego w temacie, jak zabierać się doń, jak lis do jeża.
      To "czuć" i niepotrzebnie sprawy intymne przeradzają się w sprawy wzbudzające głupie domysły i niezdrową ciekawość.

      Okazywać przy dziecku uczucia na linii żona - mąż. Jak się krzywi, że "bleee" (co jest w tym wieku bardzo prawdopodobne), to wyjaśnić, że się całujecie, bo się kochacie.

      Nie zatrzaskiwać drzwi na cztery spusty podczas kąpieli, nie uciekać w popłochu, bo dzieciak zobaczy kawałek "cycka" itp.

      Nie kazać zatykać oczu, gdy się całują na ekranie, ani przełączać kanału w te pędy, gdy między bohaterami jest delikatna "akcja".

      A jak dziecko samo inicjuje rozmowę, to rozmawiać zgodnie z prawdą.

      Nie krygować się przy zakupie tamponów, niech wie, co to jest i do czego służy.

      Od czasu do czasu wybiec w przyszłość i powiedzieć co nieco o dojrzewaniu.

      I nie łudzić się, że 6 lat to za wcześnie - dzieci są bardziej seksualne niż się to rodzicom wydaje.
      • olena.s Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 28.09.10, 22:07
        Się zgadzam całkowicie. Ja posiłkowałam się bardzo zabawnym dziełkiem "Nasza mama zniosła jajko". Polecam.
    • erba Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 28.09.10, 19:54
      Może książeczkę jakąś kup stosowną do wieku, to będzie Ci łatwiej wytłumaczyć. Pamiętam, że ja jakoś od zawsze wiedziałam, skąd się biorą dzieci i kiedyś, jak już byłam dorosła, rozmawiałyśmy z mamą na takie tematy, to mi powiedziała, że pomagała sobie w uświadamianiu mnie właśnie książką.
    • tusia-mama-jasia Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 28.09.10, 22:40
      Polecam jakąś literaturę typu "skąd się biora dzieci, czyli nie wierzcie w bociany" albo bajkę "było sobie życie"itd. To ułatwia początek. A potem zwyczajnie, naturalnie, jak o każdej innej sprawie. Nie trzeba mówic więcej, niż tylko to co w danym momencie dziecko zainteresuje. U nas temat pojawił się bardzo wcześnie, Młody nie miał jeszcze 2,5 roku, a ja zawsze wyznawałam zasadę szczerości z nim w każdej kwestii. Przyjął wszystko jako zupełnie oczywiste, teraz ma prawie 4 lata i bardzo duzo wie /i rzuca hasła w rodzaju, że "kijanka to taka mała żabka, która wygląda jak plemnik" wink/ szczerze mówiąc znacznie trudniej mi odpowiedzieć mu na pytanie "dlaczego ludzie prowadzą wojny?" niż na "skąd się biorą dzieci?"...
      Chociaż kiedy usłyszalam: "mamusiu, a masz jeszcze tę dziurkę, przez którą się urodziłem? bo chciałbym zobaczyć" wink to trochę wymiękłam wink
    • ga-ti Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 28.09.10, 22:49
      Mój syn ma 6 lat. Od dawna wie, że dzieci są z brzucha mamy (jak miał 3 lata urodziłam mu siostrę wink ). Jakoś nigdy nie pytał, skąd się w tym brzuchu wzięły. Może rok temu zapytał nie stąd ni zowąd, po co chłopakom jajeczka (jądra), skoro dziewczyny ich nie mają (wie, że nie maja, między innymi dlatego, że ma siostrę). Wtedy opowiedziałam o plemnikach i jajeczkach. Co to i po co.
      Jakiś miesiąc temu, podczas wychodzenia z kościoła, rozmawialiśmy o znajomej, która była w ciąży. Powiedziałam, że juz niedługo urodzi dzidziusia. I wtedy syn zapytał, kto mi wyjmował dzidziusie z brzucha, czy lekarz w szpitalu? Czy rozcinał mi brzuch? Tak więc w drodze z kościoła, idąc po kościelnych schodach opowiedziałam o różnych porodach, w domu, w szpitalu, o położnych, o cięciach cesarskich i porodach naturalnych. Syn lekko sie zdziwił, że dzidziuś wychodzi "cipcią", ale stwierdzenie, że dziurka w cipce się rozszerza, a później znowu zamyka, przyjął za całkiem możliwe. Na koniec powiedział "a cha" i zapytał o coś zupełnie nie związanego z tematem.
      Myślałam, że na takie pytania nie będę w stanie odpowiedzieć, ale cóż, jak zwykle w takich momentach męża nie było przy nas, więc musiałam się wykazać smile

      Może przy okazji, gdy zobaczycie panią w ciązy, czy gdy będziecie oglądały Twoje zdjęcia "z brzuszkiem", zapytaj małej jak myśli skąd ten dzidziuś w brzuchu itp. Zorientuj sie co i ile wie wink
      Rozmawiaj spokojnie, odpowiadaj na pytania. Gdy będziesz się krępować, zaproponuj, że wspólnie przeczytacie w książce. Łatwiej jest odczytać i ewentualnie wytłumaczyc to co niezrozumiałe, niż zaczynać samemu od początku.
      • verdana Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 28.09.10, 23:08
        Cóż, przecież wiesz, jak się dzieci rodzą i jak dochodzi do ich poczęcia. Więć zwyczajnie to powiedz, jak najszybciej, bo już przynosi z przedszkola rózne dziwne informacje - dziś jest o bocianie, jutro o lesbijkach (moja corka miała do mnie żal, ze jej o lesbijkach nie powiedziałam i się skompromitowała - w pierwszej klasie!).
        Nie jestem zwolenniczka teorii, aby mowić, dopiero gdy dziecko zapyta. Jeśli zostanie brutalnie uświadomione w szkole, moze nie zapytac nigdy.
    • carmelaxxx Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 29.09.10, 13:20
      troche pozno sie za to chcesz brac, no chyba ze corka wczesniej nie pyytala. Jesli dalej nie pyta warto zwrocic jej uwage na jakas pania w ciazy albo kolezanke ktora sie spodziewa albo juz ma malenkie dziecko. Moze wtedy nasuna sie jej pytania. Nie wciskac kitu to zasadnicza zasada !!!
      opowiem jak bylo u nas ( ale nie pamietam w jakim wieku mniej wiecej pytania sie nasuwaly)
      skad sie biora dzieci? z brzuszka
      a jak one sie tam znalazy? urosly sobie
      a co sie stalo ze zaczely rosnac? tata dal nasionko
      skad tata mial nasionko? z jajeczek
      a jak je wsadzil? przez dziurke
      ja tez mam takie nasionka? tak ale twoje jeszcze nie dzialaja
      itp itd

      potem w wieku ok 7 lat mlody w szkole poprzez rozmowy z kolegami dowiedzial sie ze istnieje sex i skojarzyl to z powstaniem nowego zycia doszlo jeszcze pare innych pytan ale generalnie w wieku prawie 9 lat jest uswiadomiony co i jak.

      Lepiej zajac sie tym w domu niz maja ci dziecko usmiadomic kolezanki i koledzy co bedzie bardziej brutalnijsze i taka wiedza podworkowa niestety bywa bardzo wulgarna.
    • broceliande Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 29.09.10, 13:26
      Nigdy nie pytała skąd się wzięła?
      Mój syn wie, że wyjęli go z brzuszka mamy (miałam cc), że tata dał mamie nasionko, które połączyło się z jajeczkiem, bo mama i tata bardzo się kochają. Co jakiś czas upewnia się, że był w połowie tu i tusmile
      Ostatnio skojarzył słowo "pochwa" z mieczem, więc niedługo wydedukuje, jak sie sprawy mają.
      Ma sześć lat.
      Ale ja jestem otwartą racjonalistkąsmile
      • lolinka2 Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 29.09.10, 14:27
        a propos nasionek etc. Moje dziecko lat 3,5 ówcześnie zostało przez tatusia uświadomione, że nasionko taty łączy się z komórką jajową mamy i tak powstaje dzidziuś, który najpierw jest kropeczką na monitorze usg (byliśmy na początku drugiej tury rozmnażania).
        Chwalą mi się tą rozmową, gdy wróciłam z pracy. "I nasionko taty łączy się...?" N.:"Z telefonikiem mamy!!!"
        • only-maru Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 29.09.10, 16:35
          zgadzam sie z moimi przedmówczyniami. jeśli brakuje Ci pomysłów jak ubrać w słowa historię o poczęciu, może podeprzyj się jakimiś pomocami: książkami, bajkami, grami edukacyjnymi... było sobie życie to naprawdę pouczająca bajka.moim zdaniem dziecko tak,jak wie gdzie jest nos oczy i uszy i wie do czego służą, powinno też wiedzieć gdzie są męskie i żeńskie narządy rozrodcze i do czego służą. było sobie zycie właśnie omawia od początku do konca najważniejsze procesy życiowe itp, tak samo jak Adibu poznaję tajemnice ludzkiego ciała, tylko tutaj dziecko jest jeszcze dodatkowo angażowane w poznawanie organizmu, rozwiązuje zagadki itp. Ucząc całościowo o ludzkim ciele, przechodząc od ręki i nogi do siusiaka uchronimy dziecko od niepotrzebnej wstydliwości w mówieniu o tym, bo będzie wiedziało,ze to narządy płciowe to takie same części ciała jak każde inne
        • tusia-mama-jasia Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 29.09.10, 20:11
          > Chwalą mi się tą rozmową, gdy wróciłam z pracy. "I nasionko taty łączy się...?"
          > N.:"Z telefonikiem mamy!!!"

          Ale się uśmiałam smile) Piękny tekst smile)
          Czyż to nie znak czasów? wink)
    • joanka-r Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 29.09.10, 21:30
      ''pochodzę z bardzo purytańskiej rodziny, u mnie nigdy nie rozmawiało się na tematy ,,wstydliwe".
      dla ciewbie to b ylo wstydliwe, bo tak ci wpoili rodzice. Jesli ty zienisz podjescie i zaczniesz uswiadamiac dziecko, dla niej to wstydliwe nie bedzie. Chyba nie chcesz aby twoja córka była taką kaleką purytanska?



      w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

      Objaw przedawkowania Radia Maryja.
    • dorcia_wrocek74 Re: skąd się biorą dzieci? - rodzina konserwatywn 01.10.10, 12:09
      witam
      proponuję mówić wprost, ale słowami nie wulgarnymi, których jest teraz pełno w mediach w ogóle w dyskusjach o seksie, ale raczej mówić językiem przyjemnym i kulturalnym, aby pokazywać, że seks i seksualność to rzeczy dobre a nie wulgarne jak często ten świat próbuje nam zasugerować. dlatego polecam naprawdę szczerą rozmowę. ja na szczęście mam to jeszcze przed sobą, ale myślę, że wkrótce też będę się zastanawiała. myślę, że też sięgnę po jakieś książki. na pewno sporo na ten temat możesz dostać w księgarniach psychologicznych, albo też katolickich/chrześcijańskich, tam jednak mimo wszystko seks nie ogranicza się do ilości pozycji, ale to emocji, wartości itp.
Pełna wersja