boje sie wychodzić z własnymi dziećmi...

18.10.10, 11:06
...bo wszędzie zachowują się jak dzikie małpki. Są to dziewczynki w wieku 4 i 6 lat i razem są poprostu nie do wytrzymania. Gdziekolwiek idziemy przypominam im, proszę o grzeczne zachowanie ale wszędzie jest na odwrót.
Np.
1. idziemy do lekarza przeważnie obydwie bo choruje razem. wchodzimy do gabinetu i sie zaczyna. Najpierw walka, która pierwsza, która gdzie siada a potem kiedy wysłuchuje juz zaleceń lekarza to one biegają popychają sie głośno śmieją i krzyczą co powoduje że wychodząc z gabinetu nie wiem nic co lekarz zalecił. nie moge ich zostawić pod drzwiami bo wyją niesamowicie.
2. idziemy do znajomych - od razu w wejściu jest krzyk jeśc, pić chociażby odeszły dopiero co od stołu. I siedzą i jedzą (oczywiście muszą to być słodycze) tak długo aż sie skończą. Zaznaczam że słodyczy nie upragną w domu ciągle są jakie tylko chcą.
3zakupy- wyjscie do sklepu z nimi to porażka. ciągłe przepychanki, bicie sie gryzienie, rozwalanie z połek.
Ja już nie mam siły. Nie mam żadnych pomysłow jak to skończyć gdyż ani kary ani nagrody nie dają efektów. Zwalają winę na siebie szczególnie starsza na młodszą bo to ona zaczęła itd. Osobno są do zniesienia, oczywiście mają swoje wyskoki np. starsza jest płaczliwa i o wszytsko płacze i zwala wine na wszystkich wokół i do tego strasznie pyskuje a młodsza strzela focha na wszytsko że kubek nie taki że to ona chciała drzwi otworzyć że tu siedzi, stoi itd. ja jestem z nimi sama mąż wiecznie w pracy a jak już z nami sie gdzieś wybierze to mówi daj im spokój to dzieci i one wtedy robią dosłownie wszytsko co chcą a potem ja wysłuchuje od męża jakie to mamy okropne dzieci
    • kol.3 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 18.10.10, 21:51
      No, dwa koszmarki, nie próbowaliście je wychować? .
    • morekac Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 00:49
      ad 2 nie bierz ich do znajomych
      ad 3 ciągłe przepychanki, bicie sie gr
      > yzienie, rozwalanie z połek.
      Albo nie bierz ich na zakupy albo kilka razy wyjdź z nimi bez zakupów.
      • dagi80 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 09:01
        Oczywiście moge z nimi nie wychodzić do znajomych, ale chodze tam ze wzgledu na nie bo są to przeważnie mamy dzieci w podobnym wieku żeby sie pobawiły. Jasne ze chodze też dla siebie bo inaczej nie miałabym kontaktu z ludźmi. Mieszkamy w małej pipidówce na końcu świata. Przyjechałam tu za męzem i nie mamy tu żadnej rodziny. Ja siedze w domu bo o prace to tu bardzo ciężko a poza tym Mała do przedszkola sie nie dostała (bo jedno na cała gmine) i jest ze mna w domu. Nikt nie chce przyjśc na godz czy 2 zając sie dziećmi jak już nianka to na pełen etat a cenia sie tak że ja napewno nie zarobie tyle.
        Co do zakupów to jeździmy tylko na takie co trzeba. Spożywcze robie w drodze z przedszkola jak odprowadzam Starszą. Do "miasta" jeździmy po buty, ubrania itp. I wracamy bez niczego a tak czasami sie nie da.
        • yula Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 11:27
          jaka jest twoja reakcja na te wariactwa? Co do znajomych i poczęstunków to należy uświadomić i córkom i znajomym że nie mają obowiązku być poczęstowanym/częstować. Do picia wystarczy woda. I już na pewno uświadomić córkom że nie wiem jak w domu, a u kogoś sie nie żąda tylko grzecznie sie prosi. Co do wariactw w sklepie o co dokładnie chodzi? po prostu szaleją czy chcą by im coś kupić? U mnie zadziałała umowa że jak dobrze sie zachowują w sklepie to dostają jakiś drobiazg na końcu, u mnie była to gazetka dla dzieci smile Teraz już nie muszę tego robić. I dogadaj sie z mężem niech sie zdecyduje albo pozwala im na wszystko i nie żali sie tobie, albo pomaga je wychowywać.
    • stypkaa Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 10:39
      Wiesz co, powiem szczerze, że pierwsza myśl po przeczytaniu Twojego posta była taka "Boże, jakie ja mam spokojne dzieci". A wcale nie mam spokojnych wink Mam dwóch synów 3,5 i 5,5 i w domu wariują podobnie do Twoich. Ale nigdy nie miałam tego problemu u lekarza czy na zakupach.
      Druga myśl była taka "A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Jak reagujesz na te ich zachowania?"
      Nie wyobrażam sobie żeby dziecko coś zwalało z półek w sklepie, albo żeby wrzeszczało u lekarza w gabinecie.
      Jak Ty na to reagujesz, bo nie mogę się doczytać z Twojego postu?
      • nika1310 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 11:22
        przeciez pisze dziewczyna, że upomina dzieci, że rozmawia przed każdym wyjsciem, że często wychodza bez zakupów ze sklepu jak sytuacja sie zaognia. znowu przeinaczanie i napaść na kolejna matke na tym forum przez tzw EKSPERTKI. Jak ktos nie miał charakternego dziecka to nie wie o czym tu jest pisane. Moje dzieci tez w sklepie dostają małpiego rozumu. Z każdym z osobna mozna przymierzyc nawet 5 par spodni i posiedzieć w kafejce przy kawie i pogadać. Ale jak sa razem to właśnie tak jak piszesz, przepychają się na miejscu w tramwaju, latają pomiedzy wieszakami w sklepie stracając wszystko -niby nie specjalnie, ale przypadkowo. Upominane są spokojne przez 2 min i potem znowu. Jedyne wyjscie z sytuacji, naprawdę jedyne, to nie zabierać dwójki jednocześnie nigdzie poza spacerem, placem zabaw, wyjsciem dla ich przyjemności. Zamiast odwiedzać znajome dzieci może zapraszać znajomych do siebie? My z kolezankami organizujemy takie spotkania kiedy za oknem plucha, 2-3 razy na tydz spotykamy się u kogos z dziećmi, po 3-4 dzieci, każdy coś przynosi pysznego, zeby nie obarczać kosztani ''dającej chatę''. Dzieci u siebie w domu chętnie witają gości, chcą sie pochwalić zabawkami itp.
        • yula Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 11:31
          Tak nikt tu nie ma problemowych dzieci, wszyscy wypowiadające sie mają dzieci aniołki, a ty nie zmieniaj zeznań. Ja mam córkę z charakterkiem i syna z lekkim autyzmem, tak bezproblemowe że hej.
        • stypkaa Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 12:17
          > przeciez pisze dziewczyna, że upomina dzieci, że rozmawia przed każdym wyjsciem
          > , że często wychodza bez zakupów ze sklepu jak sytuacja sie zaognia.

          Wiesz co, napisała, że prosi aby były grzeczne. Dla mnie to tak jakby powiedzieć do dziecka po chińsku smile Bo co to znaczy "grzeczne"?
          Ja bym powiedziała "wchodzimy teraz do gabinetu, do lekarza, prosze was o ciszę i spokojne siedzenie aż do końca wizyty" i dodała jakie będą konsekwencje jak nie zastosują się do mojej prośby.

          >Jak ktos
          > nie miał charakternego dziecka to nie wie o czym tu jest pisane.
          Mam bardzo charakterne starsze dziecko. Starszy syn miewał takie histerie o jakich niektóre matki nigdy nie słyszały. W domu, w ataku szału, nadal potrafi rzucić krzesłem albo trzasnąć drzwiami.
          Więc nie pisz mi, proszę, że nie wiem o czym mówię.
          Co nie zmienia faktu, że nigdy nie miałam z nimi takiego problemu u lekarza czy w sklepie.
          W sklepie pomagają mi robić zakupy, wkładają do wózka produkty, pilnują się wózka, a jeśli chcą pooglądać zabawki to im pozwalam, nigdy nieczego nie zwalali z półek - wiedzą, że gdyby zdarzyło się choć raz takie zachowanie w sklepie - przez długi czas potem nie poszliby ze mną na zakupy, po prostu. Nie upominam dzieci przed wejściem do sklepu, żeby były grzeczne. Daje im ostrzeżenie jak zaczynają się zachowywać nieodpowiednio, a oni sami wybierają czy chcą ponieść konsekwencje czy nie.
          U lekarza - byłam kiedyś sama z dwoma u dentysty, w czasie jak ja siedziałam w gabinecie ze starszym, Młodszy czekał przed gabinetem i "zabawiała" go Pani recepcjonistka.

          Co nie znaczy, że moje dzieci są idealne. Nie są. W domu też się ciągle tłuką, biją, krzyczą, ganiają, płaczą, etc.
          Ale w pewnych miejscach po prostu wiedzą, że tak się nie wolno zachowywać. Zastanawiam się teraz skąd wiedzą? wink

          A co do Twojej rady, żeby nie chodzić nigdzie z dwójką poza miejsca dla ich przyjemności to, wybacz, ale nie wszyscy mają taką możliwość. Jak np. mąż akurat ma drugą zmianę a ja muszę pojechać z jednym do dentysty to co mam zrobić z drugim w tym czasie?
          • nchyb Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 23.10.10, 08:07
            > Ale w pewnych miejscach po prostu wiedzą, że tak się nie wolno zachowywać. Zast
            > anawiam się teraz skąd wiedzą? wink

            czytały to forum... wink
    • dagi80 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 12:53
      Odpowiadając na pytanie gdzie w tym całym zawirawaniu z ich zachowaniem jestem ja to moge tylko powiedzieć że tłumacze, prosze i nakzuje jak należy sie zachować w danej sytuacji. Przed wejściem do lekarza mówie: teraz wchodzimy każda siada na swoim krzesełku i siedzicie odpowiadacie na zadane pytania i czekacie aż wyjdziemy nie biegając nie krzycząc itd. One odpowiadają tak tak mamo i robią swoje. Dostają za to jakąs kare, np zakaz komputera czy bajki ale one sie z tego cieszą opowiadają sobie: a ja mam taką kare a ja taką i radocha. Tak samo wyjazd na zakupy. Już w domu mówie jedziemy kupić np buty pochodzimy po sklepacha potem jak będziecie grzeczne będzie fajna niespodzianka i to i tak nei działa. Zachowują sie jak sie zachowują ja mówie to trudno miała być niespodzianka np ostatnio basen a wy sie zachowujecie nieładnie to wracamy do domu. wtedy zaczyna sie płacz jeczenie że będa grzeczne proszą o jeszcze jedną szanse i ok dam tą szanse i po paru minutach to samo. Oprócz tego że napłaczą i najęcza i nakrzyczą nie przejmują sie że tej niespodzianki w końcu nie ma.
      Tak samo wyjście do kogoś. Na wejściu mówie idziecie do dzieci sie bawić, nie wołacie jeśc pić dopóki ktoś nie poczęstuje i to też w określonych ilościach.
      • dagi80 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 13:00
        Staram sie nie chodzić z nimi dwoma za często. Swoje sprawy, zakupy, urzedy staram sie załatwiać tylko z jedną kiedy Starsza jest w przedszkolu. Ale są sytuacje że musze ciągnąć obydwie. Np wspomniane wyjazdy do lekarza. Do specjalisty dojeżdżamy ponad 30 km a że z opieki laryngologa i alergologa korzystają obydwie to umawiam je razem (cóż koszty). Tak samo zakupy też jakieś 30 km nie moge sobie pozwolić na wyjazd najpierw z jedna potem z drugą żeby kupić im buty czy kurtki
      • broceliande Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 13:03
        To chyba przez tę jeszcze jedną szansę. Nie jesteś konsekwentna.

        Sorry, nie powinnam się mądrzyć, mam grzecznego syna, dla którego moje zmarszczone brwi są straszną karą.
        Dlatego to, co opisujesz wydaje mi się raczej sympatyczne, fajne diabełkismile
      • stypkaa Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 14:15
        Zachowują sie jak sie zachowują ja mówie to trudno miała być niespodzianka np o
        > statnio basen a wy sie zachowujecie nieładnie to wracamy do domu. wtedy zaczyna
        > sie płacz jeczenie że będa grzeczne proszą o jeszcze jedną szanse i ok dam tą
        > szanse i po paru minutach to samo.

        Po co mają się zachowywać jak należy skoro wiedzą, że i tak jak popłaczą to mama ulegnie?
        Polecam na przyszłość zrealizować to co zapowiadasz. Za pierwszym razem pewnie będzie szok i niedowierzanie i próby przekonania Cię, żebyś zmieniła zdanie. Ale jeśli nie ulegniesz to za każdym następnym razem będzie lepiej.
        Ja pamiętam jak kiedyś Młodszy powiedział do Starszego coś takiego "lepiej zrób coś tam (nie pamiętam o co chodziło), bo Mama nie żartuje" smile
      • morekac Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 16:03
        Może spróbuj je pochwalić/nagrodzić, kiedy zachowują się grzecznie? nawet jeśli sa tylko trochę grzeczne wink. Byc może - ponieważ nie udaje im się nigdy osiagnąć stanu grzeczności - z góry olewają nagrody, bo co mają zrobić?
      • morekac Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 21:43
        Na wejściu mówie idziecie do dzieci sie bawić, nie w
        > ołacie jeśc pić dopóki ktoś nie poczęstuje i to też w określonych ilościach.
        Nakarm dzieci przed wyjściem. A jeśli zachowują się naprawdę okropnie - po prostu bierzesz je i wychodzicie.

        : teraz wchodzimy każda sia
        > da na swoim krzesełku i siedzicie odpowiadacie na zadane pytania i czekacie aż
        > wyjdziemy nie biegając nie krzycząc itd
        Z tym bieganiem i krzyczeniem to podsuwasz im świetne pomysły na zabawę. Zabierasz im jakieś zabawki do tego lekarza?

        To, że dzieci dostają swoistej głupawki od pochodzenie po sklepach - to chyba norma.Czy nie jest tak, że one są zmęczone, znudzone, głodne czy co tam jeszcze? Próbowałaś im robić jakąś przerwę w trakcie zakupów? Nie na koniec, tylko w trakcie?
        • dagi80 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 20.10.10, 08:17
          > Nakarm dzieci przed wyjściem. A jeśli zachowują się naprawdę okropnie - po pros
          > tu bierzesz je i wychodzicie.
          Za każdym razem wychodzą po posiłku. Naprawde śa najedzone, "napite" ze aż dziwie sie że sie im jeszcze coś mieści. Mimo tego szczególnie Młodsza już w drzwiach woła: jeść

          To, że dzieci dostają swoistej głupawki od pochodzenie po sklepach - to chyba n
          > orma.Czy nie jest tak, że one są zmęczone, znudzone, głodne czy co tam jeszcze?
          > Próbowałaś im robić jakąś przerwę w trakcie zakupów? Nie na koniec, tylko w tr
          > akcie?
          Ni wydaje mi sie żeby były zmęczone. My nie znamy tu za bardzo sklepów chodzimy do kilku nam znanych wszytskie są obok siebie na jednej ulicy i zakupy zabierają nam max godz. Do tego w między czasie obejda swoje sklepy, tzn z zabawkami żeby mogły pooglądać przygotowując sie do jakiś swoich uroczystości. Zaliczamy też przeważnie jakiś plac zabaw więc wybiegane też są
        • nika1310 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 20.10.10, 08:38
          tu przecież nie chodzi o to że dzieci dostaja głupawki chodząc po sklepach- bo pisała że osobno zachowują się normalnie, to samo z lekarzem. Pisały tu z resztą mamy, że dzieci poza domem, w miejscach publicznych zachowują sie normalnie. Nie maja takich kłopotów, więc ne jest to taki super standard. Dziewczyna chodzi do małych sklepów, a nie do wielkiej galerii handlowej, pewnie podjezdza w poblize sklepu i odwiedza 2-3 sklepy. Ja tu nie widzę błędów z jej strony. Można zaangażować tatę w posiedzenie z małą i wyjazd mamy ze starszą na zakupy a dla małej kupować kiedy starsza jest w przedszkolu.

          U mnie system nagród się nie sprawdza, dzieci maja w nosie te naklejki, więc tu nie poradzę.

          6-latce zabierac zabawki na 5-10 min wizyte u lekarza? Ja bym radziła raczej zbadać najpierw starszą i poprosić o poczekanie przed gabinetem. Tak duże dziecko powinno to zrobić. Przed wejściem możesz poprosic jakąś pania z kolejki o zwrócenie na nia uwagi jak wyjdzie. Moja 2,5 latka nawet zostaje przed gabinetem kiedy wchodzę ze starszym. W mojej przychodni jest stoliczek z malowankami i kredki, więc sobie siedzi w kącie i rysuje.
          • morekac Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 20.10.10, 09:11
            Hm, kiedy moje były małe, na zakupach (odzieżowych - też max godzinę) po prostu marudziły - z nudów, zmęczenia, przymierzania itp. Z reguły pomagała przerwa w trakcie.
            No i nie liczysz czasu dojazdu - była chyba mowa o 30 km...

            6-latce zabierac zabawki na 5-10 min wizyte u lekarza? Ja bym radziła raczej zb
            > adać najpierw starszą i poprosić o poczekanie przed gabinetem. Tak duże dziecko
            > powinno to zrobić. Przed wejściem możesz poprosic jakąś pania z kolejki o zwró
            > cenie na nia uwagi jak wyjdzie
            Też nie wiadomo, ile trwa czekanie. Niemniej twój sposób warto przetestować.

            > U mnie system nagród się nie sprawdza, dzieci maja w nosie te naklejki
            U mnie też zawsze miały. Niemniej zauważenie, że się naprawdę starały działało czasem cuda. wink
    • green_hill Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.10.10, 20:12
      Dzieci dostaja malpiego rozumu przy nadmiarze cukru w diecie. Napisalas, ze corki jedza duzo slodyczy. Ogranicz slodkie przez jakis czas i zobacz, czy cos sie zmienilo. Problemu to pewnie nie rozwiaze, ale moze dziewczyny sie troche uspokoja.
      • stypkaa Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 20.10.10, 11:01
        > Dzieci dostaja malpiego rozumu przy nadmiarze cukru w diecie
        To prawda. Moi jedzą słodycze raz dziennie (po obiedzie -w weekendy, po przedszkolu - w tygodniu). I zawsze wtedy organizuję im jakieś ruchowe zajęcia, bo nie idzie z nimi wytrzymać - dostają głupawki. Staram się ograniczać słodycze, ale niestety odkąd poszli do przedszkola jest to trudne.
    • analist73 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 20.10.10, 08:57
      Jeszcze ja się wtrącę. Nie zauważyłam, żeby ktoś zrócił uwagę na słowa: ". ja jestem z nimi sama mąż wiecznie w pracy a jak już z nami sie gdzieś wybierze to mówi daj im spokój to dzieci i one wtedy robią dosłownie wszytsko co chcą". Według mnie musisz porozmawiać także z mężem, aby dziewczynki wiedziały że tata zgadza się z mamą (i nie popiera takiego zachowania). Bo w tej chwili wygląda, że Ty mówisz "macie być grzeczne" a tata "róbcie co chcecie". To chyba wiadomo co wybiorą smile. Mam dwójkę w podobnym wieku(bardzo ruchliwą), ale wiedzą że jak mama zabroni to tata też. Mam za to babcię, która też mówiła "niech robią co chcą, to tylko dzieci" no i dzieci dostawały małpiego rozumu. I zawsze po spotkaniu z babcią trochę trwało zanim wrócił porządek. Poza tym konsekwencja, ale o tym była już mowa. Jak idziesz do znajomych to ich uprzedź, że jak dziewczynki się będą zachowywać źle to natychmiast wychodzicie (żeby nie było zatrzymywania przez znajomych). I jak będą źle się zachowywać to wychodzić trzeba od razu, bez dawania kolejnej szansy, przynajmniej na początku.
      • spartanka4 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 20.10.10, 12:40
        co zrobiłabym ja
        wizyty u lekarza
        - omawiasz z dziewczynami, przed wyjściem zasady, która dzis jest pierwsza badana - kolejnym razem zamiana, dogadajcie się, że jak będą grzeczne bedzie super niespodzianka - i jeśli były w domu zrób im ukochane naleśniki albo tosty albo jeszcze coś fajnego
        - sklep - tak jak wczesniej dziewczyny pisały niech córki pomagają w robieniu zakupów, za każdym razem przed wyjściem omawiaj zasady - żadnego biegania i grzebania po półkach, jak będą grzeczne nagroda - koniecznie powiedz że jeśli będą niegrzeczne kolejnym razem nie pojda z Tobą - I KONIECZNIE TAK ZRÓB nawet jeśli jedna ma zostać w domu
        - znajomi - to samo przed wyjściem mow co wolno czego nie - za grzeczne zachowanie nagroda za niegrzeczne kara
        pamiętaj że koniecznie musisz być konsekwentna, wiem co mówię bo zakupy czy spacer z moim 3 latkiem to była kataroga, uwierz mi że należy baaaardzo charakternych dzieciaczków i ma energii za 5 , wystarczyło że trzy razy poszłam bez niego sklepu, raz nie zabrałam do ukochanego kolegi Kubusia i kilka razy wróciłam z nim do domu po dwóch minutach spaceru, bywało że wracałam zz pod drzwi sklepu (choć wtedy mało się nie złamałam) żeby zaprowadzić syna do domu i wrócić po zakupy, wcale nie znaczy że mam teraz aniołka w domu wręcz przeciwnie ale wie jakie są zasady , dziś wcale nie muszę go nagradzac za dobre zachowanie a wszysycy mi mówią że mam grzeczne dziecko, choć naprawdę do grzeczności mu bradkuje wink
        a Ty masz duże dziewczyny tylko z nimi rozmawiaj
        • kina82 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 20.10.10, 23:28
          już to ktoś wcześniej napisał ale żeby nie umknęło w tłumie ja jezcze podkreślę - dużo cukru w diecie powoduje głupawkę u dzieci.
          Mniej cukru, więcej konsekwencji, choć ja zrozumiałam że po zmarnowaniu drugiej szansy niespodzianki i tak nie ma a więc jakąś konsekwencję zachowujesz. Myślę też że powinnaś zwrócić uwagę na codzienne rozładowanie ich energii. Skoro mieszkacie w pipidówku to pewnie macie blisko jakieś pole/las itp. Weźcie piłkę czy rowery i dosyć intensywnie spędźcie godzinę, ale nie włóczcie się bez celu tylko intensywnie się poruszajcie. Ja rozumiem że dzieci mogą mieć dużo ruchu typu wracanie z przedzkola z buta ale one tego nie traktują jak ruch i zabawę tylko obowiązek. Ja swojego prawie dwulatka też wybieguję niemal codziennie, idziemy po robocie na osiedle albo na pole i wtedy on lata co sił w nogach, ładnie mi potem śpi i jest ok. Ale jak mi się nie chce wychodzić i on tylko po domu lata albo ma mało ruchu to jest nieznośny i rozsadza go.
    • issun88 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 21.10.10, 14:59
      U sześciolatek takie zaczepianie to normalnie. Nie dość, że dziecko zaczyna samodzielnieć to jednocześnie buntować. Dodatkowo, widzę, że chce zwrócić na siebie uwagę, gdyż niechcący rodzice często zwracają większą uwagę na młodsze dzieci ( a ona czuje się niepewnie, więc niekiedy zachowuje się gorzej niż ta młodsza). Proponuje najpierw zająć się młodszą. Powinna ją zainteresować taka stronka- ciufcia.pl – znajduje się tam taka zakładka bezpieczna kraina- tłumaczy jak się bezpiecznie zachowywać no i kulturalnie. Myślę, że jak młodszej to się spodoba, złapie haczyk . Wtedy wy, rodzice chwaląc ją może wpłyniecie także na starszą. A najlepiej, to postarajcie się wszyscy razem spędzać czas grając w dostępne tam gry. Starsza poczuje się równie ważna no i może się czegoś nauczy.
    • daga_j Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 08.11.10, 14:32
      Nie mam wiele czasu na odpisywanie ale od razu narzuca mi się spostrzeżenie pierwsze: za dużo słodyczy, podobno od nadmiaru cukru dzieci są nadaktywne. Mówisz, że w domu mają słodycze ile chcę i w gościach też się zajadają. Niestety powinnaś to ograniczyć. W gościnie powiedzieć dzieciom np. "możecie wziąć po dwie delicje i dwa żelki, a potem idźcie się bawić" gdy nie posłuchają i będą wydębiać więcej, poprosić gospodarza o odstawienie ciastek poza zasięgiem wzroku.
      A druga ważna rzecz to umawiać się na jakieś zachowanie, opowiedzieć co was czeka, co będziecie robić w danym miejscu i jak należy się tam zachowywać. Jak córeczki tak lubią rywalizować to może dobrze wypaść taka rozmowa z nimi o zachowaniu się na spacerze, w przychodni, w stylu Ty pytasz "kochane dzieci jak musimy poczekać na wejście do gabinetu to jak należy się zachowywać w poczekalni?" - pewnie będą się przekrzykiwać w teorii okazując się znakomite. Po takim wstępie powiesz im, że dzisiaj w przychodni oczekujesz od nich takiego grzecznego zachowania, a jak któraś będzie się źle zachowywała to zostanie jej odebrana naklejka "dzielny pacjent" (którą zawsze lekarze dają dzieciom). Albo inna kara, którą naprawdę potem wprowadzisz, ale taka realna, nie przesadna jak zakaz bajek na tydzień, co najwyżej na ten jeden wieczór. Uświadamiaj im konsekwencje złego zachowania, niebezpieczeństwa wynikające z tego (np. szaleństwo na ulicy może skończyć się wypadkiem, pobytem w szpitalu). W sklepie podobno działa jak dzieci pomagają robić zakupy, możesz w domu z nimi przygotować wspólnie listę, potem losowanie, które artykuły która ma na swojej liście i razem w sklepie każda dziewczynka wyszukuje towar ze swojej listy, po jednym każda, koszyk się zapełnia a one w głowie mają konkretne zadanie, w nagrodę np. mogą na koniec kupić sobie jakąś dzieciową gazetkę albo dostaną od mamy nalepkę "dzielnego pomocnika w zakupach". Wymyślaj takie zachęty, ostrzegaj o konsekwencjach i powodzenia.
    • titta Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 08.11.10, 17:33
      Slodycze... jedza az sie nie skoncza. Bo? Bo nie mowisz nie, czy raczej dajesz sie terroryzowac?
      Naucz sie byc konsekwentna. Nie, to nie i niech wrzeszcza. Jak rozwala, to maja posprzatac. Jak ktoras uderzy ma przeprosic, jak zabierze jest to konfiskowane. Jak sie kluca ktora gdzie siedzi to ty wyznaczasz gdzie siedza. I nie ustepuj "dla swietego spokoju". Po kilku razach bedzie spokoj.
      A reszte tolerowac i sie nie przejmowac. Idealnych dzieci nie ma.
    • titta Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 08.11.10, 17:38
      Jeszcze jedna uwaga: omawiajac z nimi "ze maja byc grzeczne" mowisz im co to konkretnie ma znaczyc? Np. wchodzimy do sklepu, nie biegamy tylko idziemy i mama wklada do koszyka Ai B, a potem mozecie wybrac sobie lizaka/owoc. Nie krzyczymy i nie popychamy. "
      "Grzeczny", "zachowujemy sie ladnie" itp. to zbyt abstrakcyjne okreslania dla dzieci.
      • titta Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 08.11.10, 17:39
        O przepraszam, doczytalasm, ze tlumaczysz.
        Pozostaje natychmiastowe egzekwowanie... albo czekanie az dorosna sad
      • aduerin Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 16.11.10, 22:06
        zabawne jak sie swiat zmienia. Kiedys, wystarczalo dzieciom powiedziec, ze maja byc grzeczne i jakos wiedzialy co to znaczy. A w obecnych czasach juz sie to stalo zbyt abstrakcyjne. No prosze.
        • morekac Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 16.11.10, 22:23
          Kiedyś to znaczy kiedy? wink
          • izak31 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 17.11.10, 14:23
            Autorko a jakie stosujesz kary? Być moze stosowane przez Ciebie kary nie docierają do córek.
            • japaa Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 17.11.10, 15:03
              Twoje młode stosują "odpowiedzialność zbiorową". Ty coś mówisz, a one myślą, że to było do tej drugiej. Po co słuchać, jak jest dobra zabawa? I żadnych konsekwencji, bo w ostatecznoiści można uderzyć w ryk i płacz i mamę udobruchać.
              Następnym razem rozmawiaj osobno. Bierz dzieciaka przez poważne oblicze, patrz w oczy i mów dużymi literami: IDZIEMY DO LEKARZA. BĘDZIESZ BADANA PIERWSZA, POTEM MASZ USIĄŚĆ I POCZEKAĆ. NIE WOLNO HAŁASOWAĆ I BIEGAĆ, BO W PRZYCHODNI SĄ CHORZY LUDZIE, I MUSZĄ MIEĆ CISZĘ I SPOKÓJ. ROZUMIESZ? A TERAZ POWTÓRZ.
              Jak wariują w sklepie, nie mów bezosobowo: bądźcie grzeczne, tylko łapiesz pierwszą, kucasz, kontakcik wzrokowy i mówisz surowo, cicho i powoli: Bieganie (krzyczenie, ściąganie z półek) jest ZABRONIONE. TO INNYM PRZESZKADZA. ZROZUMIANO? I osobno drugą.
              Ja się nie zachowają, daj karę i pokaż im, że jesteś zawiedziona i nie masz ochoty się zajmować niegrzecznymi dziećmi. Niech przeproszą, przemyślą, obiecają poprawę.
              Przed sklepem daj zadania. Jedna ma pamiętać 3 rzeczy, druga trzy i koniecznie są Ci potrzebne do pomocy. Mogą zrobić obrazkową listę zakupów. Dzieci lubią być potrzebne, pomocne.
              Nie oszukujmy się, sklepy nie są naturalnym środowiskiem dla dziecka i każde prędzej czy później dostanie małpiego rozumu. Więc raz: najlepiej unikać, dwa: dziecko zagospodarować, zmotywować, trzy: wymagać posłuszeństwa. W końcu mama też na zakupy dla przyjemności nie chodzi. smile
    • dagi80 Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 17.11.10, 20:45
      Dziękuje za wszytskie uwagi i porady. Staram sie wprowadzać w zycie te sposoby których wcześniej nie stosowałam. Zrozumiałam jednak że przede wszystkim musze zmienić najpierw siebie, potem działac na każdą córcie z osobna. Ja jestem raczej typem nerwowym, choleryczką która dużo gada: Tłumacze im dużo i często a pewnie one się wyłączaja po kilku zdaniach a reszte trafia w próżnie; z bezsilności krzycze; mało jest konsekwencji w moim działaniu a kary są raczej długodystansowe niż już i teraz konkretnie. Dziewczynki są indywidualistkami, uparte, płaczliwe i pyskate, a z drugiej strony wstydliwe przylepki mamusi. (opisuje tu tylko ich wady niech nikt nie naskakuje że nie widze ich zalet bo widze ale skupiam sie teraz na zlych zachowaniach). Dlategoteż musze najpierw zadziałać na każda z osobna bo każda inaczej reaguje na te moje kary czy ostrzeżenia kiedy jesteśmy np w sklepie czy u lekarza.
      Starsza jest uparta i płacze z byle powodu, o wszytsko i na wszytsko. I kiedy ją ostrzegam że będzie coś jak np sie nioe uspokoi to ona zaczyna płakać i wpada w taką histerie że nic do nie nie dociera. Jest tak zawzięta że nie powie przepraszam i choćby nie wiadomo co miałoby sie stać co miałaby stracić i jakie konsekwencje ponieść stawia na swoim.
      Młodsza zaś to mała obrażalska. Nie znosi żadnej krytyki. Na słowa przestań, nie wolno nawet przesun sie obraża sie na maxa.
      poza tym obydwie to tylko mama. nie pójde siusiu bo mama ma iśc ze mną, nie ubiore sie bo mama itd. Czasami ulegam i pomagam czasami nie, ale już jestem bezsilna. Nie wiem jak reagować. Więc wydaje mi sie że musze najpierw nauczyć się jak reagować na to z każdą osobno żeby potem u takiego lekarza wspólna kara czy tłumaczenie zadziałąło.
      • meaby Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 18.11.10, 11:41
        bardzo mi się spodobało to o odpowiedzialności zbiorowej
        spróbuję
        dzięki
      • wieczna-gosia Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 18.11.10, 12:22
        > Starsza jest uparta i płacze z byle powodu, o wszytsko i na wszytsko. I kiedy j
        > ą ostrzegam że będzie coś jak np sie nioe uspokoi to ona zaczyna płakać i wpada
        > w taką histerie że nic do nie nie dociera. Jest tak zawzięta że nie powie prze
        > praszam i choćby nie wiadomo co miałoby sie stać co miałaby stracić i jakie kon
        > sekwencje ponieść stawia na swoim.

        niech nic nie bedzie- nie ma dziecka. Przykro mi, nie mamy jeszcze sprawy zalatwionej, nie bedzie wiec mama pic, jesc siusiu- zsikasz sie w majtki z glodu umiera sie miesiac a bez piscia 7 dni, wiec masz troche czasu by mnie przeprosic. Skoro TO jest dla nich najtrudniejsze- sama konsekwencja bedzie tez najciezsza kara. Jesli kilka razy przelamiesz schemat- dziewczyny zobacza ze na ciebie nie dziala i zmienia taktyke.

        nie rzucaj sie na kary- graj raczej nagrodami. Na poczatku nagradzaj nie calosc zachowan tylko drobne promyczki slonca- a Marysia posiedzi przed TV 5 minut dluzej bo dzisiaj u lekarza byla grzeczna, a Basi przeczytam dodatkowa ksiazeczke bo Basia od razu mnie przeprosila i sie uspokoila.
    • wieczna-gosia Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 18.11.10, 12:16
      zacznij z nimi chodzic treningowo.
      pocwicz chodzenie do sklepu nie wtedy kiedy masz noz na szyi, tylko wtedy gdy mozesz sobie pozwolic na " w tyl zwrot".
      1. zapowiedz gdzie idziecie i co macie zalatwic
      2. zapowiedz co one z tego beda mialy (i nie musi to byc lizak- moze byc dodatkowe 10 minut na ulubionym placu zabaw, komputer, ksiazeczka, ze beda mogly wybrac deser po obiedzie itd).
      3. przed wejsciem do sklepu przypomnij zasady
      4. zaczynaja swirowac- najpierw ostrzegasz, potem wychodzicie, wracacie do domu, nie ma deseru czy innej przyjemnosci.

      bawcie sie w gosci- niech dziewczyny przygotuja przyjecie, bawcie sie w warianty z pieknym zachowaniem (ksiezniczek) a czasami badz "okropnym bachorem" porozrzucaj filizanki, krzycz, niech im bedzie przykro ze sie staraly a tutaj taka klapa. Poza tym nie rozumiem dlaczego to muszaq byc slodycze. Nie ma slodyczy mozecie dostac herbate i kanapki. Beda slodycze ale teraz z ciocia my rozmawiamy a jesli wy bedziecie cicho przez 15 minut w nagrode beda slodycze.

      no moja droga czas skrocic smycz.

      u lekarza- przed wejsciem do lakarza zapowiedz kto gdzie siedzi i ze TY o tym decydujesz. Kiedy lekarz mowi co i jak- przytrzymaj je obie po obu stronach siebie i popros zeby on mowiac jednoczesnie ci zapisywal zalecenia, bo zapomnisz, albo pomylisz co do ktorej. Bylo super- nagrodz.
      • a_gurk Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.11.10, 01:21
        Mój syn za to jest badaczem. Podczas wizyt lekarskich ogląda i wypróbywuje każdą rzecz- zabawki, leżankę, krany nad umywalką itp. Jest bardzo ruchliwy i zamiast skupiać się na rozmowie z lekarzem, muszę pilnowac, aby czegoś nie uszkodził. Co mi byś poradziła?
        • wieczna-gosia Re: boje sie wychodzić z własnymi dziećmi... 19.11.10, 07:40
          trzymanie go na kolanach?
          mi sie zdarzalo chodzenie z 4 dzieci do lekarza- po pierwsze umowa, po drugie wchodzilam i rozsadzalam towarzystwo, po trzecie prosilam lekarza by pisal WSZYSTKO, nawet jesli cos mam robic dodatkowow a nie na recepte. Po czwarte kiedy nikt ze mna nie wspolpracowal- nagrywalam na dyktafon w komorce smile ale to wiedzialam juz przed drzwiami.
Pełna wersja