dagi80
18.10.10, 11:06
...bo wszędzie zachowują się jak dzikie małpki. Są to dziewczynki w wieku 4 i 6 lat i razem są poprostu nie do wytrzymania. Gdziekolwiek idziemy przypominam im, proszę o grzeczne zachowanie ale wszędzie jest na odwrót.
Np.
1. idziemy do lekarza przeważnie obydwie bo choruje razem. wchodzimy do gabinetu i sie zaczyna. Najpierw walka, która pierwsza, która gdzie siada a potem kiedy wysłuchuje juz zaleceń lekarza to one biegają popychają sie głośno śmieją i krzyczą co powoduje że wychodząc z gabinetu nie wiem nic co lekarz zalecił. nie moge ich zostawić pod drzwiami bo wyją niesamowicie.
2. idziemy do znajomych - od razu w wejściu jest krzyk jeśc, pić chociażby odeszły dopiero co od stołu. I siedzą i jedzą (oczywiście muszą to być słodycze) tak długo aż sie skończą. Zaznaczam że słodyczy nie upragną w domu ciągle są jakie tylko chcą.
3zakupy- wyjscie do sklepu z nimi to porażka. ciągłe przepychanki, bicie sie gryzienie, rozwalanie z połek.
Ja już nie mam siły. Nie mam żadnych pomysłow jak to skończyć gdyż ani kary ani nagrody nie dają efektów. Zwalają winę na siebie szczególnie starsza na młodszą bo to ona zaczęła itd. Osobno są do zniesienia, oczywiście mają swoje wyskoki np. starsza jest płaczliwa i o wszytsko płacze i zwala wine na wszystkich wokół i do tego strasznie pyskuje a młodsza strzela focha na wszytsko że kubek nie taki że to ona chciała drzwi otworzyć że tu siedzi, stoi itd. ja jestem z nimi sama mąż wiecznie w pracy a jak już z nami sie gdzieś wybierze to mówi daj im spokój to dzieci i one wtedy robią dosłownie wszytsko co chcą a potem ja wysłuchuje od męża jakie to mamy okropne dzieci