Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka

18.11.10, 22:53
Witam,

Jestem sfrustrowaną matką zestresowanego i nieszczęśliwego sześciolatka, którego przez naiwną wiarę umieściliśmy w I klasie.

Zapewniano nas o lepszym niż w przedszkolnej zerówce wykorzystaniu potencjału intelektualnego, o rozwijaniu zainteresowań przez udział w różnych kołach, o wspaniałych możliwościach rozwoju społecznego, których moje dziecko dostąpi zanjdując się w klasie z 7-latkami. Tyle teoria, którą łyknęłam jak harcerz.
Praktyka: przepełniona szkoła - naiwnych takich jak ja było więcej. Nauczycielka z minionej epoki, skupiona na "testach wałbrzyskich" i planie nauczania narzuconym przez podręcznik, widząca w dzieciach zadanie do wykonania, a nie przestraszone istoty, które niedawno rozstały się z bezpiecznym przedszkolem. Kółka zainteresowań owszem są, ale tylko co 2 tygodnie, z braku sal. Szkoła uczestniczy w programie promocji zdrowia, i zorganizowano spotkanie z dietetykiem, który objaśnił rodzicom, jak ważne jest drugie śniadanie. Nie objaśniono tylko dyrekcji, że ważne jest też miejsce do spożycia tego śniadania - dzieci jedzą na kamiennej podłodze, pod parapetami. Klasy na przerwie są zamknięte, bo nauczyciele dyżurują.
Ubikacje są nieprzystosowane do wzrostu sześciolatków i brudne - moje dziecko chodzi z pełnym pęcherzem dłużej niż powinno, bo brzydzi się tam wchodzić.

Mogłabym jeszcze tak długo, dlatego skupię się na tezie.

Rodzice pięciolatków, stojący przed dylematem "szkoła czy przedszkole": nie wierzcie w zapewnienia dyrektorów szkół, pytajcie innych rodziców, sprawdźcie sami - jak wygląda organizacja przerw, jak często sprzątane są ubikacje, wreszcie kto będzie wychowawcą Waszego dziecka. Bądźcie bardzo krytyczni i ostrożni.
    • marcin.slawski Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 18.11.10, 23:44
      > i, że ważne jest też miejsce do spożycia tego śniadania - dzieci jedzą na kamie
      > nnej podłodze, pod parapetami. Klasy na przerwie są zamknięte, bo nauczyciele d
      > yżurują.

      Zgroza uncertain
      6 latki wypraszani z klasy podczas przerw ???
      Napisz proszę o którą szkołę chodzi. SP 21 ?
      • clementine_kruczynski Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 07:31
        > Napisz proszę o którą szkołę chodzi. SP 21 ?

        smile Nie, SP 58
    • camel_3d pierniczysz... 19.11.10, 08:32
      to wylacznei zalezy od dziecka. u mnie w klasie byl chlopak mlodszy o rok i byl duzo lepszy od nas..rodzina matematyczno - fizyczna. POtrafil lepiej czytac niz 90% ucznow a z matematyki byl supersmile w niemczech 6 lat to normalny wiek dla dziecka do szkoly. ale kade dzeicko rozpatruje sie tu indywidualnie..sa tety czy dzieko zna wystarczajaco jezyk itd...
      takze, fakt ze twoje dziecko nie dojzalo do szkoly nie oznacza ze wszyskie 6 latki sa takie.
      • pelapa Re: pierniczysz... 19.11.10, 09:43
        camel mówimy o przeciętnym 6 -latku!!! Nie z rodziny matematyczno-fizycznej ale np: z sprzedawcy i kierowcy tira. I chodzi o klasy mieszane, a nie składające się z samych 6-latków. Wtedy poziom jest wyrównany.
        • camel_3d Re: pierniczysz... 19.11.10, 11:01
          to nie ma znaczenia.. dziecko kierowcy tira czy sprzatyczki moze byc juz na tyle psychicznie gotow, ze mozna je do szkoly wyslac... nie ma reguly...

          • analist73 Re: pierniczysz... 19.11.10, 11:28
            Ale tu mowa o wysyłaniu 6-latków do szkoły niekoniecznie psychicznie na to gotowych. Najpierw szkoła zachęca do wysyłania 6-latka do szkoły a potem traktuje go jak 7-latka.
            Camel_3d chyba nie mieszkasz w Polsce?
            • camel_3d Re: pierniczysz... 21.11.10, 12:47
              mieszmam w Niemczech i to WSZYTSKIE 6 latki ida do szkoly.
          • pelapa Re: pierniczysz... 19.11.10, 15:38
            Oczywiście że zawód rodziców nie odnosi sie do inteligencji dzieci, bo nie zawsze jest odzwierciedleniem możliwości intelektualnych tylko wypadkową różnych czynników.
            Ale Ty mówisz o wybitnym 6-latku, a ja o średniej krajowej smile A średni 6-latek pozostaje w tyle za 7-latkiem.
            I tego własnie błędu już nie popełnię, nie dopuszczę aby moje następne dziecko zasikiwało sie ze stresu w majtki i mówiło że jest głupie i do niczego!!!!! Jeśli młody pójdzie do 1 klasy to tylko jako płynnie czytające i ładnie piszące dziecko.
            • camel_3d serio????????????????????????? 21.11.10, 12:48
              > Je
              > śli młody pójdzie do 1 klasy to tylko jako płynnie czytające i ładnie piszące
              > dziecko.


              a ja myslalem, ze to szkola jest wlasnie po to, zeby dziecko nauczylo si etam pisac i czytac..ale chyba gdzies cos pominalem...
              • jakw Re: serio????????????????????????? 21.11.10, 16:19
                camel_3d napisał:
                >
                > a ja myslalem, ze to szkola jest wlasnie po to, zeby dziecko nauczylo si etam p
                > isac i czytac..ale chyba gdzies cos pominalem...
                Bo to jest pewnie jedna z różnic między szkołą polską a niemiecką...
                • camel_3d Re: serio????????????????????????? 21.11.10, 22:01
                  tzn co..w polskiej szkole pierwszoklasista musi juz umiec czytac i pasac?? a to ciekawe....
                  • pelapa Re: serio????????????????????????? 24.11.10, 08:27
                    Właśnie, ciekawe. Ale to ja miałam dziecko w 1 klasie SzP w Polsce. Więc ja to już wiem, a Tobie wydaje się że wiesz ;P
      • agazuchwa Re: pierniczysz... 19.11.10, 14:30
        ale tu nie było mowy o tym, czy dziecko dojrzało do szkoły
        tylko czy szkoła dojrzała do dziecka
    • makurokurosek Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 09:10
      "> Praktyka: przepełniona szkoła - naiwnych takich jak ja było więcej. "

      nie sądzę aby w przeciągu roku szkoła stała się mniej przepełniona.

      "Nauczycielk
      > a z minionej epoki, skupiona na "testach wałbrzyskich" i planie nauczania narzu
      > conym przez podręcznik"

      Nauczycieli z powołaniem jest niewiele niezależnie od szkoły i tego czy uczeń jest sześcio czy siedmiolatkiem.

      "Kółka za
      > interesowań owszem są, ale tylko co 2 tygodnie, z braku sal."

      Nie sądzę aby ta sytuacja sie kolosalnie zmieniła za rok lub gdybyś nie zapisała syna do szkoły.
      Jeżeli faktycznie zależy ci na zajęciach dodatkowych , a nie tylko na narzekaniu zapisz go na takie zajęcia w domu kultury.

      "> Ubikacje są nieprzystosowane do wzrostu sześciolatków i brudne - moje dziecko c
      > hodzi z pełnym pęcherzem dłużej niż powinno, bo brzydzi się tam wchodzić."

      Idąc do pierwszej klasy nie miałam nawet 1,1 m a 1,3 osiągnęłam coś koło czwartej czy piątej klasy, nie wiem jak moi rodzice mogli posłać mnie do szkoły,powinni poczekać aż dorosnę do wielkości kibelka.
      W domu też masz mały kibelek dla sześciolatka?



      • pelapa Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 09:40
        Ja też posłałam małą do szkoły wczesniej, jest teraz w drugiej klasie. I powiem krótko: różnica międzi 6 i 7 latkiem jest ogromna. wszyscy się dziwią jak wpłynełam na córkę, ze teraz zachowuje się tak wzorowo, a ona po prostu jest starsza. Od 6-latków wymaga się aby zachowywały się jak 7-latki, miały podobną dojrzałość emocjonalną, umiały sie skupić przez 45 minut, nie biegały na przerwach.
        Młody na 95% pójdzie do szkoły jako 7-latek, nie zrobię jeszcze raz tego błędu. I wcale nie chodzi o kibelki, przerwy tylko o nastawienie nauczycieli!
        • makurokurosek Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 10:10
          > I wcale nie chodzi o kibelki, przerwy tylko o nastawienie nauczycieli!

          Nie twierdzę, że sześciolatki w szkole to super pomysł.Sama mam pięciolatkę która za rok pójdzie do szkoły i mam wiele wątpliwości z tym związanych, ale oczekuję poważnych argumentów, a nie roztkliwiania sie nad pierdołami typu kibelek, plac zabaw, dywanik.
          Obawiam się nie tego, że szkoła będzie technicznie niedostosowana dla sześciolatków,czy że młoda nie będzie umiała zrozumieć i wykonać poleceń, wejść w rytm nauki i systematyczności czy usiedzieć ileś czasu w ławce, lecz tego, że moje dziecko nie będzie emocjonalnie przygotowane na rywalizację. Że gorzej wykonane zadanie będzie traktowała jak porażkę.
          Jeżeli już więc rozmawiamy o sześciolatkach w szkole to rozmawiajmy poważnie, o faktycznych problemach i nie spłycajmy ich do kibelków, czy śniadania zjedzonego na korytarzu
      • fogito Re: szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 09:58
        Zapewne jest tak w większości publicznych szkół podstawowych w dużych miastach. Ale są też lepsze szkoły.
      • jakw Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 21:28
        makurokurosek napisała:
        > W domu też masz mały kibelek dla sześciolatka?
        Założę się jednak, ze w domu kibelek jest jakby ciut czyściejszy, bardziej pachnący, z papierem toaletowym, mydłem , ciepłą wodą i ewentualnie podstawką dla małolata.
        • makurokurosek Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 22:45
          O czystość jak najbardziej należy walczyć z dyrekcją, ale domaganie się małych toalet dla sześciolatków to jak dla mnie idiotyzm.
          • jakw Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 20.11.10, 11:10
            Ale wzrost ma jednak trochę do rzeczy przy korzystaniu z toalety i nieprzypadkiem w przedszkolach te urządzenia są jakby ciut mniejsze niż w gimnazjum. Nie znam się na bardzo na siusianiu chłopców, ale jeśli "cel do trafienia" będzie dla chłopca za wysoko to pewnie może skończyć się to obsikaniem czy ochlapaniem wszystkiego wokół - niezależnie od intencji sikającego.
            • mamabasia Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 23.11.10, 19:47
              Halo! W przedszkolach są tez trzylatki dlatego są małe kibelki. Szesciolatek spokojnie skorzysta z normalnej toalety
    • a-lfa Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 10:37
      Ano wszytko zależy od szkoły. U mnie w dzielnicy akurat są 3 w promieniu kilometra więc o przepełnieniu raczej mowy nie ma. 6 latki są w klasach max 17 - 18 osobowych. Na nauczycieli też nie ma akurat co narzekać. Nie mniej różnie to bywa. Można tak samo trafić i na kiepskie przedszkole jak i na rewelacyjną szkołę. Dlatego jestem zdania iż nie ma co generalizować.
      • clementine_kruczynski Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 11:19
        Oczywiście generalizuję i narzekam, bo mnie się nie udało i jestem rozgryczona.
        Nie chcę nikogo wyprowadzać ze stanu zadowolenia, ale radzę też nie bagatelizować problemu kibelka i drugiego śniadania, bo wszystko razem składa się na to, jak się dziecko w danym miejscu poczuje. Z piramidy Maslova - jeśli nie zaspokoisz potrzeby fizjologicznej (np. bo będziesz bała się przykleić do ściany w ubikacji), to będą leżały inne, ważniejsze sprawy.

        A co do nauczycieli to faktycznie, jest to istota problemu. Ale na pewno gdzieś istnieją nauczyciele o właściwym podejściu do dziecka, podobnie jak szkoły z odpowiednim zapleczem. Najbliższa taka szkoła podobno mieści się w Niemczech wink
        • yula Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 12:01
          O czystość kibelków to warto powalczyć, to obowiązek szkoły, ale czepiać sie wielkości kibelków to przesada. W domu dla dziecka masz mały kibelek? Jedzenie na korytarzu mi sie też nie podoba.
          • triss_merigold6 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 12:43
            W domu można mieć dla dziecka nakładkę na kibel, ja mam.

            Autorkę rozumiem i współczuję, sześciolatka posłałam do zerówki i jestem w miarę zadowolona, łazienka jest oddzielna dla maluchów i dostosowana, dzieci są przynajmniej non stop pod opieką.
            • yula Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 15:39
              Moja MAŁA już jako 3-latka potrafiła usiąść na kibelku samodzielnie. Obecnie - 5,5 latka na dole siatki centylowej czyli jedna z najmniejszych, już od dłuższego czasu nie korzysta z podkładki, bo nie potrzebuje, a ni z podstawki. Chodzi do szkolnej zerówki, korzystają z tych samych ubikacji co reszta. Z tego co widziałam jest tam czysto i o to trzeba walczyć a nie o wielkość kibelka. A co do nauczycieli no niestety ryzyk/fizyk i to że dziecko poszło by za rok nie gwarantuje że trafiło by na lepszą nauczycielkę. A co do przepełnienia szkół to mnie krew zalewa jak słyszę o klasach ponad 30 os. w zeórwkach, pierwszych klasach i jednocześnie ZWALNIANIU nauczycieli w gimnazjach uncertain
              • jakw Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 20.11.10, 11:31
                yula napisała:

                > Moja MAŁA już jako 3-latka potrafiła usiąść na kibelku samodzielnie.
                Na zasikanym też?

                > A co do nauczycieli no niestety ryzyk/fizyk i to że dziecko poszło by za rok nie gwara
                > ntuje że trafiło by na lepszą nauczycielkę.
                W każdym razie nie trafiłyby akurat na tą - ta byłaby akurat zajęta w klasie II.

                > A co do przepełnienia szkół to mnie
                > krew zalewa jak słyszę o klasach ponad 30 os. w zeórwkach, pierwszych klasach
                > i jednocześnie ZWALNIANIU nauczycieli w gimnazjach uncertain
                A na pewno chcesz, żeby nauczyciel fizyki uczył twoje dziecko czytać i pisać? Przecież on o tym nie ma naprawdę zielonego pojęcia.
                Btw w pobliskim gimnazjum klasy przeszło 30-osobowe (w informatorach -max 28). Przy 6 czy 7 klasach w roczniku możnaby spokojnie utworzyć 1 klasę więcej.
        • tijgertje Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 13:27
          to co opisalas nie ma nic wspolnego z wiekiem dzieci, tak samo 12-latek moze sie brzydzic usyfionego kibla. Narzekanie na forum nic nie da, wyslanie dziecka pozniej do szkoly tez niczego nie zmieni, jedyne co mozna zrobic, to zgadac sie z innymi rodzicami i maurdzic u wychowawcy klasy, zeby dzieci jadly drugie sniadanie wspolnie z nauczycielem o stalej porze, a u dyrekcji zadac, zeby dzieci wychodzily na przerwy w czasie lekcji starszych klas, o mycie kibelkow tezu dyrekcji, niech inaczej rozdzieli dyzurujacych nauczycieli i pogoni sprzataczki, jak sprzataczek jest za malo ze wzgledu na fundusze, to interweniowac u wladz gminy, choc watpie, czy cos wsporacie, bo przepelniona szkola prawdopodobnie nie jest bez powoduuncertain
          • tijgertje Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 13:33
            a, u nas szkola podstawowa jest 8-8,5 roku, dla dzieci konczacych 4 lata (dochada w ciagu roku) do 12-13-latkow wlacznie. Fakt, jest mala, ale jak sie chce, to sie da, kwestia wychowania dzieciakow. Jak moj jako 4-latek wchodzil na podworko, to dostawal obstawe kolegow z VIII klasy, starsze dzieciaki pomagaja maluchom i nie musza byc do tego zmuszane, w szkole jest przyjete, ze mocniejszy ma sie opiekowac slabszym i jakos nikt sie przeciw temu nie buntuje, czystosci kibelkow na biezaco pilnuje wozny i o jakiej porze bym nie weszla, zawsze sa czyste, nawet drzwi nikt nie zamyka, nie brakuje papieru, mysla czy recznikow. W tym tygodniu wozny ma grype, dzis rano musialam zaniesc do dyrektorki jakies tam formularze, byla akurat w drodze do lazienek z kilkoma rolkami papieru toaletowego. Taka kobietasmile Zna wszystkich, dzieciaki ja uwielbiaja i na biezaco jest z roznorodnymi problemami i osiagnieciami (rowniez pozaszkolnymi) dzieci. Tyle tylko, ze trzeba chciec.
            • verdana Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 13:56
              Mój 16-latek wpada do domu i bez "cześć" leci do lazienki, bo ze szkolnej nie skorzysta...
              Problem w tym, ze kiedyś szesciolatek, aby iść do szkoły z siedmiolatkami musiał przejść badania psychologiczne pod kątem dojrzałosci szkolnej - i te dzieci, ktore poszły wczesniej, zwykle dobrze sobie radziły, bo rozwój spoleczny miały na poziomie 7-latków. teraz, gdy decyzję pozostawiono rodzicom, do szkoły poszło sporo dzieci, dojrzałych intelektualnie, ale nie społecznie - a nauczyciele zamiast dostosować do nich wymagania, robią to co robili - tzn. ustawiają zajęcia, jakby w klasie dzieci były jednakowo dojrzałe.
              • pelapa Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 15:19
                Właśnie. Z pierwszej klasy mam 60 kartkowy zeszyt uwag w rodzaju - "dziecko biega na przerwach, dziecko rozglada się na lekcji, proszę porozmawiać z córką żeby uważała na lekcjach, pani córka wchodzi na parapet, nie życzę sobie aby pani córka krzyczała bo zepsuła jej się temperówka" itd. W tym roku nic, ani jednej uwagi, zachowanie bardzo dobre. Dodam że przed 1 klasą miala diagnozę szkolną i chodziła do przedszkola.
                Młoda z 1 klasy wyniosła tylko jedną naukę "Mamo, jestem do niczego" sad To ja już wolę aby młody się nudził!
                • lolinka2 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 16:06
                  u nas było podobnie w zerówce, odpisywałam konsekwentnie
                  "przykro mi, ale nie jestem w stanie być w pracy i jednocześnie w tym samym czasie rozwiązywać w szkole bieżących problemów córki lub/oraz nauczyciela. Skarcenie dziecka w tym wieku PO fakcie, w domu, nie ma wpływu na jego zachowanie; jeśli nie ma interwencji w miejscu i o czasie zdarzenia, starania nasze pozostaną bez wpływu. Musi Pani zatem wypracować skuteczny sposób dotarcia do dziecka. Życzę powodzenia!"

                  "dziękuję za informację, chciałabym się dowiedzieć, dlaczego nauczyciel (funkcjonariusz publiczny) prowadzący zajęcia dopuścił do sytuacji, iż siedzące w pierwszej ławce dziecko weszło na parapet. Stanowi to poważne zagrożenie zdrowia i życia dziecka! Bardzo proszę nie dopuszczać do podobnych sytuacji, zmuszona będę bowiem interweniować u władz szkoły. Serdecznie dziękuję za dotychczasową współpracę"

                  "W zupełności podzielam Pani spostrzeżenia. Chciałabym również nadmienić, iż w/w uczennica uporczywie nie chodzi po domu w kapciach, ustawicznie domaga się słodyczy, głośno kłóci z siostrą i nie znosi zasypiać o 21. Gorąco proszę o interwencję w tej sprawie. Jeśli uzna Pani, iż zachowanie dziecka w domu wykracza poza zakres Pani kompetencji, proszę również uznać, iż poza moje kompetencje wykracza korygowanie zachowań dziecka w szkole. Serdecznie pozdrawiam."

                  etc.
                  • ola33333 lolinka 19.11.10, 20:39
                    super jestes kobita smile
                  • epreis lolinka 19.11.10, 21:23
                    smile
                    mina nauczycielki to czytającej - bezcenna
                  • jotde3 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 22:17
                    lolinka2 masz 100% racji . ale czy twoim celem jest racja ?pewnie nie .i tu zależy na kogo trafisz . w wiekszości przypadków sądze jednak że dobrze robisz smile
                  • zawilec1 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 22:53
                    No właśnie, tyle, że w domu ma rodzic jedno, dwoje, troje dzieci i wielokrotnie nie jest w stanie utrzymac dyscypliny czy zapobiec wypadkom, mimo ,że ma o wiele wiecej mozliwosci wpłyniecia na dziecko, niz osoba jednak obca, jaką jest nauczyciel. Nauczyciel nauczajacy i jednocześnie opiekujacy sie 20-ka dzieci nie jest w stanie podołac wszystkim wyobrazeniom rodziców i ma prawo oczekiwać, ze dziecko jest przez rodziców wdrożone do posłuszeństwa i przestrzegania podstawych norm spoełcznych, to rodzic odpowiada za wychowanie dziecka, a wiec takze za jego zachowanie w szkole.
                    Wysłanie szesciolatków do szkoły nie było złym pomysłem, tylko oczywiscie za reformą nie poszły pieniadze, aby organizacyjnie szkoły do tego przygotować. Panstwo i gminy oszczedzaja na szkole; cierpia dzieci, ale i nauczyciele, którzy bardzo czesto maja złe warunki do pracy.
                    • yula Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 20.11.10, 09:35
                      > uczyciel. Nauczyciel nauczajacy i jednocześnie opiekujacy sie 20-ka dzieci nie
                      > jest w stanie podołac wszystkim wyobrazeniom rodziców i ma prawo oczekiwać, ze
                      > dziecko jest przez rodziców wdrożone do posłuszeństwa i przestrzegania podstawy
                      > ch norm spoełcznych, to rodzic odpowiada za wychowanie dziecka, a wiec takze za
                      > jego zachowanie w szkole.

                      Dziecko to jest DZIECKO , żadne normalne dziecko nie będzie chodzić jak w zegarku przez 24 godziny na dobę i przez 7-dni w tygodniu. Myślę że większość dzieci jest "wdrażana do posłuszeństwa i przestrzegania norm społecznych", ale szkoła to jest nowa sytuacja i tu nauczyciel sam musi doprowadzić do tego by dziecko go słuchało, rodzic nie będzie siedział z dzieckiem w ławce i tego pilnował. A już żądania wpłynięcia na dziecko by nie gadało, nie chodziło po klasie to już itp. to już w ogóle bezsens. Jak jest duży problem to sie umawia z rodzicami na spotkanie i sie wyrabia jakąś strategie, inaczej to jest bezsensu.
                      Lolinka - brawo smile, ja w podobny sposób starałam sie odpowiadać na wieczne skargi w przedszkolu. Ale rozwaliła mnie jedna "dziecko turla sie z górki, a inne go naśladują" big_grin(w przedszkolu był wgórek z ziemi na placu zabaw)
                    • lolinka2 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 21.11.10, 10:46
                      tyle, że nauczyciele mają jednakowo złe warunki i są jednakowo źle opłacani w całej Polsce, prawda?
                      dwa - decydując się na pracę w zawodzie, wiedzieli co ich czeka - tabele wynagrodzeń są dostępne otwarcie, to nie tajemnica negocjacji - a jeśli nie wiedzieli, to się po roku-dwóch-czterech mogli przekonać i przekwalifikować jeśli to "nie ich bajka".
                      osobiście poszłam do szkoły jako sześciolatka i nie było to traumą, bo miałam fajną nauczycielkę. Moje dziecko poszło do zerówki w wieku 5 lat i było to traumą... ze względu na nauczycielkę. Po zmianie szkoły w III klasie SP oddycha z ulgą, bo w końcu jest tu pani - właściwa osoba na właściwym miejscu - która potrafi i docenić, i wymagać, i uwzględnić zróżnicowanie.
                      Owszem, zgodzę się, że do szkół trafiają dzieci nie nauczone żadnych zasad poza jedną "mnie się należy" - widziałam takie i za czasów własnej pracy w szkole, i w klasie córki... ale to nie jest ogólny tłum, tylko jednostki. I to jednostki które się wyjątkowo wdzięcznie "urabia" prostymi metodami behawioralnymi... więc nie przesadzajmy.
                      Kibelek mniejszy? Boże kochany, toż to nie dwulatki! Kibelek czysty - owszem, niezależnie od wieku dziecka, wymogłabym czystość na dyrekcji, zatrucia i zakażenia w tłumie dzieciaków szerzą się łatwo. Reszta to kwestia kompetencji nauczycieli.
    • jotde3 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 22:29
      może wiele szejciolatków sie odnajdzie z siedmolatkami w jednej klasie ale na niższych pozycjach które będą żutować na ich miejsce w życiu wiec pytam sie PO CO ? intelektualnie można je stymulować przecież w domu a miejsce w grupie -BEZCENNE wink
      • makurokurosek Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 22:53
        Sądzę, że silne charaktery są i będą i nie ma na to wpływu to czy są w grupie równolatków czy też dzieci rok starszych.
        Trzeba latami pracować by w niewielkim stopniu zmodyfikować charakter, nie demonizujmy więc destrukcyjnego wpływu rok starszych kolegów. jeżeli dziecko ma cechy przywódcy to niezależnie w jakiej grupie te cechy tak isię ujawnia, jeżeli natomiast jest typem szaraczka to choćby było w grupie dzieci sporo młodszych i tak tym szaraczkiem pozostanie.

        • jotde3 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 23:04
          makurokurosek niezgodze sie z tobą . rok różnicy to bardzo dużo na poziomie 6-7 latków w sile fizycznej i koordynacji .np. jedno dziecko w grupie przedszkolnej które może mojemu podskoczyć teraz (jest o 8 miesiecy starsze ) za rok niemiało by szans a wiec mój niemiał by nikogo kto by mu zagrażał ,wzrastał by zupełnie w innej sytuacji . niemówie że lepszej .
          • makurokurosek Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 23:44
            W szkole zawsze była rozbieżność jednego roku, w jednej klasie znajdowały się dzieci z grudnia i stycznia ale nie zmienia to ich charakterów. Autorytet nie zależy od wieku ale od charakteru.
            Czy na placu zabaw również kontrolujesz wiek kolegów syna tak aby nikt starszy nie stanowił zagrożenia dla jego pozycji w grupie ?
            Według mnie problemem nie jest różnica wieku ale dojrzałość emocjonalna sześciolatków, to jak podołają w nowej sytuacji, jak poradzą sobie ze stresem związanym z rywalizacją.
            • jotde3 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 19.11.10, 23:59
              makurokurosek napisała:
              > W szkole zawsze była rozbieżność jednego roku, w jednej klasie znajdowały się d
              > zieci z grudnia i stycznia ale nie zmienia to ich charakterów.

              ale zmienia ich pozycje w grupie. jak niewieżysz to wyobraż sobie w jednej grupie dzieci o wiekszej różnicy wieku . ci młodsi szans na dowodzenie niemają a wiec bardziej nauczą sie roli podkomędnych .

              Autorytet nie za
              > leży od wieku ale od charakteru.

              a charakter od wieku ( w tym młodym wieku bardziej niż w starszym )

              > Czy na placu zabaw również kontrolujesz wiek kolegów syna tak aby nikt starszy
              > nie stanowił zagrożenia dla jego pozycji w grupie ?

              niekontroluje ani na placu ani nigdzie , ma dbać o siebie gdzie by sie nieznalazł .

              > Według mnie problemem nie jest różnica wieku ale dojrzałość emocjonalna sześcio
              > latków, to jak podołają w nowej sytuacji, jak poradzą sobie ze stresem związanym z rywalizacją.

              a dojrzałośc przychodzi z wiekiem ,również u 6-7 latków . wiekszą bedą mieli za rok.
              idż sie wyspać i skądż te brednie .


              • yula Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 20.11.10, 09:54
                Dzieci o charakterze przywódcy będą dyrygować i starszymi kolegami smile Moja poszła do przedszkola jako najmłodsze dziecko w grupie, szybko tam zebrała sie grupka koleżanek i kolegów z nią włącznie i wcale nie była podkomendna. Teraz sytuacja powtarza sie w zerówce, zobaczymy, chociaż tu jest kilka osób z jej rocznika. Jak dziecko jest niedojrzałe do szkoły to zawsze można zrobić odroczenie
              • makurokurosek Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 20.11.10, 10:15
                >
                > ale zmienia ich pozycje w grupie. jak niewieżysz to wyobraż sobie w jednej grup
                > ie dzieci o wiekszej różnicy wieku . ci młodsi szans na dowodzenie niemają a wi
                > ec bardziej nauczą sie roli podkomędnych .
                >

                Jestem z grudnia, więc nie dość, że idąc do szkoły byłam wzrostu przeciętnego 4 latka to dodatkowo byłam jednym z najmłodszych dzieci, od niektórych prawie rok młodsza, ale byłam i jestem osobą o silnym wręcz władczym charakterze. Ani równica wieku ani tym bardziej mój wzrost nie wpłynęły znacząco na moją pozycję, a jeżeli już to z wiekiem bardziej ją wzmocniły. " jeśli ludzie nie będą się ciebie bali to się będą z ciebie śmiali " smile

                > Autorytet nie za
                > > leży od wieku ale od charakteru.
                >
                > a charakter od wieku ( w tym młodym wieku bardziej niż w starszym )

                Charakter można modyfikować, ale nie zmieni się go. Osoba władcza niezależnie czy 3 czy 16 latek będzie ujawniała swoje cechy tak samo jak z osobą podporządkowaną.


                "> a dojrzałośc przychodzi z wiekiem ,również u 6-7 latków . wiekszą bedą mieli za
                > rok.
                > idż sie wyspać i skądż te brednie .
                >

                To tak jak z dojrzałością do macierzyństwa jedni sa gotowi w wieku osiemnastu lat innym nawet w wieku czterdziestu lat nie wykazują sie tą gotowością.
                • jakw Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 20.11.10, 11:23
                  makurokurosek napisała:

                  > To tak jak z dojrzałością do macierzyństwa jedni sa gotowi w wieku osiemnastu l
                  > at innym nawet w wieku czterdziestu lat nie wykazują sie tą gotowością.
                  Ale niedzieciatych to żadne kuratorium nie ściga wink ...
                • jotde3 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 21.11.10, 13:46
                  makurokurosek ja nie mówiłem że rok różnicy przesądza wszystko ale że wpływa na wiele .

                  napisałaś :
                  > Jestem z grudnia, więc nie dość, że idąc do szkoły byłam wzrostu przeciętnego 4
                  > latka to dodatkowo byłam jednym z najmłodszych dzieci, od niektórych prawie ro
                  > k młodsza, ale byłam i jestem osobą o silnym wręcz władczym charakterze. Ani ró
                  > wnica wieku ani tym bardziej mój wzrost nie wpłynęły znacząco na moją pozycję,
                  > a jeżeli już to z wiekiem bardziej ją wzmocniły. " jeśli ludzie nie będą się c
                  > iebie bali to się będą z ciebie śmiali " smile

                  naprawde wzrószyła mnie twoja historia winkhehehe

                  > Charakter można modyfikować, ale nie zmieni się go. Osoba władcza niezależnie c
                  > zy 3 czy 16 latek będzie ujawniała swoje cechy tak samo jak z osobą podporządko
                  > waną.

                  a kto mówi o robieniu półkownika z szeregowca ? z szeregowca to sierżanta może sie da zrobić ale z urodzonego półkownika to już generał może będzie .i tak żeby zapewnić mu ten awans trzeba dać mu możliwości a przez wczesną konfrontacje z silniejszymi czy dojrzalszymi sie tego nieosiągnie

                  > To tak jak z dojrzałością do macierzyństwa jedni sa gotowi w wieku osiemnastu l
                  > at innym nawet w wieku czterdziestu lat nie wykazują sie tą gotowością.

                  ja na macieżyństo niemam szans .ojciec jestem smile
              • angazetka Wredne OT 20.11.10, 11:59
                > niewieżysz, podkomędnych, skądż

                I człowiek zaczyna dumać nad sensem szkolnej edukacji jako takiej...
            • jakw Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 20.11.10, 11:20
              makurokurosek napisała:
              > Według mnie problemem nie jest różnica wieku ale dojrzałość emocjonalna sześcio
              > latków, to jak podołają w nowej sytuacji, jak poradzą sobie ze stresem związany
              > m z rywalizacją.
              Oraz z jedzeniem kanapek na podłodze i sikaniem do brudnych kibli - a potem to już mogą wstąpić do Legii Cudzoziemskiej, bo nic ich nie ruszy.
              W szkole mojej starszej kibelki były zasadniczo w dobrym stanie. Mydła i ręczników nie było chyba nigdy. A wszystkie przedszkolne nauki higieniczne jak to należy myć ręce przed jedzeniem pewnie poszły jednak trochę w las.
              PS
              Podejrzewam, że z punktu widzenia sanepidu to tak naprawdę mało która szkoła nadaje się do przebywania w nich dzieci, nie tylko 6-letnich.
              • makurokurosek Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 20.11.10, 15:57
                > Oraz z jedzeniem kanapek na podłodze i sikaniem do brudnych kibli - a potem to
                > już mogą wstąpić do Legii Cudzoziemskiej, bo nic ich nie ruszy.

                O czystość toalet jak najbardziej należy walczyć, jednak pamiętajmy aby nie mylić czystości z nowością.
          • yula Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 20.11.10, 09:45
            co za bzdety pleciesz? rok różnicy to jest już w jednym roczniku (styczeń i grudzień). Mój syn chodzi już z 8-latkami (ma 7) i fizycznie absolutnie sie nie wyróżnia, a jest jedynym z młodszego rocznika. To po prostu zależy od genów i wcale nie znaczy że za rok to sie wyrówna.
    • kanna Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 20.11.10, 23:12
      Ja odpowiem tak: brudne kible i jedzenie na korytarzu ani dla 6, ani dla 7-o latka nie są dobre.

      Jakby Twoje dziecko poszło rok później, to by mu te rzeczy nie przeszkadzały? Przeszkadzały.
      • clementine_kruczynski Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 21.11.10, 07:30
        kanna napisała:

        > Ja odpowiem tak: brudne kible i jedzenie na korytarzu ani dla 6, ani dla 7-o la
        > tka nie są dobre.
        >
        > Jakby Twoje dziecko poszło rok później, to by mu te rzeczy nie przeszkadzały? P
        > rzeszkadzały.

        Pewnie że tak, tak samo jak dorośli nie lubią korzystać z toalet w PKP.

        Założyłam mojego posta by przestrzec rodziców sześciolatków przed możliwymi komplikacjami, a nie by dyskutować o tym jaką mam w domu ubikację.

        Generalnie eksperyment zaproponowany nam przez dyrekcję szkoły, polegający na umieszczeniu świetnie przygotowanego do szkoły sześciolatka (tak wykazały testy gotowości szkolnej) w klasie z siedmiolatkami się nie udał. Dziecko jest zestresowana, znerwicowane ("pani krzyczy", "klasa mnie nie lubi")), ma obniżoną samoocenę ("za wolno piszę, jestem guzdrała, wszyscy muszą na mnie czekać"), i decyzją rodziców idzie do przedszkolnej zerówki.
        • verdana Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 21.11.10, 15:08
          Bo nie nalezy poddawać własnego dziecka eksperymentom. W wypadku tego typu decyzji konieczna jest opinia kompetentnego psychologa, nie rodziców i dyrekcji. Bo testy gotowosci szkolnej badają rozwój intelektualny, nie społeczny.
          Mój 6-latek nie miał zadnych problemow w klasie z siedmiolatkami, ale mimo, ze tak sadzilam - najpierw przebadał go psycholog.
          • clementine_kruczynski Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 21.11.10, 17:01
            verdana napisała:

            > Bo nie nalezy poddawać własnego dziecka eksperymentom. W wypadku tego typu decy
            > zji konieczna jest opinia kompetentnego psychologa, nie rodziców i dyrekcji. Bo
            > testy gotowosci szkolnej badają rozwój intelektualny, nie społeczny.
            > Mój 6-latek nie miał zadnych problemow w klasie z siedmiolatkami, ale mimo, ze
            > tak sadzilam - najpierw przebadał go psycholog.

            U nas dojrzałość społeczna była sprawdzana w teście gotowości szkolnej, dziecko było konsultowane przez psychologa, tyle że na etacie szkoły. Dziecko generalnie jest z tych otwartych i rozwiniętych społecznie, i w "nagrodę" trafiło do mocno hermetycznej klasy - większość dzieci była razem w przedszkolu. W sumie nie ma się czemu dziwić że jest źle, poszliśmy na to jak barany na rzeź.

            Nic, cała nadzieja w tym, że szybko zawracamy z tej złej drogi, i odrobimy wszystko złe. A następną szkołę wybiorę duuuuużo ostrożniej, i nie zgodzę sie na wychowawcę którego nie znam.
            o
            • stypkaa Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 22.11.10, 10:39
              >A następną szkołę wybiorę duuuuużo ostrożniej, i nie zgodzę sie na wy
              > chowawcę którego nie znam.

              A to rodzic może się nie zgodzić na jakiegoś wychowcę? Bez złośliwości pytam, po prostu wydawało mi się, że to jakiego wychowacę przydzielą do klasy w której jest akurat moje dziecko, to ja, jako rodzic, żadnego wpływu nie mam. Może o czymś nie wiem?
          • analist73 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 24.11.10, 12:37
            Tylko jak teraz nie poddawać dziecka eksperymentom? W szkole mówią jedno, w przedszkolu co innego, w poradni PP - jeszcze coś innego, inna poradnia - inne zdanie. A Ty biedny rodzicu zrób coś żeby było dobrze smile. Pewnie za parę lat będę wiedziała kto miał rację, na razie jeszcze nie mam pewności. Ale nie puściłabym 6-latka do pierwszej klasy z 7-latkami, bez rozmowy z psychologiem, rozmowy w szkole, dowiedzeniu się o jego przyszłej wychowawczyni.
        • mama303 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 27.11.10, 09:28
          clementine_kruczynski napisała:

          > Generalnie eksperyment zaproponowany nam przez dyrekcję szkoły, polegający na u
          > mieszczeniu świetnie przygotowanego do szkoły sześciolatka (tak wykazały testy
          > gotowości szkolnej) w klasie z siedmiolatkami się nie udał. Dziecko jest zestre
          > sowana, znerwicowane ("pani krzyczy", "klasa mnie nie lubi")), ma obniżoną samo
          > ocenę ("za wolno piszę, jestem guzdrała, wszyscy muszą na mnie czekać"), i decy
          > zją rodziców idzie do przedszkolnej zerówki.

          Ja bym się bardzo mocno zastanowiła nad cofaniem dziecka teraz do zerówki..... Utwierdzisz je w przekonaniu że jest słabe. My mieliśmy podobny problem z nauczycielką, na początku nałożyła na klasę wyśrubowane wymagania i "spisała" troje sześciolatków /w tym moją córkę/ na straty sugerując także cofnięcie do zerówki. Chciała pozbyc się problemu. My z mężem jednak po przemyśleniu wszystkiego na spokojnie postanowiliśmy zostawic młoda w pierwszej klasie. Chodziłam do nauczycielki, dużo rozmawiałam, nie przejmowałąm sie na początku słabymi wynikami wszelkich sprawdzianów. Dziecko też miało nakazane nie przejmowac się. Dziecko sporo nadrabiało w domu. Byliśmy też u psychologa szkolnego, który bardzo mnie uspokoił, uparcie twierdząc że dziecko ma trzy lata na wyrównanie poziomu. Byłąm na rozmowie z dyrektorką szkoły i przedstawiłąm swoje żale co do realizacji reformy. Córka chodziła na lekcje wyrównawcze do swojej pani. Pani była na tyle przytomna że nigdy nie pozwoliłą na jakieś publiczne wytykanie córki w klasie, że się np. grzebie. Nie kazała jej też publicznie czytać bo na poczatku czytała słabiutko i to powodowałoby tylko frustrację.
          Stopniowo dziecko nauczyło sie pisać i jako tako czytać. W II klasie radzi sobie całkiem nieźle. Nie odbiega od reszty klasy, w niektórych dziedzinanch jest lepsza od większości klasy!

          Gdybym ją wtedy cofnęła do zerówki, co chciałam nawet na poczatku zrobić to starciłaby cały rok.
          U nas jedna dziewczynka zostałą cofnięta do zerówki i podobno w tej zeróce tez płakała długo bo nie mogłą sie odnaleźć.
          Namawiam do dokładnego przemyslenia sprawy i może poprostu zmiana szkoły lub klasy ale czy napewno cofanie do zerówki?....
    • camel_3d w Niemczech wszytskie 6 latki... 21.11.10, 12:49
      ida do szkoly...

      ok. ma to tez podloze ekonomiczne. SZybciej zakoncza edukacje, szybciej rzad przestanie wyplacac rodzicom rodzinne---i szybciej do pracy pojda... i dluze popracuja..bo to wiek emerytalny to 67 lat...


      • epreis Re: w Niemczech wszytskie 6 latki... 21.11.10, 19:29
        ale my żyjemy w Polsce, a w te kraje wiele różni- nie tylko system edukacyjny.

        porównanie bez sensu zupełnie...
        • camel_3d Re: w Niemczech wszytskie 6 latki... 21.11.10, 22:00
          czyli co..polskie dzieci sa niedojzale psychicznie?????
          • olena.s Re: w Niemczech wszytskie 6 latki... 22.11.10, 07:42
            Tia, a niemieckie to głuptaki w porównaniu z Brytyjczykami którzy startują w wieku pięciu lat.... A w RPA zaczynają dopiero ośmiolatki z czego wniosek, że są poniżej poziomu europejskiego?
            Szkoła musi być przystosowana do wieku. I nie chodzi mi koniecznie o wysokość toalet czy zabawki, ale o to, że dzieci całkiem małe naucza się inaczej niż te ciut większe. I o całą otoczkę: na przykład u nas (zagraniczna szkoła amerykańska, do pierwszej klasy idą sześciolatki) w klasie jest duży wybór książek, które dzieci dostają od nauczyciela do domu. Lektura wybierana jest indywidualnie przez nauczyciela, w zależności od poziomu czytelniczego. Dzieci starsze o rok (7 lat) już sobie same wybierają pozycje do czytania, ale wciąż głównie z zasobów klasowych. (Mają też cotygodniowe lekcje biblioteczne, ale to co innego). Starsze dzieci korzystają indywidualnie z wypożyczalni.
            I tak jest ze wszystkim: na ile nauczyciel musi umieć zaspokoić potrzebę ciepła dziecka, jak długiego okresu skupienia czy cichej pracy może oczekiwać i tak dalej.
            Ja się generalnie zgadzam z słusznością posyłania do szkół sześciolatków, uważam że zwłaszcza dla dzieci z zaniedbanych środowisk jest to bardzo korzystne, ale oczywista, że szkoła musi umieć te dzieci stosownie zagospodarować.
            • camel_3d Re: w Niemczech wszytskie 6 latki... 22.11.10, 16:03
              no te wszytskie zabiegi sa czysto polityczno ekonomiczne.
              dzieci beda krocej w przedszkolach, szybciej zwalnia sie miejsca dla kolejnyhc..zamiast budowac koljene przedszkola.
              szybciej skoncza szkole i szybciej pojda do pracy. ja tez nie jestem fanem 6 latkow w szkolach..
              a tu system edukacji jest koszmarny.. juz 7-8 letnie dziecko jest ukierunkowane cz ypojdzei do gimnazjum czy bedzie musialo zawodu sie uczyc... jaksa taka paranoja..
              co do szkol amerykanskich... to nie jestem nimi jakos zachwycony... sa oczywiscie elitarne szkoly i uniwerstytety..ale poziom przecietnej szkoly jest rzenujacy.. zreszta jak w niemieckich szkolach, w ktorych jest za duzo turkow i arabow.
          • epreis Re: w Niemczech wszytskie 6 latki... 23.11.10, 20:40
            nie,ale te kraje są różne i porównywanie ich jest zupełnie bez sensu.
            to,że w Niemczech dzieci idą wcześniej do szkoły- nie oznacza jeszcze,że ten system jest lepszy-prawda?!
            bo niby z jakiej racji?!
            Niemiecka jakoś?! big_grin

            w Norwegii np obowiązek przedszkolny mają roczne dzieci- i co,w Polsce też ma tak być?!

            Polske i inne kraje różni wiele rzeczy - zaczynając od zarobków,długości macierzyńskiego,tradycji,kultury itp itd itd
            poziom nauki,system nauczania w tych krajach jest ZUPEŁNIE inny.
            może sprawdź jaki materiał musi opanować polski uczeń w liceum,a jaki niemiecki uczeń na tym samym poziomie nauczania w waszym kraju, a potem się zastanów jak to się do siebie ma....
      • joan2705 Re: A w Uk wszystkie 5-latki... 26.11.10, 00:16
        I co z tego wynika? To, ze w Polsce chca wprowadzic zmiany na wzor krajow zachodnich, ale biora sie za to od du..py strony. Wiekszosc polskich szkol z tego co czytam i slysze nie jest przystosowana do tego pod wieloma wzgledami - brak odpowiednio wyposazonych sal, zle rozwiazoania organizacyjne, nie odpowiednio lub wcale przeszkolona kadra nauczycielska, nie dostosowany do wieku program nauczania itd,itp. W Uk moj czterolatek chodzi juz do zerowki (obowiazkowej) za rok pojdzie do pierwszej klasy, ale nikt mu nie kaze przez kilka lekcji po 45 minut siedziec w lawce. Nauka odbywa sie glownie poprzez zabawe i chociaz wymagana jest dyscyplina (dzieci przez jakis czas musza w skupieniu sluchac nauczycielki, nie przeszkadzac, nie biegac po sali) to nie odbywa sie to na zasadzie karnego przykucia dziecka do lawki.
        Dlatego uwazam, ze problem nie lezy w tym czy 6 latki sa gotowe czy nie do pojscia do szkoly tylko w tym czy szkola jest gotowa na przyjecie tych dzieci.
    • magumagu Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 22.11.10, 09:12
      My też, po rocznych wahaniach, posłaliśmy 6 latka do szkoły. I nie żałuję. W przedszkolu rozsadziłaby go energia, naprawdę czuję, że teraz wszystko chłonie i nie nudzi się przy tym prostym programie - a większość 7-latków, owszem, ponieważ przerabiali dużo w zerówce. W związku z tym młody nie zachowuje się na lekcjach gorzej niż starsze dzieci, klasa układa się mniej więcej pól na pół.
      Muszę jednak przyznać, że to szkoła dba o to, aby te najmłodsze dzieci czuły się komfortowo. Bardzo pilnuje tego dyrektor. Jeśli jakiś maluch płacze, to oberwie najstarsze dziecko w okolicy, że nie zajęło się nim tak, jak powinno. Starsi uczniowie są zobligowani do tego, żeby zająć się tymi młodszymi, mojego syna też czeka ten los - mnie się bardzo podoba to, że wszyscy czują się odpowiedzialni za innych. Dzieci też sporo czasu poświęcają na sprzątanie - szatni, korytarzy, klas, ubikacje myją już sprzątaczki. Śniadania jedzą na jadalni, nie można jeść w klasach ani na korytarzu, dzięki temu jest mniejszy syf. Pani na pierwszej długiej przerwie je z dzieciakami drugie śniadanie, pilnuje tego, żeby wszyscy zjedli, co przynieśli. W ogóle pani bardzo mi się podoba - jest taka z dystansem, nie spoufala się, jest wymagająca, ale jednocześnie wesoła. Obserwuje dziecko, mówi, że Młody jest dość żywy, ale na lekcjach zachowuje się coraz lepiej (w sumie to ciężką ma fuchę - w klasie są dzieci z początku 2003 roku i z końcówki 04 - prawie 2 lata różnicy w jednej grupie). Dzieci mają na przerwach i po lekcjach stały dostęp do podwórka, na którym jest domek na drzewie i inne atrakcje. Poza tym dzieci raczej nie są "pilnowane" - tzn. jest jedna pani od świetlicy, ale nie ma jakiejś specjalnej kontroli, nauczyciele na przerwach siedzą w jadalni na kawce, nie mają dyżurów - i jakoś nie ma fali, ani żadnych przykrych incydentów.
      Kiedy przychodzimy po dziecko o 15, zwykle trzeba jeszcze czekać pół godziny w korytarzu razem z innymi rodzicami, ponieważ żadnemu dziecku absolutnie do domu się nie spieszy.
    • wlazkotnaplot Zgadzam się w 100% gorzej mają tylko 5latki 22.11.10, 12:57
      Zgadzam się w zupełności. U nas gorzej ponieważ całego rocznika córki w ubiegłym roku nie przyjęto do przedszkola i w rezultacie 5 latki trafiły do oddziału przedszkolnego w szkole.
      Poziom przygotowania kadry...... w porównaniu z przedszklem pozostawia wieeele do życzenia. Pani pilnuje poprostu żeby dzieciaki sobie głów nie porozbijały. Sala owszem nowa ale nie tak przytulna i ciepła jak w przedszkole, ogólnie szkoła fatalnie przygotowana do przyjęcia dzieci. Pomysł stworzenia grup przedszkolnych w szkole uznaję za zupełnie nietrafiony, sześciolatki w pierwszej klasie? Z grupy córki 3 dzieci jest teraz w pierwszej klasie.
      Ps.Nie porównujmy nas do innych unijnych krajów. Nie mamy warunków i kadry więc o czym tu mówić.
      • kanga_roo Re: Zgadzam się w 100% gorzej mają tylko 5latki 22.11.10, 14:42
        w książce "rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat" jest fragment poświęcony powtarzaniu klasy, który dał mi do myślenia. wg autorów, większość dzieci, które powtarzają klasę, na tym zyskuje, bo są w końcu w stanie sprostać oczekiwaniom wobec nich. i zdarza się, że z miernych uczniów staja się średnimi, albo i lepiej.
        mam też przykład z życia , czyli znajome rodzeństwo (różnica wieku 14 miesięcy) razem w pierwszej klasie. czują się tam oboje OK, tylko... młodsze od początku musi chodzić na zajęcia wyrównawcze. komentarz matki "bo mu się nie chce ćwiczyć pisania", komentarz mój "bo jest młodszy, i może mu się nie chcieć". informacja odebrana przez dziecko "jesteś gorszy".
    • joanna_poz Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 22.11.10, 15:10
      > Rodzice pięciolatków, stojący przed dylematem "szkoła czy przedszkole": nie wie
      > rzcie w zapewnienia dyrektorów szkół, pytajcie innych rodziców, sprawdźcie sami
      > - jak wygląda organizacja przerw, jak często sprzątane są ubikacje, wreszcie k
      > to będzie wychowawcą Waszego dziecka. Bądźcie bardzo krytyczni i ostrożni.

      a Ty sprawdziłaś? mam wrażenie, że nie.

      moj sześciolatek jest akurat bardzo zadowolonym uczniem I klasy i ja podzielam jego zadowolenie. organizacyjnie szkoła podołała przyjęciu sześcioletnich dzieci w swoje szeregi.

      ale ja własnie cały poprzedni rok szukałam, czytałam, sprawdzałam, dowiadywałam się i porównywałam - nie puściłam dziecka do pierwszej lepszej szkoły z brzegu, bo pewnie skończyłoby się to podobną frustracją.
      • on-na www.ratujmaluchy.pl 23.11.10, 09:34
        Jest taka strona - link w tytule postu - zdaje się, że w kilku miastach można złożyć podpis pod projektem inicjatywy obywatelskiej - aby wszystko było jak przedtem. Tj. rodzice decydują czy dziecko ma iść do szkoły w wieku 6 czy 7 lat. A nie obowiązkowo I klasa dla 6-latków.
        Ta reforma to nieporozumienie. Rozmawiałam z wych. mojej córki w przedszkolu - ma kontakt z rodzicami dzieci, które poszły w tym roku do I klasy. Dzieci są zestresowane, jedna z dziewczynek zaczęła się moczyć w nocy. Niezadowoleni są także rodzice (oraz dzieci), którzy posłali swe pociechy do zerówek. Dzieci mają 4 godz. zajęć, a potem "czas wolny" czyli totalny brak pomysłu co z tymidziećmi robić, zero zajęć dodatkowych, zorganizowania jakoś tego czasu. Jakoś żadnej szkole nie chce sie zorganizować dla zerówkowiczów nawet płatnych zajęć dodatkowych - dzieci siedzą jak w przechowalni i nudzą się jak mopsy. Przy czym wszystkie dzieci z zerówek zgodnie zeznają, że w przedszkolu był fajniej, lepsze sale, więcej zabawek, lepsze jedzenie, lepsza zabawa.
        Nie poślę mojej córki do I klasy od przyszłego roku - z dwojga złego wolę, żeby już chodziła do tej przechowalni zerówkowej, niż żeby miałą nie nadążać za 7-latkami i mieć poczucie, że jest gorsza.
        • joanna_poz Re: www.ratujmaluchy.pl 23.11.10, 10:03
          jak już tak opisujemy skrajności typu nudna zerówka i nieprzystosowana szkoła i I klasa to ja w ramach tego opiszę też naszą szkołę.

          jest I klasa tylko dla 6-latków (oprócz tego są też pojedynczy 6-latkowie w klasach z 7-latkami).
          generalnie w większości dzieci radzą sobie bardzo dobrze.
          duża zasługa w tym doświadczonego nauczyciela - doświadczonego, ale idącego z duchem czasu i reformy, a nie "zakonserowanego" w swych pogladach sprzed reformy.
          świetlica do godz. 15 jest oddzielna dla I klasistów, "rozparcelowana" po paru salach lekcyjnych.
          sporo zajęć pozalekcyjnych po lekcjach.
          obiady jedzone pod opieką wychowacy, w grupach w ramach klas.
          są oczywiście osławione kąciki zabaw w salach.
          szafki gdzie można zostawić ksiązki, zeszyty, całą wyprawkę - do domu dziecko zabiera tylko to co jest niezbędne do zrobienia pracy domowej.


          czy reforma to nieporozumienie? u nas akurat wyszła. zasługa w tym szkoły i samorządu.

          a pod ruchem ratujmaluchy nie podpisałabym się się tylko z powodu jego nazwy - moj 6 latek nie życzy sobie być traktowany jako maluch.
    • kiniak22 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 23.11.10, 19:51
      jesli chodzi o kwestie czystosci to zawsze ucze moje dzieci zeby sikac przed wyjsciem z domu i nie korzystac z publicznej toalety jesli nie musi, jak kibel publiczny jest zasikany/brudny sprawdzamy kible obok bo przewaznie jest wiecej jak jeden i w szkole tez jest kilka kabin w jednej lazience, jak deska mokra to wycieramy papierem badz jednorazowa chusteczka ktora obowiazkowo jest w plecaku i kieszeni (dziewczynki niestety nie sikaja na stojaco wiec wytarcie bywa konieczne) nie wymagam od mojej corki zeby kazdorazowo podkladala w publicznej szkolnej toalecie pod tylek nakladki jednorazowej (do kupienia w sklepach za grosze zreszta) bo nie daje jej do szkoly takich rzeczy, a brudny kibel w szkole to wynik braku wychowania w domu osob ktore z niego korzystaja bo nikt nie leje/sra na deske i tego tak nie zostawia! uncertain

      a co do tematu wlasciwego, bylam przeciwna nowej reformie i nadal jestem w pewnym stopniu ale moja pieciolatke poslalam do zerowki szkolnej, cora wniebowzieta, jest w klasie mieszanej z szesciolatkami, na dodatek jest z listopada wiec sa dzieci starsze od niej o prawie 2 lata ale jednak moja cora sobie swietnie daje rade, w niczym nie odbiega od reszty dzieci, jedynie ja mam zastrzezenia co do metod wychowawczych pani ale skoro cora jest zadowolona no to czego chciec wiecej? nie wiem w jakich warunkach wy jadaliscie w szkole ale u mnie zawsze sie na przerwie wychodzilo na korytarz i tam tez jadlo siedzac na podlodze czy parapecie, sala w tym czasie byla wietrzona, i u mojej corki w szkole jest identycznie, to znaczy teraz jako ze jest to zerowka siedza i jedza w klasie ale od pierwszej klasy tez beda wychodzic na korytarz, roznica jest taka ze jak ja chodzilam do szkoly to na korytarzu byly dzieci od 1-8 klasy a teraz moja cora bedzie w towarzystwie dzieci 1-3 klasa bo starszaki maja oddzielne zamkniete skrzydlo

      ja tez na poczatku ubolewalam nad krytycznymi uwagami wzgledem mojego dziecka no ale moja ukochana wychuchana cora poszla jednak w swiat i musi sie nauczyc w nim egzystowac, nie zawsze bede przy niej zeby ja ochronic czy podniesc z ziemi, dzieci sa brutalne i takie zachowanie niejednokrotnie okazuja innym dzieciom, kwestia jest tego jak dziecko sobie z tym radzi a jakos musi sie nauczyc radzic i po to idzie wlasnie do szkoly smile a madry rodzic musi sie nauczyc/wiedziec w jakich sytuacjach ma interweniowac a w jakich pokazac dziecku jak zalatwic dana sprawe samemu smile
    • rennatta1 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 26.11.10, 22:29
      Ja też mam sześciolatka w szkole i jestem bardzo zadowolona. Ale w naszym przypadku szkoła bardzo dobrze wszystko zorganizowała. Sześciolatki są w osobnej klasie, nie ma biegania po korytarzu podczas przerw, dzieci są cały dzień pod opieką nauczycielki, która odbiera je przy wejściu i prowadzi do sali. To dotyczy wszystkich klas pierwszych - także tych z dziećmi siedmioletnimi. Szkoła załatwiła też problem "ciężkiego tornistra" książki leżą w szkole. Zamiast szatni każda klasa ma szafki przy swojej sali. Co do oceniania, to w klasach 1-3 jest tylko ocena opisowa.
      Dzieci są bardzo zadowolone i świetnie się bawią.
      Tak więc z tymi sześciolatkami w szkole to nie jest zły pomysł, tylko trzeba dobrze wybrać szkołę.


    • daga_j Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 29.11.10, 22:35
      Nietrafnie zatytułowałaś wątek. Nie chodzi o problemy sześciolatków, raczej o problemy pierwszaków oraz pozostałych uczniów tejże szkoły. Każdy pierwszak jest "dopiero co wyrwany z miłego przedszkola" tak czy nie? No niektóre dzieci chodziły do szkolnej zerówki, ale większość chyba do przedszkoli. Miały nisko kibelki, posiłki przy stoliku i inne takie. A teraz jest inaczej, to szkoła a nie przedszkole. Myślisz, że gdyby twoje dziecko urodziło się rok wcześniej i teraz poszło do tej szkoły jako 7 latek to przepraszam, byłabyś zadowolona, tak? Wówczas problemu nie widzisz?
      Bo jeśli jednak widzisz, to przyznaj, że pochopnie zniechęcasz ludzi do posyłania 6 latków do szkoły bo wiek dziecka nie ma tu znaczenia, tylko konkretne problemy z tą konkretną szkołą. Może odradź wszystkim rodzicom w ogóle posyłania dzieci do szkoły, bo tam jest "tak źle".
      • clementine_kruczynski Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 01.12.10, 07:36
        daga_j napisała:

        > Nietrafnie zatytułowałaś wątek. Nie chodzi o problemy sześciolatków, raczej o p
        > roblemy pierwszaków oraz pozostałych uczniów tejże szkoły. Każdy pierwszak jest
        > "dopiero co wyrwany z miłego przedszkola" tak czy nie? No niektóre dzieci chod
        > ziły do szkolnej zerówki, ale większość chyba do przedszkoli. Miały nisko kibel
        > ki, posiłki przy stoliku i inne takie. A teraz jest inaczej, to szkoła a nie pr
        > zedszkole. Myślisz, że gdyby twoje dziecko urodziło się rok wcześniej i teraz p
        > oszło do tej szkoły jako 7 latek to przepraszam, byłabyś zadowolona, tak? Wówcz
        > as problemu nie widzisz?

        Nie do końca. Owszem, problem mają wszystkie dzieci, nie tylko 6-letnie, ale też statystyczny siedmiolatek zderzający się z tymi problemami poradzi sobie o niebo lepiej niż statystyczny sześciolatek.

        Wszystko przez to, że wprowadza się reformę, a obcina się fundusze na nią. Nauczyciele są ci sami (czyt. nieprzeszkoleni albo przeszkoleni w zbyt małym stopniu do pracy z dziećmi młodszymi), budynki są niezmodernizowane, szkoła miała wyjść naprzeciw potrzebom sześciolatków, a w praktyce ciągnie się te sześciolatki do siedmiolatków - siedź spokojnie, ucz się w ławce, masakra jakaś. Przynajmniej u mnie to tak wyglądało.
        Zapewne są inne, lepsze, szkoły, i życzę wszystkim sześciolatkom aby do nich trafili.
        • daga_j Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 02.12.10, 15:54
          Tak Ci się wydaje, ale i 6 i 9 latkowi pewnie przeszkadza brudna ubikacja, tylko może temu co ją brudzi i tak zostawia, nie? Nie wiem, ja zawsze zostawiam po sobie tak jak zastałam, albo i lepiej. Problem rzeczywiście jest w przygotowaniu niektórych szkół lub podejściu nauczycieli, ale myślę, że nauczyciele nie traktują inaczej 6 latków tylko może po prostu stracili już energię do tego zawodu i bywają nieprzyjemni. U nas w klasie na zebraniu jedna mama 6 latka (w klasie mieszanej, 2x6 latki, 16x7latki) zapytała czy pani będzie jakoś inaczej te młodsze dzieci traktować, ułatwiać im coś czasem, więcej czasu poświęcać i co pani odpowiedziała? Że nie. I uważam, że bardzo słusznie! Powiedziała, że nie ma takiej potrzeby, bo podstawa programowa jest teraz dostosowana do 6 latków i ucząc według nowej podstawy, nowych podręczników nie będzie musiała "zaniżać" poziomu. I klasa radzi sobie dobrze, pewnie większość dzieci nawet nie wie, które z nich mają po 6 lat. Nie wyróżniają się, no moja córka owszem jest najniższa ale naprawdę z niektórymi dziewczynkami tylko odrobinę, pewnie w wieku 7 lat będzie wyższa niż one jako 7 latki, niektóre. Ja się nie skarżę, u nas jest dobrze.
    • polish.berry Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 09.12.10, 16:32
      A przepraszam bardzo co taki 6cio latek robi w szkole rok wcześniej? Kiedy ja byłam dzieckiem musiałam przejść masę testów psychologicznych, ogólnorozwojowych, osobowościowych i gotowości szkolnej, żeby stwierdzić czy rzeczywiście sobie poradzę w szkole. Nigdy nie miałam problemów z nauką, ani z przebywaniem z dziećmi rok ode mnie starszymi. Klasy wówczas były mieszane, a warunki w szkołach podobne do dzisiejszych. Grunt to się zawczasu zainteresować dzieckiem i dopasować jego możliwości intelektualne do sytuacji. Gdzie Pani była zanim posłała dziecko rok wcześniej do szkoły? Ślepe podążanie za trendami i wierzenie we wszystko co się usłyszy jest niezdrowe. Tym gorzej, że w tym przypadku odbije się to na dziecku.
      • analist73 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 09.12.10, 16:52
        Nie wiem gdzie byli rodzice "takiego" 6-latka smile. Ale na pewno zapoznali się z założeniami reformy. Przypominam że w 2012 wszyscy "tacy" 6-latkowie mają być w szkole w pierwszej klasie i mają sobie poradzić.
      • mama303 Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 09.12.10, 19:59
        polish.berry napisała:

        > A przepraszam bardzo co taki 6cio latek robi w szkole rok wcześniej?
        Jest na własciwym miejscu. Halo, reforme edukacyjna wprowadzono!
        kazdy przecietny 6-cio latek ma prawo iśc do I klasy. Nie musi być jakiś uzdolniony szczególnie.
        • mr_cellophane Re: Szkoła to nie miejsce dla sześciolatka 10.12.10, 06:38
          > kazdy przecietny 6-cio latek ma prawo iśc do I klasy. Nie musi być jakiś uzdoln
          > iony szczególnie.

          Zgada się i nawet nie musi przejść testów dojrzałości szkolnej (tak jak to miało miejsce dotychczas i część 6-co latków go nie przechodziła) gdyż mocą ustawy został uznany za dojrzałego emocjonalnie i społecznie do edukacji szkolnej.
          Ot taki edukacyjny cud....
          Problem jednak że to dalej 6-co latek i może tej dojrzałości szkolnej jeszcze nie osiągnął - jednak MEN ma inne zdanie.
Pełna wersja