Pięciolatka i problemy w szkole

16.12.10, 12:33
Pewnie mi się oberwie,że dziecko źle wychowałam, ale co mi tam.

Wczoraj moja córka przyszła ze szkoły w minorowym nastroju, okazało się, że była b. niegrzeczna i dostała granatową kropę co oznacza słabe zachowanie. Od słowa do słowa okazało się, że razem z koleżanką tak się źłe zachowywały, że pani posłała je za karę do dyrektorki i pani dyrektorki. Rozmawiałam wczoraj, rozmawiałam z córką dzicsiaj, wyjaśniałam i teraz i kiedyś nie raz, że w szkole panują okreslone zasady, do których trzeba się stosować, a jak nie to grozi kara. Jakby zrozumiała, ale ciekawe na jak długo.

I dzisiaj rano rozmawiałam z wychowawczynią córki. Razem z koleżanką tak się źle zachowywały, że pani postawiała je do kąta z podniesionymi rękami, ale niestety - nic to nie dało. Na co pani wysłała je do dyrektorki na rozmowę. No cóż - moja poszła jak na pogawędkę, i tak też było, wg relacji pań, dyrektorka z trudem powstryzmywała się od śmiechu. Podobno nawret córa wymyśliła, że to ona w domu chowa pilota na trzy dni i ma nad nim pełną kontrolę big_grin Pani dyr. zagroziła, że jeżeli takie zachowanie się powtórzy to wystąpią na apelu, co moją córkę niesamowicie ucieszyło, bo przecież ona uwielbia jak się wokół niej coś dzieje. Pani podsumowała, że córka ma bardzo silną osobowość, jest inteligentna, i niestety, wykorzystuje to do manipulowania dziećmi, na czym tracą i ona i inni. Córka wg niej nie wie co to znaczy kara, że dla niej to zabawa.
Powiedziała też, że córka ma różne dni - raz jest idelana, raz nie da się z niąwytrzymaćsmile O czym ja doskonale wiem. Na koniec pani powiedziała, ze mam się nie martwić, będzie dobrze.

I teraz do was pytania, bo przeiceż znacie się na wszytkim. Do tej pory raczej intuicyjnie wychowywałam małą. Kar jakichś większych nie stosowałam - bo wolę wytłumaczyć, przynaję :pokrzyczeć, niż np zakazywać przez tydzień oglądania telewizji, bo na kary ja nie zasłużyłam. Co robić w takich sytuacjach, czy moja córka już taka w tej szkole będzie, inteligentna łobuzica, czy dać jej czas na oswojenie się ze szkoła i prosić, tłumaczyć, wyjaśniać? Czy karać już porządnie, typu zakaz słodyczy, zakaz oglądania telewizji, nie wiem co jeszcze. Czy wychowaczyni nie powinna dzieciom wyjaśniać jakie zasady panujaw szkole, to przeiceż dopiero zerówka. Córka chodziła do przedszkola, to była grzeczna, nigdy nie było z nią problemów. Ta silna osobowość była przedstawiana jako wielka zaleta i w dodpowiedni sposób wykorzystywana. Pani zw zerówce też wyznaczyła córe do pilnowania dzieci jak chwilowo jej nie ma , tylko jak pani wraca, córka jakby tym się nie przejmuje i nadal wykonuje sowje zadanie należycie. I co z tym robić, macie jakieś pomysły?
    • agula_wredziula Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 12:39
      Wydaje mi się, że to taki typ, po prostu temperamencik ma dziewczyna niezły wink ja w każdym razie traktuję to jako cechę pozytywną. Możesz tłumaczyć, ale wydaje mi się, że sama zauważy, poprzez ewentualne szkolne kary, kiedy na co może sobie pozwolić.
    • morekac Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 12:42
      Moim zdaniem 5-latki nie nadają się do szkoły. A właściwie to panie nauczycielki nie nadają się dla pięciolatków - są nieprzyzwyczajone.
      A jeśli stanie z rękami do góry (jakiś sadyzm, moim zdaniem), kropa w dzienniku i dywanik u dyrektorki nie pomaga na zachowanie mlodej w szkole, to ty swoim gadaniem też tego nie zmienisz... Nie ma cię w szkole i trudno, żebyś ukróciła zachowanie córki telepatycznie.
      • agula_wredziula Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 12:44
        zgadzam się z przedmówczynią, stanie w kącie z rękami uniesionymi do góry jako kara na 5 latki to przesada.
        • iwoniaw Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 13:01
          Zgadzam się z poprzedniczkami, stanie z rękami w górę to jakiś sadyzm.
          A tak w ogóle, to co takiego zrobiła córka, że została ukarana i to wielostopniowo (upomnienie, kąt, dyrektorka, kropa, wezwanie rodziców)?
          • el_jot Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 13:22
            Rozrabiała wg pani, tzn. zaczepiała inne dzieci, śmiała się, gadała z koleżanką kiedy pani prosiła o ciszę, popisywała się. Pani stwierdziła, że nijak nie dało się jej uspokoić.
            • daga_j Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 14:04
              A mnie dziwi, że pięciolatka nie ma respektu przed nikim, ani rodzicami, ani nauczycielami, mogą na nią krzyczeć, wygrażać, stosować kary a ona nic - to mnie naprawdę dziwi i nie wiem czy to jest dobre. I z czego wynika? Moje dzieci nie lubią jak krzyczę, gdy jestem bardzo zła widzę jak żałują, że nie posłuchali mnie od razu, że doszło do mojej eskalacji złości (jak to brzmi, nie jestem taka straszna!). Wtedy widzę, że "działam" na nich, a to już coś znaczy, w razie czego mogę coś wyegzekwować prawda, a dziecko nie przejmujące się reakcją otoczenia będzie robiło to co chce, będzie słuchało dopóki mu to pasuje. Masz z tym problem na co dzień?
              • asia_i_p Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 14:45
                Są różne typy.
                I ja bym obstawiała, że w wieku pięciu lat to raczej nie jest taka oporna na wszelkie uwagi, że się wygłupia, tylko nie potrafi sobie emocjonalnie poradzić z publicznym zwracaniem uwagi i pokrywa zmieszanie wygłupami, bo np. boi się rozpłakać.
                Moja córka na moją złość reaguje też złością i zacięciem się, więcej da się osiągnąć po dobroci. A ja jej nie łamię, bo nie chcę dziecka, które można zastraszyć, tylko takiego, z którym można się dogadać. Zdaję sobie sprawę, że to ma złe strony - np. dom się pali i ona musi bezwzględnie mnie posłuchać, przejść koło ognia, żeby dostać się w bezpieczne miejsce - ale to są właśnie sytuacje o takiej częstotliwości, bliskiej zeru. Na codzień lepiej, żeby nie reagowała automatycznym posłuszeństwem i poczuciem winy na każdą irytację dorosłego. Na takie wychowanie dziecka mogą sobie pozwolić tylko wyjątkowo cierpliwe i sprawiedliwe osoby, ja taka nie jestem, zdarza mi się wybuchnąć bez powodu i wolę, żeby ona wtedy zareagowała wybuchem ze swojej strony niż pokorą.
            • spicy_orange Re: Pięciolatka i problemy w szkole 05.01.11, 13:48
              a mnie dziwi, że z tak błahego powodu wlecze się dziecko do dyrektora. Wiekowa już jestem i chodziłam do szkoły w nieco innych czasach, ale doskonale pamiętam, że pójście kogoś na dywanik do do dyrektora to była sensacja na całą szkołę a wyczytanie na apelu to już tylko za naprawdę wielkie przewinienia (np. moi koledzy z klasy, w ramach walki z nudą, po lekcjach wynieśli ze szkoły wszystkie gaśnice i "zdetonowali" na pobliskiej górce, podtapiając hektolitrami piany 2 domostwa-oj to był apel big_grin ). Dzieci 5 letnie wpuszcza się do szkoły i od razu stanie z podniesionymi rękami, dywaniki? Masakra. Dyrektor powinien wezwać te panie i oświecić je, żeby mu tyłka takimi błahostkami nie zawracały, bo radzenie sobie z normalnie aktywnymi, zdrowymi dziećmi to chyba zakres ich obowiązków?
          • nihiru Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 13:23
            > Zgadzam się z poprzedniczkami, stanie z rękami w górę to jakiś sadyzm.

            Taa, od razu podniósł się chórek "humanitarnych" mamuś, w obronie torturowanego dziecka. a dziecko - jak widać wyraźnie z opisu - miało tą karę w serdecznym poważaniu.

            A co do meritum: jeżeli do tej pory córka była grzeczna bez stosowania kar, to może kary nie są potrzebne? Tylko trudno, żeby nauczycielka, któa ma 20 osób w grupie, każdego traktowała inaczej. Jakieś wspólne zasady muszą być i córka też powinna to zrozumieć.
            • asia_i_p Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 14:49
              Taa, od razu podniósł się chórek "humanitarnych" mamuś, w obronie torturowanego
              > dziecka
              Tylko w obronie przestrzegania prawa w szkole.
              Jeżeli za gadanie stoi się w kącie z podniesionymi rękami, to jak kogoś uderzy, to nauczycielka będzie jej chyba musiała przyładować, żeby wywołać jakąś reakcję.
              Nauczycieli stosujących przesadne kary i terror trzeba reedukować/usuwać ze szkół, bo po takiej tresurze dzieciaki nie reagują na normalne zwracanie uwagi. Zawsze największe kłopoty mam z klasami wychowawczyń, które są surowe, bo uczniowie są całkowicie uodpornieni na normalne zwracanie uwagi i reagują wyłącznie na agresywny krzyk.
              • iwoniaw Nic dodać, nic ująć, asia_i_p n/t 16.12.10, 16:00
            • mamabasia Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 19:42
              Był tu niedawno wątek o dziecku co dostało klapsa w przedszkolu. Też jęki i histerie były. No ale wychodzi że szewc bez butów chodzi a nauczycielskie dziecko "niewychowane"
              • el_jot Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 20:22
                mamabasia napisała:

                > Był tu niedawno wątek o dziecku co dostało klapsa w przedszkolu. Też jęki i his
                > terie były. No ale wychodzi że szewc bez butów chodzi a nauczycielskie dziecko
                > "niewychowane"
                Nie wiem, wątku nie czytałam. Jasię za super nauczycielkę nie uważam, bo jak wcześniej pisałam - wróciąłm do zawodu po ponad 10 letniej przerwie, a dziecko wychowywałam jako nie nauczycielka, a pani od ubezpieczeńsmile
                • mamabasia Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 20:29
                  No ale studia dały ci wiedzę fachową pedagogiczną której wiele matek nie ma. Widać na "własnym egzemplarzu" gorzej prowadzi się vivisekcje wink
                  • moofka Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 20:32
                    mamabasia napisała:

                    > No ale studia dały ci wiedzę fachową pedagogiczną której wiele matek nie ma. Wi
                    > dać na "własnym egzemplarzu" gorzej prowadzi się vivisekcje wink

                    a dlaczego gorzej
                    jezeli dziecko jest pogodne, wesole i pewne siebie
                    to jest sukces wychowawczy
                    nie porazka

                    to ze pani sobie nie radzi swiadczy li i jedynie o tym, ze pani ma inne wyobrazenie o tym jakie 'powinno' byc dziecko
                    a nei o tym, ze to dziecko jest zle
                  • franczii Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 23:18
                    Po stokroc wole miec problem taki jak el jot z dzieckiem bardziej absorbujacym i sprawiajacym czasem trudnosci wychowawcze ale za to rezolutnym i pewnym siebie niz z ulegla i zawsze posluszna wszystkim ciapa.
                    Ja mam syna upartego i (pozornie) niezdyscyplinowanego, no w grupie dzieci jest absorbujacy. Zawsze mnie te cechy dziecka cieszyly chociaz bardziej sie trzeba napracowac.
          • emilly4 Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 13:26
            Masz po prostu fajne dziecko, ktore uwielbia byc w centrum uwagi. Nie probuj jej tego w niej zmieniac, staraj sie tylko ja troche utemperowac, wytlumaczyc, ze na czas kiedy jest w szkole, takie zachowanie nie powinno miec miejsca. Pani nauczycielka nie przychodzi do pracy po to, zeby sie uzerac z jedna pieciolatka. Ma duzo na glowie i tak dalej i lepiej by bylo, zeby corka wykorzystywala swoj temperament do pomocy innym. Cos w tym stylu.
            Cora traktuje doroslych w sposob olewacki, bez szacunku- a to juz fajne nie jest.

            Poza tym, gdyby nauczycielka nie zwracala uwagi na corke i nie stawiala jej do kata razem ze wspolniczka (w grupie razniej, wieksza frajda!)...cala ta historia mialaby inne zakonczenie.
            • kanga_roo Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 14:01
              cudowne metody wychowawcze, stanie w kącie, może jeszcze klęczenie na grochu zastosują! ja oczekiwałabym od nauczycielki, że wytłumaczy mojemu dziecku, o co jej chodzi, a nie będzie stosowała represje (i to od razu z grubej rury, łącznie z dywanikiem i - przewidywanym - upomnieniem na apelu). tym bardziej, że jak dotąd tłumaczenie przynosiło rezultaty, i z dziewczynką nie było problemu. sorry, ale w takiej sytuacji uważam, że to nauczycielka ma problem, i że to ona sobie nie radzi. aż żal dziecka.
              uważam, że wytłumaczenie młodej, o co chodzi i czego od niej oczekują, a co jest niedopuszczalne, załatwi sprawę. a, i zainteresowałabym się, ile dzieciaki mają ruchu. obstawiam, że zero, bo na dworze zimno, i pani się nie chce wychodzić. no to ja się nie dziwię, ze dzieci szaleją.
              • mamabasia Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 19:46
                Kanga_roo, tłumaczenie powinno się zacząć w domu. To od rodziców dziecko ma wynieść naukę że sa miejsca gdzie pewne zachowania sa niefajne.
                • el_jot Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 20:12
                  Nie, mylisz się. W domu , owszem, można powiedzieć , że szkoła to miejsce gdzie są okreśłone zasady, co tez córce powidziałam. Ale wiekszosć należy do szkoły. Na samym początku pani powinna dzieci zapoznać z zasadami panującymi w szkole i w grupie i konseketnie tego przestrzegać. Za nieprzestrzeganie - określona kara, dostosowana do wieku dzeicka. Ale jak pani mówi, że jej grupa 12 dzieci jest liczna i ona nie zrobi przedstawienia na zabawę choinkową, bo nie da się nad niemi zapanować, to ja nie powinnam się już niczemu dziwic.
                  • mamabasia Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 20:16
                    Może żadne nie wyniosło żadnej nauki z domu?
                    • titta Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 20:24
                      To pieciolatka! Wiele dzieci a i doroslych osob swietnie zna rozne zasady a w praktyce w zaden sposob nad soba nie zapanuje.
                      • mamabasia Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 20:31
                        Argument że to tylko dziecko wlecze sie potem do końca gimnazjum. Dziecko tę można nauczyć czegoś więcej niż angielski, balet, szachy i gra na pianinie.
                        • titta Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 21:05
                          Tylko po co? Aby "nie sprawial problemow" i byl jednoscta grzeczna i ukladna pozbawiana indywidualnosci i swojego zdania? I jakim kosztem?
                          Oczywiscie granice powinny byc i zasady tez, ale granice tez maja swoje granice wink
                          Wymaganie od pieciolatkow spokojnego i cichego siedzenia przez wiecej niz piec minut, to wedlog mnie wlasnie za duzo. Za to wymaganie od pieciolatka aby siedzial cicho jak ktos inny mowi, i nie latal bo ma wlasnie na to ochote, jest jak najbardziej na miejscu.
                          Co do szkoly - jak swiat swiatem byly jednostki aktywne i niepokorne. I jak swiat swiatem czasem im sie obrywalo. I zupelnie bym sie tym nie przejmowala. Ani "niegrzecznoscia" ani "karami", oczywiscie rowniez w granicach rozsadku.
                  • moofka Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 20:17
                    el_jot napisała:

                    > Ale jak pani mówi, że jej grupa 12 dzieci je
                    > st liczna i ona nie zrobi przedstawienia na zabawę choinkową, bo nie da się nad
                    > niemi zapanować, to ja nie powinnam się już niczemu dziwic.

                    big_grinbig_grin
                    moje dziecko przez cztery lata przedszkola mialo organizowane jedynie wystepy na dzien babci
                    piosenka z magnetofonu i po dwa wersy wierszyka
                    panie twierdzily ze nie da rady organizowac innych imprez i przedstawien - bo dzieci male i dzieci duzo
                    na koniec zerowki (siedmiolatki idace do szkoly!!!)
                    dzieci recytowaly jeden wierszyk (Zegnamy pseckole idziemy do skoly) i przedstawily jeden taniec gdzie biegaly wokol sceny z imitacja konika
                    no dramat po prostu - z dziecmi uposledzonymi da sie wiecej zrobic
                    jednoczesnie zlobek mojego mlodziaka rokrocznie organizuje przedstawienia jaselkowe gdzie grają dwulatki
                    da sie?
                    da sie
                    jak sie umi
            • mamabasia Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 19:45
              Gdyby posadziła przy najdalszym stoliku to byłoby że eliminuje dziecko z grupy i przemoc psychiczna stosuje. Nie dogodzi wam a córka autorki ma w głębokim poważaniu panią. Może w domu nasłuchała się jaka niemądra i zła lub coś w tym stylu.
              • el_jot Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 20:09
                W najdalszym kącie???? Powinna posadzić jak najbliżej siebietongue_out I nie martw się, nie mówimy przy córce jak ta pani głupia.
        • jakw Re: Pięciolatka i problemy w szkole 06.01.11, 21:45
          agula_wredziula napisała:

          > zgadzam się z przedmówczynią, stanie w kącie z rękami uniesionymi do góry jako
          > kara na 5 latki to przesada.
          A mi się wydaje kiepską karą dla każdego.
    • baba06 Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 14:36
      "zakazywać przez tydzień oglądania telewizji'
      ale jak skoro to
      "....córa wymyśliła, że to ona w domu chowa pilota na trzy dni i ma nad nim pełną kontrolę "
      • gaja78 Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 17:29
        baba06 napisała:

        > "zakazywać przez tydzień oglądania telewizji'
        > ale jak skoro to
        > "....córa wymyśliła, że to ona w domu chowa pilota na trzy dni i ma nad nim peł
        > ną kontrolę "

        big_grin
        • iskierka40 Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 22:35
          baba06 napisała:
          >
          > > "zakazywać przez tydzień oglądania telewizji'
          > > ale jak skoro to
          > > "....córa wymyśliła, że to ona w domu chowa pilota na trzy dni i ma nad n
          > im peł
          > > ną kontrolę "
          >
          > big_grin

          big_grinbig_grinbig_grinbig_grinD:
      • el_jot Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 18:08
        Napisałam:"wymyśliła", zmyśliła to, tak dla jajsmile przecież nie pozwoliłybyśmy na to.
    • asia_i_p Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 14:38
      Dziecku wyjaśniać wyjaśniać wyjaśniać - kiedyś załapie.
      W szkole zrobić awanturę nieziemską, bo stanie w kącie z podniesionymi rękami to jest kara upokarzająca i do tego w zasadzie kara fizyczna - w ogóle nie powinna mieć miejsca w szkole.

      Żeby nie było - jestem nauczycielką. I czasem są takie egzemplarze, że się nie da, ale to można zauważyć po wypróbowaniu iluś tam metod normalnych. A stanie w kącie z podniesionymi rękami i wysyłanie pięciolatki do dyrektorki to metody normalne nie są.

      Uświadom pani, że twoja córka lubi przyciągać uwagę i im więcej spektakularnych kar wymyśli, tym będzie gorzej. Powinna jej zwracać uwagę dyskretnie, żeby nie robić z niej gwiazdy, a z jej złego zachowania występu. Najlepiej, jeśli dziecko rzeczywiście się stara, ma dobre dni, to umówić się z nim na sygnał niewerbalny "Jeśli popatrzę na ciebie i pokręcę głową, to znaczy, że masz przestać rozmawiać z koleżanką" czy coś takiego. Bo albo twoje dziecko cieszy się z każdej uwagi albo wręcz przeciwnie, wstydzi się uwagi zwracanej publicznie i maskuje to błaznowaniem.

      Pięciolatka ma jeszcze trochę czasu na osiągnięcie pełnej dojrzałości szkolnej.
    • sotto_voce Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 16:32
      Razem z koleżanką tak się źl
      > e zachowywały, że pani postawiała je do kąta z podniesionymi rękami, ale nieste
      > ty - nic to nie dało.

      Ciekawe, czy okoliczność, że nic to nie dało spowoduje rezygnację z kar cielesnych czy też może poszerzenie ich repertuaru?

      No cóż -
      > moja poszła jak na pogawędkę, i tak też było, wg relacji pań, dyrektorka z tru
      > dem powstryzmywała się od śmiechu.

      Niech żyje konsekwencja i wysyłanie dziecku niesprzecznych komunikatów.
      • verdana Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 16:49
        Za stanie w kącie z podniesionymi rekami zrobiłabym awanture nieziemską. Jest to stosowanie kar cielesnych, absolutnie zakazane.
        Poza tym nauczyciele kompletnie nie radza sobie z dzi8ećmi - to, ze pięciolatek gada i rozrabia, jest zupełnie normalne. Nauczyciel nie zna ani psychologii rozwojowej, ani żadnych metod wychowawczych, poza bezmyslnym i nadmiernym karaniem.
        • moofka Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 20:00
          kolejny watek, ktory odkrywa mizernosc ciała pedagogicznego
          pieciolatka nad ktora pani nie potrafi 'zapanowac' olaboga
          sama borykalam sie z podobnym problemem
          dziecko bystre, energiczne i przebojowe
          przez cztery lata przedszkola sluchalam jaki to lobuz jest koszmarny
          co nieustannie wprawialo mnie w zdumienie
          bo w domu to dziecko zgodne i absolutnie sterowalne
          panie holubily zahukane biedactwa, tępawe nieścięścia i inne smutasy, które siedzialy ciuchutko i trzy razy trzeba ich bylo zapytac zanim cos odpowiedzialy - te sa niewymagajace
          na szczescie teraz w pierwszej klasie ma rozsadna pania, ktora ceniac zywa inteligencje mojego dziecka nie oczekuje poddanczej pokory
          szkolne manipulowanie karą i nagroda ma za zadanie jedynie formowac pokornych uczniow
          ani szacunku ani dyscypliny sie w ten sposob nie uzyska
          • el_jot Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 20:07
            panie holubily zahukane biedactwa, tępawe nieścięścia i inne smutasy, które sie
            > dzialy ciuchutko i trzy razy trzeba ich bylo zapytac zanim cos odpowiedzialy -
            > te sa niewymagajace

            Dokładnie, teraz już rozumiem dlaczego pani powiedziała innej mamie, że moja córka ma zły wpływ na jej córkę, a w rozmowie z matką dziewczynki okazało się, że moja ćórka jest przebojowa, śmiała, na wszystko ma odpowiedź i tamta dziewczynka próbuje moją naśladowaćsmile
        • titta Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 20:40
          Werdena, masz racje ale moze nie jest tak zle jak piszesz. Dziecku to szkody nie przyniesie. a lepsze to niz dzieciaki puszczone samopas (bo nauczycielka nie wie lub nie potrafi sobie inaczej poradzic).
    • sanna.i Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 18:21
      Spoko, przekroczysz pewien próg i potem już idzie jak z płatka. Moi ex-teściowie tym sposobem dorobili się 7 kotów (znajd) i 3 psów ( ze schroniska). Nie byłoby problemu, mają duży dom, ale niestety utrzymanie tej gromady kosztuje. A oni ledwie przędą.
      • katia.seitz Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 23:37
        >>>Moi ex-teściowi
        > e tym sposobem dorobili się 7 kotów (znajd) i 3 psów ( ze schroniska).

        Chyba ktoś pomylił wątek smile
    • el_jot O klęczeniu 16.12.10, 18:28
      Hmm, jak nauczycielka mi powiedziała o tym staniu z podniesionymi rękami, to zapaliła mi się czerwona lampka, ale pomyślałam w duchu, że moze przesadzam. Sama jestem nauczycielką w gimnazjum i czasami jest baardzo ciężko, ale sumienie mi nie pozwala zastosować takiej kary, choć wiem, że stanie z podniesionymi rękami często jest praktykowane przez nauczycieli. To uważacie, że powinnam pani zwrócić uwagę? Nawet na drugi dzień po rozmowie?
      Jeszcze jedno, to jest malutka szkoła, 46 dziecismile wszystkich (sic), pani w zerówce ma tylko 12 choć sama mówi, że jest ich dużo i trudno nad nimi zapanowaćwink
      • mamabasia Re: O klęczeniu 16.12.10, 19:39
        Jesteś niepewna jako nauczycielka, pewnie jako matka tez tak sprzecznie działasz. Pięciolatek powinien jednak reagować na komunikaty, pracować w grupie. Czy wcześniej chodziła do przedszkola czy to pierwszy kontakt z grupą?
        • el_jot Re: O klęczeniu 16.12.10, 19:46
          O przedszkolu pisałam kilka postów wyżej. Na jakiej podstawie wyciągnęłąs wniosek, zę jestem niepewna jako nauczycielka (może, bo wróciłam do szkoły po 12 latach przerwy) i żę działam sprzecznie jako matka?
          • mamabasia Re: O klęczeniu 16.12.10, 19:48
            Ok, może wniosek pochopny ale jak ty jako nauczycielka rozwiązałabyś sprawę takiego dziecka jak twoja córka? Jaki miałabys repertuar reakcji na dane zachowania?
            • el_jot Re: O klęczeniu 16.12.10, 19:56
              mamabasia napisała:

              > Ok, może wniosek pochopny ale jak ty jako nauczycielka rozwiązałabyś sprawę tak
              > iego dziecka jak twoja córka? Jaki miałabys repertuar reakcji na dane zachowani
              > a?
              Zwrócenie uwagi, raz, drugi, trzeci (?) za trrzecim razem uprzedzenie, że np biorę do odpowiedzi, jak nie skutkuje - biorę do odpowiedzi. Proszę o zmianę miesjca do ławki bliżej mnie, uwaga, , ewentualne wezwanie dyrektora do klasy - w skrajnym porzypadkusmile Ale ja mam do czynienia ze starszymi dziećmi.
              • mamabasia Re: O klęczeniu 16.12.10, 19:59
                To odpytanie zaraz jako przemoc ci zaliczą wink Przepraszam za żart ale wróciłam z wywiadówki w gimnazjum i nasłuchałam sie jakie to "dzieci" biedne a nauczyciele okropni bo prasówki każą robic i kartkówki bez zapowiedzi.
              • verdana Re: O klęczeniu 16.12.10, 20:01
                Pięciolatke można na godzinkę posadzić samą, w pierwszej lawce, na widoku i dac jej zadanie do wykonania, takie, ktore wymaga skupienia.
                Można nagradzać za dłuższą ciszę.
                Mozna ukarać kropką. Wystarczy dla dziecka, choćby udawało, że tak nie jest.
                Mozna mówiąć "Wiesz, dziś nie pracowałas wcale w szkole, a musisz to umieć" zadać pracę domową, z tego co byo na lekcji, dostatecznie długą, aby dziecku nie ooplacało sie następnym razem rozmawiać.
                Można zignorować jednorazowy gorszy dzień, nie dając kary, tylko rozmawiając z dzieckiem po lekcjach na temat jego zachowania.
                Mozna poprosić dziecko, aby przez 5 minut pobawilo sie w "nauczyciela", a samemu odegrać rolę ucznia - gadać, wiercić sie, nie słuchać - dziecko prawdopodobnie lepiej zrozumie, dlaczego nauczycielowi jest nieprzyjemnie.
                Dużo rzeczy można. Natomiast nie mozna karać dziecka w sposób niedopuszczalny i nieadekwatny do drobnego przewinienia.
                • moofka Re: O klęczeniu 16.12.10, 20:04
                  ale dlugie siedzenie w skupieniu i bezruchu jest niefizjologiczne dla pieciolatka
                  siedmiolatki sobie z tym nie zawsze dają rade
                  a co ma zrobic zywa pieciolatka
                  kiedy ją nosi?
                  niech w domu starcow pracują jak ich zywe dziecko przerasta
                  albo donosza kawe na turniejach szachowych
                  • verdana Re: O klęczeniu 16.12.10, 20:08
                    Otóż to. W szkole pięciolatka traktuje się jak dorosłego (bo nawet nastolatki nie zawsze siedem godzin w lawce wytrzymuja). A jak trafi się normalne dziecko, ktore się rusza, to dostaje orzeczenie że ma ADHD/deficyt uwagi/ zaburzenia SI.
                    Tymczasem jest po prostu dzieckiem.
                    • mamabasia Re: O klęczeniu 16.12.10, 20:14
                      Często dzieckiem nie znających żadnych granic.
                      • titta Re: O klęczeniu 16.12.10, 21:00
                        Znac granice a umiec/byc w stanie sie im podporzatkowac to dwie rozne sprawy.
                • mamabasia Re: O klęczeniu 16.12.10, 20:09
                  Posadzić pięciolatka na godzine osobno? To dopiero przemoc, większa niż to stanie w kacie wink
                  • verdana Re: O klęczeniu 16.12.10, 20:19
                    Nie, to nie jest przemoc. natomiast stanie z rękami w górę to autentyczna przemoc fizyczna, niedopuszczalna wobec nikogo.
                • i_love_my_babies Re: O klęczeniu 16.12.10, 21:34
                  Mozna poprosić dziecko, aby przez 5 minut pobawilo sie w "nauczyciela", a samem
                  > u odegrać rolę ucznia - gadać, wiercić sie, nie słuchać - dziecko prawdopodobni
                  > e lepiej zrozumie, dlaczego nauczycielowi jest nieprzyjemnie.


                  nie ma egzemplarza, na który ten chwyt nie zadziałałby

                  zazwyczaj wystarczy tylko wysunąć taką propozycję i jest spokój
        • titta Re: O klęczeniu 16.12.10, 20:36
          > Pięciolatek powinien jednak reagować na komunikaty, pracować w grupie.

          Z iloma grupami pieciolatkow mialas do czynienia? Zgadnijmy...z zadna?
          Dzieciaki zupelnie inaczej reaguja jak sa same (wtedy nad niejednym rozrabiaka mozna swietnie zapanowac) czy nawet w dwojke-trojke. Z grupa juz tak fajnie nie jest - bo ten szturchnie inny musi cos koniecznie powiedziec, jeszce inny lubi byc w centrum uwagi lub ma ADHD i nie usiedzi dwuch minut. Grupa 12 pieciolatkow moze byc odbierana jako spora i, jesli sie wymaga od nich spokojnego siedzenia i ciszy, to zeczywiscie nie mozna zapanowac. Im wiecej sie robi razem ciekawych rzeczy i nie wymaga perfekcyjnego ladu - tym w brew pozorom latwiej. Pracuje z 5 latkami (zaraz ktos napisze, ze sie do tego nie nadaje wink i szczererze podziwiam nauczycielki ktore sa wstanie samodzielnie poradzic sobie (przez kilka godzin!) z wieksza iloscia.
          Oczywiscie jak sie ma ich 30 i wiecej pod opieka, to wprowadzenie wojskowego drylu jest jedyna metoda na jakas kontrole i zapewnienie bespieczenstwa. Tylko kto chce takiego dziecinstwa?
          • moofka Re: O klęczeniu 16.12.10, 20:39
            a dlaczego musi
            ludzie sa rozni
            jedni wspolpracuja inni niekoniecznie
            jedni sie podporzadkowuja drudzy sa kreatywnymi liderami
            moje dziecko woli pracowac samodzielnie
            w ped-formularzykach niechec do pracy w grupie jest zawsze oznaczana u mojego dziecka i komentowana jako wada nad ktora nalezy pracowac
            ja tez serdecznie nie znosze wspolpracy i zdecydowanie wole pracowac solo
            najbardziej na swiecie uewielbiam tez siedziec sama w biurze smile
            a tu chca nie chca ciagle w ekipie 25 osobowej - to nie jest ta umiejetnosc? big_grin
            • titta Re: O klęczeniu 16.12.10, 20:48
              A to do mnie?
              Ja wlasnie podkreslam, ze ludzie sa rozni. Szereg zdyscyplinowanych, poslusznych dzieci ladnie bawiacych sie na komende, kojazy mi sie z Chinami lub Korea Poludniowa wink

              Ale jak juz pisalam, gdy tych dzieci naprawde jest duzo, to ma sie wybor pomiedzy twarda dyscyplina i brakiem indywidualnosci, a utrata kontroli.
              Najlepiej jest gdzies posrodku.

              • moofka Re: O klęczeniu 16.12.10, 21:13
                nie w zasadzie
                do tego cytatu do ktorego sie odnioslas smile
                tylko drzewko sie rozroslo i nei chcialo mi sie szukac
    • i_love_my_babies Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 21:29
      Powiem Ci jedno

      Nauczycielka, która nie potrafi sobie poradzić z 5-letnim dzieckiem, to jakaś pomyłka

      Miewam różne egzemplarze, z niedostosowanymi społecznie włącznie i radzę sobie bez wysyłania do dyrekcji, stawiania w kacie (chociaż 18-latek w kącie śmiesznie by wyglądał), po prostu zawsze mam rogala na gębie i wystarczy

      Twoja córka postąpiła jak każdy normalny uczeń, który widzi, że sprowokował nauczyciela - prowokuje dalej

      zupełnie zwyczajne zachowanie
    • el_jot Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 21:45
      A, przypomniało mi się jeszcze jedno: jak córka tak stała z podniesionymi rękami, to równocześnie probowała pocałować kolegębig_grin I to tak panią rozzłościło, że posłała ją do dyrektorki.

      I jeszcze jedno: pani przeszkadza, że dziweczynki przychodzą z rozpuszczonymi włosami, moja mniej więcej dwa razy w tygodnoiu kiedy jest szykowana do szkoły przez tatę - powiedział, że rozczesać włosy potrafi, ale związa w gumkę się nie podejume i już. Pani podobno kilka razy zwracała córce uwagę na te włosy. No i dzieczynki raczej mają przychodzić w spodniach. A dleczego? Bo chłopcy zaglądją między nogi dziewczynkombig_grin
      • el_jot Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 21:46
        Przepraszam za literówki.
        • i_love_my_babies Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 21:53
          ku**a, co to za PANI????

          z tego co kojarzę, ta szkoła na wsi jest?
          częsciowo mogłoby to panią tłumaczyć (chociaż ja też na wsi wychowana i kompleksu miastowej nie mam, co to to nie)

          mnie się tam nóż w kieszeni otwiera

          ja bym to w żart obróciła, ale moża ta pani to jakaś stara panna niedowiadomoco???
    • myelegans Re: Pięciolatka i problemy w szkole 16.12.10, 22:44
      Ode mnie CI sie nie oberwie. Z gory mowie, nie czytalam zadnych odpowiedzi na Twoj post.

      Pierwsza reakcja to... zupelnie niewydolna nauczycielka, ktora wyciaga ciezka artylerie na wojne z komarem. Po pierwsze stosowanie kar cielesnych i publiczne upokorzenia jest niedopuszczalne. Kaliber kar nieadekwantny do przewinienia, my mowimy tu o 5-letnim dziecku, ktore rozwojowo ma pelne prawo do takich zachowan spolecznych, wiercenie sie, gadanie na lekcji, uwaga 1minutowa, brak podzielnosci uwagi itd. itp.. 15-latek nie, 5-latek absolutnie. Za stanie w kacie w uniesionymi rekami zrobilabym rozrobe.

      Mam podobny egzemplarz w domu, blyskotliwy, zywy, lubiacy sie popisywac i dowodzic w grupie. Przez miesiac przynosil zolte kropki, nauczycielka go.... usprawiedliwiala i nie widziala specjalnego problemu, chociaz notorycznie rozwalal jej lekcje, wg niej to okres przejsciowy, ze sie przystosowuje, ze szuka swojej pozycji w grupie, ze probuje na ile moze naciagnac granice, bo w tym wieku TAK wiele dzieci ma etc. etc.
      Ja nie lubie kar, wole metody marchewki niz kija i z reka na sercu jestem czesto bardzo niewychowawcza, wiec tutaj powiedzialam synowi, ze za 2 zielone kropki w tygodniu, jak sie tylko postara troche to podnosze mu kieszonkowe o 50%, za wszystkie zielone podwajam kieszonkowe. Na podwojenie czekal 2 miesiace.

      W tym samym czasie nauczycielka szukala wlasnych metod i jak powiedziala mi znalazla haka na niego, zrobila go liderem grupy czytelniczej, ma obowiazki i z nich sie wywiazuje, daje mu dodatkowe zajecia, robi z niego model do nasladowania, i .... dziala w 90%, CZy nadal probuje naciagnac i testowac? Oczywiscie, zwlaszcza po dluzszej przerwie w szkole, ale to NAUCZYCIELKA ma opanowac klase, ma dotrzec do ucznia, mnie w klasie nie ma, nie potrafie ocenic dynamiki i tego jak mam reagowac. I dala sobie rade, zachowanie odwrocilo sie, nie wiem co ostatecznie zadzialalo, czy moje lapowki, czy podejscie nauczyciela, ale mam mocne podejrzenie, ze to ostatnie, bo syn nawet o dodatkowa kase sie nie upomina wink
      Twoja corka zachowuje sie jak bystra, inteligentna 5-latka na takim etapie rozwoju na jakim jest. Samo narzekanie nauczycielki, ze wysle na dywanik do dyrekcji od razu Ci powiem niewiele da i ona wyczerpuje mozliwosci i co pozniej zrobi? Na policje bedzie dzwonic.

      Poza tym 5-letnie dziecko nie musi znac zachowan w grupie, bo nie ma obowiazku chodzenia do przedszkola.
      Pani radze zmienic prace, jak nie radzi sobie z ujarzmieniem grupy 5-latkow. Niech idzie uczyc na uniwersytet trzeciego wieku.
    • soffia75 Re: Pięciolatka i problemy w szkole 06.01.11, 00:07
      "Rozrabiała wg pani, tzn. zaczepiała inne dzieci, śmiała się, gadała z koleżanką kiedy pani prosiła o ciszę, popisywała się." - to jest klasyczne zachowanie 5-latka... zwłaszcza takiego, który się nudzi. Może pani po prostu nie potrafi ciekawie prowadzić zajęć?
      Sam opis "przewinienia" pasuje mi do połowy przedszkolaków z grupy mojej córki (też 5-latki). Gdyby wszystkie te dzieci miały za karę lądować u dyrektorki, to musiałaby ona zmienić gabinet na większy. wink Na szczęście panie jakoś radzą sobie z ancymonkami i przeludnienie w gabinecie dyrekcji nam nie grozi. wink
      A co do stania w kącie z rękami w górze... Ile lat ma ta nauczycielka? Nieładnie pachnie mi tu metodami wychowawczymi rodem z głębokiego PRL-u.
      I jeszcze jedno - m.in. dlatego nie podoba mi się reforma edukacji "sześciolatki do szkół": wielu nauczycieli typowo szkolnych, nie przyzwyczajonych do pracy z tak małymi dziećmi, będzie próbowało wtłoczyć je w ramy szkolnego drylu, nie biorąc poprawki na to, że te dzieci jeszcze do tego nie dojrzały...
    • srebrnarybka Re: Pięciolatka i problemy w szkole 06.01.11, 13:14
      Przeczytałam sporą część wątku i ciągle nie wiem jednego: co właściwie Twoja córka zmalowała w szkole, że została ukarana? Piszesz, że zachowywała się źle, albo niegrzecznie, ale co właściwie u diabła robiła? Na czym ta niegrzeczność polegała? Bo tylko znając "przewinę" można ocenić, w jaki sposób mogłabyś reagować na niepożądane zachowanie córki i ewentualnie mu zapobiegać.
      Co do rozczesywania włosów: uważam, że nieźle byłoby, gdyby ojciec tego się nauczył, ale karanie dziecka za to, że rodzice nie dopełnili czegoś, np. regularminowego stroju czy fryzury, jest skandalem.
      I oczywiście skandalem jest stawianie do kąta z podniesionymi rękoma, niezależnie od tego, co dziecko by zrobiło. Nauczycielka jest kompletnie nieudolna.
      • aka10 Re: Pięciolatka i problemy w szkole 06.01.11, 17:33
        srebrnarybka napisała:



        > I oczywiście skandalem jest stawianie do kąta z podniesionymi rękoma, niezależn
        > ie od tego, co dziecko by zrobiło. Nauczycielka jest kompletnie nieudolna.

        Zgadzam sie w 100%.
    • gertruda.k Re: Pięciolatka i problemy w szkole 07.01.11, 20:11
      Stawianie do kąta z podniesionymi rękami to dręczenie dziecka -pani nie powinna już pracować w szkole. A jakie kary stosują wobec dzieci które naprawdę coś narozrabiały np pobicie innego dziecka? Zupełnie niepoważna nauczycielka! Ciekawi mnie zawsze jakie studia kończą takie osoby czy one wiedzą cokolwiek o rozwoju dziecka?
Pełna wersja